Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Content Count

    19,326
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Ewa Marta

  1. Basiu, a może jakiś hotelik? To maluszki, szybko znajdą domki, a fundusze na pierwszy moment są ze zbiórki:( One musza regularnie jeść, być odrobaczane, socjalizowane. Dziewczyna mająca na pewno dobre chęci nie da rady pracując 10 godzin dziennie:(
  2. Duszek, to bardzo wychudzony, zaniedbany malutki staruszek. Do schroniska oddał go właściciel, który sam poszedł do szpitala. Nie nam oceniać, dlaczego jego pies wyglądał tak, jakby błąkał się długo samotnie. Może jest chory, może właściciel nie miał siły się nim zająć, nakarmić go. Pewne jest to, że psiak rzuca się na każde podane jedzenie. To daje nadzieję na to, że przy dobrym, regularnym jedzeniu i ewentualnym leczeniu jego stan poprawi się. W tej chwili jego oczy wołają o pomoc. No i tej pomocy odmówić nie mogłyśmy. Wspólnie z Malwą i Ellig bierzemy maluszka pod opiekę. Staruszeczek oceniony został wstępnie na 10 lat, ale dopiero jak go obejrzy wet będzie można ustalić jego wiek. Po 5 maja będzie mógł pojechać do kikou. Bardzo Was prosimy nie zostawiajcie nas bez wsparcia. Każda forma pomocy jest ważna. Mamy wstępne deklaracje finansowe, bazarkowe – każda pomoc jest na wagę złota. Jeśli nie możecie wesprzeć maluszka materialnie, po prostu bądźcie z nim i z nami, to też bardzo ważne. Zbieramy na transport do hoteliku i na jego utrzymanie. Z wiadomości od Basi wiemy o nim tyle: Nie miał na razie żadnych badań. Dostaje krolówki na wzmocnienie. Je często w małych porcjach. Nawet przez te kilka dni nieco się poprawił więc wyglada to na zagłodzenie:( Ożywił się, jest silniejszy. To nieduży psiak, drobniutki, na wysokich łapkach . Tak wygląda Duszek – to pasujące do niego imię wymyśliła mu Poker. Nikt, kto kocha zwierzęta nie umiałby przejść obok niego obojętnie. Edit: Niestety w nocy tuż przed zabraniem Duszka ze schroniska maleńki staruszek odszedł za T.M. Tak bardzo nie chciałyśmy, żeby to poruszenie dla Duszka poszło na marne, dlatego na jego miejsce pojechał piesek, który sędził w schronisku 8 lat. W schronisku przerażony, z łatką psiaka gryzącego. Poczytajcie co się stało, kiedy dojechał do hotelu:
  3. No właśnie. Monitorować, podawać leki przeciwbólowe i pozwolić życ jak długo to życie będzie miało jakość.
  4. Maleńka Tosia została znaleziona wczoraj w Radości. Maleństwo stało całe mokre i zmarznięte pod jednym ze sklepów. Na szyi miała obróżkę z końcówką plastikowego sznurka. Dostrzegła ją Agnieszka z grupy Sz_czekamy na dom i zabrała awaryjnie do kliniki na noc. Jednocześnie szukała jakiegoś bezpiecznego miejsca dla małej. Traf chciał, że zobaczyłyśmy ją z Elą i postanowiłyśmy zaproponować przejęcie odpowiedzialności i opieki nad nią. Maleńka nie ma czipa, ani adresówki, ale nie chce nam się wierzyć, że została porzucona. Po wyschnięciu i nakarmieniu okazała się wesołą, szybko nawiązującą kontakt z człowiekiem sunią. Od razu pakuje się na kolana i najchętniej cały czas byłaby przy człowieku. Stanowczo stara się eliminować inne ogonki starające się dostać do kolan. Na spacerze wesoło merda ogonkiem, węszy dookoła, ale jak widzi inne psy trzyma się nogi, jakby była szkolona. Nie jest zachudzona, jest czysta, a nawet pachnie. Pazurki wyglądają na przycięte. Waży około 6 kg. Na smyczy chodzi bez problemu, winda nie stanowila dla niej żadnego problemu, mieszkanie również. Byłam z nią u mojego weta, który przebadał małą na lewo i prawo, zajrzał do gardła, uszu, oczu – wszystko zdrowe. Mialam podejrzenie, że może być szczenna. Zrobiliśmy USG – ciąży nie widać. Podjęliśmy decyzję, że wstrzymamy się kilka dni ze szczepieniem. Dzisiaj została odrobaczona i zabezpieczona fiprexem przeciw kleszczom. Zaszczepimy ją, jeśli nie znajdzie się w ciągu kilku dni jej domek. Nazwałyśmy ją Tosia, choć trudno było wymyśleć dla niej imię. Kropka – nie pasowało, bo kropeczki ma tylko na pyszczku. Pchełka – też nie, bo nie skacze, tylko biega. W końcu Elunia wpadła na pomysł, żeby była Tosia i nagle okazało się, że to imię bardzo do niej pasuje. Bo jak się przytula, to może być Tosieńką, a jak pokazuje zęby innemu psiakowi, można upomnieć Tośkę, żeby dała spokój, bo nikt jej krzywdy robić nie chce:-) Tosia nie chce jeść suchej karmy. Dałam jej troszkę suchej wymieszanej z puszką Bozity i podlanej wodą, bo nie chciała pić. Ruszyła ochoczo do miski, jadła, jadła, jadła, a na końcu okazało się, że wylizała do czysta mokrą karmę zostawiając całą suchą. Tosia jest oczywiście w naszym DT u Ani. W tej chwili śpi słodko, bo cały dzień był dla niej męczący. Zrobiłyśmy trochę kilometrów, naczekałyśmy się u weta ponad godzinę. Była też na długim spacerze z moimi psami, na którym w połowie drogi poprosiła, żeby wziąć ją na ręce. Wzięłam, a ona wtuliła się we mnie i obserwowała sobie świat dookoła. Przedstawiamy Wam Tosię:
  5. Bardzo mi przykro z powodu odejścia Twojej suni Jaaga. Wiem, jak to boli:( Te zdjęcia mnie rozwalają, ta chudość Bezy i maleńkość jej córeczki... Jak dobrze, że są już bezpieczne. Ufff.
  6. Beza jest według Jaagi sunią idealną. Kochana, miła, koty do niej lgną, ona nikogo nie odpędza. Bardzo chce jeść, dostaje po garstce jedzenia co krótki czas. Karmiona jest częściej niż 6 razy dziennie. Zachłystuje się, bo ma zanik mięśni w przełyku, dlatego Jaaga bardzo ostrożnie ją karmi. Zdaniem Jaagi miała dom, bo bardzo ładnie chodzi na smyczy, reaguje na lekkie nawet szarpnięcie. Jest naprawdę super dobra i miła. Dziękuje za pomoc, łasi się i uśmiecha. Wyników nie mamy jeszcze przesłanych, ale wetka powiedziała przez telefon, że są zadziwiająco dobre jak na jej stan, chociaż ma anemię, ale trudno się dziwić. Maluszek jest czarujący. Jakoś mi nie pasuje imię Lukrecja, może skróćmy do Luki? Jaaga nie weźmie ani grosza za pobyt maluszka, ale będziemy finansować jedzonko, szczepienia i weta ogólnie jeśli coś będzie potrzebne. Piszę w pędzie, bo zaraz musze wyjść, przepraszam za chaos:)
  7. Fundacja użyczyła konta do jednej zbiórki i to jest zbiórka na całą rodezinkę. My dostaniemy z tego tylko część, to znaczy zwrot za faktury. Możesz wpłacić tylko na tej zbiórce: https://pomagam.pl/yrr0zt9e?fbclid=IwAR3KbdIwXPNIrrFUm7lJX-XsKjO7gmjh7FVnkBYMuoXVQCR83lHj8dSVeds Wiem, że tam płaci sie jakiś procent i nie wszystkei pieniądze trafią dla psiaków. Poza tym Findacja nie zbiera na nie pieniędzy, tylko my niestety na prywatne konto.
  8. Beza i maleństwo pojechały od razu do weta. Wyniki badania krwi będa dopiero jutro. Mam nadzieję, że nic złego się nie będzie działo. Jaaga mówi, że sunia jest bardzo przyjazna, nie goni kotów i generalnie jest bardzo otwarta. Myślę, że ona czuje, że to wszystko dla niej, żeby jej było lepiej:) Jaaga, widzę, że faktura jest papierowa, musimy więc ustalić, czy wyślesz ją do Fundacji i na swoje konto otrzymasz zwrot, czy ja mam założyć kasę i podać swoje konto do oddania. Rozumiem, że na fakturze jest też badanie maluszka i to całość, którą zapłaciliście dzisiaj? Wetka opisała ja jakby ona była fundacyjna, ale w rzeczywistości Fundacja użyczyła konta do zbiórki. Za Mamusię odpowiadamy my z Ellig, a za szczeniorka Jaaga?
  9. Cześć Małgosiu, ale Cie dawno nie widziałam. Tak, moje konto bez zmian. Bardzo dziękujemy za wsparcie.
  10. Sunieczki dostały kolejne 50 zł od Pani Ani H. Bardzo serdecznie dziękujemy za wsparcie suniek!
  11. Oczywiście, że nie odmówię:) Bardzo dzięuję:)
  12. Miejmy nadzieję że uda się ją doprowadzić do zdrowia i normalnego stanu. Teraz ma nawet zanik mięśni:(
  13. I tak nie zasnę, więc przygotowałam suni watek. Zapraszam serdecznie, wpadajcie choćby w odwiedziny, ze wsparciem dla niej. https://www.dogomania.com/forum/topic/350077-szkielet-suni-obleczony-skórą-ratujemy-i-prosimy-o-pomoc/
  14. Dostałam zdjęcia suni w drodze z pracy do domu i umarłam z rozpaczy. Niewiele myśląc zadzwoniłam do Ewu i w imieniu swoim i Ellig powiedziałam, że bierzemy ją natychmiast, musimy tylko znaleźć miejsce... Dzielna mamusia odkarmiła swoje dzieci swoim wlasnym kosztem. W tej chwili maluszki jedzą samodzielnie i mają tymczas. Niestety warunki domowe nie powalają na zatrzymanie mamusi, która i tak powinna zostać z nimi rozdzielona, bo zamęczają ją, a ona ponad wszystko potrzebuje teraz odpoczynku, jedzenia i spokoju... W piątek Beza jedzie do Jaagi. Do jutra założę jej wątek. Zobaczcie to nieszczęście:( To cud, że żyje:( Podobno jest przekochana... Mnie pękło serce:(
  15. Ale mi dobrze, kiedy pomyślę o Oro, o tym, że przeżył i ma szansę na super życie:)
  16. Jestem pewna, że zrozumiecie doskonale, że nie zawsze można kierować się rozsądkiem. Można mieć kilka psiaków na utrzymaniu, ale nie da się odwrócić od kolejnego uznając, że będzie można zapomnieć te oczy... Tym razem też się nie udało. Zadzwonila Auraa i zapytała o szansę na pomoc dla suni - cudownej 2 letniej, niespelna 7 kilogramowej (i to po jakimś czasie odkarmiania) suni. Wiedziałam o niej już od wakacji. Mieszkała w miejscu, w którym żaden pies mieszkać nie powinien i oczywiste było, że trzeba ją stamtąd zabierać. Pytanie tylko gdzie i skąd brać kolejne fundusze na jej ratowanie? Odpowiedź na pierwsze pytanie szczęśliwym zrządzeniem losu znalazła się szybko. Cudowna osoba, moja koleżanka Karolina zgodziła się przyjąć maluszka na jakiś czas jako DT. Drugie pytanie - skąd wziąć fundusze? No właśnie. Szczęśliwie potrzebujemy zebrać jedynie na utrzymanie suni, szczepienia, odpchlenie, sterylizację i na jej jedzenie. Pobyt w DT jest bezpłatny. Uznałyśmy z Ellig, że rozsądek trzeba odlożyć na bok i ratować maluszka. Nie wiem, czy moge wymienić wszystkie osoby zaangażowane w przywiezienie suni do Warszawy, dlatego napiszę na razie, że rozpoczęła wszystko Auraa, a my zdecydowałyśmy się pomóc i wziąć ją pod nasza opiekę z prośbą o wsparcie finansowe i pomoc w ogłaszaniu maleńkiej. Maleńka od piątku wieczorem jest w naszym DT u Karoliny. Początkowo wystraszona, ale bardzo opanowana przez dwa dni dała się poznać jako przekochane, spokojne, grzeczne i bardzo potrzebujące kontaktu z człowiekiem Słoneczko. Zachowuje czystość w domu, jest bezproblemowa i od 2 dni na krok nie odstępuje tymczasowej opiekunki. Ja wkupiłam się w jej łaski gotowaną piersią z indyka, którą pochłaniała z wielkim apetytem. Spójrzcie na te oczy, potrafilibyście odwrócić się i nie pomóc?
  17. EDIT 04.03.2015: Wątek psiaków, którymi się zajmowałam zmieniał się przez ostatnie lata i teraz jest wątkiem psiaków, którymi opiekuję się razem z Ellig. Udało nam się znaleźć domy kolejnym psiakom, które życie spędzały przykute łańcuchami do budy. To rodzinka mojej Peruszki - Malutki - Tatuś i Misiek - synek. W tej chwili mamy pod opieką sunię Kulę, psa Rokiego i młodego kotka Kropka. , którzy mają wprawdzie opiekunów, ale potrzebują pomocy w utrzymaniu, bo inaczej jadłyby stare i surowe korpusy z kurczaków. Kula, Roki i Kropek mieszkają przy kontenerze, w którym żyją dwie osoby. Na bieżąco dostarczamy im karmę, zabezpieczamy je przeciw kleszczom, bo żyją na terenie, gdzie jest ich zatrzęsienie. Psiaki zostały w ubiegłym roku zaszczepione przeciw wściekliźnie. Poniżej zostawiam stary tekst wątku, żeby było wiadomo jak to się zaczęło: Prawie rok temu zaangażowałam się w pomoc psom ludzi mieszkających na trasie moich spacerów z psami. Ludzie mieszkają w nieogrzewanym kontenerze, bez prądu i wody. Na prowizorycznie ogrodzonym terenie w kiepskich warunkach, uwieszone na łańcuchach mieszkają tam również 2 suczki i pies, a dodatkowo 1 mała sunia biegająca luzem. Tę biegającą luzem sunię udało mi się w ubiegłym roku wysterylizować, a jej dzieciom znaleźć domy. Koszty sterylizacji na SGGW pokryła dzięki pomocy Ellig Polska Fundacja Ochrony Zwierząt:-) Druga sunia była już wysterylizowana. Niestety nie dostałam wtedy zgody na wysterylizowanie trzeciej suni i 20 sierpnia oszczeniła się :-( Urodziła 8 szczeniaczków, z czego 6 zostało uśpionych w drugiej dobie życia, a dwa (na wyraźne żądanie ludzi) zostały z mamą. Dla nich właśnie będę szukała domów. Wcześniej muszę je odrobaczyć i zaszczepić, a sunię w pierwszym możliwym terminie wysterylizować. Od prawie roku kupuję całemu stadku karmę i odrobaczam całe stado. Perełkę, sunię która biega luzem dodatkowo zaszczepiłam, założyłam obrożę kiltixa i opiekuję się nią. Ona codziennie czeka na mnie przy dróżce i razem z moimi psami idziemy na długi spacer. Po spacerze dostaje śniadanko, a potem na hasło "Perełka do domu" odwraca się, merda do mnie ogonkiem i wraca do siebie. To samo powtarza się w południe. Psiaki na łańcuchach mają kiepską opinię w okolicy, często zrywają się z łańcuchów i straszą ludzi, bo ze strachu ujadają i potrafią dziabnąć kogoś w nogę. Najgorszą sławą cieszy się Atos - podobno groźny pies. Ja widzę w nim przerażonego psiaka, który atakuje, bo się boi. Miałam niedawno gwałtowne z nim spotkanie. Siedziałam na trawie i witałam się z Perełką i nagle wyskoczył na mnie on. Struchlałam, ale zaczęłam mówić do niego spokojnie i wymawiać jego imię. Pies zgłupiał, przestał szczekać, podszedł do mnie i zaczął jeść mi z ręki, po czym pomaszerował z nami na godzinny spacer i nikogo w tym czasie nie zaatakował. 2-3 miesiące Atos temu ugryzł młodego chłopaka, a jego rodzice zgłosili sprawę do odpowiednich organów. Przyjechał weterynarz, który zabrał go na 2 tygodnie na kwarantannę. W tym czasie pies zostal zaszczepiony i wykastrowany. W tym momencie do zaszczepienia pozostały dwie sunie, no i maluchy. Niestety psiaków jest dużo, ich potrzeb również i coraz trudniej mi to wszystko udźwignąć samej. Teraz dochodzi utrzymanie maluszków i ich mamy w dobrej kondycji. Kupiłam już suni worek karmy dla suk karmiących. Ma dzięki temu dużo pokarmu, spokojnie wykarmia maluszki i sama bardzo się poprawiła. Jak tylko skończy karmić i zejdą jej listwy mleczne, zabieram ją na sterylkę. Dzisiaj zaniosłam kupione nowe 3-metrowe łańcuchy z amortyzatorami, żeby jak już muszą na nich być, miały jak największy luz. Łańcuchy są lżejsze, niż te, które mają w tej chwili. Za 5 – 6 tygodni zacznę maluszki ogłaszać. Na razie muszą zostać z Mamą, a ja będę je doglądać codziennie i pilnować, żeby nic im się złego nie stało. Najlepiej byłoby zabrać stamtąd całą Rodzinkę, ale oni czują się właścicielami stada i choć żyją w kiepskich warunkach, to jednak starają się (zwłaszcza jeden facet) opiekować psami. Jedzą to, co oni, czyli to, co akurat znajdą na śmietnikach albo co dostaną od kogoś. Od kiedy wożę im karmę, psiaki wyglądają lepiej, choć nadal są chude, bo nie jestem w stanie kupić więcej niż 20-30 kg miesięcznie. Niestety mieszkańcy tego miejsca za kołnierz nie wylewają, czasami więc zdarza się, że tracą kontakt z rzeczywistością na kilka dni. Dlatego maluszki nie mogą zostać tam dłużej, niż to jest niezbędne:-( Czasami swoje frustracje wyładowują na psach i to martwi mnie najbardziej;-( Staram się pilnować ich, powtarzam, że jak będą dobrze traktowali psy, to im też będę pomagać. Robię to zresztą załatwiam książki, makulaturę i inne drobiazgi, które oni sprzedają na bazarze. Zimą nosiłam im puszki z jedzeniem i ciepłe ubrania, żeby jakoś przeżyli. Dzięki temu mam jakiś wplyw na to, co się z psami dzieje, choć nie zawsze udaje mi się zalatwić to, co bym chciała. Nie mogę przesadzić, bo stracę możłiwość kontaktu i pomocy temu stadku. Po co założyłam wątek? Będę chciała ogłaszać maluszki i móc zrobić dla całego stada bazarek, który pomoże mi je utrzymać. Pilnie potrzebuję kupić dla Atosa używaną budę, bo mieszka w rozwalającej się skrzynce, nie wiem, co to jest, ale wszędzie są szpary, nie ma żadnej osłony z przodu i on zamarznie zimą. Za chwilę wgram zdjęcia. Zobaczcie sami, jak one tam żyją- :(
  18. Nie umiem sobie juz wyobrazić, jak ona radziła sobie z samotnością w tym dawnym zyciu. Ona tak bardzo potrzebuje kogoś obok siebie... Potrzebuje też nowych doznań, zapachów, miejsc. Myślę, że jest szczęśliwa i wiem, że kocha nas oboje całym serduszkiem, chociaż Jacka bardziej:) Wczoraj Jacek wracający z Gdanska dojechal do nas na spacer. Kiedy go sunie zobaczyły, ruszyły na powitanie. Figuszka była pierwsza. Jak ona się wtulała, jak go całowała, przytulała pyszczek do jego twarzy. Tak wygląda pełnia szczęścia:) A to jeszcze zdjęcia z wyjazdu. Dzisiaj znowu jedziemy:) Po drugiej stronie jest nasze łóżko. Ta strona wysłana psimi kołderkami nalezy do suniek. No, ale i tak w nocy Figuszka przychodzi do nas i kładzie się na nogi Jacka:) Tu odpoczynek w ciągu dnia:) Figuszka bardzo lubi mościć się pomiędzy kocykami i poduszkami. Wszystkie zresztą to lubią, dlatego mają na łóżku dużo tego:) Czasami Figuszek kładzie się w wodzie i tak sobie odpoczywa:) Tu akurat siedziała. Na zdjęciach ma taki poważny wyraz pysia, a w rzeczywistości jest super wesołą sunią, stale uśmiechniętą.
×