Sarunia-Niunia Posted January 31, 2013 Posted January 31, 2013 [quote name='Nilsson']....Zofija jest w pracy, Dea też.Wieczorem ustosunkują się do całej sytuacji i trzeba problem rozwiązać bo pies potrzebuje pomocy i mam nadzieję ,że na chwilę obecną ją ma... Bardzo bym prosiła ,żeby wątek nie przerodził się w jakąś dziwną przepychankę.Nikt z nas nie chce źle i trzeba kilka spraw ustalić i zacząć działać. Pies potrzebuje pomocy!A swoje ja musimy odłożyć na BOK. A tymczas który miałyśmy był za 300zł z karmą. No Nilsson, czyli teraz jest taniej bo (z tego co jest napisane na wątku) za 150 - 200, więc powinno być dobrze, a nawet lepiej, prawda? Bo to bezpłatny tymczas tylko za karmę?! Więc nie traćmy czasu i energii na wałkowanie w kółko tego samego, bo wszyscy wiemy, i każdemu z nas najbardziej zależy na tym, żeby pomóc Rokusiowi!!! I na tym się skupmy i działajmy Kochane!!! [quote name='ewes']Zgadzam się Pani Irena pomogła niejednemu psiakowi... Wyszło małe nieporozumienie... no może nie małe, ale teraz każdy będzie wiedział i następnym razem nie dojdzie do takiej sytuacji, bo 5 razy zapyta czy to bezpłatny, płatny, za zwrotem karmy czy jeszcze inne. Stało się jak się stało, czasu już nikt nie cofnie. Wiemy, że Riko jest w dobrych warunkach, ma miejsce dla siebie. Może po prostu zamiast kłócić się kto zawinił, kto nie zawinił, przez kogo doszło do nieporozumienia skupmy się na zbieraniu funduszy i pomocy psiakowi.... soboz4 po wolontariacie da znać na jakie konto wpłacać pieniążki, gdzie słać pomoc (chyba, że już wiadomo gdzie)... tak jak mówiłam, czasu nie cofniemy, idźmy do przodu i pomóżmy psiakowi bez niepotrzebnych kłótni (bo one mu na pewno nie pomogą!) Ewes - podpisuję się w 100%, a nawet jak to mówią w 102!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Zaglądam, czytam i tak sobie myślę, że cała ta sytuacja to najzwyczajniej niezrozumienie, czy też złe zinterpretowanie definicji bezpłatnego domu... ktoś usłyszał, że bezpłatny, z radości i pod wrażeniem nie dosłyszał pewnie, że za zwrot za karmę i wystarczyło... A teraz potoczyło się jak lawina... I nie ma teraz co rozdzierać szat, wyszukiwać wpisów, czytać między wierszami... TERAZ NAJWAŻNIEJSZY JEST RIKUŚ I POMOC DLA NIEGO!!! Dorota już oferuje/ofiaruje karmę dla Rikusia i już mamy coś konkretnego... Wiadomo, że jak psiaka nadal męczy biegunka nie można zwlekać, trzeba do lekarza - ale przecież przy pomocy życzliwych i dobrych serc damy radę!!! Quote
Sarunia-Niunia Posted January 31, 2013 Posted January 31, 2013 [quote name='soboz4']w tym cały szkopuł, że nikt się nie poczuwa... Wszystko spadło na Ninę i Irenę z dt... No właśnie i tego kompletnie nie rozumiem!!! We wcześniejszym wpisie o tym napisałam... Skoro (jak rozumiem) Fundacja "Lepszy Świat" miała dt za 333/m-c, to jaki problem jest w pokryciu miesięcznych kosztów za 150-200??? Dlaczego więc teraz koszty samego utrzymania niemal o połowę mniejsze niż te, jakie były zakładane od początku są teraz problemem??? Quote
ewes Posted January 31, 2013 Posted January 31, 2013 (z tego co zrozumiałam) tutaj raczej nie chodzi o koszty, a o to kto ma zbierać te pieniądze.. bo pieniążki, które ktoś chciał ofiarować Riko poszły na innego psiaka (oczywiśnie nie mam tutaj do nikogo pretensji bo sama bym tak pewnie zrobiła ;) ) Quote
Zofija Posted January 31, 2013 Author Posted January 31, 2013 [quote name='Sarunia-Niunia']No właśnie i tego kompletnie nie rozumiem!!! We wcześniejszym wpisie o tym napisałam... Skoro (jak rozumiem) Fundacja "Lepszy Świat" miała dt za 333/m-c, to jaki problem jest w pokryciu miesięcznych kosztów za 150-200??? Dlaczego więc teraz koszty samego utrzymania niemal o połowę mniejsze niż te, jakie były zakładane od początku są teraz problemem???[/QUOTE] problem jest w tym, ze Fundacja nie ma pieniędzy i nazbierane na Rikiego pieniądze poszły na innego psa. I ja zaczełam zbierać też na innego. Pierwszy miesiąc miał być opłacony przez kasia77, ale jak się okazało ,ze nie trzeba to część pieniążków poszła na Mingusia. Quote
Sarunia-Niunia Posted January 31, 2013 Posted January 31, 2013 [quote name='ewes']tutaj raczej nie chodzi o koszty, a o to kto ma zbierać te pieniądze.. bo z tego co zrozumiałam pieniążki, które miały być przekazane na Riko poszły na innego psiaka (oczywiśnie nie mam tutaj do nikogo pretensji bo sama bym tak pewnie zrobiła ;) ) Oczywiście, że tak!!! Skoro było powiedziane, że Rikuniowi pieniążki nie są potrzebne, to poleciały one do psiaka w równie wielkiej potrzebie - biednej Zuzinki, z ogromnym guzem, pozostawionej bez skrupułów w schronisku... i Minga - kolegę Rikiego ze schronu... I tu wszystko, moim skromnym zdaniem jest jak najbardziej w porządku - bo skoro Rikuś nie potrzebuje dajemy Zuzi!!! Naturalne!!! Tylko dziwi mnie to, że przecież jak było w założeniu, że dom będzie płatny to jakieś zaplecze musiało być?! A wiadomo było też, że koszty leczenia nie skończą się na jednej wizycie w gabinecie i na jednej kroplówce za 55zł... I to, że koszty tej pierwszej wizyty pokryła Osoba, która wiozła Rikusia (tak zrozumiałam), to z Jej strony gest i dziękujemy za to, ale co dalej? Umówmy się, to starszy Psiak, w złym stanie i wiadome było, że konieczne będą wizyty u lekarza, prawda? Ale dobra, zostawmy to - przecież Fundacja "Lepszy Świat" nie wycofuje się z pomocy Rikusiowi? Czy tak? To nie na ich konto ma wpływać pomoc dla Rikiego? Więc niech zapadnie ostateczna decyzja i skupmy się na pomocy Rikusiowi!!!!!!!!!! Czy w ogóle ktoś się orientuje, jak Riko się czuje? Co z tą biegunką? Czy nie ma konieczności wizyty u lekarza? Quote
Zofija Posted January 31, 2013 Author Posted January 31, 2013 wieczorem bo konsultacji z kasią napiszę Quote
soboz4 Posted January 31, 2013 Posted January 31, 2013 Więc trzeba się zastanowić co dalej... O tyle to dziwne, że przecież wiadomo było że pies jest chory, więc nawet jeżeli dt było bezpłatne to trzeba było pieniędzy na jego leczenie... Nie wiem co dalej, zastanowię się, ale chyba zaczniemy zbierać na Riko my. Nie możemy zostawić Niny i Ireny samej z leczeniem Riko, mam nadzieję że znajdą się osoby, które pomogą, nawet gdy przypadek wydaje się beznadziejny Dla rozluźnienia atmosfery info od Ireny (dostałam przed chwilą) konkrety w sprawie Rikusia: Riki je hepatica suchego, mokrą karmę na razie Rinti sensitive - bo taką mu zamówiłam na próbę. Przy hepaticu zostanie, jedynie od wczoraj ma gotowanego kurczaka i indyka z jarzynami, zagęszczone kaszą manną....wcinał tak, że chciał zjeść miskę-strasznie mu smakowało. Ponieważ miał ogromne ilości tasiemca w kale, został drugiego dnia odrobaczony, a codziennie dostaje leki na biegunkę-choć jeśli ona nie minie wkrótce, to jedziemy do veta (odrobaczenie w jego wypadku też może być przyczyną biegunki). Jeżeli vet uzna że trzeba zrobić badanie kału to je zrobimy. Na razie apetyt mu dopisuje, oj dopisuje...pije dużo, więc nie ma mowy odwodnieniu. Co do veta i pytań na dogo-on pomaga moim zwierzakom już ponad 4 lata, jest dobrym, sprawdzonym lekarzem i do tego specjalistą od połamańców-to dzięki niemu wróciłam z Herą tego samego dnia do Czogały, gdy on nie widział problemu. Mam do niego pełne zaufanie i gdy trzeba mogę nawet w nocy do niego jechać! Myślę, że Rikuś potrzebuje teraz tylko ciepełka, jedzonka i miłości oraz mojej uwagi, a resztą należy do jego woli i chęci życia-nic na siłę. Quote
Sarunia-Niunia Posted January 31, 2013 Posted January 31, 2013 [quote name='soboz4']Więc trzeba się zastanowić co dalej... O tyle to dziwne, że przecież wiadomo było że pies jest chory, więc nawet jeżeli dt było bezpłatne to trzeba było pieniędzy na jego leczenie... Nie wiem co dalej, zastanowię się, ale chyba zaczniemy zbierać na Riko my. Nie możemy zostawić Niny i Ireny samej z leczeniem Riko, mam nadzieję że znajdą się osoby, które pomogą, nawet gdy przypadek wydaje się beznadziejny Otóż to, również pisałam o tym wyżej!!! konkrety w sprawie Rikusia: Riki je hepatica suchego, mokrą karmę na razie Rinti sensitive - bo taką mu zamówiłam na próbę. Przy hepaticu zostanie, jedynie od wczoraj ma gotowanego kurczaka i indyka z jarzynami, zagęszczone kaszą manną....wcinał tak, że chciał zjeść miskę-strasznie mu smakowało. Ponieważ miał ogromne ilości tasiemca w kale, został drugiego dnia odrobaczony, a codziennie dostaje leki na biegunkę-choć jeśli ona nie minie wkrótce, to jedziemy do veta (odrobaczenie w jego wypadku też może być przyczyną biegunki). Jeżeli vet uzna że trzeba zrobić badanie kału to je zrobimy. Na razie apetyt mu dopisuje, oj dopisuje...pije dużo, więc nie ma mowy odwodnieniu. Co do veta i pytań na dogo-on pomaga moim zwierzakom już ponad 4 lata, jest dobrym, sprawdzonym lekarzem i do tego specjalistą od połamańców-to dzięki niemu wróciłam z Herą tego samego dnia do Czogały, gdy on nie widział problemu. Mam do niego pełne zaufanie i gdy trzeba mogę nawet w nocy do niego jechać! Myślę, że Rikuś potrzebuje teraz tylko ciepełka, jedzonka i miłości oraz mojej uwagi, a resztą należy do jego woli i chęci życia-nic na siłę. No i czyż nie wspaniałe wieści z DT Rikusia??? A ile w nich troski!!! Oby tylko biegunka ustapila i Rikus zaczął wychodzić na prostą!!! A kaskę zbierzemy na pewno - musi się udać!!! Quote
soboz4 Posted January 31, 2013 Posted January 31, 2013 Chcę takie wydarzenie zamieścić na facebooku, czy jest ktoś kto się nie zgadza??? http://www.przystanekschronisko.org/ Riko prosi o szansę, bo…, bo cuda się zdarzają i trzeba wierzyć! Riko, mały, stary, zabiedzony, chory, kościsty, zziębnięty, brudny, zarobaczony… Można wymieniać tak bez końca, bo odbierając psa ze schroniska w Cieszynie nie dało się napisać o Rikim nic pozytywnego. Może to, że na odchodnym go zaszczepili, dlaczego? Tego nie jesteśmy w stanie zrozumieć, bo Riki kwalifikował się do eutanazji a szczepienie go w tym stanie mogło go wyłącznie dobić. Zresztą po paru dniach okazało się, że Riko jest totalnie zarobaczony, więc szczepionka w tym stanie i tak nie za wiele dawała. 24 stycznia 2013 r. dzięki ludziom dobrej woli, całkowicie bezinteresownych Riko został zabrany ze schroniska, gdzie leżał od 4 stycznia na gołej ziemi, pojechał do domu tymczasowego u Ireny, gdzie nasze chore psy znajdowały tam również przystań. Podróż był straszna. Koleżanka, która go wiozła co chwilę zaglądała czy pies jeszcze żyje, bardzo wymiotował, miał biegunkę i leżał pokurczony w swoim cierpieniu, nie zwracając uwagi na bodźce. Dlatego też koleżanka zamiast do domu tymczasowego najpierw udała się z Riko do weterynarza. Wet. nie dawała zbyt wielkich szans, ale zrobił usg, podał kroplówkę, dostał sporą ilość płynów jak na swoją wagę. Na usg bardzo trudno było znaleźć wątrobę, często taki stan jest przy zatruciu, marskości, więc stwierdzono jedynie że z wątrobą mogą być problemy. Na razie nie miał robionej biochemii – prób wątrobowych, ale to chyba za jakiś czas będzie konieczne do zrobienia. Nie chcę dawać złudnych nadziei i nie będę pisać, że Riko pożyje następnych 10 lat, jego stan jest zły, ale walczy i bardzo chce żyć. Ma apetyt, zaczął chodzić (bardzo to zdziwiło weta, ze Riko jest już tak silny, że samodzielnie utrzymuje się na łapkach), sam pcha się na kolana, bardzo lubi pieszczotki i spanie pod kaloryferem. Po tylu dniach mrozu i przeraźliwego zimna pewnie nie może się nacieszyć miękką podusią i ciepłym żeberkiem. Jest wiele psów potrzebujących pomocy, Riko nie jest młody, nie będzie spektakularnego zwycięstwa w postaci świetnego domu stałego. Prawdopodobnie Riko do śmierci pozostanie w domu tymczasowym, ale bardzo Wszystkich proszę o pomoc dla Riko, nawet jeżeli to oznacza pomoc w przejściu za Tęczowy Most, niech na sam koniec życia zazna dobroci człowieka,. Bo chyba jesteśmy ludźmi? Zaopiekujemy się Riko (Fundacja Przystanek Schronisko). Nina i Irena pomaga naszej fundacji zawsze gdy je o to prosimy, mam nadzieję, że członkowie Rady naszej Fundacji się zgodzą Quote
Sarunia-Niunia Posted January 31, 2013 Posted January 31, 2013 Pięknie to napisałaś Soboz... Myślę, że wszyscy będą tego samego zdania... Quote
anica Posted January 31, 2013 Posted January 31, 2013 Piękne, wzruszające!... i bardzo prawdziwe!.... ja.... już ryczę(to ze wzruszenia).... że ... jednak dobro.... Rikusia zwyciężyło:loveu:.. Quote
JamniczaRodzina. Posted January 31, 2013 Posted January 31, 2013 Teraz najważniejsza jest dobra diagnoza co mu tak naprawdę dolega.Może ta ilość robali doprowadziła go do takiego stanu. Quote
Romina_74 Posted January 31, 2013 Posted January 31, 2013 jestem i ja. czytam, czytam, włos mi sie na głowie jeży! dobrze, że bierzemy psinę pod opiekę! popieram w pełnej rozciągłości! Quote
Dea Posted January 31, 2013 Posted January 31, 2013 Witam Chciałabym odnieść się do całej sytuacji, ponieważ znam psa od momentu jego trafienia do schroniska. Ponieważ w tej chwili nie piszę z domu, więc nie jestem w stanie podać dokładnej daty jego trafienia do Cieszyna, ale był w schronisku maksymalnie 3 tygodnie. Zdjecia opublikowane na wątku zostały zrobione przeze mnie, dzień po tym jak trafił do Cieszyna. A teraz do rzeczy: - pies ze względu na jego stan został umieszczony w osobnym kojcu (piętrowy kennel), w pomieszczeniu, gdzie jest centalne ogrzewanie (kalotyfer), miał w klatce kocyk na którym spał, oraz miski. Pomieszczenie to jest zamknięte, i trafiają tam psy w złym stanie lub po zabiegach. W dniu, w którym był zabierany ze schroniska był tam nadal, wiem, ponieważ dwie godziny wcześniej go oglądałam, pies spał sobie spokojnie, podniósł głowę na mój widok. - dzień przed zabraniem psa, o godzinie 23.30 rozmawiałam z panią, u której pies obecnie przebywa, ustaliłyśmy, że pies jedzie do niej prawdopodobnie na dożywocie, i nie było mowy o jakichkolwiek opłatach. Dlatego też zrezygnowaliśmy z płatnego tymczasu, gdzie pies miał jechać następnego dnia,wybierając nieodpłatne dożywocie. Na miejsce Rikiego zabraliśmy innego staruszka ze schronu. Biorąc psa na odpłatny tymczas najpierw ustalam stawkę miesięczną, i co w te opłaty wchodzi, i podpisujemy umowę na dom tymczasowy. Tutaj o żadnych kosztach nie było mowy. - po przeprowadzonej rozmowie telefonicznej z osobą która zajęła się transportem psa (już po fakcie, po zabraniu psa), i która pojechała z Rikim do swojego weterynarza zgodziliśmy się na pokrycie kosztów opieki weterynaryjnej pod warunkiem, ze pies będzie leczony u weterynarza, który z nami współpracuje, a który mieszka prawie po sąsiedzku z domem, gdzie jest Riki. Rozliczenia robimy bezgotówkowe, płacimy bezpośrednio weterynarzowi po wystawieniu faktury. Propozycja wówczas nie została zaakceptowana. - ponieważ na wątku jest mnóstwo nieporozumień i pomówień, nasza Fundacja postanowiła ostetcznie rozwiązać tą sytuację. Dlatego też w dniu dzisiejszym zadzwoniłam do pani opiekującej się Rikim przedstawiając dwie propozycje: albo jutro zabieramy Rikiego albo pani Irena psa adoptuje (tak jak pierwotnie miało to być - na dożywocie). Pani Irena zdecydowała się PSA ADOPTOWAĆ, w związku z czym w dniu jutrzejszym wysysłamy umowę adopcyjną, i Riki zostaje prywatnym psem pani Ireny (zgodnie z jej wolą i ustaleniami). - koszty za nasze psy zawsze pokrywamy, pod warunkiem, ze zostaje to znami wcześniej ustalone, a nie stawia się nas pod ścianą po fakcie, ponieważ mamy wystarczająco dużo swoich psów na utrzymaniu. Nasze możliwości finansowe są ograniczone, ale jeżeli pies będzie leczony u wskazanego przez nas weterynarza możemy pomóc w jego leczeniu. W imieniu Fundacji "Lepszy Świat" - Katarzyna Brandys Quote
soboz4 Posted January 31, 2013 Posted January 31, 2013 Dziękuję za opisanie sytuacji z Twojej strony. Żadna fundacja nie ma za dużo pieniędzy i to jest zrozumiałe. My tez uzgadniamy koszty leczenia i zaufanie mamy ograniczone do niektórych weterynarzy. Zbyt wiele było na wątku nieporozumień, a już największym próba napiętnowania osób, które się zaangażowały w pomoc dla Riko. Czy Irena wie, że adoptując psa na umowę stałą odcina sobie możliwość pomocy? W jakiej stawiacie ją świetle? Znam Irenę i wiem, że uniesie się honorem, niemniej to nie jest do końca uczciwe. Powinna mieć umowę na dt, co najwyżej skoro nie chcecie finansować innego weterynarza, to bez kosztów leczenia. Z tego co słyszałam Irena rzeczywiście nie uznaje tego gabinetu, nawet nie z uwagi na fachowość, tylko za brak sprzętu, np. aparatu usg. Ale rozumiem was, my też w leczeniu stawiamy pewne warunki , bo mamy w danych gabinetach zniżki. Quote
stzw Posted January 31, 2013 Posted January 31, 2013 soboz4, zapewniam Cie, że Pani Irena jest dorosłą i poczytalną osobą, która wie, co robi. Ja już dawno zaproponowałam jej pomoc i wydaje mi się, że na ile mogłam na tyle pomogłam. I nie wycofuję się ze swoich deklaracji, bo uważam, że takim osobom należy i powinno się pomagać. W tej konkretnej sytuacji problemem nie były finanse psa, bo i ja i Dea i Isadora byłyśmy chętne. Problemem był sposób załatwienia sprawy przez p. Irenę - tym razem na poziomie przedszkolaka. I dlatego stało się, jak się stało. Uważam, ze zofija powinna zgłosić watek do umieszczenia w dziale " w nowych domach ". Quote
anica Posted January 31, 2013 Posted January 31, 2013 ...w biegu zaglądam...i albo ja?.. źle zrozumiałam?... opisaną sytuację?... no nie wiem?.... martwię się:shake:!.... Quote
1izabelka1 Posted January 31, 2013 Posted January 31, 2013 czy ktoś w takiej sytuacji napiszę jeszcze jak psina sobie dalej radzi ? Quote
stzw Posted January 31, 2013 Posted January 31, 2013 Właśnie nastąpiła "zmiana planów" charakterystyczna dla p. Ireny Pies jednak szuka domu...nawet tymczasowego. Quote
Sarunia-Niunia Posted January 31, 2013 Posted January 31, 2013 [quote name='stzw']Właśnie nastąpiła "zmiana planów" charakterystyczna dla p. Ireny Pies jednak szuka domu...nawet tymczasowego. No, to w takim razie sytuacja Rikusia się rozwiązała... Dea napisała wcześniej: [quote name='Dea']Witam Chciałabym odnieść się do całej sytuacji, ponieważ znam psa od momentu jego trafienia do schroniska. Ponieważ w tej chwili nie piszę z domu, więc nie jestem w stanie podać dokładnej daty jego trafienia do Cieszyna, ale był w schronisku maksymalnie 3 tygodnie. Zdjecia opublikowane na wątku zostały zrobione przeze mnie, dzień po tym jak trafił do Cieszyna. A teraz do rzeczy: - pies ze względu na jego stan został umieszczony w osobnym kojcu (piętrowy kennel), w pomieszczeniu, gdzie jest centalne ogrzewanie (kalotyfer), miał w klatce kocyk na którym spał, oraz miski. Pomieszczenie to jest zamknięte, i trafiają tam psy w złym stanie lub po zabiegach. W dniu, w którym był zabierany ze schroniska był tam nadal, wiem, ponieważ dwie godziny wcześniej go oglądałam, pies spał sobie spokojnie, podniósł głowę na mój widok. - dzień przed zabraniem psa, o godzinie 23.30 rozmawiałam z panią, u której pies obecnie przebywa, ustaliłyśmy, że pies jedzie do niej prawdopodobnie na dożywocie, i nie było mowy o jakichkolwiek opłatach. Dlatego też zrezygnowaliśmy z płatnego tymczasu, gdzie pies miał jechać następnego dnia,wybierając nieodpłatne dożywocie. Na miejsce Rikiego zabraliśmy innego staruszka ze schronu. Biorąc psa na odpłatny tymczas najpierw ustalam stawkę miesięczną, i co w te opłaty wchodzi, i podpisujemy umowę na dom tymczasowy. Tutaj o żadnych kosztach nie było mowy. - po przeprowadzonej rozmowie telefonicznej z osobą która zajęła się transportem psa (już po fakcie, po zabraniu psa), i która pojechała z Rikim do swojego weterynarza zgodziliśmy się na pokrycie kosztów opieki weterynaryjnej pod warunkiem, ze pies będzie leczony u weterynarza, który z nami współpracuje, a który mieszka prawie po sąsiedzku z domem, gdzie jest Riki. Rozliczenia robimy bezgotówkowe, płacimy bezpośrednio weterynarzowi po wystawieniu faktury. Propozycja wówczas nie została zaakceptowana. - ponieważ na wątku jest mnóstwo nieporozumień i pomówień, nasza Fundacja postanowiła ostetcznie rozwiązać tą sytuację. Dlatego też w dniu dzisiejszym zadzwoniłam do pani opiekującej się Rikim przedstawiając dwie propozycje: albo jutro zabieramy Rikiego albo pani Irena psa adoptuje (tak jak pierwotnie miało to być - na dożywocie). Pani Irena zdecydowała się PSA ADOPTOWAĆ, w związku z czym w dniu jutrzejszym wysysłamy umowę adopcyjną, i Riki zostaje prywatnym psem pani Ireny (zgodnie z jej wolą i ustaleniami). - koszty za nasze psy zawsze pokrywamy, pod warunkiem, ze zostaje to znami wcześniej ustalone, a nie stawia się nas pod ścianą po fakcie, ponieważ mamy wystarczająco dużo swoich psów na utrzymaniu. Nasze możliwości finansowe są ograniczone, ale jeżeli pies będzie leczony u wskazanego przez nas weterynarza możemy pomóc w jego leczeniu. W imieniu Fundacji "Lepszy Świat" - Katarzyna Brandys Więc jest druga opcja dla Rikusia!!! Ponadto: [quote name='Dea']- koszty za nasze psy zawsze pokrywamy, pod warunkiem, ze zostaje to znami wcześniej ustalone, a nie stawia się nas pod ścianą po fakcie, ponieważ mamy wystarczająco dużo swoich psów na utrzymaniu. Nasze możliwości finansowe są ograniczone, ale jeżeli pies będzie leczony u wskazanego przez nas weterynarza możemy pomóc w jego leczeniu. W imieniu Fundacji "Lepszy Świat" - Katarzyna Brandys Czyli rozumiem, że Rikuś jest w tej chwili zabezpieczony przez Fundację "Lepszy Świat" i pojedzie do hoteliku do Pauliny... a leczenie będzie się odbywało w "gabinecie wskazanym" i sponsorowane równie przez w/w Fundację?! Quote
anica Posted February 1, 2013 Posted February 1, 2013 [quote name='stzw']Właśnie nastąpiła "zmiana planów" charakterystyczna dla p. Ireny Pies jednak szuka domu...nawet tymczasowego.[/QUOTE]....... tego się właśnie obawiałam:-(.... wróciliśmy do punktu wyjścia!!!.... od pierwszego postu(po zorientowaniu się,że nastąpiło jakieś nieporozumienie)prosiłyśmy! ja, Sarunia-Niunia i inne cioteczki.... zostawmy!!!! to co było i zastanówmy się?... co teraz zrobić?.... I kto płaci??? ehhhhhh:shake::-(:shake::shake:.... Jeszcze raz, proszę o podkreślenie tego co było!!! i pomyślmy?.... co teraz?????.... Rikusiu, PRZEPRASZAM!!!!!!!!!!! Quote
soboz4 Posted February 1, 2013 Posted February 1, 2013 Z tego co wiem Irena dostała ultimatum: 1/ podpisuje umowę adopcyjną na siebie jako opiekun stały (brak wówczas możliwości pomocy w leczeniu Riko) 2/ oddaje psa fundacji i fundacja zabezpiecza psa w hotelu wraz z leczeniem z wpisu na dogo a potem koleżanka potwierdziła, że jest jeszcze trzecia opcja - dt u Ireny wraz z leczeniem wskazanym przez fundację, Wiem, że ta trzecia opcja jak najbardziej odpowiada Irenie, ale ona tej opcji nie usłyszała (jednie koleżanka, która wiozła psa, więc do końca nie wiem czy jest aktualna). Boi się o psa i uważa, że ponowna podróż do hotelu w dodatku za 300 zł + karma + leczenie nie ma większego sensu. Na razie nie wiem jaki w końcu będzie finał negocjacji o Riko, zresztą uważam sprawę za co najmniej dziwną. Ale chciałaby sprostować, że Riko w Cieszynie nie leżał na gołej ziemi (taką miałam informację, Nina sprostowała, że zabrała go z zamkniętej klatki, ustawionej jedna na drugą w ogrzewanym pomieszczeniu, Riko był w drugiej kondygnacji klatek. Na razie czekam na jakieś konkretne ustalenia w sprawie Riko i decyzję Ireny i fundacji. Mam nadzieję, że jak Fundacja zabierze psa do płatnego hotelu to będziemy mieli na bieżąco informacje o stanie jego zdrowia... Mam dziś dostać informacje jakie leki dostał Riko, na pewno steryd, na pewno kroplówkę z glukozą i chyba antybiotyk długo działający, mam też dostać wyniki z jego morfologii. mam tez trochę zdjęć przesłanych od Ireny, jak będę miała chwilkę to dodam je na forum. No i czekam na ostateczną decyzję Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.