Jump to content
Dogomania

Hope2

Members
  • Posts

    10073
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    9

Hope2 last won the day on April 25 2017

Hope2 had the most liked content!

2 Followers

Profile Information

  • Gender
    Not Telling

Recent Profile Visitors

5770 profile views

Hope2's Achievements

Apprentice

Apprentice (3/14)

  • Very Popular Rare
  • First Post Rare
  • Collaborator Rare
  • Posting Machine Rare
  • Week One Done Rare

Recent Badges

525

Reputation

  1. Bo dom bez psa jest...pusty. Mój syn mawia, że jak pójdzie na swoje,to pojedzie do schroniska i adoptuje tego, do którego mu serducho zabije. Oznacza to, że...wyjdzie z połową schroniska, albo wypatrzy największą biedę. Ale serce się cieszy,bo udało się wychować małego ludzika na dorosłego, empatycznego i mądrego faceta
  2. U mnie psy były od zawsze, tym bardziej, że mój tata zbierał wszystkie, które znalazł. Pracował jako traktorzysta, pola były przy lasach. Bywało że na podwórku było i 20 psów i jak mama widziała kolejnego, to biegała i krzyczała, i pakowała raz siebie raz tatę. Tata te znajdki ogarniał i wydawał- teraz byśmy powiedzieli wyadoptowywał. Były też sarny i dziki. I koty. I teraz mama czasami załamuje ręce "po kim wy to macie?" jak u moich braci albo u mnie pojawia się nowe futro. Ale najgorzej jak odchodzą i zostawiają wielkie dziury w sercu. Moi weci czasami nie mogą chyba na mnie patrzeć jak wpadam z jamnikiem- bo ma tu gulkę, a tu ma jakiegoś pypcia. Bo ma biegunkę- albo wręcz odwrotnie, nie robi koopy dwa dni. Muszę mu fotki zrobić i wrzucić na wątek, bo się hrabia roztył odkąd został sam i na słowo dieta dostaje spazmów i histerii.
  3. Co za durnoty żeby własne wątki zapisywać
  4. Długo mnie nie było, bo zgubiłam hasło. Wnet minie drugi rok jak Hades pobiegł za Tęczowy Most. Chłoniak.... Boże! W życiu bym nie powiedziała, że tego wiecznego szczyla żre obcy zawsze w biegu, zawsze uśmiechnięty od ucha do ucha... I zawsze szczupły "taka jego uroda" mówili weci. Jak zaczął się covid i nie można było nigdzie wychodzić Hades ładnie się zaokrąglił. Aż mi się oczy śmiały do tych wypełnionych boczków. I...nic, absolutnie nic nie wskazywało na nieszczęście. Miał 11 lat. Zimą pokochał spanie przy piecu, śmiałam się, że wygrzewa stare kosteczki. Wiosna i lato minęło szybko. Po jednym spacerze Hades zaczął wymiotować- nigdy nie widziałam takich fontann. Pierwsza myśl- zeżarł coś na dworze (bo biegał luzem). Na cito do weta, już na rękach go znosiłam do auta. Sąsiadka tylko popatrzyła "daj, ja pojadę, ty z nim siedź". Pobraliśmy krew- przy okazji test na parwo,bo szaleje w okolicy. Wbiliśmy wenflon- żeby podać kroplówkę. Przeniosłam go do pokoju RTG i USG, wet poszedł się przebrać...ale zdążył tylko wyjść za próg,bo już krzyczałam "doktorze! On umiera!" Ani wet ani jego żona nie mogli uwierzyć, że tak zdrowo wyglądający pies umiera...a mi tak trudno było go wziąć na ręce ostatni raz... Chciałam go skremować, ale wet powiedział, że Hades musiałby leżeć w chłodni przez weekend. Zabrałam go i pochowałam w lesie. Uparłam się jednak na badania. Chciałam wiedzieć, bo gdyby ktoś rozkładał trutkę albo inny syf chyba zmusiła bym gnoja do skonsumowania swoich wynalazków. I...poza chłoniakiem, rozsianym Hades był zdrowy jak rybka. Mam żal do siebie- że nie widziałam. Ale przecież dwa dni przed jego śmiercią byliśmy na 10km spacerze. Dzień wcześniej przybiegał i podskakiwał jak piłeczka... Został Bilbo. W tym roku skończy 19 albo 20 lat. Pyszczek co raz bardziej siwy...a ja się boję co zrobię jak i jego zabraknie Ps. Po śmierci Hadesa zadzwoniłam do właścicieli mamy i taty Hadesa. Oni mieli kontakt z resztą z całej 11 miotu. I musiałam mocno gryźć się w język żeby im nie naerzucać. Bo Hades był ostatnim z żyjących. Mama i reszta rodzeństwa zmarła na chloniaka
  5. Weszłam na dogo na chwilę...skąd tu tyle reklam??? one w jakiś sposób wpływają na potral? rozumiem,że reklamodawcy coś tam płacą. Ale jat to się ma do działania potralu? Jest sprawniej? Moderatorzy wrócili? Skończyły się zadymy pt "jedna Pani drugiej Pani"???
  6. Nie mogę przejść do ostatniej strony =( nawet nie wiem czy post się zapisuje...ehhh dawno mnie nie było na dogo, chyba zapomniałam obsługi forum :( Co u nas? tęsknota, ból... W grudniu odszedł Tolo...i zabrał ze sobą moje serce. Przegraluśmy z obcym...ZNOWU :'( i choć swoje życie bym oddała za powrót Zosi, Tolusia...nie zmienię tego, że ich już nie ma W domu został Hades i Bilbo-który chyba uważa, że ma na imię Masz ;) Z powodu choroby musiałam wycofać się z bycia BDT. Nie wiem czy kiedyś wyzdrowieję. Pewnie nigdy. Jedyny plus sytuacji-szybciej się z nimi spotkam ;) choć tak naprawdę nie wierzę, że istnieje coś po śmierci. Może gdybym wierzyła było by mi łatwiej... jutro zajrzę. Może uda mi się przewinąć stronę
  7. Dziękuję moderatorom za przeniesienie wątku do odpowiedniego działu =***
  8. Halyyna jest jedyna w swoim rodzaju...
  9. Halyyna u mnie ze swoimi oblubieńcami szaleje...
  10. 15 grudnia 2017 ok godz 18.00 odszedł Wielki Wojownik Tolesław Wspaniały. Bezwzględny i podstępny nowotwór odebrał nam naszego przyjaciela... Moje serce nie pękło, ono umarło. To Toluś był moim Serduszkiem, syneczkiem, szczeniaczkiem, Gwiazdeczką...moim wszystkim... Pomimo tego, że chcemy wierzyć, że Niebo istnieje i że w nim się spotkamy w domu panuje smutek i łzy. Toluś był Aniołem, nikt i nic nie wypełni pustki, którą pozostawił. Był mentorem i przybranym ojcem Hadesa, bratem mojego syna. Przyjacielem całego świata... Przepraszam Panie Psie...za to, że tak późno się poznaliśmy, za te wszystkie razy kiedy zamiast Cię tulić i całować w nosek i uszka krzyczałam. Za wszystkie kąpiele, których nienawidziłeś i się ich bałeś. Za wszystkie parówki, których Ci nie dałam. Mieliśmy być do końca świata razem, gdzie Ty tam i ja-pamiętasz? Wiem, że ten jeden raz musiałeś iść sam, choć nie chciałeś...mam nadzieję, że już Cię nie boli, że jest Ci ciepło i wygodnie,że nie jesteś głodny moja Myszko... Kocham Cię i tęsknię
  11. Tak sobie przychodzę się pokazać, żeby nie było, żem umarta tudzież pokonana...skonana? Urlopuję się już tydzień-jeszcze dwa dni tego nic-nie-robienia. Później trochę pracy i znów dwa dni urlopu. A później...później najprawdopodobniej "szczesliwej drogi,już czas" (kto to śpiewał???)
  12. Jako optymistka nie_napra_wialna wierzę, że ten telefon to pierwszy z wielu,a każdy kolejny będzie sensowniejszy ;)
  13. mari, wierzę,że jednak nie będziesz samotnym balonikiem. I że nikt nie zrobi Cię w balonika ;) Ja też wiele razy słyszę-po co ci te psy? czasem boli,czasem złości (częściej złości). Szeptane za plecami "ona MUSI coś z tego mieć"...ano mam-radość, miłość, spełnienie,beczkę śmiechu i czasem łzy i rozsypujące się z bólu serce... Teraz mam tylko swoje psy, tymczasów chwilowo nie mogę wziąć-choć jak się pojawi na mojej drodze futerko...cóż, wezmę, bo tak już jakoś dziwnie mam. Za chwilę pojawi się wątek Baloniarek-z linkiem do wątku Prekursorek (dobór słów fatalny, wiem...) Kurna, jak nigdy słów mi zabrakło...stara się robię ;)
×
×
  • Create New...