Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 02/18/18 in all areas
-
TEO ma dom!!!!!!!!!!!!!! Kochani - Teo ma dom, pojechał dzisiaj, wszystko napiszę jutro, bo muszę ochłonąć! Nie potrafię się jeszcze cieszyć, wciąż jest we mnie strach, ze znowu coś nie wyjdzie, ktoś zawiedzie... Przed chwilką dostałam piękne zdjęcia od p. Joasi, wstawię jutro, czekam na info, ze jest ok...4 points
-
Rany, skąd się bierze tyle bied, serce pęka, że nie można wszystkim pomóc. Ludzie są okropni, przecież te psy to wina ludzi, ich bezduszności i bezmyślności.3 points
-
2 points
-
Może to diagnoza z obserwacji, być może szczeniorka była swobodniejsza przy psach niż przy ludziach bo instynktownie czuła, że ludzie oczekują od niej czegoś, czemu ona nie potrafi sprostać. A ja sobie myślę, że jej potrzebna jest szczera akceptacja człowieka. Bez oczekiwań, bez porównań i dezaprobaty, bez przymusu. Wtedy czuje się bezpiecznie, może być sobą, może poznawać otoczenie, uczyć się i otwierać we własnym tempie. I ona to u Ciebie czuje, że nie oczekujesz, nie podnosisz poprzeczki tylko bierzesz ja taką, jaka jest. Mała czuje, że to Ty się jej uczysz a nie ją, jest tym zaciekawiona, teraz będzie sprawdzać na ile sobie może pozwolić. To płochliwe stworzonko jest wrażliwe, ale bystre i inteligentne. Coś mi się wydaje, że już Cie zawojowała :D2 points
-
1 point
-
Dobry wieczór :-) śledzę wątek od jakiegoś czasu i chcę uspokoić - Kapri z adopcji nie wróci, nie jestem osobą która by "odpuściła" i wycofała się z tego obowiązku. Wszystkie zwierzęta, które były do tej pory w moim domu, a były od 4 roku mojego życia, dożywały u nas do ostatnich chwil. Moja wrażliwość na zwierzaki jest ogromna, a wszystkie moje pytania/żale/konsultacje były podyktowane tym, żeby sobie i Kapri pomóc, a nie tym, że się zniechęciłem i myślę co tu zrobić, żeby się Kapri pozbyć. Uwielbiam ją taką jaka jest, robię tyle ile mogę i ile potrafię, żeby pieska była szczęśliwa i myślę, że idzie nam coraz lepiej. To, że martwiłem się gdy zostawała w NOWYM MIESZKANIU niespokojna jest chyba normalne - nie chciałem żeby coś niszczyła lub nie daj Boże zrobiła sobie przez przypadek krzywdę gdy skakała po drzwiach - stąd było myślenie np. o klatce. Teraz widzę, że jest to raczej zbędne, piesia się tu już zaaklimatyzowała i tylko "okazyjnie" zdarza się jej mieć pretensje, że zostaje sama (stało się tak np. jak dowoziliśmy z tatą różne rzeczy i 3 razy w tę i z powrotem wchodziliśmy i wychodziliśmy do i z mieszkania - wtedy faktycznie nie wiedziała o co chodzi i trochę hałasowała). Gdy wychodzę do pracy to zawsze zostawiam jej sporo zabawek, ukrywam w nich 'smaczki' lub suchą karmę, zawsze wszystko jest wyjedzone, więc nie śpi całymi dniami tylko ma zapewnionych przynajmniej trochę rozrywek. "Siad" mamy opanowane, powoli zaczyna dawać łapę i 'prosić', choć często "emocje" biorą górę i robi wszystko na raz. Na spacerach się ciągnie i bywa, że 'chojrakuje' do obcych psów widzianych z daleka, ale jak już wczoraj weszliśmy na wybieg i nagle była wśród 8-10 kolegów i koleżanek to niekoniecznie była taka pewna siebie, wręcz dzikuskowała i pilnowała się mnie. Złapała w każdym razie wspólny język z paroma z nich i się wybiegała jak należy. :-) Co do szkoły - nie powiedziałem, że nigdy do niej nie pójdziemy, czy że do pomysłu nie jestem przekonany. Z pewnością to nastąpi, bo chcę, żebyśmy się rozwijali dalej, zwłaszcza że w Kapri na pewno jest duży potencjał. Zwlekam odrobinkę z uwagi na finanse. Piesia dobrze zachowuje się wobec gości, którzy przychodzą do domu - to mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło, jak ostatnio przyszli do nas zupełnie dla niej obcy ludzie, a ona serdecznie ich witała i dawała się głaskać. Na nikogo nie zareagowała źle, podczas gdy kilka tygodni temu kiedy chodziła ze mną do biura potrafiła doskakiwać - szczególnie do facetów. Na brak ciepła i miłości Kapri na pewno narzekać nie może ;)1 point
-
1 point
-
Pani wczoraj dzwoniła, wszystko ok:) Sunia zadomowiła się i bardzo szybko się wszystkiego uczy. Jest bardzo cierpliwa wobec dziecka. Kotów w ogóle nie zauważa. Ma opory, żeby wchodzić na piętro, tzn. głównie ze schodzeniem ma problem, ale dzięki smaczkom robi postępy. Najlepiej czuje się w domu i nie bardzo kręcą ją spacery, co Państwo mają nadzieję, że się z czasem zmieni, bo oni dużo czasu spędzają na powietrzu (długie spacery itd.). Podejrzewam, że sunia boi się, że jak wyjdzie to może już nie wróci do domu i łóżko jej przepadnie:) Pani obiecała zdjęcia:) jak będę mieć to wrzucę. Państwo zwrócili całość kosztów transportu + mały naddatek:)1 point
-
Borysku [*] :( Biegaj szczęśliwy za Tęczowym Mostem.... Zdjęcia tych łapek z ranami - straszne :( Jak dobrze, że mu się trafiło tyle lat dobrego życia potem.1 point
-
Chyba że Grześ jest wygodny i dlatego lubi noszenie na rękach, bo to go nie stresuje, "rozwala się" na rękach, czuć że nie jest spięty tylko tak już na luzie i czuje się bezpiecznie, przez co jest jeszcze cięższy;).1 point
-
1 point
-
Mamy nowy bazarek, bo już dosłownie tygodnie nas dzielą od finału. W piątek przyjeżdżają kontenery. Wyposażenie ambulatorium zwozimy 10.03. Zawieźliśmy juz wyposażenie socjalne - zlewozmywaki, umywalkę z d=szafka, baterie. Teraz zbieramy drobnice: kosze do smieci, pojemniki na mydło i mydło, pojemniki na papierowe ręczniki do kuchni, itp. A to nasze kontenery i faza robocza kojców. Jesteśmy wdzięczni za każdy 1% - to wielka pomoc. BARDZO BARDZO DZIĘKUJEMY!!!1 point
-
1 point
-
Tysiu, a może Twój sen będzie proroczy? Jest Pani, która zauroczyła się Malwinką, dom z dużym ogrodem, dwa psy, w rodzinie był już kiedyś piesek wycofany ... temat jeszcze wałkowany z mężem, "bo to ma być świadoma i odpowiedzialna adopcja". Zobaczymy co z tego będzie.1 point
-
Boguniu, może ja zadzwonię do ZKwP i porozmawiam? .To co napisała Sowa nasunęło mi pewną myśl...Masz PW1 point
-
Mimisia wita niedzielnie swoje forumowe anioły. Memory trafnie to ubrałaś w słowa, tylko tyle i aż tyle Mimisi do szczęścia potrzeba. Pokerku, piłka nie może się ani toczyć ani odbijać, piłka musi się nie ruszać, przecież jest ogromna i może Mimiśkę zjeść. Toczący się chrupek to co najmniej głaz narzutowy atakujący małego pieska. Z tym puszczaniem luzem Mimi u pani, to był przepraszam za wyrażenie "chory" pomysł. Dzisiaj wyrwała mi z ręki smycz. Dobrze że u pani był ogródek solidnie ogrodzony, bo nigdy byście już jej nie zobaczyli, nie od parady ma takie długie nogi, widzieliście charta w sprincie? Dwie pary szelek i setka róż na ogrodzie zrobiły swoje, Mimiśka w moment się zatrzymała zaplątując smycz w róże. Muszę doczepić do smyczy gumkę na rękę. Przyszły dom dla Mimi, tylko w mieście, żeby człowiekowi nie przyszło do głowy puścić ją luzem!!! Mimiś najlepiej czuje się w domu, na kolanach, w łóżku, na fotelach, wszelkie legowiska dla niej nie istnieją. Teraz siedzimy razem przy kompie, piszemy do Was, pijemy kawę ;), Mimiśka podgryza mi łydkę, czasem brodę, skubie szlafrok, z bezpiecznej pozycji kolan obserwuje domowe życie. I tak patrzy na człowieka. Miłej niedzieli.1 point
-
Nie jest już młodziutki, należy mu się trochę spokoju;)1 point
-
Nie chciałam Was stresować. Zamierzałam powiedzieć o tym dopiero jak już będzie wiadomo co to jest, bo może niepotrzebny stres. Może i oby, to tylko tłuszczak. Ale nie wytrzymałam napięcia, strachu :( Wybaczcie, łatwiej będzie mi przetrwać ten czas razem z Wami. Teraz niby mi lżej, ale nadal ciężko. Beniutka kochana, będzie dobrze, musi być!1 point
-
1 point
-
Oby tym razem się udało. Trzymam kciuki.1 point
-
1 point
-
:( :(( siedzę i wyje, minął prawie rok od śmierci mojego Dyzia a ja jeszcze nie mogę się pozbierać. MOJE PSIE NIEBO Dokąd idą psy gdy odchodzą? No bo jeśli nie idą do nieba, to przepraszam Cię, Panie Boże, mnie gościny tam też nie potrzeba. Ja poproszę na inny przystanek - tam gdzie merda stado ogonów. Zrezygnuję z anielskich chórów tudzież innych nagród nieboskłonu. W moim niebie będą miekkie sierści, nosy, łapy, ogony i kły. W moim niebie będę znowu głaskać wszystkie moje pożegnane psy.1 point
-
Malwinka pozdrawia. U niej wszystko dobrze, ta nieszczęsna adopcja nie wpłynęła na nią jakoś specjalnie negatywnie i nie cofnęła się w swoim zachowaniu. Jeszcze chwilę dam jej odsapnąć, za tydzień jak wrócę z urlopu zacznę ją znowu ogłaszać, tym razem będę szukać domu z ogródkiem.1 point
-
1 point
-
Kolejny dzień za nami. Fotel został całkowicie zaanektowany przez Mimi, większość dnia na nim spędza i sama już na niego wskakuje. Po domu zaczyna spacerować sama, ale bardzo ostrożnie i tylko w konieczności. Wczoraj wieczorem hmmm... wzięłam ją do łóżka, umościła mi się na ramieniu i zaczęło się lizanko, następnie podgryzanko, koniecznie chciała skonsumować trochę mięska z mojej ręki, potem obgryzała mi palce, dałam jej kostkę taką białą do gryzienia, żeby się zajęła i dała mi spać, ale jak zaczęła skrobać zębami, to się niosło w nocy jakby kapibara metrową marchewę chrupała, dostała więc Mimiśka eksmisję na legowisko. Poskrobała jeszcze trochę i zasnęła. Na spacerkach ogonek miewamy do góry i nawet potrafimy nim pomachać do drugiego pieska. Dzisiaj w dzień chodziły na smyczach z Psotką, na dwie ręce, moje, i z niewielkim oporem wróciłyśmy razem do domu, na nóziach, bez łapania na ręce. Natomiast przypinanie i odpinanie smyczy jest traumą. Miski pilnujemy przed kotami, bo moje koty są namolne i się pchają psom do misek. Z piciem nadal bieda. Warczeć potrafi, dwa razy szczeknęła, na koty oczywiście, ale absolutnie nie jest do nich agresywna. Kiedyś tam w przyszłości domek Mimisi może być zakocony. Mój brat jak zobaczył Mimi spytał, a to na pewno jest pies?;))))1 point
-
Współczuję bardzo. dobrze,że trafił na dobrych ludzi i pożył w szczęściu parę dobrych lat.1 point
-
Jeśli pies przez tydzień był głównym tematem w szkole, to może obecni właściciele zorganizowaliby w tej szkole - za zgodą dyrekcji i rodziców dzieci (zgoda rodziców jest konieczna, jeśli ma być pies - żeby potem ktoś nie wystąpił z pretensjami, że dziecko się przestraszyło, albo dostało uczulenia), - spotkanie Domino z uczniami i kimś, kto przekaże dzieciom elementarne informacje jak zachowywać się wobec psa, jak można go uczyć, co to jest odpowiedzialna opieka, także - że suczka do szczęścia nie potrzebuje mieć szczeniąt. Prowadziłam tego rodzaju spotkania dla dzieci w Krakowie - i jak się potem dowiedziałam, niejeden rodzic obecny na spotkaniu był przekonany, że te szczeniątka to koniecznie muszą być bodaj raz... W szkole dzieci nadal uczą się przekroju liścia i budowy pantofelka, a nie ma ani jednej godziny poświęconej informacjom o zwierzętach, z którymi będą spotykać się na co dzień. Tak dla ewentualnego prowadzącego, sprzedaję pierwsze pytania - kto chciałby mieć psa - z reguły wszystkie dzieci z niższych klas krzyczą - ja!!!! No to pytanie drugie - a kto będzie codziennie sprzątał psie kupy? I tu już zapada cisza.... Program spotkania musi być oczywiście dopasowany do wieku dzieciaków. Na pytanie - do którego psa nie wolno podchodzić - dzieci z klas II-III odpowiadały chórem - do czarnego....1 point
-
a taką mam paszczę ! pod stołem najlepsza miejscówka Holusia wolała czatować pod blatem w kuchni :P1 point
-
No to tak...O Kai napiszę więcej, jak ją zobaczę :) nie wiem tylko czy uda się w tą sobotę :( Jutro mam laserową korekcję siatkówki (w obu oczach) i po tym będę źle widzieć przez pewien czas, to nie wiem, czy dam radę pojechać na wizytę :(, jak nie w ta sobotę to jakoś w przyszłym tygodniu mam nadzieję, że się uda....ten zabieg wyszedł nagle - dziś byłam u okulisty i okazało się źle, lepiej nie czekać aż się pogorszy (lepiej już nie będzie niestety ..ale byleby nie było gorzej, a bez lasera może być gorzej z dnia na dzień...), a że do tego dochodzi ciąża to udało się załatwić zabieg na cito. No ale koniec prywaty - mam nadzieję, że wybaczycie mi ewentualną zwłokę z wieściami od Kajuni. Za to Faza...wiem, że ma jak pączek w masełku (a wiemy, że masło jest teraz w cenie!). Kocha ją cała rodzina - Agnieszka to wokół Fazy się rozpływa :P Faza nie jada już suchej karmy, ma gotowane jedzonko - ryż + mięso + suplementy według potrzeb (w głównej mierze naturalne - olej z łososia, jogurt z koziego mleka, jajka co jakiś czas...plus msm na wzmocnienie stawów, bo sunia ma bardzo dużo ruchu, ja się tak dobrze nie odżywiam :D ). Co do ruchu Fazy...codzienne bieganie po ogrodzie (bardzo dużym), plus codzienny spacer do teściów Agi i spowrotem (w 2 strony to jakieś 6 km) - jak oni wychodzą do pracy, to Faza z wielką radością wita teściów i idzie z nimi do ich domu, gdzie też uwielbia się bawić na ogrodzie, albo jak jest pogoda to ją biorą na spacer jeszcze na pobliskie pagurki. 2-3 razy w tygodniu Faza biega albo z Agą, albo z jej mężem, zaczynali po kilka kilometrów, teraz robią po 10 i Faza ma mało, po bieganiu jeszcze lubi na ogrodzie za swoimi sprawami poniuchać ;). A raz w tygodniu chodzi z Jarkiem (mężem Agi) w góry. Ostatnio w górach złapała ich śnieżyca...Jarek wrócił wykończony, a Faza jeszcze miała dojść i zanim poszła spać po wycieczce to się jeszcze w domu chciała bawić ;) Nie spuszczają jej jeszcze ze smyczy - tylko po ogrodzie biega luzem, ale płot mają porządny. Boją się, że Faza mogłaby za czymś pognać, to wolą ją trzymać na lince :). Faza uwielbia biegać po ogrodzie, zakopywać skarby pod tujami i ogólnie spędzać czas na dworze...ale często zagląda przez drzwi tarasowe, czy rodzina jest na swoim miejscu ;). Oczywiście w domu też spędza czas, ale Aga mówiła, że jak leży śnieg to Faza wciąż prosi o wypuszczenie na dwór. Czasem ją w domu przetrzymują, a czasem pozwalają jej być na ogrodzie tyle ile chce. W domu musi mieć jakieś zajęcie, bo jak jej nikt nie głaska, ani się z nią nie bawi w przeciąganie, to sama zaczepia do zabawy - np kradnie kapcie i z nimi ucieka, albo gryzie po palcach u nogi i patrzy się ze wzrokiem pt " no baw się ze mną!". Chyba, że już jest na prawdę zmęczona to się im układa na stopach drzemie, kiedy oni oglądają telewizję. Nie załatwia się już w domu, a noce im ładnie przesypia - szczególnie lubi spać w sypialni Agi i Jarka pod ich łóżkiem. Widać, że Fazunia bardzo kocha swoją rodzinę, choć jak mnie zobaczyła to się bardzo ucieszyła i od razu zaczęła mnie podgryzać :P Pojechałam do nich z moją Holusią (miałam zabrać Lichotkę, ale jednak Holunia lżejsza, więc łatwiej w razie czego byłoby mi ją do pociągu wsadzić, jakby sama nie chciała wejść). Holi poznała Fazę, Faza poznała ją, ale jak to i w domu było, tak i u Fazy po przywitaniu się każda poszła w swoją stronę :D. No i wieść na koniec...Faza dostała cieczki...więc teraz akurat skończyło jej się samopas latanie po ogrodzie, choć jeszcze plami, to i tak już wolą pilnować, czy nie szuka dziury w całym, albo czy jakiś psi adorator nie szuka sposobu na przejście przez płot ;). Jak jej się cieczka skończy, to za około 2 miesiące ją wysterylizują. Myślę, że lepszego domu dla Fazy nie mogliśmy znaleźć. Oni wszyscy (wraz z teściami) bardzo ją kochają, rozpieszczają, ale w granicach zdrowego rozsądku ;). Kilka zdjęć - nie ma ich dużo, jechałam sama, bez Patryka i nie brałam lustrzanki, tylko zwykły stary aparacik...poza tym jakoś 4 h u nich tak mi szybko zleciały, że nawet nie zauważyliśmy kiedy. w tle Jasiek, najmłodszy domownik w rodzinie Fazy, Faza go uwielbia :D ciągle kocha wszystkich podgryzać ;)1 point
-
[quote name='Pies Pustyni']No tutaj to troche przesadzilas... Obcego psa to rozumiem, ale swojego?[/QUOTE] I owszem, swojego. Pies wyrwany z głębokiego snu, z marzeń sennych może najzwyczajniej w świecie ugryźć zanim pomyśli - i taka sytuacja była z goldenem koleżanki. Pies potrącony kiedy spał poderwał się otumaniony i skoczył do ataku, złapał lekko zębami, ale szybko się zorientował gdzie jest i że nic się nie dzieje, i nikomu nie stała się krzywda. Psy też są bardzo różne - mam sukę mix owczarka, która dotknięta w czasie snu tylko podnosi głowę, a mam staffika, który w takiej sytuacji podrywa się spiety i leci z pyskiem - choć nie do gryzienia. Uspokaja się kiedy zobaczy, że to ja, ale moment adrenaliny jest - identycznie reagował mój poprzedni pies w typie terriera, po przejściach zresztą, z tym że on w ogóle był przeczulony na punkcie dotykania pewnych części ciała i może nie mnie, ale kogoś z domowników, ciągle budzony i dotykany w sposób którego nie lubi, mógłby solidnie ugryźć. Normalnie wychowywany, zdrowy psychicznie pies raczej nie rozwali ręki komuś z domowników, kto ośmielił się psa pogłaskać w czasie sjesty - ale już pies nagminnie tak niepokojony, szczególnie przez dzieci, może zacząć wykazywać agresję, i absolutnie nie jest to wina psa.1 point