Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 10/26/17 in all areas
-
3 points
-
Hiltonek od wczorajszego wieczora już jest panem na swoich włościach. Martwiłam się o niego, o to jak się zachowa, jak sobie poradzi w nowych warunkach bez wsparcia Hop!. Chyba trochę na zapas się martwiłam bo już wczoraj późniejszym wieczorem dostałam wiadomość od Pana Jarka, ze Hiltonek radzi sobie świetnie, jest przekupny a to na początek droga do jego serca. Na spanie zameldował się w łóżku jednej z córek z zamiarem pozostania tam na całą noc i zapewne tak było. Na szczęście nie jest to dla państwa problemem , bo pies jest tam na prawach członka rodziny i spanie w łóżku jest dozwolone. Mam zdjęcia w telefonie ale nie mogę ich otworzyć, dostane później na poczte to wstawię na wątek. Chcę bardzo, bardzo serdecznie poczękować Hop! za opiekę nad Hiltonkiem przez ostatnich kilka miesięcy, za prace z nim i przygotowanie chłopaka do adopcji. Wiele pracy Hop! włożyła w to aby dziś Hilton zachowywał się tak jak się zachowuje czyli dobrze, a będzie jeszcze lepiej. Hop! dziękuję ci bardzo, bardzo mocno. Dziękuję równiez Pani Ewie, która na pewnym etapie życia Hiltonka otoczyła go serdeczna opieką i w tamtych trudnych chwilach dała mu wiele ciepła, troski i cierpliwości. Moje marzenie o dobrym domu dla Hiltona, na miarę jego potrzeb i wyrozumiałych , mądrych opiekunach oraz obietnica dana Hiltonowi tej pierwszej krytycznej nocy, kiedy po zabraniu z lasu i podaniu pierwszych leków zaklinałam los i obiecywałam mu że jeśli przezyje będzie szczęśliwym psem......wczoraj się spełniło.3 points
-
Helli oprócz wzmożonego zużycia detergentów :) nie ma jakis wydatków okropnych. Reksiulek mój ci jest już, i jak mawiała moja Mama jak Franio gryzał, sikał i srał na dywan: "Jest jaki jest, ale już nasz i trzeba kochać jaki jest" i tak samo z Reksiulkiem "jest jaki jest, ale już mój i kochac trzeba". To nie wina psa, przecież, że jest taki. Nestor, jak go wzięłam też sikał tak, że stały siki na podłodze i sraczkę miał taką, że zgroza i też nie wytrzymywał, jak wracałam było nasikane i czasem kupsko. Ale jakoś się unormowaliśmy. Franiowi się zdarza do dzisiaj posikać, albo zrobić kupsko, tak ma i już. Mimo, że chodzimy 4 x na spacer. Jedno co wiadomo, to na 100%, jak się Reksio ogarnie, kupimy nowe spanie dla Pańci :) bo ta kanapa, to nam już się trochę zużyła.3 points
-
Wczoraj wieczorem pod sklepem zotała znaleziona psia rodzinka. W rozmokniętym kartonie 9 szczeniaczków i młodziutka matka, która ich pilnowała. Zabrałyśmy wszystkie , mamę i maleństa. Niuńki mają około 4 tygodni:6 piesków i 3 sunie. To była szalona akcja ale nie mogłybyśmy inaczej postąpić. Będziemy szukać domów tymczasowych i stałych jak pieski będzie można odłączyć od matki. Liczę na Wasze wsparcie.2 points
-
Poryczałam się ze wzruszenia:)2 points
-
Wyróżniłam znowu ogłoszenie Kapselka na olx za 6,48 zł AKTYWNE USŁUGI MIDI do 2 lis Odświeżenie ogłoszenia Zaplanowane:28 paź Zaplanowane:30 paź Zaplanowane:1 lis Ogłoszenie wyróżnione do 9 lis2 points
-
aa tu sie z Wiosenka nie zgodze, chociaz w domku nigdy nie bylam to z cala pewnoscia wiem,ze Wiosenkowy domek jest IDEALNY, najbardziej z idealnych :) Morisek najwspanialszy prezent dostal w Dniu Kundelka :)2 points
-
KIyoshi pieniązki możesz spokojnie przeznaczyć dla Buźki. My sobie poradzimy z Reksiem. Mamy małe osięgnięcie :) zmieniliśmy troche logistykę i była piękna kupa, ale nie została rozdeptana i rozniesiona. Czekała w calości na mnie :) i sprzątnęliśmy po powrocie z pracy. Muszę koniecznie kiedyś zrobić filmik jak on kradnie papucie i niesie. To strasznie śmiesznie wygląda.1 point
-
U Viki wszystko w porządku. Pokochała ją cała Rodzina chociaż córki są troszkę zazdrosne że ulubieńcem Viki został Pan. Zostaje sama w domu, nie niszczy i zachowuje czystość. Uwielbia się przytulać i wywala się brzuchem do góry. Kółeczka jeszcze kręci ale pewnie niedługo to potrwa.1 point
-
A to "na dwór",to jest ogrodzone,czy pies gania po okolicy zapładniając suczki I narażając sie na niebiezpieczeństwo? (jezdnia). Roczny piesek wie już skąd sie biorą szczenieta...pora na kastrację,idz do weta,wykastruj psa,oszczędzisz cierpienia bezdomnym.niechcianym psom.1 point
-
Trzymam kciuki z całych sił aby jednak Lika skusiła się na tego kurczaka i wreszcie wylądowała w Klatce-łapce! Jeszcze co do ulotek; agencja na to wygląda,że wrzuca je do skrzynek pocztowych i to też nie jest złe.Jeżeli na Ustroń przewidziane jest 5 tyś. ulotek to jest bardzo dużo i jest nadzieja,że dotrą do ludzi,którzy może plakatów nie widzieli.Licząc na rodziny zwierzolubne to pokażą ją również swoim dzieciom itd. Cena jest wcale nie tragiczna oczywiście zakładając,że zostaną one uczciwie doręczone.. Nie wiem skąd wziąć innych ludzi do roznoszenia i nawet myszkowałam czy może jest jakiś ZHP w Ustroniu ale nie ma,a szkoda bo mogli by może pomóc.1 point
-
1 point
-
Zróbcie zdjęcia. Trzeba pokazać maluchy światu. Dobry dom poczeka.1 point
-
Olena84, magdaad jeśli będziecie wiozły Grzesia w transporterze, nie otwierajcie drzwiczek w podróży. W przychodni jest mała łazienka dostępna dla pacjentów, można tam wnieść kontener i "rozpakować" Grzesia, przypiąć smyczki i dopiero wejść do poczekalni, trzymajcie go mocno, już raz nawiał.1 point
-
To straszne :( Jak zwykle w takich sytuacjach pojawia się pytanie- gdzie była rodzina, sąsiedzi ? Dlaczego wcześniej nie zgłaszali tego problemu ? Biedna psiątka, biedne :( :( :(1 point
-
Kędziorka podmienili na Kropka:) Nawet do głowy by człowiekowi nie przyszło,że pod sierścią może być takie cosik....:)1 point
-
Wczoraj Hiltonek przeprowadził się do swojego domu. Nic nie napisałam, bo miałam ciężki dzień, a dodatkowo emocje związane z adopcją wykończyły mnie. Myślę, że Hiltonek trafił bardzo dobrze. Bałam się, że się cofnie, że stres będzie dużo większy i będzie dłużej trwał. Na szczęście tylko początek był kiepski, potem było coraz lepiej. Hiltonek co prawda nie czuł się od razu w nowym miejscu i wśród nowych ludzi w pełni komfortowo, ale był spokojny. Cała rodzina jest bardzo zgrana, widać, że się kochają i wszyscy pokochali też Hiltonka. W takiej atmosferze pies szybko się zadomowi i będzie robił postępy. Już wczoraj w nocy dostałam entuzjastyczne wieści i zdjęcie Hiltonka na kanapie oraz filmik, na którym Hiltonek ochoczo zjada przysmak - oczywiście leżąc na kanapie. ;-)) Wczoraj jeszcze się martwiłam, dzisiaj już jestem pełna optymizmu i nieśmiało się cieszę. :-) Po adopcji pan pojechał ze mną do lecznicy i zarejestrowaliśmy chipa. Państwo przekazali mi 100 zł.1 point
-
w drugim poście tego wątku jest rozliczenie. Jak dobrze pamiętam ponad 300 zł nadal jest na koncie Reksia. Mar.gajko jesli masz jakieś potrzeby to prosze napisz co kupić, lub daj znać czy te pieniązki trzymać, czy przekazujemy dalej? co robimy... Taka narzuta jak pisze helli na kanape to bardzo dobry pomysł. Ja nie odbieram Twoich wpisów o wpadkach Reksia jako uwłaczających psu...dobrze piszesz- on taki jest i takim trzeba go przyjąć. A Ty no niestety masz teraz cieżko a my tu po to jesteśmy, żeby właśnie jakieś rozwiązania podpowiedzieć i wesprzeć Cie w tej misji 'cywilizowania' Reksia. Sądze, że ten wątek i te (nawet szczegółowe opisy) mogą kiedyś pomóc komuś kto trafi na pieska z karłowatością. Możę uda nam się tutaj opisywać jakie są problemy z takim psem i jak je rozwiązywać? jak taki piesek zmienia się na przestrzeni czasu, jaki jest i psychicznie i fizycznie. Chyba w tytule wątku wpisze słowo karłowatość, będzie na przyszłość łatwiej wyszukać.. A ja wciąż w pamięci mam Reksia z filmiku, który podbiega do Marioli na głaski:) to jest najpiękniejsza myśl... <3 dziękuje1 point
-
Raczej na rasowego doga argentyńskiego z adopcji raczej nie masz co liczyć, bo po takie psy ustawiają się kolejki, czesto doświadczonych z tą rasą ludzi, długie jak za komuny. Na rasowego dobermana większa szansa, więc jeśli zdecydujesz się przygarnąć, a nie kupić, to już masz odpowiedź na tytułowe pytanie ;) P.S. Ciekawi mnie co to właściwie znaczy, że masz "dość duże doświadczenie" z psami? miałaś już wiele psów? zajmowałaś się wymagającymi rasami albo osobnikami? doświadczenie ze szkoleniem psów albo układaniem ich pod pracę?1 point
-
Zapraszam na bazarek dla Braciszków:1 point
-
Mam na zbyciu podgumowane prześcieradło, ale niezbyt duże, będę w Pl za parę dni, mogę Ci podesłać, jeśli podasz adres na priv, pewnie całej kanapy nie pokryje, no niestety, trzeba pomyśleć o przykrywania wszystkiego jakaś folia czy czymś w stylu tego podgumowanego prześcieradełka, nie pamiętam gdzie kupiłam, pewno na alleg. Myślę, że masz sporo wydatków, czy Reksio ma jakiś budżet? Może czas pomyśleć o jakiejś zbiórce1 point
-
Fantastyczna wiadomość w Dniu Kundelka!1 point
-
1 point
-
Rozi, to głupota co piszesz. Gdyby tak, to żadna pracująca osoba, po pierwsze nie mogłaby wziąć szczeniaka; psa ze schroniska; psa niesocjalnego; psa starego, itd. Do dyspozycji były psy w wieku od 2 do 7, nauczone czystości, zdrowe, bez problemów behawioralnych :), a jak się trafi inny to oddać, jak się pracuje. Ja nie pamiętam, żebym miała takiego psa w dorosłym zyciu :)1 point
-
Co ma waga do hodowli? Jeżeli wszyscy twierdzą, że ma nadwagę (włącznie z weterynarzem), to najprawdopodobniej ją ma. Mała jest śliczna, ale na zdjęciach wygląda dość tłuściutko ;). Koniecznie podawaj jej suplementy na stawy.1 point
-
Cześć Martusiu, mam nadzieję i jestem dobrej myśli,że Zuleczka zagości tu na swoim wątku, i pocieszy cioteczkowe oczka, zdrówka maleńka,buziaki Zuleńko i dla siostruni, pozdrawiam,Aga i Mka.1 point
-
Dziekujemy Kochani za miłe słowa! Elu, tak. My zżylismy się z Morisem bardzo mocno,on z nami również,pokochaliśmy tę jego "inność" i jego samego,jednak kilka kwestii powstrzymywało wciąż od adopcji.Nasz domek ma plusy i minusy i nie jest idealny.Dawaliśmy czas sobie i losowi,co czas pokaże.I tak jak elik pisze,....Sytuacja Liki spowodowała podjęcie ostatecznej decyzji,że Moris zostaje!....Ludzi nie prześwietlisz,drżałabym każdego dnia o niego i nie darowalibyśmy sobie do końca życia gdyby Moriska taki los spotkał co Likunię.Patrzę mu w te cudne oczy codziennie i nie przeżyłabym....1 point
-
No to pierwsza się dowiesz...hihi.... od siebie dodam,że każde Moriskowe słówko jest prawdziwe.....Morisek zostaje z nami na zawsze.1 point
-
1 point
-
Cioteczki wybaczcie, że wcinam się i nieproszona mędrkuję ;-) To będzie pierwsza podróż Grzesia od sławetnej ucieczki, nie wiadomo co mu znów przyjdzie do głowy, więc pilnujcie go dodatkowo! Obroża, szelki i dwie smycze; przed każdym uchyleniem, otwieraniem drzwi w samochodzie, opiekun powinien trzymać smycze, aby psiak nie skorzystał z okazji i nie zwiał.U doktora Garncarza w poczekalni też "wałęsaka" trzymać na smyczach, bo w pobliżu jest pas działek, krzaczorów... jeśli tam ucieknie, będzie ciężko. Wy to wiecie, a ja tylko tak dodatkowo przypominam, Grześ jak to Grześ, lubi chodzić przez wieś ;-)1 point
-
Witam wszystkie osoby które uczestniczyły w wątku Duni obecnie Dali. Tak sobie pomyślałam, że może napiszę co u nas słychać, może ktoś będzie zainteresowany.Minęło 6 lat jak Dalia jest z nami. Dalia czuje się świetnie, niestety pożegnała w kwietniu swoją towarzyszkę Kejsi. Wróciła trauma i Dalia nie chciała zostawać w domu sama, wyła że słychać było na całe osiedle. Pani od której była zabrana Kejsi, zaraz namówiła nas na psinkę zabraną od budy, 4,5 kg chudzinka 2 lata. nie bardzo chciałam bo za młoda dla Dali ale pani tak nalegała że zabrałam. Mimo że Dalia nie okazywała zachwytu,przestała wyć.A powiem jeszcze że w ub. roku z drzewa ściągneliśmy kotkę, właściwie to straż pożarna, i chcieli zawieść do schroniska więc postanowiłam przynieść do domu, kotce z psami było nudno , więc wzięłam z fundacji drugą kotkę, tak więc Dalia ma towarzystwo spore.pozdrawiamy wszystkich zainteresowanych.1 point
-
1 point
-
Halo halo :) Cisza się zrobiła u Daszki :( a na fb jest filmik Daszeńki ze spaceru z buraskiem :) Można obejrzeć tutaj: Widać postępy Daszki w chodzeniu na smyczy, bo gdy ją prowadziłam ostatnio po podwórku w Rytlowie to dosłownie jak krówkę na łańcuchu, bo nie chciała nawet nóżką się przesunąć :) A tu proszę! Idzie- nieśmiało ale jednak :)1 point
-
Znosi. Nic nie pogryzł. Znosi wszystko co znajdzie. W sumie to nie przeszkadza, bardziej mnie to śmieszy. Bo porywa się na przedmioty prawie swojej wagi. I tak zabawnie to robi. Ściąga ścierkę z założoną za rączkę piekarnika. CIągnie, ciągnie, wyciągnie i taki zadowolony leci. Parę razy dziennie robię remanent w skupisku przedmiotów zagarniętych podstępem i zaczynamy od nowa.1 point
-
Przez te fochy i wypluwanie przy podawaniu tabletek, swoje psy i koty odrobaczam prosto do pysia. Niechby się już Wampusiowi zagoiło oczko, trzymam kciuki.1 point
-
Hotelik jest naprawdę dobry. Grześ jest starym, oceniamy że ma z 10 lat, dzikim psem wiejskim. To znaczy, że dobrze daje sobie radę wśród ludzi, znajduje pożywienie i schronienie, dobrze się orientuje w terenie. Dlatego wrócił do hoteliku, bo tam usiłowaliśmy go nakarmić parówkami więc dobrze mu się kojarzy. Natomiast na smycz reagował agresją, a o założeniu obroży w ogóle nie było mowy. W kojcu ze strachu i szoku w ogóle z nikim nie nawiązywał kontaktu, tylko się rzucał do gryzienia. Dlatego nie wydaje mi się, żeby złapanie go do klatki i trzymanie w kojcu było dobrym wyjściem. Grześ znika na cały dzień, wieczorem przychodzi pod bramę i wyje. P. Renata otwiera bramę i wykłada jedzenie, Grześ na widok p. Renaty ucieka ale po jakimś czasie przychodzi i zjada jedzenie, wchodzi na teren i buszuje po werandzie. Czy śpi w budzie trudno powiedzieć, czasem wydaje się, że do niej wchodzi. Grześ zwraca uwagę na samochody, czeka aż przejadą i dopiero przechodzi przez ulicę. Nie jest agresywny do innych psów, nie zwraca na nie uwagi. Dobro psa powinno być nadrzędne a w tym przypadku swobodne przemieszczanie się i miejsce gdzie może przyjść, gdzie czeka na niego jedzenie i buda jest właściwe i dobre dla takiego psa. Może zanim przyjdzie zima to już bardziej się przyzwyczai i zostanie na podwórku. Na chwilę obecną nie widzę szans na adopcję, bo Grześ nie chce być z człowiekiem i uszczęśliwianie go na siłę kojcem nie wyjdzie mu na dobre.1 point
-
Gajuni nie dało się nie kochać. To był taki dobry, grzeczny i bardzo zrównoważony pies. Uwielbiała pieszczotki i głaskanie, zawsze chciała być blisko, wtulona w człowieka mogła godzinami spać na kanapie. Za krótko Gajunia zagościła u nas. Pozwoliła się tak bardzo pokochać i zniknęła, zostawiając pustkę, która teraz ogromnie boli. Tęsknimy za Tobą Gajuniu: ja i Skip :(1 point
-
witam. Gajunia ze Skipem dotarli się już całkowicie. Dziewczyna wdrożyła się też już w pełni w mój rozkład tygodnia i wszystko działa jak w zegarku. to naprawdę kochany pies. uwielbia spanko na kanapie, a kiedy ja tam usiądę to ona wtula się we mnie choćby tylko najmniejszym kawałkiem jej ciałka. lubi być blisko, chce być głaskana, pieszczona i o to upomina się bardzo energicznie. na spacerkach to kochany psiak, można ją puszczać bez smyczy i wcale się nie oddala, a na zawołanie wraca. z tym podszczypywanie tez już znacznie lepiej więc nie ma problemu. żyjemy sobie prawie bezproblemowo, według stałego schematu w tygodniu, a w weekendy wycieczki do lasu, za miasto na dłuższe i ciekawsze spacerki. Gaja uwielbia jazdę autem. Oboje ze Skipem zawsze chcą wsiadać do niego jednocześnie, wiec pchają się, które mocniejsze. bardzo rozgadana z niej dziewczyna, można powiedzieć, że dziób się nie zamyka:cool3:generalnie - wesoła ekipka z tych moich psiaków:evil_lol:1 point