Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 07/04/19 in all areas
-
UWAGA, UWAGA SZANSA DLA SUNI MATKI! Udało mi się wyprosić u mojej mamy tymczas dla sunieczki wiszącej na łańcuchu. Nie mogę myślę, że szczeniaki rozpoczną normalne zycie, a ona zostanie tam przykuta ciężkimi kilogramami do jednego miejsca na resztę życia. Nawet jeśli Tola dała smycz, to pewnie szybko ją zamienią na łańcuch, żeby sunia jej nie przegryzła. Tola dziś będzie wiedziała, czy ludzie zgodzą się ją też oddać. Gdyby tak się stało, to sunia musi mieć zapewnione środki na weta i karmę. Moja mama wzięłaby ją nieodpłatnie, ale ze swojej najniższej emerytury nie może mieć żadnych wydatków na sunię. Potrzebne są więc środki, żeby kupić dla niej karmę i zaopiekować weterynaryjnie. Mama ma 70 lat więc to taki tymczas na naprawdę ostatnią szansę, kiedy nie ma innej mozliwości. Potrzebne będą dla suni szybko ogłoszenia. Potrzebna byłaby też osoba z ok. Katowic - Sosnowca, któa mogłaby sunię zawieźć do weta na profilaktykę i sterylizację. Mama nie da rady ze zdjętą z łańcucha sunią jechać do miasta autobusem, w dzielnicy ( Dąbrówka Mała)gdzie mieszka nie ma weta. Jest to jedyne, co udało mi się wykombinować dla niej, więc proszę dajcie znać, czy pomożecie, czy uda się zabrać też suczkę,?. Tola nie da rady ponieść wydatków kolejnych na fundację, bo są na debecie, zaoferowała zbiórkę na sterylizację.6 points
-
Porady i wskazówki ZAWSZE są pożądane,nie ma ludzi wszechwiedzących.Można skorzystać z takiej pomocy,mozna ja weryfikować,można i...olać,ale wtedy jest sie idiotą. Ja równiez mam wieloletnie doswiadczenie zawodowe,sama udzielam porad i wskazowek,ale też zawsze słucham uważnie innych.Nikt na tym nie traci,wszyscy zyskują.3 points
-
O stosowaniu psychotropów powinien decydować tylko lekarz weterynarii, który jednocześnie jest behawiorystą. Po studiach, nie po kursach weekendowych. Mamy za dużo takich, którzy po kilku czy nawet kilkunastu zjazdach weekendowych uważają się za behawiorystów - i jednocześnie za trenerów, chociaż żadnego psa do najprostszego PT nie doprowadzili. Przepraszam za tę emocjonalną dywagację, ale też, niezależnie od tego, że moim zdaniem Toffi jest nieadopcyjny, żal mi tego zwierzaka.3 points
-
Nic tak nie cieszy jak szczęśliwe życie uratowanego psa. Kiedy Tolu opowiadałaś mi o tej nadziei w oczach Spinki, kiedy omyłkowo wyprowadzono ją z boksu a potem o powrocie do niego, wtedy pomyślałam, ze znajdę jej najlepszy dom pod słońcem. Ta pomyłka była "z GÓRY" zaplanowana. Cieszę się, ze sie udało !2 points
-
2 points
-
upału nie ma - super, Pelisio cudny - też super, kasa jest i do tego kwiatki śliczne - jednym słowem - wszystko SUPER :)2 points
-
Bazyl ma problemy z agresją, od kilku lat mieszka w hotelu u behawiorysty i będzie tam dozgonnie. Jego wątek: KLIKNIJ. Świadomie nigdy nie wzięłabym pod opiekę takiego psa jak Tofik. On przekroczył pewną granicę, jego agresja wzrasta nie bez przyczyny. Obecna opiekunka odczuwa silny strach, spontaniczne odruchy obronne tylko potęgują negatywne emocje u Tofika. Specjalista może Tofika wyciszyć, może stłumić jego agresję, ale nie wyeliminować. Tofik będzie jak tykająca bomba, najmniejszy błąd spowoduje wybuch. Nie odważyłabym się wydać takiego psa do adopcji, zbyt duża odpowiedzialność i ryzyko.2 points
-
Trzeba marzyc i zawsze trzeba mieć nadzieję, ze uda się spełnić te marzenia. I wtedy Elu dzieją się te nasze dogomaniackie cuda:). Tak, udało Ci się, Spinka ma najlepszy dom pod słońcem:)1 point
-
Tak, jest zgoda na wykorzystanie fotki, chociaż dziewczynka na początku wahała się; to nastolatka, obawiała się pokazania twarzy. Zapewniłam, że buzi nie będzie na pewno widać. Dziękuje za zaproszenie, przekazałam je Państwu, być może za jakiś czas poznasz Spinkę osobiście:) U Spineczki wszystko dobrze, rozmawiam z p Anią co wieczór i jestem bardzo, bardzo zadowolona:). Tylu dobrych informacji, tylu ciepłych słów pod adresem wyadoptowanego psa dawno już nie słyszałam. Jestem teraz pewna, że taki dom i taką rodzinę wymarzyłam sobie dla suni, a ona właśnie do nich wtedy w schronisku próbowała dojechać :) Wczoraj wieczorem rozmawiałyśmy, gdy cała rodzina była w parku; Spinka bawiła się z dziewczynkami, a p. Ania opowiadała mi suczce ;) Spinka skończyła brać leki, na 15 ma wyznaczone szczepienie; ma duży apetyt, mnóstwo energii i nie da się jej nie kochać:). Rodzina zarejestrowała już czip w międzynarodowej bazie danych, sunia będzie tez miała paszport, bo będzie wszędzie jezdziła ze swoją rodziną.1 point
-
1 point
-
Pozdrowienia najserdeczniejsze ze słonecznego, krakowskiego ogródeczka dla moich kochanych Opiekunów i wspaniałych Przyjaciół.1 point
-
mari23, jesteś WIELKA. Myślisz u ukochanym zwierzaczku ,a nie o sobie. I tak powinno w tym przypadku być, bo to my , ludzie, odpowiadamy za ich los.1 point
-
Przywitam się z Pelisiem, miłego popołudnia1 point
-
u mnie bezdomna sunia z siódemką szczeniąt - w tym chłopczyk tylko jeden i 6 suczek - jestem na skraju załamania, chyba przy zdrowych zmysłach trzyma mnie świadomość, że muszę im pomóc, nie tylko im :( nie bez podstaw piszę "przy zdrowych zmysłach".... mam czasem ochotę strzelać do ludzi! dobrze, że broni nie mam, a chęć do dalszego życia zastępuje świadomość, że one maja tylko mnie, więc muszę żyć :( nawet nie wiem, jak Wam pomóc, zamiast pomocy jeszcze narzekam....przepraszam... poproszę nr konta, choć drobna kwotą wspomogę, Jo37 ma rację - musi się udać !1 point
-
Szczeniaczki wczoraj zostały zaszczepione, powoli weryfikowane są domki, które dostąpią szczęścia ich adopcji. Na razie dwie wspaniałe adopcje z ich ogłoszeń ( jedna w niedziele, druga wczoraj) to domki, które "odstąpiłam" dwóm ślicznym czekoladowym ponad 2-miesięcznym sunieczkom - pewna starsza pani znów "upilnowała sobie suczkę":( to te dwie sunieczki, jedna była u mnie od niedzieli....no i przy pożegnaniu Kasia bardzo płakała :( Niestety stan Węgielka uległ pogorszeniu na tyle, że zbliża się pora, kiedy jego życie będzie już tylko cierpieniem. Dostaliśmy z Węgielkiem trochę czasu dla siebie ( on do tego jeszcze dostał leki przeciwbólowe), jutro o 13.15 ma ten ostatni zastrzyk, tak zapisano w kalendarzu wetki. Po ponad 11 latach nie potrafię sobie wyobrazić domu bez Węgielka, ale ten straszny guz odrasta bardzo szybko, jest wielki i Węgielek zaczyna cierpieć. Nie chcę, żeby cierpiał, więc niech mnie boli, on niech będzie szczęśliwy.1 point
-
Dzień dobry. Dziękuję za wpłaty i porady :) Aleksowi przyda się bazarek imienny, niestety nie mam jak go zrobić. Nawet na dogomanii jestem z doskoku :( Aleks się już aklimatyzuje, wczoraj do towarzystwa w boksie dostał sunię i okazało się, że fajnie bawi się z psami. Jednak jest zazdrośnikiem. Wczoraj nie dopuszczał suczki do Rafała. Nie znecal się, ale warknął i delikatnie chwycił zębami. Jak sunia odeszła, odpuścił i za chwilę wspólnie się bawili. Nie ma więc problemów z czytaniem psów, ale na razie chce mieć człowieka na wyłączność. Rafał nad tym popracuje ;) Dzisiaj Aleks będzie miał pierwszą sesję z kobietą ;) Proszę o kciuki. Tak poza tym to podobno jest grzeczny :) Tylko go oszlifować.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Witaj Grzesiu w kolejny już słoneczny i chłodny poranek. Trzymaj się nam zdrowo.1 point
-
Niestety, taki los psiarza. Mnie też nie raz szczeniak skaleczył jak miał mleczaki jak szpilki. I nie mówiłam, że to straszny agresor bo własną panią ugryzł jak to czasem niektórzy nabywcy ślicznego szczeniaczka, którzy myśleli, że będzie od urodzenia świetnie wyszkoloną zabawką. To nie o tobie tylko takich, których nie raz spotykałam w swoim długim życiu. Ciebie bym nawet przez sekundę o to nie podejrzewała.1 point
-
A to wszystko oznacza,że Tofik jest niebezpiecznie nieprzewidywalny,bo gdyby np.bał się scierki w ręku,czy kwiatka na parapecie- to wszystko byłoby prostsze.A on atakuje w sposób zaskakująco ...bezsensowny. Ktos wspomniał,że jego jedyną szansą na teraz jest pobyt u Jamora - też tak uważam.Podzielam również zdanie Poker - że dalsze manewrowanie losami Tofika,tu DT,tam hotelik,dziś pani X,jutro pani Y - to znęcanie się nad psem i odbieranie mu poczucia stałości,bezpieczeństwa. Z tego,co czytam na wątku - dla mnie byłby sensownym wniosek,że pies ma ciężkie,paranoidalne wręcz - zaburzenia osobowości. Cóż...ludzie tez mają,a niektórzy lądują w Gostyninie...Dla psów Tofikopodobnych - Gostynin nie istnieje...1 point
-
Opiekunka ma doświadczniei ale Tofik okazał się zbyt trudnym psem. Jak ma się zachować człowiek na którego rzuca się pies bez powodu ? Co ma zrobić? Łapie się za przemiot . którym można się bronić.Jak zareagować jak pies atakuje drugiego? Ktoś kto był w takiej sytuacji rozumie i wie jak to działa. Wiem , że dobre rady są naprawdę bez znaczenia jak pies wisi wbity zębami w ucho drugiego a ten drugi gryzie go po łapach. Polać wodą , ok, raz zadziałało, drugi raz już nie...Naprawdę w sytuacji agresji trudno o zimną kalkulację . Człowiek ratuje siebie albo próbuje rozdzielać gryzące się psy . To jest naprawdę straszne:( Poza tym Pani Kasia gwarantowała ,że Tofik ludzi już nie gryzie , jedynie był zazdrosny o jej psy. Ocenianie człowieka , który chciał pomóc i przyjął Tofika jest wg mnie niepotrzebne . Łatwo krytykować...1 point
-
Niestety , tym razem jestem tego samego zdania co bou. Niezależnie od przyczyny Toffik jest nieadopcyjny. Bez względu na wynik rezonansu , który niczego nie wniesie oprócz wiedzy. Jak guz to przekichane , jak głowa w sensie fizycznym zdrowa , to też do kitu. Czytając cały czas wątek pewna jest jedna regularność - gdy Toffi poczuje się pewnie, atakuje. Dopóki ktoś spełnia jego życzenia, ustępuje, wszystko jest po jego myśli , jest dobrze. Na pewno ma urazy z powodu przeszłości ,ale nie można bazować na tym całe jego życie. Zamiast robić mu rezonans, zainwestowałabym pieniądze w pobyt u Jamora. To jedyna, moim zdaniem, szansa dla tego psa. Przenoszenie go z miejsce na miejsce to jest jak znęcanie się nad nim. Może tylko pogorszyć jego zachowanie.1 point
-
Roxi czuje się dobrze :) Pogoda sprzyja..., zdecydowanie chłodniej, na termometrze 20 stopni :) Wczoraj musiałam założyć kołnierz..., lizała okolice szwu po siusianiu. Dziś byłyśmy na kontrolnej wizycie - Opis wywiadu: "Poprawa. Szew trochę nalizany - zalecono kołnierz bez ubranka. Na podstawie wywiadu, badania i RTG klatki piersiowej - bez cech niewydolności krążeniowej Zalecana wizyta za 2 dni (piątek) Zastosowane leki: DEXAFORT i BETAMOX injekcja Kwota: 39,13zł / 03.07 - zostanie uwzględniona w fakturze zbiorczej. W piątek zostanie wystawiona faktura (koniec leczenia)1 point
-
Marysiu, poproś panią Anię, aby i ode mnie wyprzytulała Maxia. A Ty wymiziaj Milusia, słodziaka kochanego. .1 point
-
Nadia i Florka bardzo dziękują mari23 za wpłatę 30 zł:)1 point
-
1 point
-
1 point
-
Ale mu dobrze!!! Nareszcie szczęśliwy, kochany:) Wszystkie to zrobiłyśmy, a dodatkowo z pomocą naszych Przyjaciół spoza dogo:)1 point
-
Puszek pozdrawia z nowego domku i informuje, że ma teraz mnóstwo nowych obowiązków - zamiast siedzieć na uwięzi przy trzepaku teraz musi biegać za piłką, wąchać piwonie, przytulać swoich ludzi :) jak już się zmęczy - odpoczywa w koniczynce..... na pewno znalazł tam czterolistną, szczęściarz :) https://www.olx.pl/oferta/szczeniaki-zapowiedz-miotu-rasy-kundel-polski-bezdomny-CID103-IDAnEjU.html a to ogłoszenie szczeniaczków - pierwsza próba, tytuł wybitnie "hodowlany" ;)1 point
-
Od Pani Dolarkowej co tydzień otrzymujemy wieści z minionego tygodnia, o tym co Dolarek zrobił, gdzie był, jakie postępy poczynił, co go wystraszyło, co zbroił itd. Kiedy czytam te wiadomości, to tak jakbym czytała kolejny rozdział fascynującej książki. Są mrożące krew w żyłach historie, choćby jak ta poniżej :) " W domu w dalszym ciągu postępy, już przesuwająca się poduszka, nie jest podstępną morderczynią, ale zdarzają się jeszcze wpadki. Doluś wszedł za Olgą do łazienki i nadepnął na pedał od otwierania kosza na śmieci. Kosz maleńki, ale może sobie Pani wyobrazić tę panikę. Kosz otworzył paszczę i chciał zjeść Dolka. Pól godziny miziania załatwiło sprawę, ale strach był " Albo historia burzowo-łóżkowa :). Jak wiecie Dolarek nigdy nie wskakiwał na łóżko, on nawet nie położył się na wypukłym legowisku, musiał mieć płaskie i takie żeby nie trzeszczało czy skrzypiało czy poruszało się. A tu przyszła burza i zonk :) " W nocy z środy na czwartek była w Poznaniu burza, bardzo lekka, ale w uszkach Dolarka potężna. Wcześniej nie wspominałam, bo jakby nie było potrzeby, ale Olga jest również takim ludzkim odpowiednikiem Dolarka w sferze "boję się własnego cienia i burzy", tak wiec dwoje wystraszonych w jednym mieszkaniu i ja. Kiedy zaczęło lekko grzmieć, pierwsza zawołała mnie Olga "przyjdzieeeeeesz????". Zabrałam swoją kołdrę i wsunęłam się do Olgi. Dolek za mną, ale nie chciał położyć się pod łóżkiem, kręcił się po pokoju. W końcu nie wytrzymał i wszedł do łóżka od strony nóg. Nie wskoczył - wszedł - każda łapka po kolei, po czym, powoli przeczołgał się w stronę głowy. Minkę miał "udało się, chyba mnie nie zauważyły". Położył się wzdłuż ściany, Olga w środku, a ja od zewnątrz. Tak wiec spędziliśmy pół nocy "na sardynki :)". I podsumowanie :) "Nawiązując do słów, że Dolarek nie mógł lepiej trafić, to może materialnie mógł, bo przydałby mu się jakiś ogródek, ale powiem nieskromnie, że nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek mógłby Go bardziej kochać. Doluś chyba czasami ma już dość tych naszych pieszczot, ale znosi to dzielnie hihi. "1 point
-
Miałam już kiedyś serie pożegnań, ale tych najsmutniejszych. Tym razem to seria cudów adopcyjnych! Puszek, który nękany przez sąsiadów czuł się straszliwie zagrożony na swoim ( wielorodzinnym) podwórku został dzisiaj przeze mnie zabrany, a następnie przekazany cudownej osobie, która pokonała ogromna trasę, by po niego przyjechać tylko dlatego, że jest bardzo podobny do państwa zmarłej w pierwszy dzień wiosny sunieczki Kaji [*] Oddano mi go zakutego w kaganiec i kolczatkę, a kiedy odważyłam się mu to zdjąć - zareagował uśmiechem i tysiącem buziaków. Trochę ze mną podróżował na spotkanie przy autostradzie, bardzo szybko nawiązaliśmy "bliski kontakt" z tym "groźnym agresorem" ;) podróż za jeden uśmiech? nie, za tysiące uśmiechów, na spotkanie z nowa panią, z nowym, szczęśliwym życiem :) i oto ona - ciepła, otwarta kobieta, której Puszek od razu zaufał. Są już w domu, Puszek szczęśliwy poznaje swój duży dom z wielkim ogrodem, a państwo przeszczęsliwi dziękują za Puszka. Nie wiem, kto szczęśliwszy - państwo, pies.... czy ja...1 point
-
Hmmm, sama nie wiem od czego zacząć…. Tyle czasu minęło, tyle się wydarzyło. Niesłychanie długą i wyboistą drogę przeszedł nasz Dolarek. Przed Radysami najpewniej miał podłe życie, potem trzy lata w piekle w Radysach, uwolniony z Radys spędził rok w hoteliku u Murki, następnie 1.5 roku pod skrzydłami „hop!”. Dolarek bardzo się zmienił przez ten czas. W Radysach z łatką dzikusa, przerażony i upodlony, pierwszego dnia po przyjeździe do hotelu chciał rozwalić klatkę u weta, potem dał się poznać jako pies samotnik któremu człowiek do niczego nie jest potrzebny. Był czas, kiedy myślałam aby Dolarka wyadoptować nawet do budy do ogrodu , że tam będzie szczęśliwy na swój sposób. Boże, jak dobrze że tego nie zrobiłam. U hop! dał się poznać jako psiak ceniący sobie mieszkanie w domku, zaraz po spacerku tam właśnie się kierował. Tam czuł się bezpiecznie, tam miał swoje własne legowisko, swój pokój, jedzonko za które dałby się pokroić. Okazał się psiakiem grzecznym, prawie bezproblemowym, świetnie odnajdującym się w warunkach domowych , jedynie lękliwym w pewnych sytuacjach, które jednak gdy się pozna i zaakceptuje to nie są jakimś wielkim problemem. Ofert domu zbyt wiele nie było a te które były to takie byle jakie. Albo pani z gromadą wrzeszczących dzieci, albo młoda dziewczyna na utrzymaniu rodziców albo nawiedzona pani pielęgniarka która jak przyszło co do czego przestała się odzywać. Pamiętam że początkowo bardzo dużo ogłaszałam Dolarka, bardzo wiele ogłoszeń miał wyróżnionych. Potem, z biegiem czasu zaczęłam powoli tracić nadzieję. Gdzieś w podświadomości pogodziłam się już chyba z myślą, że Dolar domu nie znajdzie. Bo kto będzie chciał lekliwego, starszego już Pana, kiedy wkoło tyle młodych, pięknych psiaków do adopcji. A że u Dolara krew się nie leje, jest zaopiekowany , jest dobrze mu tam gdzie jest więc nikogo jego los nie wzruszy. Natchnienie przyszło, kiedy przeczytałam na Dogo wpis hop!, że jej „trudny” Bastuś znalazł wspaniały domek i że warto wierzyć do końca w dom nawet dla trudnego psa. I wiecie co? Tak mnie to podbudowało i uskrzydliło, że usiadłam do laptopa, pokasowałam wszystkie stare ogłoszenia Dolarka i zrobiłam nowe, zmodyfikowałam tekst, zmieniłam zdjęcia, wyróżniłam jednocześnie 5 ogłoszeń na duże miasta. I zdarzył się cud! Otrzymałam wiadomość przez olx ale nie taką „byle jaką” jakich multum –ale długą, ciepłą, serdeczną, wzruszającą, taką że serce zaczęło mocniej bić. Odpisałam a że była późno to już nie oczekiwałam odpowiedzi, jednak nie mogłam zasnąć bo wciąż myślałam czy będzie kontynuacja. I byłaaaaaa :). Pisała do mnie Pani ze swoją córką-tegoroczną maturzystką. Panie zrobiły na mnie cudowne wrażenie. Zakochały się w Dolarku od pierwszego wejrzenia i chciały jego i tylko jego. Panie bardzo dobrze przygotowały się do adopcji. Hop! wiele czasu poświęciła na rozmowach o Dolarku, o tym co lubi, czego nie lubi, czego się obawia, jak należy z nim postępować w różnych sytuacjach itd. Panie uważnie słuchały rad i wszystko co usłyszały wcielały w życie. Tu dziękuję z całego serca nieocenionej hop! za przekazanie swojej wiedzy „dolarkowej” i wspaniałe przygotowanie rodziny do tej adopcji J Tak bardzo się bałam, czy po przyjeździe z Poznania do Łodzi i poznaniu Dolarka na żywo, nadal będą go chciały adoptować, czy się im spodoba. Ale martwiłam się zupełnie bezpodstawnie :). I teraz mogę już oficjalnie ogłosić: Dolarek, po 3 latach w Radysach, po 2.5 roku w hotelikach ma cudowny DOM w Poznaniu . Dom pełen ciepła, miłości, delikatności, wyrozumiałości dla lękliwego pieska. Lepszego domu nie mogłyśmy sobie wymarzyć. Ja jeszcze bujam w obłokach, kiedy czytam czy słucham wieści z domku Dolarka, o tym jak Pani ciepło o nim opowiada, jak cieszy się z każdych jego postępów, jak go chwali jaki jest grzeczny i kochany, o tym jakie przeżył przygody. Sama nie wiem komu i jak mam podziękować aby kogoś nie pominąć. -dziękuję Wszystkim Deklarowiczom za to że trwali, że się nie wycofali z deklaracji pomimo że Dolarek tak długo czekał na dom a niektórzy jeszcze oprócz deklaracji dorzucali bonusy J . Bez Was to by się nie udało. - dziękuję Murce za to że przyjęła Dolarka do siebie, wprowadzała w „normalny” świat, oswajała, uczyła chodzić na smyczy, za wszelką pomoc udzieloną Dolarkowi. -dziękuję ogromnie hop! za tytaniczną pracę związaną z odchudzaniem Dolarka (przypomnę tylko że Dolarek z prawie 33 kg schudł do 20kg), za wspaniałą opiekę, za to że Dolarek stał się domowym bezproblemowym pieskiem, za fachowe doradztwo, za przygotowanie rodziny do adopcji Dolarka. Z całego serca dziękuję hop!. -dziękuję wszystkim kibicującym i odwiedzającym wątek i Wszystkim, którym Dolarek leżał na sercu i mu dobrze życzyli. WARTO POMAGAĆ :)1 point
-
Ha, ha, ha, ha,... A ja widzę. Chociażby tutaj na zdjęciu :)))1 point