Jo37 Posted August 14, 2020 Posted August 14, 2020 Supergodze udało się kupić wystarczającą ilość szczepionki 4 Quote
elik Posted August 14, 2020 Posted August 14, 2020 1 minutę temu, Jo37 napisał: Supergodze udało się kupić wystarczającą ilość szczepionki Uffff, Wielkie dzięki. Ale to dopiero połowa sukcesu. Reszta zależy od samych szczeniaków, czy zwalczą chorobę. Quote
Nesiowata Posted August 14, 2020 Posted August 14, 2020 29 minut temu, Jo37 napisał: Supergodze udało się kupić wystarczającą ilość szczepionki Chociaż jedno pocieszenie... Quote
Jaaga Posted August 14, 2020 Posted August 14, 2020 3 godziny temu, Jo37 napisał: Supergodze udało się kupić wystarczającą ilość szczepionki Chyba surowicy? Oby była dobrze transportowana, bo spotkałam się już z tym, że ktoś przesyłał ją zwykłym listem pocztą i dziwił się potem, że nie działa. Mam kolezankę z tamtych okolic i ma fatalnych wetów wkoło. Na oko stwierdzili jej parwo, bo "objawy na 100% parwo". To były kokcydie i maluchy umierały, bo były niewłaściwie leczone. Tolu pamiętaj, że można robić transfuzje przy parwo. Krew wiele daje, a mało który wet to wie i stosuje. Mozna wziać jednostkę krwi do domu i pierwszy raz podac bez oznaczania grupy. Do tego koniecznie Cyklonamina co 4 godz. podskórnie i Cerenia w zastrzyku oraz ścisła dieta 72 godz, do odbódowy kosmków jelitowych. To podstawa, żeby maluchy wyszły z parwo. No i zbadajcie od razu kał na pasożyty, bo pierwotniaki pogarszają stan przy parwo. Trzymam kciuki za maluchy. Te, które towarzyszyły chorym może nie zachorują po podaniu surowicy.Dobrze, że znalazł się szpitalik który je przyjął. Quote
Jaaga Posted August 14, 2020 Posted August 14, 2020 Dnia 13.08.2020 o 10:43, helli napisał: Może gdyby sterylizować b wcześnie, przed 1sza cieczką, byłoby łatwiej, czyli przed 1szym rokiem życia, może chętniej wzięliby do domu po operacji, mniej brudny, bo krócej żyje, no i bez pilnowania w czasie 1-2 cieczki ale w PL weterynarze czekają aż suczki dorosną, są pewno argumenty za, ryzyko Helli, pomysł masz przedni, ale nie do zrealizowania. To nie do przejścia na Polskę i pewnie jeszcze długo nie. Tłukę klientom do głów, że wczesna sterylka ma same zalety, jest profilaktyką nowotworową i co z tego, jak pójdą do weta i najlepsze, co usłysza to zabieg po pierwszej cieczce, a niektórzy zalecają nawet jedną ciążę "dla zdrowia", cokolwiek to ma oznaczać, bo dla mnie to tylko korzyść dla ich portfela. Potem większosć niesterylizowanych suczek umiera na gruczolakoraka. Dla wielu ludzi sam zabieg to okaleczanie, niektórzy dodają że niezgodne z prawem boskim. To brzmi dla nas groteskowo, ale tak funkcjonuje polskie społeczeństwo. Sama sterylizowałam kocurki 8 tyg i kotki 10 tyg., suczki po 4 mies. i kazdego psiego chłopaka, który nie ma byc reproduktorem w 7 mies. Psy i koty zyły i/lub żyją długo i szczęśliwie, bez żadnych problemów, a jedyny przypadek nietrzymania moczu na tle hormonalnym (koronny argument przeciwników wczesnej kastracji suk) miałam u suki sterylizowanej w schronisku w dojrzałym wieku. Mam wetkę, która robi te zabiegi rutynowo w hodowlach. Sterylki suczek przed cieczką są super rozwiązaniem. Macica jest cieniutka jak sznurek, zabieg robi się więc z małego cięcia - 2/3 szwy. Do tego szczeniaki już normalnie funkcjonują w dniu zabiegu, a na drugi dzień szaleją, jakby żadnego zabiegu nie miały. U kotów to niby norma, ale tylko w hodowlach, zabiegi dokonywane przez hodowców. Jak wejść na FB na kocie grupy, to wszyscy zalecają sterylke rocznej czy starszej kotki. Moja brytyjka miała pierwszą rujkę w wieku 4 mies. Jak myslicie, ilu ludzi da radę upilnowac kotkę do tego czasu? odpowiedzi znacie na przykładach zwierzaków, które trzeba było zaopiekować. Szczerze, to powypisywałam się na FB z wielu grup dotyczących ras, właśnie z powodu zacofanych pogladów grupowiczów. Ile razy mogę czytać wpis o kolejnej ciąży dla zdrowia? Jednak jak tu napisano, ściana wschodnia to najtrudniejszy chyba teren. Dla mnie porównywalna trochę z sytuacją na Ukrainie (gdyby tu nie działały organizacje, których tam brak). Organizacje musza zmieniać mentalność i podejście dzieci i wtedy efekty może bedą widoczne w przyszłości. To taka praca u podstaw. Z dorosłymi pewnie niewiele zdziałają. Szczególnie w tak nielicznym gronie i przy tak marnym zapleczu lokalowym i finansowym 1 Quote
Sowa Posted August 14, 2020 Posted August 14, 2020 Jednak jest argument, przynajmniej bardzo ważny dla ras użytkowych. Suka wysterylizowania w szczenięctwie nie dojrzewa emocjonalnie. Suki pracujące w ratownictwie - te, które znam - sterylizowane były po trzeciej cieczce, po osiągnięciu pełnej dojrzałości fizycznej i psychicznej. Do czegoś te hormony są potrzebne w organizmie. 3 1 Quote
kiyoshi Posted August 14, 2020 Posted August 14, 2020 Jaaga bardzo mnie dziwi twoje zdanie. Ostatnio na szkoleniu Dorota Sumińska bardzo dobitnie mówiła, ż sterylizacje TYLKo po pierwszej cieczce. Sumińska mówiła, że jest tego absolutnie pewna. Jeśli dobrze zrozumiałam ona albo się doktoryzowała albo pracowała na Wydziale Rozrodu Zwierząt, więc jej zdanie jest w pełni poparte naukowo. Chodzi o rozwój nie tylko psychiczny ale i fizyczny- kości, ścięgien itd. o odpowiednie wykształcenie wszystkich narządów dzięki hormownom płciowym, które przeciez nie wpływają tylko na płeć ;) Sumińska mówiła nawet, że jest znacznie lepiej sterylizować aborcyjnie niż przed zakończeniem dojrzewania płciowego....Ja się z nią w pełni zgadzam, często rozmawiać z osobami, którym wydaje psy do adopcji i skarża się że np. poprzednia sunia nie trzymała moczu itd po sterylizacji..wierz mi, że zawsze te problemy sa związane ze źle dobranym terminem zabiegu :( :( więc jestem zdecydowanie na NIE dla sterylizacji szczeniąt ps. zapraszam Cie na wielkopolską wieś ;) 2 Quote
konfirm31 Posted August 14, 2020 Posted August 14, 2020 Też jestem zwolenniczką kastracji, kiedy już rozwój fizyczny i psychiczny jest zakończony ( u dużych ras, później), ale w polskich warunkach, jest to akademicka dyskusja, bo w społeczeństwie jest powszechna niechęć do kastracji, rozumianej jako "okaleczanie".W dodatku, "pies lata za ciekającymi się sukami, a jak suczka nie da, to pies nie weźmie" i takie mądrości ludowe, są powszechne i trudne do zwalczenia. Podobnie z kotem, który ma " nie być łowny", chociaż ten łowny, to bardziej na ptaki poluje , niż na myszy :(. A tak na serio, to kiedy jako społeczeństwo, zobaczymy w naszych psach i kotach partnera, a nie taką lub inną przytulankę, mniej lub bardziej posłuszną naszej woli? albo co gorsza, niewolnika strzegącego za marną strawę naszego szeroko rozumianego "dobytku" 1 1 Quote
helli Posted August 14, 2020 Posted August 14, 2020 Ale jeśli mówimy o jakiejś kontroli liczby psów na wsiach, to chyba mniejszym złem byłaby sterylizacja wczesna, 5-6 miesiąc max, ta wczesna chroni przed pewnymi schorzeniami, ale może prowadzić do innych małe szanse wprowadzenia takiej "nowinki" na najbardziej konserwatywne tereny. Quote
kiyoshi Posted August 15, 2020 Posted August 15, 2020 7 godzin temu, helli napisał: Ale jeśli mówimy o jakiejś kontroli liczby psów na wsiach, to chyba mniejszym złem byłaby sterylizacja wczesna, 5-6 miesiąc max, ta wczesna chroni przed pewnymi schorzeniami, ale może prowadzić do innych małe szanse wprowadzenia takiej "nowinki" na najbardziej konserwatywne tereny. każdy ma jakieś swoje poglądy...tutaj też jest kwestia różnych kompromisów- bo chodzi i o zdrowie suczek i o zatrzymanie bezmyślnego mnożenia na potęge....Mam nadzieje, że wrócimy do tego tematu...Może warto by robić bazarki i pomagac kastrować wieś na terenach naszej Toli... Póki co ...jak się czuja te szczeniaczki które pojechały do wlkpolski? czy coś wiadomo? 1 Quote
agat21 Posted August 16, 2020 Posted August 16, 2020 Tolu, skrobnij słówko co ze szczeniorkami. Jak będziesz mieć chwilę. Quote
Jo37 Posted August 16, 2020 Posted August 16, 2020 36 minut temu, agat21 napisał: Tolu, skrobnij słówko co ze szczeniorkami. Jak będziesz mieć chwilę. Dostałam SMS od Supergopgi -, że chora z objawami jest jedna sunia. Pozostałe nie mają objawów a testy są negatywne. W środę dostaną drugą dawkę surowicy i zdrowe będą zabrane z kliniki. Więcej będę wiedziała wieczorem. Druga dobra informacja dotyczy rudej suni ze schroniska. Ewa ją zabrała. Sunia nie jest dzika, bez przerwy domaga się głasków. W poniedziałek jedzie do weta. Tola jest na wsi i nie ma netu. 5 2 Quote
agat21 Posted August 16, 2020 Posted August 16, 2020 Całe szczęście. Oby ta jedna się wykaraskała też. 1 Quote
Nadziejka Posted August 16, 2020 Posted August 16, 2020 Sciskamy modlimy z calych sil za maluszki i za rudunie 1 Quote
Tola Posted August 16, 2020 Author Posted August 16, 2020 12 godzin temu, agat21 napisał: Tolu, skrobnij słówko co ze szczeniorkami. Jak będziesz mieć chwilę. 12 godzin temu, Poker napisał: Tola pewnie załamana. 11 godzin temu, Jo37 napisał: Dostałam SMS od Supergopgi -, że chora z objawami jest jedna sunia. Pozostałe nie mają objawów a testy są negatywne. W środę dostaną drugą dawkę surowicy i zdrowe będą zabrane z kliniki. Więcej będę wiedziała wieczorem. Druga dobra informacja dotyczy rudej suni ze schroniska. Ewa ją zabrała. Sunia nie jest dzika, bez przerwy domaga się głasków. W poniedziałek jedzie do weta. Tola jest na wsi i nie ma netu. Jestem po parodniowej nieobecności; wczoraj i dzisiaj byłam u siebie na wsi, żeby złapać dystans do ostatnich wydarzeń, bo było ciężko. Po tym pechowym transporcie i śmierci jednego szczeniaka byłam zupełnie załamana. W czasie tej wielogodzinnej podróży działy się straszne rzeczy i na pewno te godziny to jedne z najcięższych w mojej 15 letniej historii pomagania zwierzętom. Przez ponad godzinę nie potrafiliśmy znaleźć lecznicy, która przyjmie 10 szczeniaków z podejrzeniem parwo, w tym jednego w stanie bardzo ciężkim. Bardzo też bałam się przez te dni się o swoją 18 letnią Zulkę, bo przecież oboje z TZem jeździliśmy do szczeniaków. Dostała lek uodparniający, który daje się w takich przypadkach; mam nadzieje, że po tylu latach szczepień ma odporność. Straszne chwile przeżył też kierowca, który nigdy wcześniej nie spotkał się z podobną sytuacją, jesteśmy mu bardzo wdzięczni, dal radę. Dzwoni, pyta o szczeniaki i pomimo dodatkowych km spowodowanych szukaniem lecznicy, kwota za transport pozostaje ta sama. Jestem bardzo ostrożna, ale mam cichą nadzieję, że szczeniaki z pola nie zaraziły się i że mała chora sunia da radę, chociaż parwo to straszna i podstępna choroba. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy trzymają kciuki za szczeniaki, są cały czas potrzebne. 1 2 Quote
Tola Posted August 16, 2020 Author Posted August 16, 2020 11 godzin temu, Jo37 napisał: Dostałam SMS od Supergopgi -, że chora z objawami jest jedna sunia. Pozostałe nie mają objawów a testy są negatywne. W środę dostaną drugą dawkę surowicy i zdrowe będą zabrane z kliniki. Więcej będę wiedziała wieczorem. Druga dobra informacja dotyczy rudej suni ze schroniska. Ewa ją zabrała. Sunia nie jest dzika, bez przerwy domaga się głasków. W poniedziałek jedzie do weta. Tola jest na wsi i nie ma netu. Asia, bardzo dziękuje Ci za pomoc i za zaangażowanie, mam nadzieję, że nie będzie już złych informacji i wszyscy odetchniemy. Quote
Bogusik Posted August 16, 2020 Posted August 16, 2020 Od początku trzymam kciuki,a po wiadomości o parwao,jeszcze mocniej! Trzymajcie się maluszki i nie dajcie tej strasznej i podstępnej chorobie,a Tobie Martuniu,Twojemu TZ i wszystkim osobom zaangażowanym w pomoc z całego serca życzę dużo sił i wiary! 1 Quote
agat21 Posted August 16, 2020 Posted August 16, 2020 Ależ nerwówka i koszmar :( Dobrze, że trochę oderwałaś się i odpoczęłaś chwilę po takim stresie. Przykre, że miejsca, które podobno powołane są do leczenia zwierząt, leczenia odmawiają. To jakiś dramat. :( Strasznie współczuję i myślę, że lecznica, która przyjęła psiaki zasługuje na jakąś super opinię w necie. Ludzie czytają takie rzeczy, warto chyba promować to miejsce. Tutaj też proszę napiszcie o jaką lecznicę chodzi, warto ją znać i polecać. Pan kierowca zachował się wspaniale - wielki szacun! I wszyscy, którzy byli tu zaangażowani i pomagali Toli (Jo37) zasługują na wielkie ukłony i podziękowania. ❤❤❤ Oby suńka wyzdrowiała, a inne nie zachorowały ❤❤❤ 4 1 Quote
Shirayuki Posted August 17, 2020 Posted August 17, 2020 Trzymam kciuki za pieski. I na inny temat. Jak robiłam zakupy na ryneczku na Orzeszkowej, zobaczyłam na słupie ogłoszenie - ostrzeżenie, że ktoś wyrzuca kiełbasę nafaszerowaną szpilkami czy gwoździami. Ponoć ktoś już wyjął to psiakowi z pyszczka. Uważajcie na swoich pupili. 1 Quote
Poker Posted August 17, 2020 Posted August 17, 2020 Pani Beata z mojego osiedla, która adoptowała Jogusia z dogo, razem z synem dali na szczeniaki aż 250 zł. Na jakie konto przelać? 5 1 Quote
Jo37 Posted August 17, 2020 Posted August 17, 2020 1 godzinę temu, Poker napisał: Pani Beata z mojego osiedla, która adoptowała Jogusia z dogo, razem z synem dali na szczeniaki aż 250 zł. Na jakie konto przelać? Myślę, że bezpośrednio do Supergogi. Wstrzymaj się chwilę aż będzie ustalone. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.