Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 04/09/18 in all areas

  1. Mam kolejne dobre wieści od Pani Niny. Kikunia była na 3 krótkich spacerkach i jak sie zmęczyła, to po powrocie do domu rzuciła sie na wodę i piła, piła, piła :) Zrobiła koo i siooo bardzo długo :) Kurek się odetkał :) No i nowe fotki W salonie czuję się jak dama :) i na spacerku też już dobrze się czuję :)
    2 points
  2. Dzień dobry :). U nas dzisiaj lato. A to Mufcia spacerkowo :). Miłego dnia :).
    2 points
  3. Żeby się trafił dom chętny na dwie!!! Wspaniałe suńki.
    2 points
  4. Może ona powinna mieć swój kenel , otwarty, ale taki - żeby to był tylko jej teren. Może by wtedy odpuściła Dolarowi, a i Twoje psy mogłyby bezpiecznie przechodzić obok kenela, w którym ona śpi/lezy. Miałam kiedyś kota, wiem, że kot, to nie pies, ale trochę sytuacja wydaje się podobna kot dorosły, wyrzucony przez właściciela, - normalnie spokojny kot, ale rzucał się bez sensu na koty, jak przechodziły zbyt blisko niego - rzucał sie bardzo agresywnie właśnie zupełnie nie zaczepiany, bez żadnego kontekstu -oprócz tego bliskiego przechodzenia i w związku z tym najpierw siedział w takiej dużej klatce dla królika - to był bardzo statyczny kot, potrafił godzinami siedzieć w jednym miejscu i się nie przemieszczać, obserwował - w klatce był dużo spokojniejszy, kilka razy usiłował się rzucać przez klatkę, ale załapał że jest oddzielony od kotów, więc się uspokoił i siedział sobie tam i obserwował, najpierw klatka była zamknięta, potem otwarta, potem częściowo zdemontowana, a potem przeniosłam kota na pralkę i zamieszkał na pralce; u mnie pralka stoi w kuchni, a kuchnia jest duża i wiele się tam dzieje i bardzo mu się podobało; to był jego teren inne koty na pralkę nie wchodziły, tak było przyjęte, same koty tego pilnowały; a kiedy jeden z kotów, taki bardzo przemądrzaliński, wskakiwał na pralkę - to psy od razu podbiegały i szczekały na niego, żeby schodził - i w ten sposób doszliśmy do porozumienia, to znaczy jakoś wszystkich dało się pogodzić ale Pysia jest stara, to mogą to tez być zaburzenia neurologiczne edit - odkąd mam psy i interesuje się tematem, to mam wkodowane jakoś, ze owszem można pokazać wyraźnie psu, ze dane zachowanie jest niewłaściwe ( krzyknąć, czy nawet tym ręcznikiem) ale żeby to miało jakąs warośtośc to od razu trzeba pokazać psu jakie zachowanie jest właściwe i będzie akceptowane czyli nie wystarczy zabronić jakiegoś zachowania, ale od razu trzeba wskazać zachowanie właściwe tyle teoretycznie, a praktycznie to czasem trzeba się nagłówkować jakie zachowanie powinno być zamiast tego niewłaściwego bo np pies gryzie po rękach, mówisz nie i podtykasz zabawkę, jak gryzie zabawkę -chwalisz -to proste jest idzie się z psem po schodach w starej kamienicy z czwartego pietra o 5 rano, a pies jest tchórz i szczeka na każdy odgłos grubym basem - to albo się uczy, żeby coś nosił w zębach/ nie da sie szczekać albo/ i ja tak robię siadał jak go coś niepokoi - i wtedy pies może usiąść i się uspokoić - i może przeczekać mijanie sąsiada i siedzenie jest skuteczne/ bo niebezpieczeństwo mija a jak pies się rzuca na innego psa, to wiadomo, że to zachowanie jest niedopuszczalne - ale może mógłby robić coś innego, coś w zamian - co byłoby dopuszczalne i byłoby zastępcze? Moja Sweetie , jeszcze jako szczeniak, reagowała warczeniem jak mój syn, kładł na niej głowie - ona spała albo leżała na łóżko, a on siadał obok/ było ok, a potem chlup i się o nią opierał plecami albo głową i ona warczała całkiem poważnie. I szczerzyła zęby. Sweetie bardzo się bała opierania o nią, przykrywania, unieruchomiania i przygniatania. Gadałam do syna, ze jak mu pies przeszkadza, to niech mu każe zejść z łózka, a dopiero potem się kładzie -- ale on niby rozumiał, obiecywał, a potem było to samo - bo Sweetie taka jest słodka. No i nauczyłam Sweetie, że jak syn tak robi, a jej sie to nie podoba, to niech od razu schodzi z łózka - nie musi akceptować takiej sytuacji, ale warczenie nic nie daje. I kilka razy zeszła, Młody kilka razy zleciał, bo ona intensywnie schodziła ( wyskoczyła spod niego), i problem się skończył. na Sweetie dużo poćwiczyłam zachowań zastępczych, bo ona miała dużo zachowań nieakceptowalnych, Przeczytałam Najpierw wytresuj kurczaka karen Pryor/ książka o skutecznym wzmacnianiu pożądanych zachowań ( nie wiem czy czytałaś?) i bardzo sie przydała dla ćwiczeń ze Sweetie (i kombinowania jakie zachowania osłabić, a jakie wzmocnić) np Sweetie na spacerach na smyczy była wystraszona bardzo i głowa jej chodziła w lewo i prawo, żeby zobaczyć na czas skąd nadchodzi WRÓG, czyli inny pies, czlowiek itd. i jak tylko zobaczyła WROGA/ np reklamówkę lub pieska jakiegoś to szczekała i wariowała jak głupia po prostu - więc nauczyłam ją hasła -pysk do przodu wtedy musi dać pysk do przodu/nie wolno sie rozglądać i trzeba iść godnie / i działa, Sweetie idzie z pyskiem do przodu i tylko na mnie łypie czy ładnie/ żebym potwierdziła i pochwaliła. I mijajmy pieski, niektóre chcą sie urwać na smyczy -szczegolnie jak widzą moje dwie z pyskami do przodu, które nawet się nie obejrzą na szczekacza ( czasem sie nie uda, ale tak w 92 procentach działa)
    2 points
  5. To i ja mówię dzień dobry u naszej słodkiej Pomadki. Bo jak nie my to kto, Nesiowata... Dobrego poniedziałku.
    2 points
  6. Dzień dobry, udało mi się dziś podjechać do Stepnicy. Odwiedziłam Pana Mariana. Zapaliłam wkłady (olejowy i na baterie) zniczy, które kupiłam jakiś czas temu. Położyłam dwie "łapki" sztucznych kwiatów w różo-fiolecie, pasują do zniczy, które kupiła Tosia&Lesio. Zniczy Pan Marian miał dużo, pamiętają sąsiedzi/znajomi o Nim. Pozdrowiłam Pana Mariana od Was... Powiedziałam, że u Reksa wszystko dobrze i że pamiętamy o Panu i o Reksie... Smutno... i ciągle złość na los.. że to tak bez sensu się to Pana życie skończyło..... smutno.. Odwiedziłam również Reksa. U piesia wszystko dobrze. Wyczesany. Wygrzewa się na słońcu. Obok ma swą nieodłączną piłkę. Rozmawiałyśmy z nową Panią Reksową, a Reks między nami miętosił piłkę i podtykał by mu ją rzucić. Wszystko jest dobrze. :-) Obrożę dostarczyła Pani Ewa przed Wielkanocą i Reks dumnie ją nosił. Dobrze, bo łąki wokół. Miło widzieć zadowolonego Reksa z klapniętym uszkiem. :-) Rozliczenie zaraz uzupełnię. p.s. zdjęcia nie mogę wstawić, bo fotoszok.pl coś nie chce działać.
    2 points
  7. Elu tutaj Kikunia mówi;."Mamusiu nie jest źle, będę się starała...a nowa mamusia też jest fajna...i nowy tatuś też jest OK" :) Oby Kikunia pokochała nową rodzinę a rodzina ją ...już na zawsze! Oby kolejne wiadomości były coraz lepsze - trzymam za to kciuki!
    2 points
  8. 1 point
  9. Jakież piękne wieści :) sam miód na serce! niesamowite, jak niewiele trzeba było na psie skołatane serduszko: miłość własnego człowieka!
    1 point
  10. Zaglądajcie tutaj jak najczęściej, bo p. Ewelina na pewno będzie nam dostarczała dalszych powodów do radości:) Dzisiaj dostałam informację, że byli na pierwszej wycieczce; wiadomo, że autem Homer uwielbia jeździc, więc niespodzianek nie było, ale równie wspaniale zachowywał się w lesie i w restauracji i wzbudził zachwyt reszty gości:) Homerek szybko się uczy, a p. Ewelina rozumie, że traumom trzeba dać dużo czasu i cierpliwości.
    1 point
  11. Homerek ma wspaniały dom i swojego człowieka - kolejny psi rozbitek zaczyna lepszą część swojego życia:) Nie byłoby Tego domu i Tego człowieka bez Waszej Kochani pomocy - obecność na wątku, wpłaty, bazarki, ogłoszenia, ciepłe myśli i troska to najwspanialsze dary, jakie mógł dostać Homerek - za wszystko bardzo dziękuję Elik bardzo dziękuję za skrupulatne prowadzenie księgowości chłopaka
    1 point
  12. Zaglądam do naszej bidusi. Jeżeli nikt wcześniej nie zrobi bazarku imiennego, to w czwartek wieczorem postaram sie wystartować.
    1 point
  13. Od kilku dni niepokoi nas zmiana na dolnej wardze u Dianki. Jest niewielki rozrost, i ta częśc fafli jakby zwisała. Pojedziemy na konsultacje do dr Magdy. Oczekiwanie w sobotę raniutko, kiedy ta pańcia wreszcie wstanie... Nie ma tylko Zulki, która siedzi u siebie w budce przy łóżku
    1 point
  14. Na szczęście na razie Kikunia nie będzie w domu sama tylko z panem :) Nie wiem jak długo to potrwa, ale ważne, że teraz nie zostaje w domu sama. Pani Nina dzwoniła, że Kikunia była z panem na długim spacerku, na którym zrobiła wszystko co potrzeba :) i po którym napiła się wody. No to już zaliczyła wszystko :) Z niecierpliwością czekam na kolejne relacje :)
    1 point
  15. One wszystko razem. Psiecudne są. Gdyby tak wspólny dom... Czarujmy, czarujmy.
    1 point
  16. Na prośbę DORA1020 wstawiam wieści od P. Ewy i zdjęcia Tyczuni cyt. "Witam Pani Magdo , przesyłam parę fotek Tyczki .Problemy gastryczne mamy opanowane ,lekarstwo które zastosowała wetka pomogło ,mam nadzieję że już będzie dobrze.Widziałam na wątku ,że jest osoba zainteresowana czym karmiona jest sunia ,a więc ;gotowane mięso + makaron lub ryż+marchew,pietruszka ewentualnie seler,burak czerwony ,ziemniak.Wszystkie warzywa rozdrobnione w malakserze . Pozdrawiam serdecznie Ewa"
    1 point
  17. Zycie jest pokrecone. Pani z maltanczykiem poki co nie dojechali i nie odezwali sie Ale przed chwila dzwonil Pan z Tarnowskich Gor o Gracje. Dom z ogrodem ale sunia ma mieszkac w domu. Pan powiedzial - nie ma co opowiadac, niech przyjdzie ten wizytator to sam oceni jak jej bedzie u nas dobrze No to niech ocenia- ktos z dogo moze ogarnac TARNOWSKIE GORY? Wizyta przedadopcyjna? Prosze!
    1 point
  18. Zauważyłam dzisiaj, że Abi bawi się miskami (woda wylana, karma rozsypana), więc przyszłam z piłeczką tenisową i popchnęłam w jej stronę. Potoczyła się idealnie pod jej łapy (akurat siedziała). Najpierw popatrzyła na mnie badawczo, a po chwili zaczęła intensywnie wąchać piłkę ze wszystkich stron, trącać ją nosem, pacać łapą:) Zaraz potem zaczęła mamlać. Jedzenie nadal bierze z ręki, ale za każdym razem zanim podejdzie i weźmie musi się zastanowić, popatrzeć. Muszę jej rzucić ze dwa razy na podłogę, żeby zbliżyła się (gdy ja się chcę przybliżyć do niej to cię cofa). Bardzo delikatnie bierze smaczki, niemal samymi przednimi zębami. Z tego co widzę to ma ładne białe ząbki (książeczka została u weta, potem zobaczę jaki tam jest wiek wpisany). Na razie nie próbuję się do niej zbliżyć ani jej pogłaskać. Cieszę się, że obwąchuje bez stresu moją wyciągniętą rękę. Zobaczę czy będzie się jakoś otwierać, ośmielać. Najgorszy przypadek jaki mieliśmy w hotelu to była Zorka, która nie pozwalała się dotknąć, gryzła. Nie można jej było zalożyć obroży ani nic. Miesiąc trwało zanim udało mi się ją wyprowadzić z boksu. Do dotyku przyzwyczajałam ją metodą kocykową. Zorka wydawała się na początku przypadkiem beznadziejnym i sama przyznam, że miałam chwile załamania. Ale z czasem doszliśmy do tego, że sunia pozwalała się głaskać, czesać, podcinałam jej grzywkę nożyczkami (bo z urody to też był terierek). Mam nadzieję, że z Abi też coś wykrzesamy. Dla mnie osobiście najważniejsze jest dążenie do wyprowadzenia psa z bosku, bo nic tak nie zbliża do człowieka jak wspólny spacer. Na razie jednak w przypadku Abi o tym nie marzę...
    1 point
  19. Był telefon o Pysię tuż przed g.23. Pani z mężem po 60.lat , z Jeleniej Góry. Ostatniego psa stracili po 15.latach półtora roku temu. Pan długo przeżywał żałobę i dopiero teraz dojrzał do adopcji. Pani Kora bardzo się spodobała. Mieszkają na parterze kamienicy z wyjściem na swój ogródek. Nie mówiłam na razie o słuchu i operacji. Jutro ma zadzwonić, jak rozmowa będzie obiecująca, to jej powiem.
    1 point
  20. Misio pozdrawia; przenieśliśmy go do domu, czy na stałe, tzn. do znalezienia domu to się okaże. Misiowi się podoba, oblezie ogród dwa razy i ciągnie pod drzwi:)
    1 point
  21. Cieczka jak cieczka Tysiu ;), trochę brudzi, liże się, jak to sunia w cieczce. U mnie przybyła ponad kilogram, gdzieś tam wcześniej pisałam że jak do mnie przyszłą to nie miała sześciu, ale już nie pamiętam dokładnie ile, trzeba by się cofnąć na wątku. Dobrej nocy :) A tak oglądałyśmy durny serial o ósmej (sorki za jakość)
    1 point
  22. Witaj u Mufci:). A ja mam pierwszą skargę na Mufeczkę ;) : otóż Mufka "rano, w południe i wieczorem nie chce wychodzić na siku!!!do ogródka , ale na spacerek/tańce jak zobaczy smycz/ i to o każdej porze dnia i nocy.Taki łobuz!!!W domu wzorowa czystość !!! ". Chyba Mufcia się zrobiła ciekawa świata :D. A ja myślałam że to psia domatorka jest.
    1 point
  23. Ale miał radochę! Świetny niedzielny prezent.
    1 point
  24. Obiecałam, że wyróżnię ogłoszenie. Niestety kiedy przychodzi do płacenia to czekam, czekam i czekam ... i nic, kółeczko tylko się kręci. Mam nadzieję, że to tylko chwilowy problem i dziś uda mi się ogłoszenie wyróżnić.
    1 point
  25. A ten ciągle przy mnie, będę musiał podzielić się smaczkiem:( Poszedł sobie, nie będę się jednak nimi dzielił! Znowu wrócił i siedzi za mną:( Zmęczony jestem, jedź już do domu!
    1 point
  26. A Grześ rzeczywiście smaczki lubi. Odwiedziliśmy dziś Grzegorza, pospacerowaliśmy na smyczy po podwórku, po 1,5 godzinie Grześ już całkiem ładnie chodził, tylko na początku wpadł w panikę, noi szedł, siadał itd, potem było lepiej ale tylko jak kierowaliśmy się w stronę domu, żeby oddalić się od domu musiałam go nieść, a Grześ swoje waży;). w każdym razie rzeczywiście 3 szczeniaki które są w hotelu mogą robić z nim co chcą, inne psiaki zdarzy mu się ostrzec zębami ale na maluchy nie warczy, nawet jeden położył głowę na tułowiu Grzesia ale niestety na zbyt krótko i zdjęcia nie udało się zrobić.
    1 point
  27. Jestem, jestem, ale jakoby mnie nie było :( DS wspaniały, zakochany w Kikuni od 2 tygodni, nie mogli się na nią doczekać. Młode małżeństwo, bardzo mili, ciepli, spokojni z sześcioletnim bardzo grzecznym synkiem Aleksandrem :) Duży ogród, ogrodzenie na podmurówce. Jedyne zastrzeżenie o spora szpara pomiędzy bramą wjazdową, a wybrukowanym podjazdem. Obawiam się, że Kikunia mogłaby się tamtędy przecisnąć. Zwróciłam na to uwagę i powiedziałam, że jeśli Kikunia miałaby u nich zostać, to ta szpara musi być zlikwidowana i to jak najszybciej. Pan Grzegorz powiedział, że w poniedziałek pojedzie do Castoramy, kupi fartuch gumowy i po powrocie z pracy (pracuje w Krakowie) zamontuje do dolnej części bramy, co zlikwiduje szparę. Obiecał, że po zamontowaniu zrobi zdjęcie i przyśle mi MMS-em. Bacznie obserwowałam czy jeszcze czegoś nie wypatrzę, ale już nic więcej niepokojącego nie zwróciło mojej uwagi. Zaraz po usadowieniu się w samochodzie Kikunia dostała trzęsionki, ale dość szybko jej to przeszło i resztę drogi spokojnie leżała połową ciała na moich nogach, a resztą na siedzeniu. Już podczas jazdy w samochodzie wyciągała łebek to w stronę Pani Niny, to w stronę Pana Grzegorza, czy Ich synka Olka i zawzięcie węszyła, jakby chciała poznać ich przez zapach. W domu czekało na sunie piękne legowisko, ale gdy tylko położyłam obok jej legowisko i wrzuciłam tam jej zabawki, natychmiast zameldowała się w legowisku i przytuliła się do swojego ukochanego białego misia :) Jednak, gdy weszłam wgłąb domu i usadowiłam się na tzw. wypoczynku, Kikunia opuściła legowisko i pobiegła za mną. Za zgodą Pani Niny wyskoczyła, położyła się blisko mnie i cały czas trzymała głowę na moim kolanie. Po oględzinach była sesja informatyczna mówiona i planszowa :) Dostałam od Sowa link do super plakatów i polecam ich wydrukowanie i przekazywanie przy każdej adopcji. Po blisko dwugodzinnej rozmowie, w międzyczasie której Kikunia wzięła smaczka z ręki Pani Niny, przyszedł czas rozstania :( Delikatnie zdjęłam ją z kolana, wstałam i powiedziałam ciepłym, ale stanowczym głosem - zostań. Już kilka razy mówiłam o tym, że Kikunia jest bardzo posłuszna, ale prawdę powiedziawszy nie byłam pewna, czy w tej sytuacji posłucha mnie i zostanie, gdy ja odejdę. POSŁUCHAŁA :) Kochana moja :) Wiem co czuła, ten mały strachulec, ale posłusznie została tam, gdzie jej kazałam. Bardzo ciężko było mi się nią rozstać ale wiedziałam, że zostawiam ją w dobrych rękach i że na pewno pokocha nowych opiekunów. Będzie to tylko kwestią czasu. Myślałam, że adaptacja zabierze jej kilka tygodni, gdy tymczasem wychodząc po Mszy z Kościoła dostałam MMSa z Kikunią siedzącą na kolanach Pani Niny, a po niespełna godzinie, MMSa z Kikunią trzymającą łapek na nodze Pana Grzegorza, tak, jak jeszcze niedawna na mojej nodze :) To ostatnie zdjęcia Kikuni w DT :( A to pierwsze zdjęcie Kikuni w DS. Mnie już tam nie było :( Dojeżdżałam do swojego DS :( Mała zdrajczyni ;) Zdjęcia wstawiłam za zgodą Pani Niny. Przesłałam także link do wątku Kikuni i kto wie, może Państwo zarejestrują się na dogo i będziemy miały bezpośrednie wiadomości z DSu :) Polecam plakaty do wykorzystania. Jak dzieci powinny wchodzić w interakcje z psami.pdf Jak prawidlowo witać sę z psem-1.pdf Link do innych jeszcze plakatów edukacyjnych https://www.google.pl/search?q=plakat+jak+nie+witać+sie+z+psem&client=firefox-b&dcr=0&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwjK1ICw5pHaAhWLFiwKHSB7AmAQsAQILA&biw=1280&bih=887
    1 point
  28. Oj Tysiu, wspólczuję... Ja właśnie wychodzę, choć z oporem z uporczywego choróbska. Życzę Ci, abyś szybko pokonała to szkaradztwo, bo aż żal leżeć w łóżku, kiedy wiosna za oknem ! Witaj Beniu i cały FanKlubie ! Wiosnę Kika zacznie w nowym domu ! To chyba dobry znak. Eliczku, nie martw się. Psiaki, to jednak mądre stworzenia. Tu, na dogo miałyśmy takie przykłady; chociażby Twoja, malutka kruszynka na 3 łapkach, Homerek podszyty strachem, czy Dobrusia. Może i Kika nas mile zaskoczy. Byle tylko mocno nie tęskniła. Czekamy na wieści...
    1 point
  29. I ja zaglądam do Beni... mnie znowu złapało choróbsko... tylko tydzień miałam spokoju :(
    1 point
  30. Witaj mała i cały Fanklubie. Spokojnego, wiosennego dnia. A co do Kiki - miejmy nadzieję, że będzie dobrze. Oby otworzyła jej się wersja eksportowa i wyłaczyła pamięc z przeszłością. Trzymaj się Elik, musisz być dobrej myśli.
    1 point
  31. Byłam u Kikuni. Będzie dobrze Elu! Musimy w to wierzyć bo inaczej oszalejemy:( Benitko głaski zostawiam :)
    1 point
  32. Uxmal, bardzo dziekujemy za bazarek <3
    1 point
  33. Pierwszy raz w ten sposób pomagam ocalić psa i powiem Wam, że to, co poczułam czytając że Grację wreszcie ktoś dojrzał, być może się zakochał, tak jak ja sie w niej zakochałam gdy była jeszcze w radysach, to najwieksza radość jaką ostatnio poczułam. Emocje obłędne, aż łzy poleciały. Tak się cieszę, że ten piękny pies a potem pewnie i piękna Pestka i inne będą miały dom, na który zasługują. Strasznie się cieszę że mogę z Wami doznawać tego uczucia :) Dziękuję za to. Bardzo trzymam kciuki za domek. * Nareszcie udało mi się napisać posta na dogo. Małe, a cieszy :)
    1 point
  34. Majeczka ma podobne spojrzenie do Dobrusi...życzę jej równie cudownego domku, jaki znalazła nasza kochana Dobrusia!!!
    1 point
  35. No cóż... od zawsze zwierzęta ładne, ras małych miały łatwiej. Rasowe kojarzą się ze stanem, z bogactwem i "dobrem". Po prostu. Ludzka mentalność tak szybko się nie zmienia... Wystarczy czasem napisać, że pies ma charakter niczym (i tu podać rasę), a ludzie nie czytają ogłoszenia, że tylko charakter, że wygląd totalnie inny, że to kundelek... i dzownią, że oni po tego rasowca... ehhh.... Roxi jest ładna, ale ma urodę... kundelka, a i lata też swoje ma. Po prostu. Teraz faktycznie zyskała na wyglądzie, a i zdrowie podreperowane, więc jej szanse rosną. Nie ma co się podawać, nie spocznę dopóki nie znajdzie domu. :) Ważne, że jest zaopiekowana, a nie wróciła do zamojskiego schroniska (z którego była adoptowana - takie info ostatnio dostałam: że pan ją faktycznie adoptował ze schroniska; sam był młodym człowiekiem, niewiele starszym ode mnie: niestety, życie nie jest sprawiedliwie, pana zabrakło na tym świecie). Ważne, że Roxi teraz ma ciepło, wygodnie, bezpiecznie. Ma większe szanse niż te psiaki, podobne do niej, które siedzą zapomniane latami w schronisku.... Czekamy na domek cierpliwie, ogłaszamy, podziwiamy, wspieramy Roxi... i kiedyś telefon zadzwoni... na razie nie dzwoni w ogóle, ale w końcu zadzwoni :)
    1 point
  36. Święta, ale dla Eli drzemka najważniejsza;)
    1 point
  37. 1 point
  38. Dobrze, że się odezwałaś, Mari :). Zmartwienia podzielone z innymi, stają się trochę mniej dokuczliwe. Szkoda, że z biegiem lat naszych i psich, jest ich coraz więcej. Filipek pewnie już u Ciebie całkiem się zadomowił - ładny chłopak z niego. Myślimy pozytywnie. Wiosną wreszcie przecież przyjdzie i nasze smutki i choroby odejdą razem z zimą. Pomarzyć zawsze można i.... trzeba. Wesołych, zdrowych i spokojnych Świąt, Kochana.
    1 point
  39. Bo dla mnie ważna jest ta pojedyncza hodowla i warunki w niej panujące a nie związek, do którego należy. Akurat w tej rasie ZKwP. Wypaczyło fizjonomie i charakter psów.. więc natknąwszy się tę hodowlę zaczęłam ją obserwować. Nie chcę wspierać hodowli, które dążą do niskich zadów, i nawet jak pies ma względnie prosty grzbiet to hodowca do zdjęć go ustawia tak by dany osobnik miał możliwie jak najniżej ułożony zad... nie chcę wspierać takich krótkowzrocznych praktyk. Jestem świadoma na tyle by wiedzieć co ma znaczenie przy wyborze psa. Większość hodowli w ZKwP ma owczarki jednak w głównym stopniu kojcowe, mało która hodowla ma psy domowe... tylko na czas odchowu szczeniąt suka jest w domu a tak resztę czasu jest podwórkowo-kojcowa. Nie chcę szczeniaka po takich rodzicach. Hodowla Czarne wilki ma psy domowe, psy tam śpią, jedzą, i spędzają czas gdy nie są na dworze lub na spacerze. Hodowczyni hoduje z miłością i zaangażowaniem, troszczy się i dba o całe stado. Biorąc psa z takiej hodowli nie muszę się martwić o to, że mieszkając w Norwegii będę wybierać psa ze zdjęcia bo nie mam możliwości by wcześniej jechać do Polski. Szczenięta u Kasi są bardzo wyrównane, nie ma między nimi większych rozbieżności charakterologicznych czy w temperamencie. Więc mogę spokojnie wybierać psa ze względu na wygląd, kolor umaszczenia czy wagę. Owczarki Staroniemieckie sporo się różnią od ON czy DON, zwłaszcza w temperamencie i budowie a to są kluczowe dla mnie czynniki. ZKwP chciało by mieć monopol ale to nie służy dobru samych zainteresowanych, czyli psom. Początkowo nikt nie reagował na propagowane niskie zady i co teraz mamy .... ogromny odsetek psów z problemami z poruszaniem się i z wcześniej występującymi chorobami kręgosłupa i stawów.... to nie jest dobra droga i nie zamierzam przyklaskiwać takim praktykom. Przodkowie psów z hodowli Czarne Wilki są z lini niemieckich więc o rodowód jestem spokojna, nie ma tam żadnych Burków czy Azorów i mimo iż sama hodowla powstała w 2012 roku to wiem, że Linie DDR są mocne i pewne. Więc ZKwP nie ma mi nic wartościowego do zaoferowania. Nic czego by nie miała ta konkretna hodowla z PFK.
    1 point
×
×
  • Create New...