Jump to content
Dogomania

Bonsai

Members
  • Content Count

    10,956
  • Joined

  • Last visited

About Bonsai

  • Rank
    obecnie Warszawa, rodzinnie Kalisz

Profile Information

  • Gender
    Female

Converted

  • Location
    Kalisz/Warszawa
  • Interests
    psy, fotografia

Recent Profile Visitors

2,932 profile views
  1. Są wolontariusze, psiaki prawie codziennie wychodzą na spacery i dzięki zaangażowaniu wolontariuszy znajdują bardzo dobre domy :) Można śledzić ich na fb: https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwjh4Ofuj8DNAhWJMhoKHcczAg8QFggoMAA&url=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2FWolontariusze-dla-zwierz%25C4%2585t-z-przytuliska-w-Go%25C5%2582uchowie-968693709811744%2F&usg=AFQjCNEbwB22ATDZvgW76JmXM0rRtlh83g
  2. Ze starej gwardii jest tylko Lupus. Shaggy i Boniek grzeją dooopki w super domkach. :)
  3. Sara, mogę prosić o nr konta Felusia, bo nie mam starych wiadomości? Najlepiej na maila [email protected]
  4. Jestem, jestem, wybaczcie, ale po kolejnych zmianach na dogomanii zgubiłam ten wątek... Do tej rodzinki z Poznania pisałam na fb wiadomość miesiąc temu, nie otrzymałam odpowiedzi, chociaż została odczytana. Głupio mi się tak narzucać w takiej sprawie, ale jeśli uznacie, że powinnam jeszcze zadzwonić, to tak zrobię. Wydarzenie na fb wydłużyłam do końca listopada, bo kończyło się jutro. Mogę uczynić kogoś również administratorem. Po prawdzie ostatnio nie ma mnie ani na dogo, ani na fb, ale pamiętam o Felku, choć ostatnio go zaniedbałam, przyznaję... Przepraszam. Rozmawiałam z Anią (rutta) o finansach Raksy, która została adoptowana, a zostało troszkę pieniędzy na jej koncie - myślałyśmy, by przeznaczyć je na Felusia, jeśli tylko deklarowicze się zgodzą. W przytulisku pojawili się na stałe wolontariusze, dzięki czemu warunki psiaków bardzo się polepszyły. Są wyprowadzane na spacery kilka razy w tygodniu, a i gmina zaczęła współpracować widząc, że wolontariusze jednak sporo pomagają. Losy psiaków można śledzić tutaj: https://www.facebook.com/Wolontariusze-dla-zwierząt-z-przytuliska-w-Gołuchowie-968693709811744/?fref=ts Ze "starej gwardii" został jeszcze Lupus...
  5. Ja w pracy zazwyczaj mogę odbierać telefony, a jeżeli nie, to wkrótce potem oddzwaniam. Niestety telefon milczy jak zajęty w sprawie Felusia. Ja też lepiej czuję się rozmawiając o psie, którego znam dobrze, ale w przypadku Felusia traktuję swoją funkcję raczej jako wstępny przesiew. Wiemy, że Feluś nie nadaje się np. do domu w bloku w centrum miasta (a takie osoby niestety zazwyczaj dzwonią) lub osób bardzo niedoświadczonych, które to deklarują. I takie osoby, gdy opowiem im o Felusiu, same dochodzą też do wniosku, że jednak nie są dobrym domem dla Felka. Resztę osób odsyłam do Lilu (aczkolwiek wiele ich nie było, niestety).
  6. No niestety - u Raksy bez zmian. Rodzina bardzo sympatyczna i konkretna, ale przestraszyli się lęków Raksy. :( W sumie dobrze, że mierzą siły na zamiary - stwierdzili, że w ich okolicy Raksa by się nie odnalazła, bo jak dla niej za dużo się by wokół działo - to jednak centrum miasta. Szukamy dalej... :(
  7. Raksę widziała sprawdzona behawiorystka, która potwierdziła, że sunia powinna zamieszkać z innym, zrównoważonym psem w spokojnym otoczeniu... Poza tym dla zwiększenia jej odwagi zaproponowała Sylwii, żeby przyjeżdżała z nią na naukę tropienia. :) Mam nadzieję, że uda się im umówić (to po znajomości, za darmo). I w zasadzie tyle. Raksa ponoć ma całkiem dobry kontakt z Michigan, sunią Sylwii. Wobec moich psów była lekko natarczywa, ale to mogło wynikać z tego, że byli jej nieznani, przez co trochę straszni. Generalnie fajnie dogaduje się z psami, choć dla niektórych (jak dla mojego Buddy'ego) pierwszy kontakt z nią może być trudny. Ale absolutnie nie ma agresji, tylko taka lekko wkurzająca inne psy głupawka. ;) Która z czasem mija, jak już odpowiednie styki w głowie się połączą i emocje opadną. To taki głuptasek mały...
  8. Jutro napiszę więcej, ale tak pokrótce: ogłoszenia ma, ale przed świętami ich nie wyróżniałam. a co u suni, to fakt, zaniedbałam wątek, ale generalnie działam. Jutro napiszę więcej.
  9. OMG na dogomanii kolejne zmiany. Nie nadążam. Ale odwiedziliśmy ostatnio Logana. :) Ktoś ciekawy co tam u czarnucha słychać? ;)
  10. Wczoraj dzwoniła do mnie pani z Poznania. Po rozmowie stwierdziła, że raczej nie będą w stanie upilnować Felusia, jeżeli jest takim spryciarzem, że potrafi czmychnąć między nogami, biorąc pod uwagę, że w domu są dzieci i czasem odwiedzają ich koleżanki i koledzy. Generalnie ruch u nich jest spory w domu. Przesłała mi też zdjęcie ogrodu: na razie to jedno wielkie błoto, bo dopiero co się tam wprowadzili. Na wizytę przedadopcyjną zaprasza już teraz, a nawet zaprasza na dwie wizyty, jeżeli dojdziemy do wniosku (a do takiego wniosku wstępnie doszłyśmy przez telefon), że jeżeli Feluś do niej trafi, to dopiero na wiosnę, gdy będą mieli ogrodzenie.    Proponuję szukać mu domu dalej, Maritę i tak poprosić o pomoc, a jak nic nie znajdziemy do wiosny, to wrócić do tematu z Panią z Poznania. 
  11. Podziękowałam wszystkim na fb. :) Zdjęcia w locie przesympatyczne. :) Zdzwonię się w takim razie z panią Anią. Chyba faktycznie najlepiej, żeby ktoś doświadczony rozstrzygnął sprawę na wizycie.
  12. Ja ją już na Sznaucerach ogłaszałam. :( Dwa razy.
  13. Poker, wiem, że są teraz większe pieski, ale aż tak dobrze już się nie orientuję, zapytam Magdy i dam znać :)
  14. Prawdę mówiąc, ja też już trochę naturalnie odchodzę z dogomanii. Trzy ostatnie wątki, na które wchodzę, to G., Felusia i Raksy. Dogomania umiera, obecnie wiele więcej osób działa na facebooku, po prostu tam można skuteczniej pomóc... Mam wieści od Pani spod Poznania. Jak najbardziej chce adoptować Felusia, nawet już teraz, ale niestety nie ma szans, by przed wiosną zrobić ogrodzenie, ze względów finansowych. Tzn. ogrodzenie mają, dziury, uszczelnić je można z wyjątkiem bramy wjazdowej - tu jest szczelina, przez którą Feluś łatwo się przeciśnie, a zmniejszyć jej nie da rady. Planują odgrodzić część wjazdową od ogrodowej, ale dopiero na wiosnę, ze względów finansowych. Ewentualnie, Pani zaproponowała, że mogliby nawet teraz go adoptować, ale wtedy nie mógłby wychodzić sam na ogród - i tu pytanie do nas, czy to dobre dla Felusia. Jeżeli uznamy, że tak, to zaprasza na wizytę przedadopcyjną. Sama nie wiem. Lilu, co o tym sądzisz?
  15. Do mnie Pani też się nie odzywała, a ja przyznam, nie miałam też kiedy do niej zadzwonić. Odezwę się w takim razie raz jeszcze do Marity. 
×