Fides79 Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 łooo kurna, jakie wieści nieciekawe bardzo mi przykro, trzymam kciuki za Pepkowe zdrówko :calus: kurna co to za paskudna seria tych psich kłopotów ze zdrowiem :shake: Quote
Maupa4 Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 My też trzymamy kciuki. :calus: I masz rację - podły świat. Ja tez sie wczoraj cieszyłam a dziś ... ehhh ... Quote
zerduszko Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 malawaszka napisał(a):Dzięki, że jesteście... staram się w domu nie płakać, ale nie jest mi łatwo, chodzę z małymi albo z puszczykiem na spacery i tam się wypłakuję - ja się kompletnie nie spodziewałam - ostatnio wynikły problemy z lekiem na cushinga i zrobiłam zapasy chyba na rok, jak dostałam leki to tak mi ulżyło, że niczego nam nie zabraknie i Pepa jest bezpieczna pod kątem leczenia, a tu nagle to... to cholerstwo musiało się rozwijać już jakiś czas bo wiem juz, że jak jakiś czas temu myślałam, że Pepa ma wzdęcia takie silne to to już były te bóle :( i cierpiało moje maleństwo... nie mogę no... podły świat... mimo, że wiem, ze ona jest stara, schorowana to nie spodziewałam się... przecież dopiero co koty mi po domu ganiała... Okropne to wszystko :( Quote
Erhan Posted July 27, 2011 Posted July 27, 2011 Cholera :angryy:, czas chyba pogonić tego kosiarza, bo limit na ten rok już mu się wyczerpał :mad: Moni :calus: i trzymam kciuki za zdrowie Pepy . Quote
AMIGA Posted July 27, 2011 Posted July 27, 2011 Moniko, jestem z Tobą myslami i łzami. Płacz przynosi ociupinkę ulgi, ale na duszy nadal ciężko. Ale nie trać nadziei, może jednak udałoby się jej z tą jedną nerką? Jeżeli bylaby jakakolwiek szansa....... Oby chociaż Wam się udało Trzymajcie się mocno a ja ściskam mono kciuki. Quote
katik Posted July 27, 2011 Posted July 27, 2011 Dawno do was nie zaglądałam, a tu takie wieści... Biedna Pepa. :( Trzymajcie się. Quote
AMIGA Posted July 27, 2011 Posted July 27, 2011 Co za seria :-( Wczoraj Bonuś, dzisiaj Pepula ["]. Pewnie się spotkali w drodze na swoją łąkę za TM. Malawaszko mocno przytulam i ściskam. Trzymaj się dzielnie :glaszcze::calus: Quote
wilczy zew Posted July 27, 2011 Posted July 27, 2011 Monika tak bardzo mi przykro,sercem jestem z Tobą :calus: Quote
malawaszka Posted July 27, 2011 Author Posted July 27, 2011 nie ma już mojego okruszka :( nie ma już nic... Quote
Fides79 Posted July 27, 2011 Posted July 27, 2011 :-o:-(:-( bardzo mi przykro Waszko niech Cie pociesza choć odrobinke myśl że Pepa już nie cierpi Quote
weszka Posted July 27, 2011 Posted July 27, 2011 Przeczytałam u Bonusia :( Poszli sobie prawie razem... może im raźniej... Bardzo mi przykro. Słowa wiele tu nie znaczą ale jestem z Tobą, z Wami myślami. Quote
Saththa Posted July 27, 2011 Posted July 27, 2011 I mi również bardzo przykro... nie wiem co napisac wszystko brzmi idiotycznie... 3maj się... jestem z Tobą Pepuń bądź szczęśliwa za TM [*]... :( Quote
kotpolarny Posted July 27, 2011 Posted July 27, 2011 Malawaszko, straszna przykrość. Trzymaj się, myślę o Tobie Quote
Tekla64 Posted July 27, 2011 Posted July 27, 2011 nie ma slow , nie ma nic coby tak naprawde ci pomoglo , ale czas zrobi swoje a Pepa i tak zawsze bedzie z Toba ino juz tak nie bedzie bolalo trzymaj sie Quote
Hanna R. Posted July 27, 2011 Posted July 27, 2011 Monika , jak ja Ciebie rozumiem ... Poznają się TAM z Manią i Gezesem ... :calus: Quote
malawaszka Posted July 27, 2011 Author Posted July 27, 2011 nie mogę się pozbierać... w domu płaczę, na spacerach z psami jedynie mi ciut łatwiej bo trzeba się nimi zajmować, ale powrót do domu i znowu... tak ciężko mi w to uwierzyć, że nie będzie już na mnie szczekać jak wracam do domu z wyrzutem, czemu tak długo mnie nie było, że nie przyjdzie i nie powie, że nie ma wody w misce, albo że już pora kolacji :( nikt tak jak Ona nie potrafił... dane nam były niespełna 4 lata razem, ale to był mój najwierniejszy pies, w ogień by za mną poszła... sznupsiaki teraz cudują, przymilają się, zwracają na siebie uwagę, ale to wszystko jest niepełne bez Pepy... chciałabym zasnąć i obudzić się za jakiś czas, kiedy w głowie będzie spokojniej... kocham tego małego starego pieska bardzo... Quote
AMIGA Posted July 28, 2011 Posted July 28, 2011 Dokładnie to samo czuję. Amiga wciąż podchodzi do mnie, przymila się, przynosi piłeczkę, zaprasza do zabawy, ale jak płaczę to wskakuje mi na kolana i zlizuje mi łzy. A ja wciąż mam wrazenie, że Bonusia nie ma w domu bo tupta gdzieś sobie po działce, w nocy boję się ruszyć, żeby go nie zrzucić z wersalki, bo przecież taka okruszynka jak się rozwaliła w nocy, to mnie pozostawało spanie na ścianie. Trzymaj się Moniko, bo nic innego nam nie pozostało. Podobno czas leczy rany, ale niestety, chyba to musi trochę potrwać :calus::calus::calus: Quote
Saththa Posted July 28, 2011 Posted July 28, 2011 ja po smierci Tamisia miałam wrażenie, że nadal jest w domu... słyszałam jego kroki na panelach... jego urywany oddech... :shake: ja przychodziłam do domu wieczorem jak mama już spała to słyszałam jak ogonem uderzał o łózko jak zawsze zakopany w pościeli ciesząc się, ze wróciłam... :( Będzie lepiej Monika tylko trzeba czasu... :calus: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.