Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 05/07/19 in all areas

  1. Wczoraj Florek był u weta. Waży 10 kg, w kłebie ma 32 cm, wiek określony na 5-6 lat. Wymaz z uszu sprawdzony pod mikroskopem - czyste, skóra czysta, został zaszczepiony na choroby zakaźne. Wszystkie psiaki są już po odrobaczeniu, jutro weta odwiedzi Freska i Berek. Freskę jutro też wykąpię. Mam dla wszystkich krople na pchły i kleszcze, podam za kilka dni. Freskę nadal paraliżuje dotyk, ale chodzi już swobodniej, obwąchuje, wypatruje z zaciekawieniem nowe odgłosy, podnosi na chwilę uszka. Będą z niej ludzie jeszcze :)
    2 points
  2. Odwiedziłam w niedzielę Roxiulkę. Babulinka dobrze się trzyma, ale widać, że to już dosyć wiekowa babcia. Spokojniutka, cicha, grzeczna. Tak sobie myślę, że dobrze się stało, że za tę granicę jednak nie pojechała, nie w jej wieku takie dalekie wojaże. Na spacerku drepcze sobie z tyłu powolutku , były jednak momenty, że truchcikiem podbiegała (udało się nagrać) Łakomczuch z niej duży i bardzo ożywia się na widok smaczków. Nie dziwię się, że obojętność Roxi na jedzenie od razu zaniepokoiło Moli....i dobrze, że tak szybko zareagowała z wizytą u weta. Na niektórych zdjęciach Roxi wyglądała mi na grubawą sunię, ale to zmyłka, w realu wcale tak nie jest. Sunia jest akuratna i zgrabniutka. Zanim wstawię zdjęcia i filmiki z naszego spacerku, pokażę Wam nowego kolegę Roxi- Gucia z Radys ,którego niedawno Moli przyjęła pod swój dach . Chudy bardzo, żebra sterczą,choć Moli mówi, że już przytył. Przyjazny piesek, posłuszny i bardzo wpatrzony w Opiekunkę. Ujął mnie swoimi uszkami.. Gucio,
    2 points
  3. Cebula klawe imię na pewno inne ha ha :) mi się podoba wszędzie Misie Reksie Puszki pogubić się można a Cebula jest JEDEN zdrobniale Cebuś przecież można wołać prawie jak Sebuś :) buziole dla Cebuli
    2 points
  4. Aniu, nie dziekuj. Chciałoby się powiedzieć: "nie ma za co". Ale, może inaczej: dokąd mam siły, to chce pomagać. Duży, czy mały, tak samo zasługuje na dobre życie i ratunek przed schronem, czy innym nieszczęściem. To jeszcze tylko zadowolona (mam nadzieję,) mordka Lakiego i biegniemy na ostatni spacer.
    2 points
  5. Dzisiaj pozdrowienia od KOFFI. Wszystko u niej dobrze:) zdrowa, przytyła 3 kg, nauczyła sie wskakiwać na łózko, na spacerkach chodzi z podniesionym ogonkiem i nie ma juz smutku w oczach :) Jest bardzo kochana przez swoja Panią
    1 point
  6. Ja też podziwiam umiejętności pani fryzjerki i urodę psiaków ! One same chyba są zdziwione zmianami w ich życiu. Zapewne nigdy nie były w spa ani u weta. W ekspresowym tempie wyjechały ze schronu, przejechały całą Polskę, zaliczyły fryzjera, kąpiel, wyszły na trawę, którą wąchały ostatni raz przed wjazdem do schronu. Najgorsze juz za nimi. Teraz będzie juz "z górki"...
    1 point
  7. Aż przetarłam oczy czy dobrze widzę.Nadeszła pomoc finansowa od helli,naszego Anioła,który wciąż pomaga psiakom.Atila,Lucky i Timi otrzymały 450,00zł. Z całego serca dziękuję za tak ogromną pomoc.
    1 point
  8. Działa podobno jak stronghold, na nicienie. Nie działa na tasiemce. Dziś to nam powiedziała lekarka. U swoich stosuję stronghold lub advocate własnie dlatego, że też usuwają nicienie. tylko nie działają z kolei na kleszcze. Dlatego zastanawiam się nad zastosowaniem u swoich symparici. Dziewczyny, nie tłumaczcie się, odnośnie tego behawiorysty. ja to napisałam mając na uwadze dobro Nadii. Po prostu mieszkamy na totalnym zadupiu. Czasem są hoteliki, które od razu oferują szkolenie czy mają kogoś sprawdzonego blisko. Własnie o taką sytuację mi chodziło. I naprawdę nie miałabym Wam za złe, gdybyście znalazły takie miejsce dla pracy z Nadią. Takiego romansu to pewnie Ada nie wybaczy :)
    1 point
  9. Niestety, dziś nie ma znowu weta na granicy. Marina z obawy o życie psów, cofnęła transport. To jakiś koszmar, że po takim czasie w drodze, muszą znowu wylądować w schronisku. Jeszcze przed nimi kilkaset km powrotnej drogi do schroniska.Mam nadzieję, że wytrzymają do kolejnej próby. Jestem mi bardzo smutno, wszystko przygotowane czeka. Ponoć nigdy wcześniej nic takiego sie nie zdarzyło. Ostatni tydzień dał mi popalić, a tu jeszcze nawet przyjazd się nie udał. Stale o nich myślę. Anula, pisz proszę nadal. Kiyoshi przecież nie chciała Cię niczym urazić. Tu wszyscy tracą nerwy, bo rzadko się zdarza, zeby tyle problemów psy miały z dotarciem do nowych domów.
    1 point
  10. Tak :) bo Lucjan to super Chlopak :) Ponizej zdjecia Lucjana z bodygardem Bazylem na spacerku w przerwie od deszczu :) Lucjan pieknie dziekuje za kolejna akcje pomocowa :)
    1 point
  11. 1 point
  12. Na zdrowenko wszelkie wszytkim przemilym oczenkom i brzusiom
    1 point
  13. to nie zabawki żeby się psuły. Zarówno w każdej rasie, jak i u zwykłych, pospolitych kundelków, mieszańców, czy psów w typie, są psiaki mniej lub bardziej podatne na choroby. U rasowych w jednym miocie może być tak że na 5 szczeniaków, 4 bedą zdrowe, i właściciele tych szczeniąt weterynarza będzą odwiedzac tylko z racji szczepień, a ten 1 będzie tak chorowity, że praktycznie właściciel "wprowadzi" się do gabinetu, bo tak często będzie jeździł z psiakiem do weta. U kundelków jest podobnie
    1 point
  14. 1 point
  15. A ja patrząc na jego zdjęcia, nazwalabym go Cekinek. To taka mala iskiereczka :)
    1 point
  16. On pewnie nie zna takiego jedzenia; Nie wie czy to jedzenie czy nie i czy jest bezpieczne dla niego -a że sam sobie radził dość długo, to sprawdza zanim zje, jak nie zna smaku, czy może bezpieczne zjeść, czy się nie zatruje/czy mu nie zaszkodzi moja suka, wychowana od urodzenia do szczeniaka przez sukę wolno-żyjącą w polach, do tej pory, a ma 8 lat, najpierw sprawdza kilkakrotnie każde nowe, nieznane jedzenie, które ode mnie dostanie (od obcych w ogóle jedzenia nie weźmie) - czyli obwąchuje długo, bierze do pyska, wypluwa , nadgryza, zje malutko, myśli, i za pierwszym razem raczej tylko poliże, a nie zje -jeśli smaku jedzenia nie zna / nie jadła wcześniej teraz rzadko się zdarza jedzenie, którego nie zna, ale zasadą jest, że za pierwszym razem nie zje dużo takiego nowego jedzenia, poliże, posmakuje, wypluje i tyle pewnie sprawdza jak to jedzenie na nią działa , dopiero po kilku dniach i kilku podejściach z wypluwaniem -uznaje takie jedzenie za bezpieczne i jadalne nie musisz go koniecznie motywować smakolami, ale możesz spróbować pochwałami, swoim entuzjazmem, wspólną zabawą
    1 point
  17. Florek wypucowany, uśmiechnięty, nie do poznania chłopak:) Skradł mi serce pierwszego dnia, jak go zobaczyłam w schronisku i bardzo się cieszę, że przyjechał do szafirki razem z innymi psiulami, nie mogło być inaczej:)
    1 point
  18. Ciocie, przypominam się o nr konta. Obiecałam 40 złociszy od p.Jurka dla Duszka co prawda, ale On juz w lepszym świecie jest...chcę w to wierzyć... już mu tam niczego nie brak. Cebulek, Sebuś, Tulipan (jak sugeruje Jo37) a może Tuliś - niech więc beda dla niego. A Duszka tak szkoda...
    1 point
  19. No tak, pomyliłam imiona. Zatem dzisiaj w spa był Florek :) Jutro pojedzie Berek, Freskę chcę wykąpać sama, aby nie fundować jej dodatkowego stresu i tak jest biedna.
    1 point
  20. Wczoraj odwiedziła nas WiosnaA z Moriskiem :) ... Roxi przywitała się z gościem i z nowym kolegą potem dzielnie maszerowała na spacerku. Ania robiła zdjęcia naszej panience, w wolnej chwili wstawi. Ciasteczka pyszne jak zawsze, zabawki fajnie piszczą... sierściuchy zachwycone ,) Dziękuję :)
    1 point
  21. Anico kochana, kopiuj tekst, ja troszeczkę zmodyfikuję, aby olx nie odrzucił. A zdjęcia przenoszę tak: najeżdżam na zdjęcie , prawym przyciskiem myszki naciskam, pojawia się okienko, napis "zapisz link jako: naciskam zapisz, oczywiście na pulpit
    1 point
  22. 1 point
  23. I majówka za nami. Nietypowa majówka, bo 2 maja pracowałem. Na szczęście majówka na Podlasiu, więc można wypocząć, pomimo drobnej niedogodności. Przyjechaliśmy 1 maja i po podróży Gajka chwilkę sobie poleżała na trawie Później udało mi się nawet uchwycić rozmiar Gajki (chyba L;) Drugiego Gajula została z Asią, a ja pojechałem na dyżur w pracy. Za to później był już czas na to, co lubimy najbardziej. Trochę wędrowaliśmy Trochę mała mordka posiedziała na kolanach I selfie się udało zrobić:) cdn...
    1 point
  24. Z mojego bazarku , który zrobiłam na Duszka, maluch będzie miał ok. 300 zł.
    1 point
  25. To wielka radość patrzeć, jak psicho się cieszy po okropnościach schroniskowej samotności i biedy. Też myślę, że lepsze Sebuś, niż Cebula. Cebula to żeńskie imię, a to przeca piesio.
    1 point
  26. To życzę Ci Nesiu tego deszczu, bo wiem jak bardzo jest potrzebny. U nas trochę popadało trzy dni temu. Zapowiadają deszcze na dzisiaj, zobaczymy. Dziewczyny kochane, dziękuję za dobre słowa, ale wiecie, dwa choróbska w te czy we wte to już mi nie robi różnicy ;), tym bardziej że to są choroby do zaleczenia/wyleczenia. Wróciłam po dwóch latach jak córka marnotrawna na vitalię, jednak pełnowartościowe posiłki powinni układać dietetycy, człowiek zawsze sięgnie po to co lubi, a wartości odżywczych nie liczy, przynajmniej ja, tym bardziej że nie jem mięsa. A przy okazji coś tam zawsze w dół poleci A teraz wróćmy do podstawowego tematu tego wątku. Szalona koza wczoraj przyprawiła mnie o prawiezawałserca. Rano zobaczyłam że coś ma koło ucha. Przyglądam się co to za farfocel jej wisi, patrzę i patrzę.....kleszcz! Nosi obróżkę, po adwokacie minęło chyba z półtora miesiąca. ...ale ale...u Mimi to nie może być tak normalnie, bo kleszcz "se" wisiał rozorany jak łańcuch na choince, sama sobie zrobiła operację na kleszczu. Usunęłam to co zostało w skórze i padł na mnie blady strach. Szczęściem moja wetka nie wyjechała na długi weekend, więc z paniką w oczach i Mimiśką pod pachą popędziłam do niej. I znowu dostałam od niej "puk" w głowę, obrzęku nie ma, stanu zapalnego również, ranka zaopatrzona. Obserwować zachowanie, w razie zmian interweniować. Akurat przy szalonej Mimi obserwacja zmiany zachowania nie jest czymś trudnym. Przy okazji zrobiony został manicure, zrobiony to nie adekwatny wyraz do wykonanych czynności, manicure został wywalczony, dwie na jedną, a i tak wielkiej przewagi naszej widać nie było. Nastała też faza wzmożonego obszczywania czego popadnie, wiosna? czy raczej musiało coś zajść między dziewczynami kiedy moje oko było skierowane w inną stronę, bo znowu jest walka podjazdowa o tereny w domu. -Ten schodek jest mój-, -a właśnie że mój- i tak z każdym kątem. Za chwilę będą chodzić w majtkach, jak bum cyk cyk. Dlatego po raz trylionowy podkreślam że ewentualny dom bez suczek. W domu z dziećmi też nie widzę jej absolutnie. I zachowanie standard, panicznie strachliwy zadzior. To pies jednego i tylko jednego człowieka, toleruje i wykorzystuje innych (oczywiście tylko tych, których dobrze pozna), ale to nie są jej ludzie. Próbujemy tak, Idziemy z Połówkiem pod rękę, Mimi na smyczy, po chwili oddalamy się od siebie o krok lub więcej (wszystko zależy od uwagi Mimi), jak tylko Mimi się zorientuje że to nie ja trzymam smycz, to wpada w panikę, ani w prawo, ani w lewo, tylko jak najdalej od trzymacza smyczy. A Połówka zna już przeszło rok, leży, śpi, między nami, podskubuje go po łydkach, skacze po nim w łóżku, daje się głaskać, Połówek nie może stuknąć garnkiem w kuchni bo Mimi porzuca mnie wtedy i pędzi do niego uprawiać żebractwo i wtedy jest cicho, ale bez jedzenia chodzi za nim i szczeka, ma siedzieć i się nie ruszać, wyjątek - droga do kuchni. Chyba by musiał chodzić po domu ze smaczkiem w ręku, to wtedy by nie darła japy ;) Tysiu, może zmiana otoczenia i warunków dobrze Mimi zrobi. Wiem że przez dwa tygodnie niewiele można zaobserwować przy takim psiaku jak Mimi, ale może, skoro ta pani jest szkoleniowcem, będzie Ci mogła pomóc dając wskazówki jakiego człowieka i domu szukać dla Mimi. Moim niezmiennym koszmarem jest to, że ktoś nieodpowiedzialny (o umiejętności wybitnego maskowania się ludzi, wiemy na dogo dużo) bierze Mimi a ona zwiewa, będzie nie do znalezienia i nie do złapania. Świętujcie dziewczyny i jedyny chłopaku, odpoczywajcie, leniuchujcie bo to bardzo przyjemny stan, życie jest jedno :)
    1 point
  27. Ciągle mam zapytania o Mimi na OLX. Jedne bezsensowne, inne bardzo sympatyczne. Odpisuję, że ogłoszenie grzecznościowe i proszę dzwonić pod podany numer telefonu. Ostatnio bardzo fajne zapytanie od p. Doroty. nie wiem, czy ktokolwiek dzwoni z tego ogloszenia..ale zainteresowanie Mimi jest spore....
    1 point
  28. Nie, psy nie "cierpią". Normalny, stabilny psychicznie pies ma wyrąbane, wita się z innymi psami i z ludźmi, którzy go chcą zobaczyć. Mój po wystawie nawet nie jest zmęczony. Nie lubi spoufalających się obcych, ale wie że jak postoi i da się pomacać sędziemu to dostanie maszkiety, więc stoi i się daje macać. Jak ktoś ma trzęsące się guano zamiast psa, to może ono cierpi, nie wiem. Jak ktoś ma psa, którego nawet stania i pokazania zębów się nie da nauczyć, to też dobrze że mu wystawy zblokują możliwość hodowli... Czy to dla psów super rozrywka? Myślę, że mój wybrałby plac i pozoranta, ale pokazywać też się całkiem lubi, bo lubi być w centrum uwagi - a jest tak czarujący i tak rzadkiej rasy, że zwykle tę uwagę ma zapewnioną ze strony otoczenia przez całą wystawę. Poza tym zawsze to nowe zapachy i bodźce, specyficzna atmosfera. Dla ludzi przyjemne jest po prostu spotkanie się z innymi hodowcami i możliwość promowania swojej rasy, bo wiele, wiele osób przychodzi na wystawę, żeby poznać rasę, którą się zainteresowali. Część później nawet dzwoni i dopytuje, prosi o pomoc w wyborze hodowli, itp. Nie jestem wielkim fanem wystaw, robię z psem niezbędne minimum do hodowlanki i championatów, ale po prawie dwóch latach stwierdzam że wystawy nie są aż takie niepotrzebne jak mi się kiedyś wydawało. Zwłaszcza zwiedzający wciąż potrafią mądrze wykorzystać okazję do poznania psów.
    1 point
  29. Czy znasz kogoś, kto ma szczeniaka - cavaliera, goldena? Czy szczeniaki także budzą w Tobie lęk? Czy możesz oglądać filmy rysunkowe z psami? Filmy z żywymi psami? Kiedyś na zajęciach z chłopcem trochę młodszym od Ciebie, który panicznie bał się psa, pomogło usadzenie ludzi w szeregu - na jednym końcu siedział chłopak, potem sześcioro ludzi, potem trener z perfekcyjnie wyszkoloną psicą, która trzymała w pysku koszyk z czekoladkami. Trener brał czekoladki z koszyka, podawał kolejnym siedzącym ludziom, aż dostawał je chłopak. Może to Ci się wydać dziwne, ale pomogło. Podobnie pomogła ta sama psica, gdy zaprzęgnięta do sanek wiozła na sankach siostrę chłopca, który bał się psów. Oczywiście ciągnęła sanki w dużym dystansie od chłopaka, ale radość, dobre emocje siostry pomogły chłopcu podejść o dwa kroki bliżej na początek. Czy inne zwierzęta - koty. ptaki - nie budzą w Tobie obaw?
    1 point
×
×
  • Create New...