Jump to content
Dogomania

wilczyca

Members
  • Posts

    1184
  • Joined

  • Last visited

Converted

  • Biography
    kocham wszystkie czterołape :))
  • Location
    kraków
  • Interests
    psiaki

Recent Profile Visitors

1706 profile views

wilczyca's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

  • Reacting Well Rare
  • Week One Done Rare
  • One Month Later Rare
  • One Year In Rare

Recent Badges

44

Reputation

  1. a czy po tych niekontrolowanych napadach agresji, myślisz też o wizycie u weterynarza? Bo taka nagła zmiana zachowania, może również wskazywać na to, iż może mu coś dolegać, psa może coś boleć i dlatego pojawiają się te jego nagłe napady agresji
  2. Hawan mogę ci polecić hodowlę bolończyków - http://www.gwiazdawybrzeza.pl/?fbclid=IwAR2OzDb8kekuWRRllDpmqV_GMVJPCXn-dzmGnb0xXf5MWh1ctw-16drpDGg . Jeśli jesteś zainteresowana/y, chyba jeszcze mają szczenięta. Hodowla fajna nie nastawiona tylko na zysk psiaki ładne. Możesz się umówić i obejrzeć zarówno rodziców jak i szczenięta. Hodowca udzieli ci odpowiedzi na wszystkie twoje pytania
  3. a ja jeszcze dopowiem, interesuje go śmietnik, bo tam jest to, czego nie ma "na co dzień" (w sensie nie ma bezpośredniego i ciągłego dostępu jak w przypadku pełnej przez cały dzień miski). I tak jak napisała bou, zlikwidować miskę (podawać mu jedzenie o określonych porach. Zje - dobrze, nie zje - zabrać miskę i dać np. wieczorem) żeby nie miał dowolnego do niej dostępu. A kosz na śmieci umieścić w miejscu niedostępnym dla psiaka
  4. jak nie, a jak inaczej nazwać - jak nie kundlami - psy po owczarku i berneńczyku. I jak wytłumaczysz, że nie rodzi specjalnie? Skoro pozwalasz na tego typu krycie (bo nie uwierzę że nie wiesz/albo nie zauważysz) że suka ma cieczkę, to jest nic innego jak pozwalanie na "produkcję kundelków". tak jak napisała Sowa, mogło być tak, że suka zjadła szczenięta. Ewentualnie suka jest już starsza, i zarówno ten jak i poprzedni miot, był zbyt słaby (te kilka szczeniąt) i dlatego suka się ich brzydko mówiąc pozbyła tego nie wiesz, bo ona ci nie powie jak się czuje. A dobre karmienie i poświęcanie dużo uwagi, nie oznacza że suka czuje się dobrze, że się nie stresuje. napisałaś (i oburzyłaś się na zwróconą uwagę bou ) że nie produkujesz szczeniąt, ale szukasz wskazówek co robić, żeby uniknąć powtórki przy kolejnych miotach szczeniąt na których powołanie do życia pozwalasz.
  5. pierwszy raz o czymś takim słyszę (i czytam). To jest jakaś organizacja powstała w 2018 r , i zrzeszająca stowarzyszenia (więc dająca niejako wolną rękę w działaniu różnym "przyjaciołom psa Burka i kocurka Murka). Patrząc na możliwości jakie ma owa organizacja, nie jest to dobre posunięcie. Ta organizacja, można powiedzieć że "zbiera" klientów, oferując im jak najlepsze warunki i możliwości zaistnienia w różnych pseudo. "Rodowody" jakie oni wydają, są wydawane w/g informacji jakie dany klient im poda (możesz podać że masz psa z kosmosu, to tak zapiszą - sarkazm). Nie wchodź w to bo będziesz żałować http://www.sprzedawajlegalnie.pl/pomoc/pomoc.html - tu jest wszystko opisane, czyli (w/g mnie) to co jest nielegalne, a tu legalne
  6. rana jest rozlizana, moszna opuchnięta. Nie wygląda to dobrze i wizyta u weta jest jak najbardziej wskazana
  7. maltipoo nie jest rasą uznaną i zarejestrowaną w Związku Kynologicznym. To mieszaniec pudla z maltańczykiem. Takie psy, a co za tym idzie, możesz znaleźć prędzej zarejestrowane w jakichś stowarzyszeniach. I tak jak napisała bou, korzystasz z google, wpisz sobie tą nazwę, powinny ci "wyjść" nazwy hodowli tychże psów
  8. w/g mnie, jeśli chcesz szkolić psa, to raczej wybrała bym normalne szkolenie. Na takim szkoleniu sama (pod okiem trenera) szkolisz/uczysz swojego psa. Jest to fajne, bo uczysz się, odpowiednio stosować komendy, pracujesz z psem, poznajesz go, a przez to wzmacniasz wasze relacje, widzisz jego (i swoje) postępy, i jest to fajna zabawa. Natomiast jakoś nie mam przekonania co do szkolenia stacjonarnego, bo zostawiam psa w obcym miejscu, nie wiem jak będzie traktowany. No ale to jest moje zdanie, i może wypowie się ktoś kto oddał psa na takie szkolenie
  9. nie, jest to kundelek, w niczym nie przypominający pinczera. Jest większy, i masywniejszy. Rasowość psa podkreśla jego pochodzenie, i wygląd jak najbardziej zbliżony do wzorca. Tu tego nie widać. Trudno doszukiwać się podobieństwa do rasy, tam gdzie go nie ma. Ale psinka jest cudna
  10. ja bym była skłonna do tego co napisała dwbem. Sunia, jak napisałaś, wcześniej żyła i mieszkała na podwórku, więc wydaje mi się że jeśli będziesz z nią wychodziła (nie wiem przed blok, do parku) nawet na krótko żeby się załatwiła, to będziesz miała psiaka nauczonego załatwiania się na zewnątrz. Nikt ci nie karze od razu spotykać się z innymi psami. A zabranie suni na swój teren, ogrodzony na dodatek, tym bardziej nie powinien stanowić żadnego zagrożenia dla psinki. 30-40 lat temu nie było takich "obostrzeń" i szczeniaki jakoś nie chorowały. Fakt, nie było takiego syfu jak teraz, ale wydaje mi się że popadanie w jakąś paranoje też nie jest dobre. Jedynie musisz uważać na kleszcze, i po każdym przyjściu do domu porządnie przeglądnąć/sprawdzić sunię, czy jakiś się nie wczepił. Sunia cudeńko
  11. kiedy? jak będzie większy i go nauczysz. No cóż to nie jest zabawka, tylko duży obowiązek, i należy się liczyć z tym że noce będą zarwane, jeśli się nie chce mieć zasikanego domu. a czego się spodziewałeś? Masz psiaka od dwóch dni. Psiaka który dopiero był z matką, rodzeństwem a który nie rozumie gdzie jego rodzina nagle zniknęła. Nie rozumie co się stało, dlaczego znalazł się sam, w obcym nieznanym miejscu. Dlatego wyje, nawołując matkę. A ty dodatkowo fundujesz mu stres, zostawiając go - bojącego się, nie przyzwyczajonego do nowej sytuacji - na podwórku czy też ganku
  12. w/g mnie, jeśli istnieje problem z jedzeniem i chcesz je karmić/dokarmiać przez sondę, to jak to się robi, powinien pokazać ci bezpośrednio weterynarz. Który z racji tego - że szczylki są malutkie, i nie powinny i nie wolno ich jeszcze wynosić z domu - powinien przyjechać do ciebie, i na miejscu pokazać (i nauczyć) jak prawidłowo to robić. Ale wydaje mi się, że karmienie/dokarmianie tak młodych psów przez rurkę, jest niebezpieczne. Bo po pierwsze - mają zbyt delikatne i maleńkie gardełka (a takie łatwo można uszkodzić), a po drugie - jeśli nie mają, bądź słabnie odruch ssania, to w przypadku takiego dokarmiania, ów odruch może całkowicie zaniknąć. Takie jest moje zdanie, ale może niech wypowie się ktoś z większym doświadczeniem w tym temacie
  13. a czemu się oburzasz? Za to że ktoś pisze ci prawdę? Zabierasz się za hodowlę, co prawda napisałaś że ale pozwalasz na powołanie na świat szczeniaków, nie mają bladego pojęcia o prowadzeniu takowej. Chcąc mieć hodowlę, trzeba mieć pojęcie o pomocy suce w odchowywaniu i wychowaniu szczeniaków. A kiedy pojawia się problem, szukasz pomocy na forum, i jeszcze masz pretensje że ktoś śmie ci zwrócić słusznie uwagę. tak jak napisała bou, konsultuj się ze swoim weterynarzem odnośnie odchowania szczyli, a nie szukaj porady tutaj (to też dowodzi braku twojej odpowiedzialności) Raczej tu nikt nie będzie cię prowadził za rękę mówiąc i tłumacząc krok po kroku co i jak masz robić
  14. chociaż by dlatego, że można mieć pewność (choć nie zawsze - jak w tym przypadku) iż pytająca osoba, może nie znać owego lekarza
  15. ja chyba też miałam takie niegdysiejsze psy. Wychowane na wspaniałe psy, przyjaciele zarówno ludzi jak i innych zwierząt. Bez problemu chodzące bez smyczy i przy nodze. Ale gdy zachodziła taka potrzeba, potrafiły stanąć w obronie ( choć sama ich wielkość wystarczyła żeby był spokój)
×
×
  • Create New...