Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 02/17/19 in all areas

  1. Kenya je :))) Wymaga to precyzyjnych zagrywek i koordynacji godnej manewrów wojskowych, ale od 15 regularnie ciamka "pasztet" naprzemiennie z pastą. Cały proces jest bardzo złożony i wymaga: strzykawki z pastą ( kijek), Mini czającej się na "miskę" Kenyi, ale trzymanej w pewnej odległości, zeby nie zeżarła ( marchewka). I szczekania innych psów - na szczęście mogą być z YouTube'a (żeby pannica łykała, a nie bawiła się jedzeniem). A wiecie co było kluczowe? Kenya zobaczyła Mini odchodzącą od miski, w której jeszcze coś zostało. Wtedy jakby jej się włącznik przełączył. Dobiegła do miski, wywaliła zawartośc na podłogę ( miski nadal są be), zlizała, wchłoneła kolejne pół łyżeczki z przezroczystej przykrywki, napiła się i dostała tegularnej szczenięcej szajby :))
    9 points
  2. Maluszki wyciągnęłam do przedsionka budki, Maminka bardzo je ogarniała, lizała, była niespokojna. Ale szybko zrobiłam zdjęcia i wsadziłam z powrotem w głąb budki. Małe są wielkie! i takie kluchy z nich :) Najmniejsza jest sunia, taka ślicznie ruda, jak matka, ale też największa z niej krzykaczka! Chłopaki są podobni do siebie, jeden ciemniejszy, ale nie czarny, jak na początku się wydawało. Posapywały tylko i spokojnie poddały się zdjęciom i dłoniom Tomka :)
    4 points
  3. Czester pierwszą noc kręcił się i był bardzo czujny.Spał u Państwa w sypialni i przy każdym ruchu już był przy łóżku.Wczorajsza noc już bardzo fajna i przespał spokojnie do 8 rano.Został też sam w domu ale nic nie nabrudził i nie zniszczył więc nie ma lęku separacyjnego.Na spacerach bardzo fajnie chodzi na smyczy i w lasku jest spuszczany na długiej lince aby mógł sobie swobodnie pobiegać.Ogólnie to wszystko jest dobrze :)
    4 points
  4. Malagosy, kocham Was za ten brak konsekwencji w kwestii niebrania już nowych tymczasów :) Jutro coś podeślę.
    4 points
  5. Zdjęcia z DS Widać jaka Balbinka jest malutka. Ręce pańciów na krzyż. Żabcia u pańci , a Balbinka koło pańcia.
    3 points
  6. Przyznam, że te maleńkie uratowane życia dają pociechę wśród dogo wątków, na których potworne żniwa śmierci szczeniąt zbiera parwowiroza :(
    3 points
  7. Na 12 dziewczyny jadą do weta. Zobaczymy, może zapadnie decyzja o karmieniu pasta do pyszczka. Ale Kenya pije ( z miski), nie wymiotuje, kupki robi po 2 na dobę. Ta poranna była już trochę ładniejsza, taka ciemnobrązowa, trochę jeszcze glutowata. Przed chorobą przecież jadła u mnie z misek, nie robiło jej różnicy jakich. Teraz próbowałam też malego talerzyka i plastikowej przezroczystej pokrywki, ale nada. Indyka położonego na podkład też nie ruszyła. Chyba po tej wieczornej łyżeczce indyka brzusio ją boli. Głownie leży i odpoczywa, ale nie stęka jak wczoraj. A gdy coś się dzieje to się interesuje i merda ogonkiem. Z wielkiem zainteresowaniem obserwołała moje psy przez drzwi ogrodowe.
    3 points
  8. Kenya wreszcie zjadła! :))) Niedużo i nie karmy specjalistycznej a gotowanego indyka, i nie z miski tylko z podłogi, ale zjadła - po 2 dobach niejedzenia. Mini je wszystko co przed nią postawię i głośno twierdzi, że ta łyżecka na godzinę to zdecydowanie za mało :) I jeszcze taki obrazek tu zostawię: Ava nie cierpi tej klatki, nie cierpi, ucieka przed nią, nigdy do niej nie podchodzi. A teraz sama tam weszła, żeby pobawić się z Kenyą.
    3 points
  9. Wizyta wypadła pozytywnie!!! Rodzina wspaniała. Pan Tomasz od jakiegoś czasu obserwował ogł. Perełki i był zdziwiony, że mała jeszcze nie ma DS. Postanowił, że to on spowoduje usunięcie ogłoszenia. Rodzina bardzo chciała pomóc jakieś "bidzie" i akurat Perełka chwyciła ich za serce. Poprzedni psiak odszedł ze starości kilka lat temu, więc ostatnimi czasy nie było w domu psiaka. Wszystkie 3 córki ( o ile dobrze pamiętam 11, 14 i 17 lat) marzą o piesku. Najstarsza córka dopiero dzisiaj została wtajemniczona w całą akcję adopcyjną i.......... popłakała się ze szczęścia. Dom z ogródkiem, ale Perełka będzie chodziła na spacery poza posesję. Bardzo, bardzo serdecznie dziękuję wspaniałej i szalenie sympatycznej Ewie Marcie za przeprowadzenie wizyty!!! Państwo chcą przyjechać po maleńką w przyszły weekend. Mam nadzieję, że za tydzień Perełka będzie już Warszawianką. Proszę nadal trzymajcie kciuki
    3 points
  10. Na prośbe agat21 zakładam watek dla malutkiej Blusi z Radys, która złamała nie jedno serce, a jej pech zdawał się nie mieć końca. Pokazana jakiś czas temu na stronie Psy z radys nagle: zniknęła. Niby adoptowana. Nie wiadomo jednak co tak naprawde się z nią działo. BYło wtedy kilka chętnych osób, które w między czasie zaopiekowaly się innymi pieskami. Teraz odnaleziona ponownie i ponownie od razu zarezerwowana, miała jechać do Wrocławia do domu. dziś nowa Pani oznajmiła, że jednak nie da rady jej pomóc. Sunia znów została bez niczego. na szczęscie wypatrzyła ją agat21 i wspólnie postanowiłyśmy, że pomożemy. We wtorek jest transport na zachód. Blusia pojedzie razem z Mufinką do hoteliku u Szafirki. Wszystko juz ustalone, teraz pozostaje najwazniejsze- zebrać fundusze na utrzymanie (doba w hoteliku to 12 zł), weterynarza, transport. PROSZĘ O POMOC !! BLUSIA - pokazywałysmy ją jesienią: suczkę z tych, co jak myszka pod miotłą, bojącą się własnego cienia, z urodą, delikatnie mówiąc, alternatywną. Bardzo biedną. Potem zniknęła nam z pola widzenia: było sporo chętnych domów, do jednego miała trafić. Jak potoczyły się jej losy, nie wiemy - Blusię nieoczekiwanie spotkałyśmy ponownie w schronisku. Tak o niej pisałyśmy poprzednio: Wielki strach w małym ciałku. Przerażona do szpiku kości, nie odważyła się oderwać od ziemi i przejść normalnie choćby kilka kroków; jedynie pełzała. Wzięta na ręce, zesztywniała. Próby podniesienia jej do pionu też skończyły się pozycją psa - szmatki. Ile musiała kiedyś przejść, co czuje teraz, jak długo będzie trwał proces Blusiowego powrotu do normalności, nie mamy pojęcia. A przecież musiała urodzić się jako wesoły, ciekawy wszystkiego szczeniak. Ale potem przyszło życie. Blusia nie jest dzikim psem, wydaje nam się, ze to przede wszystkim ten paraliżujący strach. W ciepłych, dobrych rękach - odtaje. Blusia ma ok. 7-8 lat. KOJEC: XV - 10 uwaga: w schronisku będzie identyfikowana bez numeru SKARBNIKIEM SUNI JEST AGAT21.
    2 points
  11. Zobaczyłam w internecie zdjęcie. Mała sunia, mokra i chuda, otula ciałem swoje szczeniaki... WPŁATY: Aldrumka - 30 zł Mazowsznka - 50 zł Agat21 - 20 zł elik - 25 zł Nesiowata- 15 zł MALWA 50 zł jankamałpa 20 zł Aga76 30 zł MDK8 30 zł Nulka07 20 zł Nadziejka z bazarku 44,70 zł Razem: 334,70 zł Wydatki: karma z Zooplusa: 135 zł (02.02.2018) odrobaczenie Maminki i dzieci: 38 zł jedzenie dla Maminki - na bieżąco szczepienie na wirusówki 129,60 zł Zostało: 32,10 zł - 32,10 i jeszcze ode mnie: dwie obroże, dwie smycze, kilka puszek z jedzenie dla małych i Maminki Zostało: 0 zł
    2 points
  12. Zaglądam ze strachem ....Coś wiadomo? Jejku, to oczekiwanie jest takie ciężkie. Nie poddawajmy się frustracji. Tosieńko trzymaj się. Kolejne wyzwanie i tak ciężkie. Myślami i sercem jesteśmy z Tobą. Czasem niebo spada nam na głowę.. Musimy się podnieść , bo jesteśmy potrzebni. Kiedyś będzie nagroda. Oby była to ta maleńka sunia.
    2 points
  13. 2 points
  14. To bardzo trudna walka.Jednakże Ty oddajesz całą siebie, aby zapewnić maluchom opiekę i za to żadne słowa podziękowania i uznania będą nieadekwatne.Miejmy nadzieję,że teraz już będzie tylko lepiej.Może pomalutku,małymi kroczkami ale lepiej!
    2 points
  15. Sunia miała kontakt z ludźmi, nie jest zdziczała, poznała zapach Malagos, sama na własnym futerku przeniosła też ten zapach na szczeniaki, odrzucenie nie grozi na pewno.
    2 points
  16. Dobra myśl :) Dzisiaj słyszałam w telewizji, że nie można skazywać zwierzaka na samotność dlatego w domu powinna być zawsze dwójka takich samych zwierząt :) Gagi maleńka długo czekała na TEN dom ale było warto. Trzymam mocno kciuki za zapoznanie ale maleńka i tak skradnie ich serca na żywo!
    2 points
  17. Już jutroMimi jedzie do siebie. Fajnie, że tyle osób trzyma za nią kciuki i jej kibicuje :) Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i mała szybko zaaklimatyzuje się.
    2 points
  18. Przy okazji przekazywania do DS Balbinki, odwiedziłam Żabkę. Będzie miała teraz czarniutką , mniejszą siostrzyczkę. Żabcia nie poznała mnie albo była zbyt przejęta sytuacją. 3 godziny wcześniej wrócił pańcio po 2. miesięcznej nieobecności i przyprowadzili sunię . Żabka jest wpatrzona w pańcię jak w obrazek. Widać ,że się bardzo kochają. Żabka ma wspaniały domek. Podczas wizyty dopiero się dowiedziałam ,że Żabka lała na dywan, więc go zlikwidowali. Stwierdzili , że nie muszą go mieć. Pańcia w rozmowie nigdy nie narzekała. Żabcia ma siostrzyczkę w postaci małej , czarnej Balbinki. Dogadują się dobrze.
    2 points
  19. Proszę poprosić lekarza o wypisanie Hydroksyzyny. Ślinotok jest objawem choroby lokomocyjnej. Jesli ją ma, to umacnia się jej lek przed wyjazdami Hydroksyzyna działa na ośrodek wymiotny w mózgu i do tego wycisza, ale nie otumania. Jest więc lepsza od srodkków p.wymiotnych, po których pies pada. Jeden z moich psów miał takie same objawy, z wiekiem mu przeszło, ale są takie, którym to nie mija. Sama mam ten problem całe zycie, więc wiem, jak można cierpieć bez leku. Co do drugiego problemu, to zapisałąbym ją do psiego przedszkola. U nas nie bała się ludzi ani innych zwierząt. Była otwarta, kontaktowa, ale bardzo zżyta z siostrą. Może więc po rozdzieleniu pojawił się u niej jakiś lęk i problem. To były najgrzeczniejsze szczeniaki, jakie trafiły do mnie na DT,jedynie jej siostra płakała, jak zostawała sama. Sarcia była super zrównowazona. Ze swojej strony gorąco polecam szkoleniowca i zajęcia w ośrodku p. Korkus w Katowicach. Nikt ze znajomych, kto był tam z problemem, nie wyszedł niezadowolony. Wszyscy byli pod wrażeniem skuteczności. Są tam organizowane własnie zajęcia psiego przedszkola, ale mozna także umówić się na indywidualne spotkania z konkretnym problemem.
    2 points
  20. No właśnie. Za dużo tego! Napięciowy ból głowy Cię nie opuści, dopóki nie odrzucisz w głowie "muszę" na rzecz "chcę" :))) A tak naprawdę, to musisz jedynie słuchać swego organizmu: oddychać, ruszać się, spać, realizować potrzeby fizjologiczne. Jeśli nikogo wokół siebie nie krzywdzisz swoim postępowaniem, to naprawdę jesteś WYSTARCZAJĄCO DOBRA, nie musisz być NAJLEPSZA, bo to droga bez wyznaczonego pułapu i celu. I nie musisz być idealna, bo to nudne i nieludzkie :))) Jeśli im zależy właśnie na Pikusiu, to przyjdą w innym terminie. Pozdrówki i powodzenia na szkoleniu. Chyba CHCESZ mieć korzyści z jego odbycia i pchnięcia tego egzaminu? :)))))
    2 points
  21. Ava ostatnio już adoptowała jedno dziecko - Dorotkę z wątku zamojszczaków, która u mnie miała być tylko na awaryjnym DT. NIe widziały się odkąd maluchy do nas przyjechały, bo Ava siedzi z nimi w izolatce. Mini je i jej kupki są lepsze, ciemno brązowe i na tyle gęste, że chyba niedługo przestanę zakładać jej pieluszki. Kenya boi się misek. Plastikowe, metalowe, duże, małe - nie zje z żadnej. Z ręki też nie weźnie. Zaczynamy kombinować z niekonwencjonalnymi naczyniami.
    2 points
  22. Potwierdzam, rodzina wspaniała, odpowiedzialna i mam nadzieję, ż ejak pojada do Perełki, to od razu zaiskrzy między nimi. Rozmawialiśy prawie godzinę, bardzo mi się podobali:)
    2 points
  23. Sprawdziłam, że chip Miki/Sary nadal nie jest zarejestrowany w SAFE-ANIMAL, więc wkroczyłam do akcji. ;-) Wszystko załatwione, chip jest już zarejestrowany. DS zadowolony, pokryje koszt. W rejestracji pomogła Sara2011. Dzięki wielkie! :-)
    2 points
  24. Michałek nikomu nie odda Heńkowej smyczy i najpierw zawsze wita się z Heńkiem jak tylko wejdzie do dziadków:) to najlepszy kumpel
    2 points
  25. taki z przewagą sosenek -tu na Kurpiach same takie lasy sosnowe Dziękuję! Mam trójkę dzieci i rzeczywiście, jakoś inaczej się patrzy na te psie matki. Mamince obiecałam, że jej dzieci będą bezpieczne, że znajdziemy im doskonałe domy, i jej też już nikt nie skrzywdzi!
    2 points
  26. Kochane Dziewczyny, dziękuję, że jesteście, że nie oceniacie... Na razie dla tej rodzinki nic nie potrzeba - maminka je wszystko, daję jej 3 razy dziennie, gotowane, puszki z Zooplusa i suchy Fitmin. Za tydzień maluszki pewnie zacznę dokarmiać, ale też gotowanym, mięsem z ryżem i warzywami. To tylko za 3 tygodnie potrzebna będzie jakaś kasa na odrobaczenie i szczepienie na wirusówki. No i imiona jakieś trzeba maluszkom nadać... Na sunię mówię Maminka, Minka, Malinka i jakoś tak :) Jest bardzo uległa, cichutka, maleńka, łasząca się i umie się uśmiechać :)
    2 points
  27. Napiszę to jeszcze raz! Bardzo się cieszę ,że dziewczyny dostały szansę na wspólny domek :)
    2 points
  28. Dziś Światowy Dzień Kota :) Kici kici nasza Koto - wszystkiego najlepszego i najsmaczniejszego :)
    1 point
  29. A czasem tak. Szczególnie po wybieganiu.
    1 point
  30. Meldunek z wizyty u Zefirka :) Byłam dziś popołudniu, ale akurat Zefirek był z panem na spacerku, porozmawiałam więc sobie z panią. Zefirek już całkiem zadomowiony, grzeczny, posłuszny. Najbardziej kocha córkę państwa, panią lubi, z panem lubi spacerować, babcię na razie raczej ignoruje (ani nie karmi, ani nie wychodzi na spacer, więc poniekąd słusznie ;))) Ma mnóstwo zabawek, większość już rozszarpanych na strzępy. Śpi już nie tylko z córką w łóżku, ale zdarza się wskoczyć i do państwa na kołdrę. Na spacerach grzeczny, poznał inne psy osiedlowe, ale niespecjalnie się do nich garnie, widziałam filmik ze wspólnego "psiego trawnika" na osiedlu - Zefirek głównie obserwował z godnością z oddali ;) No i niedawno miało miejsce wiekopomne wydarzenie w życiu rodziny: Zefirek zaczął siusiać podnosząc łapkę! Zachwytom i ekscytacji nie było końca :) W trakcie rozmowy do domu powrócili pan z Zefirem. Do pokoju, w którym siedziałyśmy najpierw zajrzał zefirkowy łepek, zobaczywszy mnię od razu się schował z powrotem, za 2 sekundy zajrzał znowu i znowu się wycofał. Ale widocznie po chwili w łepulku Zefira powstała myśl, że przecież on w sumie to jest tu u siebie - i wparował cały do pokoju, podszedł do mnie żwawo, obwąchał mnie i nawet się dał pogłaskać. A potem już był przy mnie cały czas. To już nie ten sam pies, co w czasie wizyty poadopcyjnej. Postura jak się patrzy, ogon wachluje, oczka żywsze. Płakać mi się chciało z radości. Wygłaskałam go i wyprzytualałam od Was wszystkich. W tym tygodniu w środę Zefirek będzie miał odjajczenie, więc kciuki potrzebne :)
    1 point
  31. Nie wiem czy na tym etapie życia dobrze jest wyciągać szczeniaki. Dobrze,że sunia ich nie odrzuciła czując obcy zapach. Socjalizacja z człowiekiem jest potrzebna za 2 -3 tygodnie.
    1 point
  32. Oleś był wczoraj pierwszy raz w gościach i zachował się nienagannie :) Pięknie już sam wskakuje do samochodu i nie jest to już dla niego tak stresujące jak było na początku:) Ślicznotek :)
    1 point
  33. Korzystaj Blondynku z wiosennej pogody, można spacerować bez konieczności moczenia (i wycierania) łapek. I to jest przyjemne.
    1 point
  34. Witam, jeśli chodzi o Korę to mamy poważne problemy ze strony psychiki musimy skontaktować się z behawiorysta bo sami sobie nie poradzimy a mianowicie chodzi o to że panicznie boji się jeździć autem trzęsie się, slini się tak ze spodnie moge wykrecac, z pyszczka leje sie jej jakby ktos kran odkrecił, malo tego gdziekolwiek jedziemy czy do weterynarza czy do psiego fryzjera czy gdziekolwiek od razu robi kupkę nawet na rękach.Dalej panicznie boji się ludzi, nie chce chodzić na spacery - wyrywa się i strasznie piszczy jakby ja ktoś bił.A tak ogólnie jest kochana,zdrowa i baaardzo broi.
    1 point
  35. Witam Was. Straszne ,okrutne , bezduszne....Jeżeli będzie potrzebna pomoc prosze pisać. Głaski dla wspaniałej suni i maluszków.Pozdrawiam i zdrowego rośnięcia!
    1 point
  36. Sunię i jej maleńkie dzieci znalazła w lesie młoda dziewczyna z ojcem, pojechali oglądać las, który mają kupić. I nie zabrali tej rodzinki, bo "nie mamy gdzie, a mamy dwa duże psy" - guzik prawda, bo psy tradycyjnie na łańcuchach przy budach, a duże gospodarstwo, stodoła, szopy, obora itp. Więc byłoby gdzie. Ale mamusia tej panny, wiejska prosta baba, "nienawidzi zwierząt", jak mi szczerze powiedziała... Dziewczyna zawiozła tam do lasu siano i jedzenie (kości i mleko), założyła watek na fb (stąd się dowiedziałam o psach w poniedziałek), i sunia osłaniająca swym chudym ciałkiem swe maleństwa została tam, pod gołym niebem, w padającym całą noc śniegu :(. Jeden szczeniak zamarzł :( Dziewczyna poprosiła o pomoc jedną z fundacji, zajmujących się szczeniętami, ponoć dostała obietnicę, że w środę może zabiorą tę rodzinę. I do środy miały leżeć w tym lesie, na gołej ziemi? Odnalazłam ten wątek na fb (już usunięty!...), zadzwoniłam do sąsiedniej gminy, odnalazłam tę dziewczynę, poprosiłam (właściwie zażądałam, powołałam się na swój status inspektora TOZ), by te psiaki zabrali z lasu, a ja je odbiorę. To był poniedziałek. Postawiłam Tomka przed faktem dokonanym, i jak wrócił z pracy, już po ciemku pojechaliśmy do tej wsi (raptem, to z 15 km od nas, ale sąsiednia gmina), a ojciec tej panny właśnie wjeżdżał na podwórko autem i przywiózł psiaki z lasu. Maleńka mokra, zmarznięta na kość , chuda mamunia i 3 szczeniaki, jeszcze ślepe... Odruchem było uśpienie od razu po przywiezieniu ich do nas, do kojca. Ale ta dziewczyna, i jej ojciec, prosili o wstrzymanie się, bo w środę może po psiaki przyjadą z fundacji... Fundacja, po moich telefonach, w środę powiedziała, że nie ma miejsca dla matek z dziećmi... Wyciągnęłam z budki szczeniaka, a tu niespodzianka - maluchy już otwierały oczy... Po raz pierwszy złamałam zasadę, i namówiłam Tomka, żeby te maluchy zostawić przy życiu - ja, która zawsze jestem za usypianiem ślepych miotów!... Ale stało się, mam suczkę, ze 4 lata, wagi 4 kg, i jej trójkę dzieci.
    1 point
  37. Na pierwszym zdjęciu leżący Peliś i jego z nonszalancją opuszczona łapka rozbroił mnie. Zdjęcia i filmik super ,Onaa wielkie dzięki za miłą niespodziankę.
    1 point
  38. Jakie to są fajne focisze. Takie z uchwyconymi emocjami, dynamiczne. Radosne piesy w akcji :)))
    1 point
  39. 1 point
  40. Kokosik, szczęsliwy, zadbany kochany nad życie
    1 point
  41. W ogóle z czytaniem :( Straciłam ostatnio wiarę w ludzkość.
    1 point
×
×
  • Create New...