Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 03/03/15 in all areas
-
Mattilu, hotelik u Makili znam od dawna ...kilka dobrych lat . Makila juz od dawna ratowała różne bidy często stojące dosłownie nad grobem .Często sama wyciągała je z podłych schronisk . To dziewczyna o wielkim sercu . Ja osobiście miałam u niej pod opieką około piętnastu psiaków , często po bardzo ciężkich przejściach . Zazwyczaj nie brała ode mnie złotówki na ich utrzymanie . Jeżdziła ze mną na wizyty PA i zawoziła nawet po kilkaset kilometrów psy do DS ...mam u niej ogromny dług wdzięczności Zawsze z opieki jej byłam bardzo zadowolona . Co więcej, ma coś w sobie ( co ma tez Krzysiu) że psiaki nawet te dzikie lgną do niej ...tej umiejętności jej i Krzysiowi zazdroszczę ;) .Troche śmiesznie to wygląda jak Makila zasuwa po domu lub podwórku w tą i z powrotem a sznureczek piesiulków maszeruje za nią ;) W ogole podoba mi sie to że Makila stara się integrować psiaki ze soba przez co nie muszą być izolowane .Jesli zamyka psiaka w boksie to tylko na początku żeby poczuł się bezpieczniej i żeby miał czas na zaklimatyzowanie lub gdy jest np na specjalnej diecie i jest pora karmienia . Byłam u Makili nie raz i często bez zapowiedzi . Nigdy nie widziałam żeby żle traktowała jakiekolwiek zwierze. Zresztą , to ostatnia osoba na ziemi o ktorej bym tak pomyslała Znam wiele hotelików , bo pomagam zwierzakom nie od dziś ale Makili uważam za jeden z najlepszych . Tak na prawdę to jeszcze tylko do jednego dałabym z czystym sumieniem psa ... do innych powiedzmy " dobrych" tez dawałam pieski ale zawsze bardzo sie martwiłam i zawsze było coś " nie tak" . O Pysię jestem spokojna jak o swojego psa :) A te obrzydliwe paszkwile na Makile to jakaś świńska nagonka osób które chyba z tego nedznego procederu czerpią jakieś profity .To wszystko jest ogromnie niesprawiedliwe i krzywdzące. W kazdym razie ja byłam , widziałam i jestem zadowolona :) To tyle z mojej strony :) A Pysiunia ma sie coraz lepiej ...i głośniej ;) Coraz pewniej sie zachowuje i juz ostro poszczekuje ... jak się cieszy :) Uwielbia spać na poduszce Makili :) Poprosiłam Makilę żeby troszkę popracowała nad Pysią ... żeby dziewczyna poszła w świat dobrze ułożona ;)4 points
-
Po takiej rekomendacji żadne posty pisane przez osoby, które tam nigdy nie były, nie widziały i nie znają tego hoteliku - nie są dla mnie wiarygodne. Wiem jedno: Mortes na pewno nie zostawiłaby tam Pysi gdyby miała jakiekolwiek wątpliwości. Mnie to wystarczy... Wierzę Mortes...3 points
-
Calineczka dziś jedzie na ściągnięcie szwów po operacji. W czwartek ma zaplanowaną podróż do domu stałego w Warszawie. Domek z 1 yorczkiem, dziewczyna stale w domu, blisko park. Dziewczyna zdaje sobie sprawę z tego, że to ma być już ostatni dom dla Calineczki i wie, że sunia to staruszka, która chce przeżyć ostatnie lata - miesiące w spokoju i miłości. Mam na bieżąco otrzymywać zdjęcia Calineczki. Bardzo się cieszę, że Calineczka w tych ostatnich latach życia otrzyma miłość i opiekę!2 points
-
Sybil, dzięki za wpis :) I Doda, nie, nie przestanę pisać co myślę, tylko dlatego, że ciebie boli, że czasem ktoś wytknie ci prawdę. Wypowiadasz sie o miejscu w którym nie byłaś, nie widziałaś. Lista uratowanych psów jest długa. Tych, które nie są w hotelu, a mają własne domy. Lista tych które gdyby nie ten szczególny hotel pewnie by nie przeżyły też. Dla ciebie nie liczą się żadne fakty poza tym, że odszedł szczeniaczek. Ale gdzie ten szczeniaczek się zaraził i czy miał szanse przeżyć, czy ktoś go leczył i wiedział, że oddaje do hotelu chorego to już nie ważne. Tylko dlatego, ze można dokopać Betkak, której tak nie znosisz. Wcześniej żaden pies w hotelu nie chorował, a szczeniaków było tam multum. Nagle przyjeżdża nowy pies, on jest chorym nr 1 a dopiero później choruje inny szczeniak, który - ciekawostka - już od jakiegoś czasu był w hotelu. Nie wiadomo na co, nie wiadomo jaki jest czas inkubacji wirusa, ale ty wskazujesz winnego. A jeszcze nie wiesz - bo nikt nie wie - co to za wirus. Coś szwankuje: albo uczciwość albo zrozumienie. Więc jak to jest, Doda? Nie rozumiesz natury chorób wirusowych czy jesteś zwyczajnie nieuczciwa i manipulujesz psią śmiercią dla własnych korzyści?2 points
-
W takim razie jedynym wyjściem jest umieszczanie psów w hotelach, które oferują dobre ( wg norm określonych przez Panie) warunki - dobra karma, indywidualne, długie spacery, kilka psów w hotelu (nie więcej), indywidualne pokoje (no, najwyżej 2-ki), tylko za trzeba zapłacić 50-70 PLN dziennie. No i ważny warunek: pies musi być zdrowy . Gdzie podzieją się te chore, stare, z biegunkami, siusiające i kupkające pod siebie? Najlepiej żądać cudów za dychę, albo lepiej - za darmo (takie żądanie czytałam na jednym z wątków). Nie zawsze hotel skromny (nawet biedny) oferujący warunki niskiej klasy jest pseudohotelem. Doda_, jeśli uważasz, że 300 PLN dziennie na 30 psów to majątek, to może załóż wzorcowy hotelik za taką kwotę, tylko nie zapomnij o prądzie, wodzie, środkach do prania i czyszczenia i paru innych sprawach, za które trzeba zapłacić, bo za darmo nic nie dają. Powodzenia.2 points
-
Psychopatka nie uaktywni się, jeżeli ty na "proszę zabrać psa", psa zabierzesz. Życie oferuje nadzwyczaj proste rozwiązania, ttzeba tylko chieć z nich korzystać2 points
-
My mamy odpuścić? Nie wiem czy zauwazyłas, ale to watek psa w hotelu, na który wparowałaś z niepotwierdzonymi informacjami z jednego źródła. Chyba cos zaaburza Twoje logiczne myślenie, jeśli zakładasz że zostawimy wątek żebys mogła urządzić tu kolejne szambo. Duzo tego przeklinania, dużo złości. Czepiłas sie tego USA jak nie wiem. Już drugi raz mi to wypominasz. i to zupełnie niesłusznie. Do USA może przyjechac prawie każdy, chocby na wize studencką. To nie jest jakies niesamowite osiagnięcie. Naprawdę nie napawa mnie to dumą. Ale jak widac ciebie przepełnia zawiścią. Juz pisałam, zajmij się sobą. Osiagnij cos w zyciu, wtedy nie będziesz musiała gnoic innych. Przestań szyszukiwać sobie wrogów wśród ludzi, którzy maja jakiekolwiek sukcesy, bo zapewniam cię, u każdego znajdziesz choc jedna rzecz w której będzie od ciebie lepszy. To nic niezwykłego. Wystarczy porównać odpowiednie cechy i każdy będzie w czymś lepszy od każdej dowolnej osoby. Zrozum to wreszcie i się ogarnij. To już nie podstawówka, gdzie jestes z tymi, którzy sie znęcają, by zyskać na popularności i nie ryzykować stania sie ofiarą. W prawdziwym zyciu w końcu trzeba odpowiedziec za swoje działania. Niestety twoje zarzuty co do mnie nie sa prawdziwe. Betkak poznałam na forum. moje tu pojawienie się nie miało z nia nic wspólnego. Ot, umieściłam u niej psa, a później kilka kolejnych. I to nie sama, a z kilkoma innymi osobami. I zaskakujące: Huzar, Lobo, Mila, Korek, Ragnar, Vuko, Lili, Riina i Erja (teraz Kora) maja się świetnie w nowych domach. Aster, którego według was należało wypuścic gdzies na pola tez ma nowy dom. Jak ta wstrętna Betkak mogła go tak skrzywdzić?! A japisze tylko o psach których wątki prowadziłam i które były w tym hotelu. Ile Beata wyadoptowała niezależnie ode mnie nawet nie zliczę. Zaiste, okrutna, okrutna kobieta! Jak mogła! Lepiej im przeciez było w Olkuszu albo na ulicy. Oczywiście na przeciwko tych wszystkich uratowanych psów najlepiej podstawic argument "no jest źle a ty kłamiesz" I jeszcze "powinnaś mieć dożywotni zakaz zbliżania się do zwierząt". Tak, zapewne każdy widzi, że racja jest po twojej stronie. Wszak dowody przez ciebie przedstawione porażają swoja logiką. Ok. Poironizowałam, bo i na powaznie tych bzdur, które wypisujesz, traktować się nie dało. Drugi psiak pojechał na sekcję. Zobaczymy co wykaże.2 points
-
Jest też dobra wiadomość. Dziś otrzymałam ostatnie wyniki Doris i mogę oficjalnie ogłosić, że dziewczyna jest zdrowa jak ryba, gotowa do adopcji! :) W tym tygodniu zmieniam jej opis i biorę się za akcję promującą sunię. Mam nadzieję, że przyniesie ona pozytywne skutki w postaci super domku!1 point
-
Bella już po szkoleniu, jest lepiej niż było, ale nadal to dorastająca szalona panna - no i wiadomo pies po szkoleniu słucha tego kto z nim jeździł i kto z nim ćwiczy (no i mnie ha ha), a nie że od razu wszystkich. Belinda fajna jest - za jakiś rok będzie już całkiem cacy :)1 point
-
Zaglądam do dziewczynek, oby szybko doszły do zdrówka1 point
-
Cavecanem, widzisz ja wiem, że każdy kiedyś był drącym się dzieckiem i dlatego nawet jeśli mi to przeszkadza po prostu to toleruję, a nie zaczynam myśleć o wykładaniu trutek i eliminowaniu w ten sposób problemu. Mój Boże, powiem więcej. Nawet jak taki rozpędzony przychówek mamuśki wpadnie mi wprost na nogi wytracając z rąk torbę z zakupami to mówię grzecznie nic się nie stało, a nie drę się w niebogłosy żeby zabrać od mnie w tej chwili tego obrzydliwego niewychowanego bachora bo jak nie to zaraz wezwę policje albo go trucizną nakarmię. Sowa, nie ma obawy, nie pozwalam swojemu psu podchodzić do innych psów na smyczy choćby z tego prostego powodu, że może to być pies agresywny i moja nie mająca pojęcia o gryzieniu się goldenka będzie mieć w sobie 10 dziur, a naprawdę nie mam na to ochoty. Dlatego u mnie zasada jest prosta i jeśli pies jest na smyczy zapinam i swoją, jak się dogadamy, że mogą się bawić to puszczam, ewentualnie jak widzę, że właściciel na widok mojego psa swojego ze smyczy odpina to też dla mnie jasny sygnał, że nie ma problemu i psy mogą się bawić. Ale nie widzę powodu, żadnego powodu, żeby pies mój łagodny i grzeczny, nie skaczący i w żaden sposób nie napastliwy nie mógł iść sobie po parku czy innym miejscu z dala od ulicy bez smyczy, bo jakiejś mamuśce albo innemu typowi nie podoba się, że go pies minął w odległości 3 m. Tego rodzaju fanaberie mnie nie interesują. I tyle. A jeszcze w kwestii kup w parku. To mamuśki kochane wysadzają tam swoje dzieciątka kiedy im się zachce i w ogóle nie czują się zobligowane do sprzątania po swoich maleństwach bo przecież kupka takiego cudeńka to sama słodycz. Niestety psy są tego samego zdania, potem to jedzą, tarzają się w tym albo po prostu przez przypadek wpadają ale przecież to nie jest żaden problem bo gówno dziecka to już nie gówno. Jak moi sąsiedzi wymieniali płot to sama byłam świadkiem jak dziecku się zachciało, a mamuśka wskazała mu czyjś ogródek i kazała iść i tam zrobić za drzewkami. Jak się zapytałam czy wysadzanie dzieciaka w czyimś ogrodzie to nie jest przypadkiem lekkie przegięcie odpowiedziała, że nie sądziła, że tam ktoś mieszka... No ale to mamuśki zawsze mają rację i powody żeby trutki podkładać....1 point
-
1 point
-
Trzymam kciuki za udaną wizytę i dobry fraglesowy domek. Ty też, oczywiście? Dobrze, że o tym pomyślałaś przed powrotem na dogo. ;)1 point
-
Koty są oswojone, pozowały do zdjęć - wszystko na swoim terenie. W gabinecie wetki są przerażone, siedzą wciśnięte w kąt. Nie reagują agresją, ale widać, że bardzo przeżyły zmianę miejsca. Dzisiaj został zabrany rudy kocurek - cały w dredach, zapchlony. Dzięki pomocy handzi czeka juz na niego dom - pani opłaci kastrację - będzie nam lżej. Zabieg jutro i maluch jedzie do domu! Handzia - bardzo dziękuję - oby innym tak się poszczęściło.1 point
-
wiem, absolutnie nie mam do Ciebie pretensji, osobiście jest mi wszystko jedno gdzie pojedzie, tylko u Czogały drożej, poza tym Ci sami weci co w schronisku, więc jeżeli mamy płacić to lepiej iść do innego weta, żeby porównać co powie. Calineczkę jak zabrałam do strzyżenia to od razu powiedziałam, że jest coś z nią nie tak i ma ropomacicze, Okazało się że mam rację. A tak na dobrą sprawę nigdy nie widziałam ropomacicza, ale na oko się rzucało, że ma znacznie powiększone narządy i wetem nie trzeba było być, a była oglądana przez weta w schronisku. Nie mam nic do wetów schroniskowych, ale oni nie bardzo się przykładają do oglądania pod kątem chorób psów a wg mnie powinni, szczególnie jak widać, że pies jest w złym stanie. Widać regulują w sposób naturalny ilość bezdomnych zwierząt...1 point
-
Nikt tu nie daje prawa do wykładania trutek - jest tylko nieustanna, grzeczna prośba wielu z nas, moja także - proszę, aby cudzy pies, puszczony luzem, nie podbiegał do mojego prowadzonego na smyczy ani do mnie - przynajmniej tak długo, dopóki nie ustalę z właścicielem drugiego zwierzęcia, że oboje zgadzamy się na bezpośredni kontakt psów między sobą lub z nami. To moja sprawa i moje prawo, aby bez mojej zgody nikt nie wycierał pyska o mój płaszcz ani rąk o mojego psa; to moja sprawa, czemu nie życzę sobie okrzyków w rodzaju "a niech się tylko przywita" albo "mój nic nie zrobi". Czy to jest naprawdę zbyt trudne do przestrzegania?1 point
-
Takich postów jest tu mnóstwo - nie chodzi o krytykę, ale szkoda, że świeżo upieczeni opiekunowie dopiero po fakcie zaczynają się zastanawiać dlaczego nie udało im się w necie namierzyć żadnych informacji na temat hodowli. A odbiór psa poza miejscem hodowli jest niezgodny z prawem. Mam nadzieję, że pies wyzdrowieje i nie będzie miał dalszych problemów natury chorobowej.1 point
-
oj, Jaszko! Zwierzaki dają nam tyle radości. Wraca się do domu, człowiek złachany, wściekły albo upokorzony, popatrzy sie w te oczy, pyski roześmiane, i od razu trochę lżej... Trzymaj się, pozdrawiam cieplutko!!!1 point
-
Ania juz w drodze po Muszke !!1 point
-
W grupie 7 bada się predyspozycje psów do pracy, do której zostały wyhodowane. Mniejsza szansa na to, że trafi się lamer. Ja uważam, że przeciętne skojarzenia są potrzebne. Ludzie muszą mieć dostęp do tańszych rasowych zwierząt. Tylko ze wtedy jednak zdrowie powinno być priorytetem jeśli chodzi o dobór rodziców. Zresztą ja w ogóle uważam, że kolejność jest taka: zdrowie, temperament, eksterier.1 point
-
Psiarz psiarza zawsze zrozumie :) Nie trzeba wiele pisać i tłumaczyć. Mam teraz kiepski czas i Tobołki są, jak zawsze zresztą, moim azymutem.1 point
-
1 point
-
Będę zamieszczała filmiki wszystkich chorych psów, które do mnie trafiły. W przyszłym tygodniu Mieszka -paralityka. Miał złamany kręgosłup, łapy i był neurologiczny jak do mnie trafił ponad 3 lata temu. Nie trafiał do miski tylko dziobał jak kura. Teraz biega, szaleje, tylko po schodach muszę mu pomagać. Nie dlatego, że nie potrafi, tylko dlatego, że lubi jak go wnoszę. Przy innych osobach wchodzi.1 point
-
Rinuś, dyskusja jest bezprzedmiotowa (chyba). Ja protestuję przeciwko używaniu pewnych "kalek językowych" jako głównej i w sumie jedynej wytycznej do.... czegokolwiek - w tym przypadku: jako Wykrywacza Dobrych Hodowli (albo Dyskredytowacza Złych). Zaczęło się od tego że jak nie ma zyliona championatów, to beee... I jak kryją swoim psem, to też beeee... bo najwyraźniej koniecznie trzeba wyczyniać przy tym cuda wianki. Zdrowy rozsądek kazałby spytać: jak się ludziskom sprawdziło jakieś skojarzenie, mamy tu zeznania :smile: że fajne psy wychodzą, to niby czemu musieliby zmieniać koncepcję? Evidenment nie celują w Crufty i Westminstery :smile:, po prostu trzaskają labki dla ludu. I fajnie, że zrobili sukom hodowlankę, że przebadali choć trochę, że psy od nich się podobają tzw. przeciętnym właścicielom i że się z nimi daje żyć i to zdaje się całkiem miło. Takie hodowle też są potrzebne - co więcej, śmiem twierdzić ze to one mogą stanowić przeciwwagę dla tak zwanych "pseudo". " Rzeczywistość, prąpani, skrzeczy i wije się jak nadepnięta żmija. Coraz więcej badań i... coraz więcej psów chorych. Nieaportujące labradory, rozhisteryzowane owczarki, tchórzliwe goldeny, autyczne ozdóbki. Ledwo łążące, mające problemy z aparatem ruchu rasy niegdyś użytkowe. Rasy mające problem z naturalnym rozrodem. Ulepszanie idzie pełną parą, słowem. Jak to mawiał klasyk "walka klas zaostrza się w miarę postępów rewolucji" - na razie tak to wygląda.1 point
-
Na ogródki idziemy we czwartek. Nocny obchód nic nie dał. Dzięki uprzejmości Pani z Miau, Misio będzie miał /może nawet już ma/ ogłoszenia na Łęknicach. Takie zdjęcia Misia jeszcze znalazłam:1 point
-
Proszę mnie oświecić, bo nie rozumiem sprzeczności. Doda_ na czerwono i wielkimi literami oskarża hotelik, że nie zrobił sekcji pieskowi, który przywieziony bez książeczki zdrowia, ale z zapewnieniem ustnym osób, które go przywiozły o odbytej kwarantannie i szczepieniach, zachorował i odszedł. To prawda, nie można ludziom wierzyć "na słowo" i betkak z pewnością już takiego błędu nie popełni. Przy chorobie wirusowej jest określony czas, kiedy należy dokonać utylizacji. Dlaczego "właściciel" nie zgłosił żądania sekcji w obowiązującym czasie? A dalej inny użytkownik na informację, że drugi, nieżyjący pies będzie miał robioną sekcję w Krakowie zgłasza pretensje/pogróżki? "Przywlokłaś do hotelu paskudztwo. Na dodatek przywiozłaś je też do Krakowa. Módl się, żeby nic w tej sekcji nie wyszło." Doda_ pomimo wielkich starań nie osiągnęła sukcesu w zniszczeniu innego hotelu, teraz próbuje spełnić się atakując inne wątki.1 point
-
spróbuj z Acaną, z Britem. Moje jedzą obie karmy bardzo chętnie, do tego raz dziennie daję im Animondę Gran Carno puszki. To nie shih tzu, ale też mała rasa :)1 point
-
Hej;) Daje znac jak się wyniki mojego psiaka mają po kontroli;) Jesli chodzi o potas to obnizyl się i w koncu jest w normie, na i chlorki znacznie podwyzszone więc wracamy również do ringera jesli o kroplowki chodzi. Jego nadcisnienie obecnie jest takie, że wyniki ma super i trzyma się wszystko w granincach 120/80, czyli lotensil działa;) Jesli chodzi o parametry nerkowe to: kreatynina= norma do 159, u maluszka wynosi 154;) Weszlismy w 3 fazę PNN, był w 4. Za to mocznik mnie zabil. Zaczelismy leczenie z mocznikiem 16 w normie do 9, obecnie wahal się w ganicy 8-13, dzis wynosil 27.8! Ale jak wiadomo na mocznik wplywaja rozne czynniki. Dzisiaj moj psiak byl tak odwodniony, że jego krew była wręcz czarna.1 point
-
Do Australii to się nie jedzie, tylko sprowadza mrożonke. Ja np uważam,że mam zajebiste suki i będę je kryła zajebiście. W tym celu odwiedzam wystawki, aby nie kryc ze zdjęcia. Teraz jadę na crufts mimo że wiem, że mój pies nie ma nic wspólnego z angielska linia i marne szanse, ale kurde...Chce sobie na te pieski popatrzec, bo prawda jest taka, że jeśli masz dobre suki, to krycie ich zza płota jest totalna głupota.1 point
-
Ada -jeje możesz już sobie odpuścić. Nikogo nie interesują twoje insynuacje i oskarżenia. Na kilku wątkach wykazałaś się juz wystarczająco niepowaznymi zachowaniami, dobrze wiemy jaki jest twój cel. Domysły na temat motywacji każda z nas ma, ale tym się od ciebie różnimy, że nie piszemy pewnych rzeczy na forum publicznym. Po prostu nie wypada. Wobec kompletnego braku szacunku do twojej osoby mam w nosie czy uważasz mnie za kłamczuchę czy naganiaczkę. Opinia kłamcy o osoby, która kłamie... no cóż. Minus razy minus daje plus. I to mi wystarczy. Nie wymagam by każdy się ze mną zgadzał czy mnie lubił. A twoje zachowanie względem innych świadczy zaś już tylko o tobie.1 point
-
1 point
-
No i dla mnie najbardziej rozczulające zdjęcia - z tymczasowym panem. Dodam, że nas tak nigdy nie prosił o pieszczoty... Jakaś więź? No to na tyle... :)1 point
-
Dzisiaj Popcorn na moj widok piszczała i merdała ogonem, dawała też swój pychol do głaskania i lizała mnie po rekach:) chcielismy nagrac krótki filmik ale niestety w obecności Pawła się nie udalo, stresowała się aparatem, moze uda sie gdzies kamerke ustawic i wtedy nagrac zachowanie Popcorn w mojej obecnosci..:) ale naprawde fajne uczucie kiedy psiak zaczyna reagowac i cieszyc sie moim widokiem:) Pozdrawiamy1 point
-
1 point
-
Moja suczka jest łagodna jak baranek, a wziełam ją ze schroniska, Może więc niekoniecznie trzeba szukać u hodowców?1 point
-
1 point
-
I dalej czekam na otwarcie drzwi. No,wreszcie,tu jest mi najlepiej,a pańcia zaraz mi umyje łezki.1 point
-
Idziemy do domciu bo zimno. No otwórz mi tą bramkę wreszcie! No, a drzwi kiedy mi otworzysz?1 point
-
1 point
-
Jedno drugiego nie wyklucza, jestem za wieksza iloscia organizacji kynologicznych, ale przy jednoczesnej zmianie przepisow. Niestety ale dla mnie hodowanie na wyglad to porazka. Zobaczcie co sie stalo z sznupami, same puchatki. Ilu hodowcow, nawet tych dobrych dbajacych o swoje psy i zwracajacych uwage na zdrowie zdecyduje sie na szorciaka? A to i tak pikus, bo nie odbija sie jakos powaznie na zdrowiu. Ale ONy, SP, laby i masa innych ras jest wyniszczona. Sory, ze wkladam kij w mrowisko ;) ale mna telepie jak ogladam KALEKI na wystawach - juz lepsze sa niektore psy z pseudo. Tfu! Tof jest zajebisty, uwielbiam takie wariaty <serduszkowa emota> Tez jestem cala pogryziona wiecznie :D Po zabawie z Tofikiem moglabym skonczyc bez reki :P1 point
-
To nie o to chodzi tylko już zaczęło się wybielanie "pana hodowcy", że pieski papierowe to on w luksusie hoduje a te z tego "drugiego miejsca" to pseudo bo np niepapierowe. W tym "drugim miejscu" jak się okazuje to on też miał psy papierowe czyli z tatuażami zkwp. Więc nie piszmy że to pseudo - bo pseudo to pseudo. Ten pan ma hodowlę zkwp bo jest i członkiem zkwp i ma hodowle (nie jedną) zarejestrowane w zkwp a że ma jak w pseudo to już inna sprawa. Poza tym to tak jak z tą córką weterynarz - w lecznicy "dusza człowiek" i na wszystkie "pikusie" ach i och. A u tatusia w gnoju to co ? Co to w ogóle za podział u jednego człowieka: te z hodowli a te z pseudo ? Abstrakcja. Albo hodowla zkwp albo pseudo. No tylko że takich związkowych hodowli jak u niego to w zkwp nawet nie od metra a od kilometra.1 point
-
1 point
-
Wilcza dusza, anana amarok, la dam latea. Te trzy znam, rozmawiałam z właścicielami, badają psy. Z Krainy Nigdy nigdy też są fajne psy, pani Czarkowska zna sie na tym co robi.1 point
-
[quote name='zaginiona sara'] PS. mam 2 psy z pseudo - jeden z ulicy, nie wydałam nawet złotówki za nie, a są zdrowsze niż pies koleżanki za kilka tysięcy. Chyba coś jest nie tak ze związkiem skoro wiele chorych psów wypuszcza, kalekich, ale cóż jest popyt.[/QUOTE] i jeden chory pies z rodowodem kontra dwa zdrowe kundelki to jakikolwiek dowód na to, ze ZKwP jest złe? gratuluję "logiki"...1 point
-
Sybel oczernianiem jest dla mnie psucie komuś reputacji na podstawie własnej oceny tego, co podpowiada wyobraźnia. Jeśli chce Pani poznać moje psy, ich poziom socjalizacji zapraszam serdecznie w odwiedziny. Co do strony, to niestety nie mam już czasu by się nią zająć, ale więcej info i zdjęć jest na FB – zapraszam do odwiedzin. Moje psy nie żyją w odchodach po kostki, i nie czyszczone są tylko do zdjęć. Mają takie same warunki, jak ja, są zadbane i czyste, doskonale odżywione. Mieszkamy razem, chodzimy wszyscy razem na spacery. Zresztą, jeśli zechce mnie Pani odwiedzić, odpowie sobie Pani na pytanie czy da się jednorazowo zabrać tak dużą sforę psów, w tym aktywnych reproduktorów, które nie były by z sobą cały czas i opanować je. Zapewniam Panią, że ten widok robi wrażenie nawet na zawodowych szkoleniowcach i behawiorystach i o czymś świadczy. Berek ciocia statystyka myli się Pani. 46,4 szczeniąt rocznie (przy średnio 7-8 szczeniętach w miocie to średnio aż jeden urodzony miot na dwa miesiące), ale to już takie szczegóły. Pewnie martwi Panią fakt, że tyle szczeniąt i psów, więc zaniedbane. Wyjaśnię Pani dlaczego mam tyle psów – uważam, że postęp hodowlany i osiągnięcie założonych celów na 2-3 sukach jest bardzo ciężki lub wręcz niemożliwy, albo odbędzie się kosztem zwierząt, no, chyba że ktoś ma na tyle szczęścia, że może z powodzeniem wygrać 6 w lotto. Oczywiście psów nie hoduję sama, było by to chyba awykonalne pod względem jak Pani wspomniała ich potrzeb socjalizacyjnych i szkoleniowych. Oczywiście jest to moje i nie tylko moje jedyne zajęcie, jak już pisałam, żeby poświęcić się hodowli zrezygnowałam z pracy zawodowej. Jeśli liczy Pani czas, to owszem jest to czaso i praco chłonne, nawet tak bardzo, że oddałam znajomym telewizor, bo nie miałam go nawet czasu włączyć, stał po prostu nieużywany, ale nie ubolewam :) Mieszkam z moimi psami i jestem z nimi 24h/dobę, 7 dni w tygodniu, oczywiście poza wyjazdem na zakupy, obozy, itd., ale nawet wtedy nie są same, ponieważ jak pisałam nie prowadzę hodowli sama. Mój patent na potrzeby socjalizacyjne – otóż oprócz psów mam ośrodek jeździecki w tym samym miejscu. Szczenięta mają kontakt z różnymi ludźmi i zwierzętami od pierwszych tygodni życia. Mieszkamy we Wrocławiu, jakieś 100 m od torów kolejowych i ulicy, 50 m od blokowiska – to takie 10 ha oazy w dużym mieście, więc bodźców im nie brakuje. Wiem, co robię, wiem czego potrzebują szczenięta do prawidłowego rozwoju. Maluchy mają zapewnioną również wczesną stymulację neurologiczną, co też daje dobre efekty. Co do szkoleń, to jak wspominałam szkolę we własnym zakresie psy do pomocy mi w codziennych czynnościach oraz na potrzeby ról w filmach. Do poważniejszych szkoleń „używam” profesjonalistów. Jeżdżę czasem na obozy i seminaria, czasem szkolenia odbywają się u mnie. Zapraszam i w tym wypadku na profil mojej hodowli na FB – są tam zdjęcia z obrony, takie z końmi w tle, to u nas. Są też one na stronie Dog Work i chyba Dog Center. Brezyl proszę odwiedzić moją stronę na FB [URL]https://www.facebook.com/pages/Wilcze-Serce-Hodowla-Owczark%C3%B3w-Niemieckich-D%C5%82ugow%C5%82osych/162190717160102[/URL] – tam jest trochę zdjęć pracujących psów z moim przydomkiem z p. Jackiem Lewkowiczem, z p. Mariuszem Kuzmeckim. Ostatnio dowiedziałam się od właściciela, że np. GENIUS Wilcze Serce nie tylko wygrywa wystawy w ZOND, ale jest najlepszy w IPO. Informacji takich trochę dostaję. Głównie właściciele psów robią z nimi PT, gdyż najbardziej lubię sprzedawać psy z przeznaczeniem do rodzin. Uważam, że pies, to przede wszystkim zwierzę stadne, dla którego najważniejszy jest kontakt z człowiekiem, ruch, zajęcie i praca w podstawowym zakresie, co zresztą cieszy właścicieli psiaków. Wolę, aby mój pies mieszkał w bloku, gdzie spędzi czas z ludźmi, wyjdzie na kilka spacerów, gdzie się wybiega, pochodzi do psiego przedszkola, a później rozwinie się w posłuszeństwie na poziomie „basic”, niż będzie psem z wyszkoleniem IPO, mieszkającym samotnie w kojcu i służącym jako alarm :( Nie sprzedaję psów do kojca, o czym jest od początku założenia mojej hodowli informacja na stronie, chociaż wiem, że nie do końca mam jak sprawdzić prawdomówność właścicieli. Oczywiście bardzo się cieszę, jeśli właściciele mają czas na więcej i idą w kierunku szkoleń specjalistycznych, ale nie po to, by wyszkolić sobie „nieszczęśliwy alarm”. Zawsze właściciel kupujący ode mnie szczenię, zanim wyjedzie z hodowli spędza około 2 godzin, gdzie wyjaśniam mu jak opiekować się psem, jak go żywić, jakie pies ma potrzeby, jak się uczy, itd. i mówię o wadze socjalizacji, poświęcenia psu czasu i zachęcam do szkoleń. Jedni ludzie tego przestrzegają, inni nie, ale hodowcy nie maja już na to wpływu, choć myślę, że dobre życie psa jest ich marzeniem. Jeśli chodzi o umieszczanie katalogów powystawowych w necie, to pewnie ich Pani nie znajdzie, bo i ja ich nie znalazłam, ale nie ode mnie to zależy. Może znaleźć Pani informacje na forach lub po prostu katalogi w wersji drukowanej. Osiągnięcia moich psów znajdzie Pani na stronie hodowli, w profilu każdego psa. Co do odsetka psów dysplastycznych, to wyraźnie napisałam, że jest on znacznie poniżej 3% na podstawie informacji, które posiadam i dodałam także, że „pewnie niektórzy właściciele nie prześwietlają psów i wyniki nie są w pełni miarodajne”, więc to już chyba bicie piany. Pani Itske, wyjaśniłam chyba dość jasno kwestię, która Pani porusza, ale zrobię to raz jeszcze. Napisałam, że jeśli chciałabym hodować psy w ZKwP musiałabym oddać psy z rodowodami PKPR, bo nie mam warunków socjalno-bytowo-czasowych na więcej psów. Musiałabym albo oddać, albo przestać hodować, bo psów z „papaierami” FCI mam zbyt mało, by można to było nazwać hodowlą. Dzielenie doby po 40 minut dla każdego psa, jak to wynika z Pani wyliczeń, jest w naszym wypadku utopią. Moje psy spacerują i większość pracy wykonują stadnie, czyli cała sfora plus przewodnik, stąd nie muszę dzielić doby na każdego psa z osobna. Pozostałe kwestie wyjaśniłam już w postach powyżej :) Mam nadzieję, że rozwiałam kwestie budzące wątpliwości. Myślę, że poświęcam moim zwierzętom więcej czasu, niż 99% właścicieli psów, także i z pewnością część osób z tego forum (jedyną moją przerwą w pracy ze zwierzętami jest śniadanie i obiad i kilka godzin snu, nie odpoczywam po południu, nie zostawiam zwierząt, bo idę do pracy, nie oglądam wieczorem filmu, nie uprawiam wirtualnego życia na forach i nie żyję życiem innych osób i wyimaginowanymi problemami i sensacjami). Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! :)1 point
-
[quote name='Rinuś'][I][B] Gdyby media nagłośniły całą sprawę i te zmiany które są konsekwencją nowej ustawy ludzie zaczęliby bardziej dociekać o co w tym wszystkim chodzi. Ktoś chce psa Z rodowodem,nie na wystawy tylko o tak do domu to nie wnika dalej czy to rodowód stowarzyszenia (wczesniej pseudo) czy z ZKwP. Media powinny zacząć edukację na czym polega ta różnica.[/B][/I][/QUOTE] Właśnie to jest to "skrzywienie zawodowe", o którym mówię :evil_lol: W Europie kryzys, Unia Europejska się rozpada, świat atakują terroryści, w Mali jest wojna, ale media powinny się zająć legalnie działającymi stowarzyszeniami kynologicznymi ;) I ekspresami do kawy - bo ja np. na tym się nie znam tak, jak Motyleqq, a chciałabym fajny ;)1 point