Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 10/09/18 in all areas
-
Frezja ucieszyła się z powrotu. Wygląda bardzo dobrze i na razie zachowuje się tak, jak przed wyjazdem. Chyba automatycznie przestawiła się na "stary" tryb funkcjonowania. Zobaczymy, jak będzie w nocy. Pani przekazała wszystko, co dostała, a nawet dołożyła woreczek orzechów. ;-) Zapłaciła za transport, dodatkowe 50 zł trafiło do mnie. Tak, jak z nią uzgodniłam, wyprowadziła Frezję na smyczy i pochodziła z nią po ogródku w towarzystwie Patrycji, która transportowała Frezję. Niestety, Frezja próbowała w obecności pani ugryźć Patrycję w łydkę, faktycznie był to agresywny atak. Informowałam, że Frezja ma silny charakter i trzeba jej wyznaczyć pewne granice. Nie wolno jej ustępować, to ona musi się podporządkować. Pod opieką pani Frezja zaczęła sobie pozwalać coraz bardziej i w końcu weszła jej na głowę. Jednocześnie nie czuła się akceptowana i bezpieczna. Najwyraźniej nieudana adopcja nie wpłynęła specjalnie na Frezję. Chyba gorzej zniosła to pani. ;-)6 points
-
Ma uszy takie same jak Roniś czyli długie plus troszkę zostawionego "nadatku" :) Ciężka to decyzja, bardzo ciężka ale niech szuka domu Mimroneczka :( Tycinka coraz gorzej reaguje na nowe psiaki w domu - a ona stareńka i należy jej się spokój. Po rozmowie z Ewą Martą ustaliłyśmy że będziemy szukać wspólnego dom dla Dzidziów :) Dzidzie są bardzo ze sobą związane i niech tak pozostanie. Mam nadzieję że nie będziemy długo czekać na wspólną adopcję. Zainteresowanie na otwarciu psiego wybiegu na który zostaliśmy zaproszeni miały ogromne - mam nadzieję że ktoś pokocha je obie naraz. Dziękuję wszystkim za wpłaty na Mimronkę i Ewie Marcie za ...wszystko :)3 points
-
Nastawiłam się psychicznie na trudności, więc przeżyję wszystko. ;-) Gorzej z resztą rodziny i psiakami. Przypuszczam, że Frezja będzie rozregulowana i nerwowa, ale powinna w miarę szybko się "naprawić". Najważniejsze, że już niedługo będzie u mnie, będzie mogła się uspokoić i poczuć się bezpiecznie.3 points
-
Maleńka już drugiego dnia rano nauczyła sie korzystać z posłanka. Karolina musiala ja lekko nakierować i pokazać jej do czego służy, ale patrzcie jak słodko na nim wygląda:) Trzy dni później załapała, że zdecydowanie lepiej do spania nadaje się łóżko Karoliny. W końcu Felek - rezydent też tam woli spać:) A ja na spacerze nie mogłam od niej rąk oderwać:)3 points
-
Większość ludzi nie lubi uczucia wdzięczności i bycia czyimkolwiek dłużnikiem ( nie chodzi tu o pieniądze ). Pan ma poczucie iż źle postępował względem swojego psa a spotkanie z Tobą przypomina mu o tym. W naszym mniemaniu pan powinien być nam wdzięczny za pomoc w uratowaniu psa i zapewne tak jest ale w tym momencie jest naszym dłużnikiem. Zdaje sobie sprawę ile wysiłku i pieniędzy kosztowało uratowanie psa ale nie może niczego Wam zaofiarować w zamian dlatego robi uniki. Tłumaczenie, iż wy niczego nie oczekujecie od pana nie pomoże. Gdyby pan mógł Wam pomóc w jakikolwiek sposób ( nawet najmniejszy ) to przypuszczam, że te spotkania należałyby do znacznie przyjemniejszych. I jeszcze... anica, nie bierz zachowania pana do siebie.2 points
-
Śliczna jest... Rozumiem ból rozstania i współczuję. Są takie piesy, które zapadają w serce szczególnie mocno.2 points
-
Podałam Tysi namiary na sprawdzoną firmę do przewozu psiaka.Osobiście korzystamy z jej usług od lat i wiem,że są solidni. https://www.facebook.com/BialystokLondyn/ Tysiu, w ubiegłym roku spotkałam się właśnie w busie Pogorzelskich z Olą i była ze swoją sunią. Miejscowość,gdzie miałaby jechać Roxi jest niedaleko (100 mil) od mojej córki. Gdybym miała opiekę nad Moriskiem, zawiozłabym Roxi osobiście ,bo dawno u córy nie byłam,ale niestety nie mam ,a to psiak specjalnej troski. W każdym razie w przyszłym roku na wiosnę wybieram się i wtedy mogę zrobić wizytę pa.2 points
-
2 points
-
Powiedziałam to p. Agnieszce. Gdy proponowałam pomoc behawiorysty, podrzucałam rady z wątku, które tutaj podawała Sowa, to usłyszałam, że w domu jest troje dzieci i nie ma czasu na stosowanie się do porad. Decyzja o adopcji psa musi uwzględniać i psie kłopoty, choroby, ten gorszy czas, a na to rodzina nie była przygotowana.2 points
-
Śliczne zdjęcia ,widać na nich miłość do Neski. Dobrze ,że ze zdrówkiem lepiej a rezydentki niech będą spokojne bo serce Toli i Tz jest pojemne2 points
-
Rubel był psem, po którym zostaje wyrwa w sercu. Przez te momenty kiedy budził się rano patrząc na nas radośnie swoimi mądrymi oczami, które sporo przeszły, gdy cieszył się każda chwilą gdy miał swojego człowieka obok, tym jak znosił z pokorą swoją niesprawność dziś dom, w którym zostało jeszcze 7 psów wydaje się dziwnie pusty. Brakuje tego 8go, który miał przecież być z nami jeszcze kilka lat... Odszedłeś misiu za wczesnie, zbyt szybko Twój ból zmusił nas do podjęcia najgorszej decyzji, której serce nie chciało i wciąż nie chce zaakceptować. Jeszcze długo ciężko będzie się pogodzić z tym, że nie ma Cię już obok nas... :( To jak Rubi okazywał wdzięczność, jak nas witał wtykając głowę nadstawiając się na pieszczoty, cieszył się najmniejszymi rzeczami, smakołykiem, drapaniem za uchem czy czesaniem futra na zawsze zostanie w naszej pamięci. Zostanie też niedosyt ze wspólnego czasu i poczucie bezsilności w walce z bezlitosną chorobą. To właśnie jest najgorsze w posiadaniu psa - pożegnanie z nim, na które nigdy nie jesteśmy gotowi...2 points
-
I ja mogę pomóc z wyjątkiem najbliższego weekendu, kiedy wyjeżdżam; przypuszczalnie mam najbliżej ale też zabrać do siebie ich nie mogę2 points
-
Oby domek pokochał ją tak jak Wy!2 points
-
Kochani, to już dwa lata jesteśmy razem. W środę odwiedziły nas Joasia i Hana; było wietrznie ale spacer był przyjemny i znów skorzystałyśmy ze słoneczka. Hana i Bajka spotkały nawet jednego przystojniaka. W piątek też poszłyśmy na długi spacer ale tym razem same, to znaczy razem. Poszłyśmy do lasu ale nie było rydzów w trawie, ani maślaków w sosenkach, ani kozaków w zagajniku; miałyśmy za to super spacer z kopaniem dołków i włóczęgą po łąkach i rżysku (gdzie znalazłyśmy pieczarki) a wędrówka po lasach i zagajnikach też jest fajna. Po spacerze było śniadanie i nie przeszkadzał nawet uciążliwy kot (to Blondyna), który bezczelnie chlipał wodę z psiej miski (ona taka jest). Tak upływają nam teraz dni i powiem Wam, jest super. Pozdrawiamy wszystkich czytających, Grażyna i Bajka z Rodziną2 points
-
1 point
-
Tyśka ma rację: nie przewidzi się wszystkiego, mimo najszczerszych chęci. Nie gryź się już, tyle osób z panią rozmawiało (ja też - przywożąc sunię) - i dla wszystkich to, co się stało było ogromnym zaskoczeniem. Takie życie, tacy ludzie :(1 point
-
Aniu kochana to bardzo trudne decyzje ale myślę ,że serce podpowie. Ja zawsze myślę ,który jest bardziej przewidywalny, stabilny, zaangażowany.1 point
-
poproszę o nr konta do wpłaty z bazarku maleńkiej sumki dla suni1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Moja córka mieszka w centrum, na Pl.Bankowym, jeśli to niedaleko, wieczorem tez może podejść i pobyć chwilę z psiakami1 point
-
Z ras średnioaktywnych i samodzielnych, cichych możnaby jeszcze rozważyć Akitę. Pies raczej dużawy, bez problemu będzie z Tobą biegał i/lub chodził po górach. Żadna pogoda mu niestraszna, choć latem unikałabym zbyt wielu godzin w pełnym słońcu (mają jednak podwójne futro). Pielęgnacja sierści sprowadza się do regularnego (raz na tydzień / dwa) wyczesania. Oczywiście częstotliwość czesania zmienia się w trakcie linienia (2 razy w roku). Charakter mógłby być ewentualnie dla Ciebie problemem. Akity są nieufne. Ukierunkowane tylko na swoje stado. Obcych w najlepszym razie ignorują lub unikają. Co oznacza ograniczoną liczbę ludzi, których będziesz mógł z psem zostawiać samych - najlepiej ustalić "swoich" w czasie szczenięctwa :) A tak z innej beczki: Odnośnie gór z psem - mam nadzieję, że wiesz, że jedyny górski Park Narodowy pozwalający na wstęp z psem, to Karkonoski Park Narodowy? W inne góry, na teren parku, z psem nie można wchodzić. Niestety. POzostaną Ci tylko otuliny parków, parki krajobrazowe, i oczywiście wszystkie pozostałe tereny :D1 point
-
I w tym... nasza siła! zwyczajni ludzie z wielkimi sercami1 point
-
Mam nadzieję że już nie będą potrzebne na olx :D1 point
-
Dzwoniłam , wczoraj do Mila-ada , obiecała że zadzwoni później do Figuni :) zaciskam1 point
-
Moim zdaniem lepiej będzie, jeśli zostaną w swoim domu, wszystkie razem.1 point
-
Bardzo dziękujemy! Pani, którą ją wczoraj poznała na naszym spacerze zadzwoniła dzisiaj do Karoliny mówiąc, że zakochała się w niej i pomoże szukać dla niej domku:)1 point
-
Boże Themagda :(( mogę pomóc w weekendy albo naprzemiennie z Rozi np popołudniu. Czy sunie są wysterylizowane? AHA... sunie są wyciągnięte z pseudo Themagda je uratowała. Ze skromności tego nie napisała.1 point
-
1 point
-
Mieszkasz gdzieś na linii Metra, prawda? Mogę się zająć suczkami w ich domu, ale poszukaj lepszej opcji, bo ja przyjechałabym tylko dwa razy dziennie na krótko. Nie będą płakały same w domu?1 point
-
Wybraliśmy sie wczoraj na wycieczkę wąwozami Najpierw Wąwozem Myśliborskim, który jest bardzo, bardzo ładny, ale taki całkiem cywilizowany.Potem lasem poszlismy do Wąwozu Siedmica. Wawóz Siedmica to taki Dziki Wąwóz jest. To znaczy jest szlak i idzie się szlakiem, bo cały wąwóz jest rezerwatem, ale cały czas, w poprzek szlaku , co kilkanascie metrów, leżą zwalone pnie, niektóre bardzo duże.Nie da się ich przekroczyć, trzeba się przyłożyć do ich przejścia. A jak akurat nie ma pni, to trzeba po kamieniach przeskakiwać strumyk, bo strumyk co chwila przecina się ze ścieżką. Pięknie jest, i dobrze pochodziliśmy. Może w przyszłą niedziele znowu tam pojedziemy. Moja Caillou na pniu, a ja kucam, żeby jej zdjęcie zrobić. Miałam ją na pasie biodrowym, trochę jednak za blisko byłam do zrobienia zdjęcia; bo smycz przy pasie jest dość krótka. I zmęczona Sweetie. Siedzi jak Muminek. I ma nadzieje na więcej, więcej jedzenia, jak zwykle. Ona uwielbia jeść, a zrobiła się taka muminkowata z wyglądu, więc jej juz nie daję tyle ile zje, tylko dwa razy tyle co Caillou i koniec.1 point
-
Pomoc zwierzętom sprawia mi przyjemność więc jeśli tylko mogę, sprawiam sobie przyjemność :)1 point
-
Bardzo proszę :) super filmik :)1 point
-
Witam - na początku piesek dawał się głaskać każdemu w pobliżu miejsca dokarmiania, teraz tylko tej osobie, która go dokarmia. oczywiście, że ta osoba pomoże. Problem jest jedynie taki, że jak tylko zjawi się ktoś obcy to pies zaraz ucieka. Osoba głaszcząca próbowała zapiąć mu obrożę - ale pies zaraz ucieka. Jest nieufny, tam gdzie jest dokarmiany poczuł się gospodarzem i teraz już na obcych warczy. Potrzebny ktoś doświadczony, kto wspólnie z osobą dokarmiającą złapie pieska. To jest teren otwarty - przy ogrodzeniu, ludzie z wioski już narzekają na psa, bo gania im na podwórkach kury, kaczki itp - nie wiem, czy nawet jakieś nie zagryzł ... Psa dokarmia ojciec mojego kolegi z pracy. Nawet był pan z gminy (może ktoś z wioski zgłosił) po niego z ... workiem - pies jak go zobaczył, to zaraz uciekł - podobno facet tylko wyszedł z auta i pies już czmychnął.... Zainteresowanym pomocą mogę podać w prywatnej wiadomości nr tel. do tego pana dokarmiającego. Pisałam już do różnych fundacji, ale po pierwsze wszyscy "zapsieni" (to trudny teren) ,a po drugie mało wiemy o piesku.1 point
-
Bardzo dziękujemy za pozdrowienia i także serdecznie pozdrawiamy A tak po cichutku, coby nie zapeszyć, powiem, że może już nie sikawkowa ? :) Kilka dni temu złapałam Emi na gorącym uczynku. Nakrzyczałam mocno i wyprowadziłam na smyczy poza działkę. za każdym razem, gdy załatwia się na spacerze, mówię doooobra sunia, dooobra i daję smakola. Od tamtego skrzyczenia, nie załatwiła się w domu. Byłyśmy umówione na wizytę więc już nie odwoływałam. Chciałam mieć pewność, nie ma chorobowej przyczyny załatwiania się w domu, no i wiedzieć czemu pomimo pochłaniania sporych ilości pokarmu, nie widać że przytyła.1 point
-
Jeżeli Anecik wyciągnęła suczkę na siebie i była za nią w pełni odpowiedzialna, to mogła decydować samodzielnie. W przypadku, gdy sunia była pod opieką fundacyjną, to fundacja miała prawo decydować o losie suczki. Nie wiem, jaki był układ Anecik z fundacją, być może musiała się podporządkować. Dla mnie pomysł przewożenia bardzo wiekowej i chorej suni w inne miejsce jest nie do przyjęcia, ale zapewne fundacja miała dobre intencje.1 point
-
Pierwsza, kardynalna zasada pracy z psami bojaźliwymi: nigdy nie podnosi się głosu. Takim jednorazowym "skarceniem" możesz zmarnować sobie miesiące pracy nad zaufaniem psa. Jeśli nakryjesz go na gorączym uczynku, to wystarczy 'feeeee' powiedziany powoli i niskim notem głosu, względnie syknięte szeptem. A karcenie po fakcie w ogóle nie ma sensu. Samo siedzenie z psem nie wystarcza w budowaniu zaufania, a głaskanie też nie jest dobre w każdej sytuacji, bo może utrwalać lęki; na zasadzie - pies się właśnie trzęsie, to podchodchodzisz i zaczynasz głaskać - nagradzasz wtedy reakcję lękową. Jeżeli pies boi się uczenia nowych komend ( a może tylko Twjej metody uczenia - lękliwym psom niewiele do strachu potrzeba), to zacznij od nowych, wspólnych zabaw, nawet jeśli początkowo bawisz się sam a pies tylko Cię obserwuje. Rzucanie piłką, przeciąganie; Zabawy węchowe (chowanie smaczków) też są fajne dla takich psów.1 point
-
To jest dopiero kilka dni , sunia potrzebuje czasu aby poczuć się bezpiecznie i wyluzować . Czasu i cierpliwości opiekunów . To zupełnie normalne , że zestresowany psiak może się nie załatwiać nawet przez kilka dni ( u mnie ostatnia tymczasowiczka wytrzymała az 3 dni zanim odwazyła się wysikać ) . Bardziej wycofane i słabo socjalizowane psy reagują lękiem na wszelkie nowe sytuacje - po kilku tygodniach , a nawet miesiącach sunia przyzwyczai się do stałego rytmu dnia i pomału pokona lęki . W sytuacji gdy podekstytowana wita się i popuszcza - najlepiej zrezygnować z przywitania po powrocie do mieszkania , ignorować sunię a dopiero gdy się uspokoi od razu zabrać na zewnątrz . Dla szczeniaka to naturalne , że w geście podporządkowania oddaje mocz . często jest to tylko parę kropli .1 point