Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 11/06/17 in Posts
-
2 points
-
Pani Małgosia z Krakowa dzwoniła przed chwilą, Ptyś sam wszedł po schodach do mieszkania, leży sobie teraz na kocyku, głowa mu się kiwa ze zmęczenia. Zapoznał się z Panią i Panem, tato P. Małgosi go pogłaskał i było ok. P. Małgosia mówi, że jest przeuroczy, uszka i oczy takie, że od razu można się rozpłynąć i będzie dawać znać jak tam dalej się miewa :) .2 points
-
Dziękujemy pięknie za wczorajszą wizytę. Miło było nam poznać tak ciepłą, wesołą i serdeczną osobę jak Ty, Basiu. Oczywiście w przyszłości zapraszamy na spotkanie poadopcyjne. Ufamy, że wtedy nasze obie, urodziwe "psie dziewczynki" - Kropeczka i Bubcia - będą już "dogadane" i zaprezentują się w pełnej krasie... Droga Elik! Miło będzie nam poznać Cię osobiście. Termin, jak już wcześniej pisałam, to 2 grudnia (sobota), między 11.00 a 11.30. Nieustannie "dusimy emocjonalnie" panów fachowców, żeby nasz remont szedł zgodnie z planem. Oczywiście - wszystko, co potrzebne do adopcji Bubci, będzie podpisane i odesłane.2 points
-
Bożenko,czy te posty co cytujesz z darowizną,wysyłasz moje dane do przelewu? Ja wysłałam tym osobom co ja cytowałam. Odniosę się do tego co napisała nasza anecik.Jeżeli przyjdzie taka chwila,że anecik nie będzie mogła opiekować się Czesterem to pozostaje tylko jedno rozwiązanie problemu,straszne rozwiązanie,konieczne rozwiązanie - uśpić Czesterka.Nie widzę ja osobiście innej opcji.Do schronu bym go nie oddała na męczarnię i poniewierkę.Może mnie będziecie uważać za niespełna rozumu ale takie jest moje zdanie. Wszystkim chciałam bardzo podziękować za wsparcie finansowe.Jest to ogromna pomoc w tej chwili.2 points
-
2 points
-
03.12.2017r Tosieńka pojechała do swojego domku do Warszawy!! Kochana suniu, bądź już na zawsze szczęśliwa!!! Tak jak obiecałam, zabrałam dzisiaj ze schroniska mamusię puchatych kulek. Suczka nie waży nawet 5 kg. W książeczce ma wpisany rok urodzenia 2014. Jest bardzo spokojna, uległa, pozwala na wszelkie zabiegi, nie protestuje. Chodzi na smyczy. Sygnalizuje potrzebę wyjścia na dwór. Sunia miała dzisiaj wyjęte szwy po sterylce. Domek tymczasowy już zadba o to, aby wszystko pięknie się wygoiło. Na razie malutka jest mega wystraszona i zestresowana....zjadła troszeczkę, popiła wody...Pięknie położyła sie na legowisku, które przywiozła rodzinka Małej Mi...1 point
-
Wyrozilam ogloszenie Apsika na OLX. Wzielam MAXI czyli to na 30 dni. Nie znam sie na tym ale wygladalo ze to chyba najlepsze. Czy trzeba cos z tym robic ?1 point
-
O ja cie! Co za wieści! Jednak kciuki na wszelki wypadek jeszcze potrzymam;)1 point
-
Kciuki za malucha. Ładny jest, jak miziak to szybko znajdzie dom. Doro, co do pomocy. Czy ja, czy Agnieszka, czy Tyska, Sharka, wszystkie dziewczyny (przepraszam za brak wymienienia wszystkich ale pisze z telefonu i ludźmi na głowie w autobusie) każda pomaga jak umie. Ale i.jak może. Ważne że wszystkie coś robimy, i tylko tak możemy pomóc. Nikt za Ciebie nie załatwi wszystkich tych rzeczy jakie.robisz na miejscu. Ale możemy.Cie pocieszyć , podnieść na duchu, dać dt, sfinansować coś. Ja bym nie miała, dostałam premię w pracy. Bardzo przygnębiło mnie to co napisałaś, tylko tak jestem teraz w stanie pomóc. Będzie dobrze.1 point
-
Info z transportu: 17:46 Piesek przekazany nowej Pani. Więc tak w pierwszej chwili był wystraszony. Ale później poszedł normalnie na smyczy. Trafił na bardzo fajna Panią. Umowa podpisana. Wszystko powiedziane tak jak prosiła poprzednia Pani. Droga masakryczna ale daliśmy rade. Zdjęcia wyśle jak już dojadę do domu.1 point
-
Pewnie, że zostanie!! Dobre jedzonko i witaminka M działa cuda!!!1 point
-
Melduję się u Pelikana i postaram się go wspomóc1 point
-
Błyszcząca sierść jest odzwierciedleniem ogólnego stanu zdrowia. Lala ma się wspaniale i na taką wygląda !1 point
-
1 point
-
mały bazareczek, może choć kilka groskiów się zbierze...1 point
-
Cioteczki drogie - dziś oglądałam sobie Lalę w słońcu. I nie uwierzycie - jej sierść świecie się na całej długości! Nareszcie. Jeszcze niedawno błyszczała się sierść jedynie na łebku. Teraz widać rzeczywiście poprawę. Miejmy nadzieję, że tak już zostanie.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Powoli spływają dary,właściciel firmy http://sklep.nails.pl/zasponsorował 3 litry płynu do dezynfekcji i 2 paczki rękawiczek nitrylowych :) Druga firma http://sklep.nails.pl/,zasponsorowała 2 paczki pieluch :) Rozsyłamy po producentach pieluch prośby,nie zabiera to dużo czasu,więc jak zignorują strata niewielka,7 @ wysłanych. Firma Brit sama wesprzeć karmą nie może,zaproponowali wstawienie posta na swoim na swoim fan page'u,zobaczymy... Szukam str producenta Animody...1 point
-
Basiu bardzo dziękuję za wizytę Twoje słowa tylko potwierdziły moje przeczucia co do wyboru domu dla Bubulinki :) Moniczko, przyślę Ci umowę adopcyjną z prośbą o uzupełnienie Twoich danych i odesłanie. W dniu adopcji spotkamy się w hoteliku i podpiszemy umowę. Bardzo się cieszę, że poznamy się osobiście1 point
-
Jednak nie wszystko układa sie dobrze nie wiem skad wezme siłe,zeby to wszystko ogarnać na działce kot dzikus chory na dziąsła:( bardzo chory,płacze przy jedzeniu:( u kobiety w poblizu działki kotka i 3 maluchy,w tym jedno chyba chore,wszystko dziki:( obok rowniez czarna kotka,w patologii,i małe kotki:( tzn juz nie takie male,moze ok.3-4 miesieczne przychodza na jedzenie tam gdzie karmie koty,bo sa bardzo glodne:( z patologii,od umyslowo chorych znowu do zabrania male kotki/jeszcze 2 siedza w lecznicy w Izbicy bez domu/ a juz ma kolejne:( poprzednie,ktore zabralam byly bardzo pogryzione przez pchly...krew sie lała..... jak tych nie zabiore to pchły je zjedza nie wiem ile ich jest....3.....4...? Nie ma tutaj zadnej fundacji ani organizacji,ktora by pomogla rozwiazac problem kobieta nie chce powiedziec od koga przynosi te koty,i nie mozna do tego jej zmusic,kłamie i wymyśla policja w tej sprawie rowniez nie pomoze,ja od lat zabieram stamtad koty i naprawde juz wysiadam juz nie daje rady,kto mi w realu pomoze? gdzie umieszczac te koty....jak im wszystkim pomoc?1 point
-
Zazdroszczę, kąpanie kaukaza to ciężka robota, a takie małe coś to tylko myk : )1 point
-
Witaj Moniko :) Niesamowita metamorfoza psiaka - cud. Na pewno dołożymy się z Nikusiem do utrzymania Pelikana.1 point
-
Ja, tak jak Anecik mam uszkodzony węch. Jak Loluś do mnie trafił, odbyt w ogóle mu się nie zamykał; miał czerwoną, ziejącą dziurę.. Bywało , że musiałam mu koo delikatnie wyduszać, bo ta nie mogła się zdecydować czy w te, czy we wte. Cuchnął ( i cuchnie ) moczem, ale koo chyba nie, bo nie były rzadkie. W tej chwili cały dom zajeżdża psim i kocimi odchodami ( zdaniem męża ;-)), więc zapach Lolusia szczególnie się nie wyróżnia.;-)1 point
-
1 point
-
Dziękuję Dziewczyny za Wasze porady i słowa otuchy. Wszystko co się dzieje u Czesterka przekazuję Bgra i to ona będzie zamieszczała info na wątku. Nie jest różowo. Oprócz plusów czyli tego że Czester już fajnie wcina karmę - mieszana brit z animondą, jest fajnym przytulaskiem, pozwala sobie robić kolo siebie wszystko, nawet koo się unormowaly to Czester po prostu wydziela taki odór że nie da się wytrzymać. Jakoś opanowaliśmy kropelkowanie - pampas z podpaską (koniecznie ze skrzydełkami bo są troszkę szersze i mniej się przesuwają) i koopy (po umyciu wkładam mu do pieluchy kilkakrotnie złożony ręcznik, za kilkanaście minut wymieniam ręcznik, i za kilkanaście minut ponownie wymieniam....... jak już uciapra trochę pieluchy to mu wymieniam pieluszkę. Robota jest przy nim ciągle - jak się troszkę ubrudzi to przecieram chusteczkami i wymieniam ręcznik papierowy w pampersie, po koopie obowiązkowe mycie, przewietrzenie chwilkę na dworze ( wraca po kilku minutach i już mu leci rzadzizna) więc znowu przecieram i zakładam pieluchę z ręcznikiem papierowym w środku .... i tak ciągle. A Czester nadal wydziela odór :( Dziś przed południem zaczął znowu troszkę kropelkować - nie zakładałam mu na dzień pampasa bo chciałam sprawdzić kiedy zacznie kropelkować. Długo spokoju nie było. Powiem szczerze - sprawa stoi na ostrzu noża Ja mam uszkodzone kubki smakowe od zawsze i nic nie czuję ale mój mąż ...... Nie wiem jak długo wytrzyma. Tzn on już nie wytrzymuje i to jest największy problem. Nie robota przy Czesterze (choć jest jej sporo) nie moje zmęczenie (bo wszystko kręci się wokół Czestera), nie inne psiaki (bo chodzę na rzęsach i zapewniam wszystkim taką samą opiekę jaka była przed Czesterem). Dziewczyny które miały dłuższą styczność z Czesterem pewnie wiedzą o czym mówię - jaguska i Bgra. Oby po lekach coś się poprawiło bo trzeba będzie szukać innego domu dla Czestera. A skoro nie mieszkam sama to muszę uszanować wolę mojej drugiej połowy. Niektóre z Was wiedzą że mój mąż to naprawdę dobry człowiek ale odór go przerósł. Wątpię jakoś aby znalazł się ktoś kto przyjąłby Czesterka pod swój dach, żaden hotel go raczej nie przyjmie a DS.....? Tyle psiaków w potrzebie ....zdrowych lub z mniej "smrodliwymi" chorobami. Może brutalne to co piszę ale w głębi serca liczę na jakiś cud. Bo po całodobowej opiece nad psem od prawie miesiąca jestem już trochę zmęczona ....Patowa sytuacja1 point
-
Wieści z DS (kopiuję wpis z FB): " Witam serdecznie i dziękuję wszystkim, którzy byli zaangażowani w ratowanie Lemoniady. Sunia od kilku dni mieszka z nami i wniosła dużo pozytywnego zamieszania. Ma małego przyjaciela w postaci rudego kocurka, natomiast dwie starsze koteczki ciągle jeszcze są zestresowane. Zmieniliśmy jej imię na Lamia, albo Niunia - reaguje na każde z nich, a właściwie na każde zawołanie. Uwielbia głaskanie po buzi, brzuszku i każdy inny dotyk. Wczoraj po raz pierwszy broniła domu przed straaaaasznym pieskiem (chyba jej się nie spodobał, bo tak naprawdę ma ochotę na psią zabawę). Sunia nie odchodzi ode mnie, pilnuje,i oczywiście śpi w objęciach...Potrzebuje jeszcze trochę czasu, żeby nabrać pewności siebie i pewności, że to właśnie jest jej miejsce na na zawsze. W niedługim czasie postaram się umieścić jej nowe zdjątka. Będzie jej u nas dobrze. "1 point
-
Ja też szukałam ludzi z dronem ,ale dziś nie mam za bardzo czasu, bo córa urodziła nam wnuczkę i jestem zajęta. Myślę ,że pretensje do Alfy są niesłuszne, bo to przecież nie ona była w Ustroniu. Przekazała sygnał jaki dostała od osoby , która nie jest ustronianką. Może faktycznie są 2 centra, z których jedno znają kuracjusze ,a inne tubylcy. Trzeba uspokoić emocje, bo przecież nikt nikomu niczego nie zarzuca. Wszystkim zależy ,żeby odnaleźć Likę.1 point
-
Gajka uniemożliwia kosztowanie jabłek, bo przygina wszystkie gałęzie i marnuje jabłka;)1 point
-
Największym dobroczyńcą dla sunieczki jesteś Ty Moniko Oddałaś jej swoje serce i zaprosiłaś do domu, co wkrótce nastąpi, a że nastąpi w to nie wątpię :) Wizyta PA będzie tylko formalnością :) Moniczko, bardzo dziękuję za podzielenie się wiadomościami z hoteliku. Ja wczoraj cały dzień i dzisiaj do południa byłam zajęta w 200 procentach. Wczoraj przyjechałam do domu po godz. 20-tej i po spacerze z psiakami padłam jak beton do łóżka. Dzisiejsze przedpołudnie także poza domem i dopiero teraz mogłam usiąść do kompa, choć jestem wykończona. Maleńka wczoraj o godz. 14-tej wróciła do domu po wizycie u weta. Ze względu na wątrobę dostała jeszcze kroplówkę. Do domu antybiotyk na 3 dni i przez 3 tygodnie ma jeszcze zażywać lek na wątrobę. Dzisiaj już wraca do normy. Ładnie zjadła posiłek. Umawiałam sięz P. Ewą, że wet wystawi f-rę za sterylizację na 200,00 zł na schron, a na mnie resztę za sterylkę - 80,00 zł + za porządki w gębuli. Dostałam e-mailem f-rę na 302,00 zł przy czym nie ma zapisu o czyszczeniu pysia. A może to za samą sterylizację, a tak dużo, bo było ropomacicze ? SMS-em Pani Ewa napisała, że za wczorajszą wizytę zapłaciła 62,00 zł i też nie wiem czy to już jest uwzględnione w tej fakturze na 302,00 zł. Zadzwonię jutro do P. Ewy i dopytam.1 point
-
To niech ta dziewczyna poda konkretnie jak te miejsca się nazywają,chyba są jakieś nazwy.Trudno tu wierzyć skoro nie ma konkretnie podanej nazwy. Gdyby podała to byłby to sygnał,że tam brakuje plakatów aby rozwiesić.Wiesz co,ona nie pomaga a tylko szkodzi,nie pomaga konkretnie aby pomóc ludziom,którzy tak bardzo z wielkim sercem podeszli do pomocy w poszukiwaniu Liki. Szkoda,że nie kontaktujesz się z tą osobą bezpośrednio tylko przez kogoś.A więc za bardzo nie pomagasz a przyczyniasz się do zniechęcenia ludzi aby poszukiwali Liki nadal Togusia dzisiaj jedzie może podać plakaty tej dziewczynie jeżeli autentycznie ona istnieje i chce pomóc.1 point
-
Hey Dziewczyny ;) Saruśka nic nie niszczy i jest ogólnie grzeczna. Ale jest lękowa i sika czasem w sytuacjach dla niej stresujących. Zasikała jakieś 3 tygodnie tenu klatkę schodową i sąsiedzi przyszli skarżąc się na zapach. Był to zapłon na behawiorystę, który jednak nie powiedział nic czego bym nie wiedziała ;) Trochę pracy przed nami. Mnie akceptuje w pełni, z rodzicami raczej też okey. Ale młodzi mężczyźni są problemem - mój brat, partner. Najgorsze z tym ostatnim, bo to on się nią opiekuje jak jestem na dyżurze. Ostatnio jest już lepiej ;) także idziemy do przodu.1 point
-
A do mnie dziś dzwoniła pani od Tinki i powiem szczerze, że mało nie dostałam zawału serca, bo rozmowa zaczęła się od "ja nie wiem co się jej stało, wyprysnęła tak gwałtownie..." Już miałam wizję drugiej akcji szukania Tinki we Wrocławiu. Na szczęście Tinka nie uciekła, tzn. pani temu zapobiegła, bo Tinka była już w połowie schodów i pani ją gwałtownie chwyciła na ręce. W tym momencie Tinka dziabnęła ją do krwi w brodę i wyrwała się (już w mieszkaniu). Pani się bardzo wystraszyła, bo to pierwsze takie zachowanie Tinki. Wytłumaczyłam pani, że sunia boi się brania do ręce, a do tego było to gwałtowne i wystraszyła się. Po prostu broniła się. Pani odetchnęła, bo zrozumiała wreszcie jej zachowanie. Opowiadała, że się miziają, że śpi razem z nią w łóżku, że już na spacerach poznaje niektórych ludzi, już nie boi się samochodów, nie podkula ogonka. Poza tym mówiła, że sunia jest cudowna i że gdyby zginęła to by jej serce pękło. Pytała o Likę i bardzo ją zmartwiła jej sytuacja. Radziłam jej, aby powoli przyzwyczajała ją do brania na ręce podkładając jej przy głaskaniu i pieszczotach rękę pod brzuch i lekko unosząc, obejmując. Powtarzanie tych czynności z czasem zaoowocuje. Dobrze by było, żeby Tinka przyzwyczaiła się do brania na ręce, ale do tego trzeba czasu.1 point
-
No to pierwsza się dowiesz...hihi.... od siebie dodam,że każde Moriskowe słówko jest prawdziwe.....Morisek zostaje z nami na zawsze.1 point
-
Halo, haloooo, pozdrawiam serdecznie wszystkich Przyjaciół Huzara :) Jako, że minął miesiąc od adopcji Huzarka, wpadłam na chwilkę, przekazać Wam, że Huzarek ma się bardzo dobrze. Było kilka godzin niepokoju, gdy półtora tygodnia temu nad Katowicami szalało wiatrzysko i padało deszczysko, Huzio wówczas trochę dyszał, miejsca znaleźć nie mógł, był pobudzony, ale nie szalał po domu, Pan Andrzej znakomicie sobie poradził. Jestem z tego baaaardzoooo zadowolona i oczywiście pochwaliłam Huzia, że był dzielny i nie rzucał się po kątach tylko trzymał się Pana Andrzeja. Poza tym, wszystko dobrze, a nawet więcej niż dobrze, bo Huzarek zostaje sam w domu i NIE NISZCZY! Ostatnio, Państwo musieli wyjść i nie było ich pięć godzin. Po zamknięciu drzwi słychać było, że Huzio dwa razy szczeknął, z minutę pobuntował się piszcząc cicho i poszedł spać :) Po powrocie, Państwo zastali wszystko w najlepszym porządeczku! Jest dokładnie tak, jak myśleliśmy - Huzarek potrzebował ludzi, którzy potrafią kochać MĄDRZE i mają doświadczenie z lękowymi psami. Teraz już mogę w pełni potwierdzić - Kochani, udało nam się znaleźć Huzarowi najlepszy dla niego domek :)1 point
-
Szczęśliwe towarzystwo na spacerze z Martą. Dzisiaj wracają państwo młodzi do domu :)1 point
-
Dzień dobry? Chyba nie bardzo, tak, tak...Aura też niespecjalnie? To dla stałych bywalców, i tych podglądających :) z doskoku, mam o tu: Milutkiego, mimo wszystko :)1 point
-
Nieustannie trzymam kciuki, aby Max kogoś zauroczył, bo własny dom bardzo przydałby się temu wspaniałemu psu. Dzisiaj rozmawiałam z Marzeną (to ona organizowała na FB pomoc dla tego drugiego owczarka z boksu Maxa). Suri pojechał do Gorzowa, miał wielkie problemy z uszami, ale teraz jest już wszystko dobrze i chłopak ma wspaniały dom. Tak bardzo bym chciała, zeby i Maxa historia tak się zakończyła... Tutaj Suri1 point
-
Super, że Misio ma wątek. Mam nadzieję, że zdążyłam z wpisem na pierwszej stronie. ROZLICZENIE FINANSÓW MISIA: DEKLARACJE STAŁE ( wpłaty ): Istar19 ( 10 zł ) : IX- 10 zł; X - 10 zł; XI - 10 zł elik ( 10 zł ): IX - X - 20 zł; XI - XII - 20 zł ewu (10zł ) :IX-X-XI-XII- I - 50 zł; Poker ( 30 zł ): IX - X - XI - XII - I - 150 zł; wiolhelm ( 100 zł ): X - 100 zł; XI - 100 zł; elficzkowa z siostrą ( 35 zł ): X - 35 zl; XI - 35 zł WPŁATY POZA DEKLARACJAMI: wiolhelm - 100 zł - na kastrację Misia Istar19 - 10 zł - dodatek dla Misia WYDATKI: Koszty wet: 48 zł szczepienia (wirusówki + wścieklizna), 62 zł Vectra3D (na pchły i kleszcze) i odrobaczenie, 27 zł badanie i książeczka: https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/64f4248f3dcffa88 - łącznie 137 zł - wpłata na konto hoteliku 08.X.2017 425 zł - wpłata na konto hoteliku 07.XI.2017 ( wpłata na podstawie rozliczenia Murki - strona 9, post z dn.07.XI.2017 ) 88 zl - wpłata na konto hoteliku 21 XI 2017 ( wpłata na podstawie rozliczenia Murki - strona 12, post z dn.21 XI 2017 , brakujące 17 zł zobowiązała się zapłacić wiolhelm - strona 13, post z dn.21 XI 2017 ) STAN KONTA MISIA: dnia 15.X.2017 : 338 zł dnia 07.XI.2017 : - 52 zł dnia 12.XI.2017 : - 22 zł dnia 14.XI.2017 : 88 zł dnia 25.XI.2017 : 0 zł1 point