Jump to content
Dogomania

Jasza

Members
  • Content Count

    22,227
  • Joined

  • Last visited

About Jasza

  • Rank
    Jasza
  • Birthday 12/19/1978

Profile Information

  • Gender
    Female
  • Location
    Śląsk

Converted

  • Location
    Świętochłowice
  • Interests
    Chyba wiadomo ;-)
  • Occupation
    Sekretarka

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Dużo się u nas pozmieniało, wydarzyło się trochę dobrego i trochę złego. Tobołki zdrowe ( odpukać!!) choć rozdzielone. Reksio w dobrej formie, bierze leki na serce i wątrobę, Misia walczy z nadwagą ;) Ściskamy!
  2. Jasza

    Niedoczynność Tarczycy

    Mam wyniki. Świadczą o tym, że niedoczynność zmienia się w nadczynność. Weterynarz zdecydował, że odstawiamy leki i powtarzamy badanie za dwa tygodnie. Drugi dzień bez forthyronu i jest lepiej. Przesypiamy prawie całą noc, w dzień jest zupełnie ok. Brzuch nadal wzdęty. Encorton Misia brała trzy tygodnie ( co tydzień zmniejszałam dawkę) ale to było we wrześniu. Wtedy też miała robione badania tarczycowe ( podczas kuracji sterydami z powodu swędzenia i wysypki na brzuchu) więc może wyniki świadczące wtedy o niedoczynności tarczycy były zaburzone przez leki? I dostała ten forthyron, na dodatek w dużej dawce, niepotrzebnie?
  3. To jednak chyba chore oskrzela i płuca. Tylko takie cholerstwo nie spowodowane bakteriami, a grzybami. Dostaliśmy przykazanie powrotu do Orungalu - pulsacyjnie ( 4 dni tabletka, tydzień przerwy i tak trzy razy) i już po dwóch dniach jest lepiej. Grzyby są paskudne jeżeli chodzi o leczenie, ale mamy fajnego weterynarza ( i fajna weterynarkę :)) więc jestem dobrej myśli. Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i ściskam.
  4. Nie wieszaj się Maciaszku ;)   Ja tam się witam. Nie żegnam, rzucam tylko: "pani przyjdzie". Ale powitania - oj tak, to jeden z najprzyjemniejszych momentów dnia. Kiedyś, przez krótki czas starałam się, żeby te nasze powitania były 'chłodniejsze", ale nie wytrzymałam. "Zimny chów", na cokolwiek miałoby to zadziałać, mnie do końca nie przekonuje.   A Mela już Cię bardzo, bardzo lubi Maciaszku :):):):):):) I to jest piękne.
  5. Maciaszku! Na razie nie wiem co napisać, po prostu patrzę na zdjęcia Meli i ...  Wszystko będzie dobrze. I ona i Wy będziecie bardzo szczęśliwi. A Bazyl niech czuwa. Tam z góry. Ściskam!!
  6. Jasza

    Lusia

    Kot jest w Świętochłowicach, a właściwie był, bo od wczorajszego wieczoru już go nie ma. Szukałam go rano, ale cichosza. Zaraz jeszcze będę wychodzić, to posprawdzam przy śmietniku i przy miskach.
  7. Jasza

    Lusia

    Joanko, przepraszam, że u Ciebie i Luski... :( Dzisiaj pod moim blokiem zobaczyłam kota ( albo kotkę) w strasznym stanie. Płakał, dałam mu jeść, ale nie chciał, albo nie potrafił. Nie napił się też wody. Ma cały pyszczek w ropie. Ropa aż kapie na ziemię. Jest też cały brudny i posklejany. Razem z sąsiadką z bloku obok powiadomiłyśmy Straż, przyjechał pracownik ze schroniska w Bytomiu, ale nie udało mu się schwytać kota do siatki za pierwszym razem. Potem to już było tylko gorzej. Kot uciekał i chował się pod kolejne samochody... :( A potem zniknął. Podobno jest już w takim stanie od trzech dni. Do mnie podszedł sam i żalił się wyraźnie szukając pomocy, ale nie dał się dotknąć, tylko syczał. Nie wiem co robić. Jutro jeśli wróci to znowu zadzwonię na Straż, tylko czy takie łapanie coś da? Pani, która dokarmia koty na naszym osiedlu mówi, że on jest agresywny i nie da rady go złapać. Że je tylko jedzenie z puszki i pije mleko ( faktycznie, zanim przyjechał Pan ze schroniska kot zjadł to co mu ta Pani przyniosła.) Mam mętlik w głowie. Tak strasznie mi go żal.
  8. Zapisuję Czesia!
  9. Wpłaciłam wczoraj za dwa miesiące. Mam nadzieję, że pieniądze dzisiaj będą na koncie.   Mufce życzę żeby przetrwała te upały jak najlepiej. I zdrowia dla Sybi!
  10. Jasza

    Lusia

    Joanko, czytam o Lucku i nie wiem nawet co napisać. Kłaniam Ci się nisko. Wielka jesteś.
  11. Pod szkiełkiem też robiłam, nie pamiętam tylko jak się to nazywało. Najpiękniejsze, które pamiętam to były z bratkami :) Kurczę, jak znajdę szkło, to sobie zrobię, a co.
  12. Piękne :) Ja się zainspirowałam mandalami MOCY LASU. Musze się podszkolić i coś zrobić z tym, żeby podczas układania małe psie łapki nie zadeptywały efektów ;)   Na razie układam mandale z granitowych głazów, grabi i złamanej motyki ;)
  13. W ogrodzie życia w ogrodzie świata cisza rozpina skrzydła ptaka Słońce się kąpie w pianach strumieni Drzewa kołyszą smugami cieni Kwiaty słuchają głosów motyli Niebo ku morzu z ufnością się chyli Błękit z błękitem Zieleń z zielenią płyną po ziemi i ponad ziemią Ze snu srebrnego woda się budzi w ogrodzie świata W ojczyźnie ludzi W ogrodzie świata Pan się przechadza Stwórca jaskółek Gołębi władca Żywiciel kwiatów Właściciel morza Przyjaciel słońca Życia gospodarz.   "Ogród świata". Marek Skwarnicki.
  14. Maciaszku, chciałam już nie pisać, bo chyba to nie miejsce na takie dyskusje. Może niepotrzebnie tak wypalilam jak z procy, taka jestem. Nigdy w życiu nie przyszło by mi do głowy, żeby wartościować: rasowy-gorszy, kundel-lepszy, albo odwrotnie. Nigdy nie śmiałabym krytykowac tego, że ktoś kupuje psa kierując się swoimi potrzebami, marzeniami,   a nie ratuje przygarniając. Mam na ten temat swoje zdanie i swoje przekonania, ale daleko mi do oceniania. Zdecydujesz się na kupno rasowego szczeniaka z dobrej hodowli - pięknie, to przecież Twoja decyzja i Twoje życie, tylko  - przepraszam, muszę to napisać, korci mnie - naprawdę niepotrzebne są tłumaczenia. Tlumaczenia jak dla mnie troche na siłę.   Piszesz, że pies musi spełnić pewne wytyczne - czy naprawdę tak trudno znaleźć takiego w DT? Przecież to nie musi być pies o którym nic nie wiadomo, schroniskowy, albo ledwo co odratowany z łańcucha. Można znaleźć psa choćby na Dogo, dobierając odpowiednio do swoich możliwości, trybu życia takiego, który spełni nasze oczekiwania,  z którym sobie poradzimy. Można "wyszukać" psa, który jest poznany przez tymczasowych opiekunów, takiego, który zostaje sam w domu,  dogaduje się z dziećmi, jest niewielkich lub średnich rozmiarów, ma taki a nie inny temperament... itd itp. Dla mnie to jest najpiękniejsze, najsensowniejsze  i najważniejsze w pomaganiu psom, w wolontariacie, w działalności fundacji. Nie tylko to, że psy schroniskowe mają pełne miski i są wysterylizowane. Właśnie to, że są Domy Tymczasowe w których pies zdrowieje, dochodzi do siebie, pokazuje swój prawdziwy charakter i potem już "ogarnięty" trafia do takiego domu, w którym się wpasuje w Rodzinę jak kawałek układanki. Ktoś szuka psiego sportowca, biegacza, psa rozbrykanego, pełnego energii, ktoś inny kanapowca,  któremu wystarczają krótkie spacery i wylegiwanie się na trawie. Ktoś koniecznie dziecioluba, ktoś - psa, który kocha koty. I w tym  - według mnie - tkwi sens mądrego pomagania. Bo przecież wiem dobrze, że jest tak jak piszecie, że nie każdy jest zdecydowany przygarnąć psa o którym nic nie wie, psa-zagadkę. Z ktorym nie wiadomo jak mu się życie ułoży i jak sobie da radę.   A czy w przyszłości nagle nie zachoruje? Czy nie przeżyje traumy, ktora silnie na niego wpłynie? Czy nie zostanie pogryziony i nie zacznie się bać dużych psow? Czy nie wydarzy się coś, co wpłynie bardzo mocno na jego zachowanie, emocje? Ech, gdyby tak szło zaplanować całe swoje życie...   Jeszcze raz przepraszam, jeśli Cię moje słowa uraziły. Napisałam tylko dlatego, że Cię znam i lubię, na innym wątku bym nic nie napisała,  bo ja generalnie nie lubię się wdawać w dyskusje ;)   Może mi z takim podejściem i z dziwnymi poglądami jest łatwiej? Nie marzę o żadnej rasie. Wszystkie psy mi się podobają, wystarczy, że spojrzę w oczy. Sprowadzanie na ten zapsiony do niemożliwości świat kolejnych słodkich klusek wydaje mi się fanaberią. Pies polski czy czeski podoba mi się równie mocno i mój wypaczony gust pozwala mi zakochać  się do szaleństwa nawet w najbardziej skołtunionym i brudnym kundlu.  Pies to przyjaciel, a przyjaciół się wybiera albo spotyka, a nie kupuje. No i znając moje szczęście, nawet gdyby mnie ktoś obdarował pięknym, rasowym, genetycznie przebadanym  sprawdzonym pod każdym kątem szczeniaczkiem, bardzo prędko okazałoby się, że to czarna owca w rodzinie i wyrodny syn lub córka ;) Mały agresor, z lękiem separacyjnym, bojący się burzy i atakujący dzieci na rowerach. Taka karma ;) A na karmę nie ma rady ;)   Kasiu - jakikolwiek pies zagości w Twoim sercu i domu - niech będzie wspaniały, zdrowy i niech Wam będzie dobrze razem.
×