Jump to content
Dogomania

mestudio

Members
  • Posts

    18511
  • Joined

  • Last visited

3 Followers

Contact Methods

  • Website URL
    http://www.ogrodoweforum.pl

Profile Information

  • Gender
    Not Telling

Converted

  • Biography
    nie mam
  • Location
    wieś okolice Kozienic
  • Interests
    historia, ogród, psiaki, kociaki i TZ

Recent Profile Visitors

4018 profile views

mestudio's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

236

Reputation

  1. Może ktoś tego kotka ogłosi albo weźmie na DT? Nam nie potrzeba więcej kłopotów, ale nie da się zamknąć drzwi przed nosem takiego malucha wrzuconego na posesję.
  2. Jak masz kłopoty, to dlaczego nie dołożyć ich więcej? Stare psiaki więc zaczynają się coraz większe problemy. Dziś nagle nasza staruszka Lady zachorowała, zdiagnozowano u niej zespół przedsionkowy geriatryczny. Przyczyny szukają, czekamy na wyniki badań. Lady ma 12 lat, ma wycięte listwy mleczne z powodu guzów jakie kiedyś zaczęły się tworzyć, mam nadzieję, że nie ma przerzutów i choroba nie jest ich wynikiem.
  3. Zuzanna, wszystkie wpłaty są jak należy. Bardzo dziękujemy, wpisane są w poście na dole na pierwszej stronie. Dziękujemy też Agnieszka103 i Mattilu za ich wpłaty. Bardzo dziękujemy. Odliczaniem całej reszty i zbieraniem paragonów zajmuje się Tz, ja już nie mam nawet odrobiny chęci czy zapału aby to kontynuować. Sytuacja nasza jest koszmarna i długo się nie zmieni. Nie mam pojęcia ile czasu mnie nie będzie. Nic więcej dodać nie mogę.
  4. Miałam na myśli zwykłe 2 tysiące. Ok, doliczam ostatnie wydatki na psiaki przesłane przez M, do dziś jest to 200,14 zł. Pozdrawiam wszystkich cierpliwych i wiernych zaglądaczy.
  5. Serdecznie dziękujemy za pieniążki z bazarku Guziaczka. Co do miejsc pracy, to brak dobrych ofert pracy, dojeżdżanie do Warszawy do pracy musi się opłacać. Ja pracy w ogóle znaleźć nie mogłam w okolicy mojego miasteczka, a dojeżdżanie do Warszawy za 2000 tys wynagrodzenia i 13 godzin pracy z dojazdem, to dla mnie porażka. Kompletnie bez sensu, już pominę fakt, że tu nawet nie ma czym wyjechać z tej wsi i dopasować sobie busa. Chyba w końcu prawo jazdy sobie zrobię jak już moja poniewierka się zakończy. W każdym razie smutno mi, tęskno, ale przynajmniej się nie pogrążamy i nie denerwujemy.
  6. Witaj Gusiaczkui, jak widzisz zainteresowania brak, więc sens prowadzenia wątku jest zerowy. Jedzenie psiaków od marca do 26 maja 387.58 zł plus weterynarz - odrobaczenie inodpchlenie 75 zł, razem 462.58. Od dziś mam nocne zmiany, idę do pracy na 21 do 6 lub 7 rano i tak cały tydzień. Dopisuję do rozliczenia sumę, dziękuję za bazarek i serdecznie pozdrawiam.
  7. Witam serdecznie. Niestety nie ma mnie w Polsce od marca, wyjechałam tydzień przed świętami do pracy i tak musi być. Sytuacja jest zła, M nadal szuka pracy i nie było sensu abyśmy siedzieli w domu razem i czekali na cud. Rachunki trzeba płacić, jeść też trzeba. M przysłał mi sumy, jakie wykorzystał na psiaki, zakupił też deski na wzmocnienie ogrodzenia na wybiegu. W weekend postaram się uzupełnić rozliczenie. Dopiero w tym tygodniu mam mniej pracy, do tej pory pracowałam po 10 godzin na różne zmiany, przeważnie w nocy. Nie wiem jak będzie i co będzie, ale się staramy aby było normalnie. Tz powiedział mi o bazarku Guziaczka, serdeczne podziękowania.
  8. My też mamy kota do oglądania :-), jest u nas osiem lat i nadal stresuje go dotyk. Jest piękny i miły, czasami podejdzie i noskiem dotyka do ręki, czasami jak je to można go pogłaskać, a nawet wziąć na ręce, ale to wszystko dla niego stres. TZ kiedyś zabrał go z ulicy warszawskiej, a właściwie złowił do klatki łapki :-). To ten uroczy rudasek.
  9. Ciężko jest indywidualnie pracować z jednym psem, jak pięć innych jest wokół, ja wołam Tuptusia aby podszedł, a przychodzą trzy inne i Tuptuś już jest nieco wycofany, a i tak jak sam podchodzi do ręki to nieufnie. Taki wypłosz potrzebowałby innego tymczasu, a najlepiej jakby go ktoś wziął jako jedynaka i pracował tylko z nim. Jednak to nierealne bo każdy chce mieć cudnego miziaka. Tuptuś jest niziutki, ale trochę taki dłuższy w typie mocno zmiksowanego jamnika. Waży jakieś 7 kg może - trzeba by go w sumie zważyć. W każdym razie to pies mały, ale nie mini. U nas w domu jest spokój i cisza, wszystko kręci się psim rytmem więc psy nie są tu zestresowane, ale mają te swoje stare zachowania zakodowane. I tak najgorszy sort to damessy słynne, bo one zero posłuchu i reakcji na człowieka wykazują, a do tego wiecznie próbują uciekać. Co prawda zdarza się to raz na kilka miesięcy, ale dla mnie to ogromny stres bo boję się, że Beti kogoś ugryzie, ona jest dziwnym psem. Generalnie potrzebna jest ogromna cierpliwość i jak w przypadku Gacka zaakceptowanie faktu, że to pies do oglądania, a nie przytulania. Co ciekawe Gacek opłotkami szuka kontaktu z nami bo jak idę do innego pokoju to ona zaraz przybiega i kładzie się kilka metrów dalej, ale ważne dla niej jest bycie z nami widocznie.
  10. Legowisk ma do wybory 10 w różnych miejscach może leżeć gdzie mu się podoba. Nigdzie nie czuje się bezpiecznie. Co do pytania o ćwiczenia to czuję się jakbym te psy trzymała w komórce odiozolowanej od społeczeństwa :-), rok temu dostawał amoku na widok dziecka, a teraz zachowuje się w miarę poprawnie, sikanie też było koszmarem i powoli ilość sikania w domu się zmniejsza, za każde podejście pod drzwi jest chwalony bo i zdarza mu się już sygnalizować. Generalnie trzeba go ciągle mieć na oku i wypuszczać do ogrodu wiele razy w ciągu dnia. Przesypia już noce, a niedawno jeszcze musiałam i w nocy go wypuszczać. Co do jedzenia to jest potwornie łapczywy i chapsnie wszystko co tylko podsunie mu się pod nos. Nauczył się też czekać na swoją miseczkę, wcześniej latał jak nakręcony jak psiakom stawiałam miski i rzucał się. Bardzo lubi wszystkie psy i koty, chętnie się bawi z nimi. Boi się ludzi obcych, każde pojawienie się nowej osoby jest dla niego ogromnym stresem. Śpi zawsze z nami, powolutku się wycisza i nawet zdarza mu się nie zmykać z łóżka jak tam leży, a ja kładę się spać. Wcześniej uciekał jak tylko pojawiłam się na horyzoncie, uciekał też jak ktoś w łóżku się poruszył i chował się pod łóżko. Taki dzikusek wystraszony. Ktoś kiedyś miał na to wpływ niestety. Nie zależy mi na posiadaniu kolejnego psa, ale ja nie wezmę odpowiedzialności za Beti, Polę, Gacka czy Tuptusia w obecnym stanie. O ile Tuptuś się zmienia, a Gacek robi mini postępy, to Pola i Beti są miłe w domu, ale zamknięte na wszelkie nauki czy współpracę z człowiekiem, do tego Beti atakuje ludzi i jest nieodwoływalna nawet w ogrodzie. Mamy mnóstwo kłopotów obecnie, brak pracy jest tragedią i tak naprawdę psy wiążą nam ręce w 100%. O ile 2 nasze moglibyśmy umieścić w hoteliku i wyjechać do pracy razem, to z tą ilością zaraz zaczniemy wegetować jeśli TZ pracy nie znajdzie, albo ja nie wyjadę do kamieniołomu za granicę znowu. I niech nikt mi nie napisze, że chciałam to mam, bo nie było moim zamiarem utknąć z czterema nieadopcyjnymi psami. Amen. Niestety mi dalej nie działa jak trzeba, ale TZ podpowiedział mi jak otworzyć siedem nowych okien żeby zobaczyć co kto napisał................
  11. Czy u Was też dogomania źle działa? Nie mogę od kilku dni normalnie wchodzić na kolejne strony wątków i nie wiem kto, co napisał?
  12. Tuptuś ma góra 3 lata. Niestety boi się bardzo, jest płochliwy i pewnie atak w razie czego wynika z tego, że był u jakichś wariatów kiedyś, obstawiamy rodzinę z dziećmi, którym wszystko było wolno z psem robić jak był szczeniaczkiem cudnym. On wiecznie czuwa w ciągu dnia, wystarczy, że się poprawiam na krześle, a ten już wyskakuje z koszyka i zmyka. Ale bywa, że ma lepszy dzień i idzie do jadalni na kanapę i w samotności sobie spokojnie leży. My go bardzo lubimy, zachowujemy się wobec niego wręcz niestosownie głupio i liczymy na to, że się w końcu wyciszy. Gackowi zajęło to 4 lata, ale Gacek nigdy nie gryzł, no chyba że w czasie wyczesywania sporadycznie próbował kłapnąć.
  13. Lady, Fiźka i Tuptuś są zadowolone, Gacek chodzi opłotkami, a dwie damessy mają odwał i cierpią, a jak zaczną się roztopy to w ogóle będą zrozpaczone. Jeszcze słówko o Tuptusiu, nie daję rady z nim już, wydaje się że robi jakieś postępy, ale jest jeden krok w przód a dwa w tył. Sika i gryzie durak z byle powodu, a raczej jak się go dotyka, a on uważa, że coś mu grozi. Traktujemy go jak jajo, ale nikt takiego psa gryzącego nie przygarnie, co ciekawe coraz częściej zdarza mu się rzucać do ręki. Nie wiem jak to mam odbierać, jest też okropnie strachliwy i niespokojny. Ostatnio przyszedł pan od licznika wodnego, zamknęłam się z Tuptusiem w pokoju i jak pan wyszedł to otworzyłam drzwi, Tuptuś po kilkunastu sekundach poszedł nasikać jak wściekły na chodnik w przedpokoju, dziś sprzątałam sobie jadalnię, a ten nie mógł znaleźć sobie miejsca i znowu poszedł nasikać na chodnik. Zawsze tak robi jak ja się czymś zajmę innym niż siedzenie na tyłku w psim pokoju. Dziś po spacerze uznał, że nie wejdzie z werandy do domu bo chcę go może ubić i przykleił się do podłogi, żadne zaproszenia i ciamkania nie skutkowały. Zwyczajnie się bał. Nie mam pomysłu co on tam przerobił kiedyś w swoim marnym żywocie, ale skutki są niefajne, no i jak tak sikał i gryzł w poprzednim miejscu, to wiadomo, dlaczego został wywalony na pola.
×
×
  • Create New...