Zauważyłyście ciekawe zjawisko, ale nie wiem czy wiecie jak wielkie jest parcie na organizacje by tak właśnie robiły?
i to naciski zarówno ze strony osób szukających pomocy dla konkretnego psa jak i szeroko rozumianego "środowiska"
Jak weźmiemy psa - to jesteśmy super, inna sprawa, że przez moment, bo za chwilę nikt o psie nie pamięta, wszak jest zaopiekowany - fundacja go wzięła i karmi manną z nieba
ale jak odmówimy pomocy z powodu braku miejsca i możliwości... uuuu.. to słodko nie jest, robi sie fundacji negatywny pijar, bo jak tak mogą robić? są od pomagania to niech się nie lenią!!!
trzeba mieć twardą d..pę, żeby to wytrzymać i nie dać się wrobić w "wymuszone zbieractwo"