Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 02/16/19 in all areas

  1. Kenya wreszcie zjadła! :))) Niedużo i nie karmy specjalistycznej a gotowanego indyka, i nie z miski tylko z podłogi, ale zjadła - po 2 dobach niejedzenia. Mini je wszystko co przed nią postawię i głośno twierdzi, że ta łyżecka na godzinę to zdecydowanie za mało :) I jeszcze taki obrazek tu zostawię: Ava nie cierpi tej klatki, nie cierpi, ucieka przed nią, nigdy do niej nie podchodzi. A teraz sama tam weszła, żeby pobawić się z Kenyą.
    7 points
  2. Bardzo duo przydatnych informacji. Muszę sobie później notatki porobić, ale na razie szybki update. Mini nie ma świerzbowca, faktycznie za to pojawiły się drożdżaki. Obie dziewczynki są ożywione, pogorszenia nie ma. Kenya w gabinecie burczała na koty i wyrwała sonbie wenflon, bo chciała ruszyć w pościg za jednym. Zaraz po powrociedo domu zrobiła kupę, nadal smrodek ale już bez śluzu, za to z... sierścią Mini... Teraz śpią, jak wstaną będę karmić. Dostały do jedzonka pasztet, nie RC, Specific Digestive Support. W gabinecie Kenya bardzo interesowała się kocią Animondą Maurycego, więc mam nadzieję że zje.
    7 points
  3. Dokładnie tak . Mimo dobrych wieści z DS Balbinki przez te biedne maluchy nie potrafiłam się cieszyć pełną gębą. No ale cóż, trzeba żyć dalej. Pisze jak się działo. 13 wieczorem zawiozłyśmy Balbinkę do DS. Państwo już czekali z wyprawką w tym adresatką z imieniem , które zostawili malutkiej. Ze względu na różna zachowania Balbinki do psów na spacerach , uznałam ,że lepiej będzie wprowadzić ją do domu ,żeby nie czuła się taka pewna. Dziewczyny na wejściu krótko burknęły na siebie . Poszliśmy do pokoju. Żabka nie poznała mnie . I dobrze , bo nie zrobiłam jej z mózgu wody. Balbinka to sprzedajna dusza, natychmiast zaanektowała kanapę, mizdrzyła się do wszystkich. Pańcio , mimo że dopiero był od 3. godzin w domu po powrocie z rejsu i padał na nos , bardzo ciepło przyjął sunię. Widać ,że oboje państwo czekali na drugą córunię. Podpisaliśmy umowę i razem wyszliśmy na spacer. Po chwili uciekłyśmy z koleżanką. Dzwoniłam do DS już 2 razy i wszystko jest w porządku. Dziś sunie nie burczały na siebie. Nawet próbowały trochę się bawić. Żabcia jest córeczką pańci , a Balbince wszystko jedno. Ten domek jest naprawdę super. Wiem ,że dziewczynki będą w nim szczęśliwe. Państwo dali 300 zł na dalszą pomoc psiakom. Uwzględnię w rozliczeniach.
    4 points
  4. Wizyta wypadła pozytywnie!!! Rodzina wspaniała. Pan Tomasz od jakiegoś czasu obserwował ogł. Perełki i był zdziwiony, że mała jeszcze nie ma DS. Postanowił, że to on spowoduje usunięcie ogłoszenia. Rodzina bardzo chciała pomóc jakieś "bidzie" i akurat Perełka chwyciła ich za serce. Poprzedni psiak odszedł ze starości kilka lat temu, więc ostatnimi czasy nie było w domu psiaka. Wszystkie 3 córki ( o ile dobrze pamiętam 11, 14 i 17 lat) marzą o piesku. Najstarsza córka dopiero dzisiaj została wtajemniczona w całą akcję adopcyjną i.......... popłakała się ze szczęścia. Dom z ogródkiem, ale Perełka będzie chodziła na spacery poza posesję. Bardzo, bardzo serdecznie dziękuję wspaniałej i szalenie sympatycznej Ewie Marcie za przeprowadzenie wizyty!!! Państwo chcą przyjechać po maleńką w przyszły weekend. Mam nadzieję, że za tydzień Perełka będzie już Warszawianką. Proszę nadal trzymajcie kciuki
    4 points
  5. Puszka Gastro Intestinal to świetny pomysł, bo ma taki skład, żeby przy zaburzonym wchłanianiu i chorych jelitach, jednak jak najwięcej organizm przyswoił. Z czasem warto przejsć u nich na suchy Gastro Intestinal Junior, żeby nie trzeba było suplementować tego dla dorosłych. Gdyby tej puszki nie chciała jeść, to na pewno skusi się na RC starter mus. Konsystencja, którą można podawać strzykawką i smakowitość, wobec której raczej żaden szczeniak nie jest obojętny. Lepiej podawać takie właśnie malenkie porcyjki. Jesli Kenya nie chce jeść, to nie nalezy jej nakłaniać. Kiedy śluzówka się zregeneruje, sama chciała jeść. Można podpytać lekarza o podawanie np Ulgastranu, który bardzo ładnie osłania zniszczoną śluzówkę czy nawet Ranigastu..Bardzo chętnie szczeniaki zjadają żwacze zielone i zawarte w nich bakterie regulują pracę układu pokarmowego. Jednak trzeba mieć sklep zool., gdzie sprzedają mrożoną dietę BARF, bo przez internet są sprzedawane w większych ilościach. Ja kupuję w zooplusie po 8 kg. Śmierdzą niemiłosiernie, ale psy aż się trzęsą, jak dodaję je do jedzenia. Do uszu dla mnie najlepsza jest maść Oridermyl, ma składnik antybakteryjny, antygrzybiczy i przeciw świerzbowi, do tego łagodzi świad. Najłatwiej podać po badaniu wcierkę typu stronghold czy Advocate, ale nie w ich stanie. Brązowa wydzielina to mogą być też drożdżaki, które pojawiają się po kuracji antybiotykowej.
    4 points
  6. Z bólem serca ale też tak myślę :( Nie jesteśmy w stanie pomóc wszystkim bo nawet te,które zostały zabrane ze schronu i otoczone najlepszą z możliwych opieką to jednak dwie przegrały tą walkę,a reszta nadal zagrożona :( Apel do dziewczyn,które dopytują o pozostałe szczeniaki w schronisku aby nie naciskały na Tolę, bo przecież wiadomo,że to ona miałaby jechać do schronu.Nawet gdyby były nadal do adopcji, to gdzie je umieścić? Przecież będą zagrożone podejrzeniem parwo.... W lecznicy? Tylko za co i o ile je jakaś przyjmie...? :( A jeżeli zbierze jeszcze siły i pojedzie do schronu, zobaczy pustą zagródkę,to jej serce pęknie....:(Co innego pisać,czytać a co innego widzieć to na własne oczy,działać tam w realu... Robi dziewczyna co może wespół z malutką Fundacją zea,która jednak robi przecież tak wielkie rzeczy ! Schroniskowy wet został powiadomiony o chorobie.Dlatego nawet jak żyją to sądzę,że nie są do adopcji, bo to zagraża epidemią.Jeżeli któryś z nich trafił by do przysłowiowego "wieśniaka" albo i nie, to wet ryzykuje posadą. Może mój wpis skrytykujecie i macie do tego prawo.Ja nie widzę niestety żadnego racjonalnego rozwiązania aby pomóc tym,które zostały i o ile jeszcze żyją...:( Trzeba niestety ale spojrzeć przykrej prawdzie w oczy :(
    4 points
  7. Ukradłam z facebooka, ale wiem, że się ucieszycie:) Kędziorek juz w DT, LUBI SE PRZYTULAC (miałyście racje :))
    4 points
  8. Wspaniale oglądać takie "happy endy". I pomyśleć, ze jeszcze tak niedawno Czester wyglądał wyjątkowo mizerne. Jestem bardzo wdzięczna wszystkim osobom, które miały udział w jego ratowaniu. Dziękuję: )
    3 points
  9. Boże,jak ciężko na to zdjęcie patrzeć i opis.Małgosiu dziękuję za tą uratowaną rodzinkę.
    3 points
  10. Orion pojechał do Ursusa. Bardzo się spodobał pani Sylwii i jej córce, 17-latce. On też się od razu łasił, podskakiwał, cieszył, że ktoś do niego mówi Jak już się pogościliśmy przy kawie, podpisana została umowa. Psa zabrały na spacer, na lince treningowej, ze smaczkami w kieszeni. Orion zna komendy "siad", "do mnie", "nie rusz"- tego się nauczył w poprzednim domu, na hasło "hop" wskoczył do samochodu i się rozsiadł. Pani Sylwia ma z nim biegać, córka da radę z nim wychodzić. Ale bardzo to przeżywam, bo zawsze to jedna wielka niewiadoma...
    3 points
  11. Zobaczyłam w internecie zdjęcie. Mała sunia, mokra i chuda, otula ciałem swoje szczeniaki... WPŁATY: Aldrumka - 30 zł Mazowsznka - 50 zł Agat21 - 20 zł elik - 25 zł Nesiowata- 15 zł MALWA 50 zł jankamałpa 20 zł Aga76 30 zł MDK8 30 zł Nulka07 20 zł Nadziejka z bazarku 44,70 zł Razem: 334,70 zł Wydatki: karma z Zooplusa: 135 zł (02.02.2018) odrobaczenie Maminki i dzieci: 38 zł jedzenie dla Maminki - na bieżąco szczepienie na wirusówki 129,60 zł Zostało: 32,10 zł - 32,10 i jeszcze ode mnie: dwie obroże, dwie smycze, kilka puszek z jedzenie dla małych i Maminki Zostało: 0 zł
    2 points
  12. Małgosiu, jesteś MAMCIA MEGA PLUS!!! A Tomek TATA MEGA PLUS, oczywiście :). Sami wiecie, co to znaczy wychować gromadkę dzieci (ja mam czwórkę i też wiem), więc nie ma nic dziwnego, że trudno by Ci było skrzywdzić inną mamę, nawet psią. A ta maleńka to prawdziwa matka dzieciom. Gdyby był większa, pewnie ocaliłaby i to, które zamarzło. Ale przecież nie mogła nakryć wszystkich, a ono pewnie najsłabsze było. Do tego głodna i po porodzie, sama ledwie żywa. Gdyby nie moja psia gromadka koparkowa i nieduże podwórko, sama bym je wzięła do czasu adopcji. Może ktoś by je wziął i u nas, chyba są śliczne. I takie nieduże, może ktoś zmieści je w swoim domu po odchowaniu. Postaram się pomóc, pobazarkować chociaż. Już coś szykuję.
    2 points
  13. Nie zabiłabym urodzonych szczeniaków. Trzymam kciuki za mamę i jej dzieci i oczywiście za Was. Będzie dobrze :)
    2 points
  14. Ja jestem przeciwnikiem zabijania ślepych szczeniaczków i dlatego , że ich nie zabiliście pomogę.
    2 points
  15. Maluszki mają teraz ok. 18 dni. Są dwaj chłopaczkowie, czarny i ciemnobrązowy, i panieneczka ruda, jak maminka. Czasem wyciągam małego glutka z budki i poprzytulam, ale nie zrobiłam zdjęć. Może jutro?...
    2 points
  16. Sunię i jej maleńkie dzieci znalazła w lesie młoda dziewczyna z ojcem, pojechali oglądać las, który mają kupić. I nie zabrali tej rodzinki, bo "nie mamy gdzie, a mamy dwa duże psy" - guzik prawda, bo psy tradycyjnie na łańcuchach przy budach, a duże gospodarstwo, stodoła, szopy, obora itp. Więc byłoby gdzie. Ale mamusia tej panny, wiejska prosta baba, "nienawidzi zwierząt", jak mi szczerze powiedziała... Dziewczyna zawiozła tam do lasu siano i jedzenie (kości i mleko), założyła watek na fb (stąd się dowiedziałam o psach w poniedziałek), i sunia osłaniająca swym chudym ciałkiem swe maleństwa została tam, pod gołym niebem, w padającym całą noc śniegu :(. Jeden szczeniak zamarzł :( Dziewczyna poprosiła o pomoc jedną z fundacji, zajmujących się szczeniętami, ponoć dostała obietnicę, że w środę może zabiorą tę rodzinę. I do środy miały leżeć w tym lesie, na gołej ziemi? Odnalazłam ten wątek na fb (już usunięty!...), zadzwoniłam do sąsiedniej gminy, odnalazłam tę dziewczynę, poprosiłam (właściwie zażądałam, powołałam się na swój status inspektora TOZ), by te psiaki zabrali z lasu, a ja je odbiorę. To był poniedziałek. Postawiłam Tomka przed faktem dokonanym, i jak wrócił z pracy, już po ciemku pojechaliśmy do tej wsi (raptem, to z 15 km od nas, ale sąsiednia gmina), a ojciec tej panny właśnie wjeżdżał na podwórko autem i przywiózł psiaki z lasu. Maleńka mokra, zmarznięta na kość , chuda mamunia i 3 szczeniaki, jeszcze ślepe... Odruchem było uśpienie od razu po przywiezieniu ich do nas, do kojca. Ale ta dziewczyna, i jej ojciec, prosili o wstrzymanie się, bo w środę może po psiaki przyjadą z fundacji... Fundacja, po moich telefonach, w środę powiedziała, że nie ma miejsca dla matek z dziećmi... Wyciągnęłam z budki szczeniaka, a tu niespodzianka - maluchy już otwierały oczy... Po raz pierwszy złamałam zasadę, i namówiłam Tomka, żeby te maluchy zostawić przy życiu - ja, która zawsze jestem za usypianiem ślepych miotów!... Ale stało się, mam suczkę, ze 4 lata, wagi 4 kg, i jej trójkę dzieci.
    2 points
  17. KOCHANI UDOSTĘPNIAJCIE, TO TAM WŁAŚNIE MIAŁ JECHAĆ WATSON!!!od Zosi123 Potrzebują udostępniania, domów tymczasowych, pieniędzy... https://www.facebook.com/katarzyna.lobacz/posts/2258510710840002 https://www.facebook.com/photo.php?fbid=2054029574684578&set=a.199128826841338&type=3&theater
    1 point
  18. Jak duża jest Balbina i ile ma lat, bo chcę ją pokazać starszemu małżeństwu.
    1 point
  19. Malagosku kochana nasza ! <3 nie mam słów by dziękować w imieniu tej rodzinki jaką karme dla niej potrzebujesz? chciałabym kupić, chociaż tyle pomoge
    1 point
  20. Tylko Matunia matenka tak pottafi chronic i walczyc o zycie swych malenstw cudna ruduniu tulikam ogromnie wstawim juz na kramcik watuniek MukuMuku wojownik Afryka co w naszem kraju pomyka..i tr roznosci dla wszytkich maluczkich i duzych w bdt u malagosiow,zapraszam do 27 luty
    1 point
  21. O Pikusia dzwonią ludzie!... różne telefony, ale dwa zapisałam i będziemy w kontakcie. Jedna pani ma jutro przyjechać z dziećmi, zobaczyć jak Pikuś reaguje na dzieci. Ale to tylko tak, zapoznawczo, bo na razie "zbieram oferty" i wybiorę najlepszy domek
    1 point
  22. Już wydawało się, że Luneczka i bez ogłoszenia będzie miała dom, al,e okazało się w rozmowie, że posesja państwa jest tylko częściowo ogrodzona. No cóż Luneczka poczeka na dom w pełni ogrodzony lub mieszkanie w bloku.
    1 point
  23. Faktycznie ta kita jest niesamowita, piękna.
    1 point
  24. Tyle tu wspaniałych osób,które tak mocno kibicują maluszkom,trzymają kciuki i są dobrej myśli :) Ja także nie tracę wiary,że wygrają walkę z tą okrutną chorobą. Jaaga bardzo dziękujemy za cenne wskazówki!
    1 point
  25. Super wiadomosc o tym, ze znalazl sie domek dla Nortonka ! A w jakich warunkach ma zamieszkac Norton, z kim i gdzie ?
    1 point
  26. Ta inhalacja jest rewelacyjna. Pewnie już w poniedziałek mogłabym mieć operację, no ale nic z\ tego. Pewnie będę brana pod uwagę, ale dopiero na 25.02. :( A może pojawi się możliwość w środku tygodnia, tak jak w ten piątek? Dobrze by było. Maluszki chop do góry
    1 point
  27. Z wielkim bólem, ale myślę tak samo :( Ogromnie mi żal tych maluszków i cierpię, gdy myślę, jak one cierpią, ale nie mamy możliwości zapobieżenia ich tragedii. Niestety to samo czeka następne psiaki zgarnięte i przywiezione do tego schronu. Schronisko nie powinno przyjmować nowych psów dopóki nie będzie pewności, że wirus został całkowicie zlikwidowany, ale to niemożliwe w naszej rzeczywistości :(
    1 point
  28. Bela51 zgłosiła Bellę do Skarpety Owczarkowej z prośbą o pomoc Czytam, że sunia już leków nie musi brać, bo jej stan się poprawił. Bardzo się cieszę :D Jaka zatem pomoc by się jej teraz przydała ?
    1 point
  29. Rozmawiałam z Panią Hanią i jest wszystko dobrze :) Nie płakał,swobodnie poruszał się po domu i przykleił się do Pani,chodząc za nią krok w krok.Pochłonął suchą karmę z ugotowanym indykiem i zadowolony położył się i zasną.Pana przywitał bardzo radośnie,jakby znał go od dawna :)Była tylko jedna wpadka z sioo,która jest jak najbardziej zrozumiała, bo przecież to pełen nowych zmian i emocji dla chłopaka.Jutro będę dzwonić i zobaczymy jak minie mu pierwsza noc w nowym domku...
    1 point
  30. No, nie mów tak. Przecież to Arnold sprowadził mnie na dogo. A potem był jeszcze Szew-Szefcio... i jest Karuś... od Was ;). A i u Was chyba same dogo-dogi.
    1 point
  31. Dosłownie kilka minut po powrocie dziewczyn z lecznicy, wysiadl nam prąd, dlatego tak późno ten dzisiejszy update. Nie ma pogorszenia u żadnej z maluszków. W lecznicy nie było ani wymitów ani biegunki. Mini miała trochę odruchów wymiotnych i jest obawa, że w nocy może pojawić się biegunka ( bardzo jej się przelewało w brzuszku). Za to po powrocie zjadła małą porcyjkę i nawet nawarczała na Kenyę. Kenya na razie nie je ale oczy jej się same zamykają. Mini zresztą teraz już też. Pieluchy póki co suche. Gaszę dziewczynom światło i znikam, żeby sobie pospały parę godzin.
    1 point
  32. Oczywiście nie skończyłam pisać, bo ciągle jestem w biegu. Pan powiedział, że bardzo chcą adoptować Perełkę i ma ogromną nadzieję, że damy Im szansę. Nie chcę zapeszać, ale na taki właśnie telefon czekałam
    1 point
  33. Wpłata od Madie dotarła, więc długu już nie ma:) Jest jeszcze nadpłata 10 zł od Radek - może dla Apsika to przeznaczyć?
    1 point
  34. Dziewczyny z tego co wyczytalam na facebooku Kedziorek bedzie zabrany do domu tymczasowego (chyba do Wroclawia)
    1 point
  35. Dla Frezji została zakupiona obroża kiltix (poz. nr 1 na paragonie). Frezja z pieniążkami cienko, więc otrzymuje ode mnie obrożę w prezencie.
    1 point
  36. no suuuuuuper wieści. Dziewczyny wyglądają jakby były z sobą od zawsze. Może mój bazarek był szczęśliwy :) zrobiłam go dla Loli i Zefira. Zanim się skończył oboje znaleźli domki.:)
    1 point
  37. Gajula odsypia wrażenia, a ja dopiszę więcej szczegółów. Rano pojechaliśmy z Gajką do lecznicy, żeby wyczyścić zęby. Droga od samochodu do lecznicy minęła standardowo, to znaczy Gajula robiła wszystko żeby nie wejść za bramę:) Zobacz, muszę tu powąchać, spójrz trzeba jeszcze pójść tam etc... Po wejściu do lecznicy humor się poprawił bo spotkaliśmy naszą panią doktor, Gajulec lubi panią doktor. Później wejście do gabinetu i postawienie małej mordki na stół. Po podaniu głupiego jasia zdjąłem psinkę i postawiłem na podłodze. Zanim psisko poszło spać, udało mi się zrobić fotkę. Minka niezbyt pewna siebie. Później porzuciłem psisko w lecznicy i przez 3 godziny zajmowałem się pożytecznymi sprawami, a Gajula miała czyszczone zęby. Jak już porobiłem wiele pożytecznych rzeczy, przyszedłem odebrać naszą mordkę. Gajka ucieszyła się na mój widok i po uiszczeniu opłaty powędrowaliśmy do samochodu. Gaja wyglądała w drodze na padniętą. Mordka niezbyt wesoła i ogon do dołu. Do samochodu trzeba było psinkę włożyć, sama wejść nie dała rady. A na kanapie miała mocno filozoficzny wyraz pychola. Droga powrotna minęła dobrze, a na czwarte piętro Gajulę trzeba było wnieść. Na szczęście po wieczornym spacerku wdrapała się już sama. Chociaż powoli.
    1 point
  38. A ten ,nowy kupiec domu? może mógłby zaopiekować się sunią? czy Pani nie rozważała takiej opcji? sunia jest ,śliczna!... za rok pani chce odzyskać psa?? ale ten rok musi ,pies przeżyć, jak? jeśli to pani nie interesuje? to ... lepiej już suni szukać domku? jak to ludzie mają w głowach poukładane... nie nadążam... czy co???
    1 point
×
×
  • Create New...