Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 10/23/15 in all areas

  1. Odpowiadam Ryss. i Topi jednocześnie. Nie obrażam się . Być może jestem naiwna , ale ufam ludziom dopóki osobiście się nie zawiodę. Przeraża mnie agresja na tym wątku w wypowiedziach wielu osób. Nawet jeżeli mają rację , to sens i ewentualne dobre zamiary giną w potoku arogancji, wręcz chamstwa. Przynajmniej ja przestaję widzieć treść tylko odbieram formę. Straszenie sądem, ubliżanie nawzajem, wyciąganie prywatnych spraw jest dla mnie niskie i nie przystoi osobom inteligentnym., budzi mój wstręt. Tyle ,że inteligencja i wykształcenie nie zawsze idzie w parze z kulturą i taktem. Krytyka jest potrzebna ,ale konstruktywna. Takiej tu nie zauważam. Jak ktoś z krytykujących ma dobre pomysły , REALNE, to niech się nimi podzieli. W przeciwnym razie postępowanie niektórych osób wygląda na zwykłe pieniactwo. Przeraża mnie również brak zaufania do siebie, doszukiwanie się złych zamiarów. Ryss , piszesz o paragonach i sposobach rozliczania się. Krytykujesz, to podaj lepszy sposób prowadzenia finansów. Zgadzam się ,że namnożyły się hoteliki i płatne domy tymczasowe . Tym samym została zaprzepaszczona wcześniejsza idea bezinteresownej pomocy psom. Z drugiej strony dzięki nim została uratowana większa ilość psów. Są bardzo dobre hoteliki , które dbają o psy .Ale nasz naród lubi wylewać dziecko z kąpielą i za chwilę wszystkie hotele znajdą się pod jedną krechą. Z wielu schronisk psy są wyciągane na podstawione osoby, bo inaczej nie dałoby rady ich wyciągnąć. Nie znam makili.Wiem ,że pomogła wielu psom. Wiem też ,że bierze pod opiekę stare lub chore psy, wśród których śmiertelność jest znacznie wyższa niż wśród psów młodych i zdrowych, To jest normalne. Postaram się więcej nie odzywać na tym wątku, bo mój głoś jest pewnie wołaniem na puszczy.
    4 points
  2. Ewo Dudo! (Topi). W 668 poście zarzucasz nam brak twojej wpłaty. Nie żartuj! Wąż ci pozwolił? Pozwolił ci wyasygnować grosik na Tomisia? Jeśli ją wysłałaś wczoraj czy dzisiaj, normalnym jest, że jeszcze nie doszła. Kto ci dał konto? Oczywiście odeślemy ci z powrotem, bo jak mówiłam NIE CHCEMY od ciebie i od twoich koleżanek nawet grosika! Jeśli jednak nie wpłaciłaś tylko nas szkalujesz i chcesz zdyskredytować nasze działania, wiedz, że cierpliwość nasza też ma swoje granice. Oczywiście, rozumiemy, że ktoś może być lichej konstrukcji umysłowej :D, tudzież cierpieć na różne schorzenia np. niedowartościowanie, pieniactwo? Ale niech się leczy sprawdzonymi sposobami, nie kosztem psa. Bo wyleczenie tych dolegliwości przez nas- będzie bolesne...przynajmniej finansowo :). Pani Stanisława, która podczytuje ten wątek jest oburzona i zażądała kategorycznie, że jeśli się nie skończy ta wymiana zdań- by zabrać z powrotem Tomisia. A znając ciebie- (pozdrawiam Rozpędowską i Zak :) ) nie skończysz . W takim więc razie przyjadę osobiście z Tomisiem pod próg Twojego mieszkania i tam ci tego psa zostawię. Pytasz o zbiórki na Fb? Nie muszę ale odpowiem: Nie robimy zbiórek na Tomisia na Fb! Robimy bazarki, w których oferujemy SWOJE, prywatne rzeczy. Teraz np. wyprosiłam od Męża starodruk z 1878r. (ma ich mnóstwo z rodzinnego domu ale ciężko mu przychodzi rozstanie z nimi ). Możesz nabyć za przyzwoitą cenę :D. Są też przepyszne wyroby Danusi, przetwory z przydomowego ogródka, wspaniałe (kto jadł- ten wie :) ).Jest też masa stroików przeze mnie wykonanych (z własnych materiałów). Na poprzednim bazarku wstawiłyśmy worek srebra :). Na tym też będzie nasze prywatne srebro i mnóstwo szali (z prywatnej kolekcji ale nowych, bez śladów użycia). I jeszcze wiele innych rzeczy z Danusi i mojej szafy. Takie same bazarki jak nasz robi kk, Irena Karcz czy inne twoje koleżanki :D. Masz jakieś wątpliwości na temat bazarków? Ja nie... Swego czasu, przy okazji walki z Fundacją Mrunio (chyba razem wysyłałyśmy pisma do ministerstwa pod dyktando Ireny Karcz), dostałam odpowiedź właśnie nt organizacji bazarków. Robimy więc bazarki zgodnie z otrzymaną informacją. I dla twojej wiadomości Topi: to nie jest zbiórka publiczna. Więcej ci nie powiem. I na koniec: Jakim wstrętnym człowiekiem trzeba być albo zupełnie bez mózgu czy krzty empatii, żeby atakować ludzi dobrych, uczciwych (jak Ewu czy Danusia) ! Szczególnie gdy ta ostatnia, po zmianie komputera nie może się zalogować na dogomanię. Czy jak Ewu, która nie potrafi się kłócić, woli swoją krzywdę! Topi, nie chcesz byśmy wspierały finansowo Tomisia czy inne psiaki (bo nasze bazarki mają wielu beneficjentów, np. na jednym z ostatnich zebrałyśmy 2500zł dla Ulvhedin). Ze wszystkich edycji bazarku Kama & Company ROZDAŁYŚMY zupełnie obcym zwierzętom 35 tysięcy złotych. Możesz się takim osiągnięciem pochwalić Topi i spółka? Więc zamilknijcie! I zacznijcie też wyprzedawać swoje dobra...nie dla siebie ale dla potrzebujących psów. A teraz piszę do Administratora.
    4 points
  3. Doda rozwaliłaś nawet mnie. Jednak jesteś bardzo nieodpowiedzialna, chcesz swoją nieodpowiedzialność przerzucić na innych. Widziałaś nieprawidłowości u innych a siebie chcesz usprawiedliwić, za swoje niecne czyny. Skoro uważasz się za uczciwą to nic prostszego jak wydrukować sobie swoje wyciągi z konta od momentu zbierania kasy na Filona, przekazać je listownie nowemu skarbnikowi, udowodnisz że piszesz prawdę. Nie strasz innych sądami, bo to nie zdejmie z Ciebie odpowiedzialności, jak również ewentualnego przywłaszczenia sobie pieniędzy darczyńców.
    4 points
  4. Bardzo chętnie zaliczę się do grona znajomych ewu, bo jest uczciwą i porządną kobietą. Miałam ją przyjemność poznać, gdy odbierałam od niej Karmelka i gdy przywiozła do mnie obecną tymczaskę Gryzeldę/Gigę . Na pewno kasy na tym nie zrobiła tylko dołożyła. Innych osób nie znam osobiście,ale też wiem ,że na psach nie nie zarabiają.
    4 points
  5. Kaj... o jednym Kaju jest bajka, o TYM Kaju - nie ma nic... Najbardziej tajemniczy pies w dziwnym,ludzkim świecie... Kaj - to po śląsku - gdzie. Kaj jesteś Kaju? Kaj...?
    3 points
  6. Nie czuję się wpuszczona w maliny, ale jest mi bardzo przykro, że wątek Kaja stał się taką Puszką Pandory. Wydawało mi się, że wszyscy tu jesteśmy, by pomagać bezdomnym psiakom. Może podobnie, jak Poker jestem naiwna?
    2 points
  7. Nie wiem na kogo wyciąga. Moich danych nie miała ,a sunię do mnie do BDT przywiozła,a wcześniej pieska. Jak kierowalibyśmy się w każdym momencie literą prawa, to połowa uratowanych psów nadal gniłaby w schronach albo w piachu. Nie bądźmy świętsi od papieża. Ryss, nie mogę teraz Ci odpowiedzieć ,bo czeka na mnie praca.
    2 points
  8. Po pierwsze: Nie nazwałam Cię złodziejką, nigdzie Cię nie pomawiałam, opisałam Twoje zachowanie samymi suchymi faktami. Zadałam również pytanie czy wszystko jest rozliczone, bo Ania 75 swojej wpłaty na Filona się nie doszukała. Zwróciłam uwagę, że zachowałaś się nieodpowiedzialnie. Policz do 10 i przeczytaj jeszcze raz. Jeśli nadal chcesz mnie pozwać - Twoja wola. Coś się na tym forum straszenie pozwami zrobiło popularniejsze niż w Ameryce... Co do reszty: Kiedy ktoś ma kłopoty finansowe pisze o tym, prosi o czas na rozliczenie, albo pomoc i działa dalej na ile może. Ale wciąż nie wiem, co ma rozliczanie psów do osobistych problemów: to dwie różne pule finansowe. Nowy skarbnik nie zwalnia z odpowiedzialności względem hotelu. Dextarka nic nie pisze, ale nie zmienia to faktu, że dopłaca co Twojej decyzji. To nie fair. I o ile można zrozumieć opóźnienia w płatnościach, ratowanie się bazarkami, zapraszanie na wątek i proszenie o pomoc, to nie można zrozumieć akcji "to ja już nie będę" i wycofania się z wątku. Sama raz miałam tyły u Beaty, spłaciłyśmy dług już po wyadoptowaniu psa. Beata się zgodziła, było ok. I nie ma tak, że nie wolno omówić zachowania czyjejś osoby na wątku na który nie zagląda, bo się obraził, bo się zrzekł odpowiedzialności (pod byle pretekstem, nie informując o tym wprost, oczekując, że samo się zrobi). Nie zaglądasz bo nie chcesz, a nie nie możesz. Doda, czy Tobie na tym psie zależy? Bo nie zachowujesz się jakby zależało. Zostawiłaś psa innym ludziom. To taki wirtualny odpowiednik przywiązania psa pod schroniskiem, że ktoś się nim zajmie. Tak, wiedziałaś, że nie zginie, że będzie miał dobrze. Nie zostawiłaś go na śmierć. Ale jednak przestałaś się o niego troszczyć.
    2 points
  9. Gały wyszły mi z orbit :( Doda-przebiłaś wszystkich,masz tupet!!!!
    2 points
  10. Twoje wybory - Twoje zaliczenia, ale... Tak jakby nie rozumiesz do końca, o co tak naprawdę chodzi w tym wątku - o co chodzi akurat Topi & Co. Tu naprawdę nikt nie zarzuca Ewu, czy innym "wyciągaczkom" psów za schronów, iż robią na tym procederze (bo to jest proceder) kasę. Głównym zarzutem jest tu "tylko" to, że niektóre z "wyciągaczek" naganiają w ten sposób kasę zaprzyjaźnionym hotelikom "Pod Różami", które tylko z tego żyją (i to czasen całkiem nieźle), a nie jak by się mogło na pierwszy rzut oka wydawać - sądząc po nazwie hotel dla zwierząt - że żyją z "hotelowania" na ten przykład piesków pańć, które wybierają się na dwa tygodnie do Egiptu, do swego habibi. A w hotelikach tych wyciągnięte ze schronów psy znajdują niejednokrotnie warunki nie lepsze od tych, jakie te bidy miały w schronie. Ba - gorsze, bo psów w piwnicy w schronie to ja jeszcze nie widziałem, a "Pod Różami" - tak. Więc po co tak, na co tak? Kasa, misiu, kasa - dla hoteliku "Pod Różami", i podbite ego dla "wyciągaczki" - małojecka sława na Dogo. Ale to już było - ja tu tylko referuję w skrócie to, o czym po wielokroć mówiła Topi. Zachęcam do zapoznania się z jej postami, gdzie jest także odpowiedź na pytanie - dlaczego w tym przypadku wyciągane są ze schronów przede wszystkim psy stare, ułomne, chore? Bo to największe bidy z bid? Tak, ale nie tylko dlatego. Zachęcam do czytania. I jeszcze jedno. W postach Topi przewija się także inna sprawa. Wyciągniętym ze schronu psom zakładane są na Dogo wątki. A na tych wątkach zaczyna się zbieranie pieniędzy na bidy ze schronu. Zbieranie, które jest de facto zbiórką publiczną, choć bez umocowania prawnego w postaci Ustawy o zbiórkach publicznych. I taka prywatno-publiczna zbiórka pozostaje poza kontrolą administracyjną, jak to ma miejsce w przypadku zbiórek organizowanych przez organizacje pożytku publicznego. Ja absolutnie nie sugeruję, że wątkowi "skarbnicy" są nierzetelni w rozliczeniach, ale jak rzekł klasyk - wierz i sprawdzaj. I proszę nie przywoływać na tę okazję postów "skarbników" z zestawieniami darczyńców i paragonów, bo to finansowa dziecinada. A wracając na nasze podwórko dodam, że założycielka wątku - Gabi79 - to wrażliwa i prostoduszna "dogomaniaczka", a takie osoby często zbyt późno zdają sobie sprawę, że zostały wpuszczone w maliny - i to w maliny odmiany poranna rosa, z kolcami . Takie przynajmniej mam teraz o Gabi zdanie.
    2 points
  11. Kira spacerowo w jesiennych barwach :)
    2 points
  12. Spacer w deszczu w kubraczkach nie jest taki straszny. Paul pozdrawia :)
    2 points
  13. Karta z wizyty: http://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/3eb43526e1cc9c9f U nas cały dzień padało, więc fotki w środku i takie sobie, bo Ergo to wiercipięta :) Tu jeszcze opatrunek: Tu już po zdjęciu opatrunku: Kołnierz trochę nadwyrężony, ale to jedyny rozmiarów Ergo jaki mam: Tutaj uśmiech aż mi Ergo nachuchał w obiektyw :) Ogólnie Ergo czuje się bardzo dobrze, ma dobry humor i dużo energii. Zachowuje się zupełnie jak przed zabiegiem. Bez problemu mogłam rozciąć opatrunek i nie ma też problemu ze smarowaniem szwów rivanolem.
    1 point
  14. Tutaj rachunek od weta za odpchlenie i odrobaczenie (pierwsza i druga dawka za 2 tyg.) - 44 zł: http://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/c9fb0f1f5e260d26
    1 point
  15. Wg mnie może być Kejla. już sobie tak powpisywałam w jej "papierach" :) Sunię przywiozłam po południu. Waży 6,5 kg. Jest zdrowa, tylko bardzo brudna. Z kąpielą muszę poczekać do soboty/niedzieli aż się wchłonie preparat na pchły i kleszcze podany przez weta (suńka miała niestety pchełki na sobie..). Na razie ją trochę wyczesałam, jeszcze ogonek mi został. Suńkę ulokowałam w domu, na razie w kennelu conajmniej do czasu kąpieli oraz naumienia się czystości (pierwsze sprawy załatwiła w kennelu niestety); na smyczy nie chodzi ni w ząb, kładzie się, zapiera, przy napięciu smyczy dostaje paniki (pewnie skojarzenie z hyclem). Ale teraz wieczorkiem coś tam już pochodziła po ogrodzie, zrobiła też koopkę na trawce, także będzie dobrze. Suńka bardzo, bardzo łagodna, uległa. Jeszcze troszkę wystraszona, ale pieszczoszka i szybko się otwiera. Ma cudowną kitę i portki podobne jak Tosiek :)
    1 point
  16. Nigdy Cię nie podglądałam. Twoje chamstwo też mnie nie boli - raczej cieszy. Po pierwsze dlatego, że jesteś kolejnym dowodem poziomu prezentowanego przez Wasze TWA Po drugie: widać jak Was krew zalewa.
    1 point
  17. Podesłałam zdjecia Amisi Pani z Bielan, która poszukuje średniej wielkości suczki (z ogłoszenia Blanki). I dałam numer tel.malagos.
    1 point
  18. prześliczna malutka !!! i młodziutka jest - szybko domek znajdzie :) Super, że już nie w schronisku, teraz już tylko dobrze może być :)
    1 point
  19. Bardzo dziękujemy!!!! Oj masz rację Mattilu. Jak byłam u Kasi po Megusię to, gdyby nie poganiająca mnie rodzina, siedziałabym tam i siedziała. I głaskała wszystkie psiaki i gadała, gadała, gadała... Tak też było jak przyjechała do mnie Grażynka. Człowiek nie może się nagadać i ciągle mam wrażenie, ze o tylu sprawach jeszcze mogłyśmy pogadać a tu czasu nie starczyło :( . Dlatego też postanowiłam, że w przyszłym roku jadę z moimi dziewczynami tzn. Megusią i Perełką do Tychów i to na kilka dni. I mam nadzieję, ze odwiedzimy wtedy też Tinkę u Kasi - choć bardzo, bardzo bym chciała żeby jej wtedy już u Kasi nie było...- i ... Białogonkowo! I może Grażynkę namówię na te eskapady?
    1 point
  20. Tak zrobię, dziękuję za radę :) Choć od razu przychodzi myśl, że ona może się opierać, oglądać za mną...Ale może pozna, że to ten dobry Pan, co uczciwie karmi ;) i pójdzie bez oporów. Państwo pytali o sterylkę, o wszystkie zabiegi, byli b. zadowoleni, że jest wysterylizowana i po remoncie pyszczka. Tylko ta wścieklizna... Właśnie niedawno wróciłyśmy z niczym, bo na drzwiach gabinetu kartka, że dzis doktor będzie od 16. Więc zaraz będę wlokła biedne psiątko raz jeszcze. A ona pamięta, że tam robią krzywdę, bo przed gabinetem zaparła się i ani rusz... Ja w ogóle bym sobie to szczepienie odpuściła. Kiedy z Figą, tak ok. już 15 letnią poszłam na to szczepienie, mądry doktór powiedział : a po co ją szczepić, osłabiać, przecież po lasach, polach nie biega... więc przez ostatnie lata nie szczepiłam jej w ogóle. Powiedziałam to Państwu, jednak Oni wolą, by została zaszczepiona, muszę się więc dostosować. I na koniec: Czy mogę Cię prosić Ciociu Poker o zrobienie wizyty PA, jeśli tylko sprawy potoczą się w tym kierunku???
    1 point
  21. Nie ma co się prosić,ona nie rozumie co to honor i odpowiedzialność,więc nie wyrówna swoich podjętych zobowiązań.Musimy pomyśleć jak wyjść na prostą.W listopadzie (po 10) przeleję 100zł a zaraz przeleję 50zł (zawsze coś).
    1 point
  22. Świetnie, rewelacja. Jak widać Lonia niektórych panów się nie boi.Z nazwy ulicy wynika ,że będzie mieszkała niedaleko mnie. Figuniu, proponowałabym , abyś oddała Lonię panu i żeby sam wszedł z nią do domu.Ty niestety poczekaj na zewnątrz, wejdź jak państwo Cię poproszą. Z tym szczepieniem p.wściekliźnie z obawy przed pogryzieniem, to gruba przesada .
    1 point
  23. O widzicie - to już teraz wiem dlaczego Tomek nigdy nas nie zagadywał o brata albo siostrę ;) Gdy mój Tomek pojawił się na świecie, Nutusia była już z nami 3 lata. On nie znał życia bez psa. Pewnego dnia wrócił ze szkoły i zapytał czy mógłby mieć jakieś zwierzątko. Zapytałam jakie. No nie wiem, chomika, królika - jak moi koledzy - odparł Tomcio. Był niesamowicie zdumiony, gdy mu powiedziałam, że przecież on już ma zwierzątko! I to takie, o którym niektórzy jego koledzy mogą tylko pomarzyć! Nutka odeszła, gdy Tomek miał 10 lat. Byłam z nim wtedy na feriach. Nigdy wcześniej ani później nie słyszałam tak spazmatycznego szlochu mojego dziecka. Bo tak naprawdę on wtedy stracił swoją starszą siostrę. Kogoś, przy kim nauczył się chodzić, pokazywać oko, kto go ciągał zimą na sankach, pilnował w piaskownicy, po prostu był...
    1 point
  24. Kuba nie wazy więcej niż 14 kg, nie wiemy jaki ma stosunek do kotów, ale jest bardzo mądry i szybko się uczy. Myślę że nie będzie problemu z zostawaniem w domu, ponieważ większość naszych psiaków zachowuje czystość w domu. Kwestia regularnych spacerów i ćwiczeń:) Dogaduje się z suczkami. Jest raczej typem spokojnym, nie jest szczekaczem.
    1 point
  25. Jakies ludzkie na serce i suplement diety dla psów. Nie pamietam nazw ale zapytam jak chcesz. Sa jeszcze leki typowe dla psów, ale najpierw niech wybierze te. Musze jej nagotować czegoś dobrego i zawieżć. I Krzyskowi też. Kurcze nie mam czasu.
    1 point
  26. Lepiej było ignorować. Trafić na ich czarną listę może każdy, kto ma odmienne zdanie. Niekoniecznie, jak widać, w sprawie Hotelu u Leona. TWA nazwałyśmy Topi i jej koleżanki więc jeśli chciałabyś do tego grona należeć, to wystarczy pleść androny posiłkując się "protokołem" z wizyty AgaG. Topi zapożyczyła sobie to określenie, jak z resztą wiele innych i adresuje je do nas. Ale to tak odległe historie, że Ryss, czy nie Ryss o tym nie wie, bo wyskoczył, jak Filip z konopi, po kilkumiesięcznych wysiłkach TWA zmierzających do bezzasadnego zniszczenia Hotelu u Leona.
    1 point
  27. Jaki nick miałeś poprzednio Ryssie? Bo chyba ten nie jest od początku Twojego dogomaniackiego życia. Niezasłużenie zostałam zaliczona do TWA hoteliku "Pod różami' Muszę się zastanowić co mam zrobić, by się do niego zaliczać.
    1 point
  28. Figuniu,więcej odwagi do ludzi i trochę dystansu w stosunku do Loni.Poker ma doświadczenie i naprawdę dobrze radzi.Lonia będzie "bronić" Ciebie,jak również domku,w którym obecnie przebywa bo taka już jej natura.Miałaś dużo obaw oddając ją na dt do Długołęki ale spisała się na medal pod Twoją nieobecność pod względem akceptacji nowej Rodziny i otoczenia.Nie miała Ciebie za "obrończynię" i też musiała trochę podejść do wszystkiego z dystansem...Pomijam fakt,że sikała nagminnie,bo nie wiemy do dzisiaj,jaka była tego przyczyna.Trzymam kciuki,bo Rodzina zapowiada się naprawdę bardzo dobrze! :)
    1 point
  29. Figuniu, dlaczego nie mogłaś zaproponować? Może pan myślał ,że tak będzie Tobie wygodniej, Trzeba trochę odwagi. Lonia u Ciebie na rękach może poczuć się ważna. Myślę jak tu wybrnąć z tej sytuacji. Jak już pan musi przyjechać, to może miej Lonię na smyczy, nie puszczaj jej. Pochodźcie z panem razem ,a potem odejdź ,żeby Lonia nie widziała i niech pan pospaceruje z nią sam. Jest szansa ,że bez Ciebie nie będzie taka wojownicza. Nic się jej nie stanie.
    1 point
  30. Ergo operowany był rano, ale dopiero teraz dotarłam do kompa, bo jeszcze dwa psiaki woziłam do weta i jeszcze w Zamościu byłam po suńkę ze schroniska... Operacja przebiegła bezproblemowo i udało się tak zrobić, że nie trzeba będzie zmieniać opatrunku, tylko mam smarować rivanolem w dużej ilości. Na razie opatrunek jest, ale jutro mam go zdjąć. Ergo ulokowałam w boksie wewnętrznym, ma legowisko z kocykiem, bo musi mieć kołnierz rzecz jasna. Jutro jak mi się uda przemycić aparat pomiędzy deszczem to jakieś fotki zrobię. Za 10 dni trzeba będzie zdjąć szwy. Wycięty guzek zostanie wysłany po weekendzie. Ergo dostał antybiotyk w tabletkach i mam mu dawać przeciwbólowy Onsior (z moich zapasów hotelikowych), to mocny i dobrze tolerowany lek. Guzek był w takim miejscu, że na pewno będzie Erga boleć, bo tam wszystko napięte. Zaraz się ogarnę i powrzucam rachunki.
    1 point
  31. Po pierwsze trzeba by zebrać informacje ile kasy poszło do Dody i co zostało przelane. Skoro Doda rozliczyła wszystko, to niech prześle rozliczenie. Proste, prawda? Przecież musi je mieć skoro je zrobiła... Komu Doda przekazała kasę? Ile? Kiedy? Czy każdy kto przelał kasę Dodzie odnajduje swoją kwotę? W innym wypadku nie da się zamknąć sprawy. I nie, nic tu nie jest jasne. Doda zwala część odpowiedzialności na koleżankę. ALe to ona wyciągnęła psa, ona oddała go do hotelu, ona prowadziła wątek. Fajnie, że nie była sama, niech poprosi o koleżankę o pomoc i działa. Część odpowiedzialności to wciąż odpowiedzialność. Rok jej nie zaciera. To tak jakby matka po roku porzuciła dziecko, mówiąc, że ojciec nic nie zrobił. Albo niech napisze wprost: porzucam psa. Takie oświadczenie to tez forma odpowiedzialności. Gotowość do przyznania się, zawiodłam. Kolejnym krokiem byłoby poproszenie innych o pomoc. Tak robią to ludzie z odrobiną godności. Ja wiem, że wydaje się, że można tylko wysłać SMS. Ale przecież można i inne rzeczy: listem poleconym wezwanie do zapłaty. Trzeba tylko znać kwotę. Jasne, że to może nie zrobić wrażenia. Wtedy można złożyć sprawę w sądzie. Albo i nie, to już decyzja tego, kto tą kasę powinien dostać. Nie powiem jak jest właściwie. Ale niewłaściwe jest zaniechanie. Nie protestując przeciwko temu co się dzieje, godzimy się na to, co jest. Legalizujemy samowolki, legalizujemy kradzież, pomawianie. Kolejna rzecz: same piszecie o sądach... Jeśli za chwilę sprawa się odwróci, ktoś kogoś znów pozwie, może się okazać, ze ci, który zostali skrzywdzeni nie mają nic na swoją obronę. Ile już hoteli, ilu ludzi było najpierw super, a później coś poszło nie tak i zaczyna się nagonka? Nie widzicie co się dzieje? Gdzieś indziej pies zjadł nitkę! Nitkę z posłania! I Skąd wiecie, czy Filon kiedyś nie połknie jakiegoś sznurka, ostrego patyka czy czegokolwiek? Co się wtedy dzieje? Zaraz pojawiają się oskarżenia, dowiadujemy się, że weci się nie znają, ludzie się znęcają, psy mordują dla kasy... Przecież to na obłęd zakrawa. A tu jawnie i bez obciachu pies zostaje porzucony w hotelu - bo jak inaczej to nazwać? I nic... Na prowadzonym przeze nie wątku był w hotelu dług 50 zł, zapytałam, czy możemy na to ostatnie deklaracje przeznaczyć, deklarowicze na to, ze jasne... a Doda - nie kto inny a ona sama - zaraz z pytaniem po co deklaracje na dług przeznaczać. Czyli że dług to sprawa hotelu. Dla mnie dług to zwyczajnie kasa kogoś innego. Jeśli nie oddam, to tak jakbym ukradła. Bez różnicy. Tu staje się to normą. Ja wiem, że moja pisanina nie zmieni rzeczywistości, że nie ważne, jak kto jest głupi i podły, nie ważne co ma na sumieniu, ważne, że głośno krzyczy. Ale pisząc te dwa posty protestuję. Inaczej straciłabym szacunek również do samej siebie.
    1 point
  32. Szkolenie nie rozwiąże żadnego problemu, jeśli samemu nie pracuje się z psem na co dzień - młody pies potrzebuje aktywnego zajęcia i najlepiej, aby to zajęcie połączone było ze współpracą z przewodnikiem. Starszy pies też tego potrzebuje - ale w nieco mniejszym wymiarze godzin. Dobre szkolenie moim zdaniem to takie, gdzie uczy się nie tylko psa reagowania na siad czy waruj, ale przede wszystkim przewodnika jak ma na co dzień pracować z psem. Jeśli ta sunia ma 10 miesięcy i jest - jak wynika z opisu - raczej aktywna, to wymaga co najmniej trzech godzin pracy pod kontrolą człowieka w każdym dniu. Na spacerach i w domu także. Zmęczenie mięśni nie wystarczy - potrzebna jest aktywność umysłowa.
    1 point
  33. Buziak na dobranoc od Saszki :)
    1 point
  34. Dzięki wielkie elik :) Ogłoszenia już zrobione. Nie wiem niestety czy napisany przeze mnie tekst jest prawidłowo zredagowany, bo o suczce baaardzo niewiele wiem (właściwie wcześniej jej nie znałam), jedynie to, co udało mi się przeczytać na wątku, a "opis", który dostałam był bardzo lakoniczny. W razie czego następnym razem poproszę o napisanie tekstu kogoś, kto suczkę lepiej zna, o ile to ja będę robić ogłoszenia :)
    1 point
  35. Już szósty tydzień Filip jest z nami. Czas na krótką relację. Filipek okazał się być dokładnie TYM psiakiem. Zaaklimatyzował się bez problemu. Na początku zaliczył małą niszczycielska wpadkę (pogryzł wtyczkę od ładowarki) ale na tym koniec wpadek. Poznał domowników i rytm życia panujący w domu i bez problemu zostaje sam kiedy państwo pracują. Nie szczeka i nie wyje (sąsiedzi nie zgłaszają żadnych pretensji) za to z ogromną radością wita nas kiedy wracamy do domu. Został zaszczepiony przeciwko wirusom i wizytę u weterynarza też zniósł bardzo dobrze. Jest zdrowym i wesołym i bardzo oddanym psiakiem. Najwyraźniej przypadliśmy sobie do gustu. Na dowód kilka zdjęć Pozdrowienia i podziękowania dla wszystkich dzięki których zaangażowaniu i pracy Filipek może być z nami.
    1 point
  36. Podpisuję się pod tymi słowami i dodam jeszcze, że kryje się za tym morze łez Basi wylanych nad tymi, którym nie dała rady pomóc:(
    1 point
  37. Ale zawsze znajdzie sie jakaś MENDA, która zdołuje. A na fb ataki na Małgorzatę Judytę Brzezińską, która ma (chyba jedyny w Polsce) DT dla szczeniaków.
    1 point
  38. Wielkie ukłony i szacunek dla Basi. Tyle uratowanych Istot...ale ile za tym kryje się Jej pracy, determinacji, poświęcenia... Niezwykły, niesamowity, cudowny CZŁOWIEK.
    1 point
  39. Nooo dziecko się cieszyło, jakby od lat na dwór nie wychodziło :P Ale ile mi radości sprawił taki widok :) Się powodzi babci :D Dzisiaj mama mnie baaaaaaaaaaaaaaaaardzo zaskoczyła. Jest ciepłolubna a tu proszę bardzo wykąpała się w jeziorze (Morsy). Spodobało się mamie i czeka na kolejne niedziele :) Ja za to męczę się na studiach. :P plan do d.upy. Mam mnóstwo zdjęć, mnóstwo........
    1 point
  40. Dziś mija rok bez Foksiaczka :( dobrze,że jest Dumiś i ta mała kudłata bździągwa <3
    1 point
  41. Oj tam zaraz "diabełka"... ;) Przecież wszem i wobec wiadomo że plaskatki to psy zaczepno/obronne i ... /jak zaczepi to trzeba go bronić /
    1 point
  42. Mam schronisko dla koni. Jak czytam w jednym zdaniu "kabanos" i "koński" to niedobrze mi się robi. Pies NIE MUSI tego jeść.
    1 point
  43. Ja nie jestem w stanie sie opędzić od swoich psiunów kiedy obieram ziemniaki.Widocznie uważają że obierki są najpyszniejsze na świecie :)Nie przepuszczą też marchewki,selera,kalarepy,śliwek,kapusty,pomarańczy no i arbuz!Właściwie łatwiej wymienić czego nie jedzą - czosnku!
    1 point
×
×
  • Create New...