filodendron Posted January 27, 2012 Posted January 27, 2012 Martina napisał(a):Jak zabraniam dawania to zaczyna się kazanie jaka to ja zła jestem, że psa głodzę, że nie daje mu nic dobrego , że ma ze mną jak w więzieniu. Nie mów nie, bo nie, tylko mów, że pies jest uczulony albo że dostaje biegunki od każdego nowego pokarmu a TEGO jeszcze nie jadł - będzie mniej nerwów ;) Quote
wikikoniki Posted January 27, 2012 Posted January 27, 2012 Victoria napisał(a):Jak lusia była mała (3-4mc), to spotkałyśmy na spacerze faceta, który wyszedł zza zakrętu strasząć mnie i porwal mala na rece. Ja sie wkurzylam, zaczelam kulturalnie prosic zeby ja postawil, ale on oczywiscie nic. Patrzylam tylko na rece, zeby przypadkiem nie powedrowaly do zapiecia smyczy.. Bylam kompletnie przerazona (mialam lat 12 bodajze..), facet mnie olewal i zaczal jakies madrości głosić. Nawet nie pamietam co.. Probowalam zabrac lusie, ale ten cham odpychal moje rece! I nie wytrzymalam - zaczełam wrzeszczec i ryczec ;] Facet postawił Lusię (czyt. rzucił na ziemię) i zwiał. Ojeojojoj ;( Przykre :( Quote
Victoria Posted January 27, 2012 Posted January 27, 2012 Ja zawsze mówię, że od weta wracamy, a jak samo to nie działa to jakąś chorobę wymyślam, zależnie od zamiarów osoby zaczepiającej Quote
bdom Posted January 27, 2012 Posted January 27, 2012 Od kiedy mam Mango wszystkie spacery przebiegały nam bezstresowo- właściciele kulturalni, psy agresywne na smyczy, zabawa po pytaniu itd. Jedyne chamstwo z jakim do dzisiejszego spaceru się spotkałam, to nie sprzątanie kup. No ale dzisiaj pierwszy raz się wściekłam. Poszłam z małym na wieczorny spacer nad Odrę, zaczęło się ściemniać więc z wałów zeszliśmy na taką sporą łąkę międzyblokową (tzn. z jednej strony blok z drugiej wały). Mango bez smyczy, zauważyłam psa, więc go zapięłam. Psem okazał się młody nieokrzesany bokser, który wbiegł prosto w nas, taranując i mnie i psa. Musiałam puścić smycz, bo bokser zaczął radośnie biegać w kółko zaplątując się w nią i chyba mi małego udusił. Mój szczeniak ma 3,5 miesiąca i zdecydowanie wagowo nie odpowiada bokserowi, zwłaszcza takiemu z ADHD, więc zaczął piszczeć i uciekać z podkulonym ogonem, próbował dostać się do mnie ale był zaganiany przez bydlaka. Rozglądam się za właścicielem. Starszy facet stoi i niemrawo nawołuje. W końcu zaprowadziłam mu bydlaka i z 'on chce się bawić' (co z tego, że mój jego zabaw się boi?) odeszła w inną stronę. Idziemy chwilę i co nagle w nas wpada? Oczywiście zabawowy bokser. Pana już nie widać i nie słychać. No nic przegoniłam, ale po jakiś 10 min. kiedy odeszłam spory kawałek bawiąc się w aportowanie, oczywiście bydlak znowu przybiegł i nas obskakiwał, a jego pan nie raczył nawet zejść ze ścieżki. Nie zabrał go chociaż widział, że nie tylko mój pies się boi ale ja zostałam stratowana i cała obśliniona. (chociaż go raz zawołał, oczywiście pies nawet na niego nie spojrzał.) Byłam w takim szoku, że nawet nic facetowi nie powiedziałam (tego żałuję). Tak sobie myślę, że facet miał szczęście, że jego piesek nie podbiegł do jakiegoś jorka, bo próbując bawić się tak z takim maluchem mógłby wyrządzić mu porządną krzywdę. I ja albo jestem głupia albo czegoś nie rozumiem - czy tak trudno nauczyć psa żeby wracał na zawołanie, a jeśli nie wraca, zapinać go na smycz przy psach dopóki właściciele nie zgodzą się na wspólną zabawę. I żeby nie było - mój szczyl bawi się z innymi psami, bardzo to lubi, ale to ja wybieram mu kolegów, bo chcę żeby był w przyszłości fajnym, nieagresywnym psem. I żeby zabawa i większe psy nie kojarzyły mu się z bólem i strachem. (A już zaczął na bokserka pod koniec warczeć). (Musiałam gdzieś wylać złość) Quote
Szura Posted January 27, 2012 Posted January 27, 2012 Mi się zdarza karmić cudze psy - jeśli jakiś leci na mnie i mojego psa, to wolę cudzego skusić smaczkami, żeby mój miał czas się oswoić z sytuacją, ew. obwąchać tyłek i się przekonać, że to tylko pies, a nie pędząca zagłada. :P Nawet jak nie działa na długo, to 90% psów przynajmniej się zainteresuje i straci prędkość, z jaką leciała tratować mojego. :eviltong: Quote
Yorkomanka Posted January 27, 2012 Posted January 27, 2012 jakiś rok temu kobieta na przystanku koniecznie chciała wiedzieć w jakim wieku jest mój pies 2 lata... a to może jeszcze ze 3 pożyje bo te małe to więcej niż 5 nie żyją:-( czyli jeszcze jakieś 2 lata mu zostały tylko...:placz: nie wiem skąd u nie których ludzi dziwne przekonanie że mały pies żyje tak krótko... no i tego nie zapomnę nigdy jechałam do babci pokazać jej malutkiego Odinka miał może ze 2 m-ce i strasznie się trząsł wtulony we mnie jakiś starszy nie za bardzo zadbany facet spytał się mnie czy on jest do uśpienia? bo jak tak to on go weźmie:lol: nie wiem skąd ten pomysł:roll: Quote
motyleqq Posted January 28, 2012 Posted January 28, 2012 Martina napisał(a): Jeszcze bardzo mnie wkurzają ludzie, którzy bez mojej zgody chcą karmić psa. Zazwyczaj wygląda to tak : " łooo, jaki ślyyczny pies, zaraz ci coś dam pieseczku" - i wyciągają z kieszeni co mają np. cukierek, jakiś psi przysmak a nawet zdarzyło się, że jedna pani już wyciągała wędlinę z siatki żeby poczęstować. A najczęściej nam się to zdarza kiedy pies jest na smyczy O_o. Jak zabraniam dawania to zaczyna się kazanie jaka to ja zła jestem, że psa głodzę, że nie daje mu nic dobrego , że ma ze mną jak w więzieniu. Nie chcę żeby mój pies brał cokolwiek od obcych , sam jest bardzo nieufny wobec ludzi i od obcego nawet najlepszego smakołyka nie weźmie i wolę żeby tak zostało ale nie wszyscy, których spotykam rozumieją to. pewien pan postanowił skarmić mojego tymczasowicza szynką... Aposek wsadził łeb do siatki i wyjął mu całą szynkę, jaką tam miał :evil_lol: myślę, że ten pan nie będzie więcej dokarmiał cudzych psów, uciekł przerażony ;) Quote
Martina Posted January 28, 2012 Posted January 28, 2012 motyleqq napisał(a):pewien pan postanowił skarmić mojego tymczasowicza szynką... Aposek wsadził łeb do siatki i wyjął mu całą szynkę, jaką tam miał :evil_lol: myślę, że ten pan nie będzie więcej dokarmiał cudzych psów, uciekł przerażony ;) Właśnie przez te próby dokarmiania Brutus ma nawyk zaglądania ludziom do reklamówek, a raczej wkładania całej głowy ;) Na smyczy oczywiście tak nie robi ale bez jak najbardziej. Od obcego z ręki nie weźmie ale z chęcią wykradnie. Quote
ajeczka Posted January 28, 2012 Posted January 28, 2012 My znamy się z większością psiarzy, a że ja mam zawsze ze sobą smaczki, bo szkolę rudego. Przeważnie mam przed sobą kilka ogonów wykonujących te same polecenia. Inni znajomi też tak robią. Obcy raczej nie podchodzą do mojego psa. Mam teraz pod opieką dzienną labradorkę i wychodzę z moim ttb i z nią na spacer. Jak widzę człowieka odwołuję oboje i mam je po obu stronach. Najśmieszniej jest, że ttb merda ogonem i chce się przywitać, a labradorka warczy. Jakoś nikt teraz do nas nie podchodzi, ciekawe z powodu którego psa ;-) Quote
Asia&Kleo Posted January 28, 2012 Posted January 28, 2012 ajeczka napisał(a):My znamy się z większością psiarzy, a że ja mam zawsze ze sobą smaczki, bo szkolę rudego. Przeważnie mam przed sobą kilka ogonów wykonujących te same polecenia. Inni znajomi też tak robią. Obcy raczej nie podchodzą do mojego psa. Mam teraz pod opieką dzienną labradorkę i wychodzę z moim ttb i z nią na spacer. Jak widzę człowieka odwołuję oboje i mam je po obu stronach. Najśmieszniej jest, że ttb merda ogonem i chce się przywitać, a labradorka warczy. Jakoś nikt teraz do nas nie podchodzi, ciekawe z powodu którego psa ;-) Dla przeciętnych przechodniów wygląda to jak paradoks- warczący lab i łagodny ttb "morderca"?- coś tu jest nie tak :D Quote
panbazyl Posted January 28, 2012 Posted January 28, 2012 ja znam bardzo agresywnego labka. Co wiecej - pies ten niesie ze sobą wade genetyczną a jego właściciel kryje nim co sie tylko da.... ech etyka. Quote
Yorkomanka Posted January 28, 2012 Posted January 28, 2012 uwielbiam psy obronne do których nawet właściciel podejść nie może:loveu::diabloti: Quote
ajeczka Posted January 28, 2012 Posted January 28, 2012 Yorkomanka, Rino ma przyjaciela yorka. Ttb stanął w jego obronie jak jeden ze szczeniaków był wobec niego zbyt nachalny. Świetnie razem wyglądają jak idą na spacer obok siebie. York robi po lesie tyle samo km co mój prawie ast ;-) Panbazyl, na osiedlu mamy takiego właśnie agresywnego labka. Masakra, sama się go boję. Ta czekoladka, którą mam pod opieką dopiero uczy się jak być psem - uratowana z pseudo, jeszcze wyprowadzimy ją na dobrego labradora :-) Quote
Yorkomanka Posted January 28, 2012 Posted January 28, 2012 Yorkomanka, Rino ma przyjaciela yorka. Ttb stanął w jego obronie jak jeden ze szczeniaków był wobec niego zbyt nachalny. Świetnie razem wyglądają jak idą na spacer obok siebie. York robi po lesie tyle samo km co mój prawie ast ;-)już tego psiaka lubię:loveu: Chodziliśmy kiedyś na spacery z dobkiem Borysem świetnie się chłopaki dogadywały, Borciu był bardzo delikatny w kontaktach z D, bardzo uważał żeby go nie nadepnąć. A jak się zaczęli bawić to dopiero był widok:loveu: D skakał po leżącym Borysku a on łapał go delikatnie tym swoim wielkim pyskiem:loveu: ale wyprowadził się i kontakt się urwał:-( Poznali się jak D był malutki i jeszcze pieski kochał:roll: teraz żadnego takiego kolegi już nie mamy bo nowo poznane pieski trzeba zeżreć/zgwałcić albo po prostu ignorować ewentualnie obwarczeć jak na za dużo sobie pozwalają:roll: Dzisiaj jedna kobieta rozbroiła mnie swoim tekstem przecież ty byś JĄ zgniutł jedną łapą do kundelka niewiele większego od mojego :D Quote
ajeczka Posted January 28, 2012 Posted January 28, 2012 Yorkomanka napisał(a):już tego psiaka lubię:loveu: Dzisiaj jedna kobieta rozbroiła mnie swoim tekstem przecież ty byś JĄ zgniutł jedną łapą do kundelka niewiele większego od mojego :D My spotykamy w lesie panią z nowofundlandem. To on wyprowadza ją na spacer. Jak się mijamy to rudy grzecznie idzie mi przy nodze (wie, że ja muszę wyrazić zgodę na zapoznawanie się), ona swojego prawie wiesza na smyczy. Oczywiście tamten, nawet jeśli nie chce przyjmuje pozę dominującą i się rzuca. Pani oczywiście nie jest w stanie go utrzymać. Jeszcze się nie dorwały, bo my się szybko oddalamy, ale nie jest to rozsądne. Tamten pies to 3 moje. Quote
Victoria Posted January 28, 2012 Posted January 28, 2012 No to Lusia została dzisiaj nazwana chłopcem. Spotkałyśmy na spacerze małżeństwo, które koniecznie chciało ją pogłaskać. Na ich słodkie gadanie mała zareagowała usiądnięciem na moją stopę, a kiedy facet wyciągnął do niej rękę, to i szczekaniem. Dopiero jak zawarczała to sobie dali spokój. Ale też spotkałyśmy kolegę (chyba), może pół kilo większego od małej, w typie nieźle skundlonego ratlerka. Bardzo miły psiak, pełna kulturka, ładnie się przywitali, powąchali, ogonki się merdały, a co najważniejsze maluch wiedział kiedy ma się pohamować, bo moja sobie nie życzy. A właściciel zachwycał się Lusiowym ciuchem. Jak już poszłyśmy dalej, to słyszałam jak pan mówił do psiaka, że też mu takie ubranie kupi i kapturek mu będzie zakładał. Szczerze mówiąc bardzo mnie oboje zadziwili, bo faciu nie był z tych 'zadbanych', ale kulturę miał większą niż 3/4 bogaczy. Hehe, dodam jeszcze że maluch biegł przy rowerze - pocieszny widok ;P Quote
blackraven Posted January 28, 2012 Posted January 28, 2012 [quote name='bdom']/.../Psem okazał się młody nieokrzesany bokser, który wbiegł prosto w nas, taranując i mnie i psa. Musiałam puścić smycz, bo bokser zaczął radośnie biegać w kółko zaplątując się w nią i chyba mi małego udusił. Mój szczeniak ma 3,5 miesiąca i zdecydowanie wagowo nie odpowiada bokserowi, zwłaszcza takiemu z ADHD, więc zaczął piszczeć i uciekać z podkulonym ogonem, próbował dostać się do mnie ale był zaganiany przez bydlaka. Rozglądam się za właścicielem. Starszy facet stoi i niemrawo nawołuje. /.../ I żeby nie było - mój szczyl bawi się z innymi psami, bardzo to lubi, ale to ja wybieram mu kolegów, bo chcę żeby był w przyszłości fajnym, nieagresywnym psem. I żeby zabawa i większe psy nie kojarzyły mu się z bólem i strachem. (A już zaczął na bokserka pod koniec warczeć). (Musiałam gdzieś wylać złość) Taka już tendencja, że właściciel dużego psa pozwala na takie "zabawy"z mniejszym i jakoś się dowartościowuje czy co?? Ostatnio Alfę2 "staranował" w pełnym biegu niewyrośnięty husky, na szczęście był śnieg i jakoś miękko wylądowała po fiknięciu kilku koziołków.... właściciel huskiego tylko patrzał... zero reakcji.... Zareagował dopiero kiedy musiałem użyć komendy "PUŚĆ":diabloti: Nota bene później pieski zaprzyjaźniły się i nawet wspólnie biegały:evil_lol: [SIZE="1"]PS. Alfa ma 37 cm w kłębie i 15 kg wagi ( jest w mojej sygnaturce) Quote
Bonsai Posted January 30, 2012 Posted January 30, 2012 Zareagujcie na chamstwo - ale kociarzy, którzy wprowadzają ludzi w błąd i próbują odebrać karmę dla niemal 400 głodujących zwierząt. Kłamią, manipulują i prawdopodobnie podrabiają głosy. My chcemy wygrać uczciwie, ale potrzebna jest Wasza pomoc, dogomaniacy... Mam prośbę - czy poświęcicie 3 minuty i pomożecie głodnym psom i kotom? Wystarczy, że zagłosujesz na schronisko w Klembowie w ankiecie Krakvet. Wygraną jest karmą i żwirek o wartości od 9 do 15 tysięcy złotych. W Klembowie przebywa 350 psów, 40 szczeniaków oraz 20 kotów Te zwierzęta naprawde nie mają co jeść... gminy nie płacą, zwierząt coraz więcej. Każdy głos na wage złota. Rywalizujemy z Hospicjum dla Kotów. Wszystko byloby ok, gdyby nie to, że osoba z Hospicjum wprowadza ludzi w błąd informując o tym, że maja 30 kotów.. owszem mają.. ale TYLKO 1 który jest kotem hospicyjnym... w Klembowie takich zwierząt jest mnóstwo. Poniżej instrukcja! NAJLEPIEJ głosowac z przeglądarki IE. Uwaga zmiana: nowy punkt w regulaminie: żeby wziąć udział w ankiecie i żeby głos był ważny trzeba napisać min. 1 post na forum, najprościej w temacie poznajmy się: http://www.krakvet.pl/forum/viewtopic.php?f=18&t=14611 Instrukcja głosowania w Krakvecie: 1. wchodzisz na stronę http://www.krakvet.pl/forum 2. wciskasz link Rejestracja 3. wyskakuje opis, a Ty zaznaczasz: zgadzam się na te warunki. 4. wyskakuje wniosek rejestracyjny, a Ty go wypełniasz: pole użytkownik, email, dwa razy hasło oraz rozwiązujesz krótkie zadanie i wciskasz"wyślij" 5. dostajesz na maila (często ląduje on w spamach), którego podałeś, wiadomość aktywacyjną i klikasz na ten przysłany link 6. logujesz się na Forum Krakvetu http://www.krakvet.pl/forum wpisując nazwę użytkownika i hasło 7. piszesz na forum jeden zgodny z regulaminem KrakVet post np. w wątku "Poznajmy się" -> dział "Pomoc dla schronisk" 8. na forum wybierasz dział "Pomoc dla schronisk" 9. dalej wybierasz „Głosowanie na schronisko, które otrzyma pomoc - styczeń 2012” 10. wyskoczy Ci ankieta- zaznaczasz Schronisko dla bezdomnych Zwierząt w Klembowie,i klikasz pod ankietą „wyślij”. Jeśli jesteś już zarejestrowany na Krakvecie to zaczynasz od punktu nr 6! Dla tych zwierząt Wasz głos to pełne brzuchy w te mroźne noce... Głosowanie trwa tylko do jutra! Quote
strix Posted January 30, 2012 Posted January 30, 2012 (edited) [quote name='Victoria']Jak lusia była mała (3-4mc), to spotkałyśmy na spacerze faceta, który wyszedł zza zakrętu strasząć mnie i porwal mala na rece. Ja sie wkurzylam, zaczelam kulturalnie prosic zeby ja postawil, ale on oczywiscie nic. Patrzylam tylko na rece, zeby przypadkiem nie powedrowaly do zapiecia smyczy.. Bylam kompletnie przerazona (mialam lat 12 bodajze..), [/QUOTE] Co za cham! Chyba nawet wolałabym, żeby ten gość miał jakieś zaburzenia psychiczne, bo aż strach pomyślec, że ktoś moze być aż tak perfidny. [B]bdom[/B] - ja właśnie dlatego noszę gaz. Faust trafił do mnie już skrzywiony właśnie przez to, że większe psy robiły z nim co chciały. Teraz on waży 37 kg i zanim go 'naprostowałam' to się musiałam sporo nagimnastykowac, bo pies był zwyczajnie agresywny, a przynajmniej mocno konfrontacyjny wobec innych psów. Efekt takich 'zabaw' właśnie. Teraz się kontroluje ale widzę, że zmienić to on sie już nie zmieni. Bruno, mój siedmiomiesieczny ONek też miał niestety przejscia z takimi, 'co się tylko chciały bawić', jak był mały. Niektóre go nawet próbowały pogryźć. No i powiedziałam sobie, ze dosyć tego i teraz nosze ze sobą gaz. Nie pozwolę skrzywić psa, bo jakiś palant uważa, że to dobra zabawa, ajk jego wielki pies się wyżywa na innym. Nie musi być agresywny,żeby mniejszy, przestraszony i na siłę nagabywany pies nabrał uprzedzeń. U mnie w parku pojawił się nowy pies, niestety, z właścicielem-chamem. ONek, dorodny. Wczoraj wyszłam z psami około północy, bo wtedy mogą sobie pohasać po łączce nienarażone na to, że zaatakuje je agresywny pies (pełno ich luzem tutaj lata). Co widzę? Z samochodu wyskakuje ONek, luzem, pędzi przed siebie i szczeka. Właściciel jakieś 20 m za psem, żadnej kontroli. Niby go próbował wołać ale nic z tego. No cóż, przeczekaliśmy najazd ONka na łączce z dala od tego zamieszania (na szczęście nas nie zauważył). W pewnej chwili ONek zaczął zaczepiać jakiegoś przechodnia (szczekał na niego tak, że biedny gość musiał się zatrzymać, bo inaczej ten pies by się chyba rzucił). Właściciel oczywiście bezradny, bo kto to widział wyszkolic psa, żeby ten się słuchał... . No i zrobili kółko i z powrotem do auta i odjechali. Nie podoba mi się to. Edited January 30, 2012 by strix Quote
Soko Posted January 30, 2012 Posted January 30, 2012 strix, może macie szanse, u nas tez latała suka ONka, ale właściciele ją zabrali na szkolenie, bardzo spokojny i ustępliwy pies :) a też z początku właściciele w ogóle nie widzieli żadnych problemów. Quote
strix Posted January 31, 2012 Posted January 31, 2012 Soko napisał(a):strix, może macie szanse, u nas tez latała suka ONka, ale właściciele ją zabrali na szkolenie, bardzo spokojny i ustępliwy pies :) a też z początku właściciele w ogóle nie widzieli żadnych problemów. No co ty, szkolenie w Norwegii? :crazyeye: Tutaj przecież kochają pieski i ich nie męczą jakimś tam szkoleniem. :razz: Może agility i to by było na tyle. Moje dwa psy są jedynymi w parku, które znają komendy obedience. Nigdy nie widziałam, żeby ktokolwiek tutaj szkolił psa w obedience, nawet podstawowym. 99% właścicieli czuje, że wypełnia obowiązek w momencie, kiedy odpinają swojemu pupilkowi smycz. Pamietam jak kiedyś, jak Faust jeszcze był młodszy i bardziej narwany, kazałam mu usiąść, bo się sadził na coś. Nie usiadł od razu, dopiero po chwili. Mi było wstyd, że od razu nie usiadł a pan się pyta, gdzie piesek był na szkoleniu, że tak się słucha, bo jego pieski to robią co chcą. Masakra. W Oslo jest jedna szkoła dla psów i z tego, co wiem inwencja trenerów nie wykracza zbytnio poza dawanie smaków. W efekcie komendy wykonują tylko te psy, które uważają, że smaczek jest bardziej atrakcyjny niż podbiegniecie do innego psa. Jak pewnie sie domyślasz, takich psów nie jest dużo. Z resztą ta szkoła jest okropnie droga i mało ludzi z niej korzysta. Nie mają wykwalifikowanych trenerów, bo jedyne kwalifikacje jakie chcą od kadry to wyszkolenie dwóch psów w agility. Czyli od biedy każdy pasjonat agility mógłby tam dostać pracę. O przypadkach trudniejszych, o innych metodach szkolenia nie wiedzą nic :/ Quote
motyleqq Posted January 31, 2012 Posted January 31, 2012 strix napisał(a):No co ty, szkolenie w Norwegii? :crazyeye: Tutaj przecież kochają pieski i ich nie męczą jakimś tam szkoleniem. :razz: Może agility i to by było na tyle. Moje dwa psy są jedynymi w parku, które znają komendy obedience. Nigdy nie widziałam, żeby ktokolwiek tutaj szkolił psa w obedience, nawet podstawowym. 99% właścicieli czuje, że wypełnia obowiązek w momencie, kiedy odpinają swojemu pupilkowi smycz. Pamietam jak kiedyś, jak Faust jeszcze był młodszy i bardziej narwany, kazałam mu usiąść, bo się sadził na coś. Nie usiadł od razu, dopiero po chwili. Mi było wstyd, że od razu nie usiadł a pan się pyta, gdzie piesek był na szkoleniu, że tak się słucha, bo jego pieski to robią co chcą. Masakra. W Oslo jest jedna szkoła dla psów i z tego, co wiem inwencja trenerów nie wykracza zbytnio poza dawanie smaków. W efekcie komendy wykonują tylko te psy, które uważają, że smaczek jest bardziej atrakcyjny niż podbiegniecie do innego psa. Jak pewnie sie domyślasz, takich psów nie jest dużo. Z resztą ta szkoła jest okropnie droga i mało ludzi z niej korzysta. Nie mają wykwalifikowanych trenerów, bo jedyne kwalifikacje jakie chcą od kadry to wyszkolenie dwóch psów w agility. Czyli od biedy każdy pasjonat agility mógłby tam dostać pracę. O przypadkach trudniejszych, o innych metodach szkolenia nie wiedzą nic :/ a jednak mimo tego co piszesz w Norwegii można studiować kierunek/ki związane z psami, tak? a u nas właściwie nic... Quote
FRODKA Posted January 31, 2012 Posted January 31, 2012 Napisał strix No co ty, szkolenie w Norwegii? Tutaj przecież kochają pieski i ich nie męczą jakimś tam szkoleniem. Może agility i to by było na tyle. Moje dwa psy są jedynymi w parku, które znają komendy obedience. Nigdy nie widziałam, żeby ktokolwiek tutaj szkolił psa w obedience, nawet podstawowym. 99% właścicieli czuje, że wypełnia obowiązek w momencie, kiedy odpinają swojemu pupilkowi smycz. Pamietam jak kiedyś, jak Faust jeszcze był młodszy i bardziej narwany, kazałam mu usiąść, bo się sadził na coś. Nie usiadł od razu, dopiero po chwili. Mi było wstyd, że od razu nie usiadł a pan się pyta, gdzie piesek był na szkoleniu, że tak się słucha, bo jego pieski to robią co chcą. Masakra. W Oslo jest jedna szkoła dla psów i z tego, co wiem inwencja trenerów nie wykracza zbytnio poza dawanie smaków. W efekcie komendy wykonują tylko te psy, które uważają, że smaczek jest bardziej atrakcyjny niż podbiegniecie do innego psa. Jak pewnie sie domyślasz, takich psów nie jest dużo. Z resztą ta szkoła jest okropnie droga i mało ludzi z niej korzysta. Nie mają wykwalifikowanych trenerów, bo jedyne kwalifikacje jakie chcą od kadry to wyszkolenie dwóch psów w agility. Czyli od biedy każdy pasjonat agility mógłby tam dostać pracę. O przypadkach trudniejszych, o innych metodach szkolenia nie wiedzą nic :/ a jednak mimo tego co piszesz w Norwegii można studiować kierunek/ki związane z psami, tak? a u nas właściwie nic... Dziwi mnie dlaczego skoro w Norwegi psów si nie szkoli ich zawodnicy potrafią zajmować czołowe miejsca na MŚ np obi ,o agility to już nie wspomnę . Quote
camelek Posted January 31, 2012 Posted January 31, 2012 A po co studiować kierunki ściśle związane z psami? Na takie specjalizacje w Polsce nie ma popytu. Lepiej skończyć weterynarię, pracy po niej nigdy nie zabraknie. A hobby niech zostanie hobby Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.