Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 02/03/17 in all areas
-
2 points
-
Wielkie dzięki jolantino. Jutro zerknę na konto i zrobię rozliczenie. :) Dziś miałam dłuuuugą rozmowę z domem Ergo, która była niezwykle miła i obfitowała we wspaniałe wieści. Ale teraz czeka mnie jeszcze trochę obowiazków, więc opowiem jutro. :) ale szczegół ważny zdradzę, że Ergo cały czas śpi ze swoją Pańcią, a zdrówko bardzo mu dopisuje. Jutro dalsze szczegóły Ergusiowego życia :)1 point
-
Poprosze ktoras przemila ciocie dogomaniowa o banerus dla mamunki z dzidziami1 point
-
jolantina,z małymi problemami,ale prawie mi się udaje... dziękuję serdecznie za pomoc.1 point
-
Ślicznie rosną :) Tylko mamusia biedna.. Grosik jakiś poślę jeszcze, niestety niedużo, bo właśnie mój psiul będzie miał usuwaną narośl z powieki i nieprzewidziane wydatki wyskoczyły :(1 point
-
Henius robi orly na sniegu. Cudnie :) :) ;) Life is very beautiful dla Heniutka :)1 point
-
1 point
-
Dochód z bazarku wyniósł 700 zł Usiata wpłaciła 40 zł za fanty bezpośrednio do Murki, więc teraz przelałam na konto hoteliku 660 zł1 point
-
Odkopałam wątek Łezki i donoszę, iż sunia ma się wyśmienicie. Przytyło się lekko panience ale cóż....jak się jest pupilką Pani Eugenii i całej jej rodziny to tak wyszło. Nie jakaś tam ogromna nadwaga ale troszkę ciałka przybyło. Łezka lubi leżakować na fotelu, lubi jeść, i lubi być blisko Pani Eugenii. Szaleje z jej wnukami, ale jak jest sama z Pania Gienią to wiodą spokojny tryb życia. Pani Gienia twierdzi, ze Łezka to najmądrzejszy pies na świecie i choć nie mówi to ludzką mowę doskonale rozumie. Jak Pani wychodzi i powie Łezce, że zaraz wraca bo idzie tylko do sklepu za rogiem to sunia wchodzi na stół z którego przez okno obserwuje podwórko i ulice, ale siedzi na tym stole i czeka spokojnie. Jeśli jednak Pani Gienia idzie do sklepu ale nie powie Łezce ze zaraz wraca to nie zdąży zamknąć drzwi a sunia już na tym samym stole siedząc zaczyna żałosne serenady, zawodzi i płącze i się denerwuje bardzo. Tak samo z jedzeniem, jak Pani powie "już jadłaś obiadek" to sunia nie zebrze i nie prosi ale jak nie powie to lata z pokoju do kuchni i zaglada do miseczek co chwila. Taka to z Łezką historia. Życzę Pani Eugenii dużo zdrowia aby była w stanie jak najdłużej cieszyc się wspólnym życiem z Łezką , bo dobrze im razem.1 point
-
200,00 zł już na koncie Kapselka oraz deklaracja od cioci Koja. Dziękujemy1 point
-
Musze je zaszczepić zanim pojadą do hotelu. W Hotelu Glee jest zasada ze trafiają tam psy odrobaczone odpchlone i zaszczepione. Ze względu na bezpieczeństwo innych zwierząt oraz domowników. Tam są dzieci w wieku wczesnoszkolnym, które mają styczność z nowoprzybyłymi psami od początku, więc tak powinno być. Zaszczepię je u nas, na Podlasiu wiec koszt szczepień będzie i tak wynosił najwyżej połowę warszawskich stawek.1 point
-
Wszystko się może zdarzyć, skoro w filmie "Blondynka", w pierwszej części serialu bohaterka wetka robi krowie cesarskie cięcie w oborze i pokazuje nowo narodzonego cielaczka ... z kolczykiem w uchu :)1 point
-
1 point
-
Komplikacji nie ma:), Tobi równiez coraz mniej chodzi w kołnierzu, bo nie ma takiej koniecznosci, kołnierz ma ubuierany tylko wtedy gdy zostaje bez kontroli, zeby jednak czegos nie wystrugał wczesniej:).. Pan Doktor, który kastrował Tobiego, nie mógł sie wczoraj go nachwalic do mojej Przyjaciółki (ktora pomogła załatwic ta kastracje po naprawde niewysokiej cenie), ze Tobi to wyjątkowo grzeczny pies, wspaniały, zrównowazony, jak rzeadko.. Bedziemy powoli przymierzac sie szukania Tobiemu domu - propozycje tytułu do ogłoszenia bardzo mile widziane!!!:) Ja byłam wczoraj osobiscie u Tobiego i musze powiedziec, ze jest on psem takim jakiego ja sama chciałabym miec..:D1 point
-
O to mi właśnie chodzi, kiedy mówię, że prawo nie zwalnia od myślenia: jeśli sytuacja jest bezpieczna, właściciel psów panuje nad nimi, w okolicy nie ma żywego ducha, a zwierzaki biegają po polach lub łąkach, bezsensem jest wymagać, żeby były na smyczy. Niestety zarówno policjanci jak i prawnicy zasłaniają się przepisami sztywno interpretowanymi. Prawnicze "wykształciuchy" powołują się na łacińską sentencję: "Dura lex, sed lex". A ja zawsze mówię, a co z "bzdura lex"? Czy gdyby jakimś orłom w Sejmie przyszło do głowy ustanowić prawo "należy skakać w ogień pod groźbą egzekucji" (zważywszy na to, co ostatnio wymyślają, to nie jest takie nieprawdopodobne), ludzie by skakali jak te barany? Nie dziwcie się tej "egzekucji". Kiedyś dostałam wezwanie do zapłaty, w którym widniało takie właśnie sformułowanie. Lekko zaszokowana - ale i rozbawiona kontrastem powagi tego słowa z ewentualnym "przestępstwem" - zadzwoniłam tam, skąd przyszło pismo, i spytałam co to ma niby znaczyć, czy mnie rozstrzelają, jeśli się spóźnię z zapłatą. Panienka po drugiej stronie drutu w ogóle nie rozumiała, o co mi chodzi. Ona używa takiej prawniczej "nowomowy" na co dzień i w ogóle nie dostrzega w niej niczego niestosownego. Moja legionowska przyjaciółka jest prawniczką z wykształcenia i też, kiedy rozmawiamy o sprawach choćby ocierających się o prawo, zaczyna gadać jak prawnik, czyli "na okrągło". Ale ich tam muszą indoktrynować na tych studiach! Policjanci natomiast są tacy "sztywni", bo czują się jakby chodzili po kruchym lodzie, a jak wiadomo każdy najpierw chroni siebie. Nie chcą więc ryzykować zbytnim liberalizmem względem ... no właśnie kogo? Przecież oni są na służbie! Czy jeszcze ktoś w policji żywi przekonanie, że są "władzą"? Może trzeba ich wyprowadzać z błędu? Wiem, że wyglądam na buntowniczkę i pewno trochę nią jestem, ale uważam, że traktowanie prawa jak religii jest szkodliwe. Ono powinno służyć ludziom, a nie ludzie jemu.1 point
-
Kochany Rudzielec...... Ev-ciu, psitulamy.......1 point
-
O takim domku marzylysmy dla Kubulka i nasze marzenie sie spełniło. Kubulek lepiej trafić nie mógł!!!1 point
-
Jest przeurocza, ale łobuzica straszna :) Zdjęcia z dzisiejszego dnia. / A tu prezentacja nowych szeleczek :) Polecam. Są bardzo bezpieczne, bo wykonane z elastycznej siateczki, dzięki czemu w żadnym razie nie może dojść do uszkodzenia krtani, co może się zdarzyć w przypadku obroży, czy szelek tzw. twardych, gdy psiak szarpie na smyczy. Psiakowi byłoby bardzo trudno się z nich wydostać.1 point
-
Doris66, nie zostawimy Was samych. Nie chcę deklarować konkretnych kwot, ale nie zostaniesz z tym sama, obiecuję.1 point
-
A chart się gonił z najprawdziwszym kundlem warmińsko-mazurskim, więc nic dziwnego, że łatwo nie było ;)!1 point
-
1 point
-
Zimowy Skibuś pięknie się uśmiecha na pierwszym zdjęciu. Później tropi,biegnie,a w końcu zasłużony odpoczynek z Fibisią na kanapie.1 point
-
Byłyśmy z Agusią dzisiaj na wizycie poadopcyjnej u Kubusia:):) Takich domków i takich ludzi to życzymy wszystkim psiakom:) Kubusia bardzo kochają z ogromną wzajemnością, zresztą jak go nie kochać jak to sama słodycz nie pies. Nie ma z nim żadnych problemów. Lgnie do swoich Pańciostwa i odwdzięcza się całym sobą za to że ma kochający dom. Państwo mają mnóstwo cudnych zdjęć na swoim aparacie, gdzie Kubuś prezentuje się ślicznie. Mamy obiecane, że je nam prześlą na maila. A my mamy nie takie ładne, ale co mamy to dajemy:) Kasiu, Państwo prosili o przekazanie najserdeczniejszych pozdrowień dla Ciebie i podziękowań za opiekę nad Kubusiem:) Kubuś wdzięczy się do Agusi A tu u kochanej Panci na kolankach1 point
-
Nawet do siebie podobni :):), a czy z domku Blackiego są jakieś informacje?1 point
-
Paula potwierdziłą. Obie sunie, Perełka i Śnieżka mają u niej miejsce. Więc 12 lutego tam pojadą a do tego czasu stanę na rzęsach aby uzbierać jak najwięcej pieniędzy na ich utrzymanie. Ja już chcę spać spokojne pewna że ktoś na obie czeka, że się nimi zajmie i pomoże znaleźć im dobre domy. Stres który mi towarzyszy od kilku tygodni jest nie do opisania, odbija się na moim zdrowiu, wiec jak już wiem, ze będą bezpieczne to mogę zamiast wykonywania dziesiątek telefonów w poszukiwaniu bdt zajac sie bazarkiem dla nich. Tak jak pisałam, dla drugiej suni tez deklaruję 50zł. Wierzę, ze szybko znajdą domy i wszystko się poukłada. Trzeba ryzykować, bo jak się nie zaryzykuje to nic się nie osiągnie. Gdybym bała się ryzyka to Śnieżka już dziś miałaby szczeniaki w jakiejś norze a Perła byłaby w samym centrum cieczki i dalej ich domem byłaby ulica.1 point
-
Zadzwonił domek Mamby. Wszystko w najlepszym porządku. Państwo zadowoleni z Mamby a Mambula ( jestem pewna ! ) baardzo zadowolona ze swojego domku. Mamba została wykąpana i odbyło się to bez jakichkolwiek protestów z jej strony. Maleńka zostaje już trochę sama, na początku troszkę płacze ale potem się uspokaja. Jest bardzo otwarta na innych ludzi ( oczywiście pozytywnie ! ). Co prawda troszkę nie spodobał jej się sąsiad państwa, ale sąsiad ma psy więc na pewno chodziło o zapach, który wyczuła (pewnie poczuła konkurencję ! ). Ponieważ Mambulka boi się lampy błyskowej z aparatu pan robi jej zdjęcia kiedy jest słonecznie. Pan zrobi jeszcze trochę ładnych zdjęć i wyśle abyśmy wszyscy mogli podziwiać Mambulkę. Mambuś, ależ masz cudowny dom !1 point
-
1 point
-
Dziewczyny, ja czytam i sercem jestem z Wami, tylko z pisaniem gorzej:)1 point
-
1 point
-
Sowa, dzięki za podpowiedź...może też wykorzystam bo i Amiczkowi masaże wskazane. Asiu,nie jest łatwo z psem skrzywdzonym,przerabiałam i wiem coś o takim czołganiu.Zwłaszcza,że Twój psiak doznał krzywdy w wieku szczenięcym ,a powinien otaczający go świat z dobrej strony w tym czasie poznawać.Niektóre urazy mogą zostać na bardzo długo albo i na zawsze. Super,że Wam się udało! Morisek na szczęście nie ma złych skojarzeń z człowiekiem (przynajmniej do tej pory nie zauważyłam),on po prostu go nie zna.Dziwne jest mu z nim obcowanie, dlatego wciąż jeszcze boi się bliskości, jest ostrożny i ciągle podszyty strachem. Nie kojarzą się też źle Moriskowi domowe przedmioty typu szczotka czy kij od mopa.Najpierw obserwuje nowości,a później robi te swoje podejścia na ugiętych łapkach żeby powąchać,ciekawość łamie też jego strach. Wyjście na podwórko wciąż ciężko nam idzie,ale jest tyci poprawa.Łapki już nie są takie ugięte i trzęsawka mniejsza.Zaczyna kojarzyć wejście do domu,zerka coraz częściej w stronę drzwi i sam próbuje oczkami zawracać, przesuwamy się wówczas w tym kierunku, galopem jednak nie pędzi. Spacer,to na razie u nas wolniutkie przemieszczanie. Nowych szelek na razie nie mam.Pani behawiorystka powiedziała,że jeszcze z tydzień i do tych Moris powinien się przyzwyczaić.Są bezpieczne.Jak teraz oswoi się z tym brzęczeniem,to i w przyszłości będzie mu łatwiej.Więc słucham mądrzejszych i na razie zostają. Temat połączenia stada... jeśli mi się to uda,..to się w końcu pierwszy raz w życiu upiję,..a mąż medal z kartofla obiecał,że zrobi. Behawiorystaka mówi,że lepiej by było już teraz powoli łączyć....A mnie rozpacz ogarnia i ciemność mam przed oczami...dlaczego nie ma naszej mądrej Ajriski [*] do pomocy. Muszę przygotować się psychicznie,bo na razie trzęsę portkami i nic z tego nie będzie. Wczoraj Pani wprowadzała psiaki do Moriska.Przy obcych Moris zazwyczaj leży na kanapie,ale chwilami udawało mi się jego wyciągnąć i co nieco udało się Pani zaobserwować. Tinulek ostatnie czasy unika bliższego kontaktu z Moriskiem (po tamtych ząbkach) choć na jego widok merda ogonkiem,tak było i wczoraj.Na parterze Tinko z Moriskiem kilka razy spotykali się blisko,ale jeszcze nie luzem.Tinko ma swoje "za uszami",ale chłopaki powinni się raczej dogadać. Amika natomiast szczekaczka się włączała przy każdym ruchu Moriska.Bezpośredniego kontaktu nie było.Praca i jeszcze raz praca z dwójką jednocześnie,bo Moris się boi,a ten drze japę.Z tym duetem Moooże coś kiedyś wyjdzie,bo psie sygnały obaj rozumieją,ale Amik zapewne będzie się stawiał swoim zwyczajem. Z Shadim natomiast masakra. Po tym co zaprezentował dla jego bezpieczeństwa behawiorystka nawet odradzała znajomość na stałe.Shadi nie rozumie psiej komunikacji zupełnie....,stąd głupawki w zachowaniu do moich psów, te często patrzą jak na wariata i ustępują dla niego. Shadi na smyczy przy Morisku...początkowo burczał, ale przestaje,ogonek lata więc pozwalamy się zbliżyć...Moris po kolei używa sygnałów "odejdź maluchu"...w końcu pokazuje mu ząbki...a ten się cieszy i pcha pyszczek dalej...Pani czeka na rozwój,a ja w majtki prawie robię...Moris warczy,wszystkie jego ząbki my widzimy,a Shadi...myśli,że on się śmieje do niego .. jeszcze bardziej ogonek lata i buśki chce dać Moriskowi...no masakra z tym maluchem...Pani wyczuwa moment i przed kłapnięciem zabiera Shadka,bo gówniarz ani myślał się wycofywać. Behawiorystka mówiła,że pierwsze kłapnięcie Moriska pewnie by było tuż przy pyszczku Shadiego, za drugim mógłby już capnąć i puścić. Moris wysyła bardzo czytelne sygnały do psiaków i dużo ich używa,ważne by moje maluchy właściwie je odbierały. Na razie więcej spotkań z Panią behawiorystką mieć nie będziemy.Zostajemy w kontakcie telefonicznym i raz w tygodniu mam zdawać relację. Mam wskazówki i muszę sama popracować w duecie Moris-Amiczek...Shadi idzie w odstawkę,na długi czas albo i na zawsze. Co do samego Moriska to czas potrzebny,cierpliwość i ćwiczenia .Behawiorystka mówi,że kierunek obraliśmy dobry i jest zadowolona z postępów Moriska. Mówi też, że w pewnym momencie Moris może się nam zatrzymać w otwieraniu. Widzi w nim jednak potencjał,i że może się udać wyprowadzić na ludzi, znaczy na psa normalnego.....i te ostatnie słowa behawiorystki najbardziej mi się podobają. Chcę tydzień urlopu.....odstąpię jedno piętro na miesiąc w zamian za tygodniową opiekę nad pięcioma przemiłymi ogonkami.1 point
-
Błąd, błąd logiczny Mortes! Ty nie musisz wypatrywać, żeby na psa trafić. To ja Cię wypatrzyłam i się podstawiłam. Może nie wiesz ale wszystkie psy w Twojej okolicy szczekają: Ratunek? Mortes! Ratunek? Mortes! Ratunek? Mortes! Tylko się wsłuchaj. No przecież rozumiesz po naszemu.1 point
-
Dziś jest bardzo smutny dzień Czuję to i próbuję pocieszać pańcię. Wpatruję się i wtulam łebkiem. Zabawki jej znoszę pod nogi. Już nawet Kiciuli nie zaczepiam. Dwa lata temu zmarła psia dziewczynka moich pańciów. Nie poznałam jej. Wiem jaki miała zapach. Mam po niej zabawkę - zielony jeżyk. Do polegiwania wybieram te same miejsca. Jestem jej wdzięczna, że moje człowieki tak bardzo pokochały tuptanie psich pazurków po domu i zanurzanie palców w sierściuchę, że mnie wyszukały i zabrały do swojego serca.1 point
-
Co to się narobiło? Wczoraj jeździłam z pańcią na łopacie i dziś znowu akcja :) Oj będzie ganianka, będzie! Na szczęście mrozy puściły i skończyło się bolesne "koń kuleje". Mogę brykać na wszystkich czterech. Śmiesznie tak, łapki się ślizgają. Dziwny świat - zapachowo dziewiczy. Wszędzie muszę znaczyć na nowo!1 point
-
Miałam ostatnio ważną misję do spełnienia. Musiałam podjąć bardzo trudną decyzję. Które chrupaczki wybrać na smaczki??? :) Posiłek główny to: ja wiem, co ja jem. Od jesieni dostaję zestaw "zdrowy pies". Ale... do nauki sztuczek, to też się psu coś należy. No bo jak?! W ubiegłym roku jesień przechorowałam z zastrzykami. Mam nadzieję, że tym razem bez chorowania przetrwam mroziska.1 point
-
No to my się pochwalimy - nareszcie jest spokój, cisza aż brzęczy w uszach A psy były naprawdę dzielne Jedynie o północy, kiedy była gigantyczna kanonada poszczekały sobie (bez efektów dodatkowych) i grzecznie poszły spać. Spodziewałam się dużo gorszej reakcji. A nie dostały nic na uspokojenie. Naprawdę mnie zaskoczyły.1 point
-
1 point