jambi Posted July 28, 2011 Posted July 28, 2011 Monika, żadne słowa nie pomogą, nie ukoją bólu, tego że teraz cierpisz, to wszystko jest nieważne, jedynie czas jest mi bardzo, bardzo przykro Moni, trzymaj się :glaszcze: Quote
Anula Posted July 28, 2011 Posted July 28, 2011 Moniko jestem z Tobą całym sercem.Też drżę o Cecylkę i nie wiem jak bym zniosła jej śmierć.Pepinko!!!!!!! Quote
mala_czarna Posted July 28, 2011 Posted July 28, 2011 Waszko kochana, nigdy w Twojej galerii nic nie pisałam, ale wchodziłam, podczytywałam, zdjęcia oglądałam. Nie pocieszę Cię, nie potrafię, trzeba to przetrwać, przeboleć, i mocno, mocno przepłakać!! Przytulam i ściskam mocno. Quote
malawaszka Posted July 28, 2011 Author Posted July 28, 2011 trzymam się, próbuję, od czasu do czasu wyleję trochę łez, ale co to zmieni... katuję się rozmyślaniem czy dobrze zrobiłam, czy to na pewno był ten czas, ale co to zmieni... wyprawiam do nowego domu Puszczyka, Chmurkę, rozmyślam co zrobić z Gutkiem i jak przywieźć nowego olbrzymka do mnie - to zajmuje mi myśli, żeby nie zamykać się z beznadziejnym świecie smutków, oglądałam dziś zdjęcia Peputki - matko jak ja ją kocham strasznie, kochany futrzaczek mój Quote
Fides79 Posted July 28, 2011 Posted July 28, 2011 i z pewnoscią jest Ci wdzięczna (jak i masa innych psiaków), że Cię spotkała na swojej drodze i że się nią zajęłaś :p Quote
mala_czarna Posted July 28, 2011 Posted July 28, 2011 malawaszka napisał(a):trzymam się, próbuję, od czasu do czasu wyleję trochę łez, Najlepiej Ci zrobi jak wylejesz nie trochę, ale całe morze łez. Wcale nie musisz się trzymać! Nie trzeba być wiecznie silną kobietą. Ja Cię podziwiam za wszystko co robisz dla psów, nie tylko sznupków, ale czasem trzeba sobie solidnie popłakać. Mojej Wikuni ponad dwa lata nie ma, a do dzisiaj nie mogę się pogodzić z jej śmiercią. Nawet kłaczki z jej sierści mam schowane w kopercie. Quote
malawaszka Posted July 28, 2011 Author Posted July 28, 2011 morze łez wylałam wczoraj i przedwczoraj - już nie mam siły płakać, nie wiem co się dzieje z Dropsem, wysikał się dziś w domu przy nas - podniósł nogę i sikał na ścianę - nawet jak na niego krzyknęłam to nie przestał, nie chcę uczłowieczać, ale jest jakiś spięty, zestresowany, ogonek spuszczony - nie wiem czy jest chory/przeziębiony czy nie rozumie co się stało, wczoraj leżał pół dnia ze mną i z Pepą na łóżku - ja ją tuliłam, z Drops leżał w nogach, nie narzucał się, ale był stale z nami; on do niej bardzo często podchodził, wąchał jej pysio, często spali razem na legowisku podczas dnia; nie wiem - teraz Drops siedzi koło mnie na podłodze i się na mnie patrzy :( a ja nie wiem o co chodzi :( Quote
dbsst Posted July 28, 2011 Posted July 28, 2011 Moniko bardzo bardzo bardzo mi przykro z odejścia Pepy :( ['] Quote
zerduszko Posted July 28, 2011 Posted July 28, 2011 malawaszka napisał(a):morze łez wylałam wczoraj i przedwczoraj - już nie mam siły płakać, nie wiem co się dzieje z Dropsem, wysikał się dziś w domu przy nas - podniósł nogę i sikał na ścianę - nawet jak na niego krzyknęłam to nie przestał, nie chcę uczłowieczać, ale jest jakiś spięty, zestresowany, ogonek spuszczony - nie wiem czy jest chory/przeziębiony czy nie rozumie co się stało, wczoraj leżał pół dnia ze mną i z Pepą na łóżku - ja ją tuliłam, z Drops leżał w nogach, nie narzucał się, ale był stale z nami; on do niej bardzo często podchodził, wąchał jej pysio, często spali razem na legowisku podczas dnia; nie wiem - teraz Drops siedzi koło mnie na podłodze i się na mnie patrzy :( a ja nie wiem o co chodzi :( Choćby Twoje emocje mu się udzielają. One zawsze przezywają z nami, a po tych wrażliwszych najbardziej widać. Chociaż pewnie też odczuwa, ze kogoś brakuje w domu, kogoś ważnego :( Quote
Saththa Posted July 29, 2011 Posted July 29, 2011 zerduszko napisał(a):Choćby Twoje emocje mu się udzielają. One zawsze przezywają z nami, a po tych wrażliwszych najbardziej widać. Chociaż pewnie też odczuwa, ze kogoś brakuje w domu, kogoś ważnego :( podejrzewam podobnie heh Wasiu 3maj się. Quote
sybil Posted July 29, 2011 Posted July 29, 2011 Moniko, tak bardzo mi przykro i wiem, że nie ma takich słów, które mogłyby pocieszyć. Chyba trzeba wypłakać morze łez, a i tak niewiele to pomoże. Moja najukochańsza SYBI II odeszła ponad 4 lata temu, a ja wciąż :-(:-(:-( za Nią, chociaż dwójka następczyń stara się jak może. Dropsik czuje Twój żal i ból i dlatego tak się zachowuje. Życzę Ci ukojenia, bo pogodzić się z odejściem Ukochanej Przyjaciółki nie sposób. Pepinko, biegaj za TM zdrowa i szczęśliwa z wszystkimi sznupkami, które wcześniej tam odeszły ['] ['] ['] Quote
wilczy zew Posted July 29, 2011 Posted July 29, 2011 Nie katuj się czy podjełaś słuszną decyzję,na pewno tak przecież tu nie chodzi o nasze uczucia a o dobro psa,o to aby nie potrzebnie nie cierpiał! myślę,że Drops czuje Twoje emocję,brakuje mu Pepy,zajmij się nim,to pomoże Tobie i jemu Quote
weszka Posted July 29, 2011 Posted July 29, 2011 Drops z pewnością czuje twoje emocje, a poza tym w ogóle psy wyczuwają śmierć... Wiem jak było u mnie jak odchodziła jedna z suk. Czasem były takie właśnie jak Drops ale było też że wcale niefajnie (jak na nasz tok myślenia) się zachowywały ale cóż... to w końcu drapieżne zwierzęta. Wcale nie musisz być silna, nie trzeba. Każdy ma swój czas, przeżywa na swój sposób. Ech... :( Quote
malawaszka Posted July 29, 2011 Author Posted July 29, 2011 Miałam w pewnym momencie wrażenie, że Drops się mnie bał i patrzył z pytaniem czy jego też... :( tak bardzo to jego spojrzenie mnie bolało... pewnie to w mojej głowie tylko się działo, a on sobie myslał o jakichś bzdetach... ja bardzo przeżywam każdą śmierć - ludzką czy zwierzęcą bo jestem z nią mocno niepogodzona, pewnie łatwiej jest osobom wierzącym, dla mnie po śmierci nie ma nic... i nie potrafię inaczej na to patrzeć, nie potrafię... my żyjemy dalej, sznupy się bawią, szaleją, a ja dzięki nim jakoś funkcjonuję bo tak trzeba, bo one chca na spacer, chcą jeść, chociaż pora posiłków im się poprzesuwała bo to Pepa cały czas pilnowała, żeby było punktualnie - to Ona mnie upominała, że już kolacja, albo, że nie ma wody w misce - kazdy jej szczek był inny i znaczący... ech Quote
zerduszko Posted July 29, 2011 Posted July 29, 2011 malawaszka napisał(a):Miałam w pewnym momencie wrażenie, że Drops się mnie bał i patrzył z pytaniem czy jego też... :( A mogę Cię tak całkiem nietaktownie puknąć w głowę?:mad: On się bidny nie umie odnaleźć w nowej sytuacji, jest wrażliwy, szuka u Ciebie pomocy/wskazówki, a nie igły kobieto :buzi: Quote
malawaszka Posted July 29, 2011 Author Posted July 29, 2011 wiem zerduszko wiem... to głupie, ale jak się taka myśl wykluje w głowie to drąży... Quote
wilczy zew Posted July 29, 2011 Posted July 29, 2011 zerduszko napisał(a):a mogę cię tak całkiem nietaktownie puknąć w głowę?:mad: On się bidny nie umie odnaleźć w nowej sytuacji, jest wrażliwy, szuka u ciebie pomocy/wskazówki, a nie igły kobieto :buzi: DOKŁADNIE śmierć to nasz wróg to normalne,że nie jesteśmy z nią pogodzeni Quote
zerduszko Posted July 29, 2011 Posted July 29, 2011 [quote name='malawaszka']wiem zerduszko wiem... to głupie, ale jak się taka myśl wykluje w głowie to drąży... Wiem, że wiesz... ale mówię to samo co to Twój głos rozsądku. Żebyś sobie nie wkręcała głupich myśli. I nawet Ci pozwolę pozerduszkoać, bleh, bleh ;) Quote
malawaszka Posted July 29, 2011 Author Posted July 29, 2011 jutro będę miała niezły kocioł w domu... rodzinne odwiedziny - razem z dwoma naszymi będzie 6 (słownie sześć) dzieci! :mdleje: oj nie będę miąła chwili na smutki... najchętniej to bym gdzieś wyjechała, ale nie ma jak... brrr biedne moje burki,,, Pepa by porządziła - ojj ona lubiła spędy rodzinne bo jako jedyna miło witała gości i mogła być razem ze wszystkimi i tylko pod stołem czyhała czujnie aż ktoś nieuważny opuścił jakieś jedzenie w ręce - a wtedy ono cudownie znikało :loveu: moje kochane Pepisko umiało zadbać o swój żołądeczek Quote
AMIGA Posted July 30, 2011 Posted July 30, 2011 Moniko, dobrze, ze będziesz miala ruch w domu. Ja siedzę sama na działce, z powodu pogody nie ma żadnego sąsiada. I na prawdę wierz mi, samotne rozmyślanie i patrzenie na miejsca, gdzie teraz powinien leżeć, albo tuptać po trawce mój Okruszek jest o wiele gorsze, niż zajmowanie myśli gośćmi. Przynajmniej następny dzień bedzie z głowy. Trzymaj się Moniko Quote
WATACHA Posted July 30, 2011 Posted July 30, 2011 [quote name='malawaszka']Miałam w pewnym momencie wrażenie, że Drops się mnie bał i patrzył z pytaniem czy jego też... :( tak bardzo to jego spojrzenie mnie bolało... pewnie to w mojej głowie tylko się działo, a on sobie myslał o jakichś bzdetach... ja bardzo przeżywam każdą śmierć - ludzką czy zwierzęcą bo jestem z nią mocno niepogodzona, pewnie łatwiej jest osobom wierzącym, dla mnie po śmierci nie ma nic... i nie potrafię inaczej na to patrzeć, nie potrafię... my żyjemy dalej, sznupy się bawią, szaleją, a ja dzięki nim jakoś funkcjonuję bo tak trzeba, bo one chca na spacer, chcą jeść, chociaż pora posiłków im się poprzesuwała bo to Pepa cały czas pilnowała, żeby było punktualnie - to Ona mnie upominała, że już kolacja, albo, że nie ma wody w misce - kazdy jej szczek był inny i znaczący... ech Dla mnie też :( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.