Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 04/24/18 in all areas

  1. Wiadomo :) Właśnie wróciłam do domu. Państwo bardzo fajni, serdeczni, otwarci. Wydają się być rozsądni i zorientowani w psiej tematyce całkiem nieźle. Gadaliśmy godzinę. Tymczasowali już 2 psiaki po przejściach, są wrażliwi na potrzeby psiaków. Mają znajomą behawiorystkę. Nie jestem w stanie teraz tu wszystkiego napisać, napiszę krótko: myślę, że Tofik będzie z nimi szczęśliwy :) W sobotę chcą po niego jechać :)
    7 points
  2. Po adopcji Tofika jesteśmy umówieni na wspólny spacer :) Są gotowi na wszelkie problemy, jakie mogą się pojawić. Dadzą Tofikowi czas, cierpliwość i opiekę. Wiedzą, że to tak, jak z człowiekiem zagubionym w nowej nieznanej sytuacji.
    3 points
  3. Od wczoraj Pysia wchodzi już sama. Poprzednio, od początku wchodziła sama. Mamy wrażenie ,że nabyła jakiś uraz do schodów,ale już jest dobrze. Przed chwilą trymowałam ją chyba z 40 minut. Wszystko mogłam zrobić, łącznie z trymowaniem wokół oczu i mordki, obracaniem na boki. Sierści wylazło bardzo dużo , ma okropny łupież mimo podawania od 3. tygodni Olekardinu. Ale wiadomo , sunia jest wyniszczona i potrzeba czasu , by zregenerowała organizm. Próbowałam zdjąć na dłużej fartuszek, ale natychmiast liże zawsze to samo miejsce.Sprawdzałam czy nie został kawałek szwu,ale nie. Ogólnie jest bardzo grzeczna. Wczoraj witała się z 2,5 letnim chłopczykiem. Na widok obcych ludzi kręci kuperkiem. Fajna z niej sunia.
    3 points
  4. Wyglądają na dwa aniołeczki...ale może...małe ciałem a wielkie duchem...hihihi....
    2 points
  5. Cześć i chwała nowym właścicielom - pies od razu wyczuwa, gdzie jest serdecznie akceptowany, bezbłędnie czyta emocje ludzi. Już o Kikę nie trzeba się martwić:-)
    2 points
  6. Raficzek wykąpany i czyściutki pozdrawia...:) Według p.Grzegorza nie na długo bo napotkane kretowisko natychmiast zostaje rozkopane,a ziemia frufa w powietrzu...:)
    2 points
  7. Kika w nowym domu jest jedynym, a więc najważniejszym psem i ceni sobie ten awans społeczny. Zwierzątko przyjęte do domu, w którym są już inne psy, może szukać wsparcia w człowieku przyklejając się do niego. To bywa trudne dla opiekuna, bo psy domowe mogą lekceważyć przybysza, mogą traktować opiekuńczo - o ile do bardzo silnego fizycznie i psychicznie domowego samca dołączy malutka suczka - albo mniej czy bardziej wyraźnie wskazywać nowemu miejsce w szeregu. I nie muszą w sposób łatwo dostrzegalny dla nas atakować przybysza - psy są wystarczająco inteligentne społecznie, aby wiedzieć kto ma jakie prawa. Pies - przybysz ma do wyboru próby awansu społecznego lub zabieganie o uwagę człowieka, ale tak by się nie narazić psom-gospodarzom. No i taki pies może rozkwitać emocjonalnie w nowym miejscu - ma człowieka na własny użytek i dzięki temu czuje się bezpieczniej.
    2 points
  8. Ojeej, Elisabeto jaka groźna :)) To ja się przywitam z Benią naszą kochaną.
    2 points
  9. Wróciła, wróciła w nocy z soboty na niedzielę, ale była padnięta, a potem wiele spraw czekających na załatwienie. Wieści nie mam wiele, ale za to dobre :) Mała zdrajczyni totalnie mnie zaskoczyła, ale jest to już drugi taki egzemplarz :) Strachulec kompletny, który zmienia się całkowicie po adopcji. Kikunia, która była do mnie przyklejona, zniosła rozłąkę bez problemu i w nowym domu przylgnęła do pana, a nie do pani. Kikunia zapatrzona jest w pana. Wita go wylewnie, gdy po wraca do domu, chodzi za nim krok w krok. Teraz pan złapał infekcję i leży, a Kikunia obok i zagląda mu w oczka :) Zachowuje czystość w domu, dotychczas nie zdarzyła się jej wpadka. Załatwia się tylko na spacerkach. Niesamowite :) Tak bardzo się tego obawiałam, ale jest ok :) Dostałam kilka zdjęć i dzielę się nimi z Wami :) Za panem widać teren, jaki Kikunia ma do wybiegania się. Zapatrzona Kikunia :)
    2 points
  10. Przywiozłam Apsika, czuje się super, zrobił furorę w obu placówkach:) Potem napiszę więcej, w każdym razie wszystko jak najbardziej ok:)
    2 points
  11. Majeczce jakoś nie udaje się wpisać na dogo...może za jakiś czas się "przełamie". Lika miewa się dobrze.Z Rikusiem dogadała się świetnie w domku,chodzi za nim wszędzie i próbuje naśladować.Uskuteczniają wspólne fikanie i przeróżne zabawy,a Maja lubi obserwować jak "dzieciaczki" się bawią i cieszy się wtedy -tak mówi.Na podwórku Lika jeszcze onieśmielona i z Rikusiem nie hasa,ale teraz jest ciepło więc myślę,że to kwestia czasu. Lika była dwa razy na króciutkim spacerku poza posesją (przy garażach-niektórzy z Was wiedzą),ale nic ją nie interesowało i ciągnęła z powrotem na podwórko.Przymierzają się niedługo zacząć już wspólne spacerki razem z kolegą po osiedlu. Lika "zjadła" już 3 pary szelek, kupione zostały czwarte i będą zakładane do wyjścia na spacer.Na podwórku chodzi tylko w obroży. Zabezpieczone są wszystkie szczelinki, ale nie próbuje szukać dziury, najbardziej interesuje ją Dom. Wychodzi zawsze z kimś, sama na posesji nie zostaje. Przytulakiem Likunia oczywiście nie jest,ale malutkie postępy robi w stosunku do ludzi.Nie ucieka z kanapy jak Zbyszek siedzi (a robiła to wcześniej),podchodzi odważniej do Pana,szczeka razem z Rikusiem na gości wchodzących do domu.Śpi w nocy razem ze wszystkimi w pokoju na posłanku-wcześniej ulatniała się często do kuchni albo pokoju Cioci.Zbyszek z Majeczką obchodzą się z Likunią jak z "jajkiem"-delikatnie,powoli,na wszystko dają jej czasu,żeby się nie zraziła,nie przestraszyła,dogadzają jej. I choć chciałoby się przytulić do maluszka jak do normalnego pieska ( póki co nierealne) ,to i tak ją kochamy bardzo,taką jaka jest - mówi Pani. Dzisiejsze zdjęcia...poranne wylegiwanie blisko Pana... Odpoczynek po zabawach z Rikusiem...
    2 points
  12. Dzięki, że pytasz :) Jaśnie oświecony upaja się własnym domkiem i miłością swojej Pańci:) P. Ewelina pisze, że jest szczęśliwy, pomału uczy się świata i ludzi, którzy nie krzywdzą, tylko kochają i dbają:) Homerek vel Rudy pozdrawia z dzisiejszej wycieczki do lasu:) Wygląda jak doświadczony piechur;)
    2 points
  13. A u nas dzisiaj rocznica - rok temu TZ przywiózł ze schroniska Florcię
    2 points
  14. Foresto na razie niepotrzebne, sunia została zakropiona u weta. Muszę się jakoś wyrobić, żeby kolejne krople już jej móc zakropić:) Trochę się martwię, że mogłaby zdjąć Foresto i zniszczyć... bo jakimś dziwnym trafem już jakiś czas temu zniknęła jej metka od obróżki, ale samą obróżkę chyba jeszcze ma. Gryzak jakiś można kupić jak najbardziej. Ona najbardziej lubi rozdrabniać. Sunia powoli, ale do przodu. Zdarza się już polizać ręce, trącać nie przez kraty, ale bezpośrednio. Rękawicą i kocykiem głaskam ją już po całym ciele gdzie dosiegnę (tylko górną część głowy omijam, żeby sunia się tego nie wystraszyła). Gołą ręką już dotykam pyszczka i dolnej szczęki. Próbowałam nagrać filmik, ale sunia speszyła się przy aparacie i była jak sparaliżowana. Boi się wszystkiego co nowe i myślę, że zacznę już przychodzić do niej ze smyczą, aby przyzwyczajała się do jej widoku i szczęki zaczepów. Z dotykiem idzie bardzo powoli, ale nie chcę przyspieszać póki są postępy, żeby tego nie zepsuć. Zwłaszcza, że sunia ani razu nie pokazała mi zębów ani nie próbowała dziabnąć. Jest bardzo inteligentna i wszędzie szuka podstępu. Jak zaczęłam zabawę z kocykiem, to musiała obwąchać go ze wszystkich stron i dopiero potem się uspokoiła:)
    1 point
  15. Apsik ok, je, pije, robi koopki, sika (sika i pije już normalnie). Wczoraj dostał jeszcze przeciwbólowy, ale od dzisiaj jest na samym antybiotyku + probiotyku. Apsik czuje się wyraźnie lepiej niż przed operację, nawet z Kirą się chce bawić, ale na razie mu nie pozwalam, nie wolno mu biegać i za dużo się ruszać. W szpitalu był bardzo grzeczny, rozmawiałam chwilę z pracownicami; jedna szczególnie go lubiła, nawet zastanawiała się nad adopcją, bo szuka pieska, ale przeczytała w necie, że on nie bardzo do małych dzieci i kotów. Potwierdziłam, że Apsik jest charakterny i że trzeba by było pracować z nim. Niestety córeczka tej pani 4-letnia boi się psów (przy tym jest bardzo delikatna) i potrzebny pies bardzo zrównoważony. Poleciłam jej jedną suczkę z naszej strony, a nuż... Przy naszej rozmowie wszedł klient z suczką i Apsik na potwierdzenie moich słów zaczął warczeć na gościa. Potem w Vethousie, gdzie chwilę czekałam w poczekalni na wizytę też warczał i wyrywał się do wszystkich psów dookoła i musiałam go wciąż upominać. Wyraźnie się lepiej czuje, łobuz:) Tak w ogóle to tak się ucieszył na mój widok, że się zziajał, po raz pierwszy widziałam go "uśmiechniętego" z wywalonym jęzorem:) W Vethousie pogadałam z ludźmi w poczekalni i się okazało, że Apsik jest sławny, jedna Pani kojarzy go z FB:) Na kontroli Dr był aż zaskoczony tak dobrym samopoczuciem Apsika. Brzuch ładnie się goi. Za tydzień mamy się pojawić na kontroli. Bakusiowa kupiła dla Apsika specjalny kołnierz, oponkę na szyję, pokazałam ją Dr, żeby zapytać czy nie będzie lepszy od zwykłego kołnierza. Dr powiedział, że te "oponki" się nie sprawdzają i żeby pozostać przy zwykłym kołnierzu. Także kołnierz leży nieużywany na razie. bakusiowa - jak trzeba komuś wysłać to daj znać. Apsik dzisiaj, jest jeszcze chudy, ale już nie tak suchy na brzuchu: A tu brzuszek, duże cięcie...
    1 point
  16. Bogduniu, ja też trzymam kciuki, aby wizyta wypadła pomyślnie dla Bobisia. Chciałam zapytać, czy ogłoszenie Mikusi dalej ma być na Koło? Małe zainteresowanie jest....
    1 point
  17. Super :) Zaoszczędzone 100,00 zł gratuluję :) Wyślij fakturę do Fundacji jak najszybciej. Im szybciej wyślesz, tym szybciej będzie zwrot :)
    1 point
  18. Było napisane, że zmiany są już w kości. Myśle, że operowanie na takim etapie przyniosłoby wiele cierpienia, a zmian już nie cofnie. Od lat zabieram do siebie psy z nowotworami. Bardzo trudno psychicznie opiekować się nad nimi. Czasem trzeba pogodzić się z tym, że nie jesteśmy w stanie już operacyjnie pomóc, pozostaje tylko utrzymanie psa w odpowiednim komforcie w tym czasie, jaki mu pozostał. Dla mnie osobiście nawet nie sama opieka jest najtrudniejsza, ale wizja podjęcia potem decyzji. Dobrze, że zareagował na steryd, to może przedłużyć mu życie. Polecam także Capsomasol, choć stosowałam go głównie przy gruczolakoraku, ale pewnie rozwój innych nowotworów też może zahamować. U swoich dodatkowo stosowałam dietę, sodę z melasą, gotowane pomidory. Mam nadzięję, że maluch jednak znajdzie człowieka na ten czas, jaki mu został.
    1 point
  19. Rzomawiałam przed chwilą z Panem Gracjowym. Ogólnie jest dobrze wszystko- Gracja kocha swojego małego przyjaciela Synusia i dzieci, już nie boi się wychodzić na spacery, ale Pan zauwazył, że ogólnie mało sika i długo bardzo trzyma mocz....trochę to dziwne, ale z tego co wywnioskowałam ona jednak nie najlepiej reaguje na miejskie życie...przelatujący samolot, karetka, to sprawia że wpada w stres.... Poza tym niestety ma ciąże urojoną:( Pan był z nią u weterynarza, potwierdził sobie jeszcze raz że Gracja nie jest w prawdziwej ciąży...Umówił tez termin sterylizacji na 14 maja. Wetka powiedziała tez, że jej zdaniem Gracja jest młodsza i ma między 3 a 4 lata. Przed wekendem majowym Gracja idzie do spa, będzie obstrzyżona na labradora, na majówke wszyscy wyjeżdżają na wieś. Pan (jak chyba wszyscy którzy adoptują Radysiaki) marzy o tym by poznać przeszłość Gracji....ale cóż zrobić- nie wiadomo ani skąd jest ani w jaki sposób żyła wcześniej. Także...chyba nie jest żle. W domu oczywiście ładuje się na kanape;) :D
    1 point
  20. Tęskniłam za Wami, za Waszym poczuciem humoru, troską o Benię, wzajemną życzliwością, serdecznością. Ogólnie rzecz biorąc za Wami wszystkimi kochane Faneczki i Dziewczyny z wątku Beni!!!
    1 point
  21. Eliku, nie wiem, co mnie rano napadło. Może to te nocne burze... Przepraszam kochane Fanki. Tak kochamy Beniusię, że kary w ogóle nie będą w naszym Klubie potrzebne.
    1 point
  22. Zamówiłam dwie różne karmy, jedną drobniejszą - Britt.
    1 point
  23. Elisabetko, tak subtelna, delikatne kobietka i takie kary :) Nie piszę się na to. Nie, nie, nie :)
    1 point
  24. 1 point
  25. Tak samo pomyslałam pewnie jest na lekach przeciwbólowych,nie odczuwa bólu,wiec jest taki hojrak już z górki dla Apsika
    1 point
  26. 1 point
  27. Dzień dobry, Grzesiu. Nesiowata, zdrowia Ci życzę, bo szkoda wiosny na chorowanie... Dobrego dnia dla Ciebie i dla Wszystkich stąd.
    1 point
  28. 1 point
  29. 1 point
  30. kiyoshi, oczywiście chętnie porozmawiam z panią Natalią. Podaj jej proszę mój nr telefonu albo poproś o jej i mi przekaż. Mam nadzieję,że w końcu ogłoszenia Dropsa przyniosą końcowy efekt. Pysia sprawuje się dobrze. Miała próbę ataku na Loczkę wyraźnie z zazdrości o mnie ,ale byłam czujna i zdusiłam w zarodku. Je gotowane bardzo chętnie. Twaróg też wsuwa. Wchodzi po schodach do pewnego momentu ,a potem stoi i piszczy prosząc by ją wnieść. Jak chce sioo to też popłakuje pod drzwiami. Wczoraj jeszcze raz przestudiowałam jej wyniki i doczytałam się ,że ma podwyższone enzymy wątrobowe .Kupiłam dziś dla niej ostropest dla psów i kotów oraz preparat krwiotwórczy HEMOGLOBINA z mączki z hemoglobiny wieprzowej. Sunia puści mnie chyba z torbami.
    1 point
  31. Wow, ale jesteście :) człowiek niewinnie pisze o tym, że może... a tutaj od razu Ciocie chętne do pomocy :) Jesteście wspaniałe! Ojjj, tylko czy zielistka się nie rozrasta do słusznych rozmiarów? Mój pokój jest naprawdę malutki... :) Moje biurko, które mam jest mikroskopijnych rozmiarów, parapet też taki tyci... Osobiście lubię wszystko, co pożyteczne, kiedyś mnie kusiło zielarstwo, ale chyba się nie nadaję... Chociaż działanie zielistki mnie zachęca trochę, aby spróbować, bo sama mam uczulenie na kurz, roztocza, zanieczyszczenia, taki ze mnie bio-barometr czystości. Pomyślę, jeszcze popytam:) Dziękuję. :)
    1 point
  32. Dzień dobry! Nie wiem co tam u czetusi, ale wiem co u Helci. Może być takie połowiczne rozwiązanie? :) A zatem u Helci wszystko pięknie. I to tyle... pozdrawiamy. Haha, ale byście były Ciocie zdziwione tak "obszerną" relacją, co? :) Helcia ma się faktycznie świetnie, zadomowiona, zaprzyjaźniona, i chciała bym powiedzieć "wyciszona".. ale nic z tego. Wariatek jaki był taki jest :) Ciekawe jak ona będzie się tak ekscytowała, jak będzie miała tak ze 16 lat. Bo pewnie duszka by chciała ale czy to ciałko ogarnie taki wulkan energii... no nie wiem, nie wiem...A.... pożyjemy zobaczymy. Póki co daje radę i sie nie rozleciała z radości, chociaż kilka razy było blisko. Jak przyjeżdżam z Ziutką na przykład. Ostatnio była poddawana zabiegom SPA domowego, czyli kąpanie, paznokietki itd. I tutaj też nudy. Jak uwielbiała takie zabiegi tak uwielbia. Jak żaden inny pies leży na plecach i można ciąć paznokcie. Ona oczka przymknięte i leży.... Biega bardzo dużo, dzięki czemu jej sylwetka nie budzi zastrzeżeń. Oj, chciała bym móc to o sobie powiedzieć.... Ale sezon się rozpoczął, pójdzie rower w ruch! :) W jedzeniu strasznie kapryśna, ale rozpieszczać takiego mikrusa to nie problem. kawałek mięska i najedzona po kakardę. Wklejam jeszcze kilka fotek sprzed kilku , może kilkunastu dni, tak dla przypomnienia o kim mowa. Ale na bank wszyscy pamiętają, bo przecież tego sie nie da z niczym i z nikim pomylić :) Pozdrawiamy!!
    1 point
  33. Bezpośrednio nie...ale ok 2 km ode mnie jest rezerwat Broczówka, jezioro, źrodla i mnóstwo ptactwa oraz rezerwat Baraniec z pięknymi wąwozami, bijacymi źródlami i jeziorkiem. Moje magnolie dzisiaj.. Żółwia też zabieramy na wieś...
    1 point
  34. O matko i córko, ale luksusy:):) Pani Weroniko, a nie zachciałaby Pani mnie adoptować:) W nocy grzecznie śpię:):) A tak na poważnie to nie mogę się napatrzeć i przestać cieszyć, że koteczki się wyczekały, ale było warto:) Jak będą trochę starsze to i harców będzie mniej, ale na to trzeba długo poczekać. Polecam stopery to uszu :):)
    1 point
  35. Ponieważ dziewczyny wymyśliły sobie noc na zabawę a ja za tydzień muszę wracać do pracy ( a nie śpię wiadomo ;) postanowiłam " w nagrodę " sprawić im ten oto turbo drapak :) Żeby w dzień nie spały tylko obserwowały świat i w nocy jednak chciały troszkę pospać . Strzał w dziesiątkę - obie chętnie z niego korzystają. Zosia w końcu nie śpi pod prysznicem tylko na drapaku w budce - na zdjęciu ją słabo widać ale śpi w górnym domku. A Zuzia obserwuje wszystko co się da. A to ludzie psy ptaszki. Dodatkowo bardzo chętnie w niego drapią. Efekty od razu widać - w nocy już udaje mi się spać nawet do 4 :) A i później dziewczyny chętnie przychodzą na łóżko i tutaj leżą albo wąchają mnie albo po mnie chodzą :) Dalej jeszcze nie chcą do mnie bliżej podejść ale cierpliwości cierpliwości...ten dzień nadejdzie :) Pozdrawiamy :)
    1 point
  36. Dzisiaj byłem u lekarza! Zaprezentowałem biegi, szczekanie, ale najwięcej to... biadoliłem. Szczególnie przy pobieraniu krwi. Nie dostałem medalu, ale ogólnie dzielny pacjent ze mnie. Nie ukrywam, że zdrowo mnie wkurzyli, kiedy po pobraniu krwi założyli mi czarny bandaż! A każdy widzi jak bardzo czarny kolor nie komponuje się z moim białym futerkiem! Pan doktor osłuchał moje seduszko (jest w normie). Mam jakieś szmery w tchawicy (może początek zapadnięcia - oby nie). TU SĄ MOJE WYNIKI BADANIA KRWI: wyniki Pelikan.pdf pies Pelikan 19.04.2018 morfologia (2).pdf Za moją wizytę i badanie krwi zapłaciliście 70 złotych. Dziękuję Wam wszyscy moi Opiekunowie! link do skanu paragonu: https://www.fotosik.pl/zdjecie/82bf13984f1c5d29
    1 point
×
×
  • Create New...