Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 09/15/19 in all areas
-
3 points
-
To rzeczywiście dylemat. Trzeba przekalkulować na zimno. Pies ma 8-10-12 lat. Ile może żyć? - 3, 5, 7 lat?, może więcej? W najlepszym wypadku dla psa, pan będzie zbliżał się do osiemdziesiątki. Czy będzie dalej sprawny? Na pewno ma wielkie serce, ale czy sobie poradzi za lat kilka?, czy na wypadek np. pobytu w szpitalu, ktoś może zastąpić go w opiece nad psem? Dobrze byłoby, gdyby kogoś takiego miał pod ręką - zaufaną osobę, rodzinę. I najważniejsze - trzeba zachować stały kontakt z panem, lub osobą wspierającą go, na wypadek różnych wypadków, niestety. Tak, by pies nie rozpłynął się gdzieś, a jego los by nie stał się nieznany.2 points
-
Przywitam się u Maszki :). Pochwalę się, że miałam swój udział w organizacji dla niej transportu (na trasie W-wa - Białystok) więc jest dla mnie również bliska i ważna, zresztą kiedy toyota pokazała mi jej zdjęcie i że ma szansę na dom, od razu wiedziałam że trzeba poruszyć niebo i ziemię aby mogła do niego dojechać. Cieszę się, że otworzył się dla niej cudowny rozdział życia. Dziękuję z całego serca za jej adopcję.2 points
-
Tymczasem przedstawię Wam nowego członka naszej rodziny od wczoraj.Nazwałam ją Masza. 9 lat w schronie,z czego 8 lat bez możliwości wyjścia z kojca na spacer:( Schron w Węgrowie,w którym 5 lat kiedyś siedział wyciągnięty Dżamalek (niektórzy pewnie pamiętają) ,a także 1rok mój Tinulek [*]-pogryzionego zabraliśmy. Masza trafiła do schronu jeszcze przed nimi,nie wiedzieliśmy o jej istnieniu ...ciągle czekała:( Już u nas, Pierwszy wspólny spacer z chłopakami.2 points
-
Taki tekst do ogłoszeń wymyśliłam, nie wiem czy wystarczająco dobry, proszę o uwagi, może poprawki. Nie chciałam, żeby był za długi, nie chciałam tu epatować szczegółami dotyczącymi dolegliwości Fado, ale raczej przedstawić go jako psa wyjątkowego szukającego wyjątkowego człowieka. "FADO czeka na CUD To nie będzie ogłoszenie o cudnym, słodkim i "przytulastym" psie. Fado w swoim kilkuletnim życiu nie dostał szansy na bycie takim psem. Nie wiemy dokładanie jak to życie wyglądało - i chyba lepiej, bo pewnie skóra by nam ścierpła z przerażenia. Dziś jest stworzeniem potwornie skrzywdzonym przez człowieka, prawdopodobnie nigdy nie zaznał od niego choćby podstawowej opieki nie mówiąc nawet o miłości, a na dodatek pozbawionym przez niego wzroku. Nic więc dziwnego, że bardzo się boi ludzi. Mimo to wierzymy, że gdzieś na świecie jest człowiek, który nauczy Fado, że warto zaufać. Nie będzie to łatwe zadanie, ale nagrodą będzie coś niesamowitego, czego nikt inny nie będzie miał: bycie jedynym przyjacielem Fado. Jeśli jesteś gotowy na wyzwanie i możesz ofiarować Fado kawałek swojego ogródka, swój czas i cierpliwość - zadzwoń: 513... Opowiem Ci o Fado więcej. "2 points
-
Kocham ludzi, ktorzy potrafią wychowywać dziecko z psem i nie histeryzują, że to niehigieniczne i niebezpieczne. Wręcz przeciwnie, dziecko wyrasta na empatycznego człowieka.2 points
-
Uwielbiam wilki, to super mądre stworzenia a tych morderców dla przyjemności i z głupoty chętnie bym wystrzelała. Jak chcą sobie postrzelać to mają strzelnice a to są bandyci, którzy kochają mordować bezbronne stworzenia.2 points
-
Rozstania są bardzo trudne, wiem bo sama przerabiałam, nie raz łapałam się na myśleniu, że może jednak Państwo się rozmyślą...Trochę to głupie bo z jednej strony radość, że ktoś chce dać dom, a z drugiej jednak nadzieja, że może jednak nie... Moje dzieciaki mają super domki, nie żałuję, że je oddałam. Myszka będzie miała dobrą opiekę u Twojej przyjaciółki, na pewno na początku będzie jej trudno, ale z czasem pokocha, zaufa...Ty musisz teraz myśleć o swojej suni, ona będzie bardzo Cię potrzebować. Strasznie mi przykro, że to wredne raczysko wróciło, mocne kciuki, żeby i tym razem Wam się udało. Dużo ciepłych myśli przesyłam Twojej suni, niech będzie silna i niech nie boli.2 points
-
Noc przebiegła u nas bezproblemowo. Żadnych piskow, biegania itd. Kapselek trochę szukał sobie miejsca. Zrobiłam mu drugie posłanie w sypialni, ale pol nocy przespał na podłodze przy łóżku, potem na posłaniu. Bardzo cieszył się rano na nasz widok. Po porannym spacerze i jedzeniu odpoczywa już „u siebie”, trochę eksploruje balkon.2 points
-
Witaj śliczny Blondynku. Łapki trzeba oszczędzać, w pewnym wieku to już normalne. Powoli, statecznie i jak najdłużej. Masz swoje tempo i trzymaj się niego, nie zwracaj uwagi na innych. Obyś jak najdłużej cieszył nasze oczy swoim dostojeństwem.2 points
-
1 point
-
To trzeba też trzymać kciuki za Grzesia - może to będzie sposób na domek.1 point
-
OK, czyli dobrze policzyłam, że po zapłaceniu września nic już na koncie fundacji dla Fado nie zostanie.. Dzięki elik za wszystkie bazarki, które robisz i umieszczasz w nich Fado jako beneficjenta! Jego przyszłość finansowa jest bardzo trudna, mam nadzieję, że znajdzie się jakieś miejsce docelowe dla Fado, które łatwiej będzie sfinasować, bo o domu nie śmiem marzyć.. Gdyby przyszło komuś jakieś miejsce do głowy - hotel, dt, które mogłoby być chętne wziąć takiego psa jak Fado, bardzo proszę dać znać.1 point
-
Ale dlaczego łapałaś tę dziką kotkę? Czy była chora, potrzebowała pomocy? Złapałaś wolno żyjące zwierze i zamknęłaś w klatce i musi tam teraz siedzieć . Czy naprawdę uważasz, że jest jej teraz lepiej.? A jeśli już jest złapana to powinna zostać wysterylizowana i wypuszczona na wolność. Takie jest moje zdanie, bo z tą pomocą zwierzakom to trzeba bardzo uważać żeby z tej chęci pomocy , nie zrobić większej krzywdy.1 point
-
Tyle lat w schronie.Biedna Masza.A teraz na salonach w super warunkach.I widzę,że się odnalazła bardzo szybko.Spacer to dla niej to zapewne nagroda za to,że tyle lat nie wychodziła z boksu.Aniu,jesteś niesamowita w swoim działaniu.Wielkie ukłony dla Ciebie.A Maszka cudna jest. Aniu a jak Masza dojechała spod Grudziądza?1 point
-
1 point
-
Elu,dziękuję. Pracy oczywiście było całe mnóstwo i specjalnej uwagi Moris dalej wymaga, ale móc widzieć na co dzień jaką przemianę ten pies przeszedł/przechodzi jest warte każdej poświęconej mu sekundy, słowo Ci daję! Moris miał trochę farta,że spotkaliśmy się w czasie gdy, mogłam tylko nim się zajmować i nieustannie wspólnie spędzany czas bardzo nam zaprocentował. Ale powiem Wam szczerze, że widząc jego początki oswajania nie wierzyłam,ba, nawet nie marzyłam osiągnąć etapu na którym z Morisem teraz jesteśmy. Trzeci roczek razem,drobnymi kroczkami i jakoś nam idzie powolutku do przodu. Sowo,dziękuję. Za żadne skarby nie wezmę szczeniaka (nie jestem miłośnikiem maluchów), natomiast lubię psy stare i lubię wyzwania .Kiedyś w przyszłości, jeśli mi tylko zdrowie i przede wszystkim czas pozwoli, chciałabym podjąć się znów opieki nad dzikim psem , spróbować jeszcze raz choć kropelkę jakieś Życie odmienić. Takie sobie założenie postawiłam ,..że kiedyś. My się nie nudzimy nigdy :) A Moris?....najbardziej ze wszystkich psów na świecie jest Super Psem!1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Przywitam się z Pelisiem i mizianko przesyłam , miłej niedzieli.1 point
-
Pewnie strasznie to rozstanie przeżyjecie obie. Dla Myszki to będzie jak ponowne porzucenie, ona już zaufała, myśli, że to jest jej nowy dom... Dlatego nie potrafiłabym być DT. Pękło by mi serce :(((1 point
-
Napachniona ziołami jestem po wcierkach z Amolu w grudy na grzbiecie. :))) Jakbym u Pańci w ziołowniku po kociemu się tarzała i spała.1 point
-
1 point
-
Usia czuje się dobrze po sterylce. Gdyby jeszcze bardziej zaufala człowiekowi, moglaby iśc do swojego domku. Za sterylkę część (100 zł) ma zwrócić schronisko. Dostałam od Anety dwie faktury. Jedną do schroniska na kwotę 100 zł i drugą, uzupełnienie ceny sterylki na kwotę 210 zł. Do tego dojazd w obie strony 2 x 10 zł. Umówiłam się, że 230 zł przeleję razem z opłatą za wrzesień Usi. A takie sobie miejsce znalazla Usia po sterylce. Mniejszego posłanka już nie było:1 point
-
Historia Gucia to czysty przypadek ale od początku . Miałam kilka jamników najczęściej dwa cóż po śmierci Maksia w marcu 2015 roku potrzebowaliśmy czasu na kolejnego .To był błąd Aluś dojrzał i zrobił się poznański kejter z niego . Zadziora ukochany jedynak wokół , którego kręci się świat . Zycie bywa jak wiecie różne miałam kilka komplikacji po drodze min.wypadek w 2017 po którym mam deficyty neurologiczne i na ty po przestańmy . Baliśmy się i nikt nie chciał Alka stresować drugim psem tym bardziej ,ze nie było mowy żeby był to starszy psiak a takiego chciałam adoptować .Jak był pies ,o który myślałam to był na drugim końcu Polski .Ja nie jeżdżę mam problem z byciem pasażerem a pociąg ostatni pasażerski buł u nas 30 lat temu. Tata też już nie bierze długich tras a znajomi ( jakiegoś kundla pojedziesz odwiedzać ) temat umarł .Aż do zeszłego roku jakiś czas musiałam leżeć więc wróciłam na fb a tam pełno filmów ze szczeniakami i się zaczęło .Dodam że Kacper był z pseudo hodowli i cały krótki żywot chorował .Więc temat odpadał a na hodowlę mnie po prostu brak funduszy . Później moja choroba dała się we znaki i walka z zus szkoda słów. W styczniu Tata zachorował bardzo poważnie i cała uwaga poszła na Alka i resztę rzeczy .Przypadkiem dowiedziałam się o szczeniakach w lutym , niestety tatę czekała kolejna operacja i zrezygnowałam jak się okazało słusznie bo z jednej zrobiło się 5 .I nikt nie miał by czasu , który trzeba małemu poświęcić .Jak wiadomo co się odwlecze to... i tak mama jeździłam rowerem dodam składakiem który ma 44 lata na odchudzanie wybierała drogę z górkami i górami do pewnej wsi .A jak to w małych miastach wszyscy się znają .Taty kolega powiedział mamie ,że są szczeniaki .Po kilku dniach zadzwonił do drzwi ,ze można obejrzeć więc pojechali tylko oglądać tylko i tak 5 tygodniowy Gucio tylko odrobaczony ze stodoły karmiony chlebem z mlekiem od krowy mała skromna kulka przyjechał do nas . Pierwszy dzień Alek go lizał i wąchał usiłując pokryć go swoim zapachem i dobrze bo mała kulka była dziwnie osowiała .Wytarłam go wilgotną szmatka i się zaczęło z psa który ważył 800g wyciągnęłam 36 dorodnych pcheł .To był 15 święto brak szamponu na pchły w domu (Alek dostaję krople wiec ich nie ma od lat pcheł u nas w domu nie było) więc do internetu otarłam go wodą z octem jabłkowy jak zaczęły wychodzić to futro mu się ruszało . Po 5 dniach na szczepieniu pani doktor prysła i po pchłach . Dziś mija miesiąc od zamieszkania z nami i mamy w domu cuda .nie da się Gucia z oczu spuścić taki jest cudak skacze warczy kopie nawet Alek ucieka . Praca na pełen etat spokój względny jest tylko kiedy je lub śpi1 point
-
Dzisiaj zadzwoniła pani z Krakowa, zainteresowana Tanią rozmawiałyśmy długo, potem pani dzwoniła też do Jagny. Pani Małgorzata zobaczyła Tanię na FB, widziała też OLX na Kraków; przez ponad 1,5 tyg, myślała, myślala no i zadzwoniła. Ma doświadczenie z trudnymi psami, miała m.in. niewidomą staruszkę z krakowskiego schroniska. Powiedziałam wszystko co wiem o zachowaniu Tani w czasie, kiedy zburzy się jej dotychczasowy świat - o załatwianiu się w domu, o strachu przed kontaktem, o gryzieniu, o chowaniu się po kątach; Jagna na pewno dołożyła resztę. Pani jest nadal zainteresowana, nie przestraszyła jej żadna informacja. A mnie martwi fakt, że to blok... Czy Tania zechce wychodzić na spacery nawet po tych 2 - 3 tyg w domu? Pani mówi, ze to spokojna dzielnica, bez miejskiego gwaru...1 point
-
Dzień dobry! Nie mogę wyjść z podziwu dla ogromu zaangażowania i hojności z waszej strony. Gdyby nie ta grupa Kapselek nigdy nie trafiłby do nas. Brakuje mi słów, żeby opisać swoją wdzięczność. Jesteśmy w drodze do domu, podróż przebiega spokojnie. Kapselek nie może się zdecydować, czy bardziej chce oglądać krajobraz, czy się przytulać. Zrobimy co w naszej mocy żeby był z nami szczęśliwy :-) pozdrawiamy, Jagoda i Tomek1 point
-
1 point
-
Witaj śliczny Blondynku. Mamy znów sobotę, niby czas na odpoczynek. Ale nie zawsze jest to wykonalne. Dobrze, że Ty nie masz takich problem≤ów. Wypoczywaj więc i przygotowuj się do chłodnych i wilgotnych jesiennych dni.1 point
-
Koniec tygodnia zbliża się wielkimi krokami, podobnie jak jesień. Witaj Blondasku, trzymaj fason i dbaj o zdrowie.1 point
-
Wczoraj dość długo rozmawiałam o Fado z doświadczoną behawiorystką i psim psychologiem, która specjalizuje się w psach agresywnych i lękowych. Przyznała, że sytuacja Fado jest wyjątkowo trudna, zwłaszcza przez jego kalectwo czyli brak wzroku. Przyznała, ze przenoszenie go z miejsca na miejsce będzie pogłębiało jego traumę i lęki. Według niej Fado jeśli w ogóle otworzy się na człowieka i choć trochę zaufa, to będzie to tylko jeden jedyny człowiek. Dlatego wszelkie terapie powinny być prowadzone właśnie z tym jednym człowiekiem. I w miejscu jego docelowego, a nie czasowego, pobytu. Czyli w tej chwili nie ma to sensu. Przenoszenie go gdzie indziej na razie też nie ma sensu, bo pogłebi jego problemy. Przestałam dzwonić na razie do innych hoteli. Zgryz okropny i bezradność. Jak mu znaleźć to "miejsce docelowe" i tego jedynego człowieka?1 point
-
u nas już jesień, ziąb i leje, a mnie się taki wierszyk w głowie ułożył ;) Pelisiu, w ogrodzie plucha, idzie jesienna zawierucha, biegnij do domku radośnie w ciepełku marzyć o wiośnie! :)1 point
-
No i dobiliśmy do kolejnej soboty, coraz bliżej końca roku. Trzymaj się zdrowo Blondynku korzystaj z naturalnego ciepła - wkrótce może zacząć go brakować.1 point
-
I ja przywitam się z Pelisiem :)1 point
-
Wnusia Moriska uwielbia i ciągle tylko pytała,dlaczego Morisek się jej boi ,..zawsze prosiła,że chce go pogłaskać..bardzo długo na to czekała ,aż się w końcu udało.Pod koniec pobytu Morisek podchodził do Ani,lizał rączki,dotykał noskiem do buźki, czujny jednak bardzo,ale ona już duża dziewczynka i wie jak przy nim ma się zachowywać .1 point
-
Po diagnozie serduszka, piłeczką graliśmy krótko i b.delikatnie,spokojnie i bez wariacji do ostatniego dnia, tego nie mogłam zabronić Tinulkowi,bo kochał ją ponad wszystko na świecie. Szczerze Wam powiem,że rygorystycznie stosowałam się do zaleceń lekarza... do pewnego czasu. Widząc nieszczęśliwego Tinulka przy nodze, "złamałam się" i zaczęłam na otwartym terenie puszczać luzem na trochę.(W lesie z powodu najpierw częściowej głuchoty dawno nie był puszczany). Czekał na te chwile ,..jaki był wtedy szczęśliwy... widok jego radości jest nie do opisania. Byłam okropnie rozdarta,ale widząc ten błysk w oczach,kiedy choć trochę mógł śmigać ,jak siadał i prosił,"mówił jestem najgrzeczniejszy na świecie" (a był!), ulegałam. Bałam się,...bałam się jak diabli za każdym razem,że źle się to skończy i serduszko Tinka nie wytrzyma,ale widząc smutnego Tinulka,kiedy patrzył przygnębiony jak psy biegają, puszczałam na kilka minut.(W lesie z powodu najpierw częściowej głuchoty dawno nie był puszczany). Jaki on był wtedy szczęśliwy,czekał na te chwile i widok jego radości jest nie do opisania... Dziś nie żałuję swojej decyzji... Tinulkowi i Amiczkowi ostatnio praktycznie zdjęć nie robiłam,a z piłką zupełnie nic nie nagrałam,ponieważ w tej kwestii wokół dzikuska Morisa się skupiałam. Troszkę mam nagranego Tinka na spacerkach z tej wiosny,wszystkie nagrania są od marca do końca maja. Takim Cię będę pamiętać Tinulku [*]1 point
-
1 point
-
1 point