Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 06/15/20 in all areas

  1. 2 points
  2. Weekend był pełen wrażeń. Dla nas i dla Gajulca. Dla nas, bo od piątku wieczór, do 20 w sobotę nie mieliśmy prądu na działce (dzięki burzy). Nawet na Dogo nie dało się zajrzeć;) Dla Gajki weekend oznaczał pozytywne wrażenia. Po pierwsze mała mordka wpadła na pomysł, że skoro z tarasu jest zbyt małe pole widzenia, to można wskoczyć na stolik. Gajce bardzo się to spodobało i powtarzała zabieg kilkukrotnie:) Po drugie, pierwszy raz w tym sezonie Gajka miała okazję popływać. Pływania co prawda nie uchwyciłem, ale mokrego Gajulca jak najbardziej.
    2 points
  3. Niestety, Inspektorat wycofał się z obietnicy asysty w interwencji, podobnie jak inne lokalne organizacje prozwierzęce, za to wszyscy pełni dobrych rad i instrukcji, w tym "niech pani założy swoją organizację"- dla mnie hit. Dobrze że nie wycofała się z obietnicy pomocy pani która była dla nich DT 2 lata temu i de facto uratowała im życie oraz woluntariuszka lokalnego Towarzystwa, która alarmowała o dramacie kotów ale sama też nie była w stanie nic zdziałać. Zrobiłam wczoraj niemal 1000 km (miałaś racje Dora) , było bardzo trudno, ale koty są już zabezpieczone i dodatkowo udało mi się wynegocjować zabranie innego kota w złym stanie ogólnym, z zapadniętą zropiałą gałką oczną. Koty wychudzone, szczególnie ten trzeci, ropne stany zapalne oczu, u 2 kotów pewnie trzeba usuwać po 1 gałce ocznej, pchły w mega ilości, zapalenie skóry, tasiemiec i inne, świerzbowiec uszny z zapaleniem uszu.... Pierwsze kroki do weta najbliżej jak się dało. Koszty (oprócz benzyny) - wet 319 zł/3 koty, karma na początek/3 koty 304 zł, leki i inne wstępne wydatki 98 zł. Więcej szczegółów dla dobra sytuacji nie napiszę publicznie, ale chętnie udzielę wszelkich informacji na PW lub telefonicznie. Apeluję też o pomoc z kosztami i organizacją leczenia okulistycznego dla 3 kotów.
    2 points
  4. 2 points
  5. Co do łapki to oglądał ją już nasz wet i nie ma potrzeby by cokolwiek z nią robić. Mieliśmy już parę psiaków z podobnymi defektami i ortopedzi zawsze byli zdania, że jeśli psiak sobie radzi i nic go nie boli, to ewentualna ingerencja może zrobić więcej złego niż dobrego. Pola często tą łapkę trzyma w górze, ale też czasem się nią podpiera. Jak będę robić fotki do ogłoszeń to postaram się pokazać dokładnie tą łapkę. Póki co parę fotek:)
    2 points
  6. Teresa...odnoszę wrażenie,że jesteś dorosłą,doświadczoną kobietą,zajmujesz się psami nie od dziś i...czego jeszcze Ci potrzeba,żeby skrócić cierpienie umierającego psa???Zgody męża?Trudno mi w to uwierzyć....Czy On czeka ,aż psu "sie poprawi",czy na to,że "sam umrze"....Miejże litość dla tego biedaka,co jeszcze musi się z nim zadziać,żebyś doszła do wniosku,że to "ten czas"? Jeśli sam umrze w mękach,to będziesz miała czyste sumienie?Spokojnie spojrzysz w lustro,powiesz sobie "zrobiłam wszystko"? Temat eutanazji zawsze jest bolesny,ale trzebna umieć nazywać rzeczy po imieniu i traktować naszych Przyjaciół z empatia i szacunkiem. Nie potrafię milczeć w tych tematach,nie chcę milczeć,nie ma mojej wewnętrznej zgody na przedłużanie bólu... Taką samą miarę przykładam do ludzi,jak i do zwierząt,z tym,że człowiekowi nie mogę podarować odejścia w ramach uwolnienia go od bólu,a psu - mogę,co więcej,uważam ,że to nasz obowiązek wobec bezbronnych czterech łap.......
    1 point
  7. Prawda :-). Według pani doktor Bartuś najprawdopodobniej kiedyś miał połamaną szczękę, która nierówno się zrosła. Pewnie bez pomocy weta, zrosło się jak się zrosło. To, w połączeniu z usunięciem 9 zębów, usunięciem przetoki między pyszczkiem i jamą nosową oraz pokryciem przeszczepem dziąsła braków spowodowanych tą przetoką, zdecydowało o zostawieniu kła. On w niczym nie przeszkadza a usunięcie go to kolejny ubytek w szczęce i osłabienie całej szczęki. Usunięcie aż 9 zębów było konieczne, zęby były popsute, pod nimi były kieszenie bo dziąsła już przy tych zębach zanikały. W te kieszenie wchodziło jedzenie, które tam się psuło i stąd ten niemiły zapach z pyszczka. A muszę przyznać, że był on okropny :-(. A ostatnio, jak jechaliśmy na kontrolę to już nic a nic w samochodzie nam nie śmierdziało :-).
    1 point
  8. Pola biega już bez smyczy, bardzo lubi towarzystwo Mukiego i najczęściej trzymają się razem. Nawet suni nie przeszkadza, że Muki czasem zagląda do jej boksu i misek:) Tylko kiedy Muki staje się zbyt namolny, obskakuje i trąca, to nieruchomieje dając znać, że jej to nie odpowiada. Sunia przybiega na zawołanie, sama wraca do boksu, lubi pieszczoty i jest towarzyska. Trochę boi się TZa, ale i tu są postępy, bo już nie ucieka do boksu jak go tylko zobaczy. P. Monika mówiła, że sunia boi się mężczyzn i to się potwierdza.
    1 point
  9. Czasami mam wrażenie, że oni są z jednego miotu.
    1 point
  10. Ani właściciel psa, ani tym bardziej pies nie jest w stanie przewidzieć wszystkiego co może stać się w miejskim ruchu, przy bardzo ruchliwej ulicy. Uważam, że prowadzenie psa luzem czy to na Marszałkowskiej w Warszawie czy na alei Słowackiego w Krakowie i przechodzenie z psem bez smyczy po jezdni - oczywiście na zielonym - jest niepotrzebnym narażaniem życia swoich zwierząt i wprowadzaniem niepokoju dla innych użytkowników dróg. Dla dobrze wyszkolonego psa jest całkiem obojętne, czy idzie w mieście na smyczy czy bez. Takie jest moje zdanie - każdy może uważać inaczej niż ja.
    1 point
  11. Ja wierzę bo od wielu lat moje psy noszą Foresto i od wielu lat nie wiem jak wygląda kleszcz. Może u mnie jest ich mało ale napewno są. Ale faktycznie tam gdzie jest ich dużo trzeba psy zabezpieczać dodatkowo jakimiś ziołami.
    1 point
  12. Dziękuję :) Pokładam dużo nadziei w tym, że niedługo wrócę na dobre tutaj. Kciuki potrzebne bardzo.
    1 point
  13. Och, Greyuś! Ogon na dół, znaczy, boi się. A potem te oczka takie wpatrzone w Panią...... Grey ma niesamowite kolory na główce, jakby narysowane - zachwycam się tym pieskiem. Chciałabym, żeby już po tym zabiegu miał dłuższy czas spokoju, takiego beztroskiego psiego życia, żeby nie musiał się denerwować i bać.
    1 point
  14. Przepraszam bardzo, ale czy państwo nie myślą o adopcji człowieka? Dorosła, ekonomiczna w jedzeniu, nie szczeka :D
    1 point
  15. Polcia zmieniła się nie do poznania <3 Przepiękna i jaka uśmiechnięta, bosko! :) Tak się cieszę, że udało się zmienić jej wyraz pysia. Murko, jankamałpa - dziękuję!
    1 point
  16. Myślę, że warto jedno ogłoszenie z Warszawy przenieść na inne miasto... może Lublin albo Olsztyn? Nie ma co powielać ogłoszeń na jedno miasto. Moje ma na Białystok, Marysia zrobiła na Warszawę.
    1 point
  17. Pamiętam Kacperka z wątku maleństw... byłam pewna, że ma już domek, bo i deklarowałam ogłoszenia, jak tylko będzie wiecej zdjęć (wtedy było tylko jedno). Oczywiście swoją deklarację ogłoszeniową podtrzymuję i mocno raduję się, że dostanie swoją szansę <3 A Toluś miał niebywałego farta, megaśnie!!!! :)
    1 point
  18. Witaj Grzesiu w nowym tygodniu. Podobno, niestety, znów przed nami burze. Dziś jednak ma być spokojnie. Wykorzystaj to księciuniu.
    1 point
  19. W oczekiwaniu na śniadanko ,) lecimy? nie.. ,)
    1 point
  20. dziękuje Poker :) to ogromna pomoc <3 Tak- konto jest moje, to samo dla każdego psa. Kubusiowi brakuje juz nie dużo do 2000 zł- obecnie na pomagam.pl mamy 1861 zł ale dziś wpłynie jeszcze na pewno 50 zł... 2000 zł to na razie orientacyjna kwota. Niby wstępnie umówiona cena za operacje biodra to 1500 zł, ale nie wiadomo nigdy jak to wyjdzie w praktyce, tym bardziej, że potrzebne są dodatkowe RTG kolan. Bardzo się martwię tym wszystkim. 2 lata u nas widziałyśmy, że on ma słabszy ten tył, ale nie sądziłyśmy, że to taka poważna sprawa. Na logikę uznałyśmy, że to wynik zaniku mięśni w szczenięctwie. A nasz wet też nawet nie sugerował dodatkowych badań.....:( Nie wiem Poker, czy Ty byś mogła rzucić okiem na ten RTG? co myślisz o tych kolanach? ps. przepraszam, za literówki. Nie widzę ich pewnie dlatego, bo zwykle robię wszystko w pośpiechu :(
    1 point
  21. Czytam wszystkie rady Sowy. Zaproszę też męża do lektury. Jasne , że mogę kogoś zaprosić do domu. Ale Tyćka na pewno spanikuje i będzie drzeć japkę. W lecznicy jest uległa. Drży ze strachu , ale zero agresji i krzyków. Zamyka się w sobie. Konkretnych poleceń jej nie uczyłam. Ale ona jest mądra i rozumie co to znaczy nie wolno . Jak jest niegrzeczna , to pokazuję jej palcem na posłanie i mówię na miejsce. Też rozumie i karnie idzie. Ona szczeka jak ktoś wchodzi do pomieszczenia , w którym ona jest . Odwrotnie nie, jeżeli osoby są jej znane. Często , gdy jest w salonie i słyszy , że ktoś otwiera drzwi wejściowe to szczeka. A one są odległe o parę dobrych metrów. Pomijając to , że ja jestem wrażliwa na szczekanie ( chyba mnie trzeba odczulić :) ), to przeszkadza mi ono w pracy za ścianą , gdy przychodzą ludzie. Zacznę uczyć ją siadania. Dziś ganiała z Sunią po ogródku. Biegały obie za wnukiem. Przynosiła też z ogródka patyczki i kładła na swoim kocyku. Wyglądało to bardzo pociesznie. Wnuk był szczęśliwy , bo dała mu kilka razy buzi. No właśnie, jeszcze rozumie "daj buzi". I natychmaist zrozumiała ,że nie może wskakiwać do naszego łóżka. Jest za wysokie. Ogólnie ma wielki urok i trudno długo się na nią gniewać.
    1 point
  22. a) Rozumiem,że masz hodowlę,sunia rodzi szczenieta,tym razem ,niestety się nie udało...Chyba więc masz swojego weta,który sprawuje opiekę nad sunią,idz więc z nią do niego,trzeba powstrzymać laktację. b) Nie masz hodowli?Sunia urodziła kolejny raz?Tak sobie rozmnażasz pieski?Jesteś pseuduchem,który rozmnaża psa dla pieniędzy? c) - oburzyłas się..dlaczego więc suka nie jest wysterylizowana? Która z powyższych opcji jest adekwatna do Twojej sytuacji,a własciwie do sytuacji suni?
    1 point
  23. Pięknie napisane, mam mokre oczy. Oczywiście będę kibicowała kolejnym tak bardzo skrzywdzonym psiakom z Ukrainy; wierzę, że i im wspólnie uda się pomóc.
    1 point
  24. Dzisiaj dostałam od p. Magdy informację, że już się przeprowadzili i 3 suczki też już w domu:). A w lipcu Moli znowu wylatuje do Hiszpanii;) Moli już w nowym domciu
    1 point
  25. Zmiany w psychice są niewidoczne ale się dzieją!Lilek ma psich towarzyszy, którzy go wspierają i dają przykład więc prędzej czy później nadejdzie ten moment kiedy się nie cofnie przed Twoim dotykiem. Wspierać Cię trzeba, wiem, bo sama przez to przechodziłam ale gdy w momencie słabości zaczęłam się zastanawiać czy jest w ogóle szansa na to, że Inka sama wyjdzie z domu na siku i czy sama wróci, czy zacznie reagować jak żywe stworzenie czy wciąż będzie jakby obok, czy nie zrezygnować z walki o nią takie wsparcie otrzymałam. To co prawda też były "tylko" słowa ale jakże ważne. Usłyszałam mianowicie "Kto jak nie ty!Wróci do schronu i tam przepadnie bezradna, przerażona, gnębiona przez inne ,silniejsze psy"Dziś jestem dumna z siebie i z Inki. Dałyśmy radę! Wy też dacie radę! Pozdrawiam
    1 point
  26. No i ciąg dalszy. Gdy suka nie będzie szczekać wchodząc do pokoju, w którym siedzi mąż czy syn, zaczyna się kolejny etap - suka siedzi sama w pokoju, do pokoju wchodzisz jednocześnie razem z mężem i synem, oni mają w rękach smakole Ty nie. Potem wchodzisz pierwsza, panowie za Tobą, potem panowie pierwsi, Ty za nimi, wreszcie panowie wchodzą sami. Cały czas sunia słyszy to samo słowo czy własne imię przy podawaniu smakola.Potem siedzisz z suczką w pokoju przy otwartych drzwiach, panowie już z góry imieniem suczki czy innym słowem zapowiadają nadchodzenie smakoli, potem to samo przy drzwiach uchylonych, potem przy zamkniętych. Lepiej do następnego etapu przechodzić po opanowaniu poprzedniego no i malutka powinna być cały czas lekko głodna, aby ten smakol stanowił realną wartość. Nie mogę obiecać, że się uda, ale jeśli nie spróbujesz - nie uda się na pewno:-)
    1 point
  27. Czy ona umie reagować na jakiekolwiek słowo? Bodaj na "siad" ? Bo trzeba by zacząć od zobojętniania dźwięku otwieranych drzwi, czyli wymagać siedzenia przy wiele razy otwieranych i zamykanych drzwiach, nagradzając ciszę.Zwierzątko siedzi obok Ciebie, a Ty naciskasz klamkę, otwierasz i zamykasz drzwi, nagradzasz ciszę. Przy każdej próbie szczeknięcie. zdecydowane "nie, siad". Dodatkowo wymagać siadania, gdy panowie schodzą z góry. Czyli jesteś z nią na dole - ona na smyczy, ktoś rusza się na górze, a Ty wymagasz "siad" ZANIM się rozszczeka. I smakolem nagradzasz ciszę. Ale najpierw musi być "siad" opanowane. Albo "miejsce" - czyli uczy się psa pozostawania na legowisku gdy otwiera i zamyka się drzwi. Tak się zastanawiam - czy jest możliwość, abyś zaprosiła do domu którąś z trenerek z wrocławskiego klubu Agility de Luks? Żeby pokazała jak się to robi? Bo jednak łatwiej będzie, jak ktoś zobaczy Tycię na miejscu. Czy Tycia wpada w panikę na widok nowego człowieka? Jak zachowuje się w lecznicy?
    1 point
  28. Super to napisałaś Jagna, super wzruszająco Ja na pewno będę zaglądać do Twoich nowych podopiecznych :)
    1 point
  29. Tak, ja też je uwielbiam :) One pokazują fajną rodzinną tradycję, że wszędzie jesteśmy razem. Piegusek, a teraz Cukierek jest częścią rodziny i uczestniczy w 100% w jej życiu :)
    1 point
  30. A ja nie mam konta na fb i nie mogę zobaczyć Lindusi!!!!! Ale i tak bardzo się cieszę z tak dużych sukcesów Lindy, zachwyca mnie jej walka o normalność i jak piszesz jej radość z życia. Podziwiam także Twój upór w walce o poprawę jakości życia tej skrzywdzonej tak bardzo sunieczki. Trzymam kciuki za Was i za powodzenie w walce z kalectwem kolejnych bidul, które przyjmiesz pod swój dach! Będę zaglądać do Was.Pozdrawiam
    1 point
  31. W nocy lalo a potem upal odrazu od samiuckiego ranca pozdrawiam Grzesinkowo pozdrawiam z nadzieja Charlie z Radys ..prosimy Dobreduszki o pomoc! z serca calego prosimy na watek wielkuskiego Charliego prosze czestujcie sie rozsylajcie
    1 point
  32. Bartuś ma już porządek w pyszczku....ufff To zasługa naszej AlfaLS,która zgodziła się pomóc i wszystko zorganizowała u swoich lekarzy. Umawiła wizyty,woziła (duuużo razy) Państwa z Bartusiem do/z lecznicy i była obecna na wizytach z Bartkiem . A było trochę tego,-badania,kardiolog,później zabieg i wizyty kontrolne. Państwo stawiali się w wyznaczonych dniach,godzinach i w tej kwestii wiem,że Alfy nie zawiedli. Domek "złotych kranów" nie ma, ale w rozmowach tel. z Ludźmi daje się wyczuć,że Bartuś jest tam bardzo kochany. AlfaLS, nisko się kłaniam i dziękuję za ogrom poświęconego czasu! Sporo ząbków Bartusiowi usunięto,wyczyszczono,kiełek jednak został. W wolnej chwili Alfa może zda jakieś relacje:) ,a ja napiszę o kosztach. 95zł- pierwsza wizyta i badanie krwi (paragon wcześniej wstawiony na wątku) 190zł - wizyta u kardiologa i echo serduszka 350zł - czyszczenie/usuwanie ząbków/była przetoka i miał przeszczep dziąsła 40zł - antybiotyki i lek p.bólowy Razem 675zł Od p.Irenki miałam 450zł, a 225zł założyłam ze swoich. Pieniążki przekazałam Alfie i Ona opłacała w lecznicy,jest uregulowane. Miałam nadzieję zrobić bazarek na ten cel,ale póki co ciągle nie mam możliwości:( Także u Barusia jest minus 225zł. Gdyby ktoś z Was mógł grosikiem wesprzeć będę ogromnie wdzięczna! Za ostatnią wizytę i przedłużony antybiotyk jak też za Symparicę (od kleszczy) Państwo pokryli sami,ale do zabiegu dołożyć się nie mogli (choć wcześniej planowali), ponieważ Pan stracił etat przez wirusa i dopiero niedawno znalazł nową pracę. Mam od Alfy b.dużo zdjęć :),.chociaż trochę Wam tu wstawię Bartolinka :)
    1 point
  33. Obiecany Kori :) tak sobie spaceruje a tu zobaczcie to zdjęcie :) był w wekend na spotkaniu skautów :D :D :D Pan mówił, że w tym tygodniu ma przyjśc linka z amortyzatorem to spacery powinny być milsze, ale ogólnie Kori sam się też ogarnia i ciągniecie staje się mniej uciążliwe :)
    1 point
  34. Magda, ja mam nadzieję, że nie weźmiesz kolejnych. Masz teraz pięć suczek, niektóre zaniedbane weterynaryjnie, bo brak kasy. Mogłyby być zadbane po kokardki w innych domach. Ty wiesz, co ja myślę, od dawna wiesz.
    1 point
×
×
  • Create New...