Nie odzywam się, bo nic pewnego jeszcze nie wiem poza tym, że córka miała wstępnie umówionego do oględzin na dzisiaj jakiegoś kundelka z interwencji, a interwencja właśnie dzisiejsza, chyba. No i jacyś znajomi jeszcze im (co najmniej) trzy sieroty proponują. Jak posucha, to posucha, a tu się koszyk ofert wysypał, więc raczej nie robię nadziei, a szkoda, bo już myślałam, że się uda . Jeśli coś na pewno będzie wiadomo, dam znać, ale wszystkich psiaków nie da się przecież przygarnąć.
U mnie też już nic się nie zadomowi, bo zwyczajnie mamy szczęścia pod dostatkiem. Każdy z trójki, a w porywach piątki naszych ogonków ma inną dietę, każda bardzo kosztowna. Laska już starszawa pani, nie wszystko jej podchodzi i staram się zmieniać karmę, ale jeszcze z nią nie jest źle. Za to Karuś ma silną alergię na zboża i drożdże, więc znaleźć karmę dla niego niełatwo. Worek 9 - 12 kg kosztuje ponad trzysta złotych. Pikuś z kolei ma zasadowy mocz i musi dostawać karmę "urinary", a drogie to, jak nieszczęście. Do tego leki. Dla Karego jeden blistr (10 tabletek) prawie 120zł, ale na szczęście podajemy co kilka dni, coraz rzadziej, aż przestanie się całkiem drapać "na śmierć". Diagnozowano go prawie dwa lata. Pikuś też bierze swoje zakwaszające i w sumie co miesiąc wszystkie razem kosztują ok. tysiąca zł. Plus obroże antyrobacze itp. itd., wizyty... Nie dam rady następnych przytulić, a Fafcio bardzo mi się spodobał. Zresztą wiek i zdrowie nie to, trudno, czas wycofać się stopniowo, trzeba być odpowiedzialnym emerytem jednak.