darunia-puma Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 Szura kochana mam już 5 ubranek i jeden puszorek sterylizacyjny dla Twoich podopiecznych nadal szyję tylko pamiętaj kochana że to na pewno nie będzie wyglądało tak jak ze sklepu, nie mam talenty jedynie serce.... Quote
Erica Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 Ooo, to jak już o wdziankach rozmawiamy ;) Poszukuję dogomaniaczki, która potrafi przerabiac kurtki na ubranka dla psiaków. Kubraczki potrzebna są dla psiaków z puntu przetrzymań w Pszczynie. Gdzie dać ogłoszenie? Quote
Szura Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 Daria. <3 Psy się na pokaz piękności jeszcze nie wybierają, na pewno nie będą wybrzydzać. Quote
darunia-puma Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 Szura na dziś koniec mam 10 szt sweterków czy jak to nazwać jutro część druga i poproszę o adres dostawy wyślę jak najszybciej wiem że to na cito.... Quote
Asia&Kleo Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 Erica napisał(a):Ooo, to jak już o wdziankach rozmawiamy ;) Poszukuję dogomaniaczki, która potrafi przerabiac kurtki na ubranka dla psiaków. Kubraczki potrzebna są dla psiaków z puntu przetrzymań w Pszczynie. Gdzie dać ogłoszenie? Erica, spróbuj napisać prośbę na tym wątku: http://www.dogomania.pl/threads/73865-Ubranka-dla-ps%C3%B3w!!!?p=18561472#post18561472 Lub ewentualnie tutaj: http://www.dogomania.pl/threads/140740-Jak-zrobi%C4%87-samodzielnie-smycz-i-obro%C5%BC%C4%99-dla-psa-)?p=18504789#post18504789 Nie jestem pewna, czy uzyskasz pomoc, ale nie zaszkodzi zapytać ;) Sorry za OT Quote
Erica Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 Asia&Luna napisał(a):Erica, spróbuj napisać prośbę na tym wątku: http://www.dogomania.pl/threads/73865-Ubranka-dla-ps%C3%B3w!!!?p=18561472#post18561472 Lub ewentualnie tutaj: http://www.dogomania.pl/threads/140740-Jak-zrobi%C4%87-samodzielnie-smycz-i-obro%C5%BC%C4%99-dla-psa-)?p=18504789#post18504789 Nie jestem pewna, czy uzyskasz pomoc, ale nie zaszkodzi zapytać ;) Sorry za OT Dziękuję :) Wracamy do tematu ;) Quote
kropka77 Posted February 6, 2012 Posted February 6, 2012 Moja Dziecina też popitala w te mrozy w dereczce. Komentarze nie są raczej miłe- generalnie większość odbiera "opakowanie" psa jako mój pociąg do mody, nie jak rzeczywistą potrzebę. No, bo przecież ubrań potrzebują tylko mikro psy. Argument,że Gamoń nie posiada podszerstka i szybko marznie nie dociera. Ale mamy to w nosie. Quote
strix Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 Ale się wkurzyłam!!!!:angryy::angryy::angryy: Wiem, że jest godzina nieboska, ale po tym, co się wydarzyło i tak nie mogę spać i siedzę w necie. Bruno ma już prawie osiem miesięcy ale nadaj jest dzieciakiem, sika w przysiadzie i zazwyczaj potrzebuje wyjść na siusiu w nocy. Ponieważ mam dużo pracy, czasami pracuję wieczorem do 3-3.30(wtedy sie budzi), zabieram go na siku i dopiero po powrocie z siku idę spać. Pracuję w domu, więc mogę odespać. No i dziś w nocy wyszliśmy z Brunem na siku. Normalnie tylko na skwerek/ogródek na podwórku (kamienica w kwadracie). Bruno już się zabierał do sikania ale nagle zza rogu dało się słyszeć jakieś pijackie nawoływania i naszym oczom ukazała się chwiejąca się na nogach trójka - dwóch panów i pani. Bruno się zaniepokoił, bo nie jest to znany mu widok, a do tego jeden z gości zaczął mnie pytać, czy mam papierosa. Ucięłam temat (nie palę,więc nie musiałam kłamać :P) i poszłam za róg na większy trawnik, bo pijane towarzystwo urzędowało w najlepsze na skwerku (budząc sąsiadów), więc Bruno nie mógł się skupić. Jak tylko się oddaliliśmy na trzy kroki to Bruno się uspokoił, więc myślałam ,że już pójdzie gładko. Co widzę? Towarzystwo dzie za nami! Stanęłam z Brunem na trawniku, myślę, niech przejdą (śledzili węża po całym chodniku). Nagle jeden z tych debili (no bo jak to inaczej nazwać) przystanał przed Brunem, zgiął się i zaczął wymachiwać łapskami przed jego mordą gapiąc mu się w oczy z wyszczerzonymi zebami (dla psa zachowanie mocno konfrontacyjne). Bruno zaczął szczekać, na to gość do niego 'siad'! On oczywiście nie usiadł tylko zrobił krok wprzód (ale cały czas był przy nodze). Ja mówię, że pies nie przyjmuje rozkazów od obcych i żeby go nie denerwował, a poza tym jest noc i się nie hałasuje. On na to, że mam złego psa. Ja mu na to, że to pewnie dlatego, że sama jestem zła i że ma się odwalić ode mnie, bo chyba o kilka drinków za dużo mu się w środową noc wypiło. Na takie dictum zawinęli się i poszli. Najlepsze jest to, że to nie było żadne menelstwo tylko dwóch elegancko ubranych panów, a pani wyglądała jak księżna Kate. Jak widać kasa może wypełnić portfel ale manier nie zastąpi. Bruno ma zapędy obronne, zazwyczaj jedynie obserwuje (jak mnie gość za pierwszym razem pytał o fajkę, to też nie szczekał). Ale ile można wymagać cierpliwości od szczeniaka, który nie jest przyzwyczajony do nagabujacych go pijaków? W sumie wcale nie chcę, żeby się przezwyczajał, jednak on sobie zapamietuje pewne sytuacje i nie mam gwarancji, że jak zagada do mnie podobnie wyglądający gość, to się nie rozszczeka. Ojciec Bruna (pies policyjny) jest niezły w PO, są nawet jakieś filmy z nim na necie. Widać, że Bruno ma silny instynkt obronny, ale my go nie wychowujemy na agresora,a i on lubi się witać z ludźmi. Z tym,ze już go kilka osób wystraszyło w głupi sposób, a on nie będzie zawsze szczeniakiem. Pamieć też ma dobrą i po prostu może się uprzedzić. W takich chwilach mam ochotę rzucić w diabły behawiorystykę, bo co mi z tego, skoro to ludzie a nie psy wymagają 'naprawy'? :shake: Z fajnych rzeczy to wczoraj spotkalismy w parku kumpla rotka po dłuższym niewidzeniu. Bardzo się lubią nasze pieski mimo, że rotek jest niekastrowanym samcem w sile wieku. Quote
Sybel Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 Strix, nas kiedyś tak dwa lumpy napadły ze sznaucerem olbrzymem, jak szłyśmy z siostrą i psami. Miałyśmy wtedy moze 12 i 14 lat. Zanim zaczniecie marudzić, ze takie dzieci - psy były duże, z ulicy, ale wychowane przeze mnie i młodą w największym stopniu i nas się najbardziej słuchały, zresztą dały by się za nas pokroić. Oczywiście lump agresor zaczął na nas szczuć swojego, na co my nasze psy usadziłyśmy i się tak rozdarłyśmy, że sąsiedzi po prostu wyszli nam na pomoc. Ale psy jakoś wytrzymały. Jeśli o pamiętliwość chodzi, to na moją sukę kiedyś na wakacjach sąsiad naszczekał - do konca zycia darła pysk na wszystkich łysych z brodą... Po prostu sobie zapamiętała, problem był, jak była po udarze, a kardiolog był łysy z brodą... Quote
cienkun Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 Mój psiak bardzo lubił ludzi śmierdzących alkoholem, a najbardziej denaturatem. :D Kojarzył ich zawsze z zabawą. Quote
Amber Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 W takich chwilach mam ochotę rzucić w diabły behawiorystykę, bo co mi z tego, skoro to ludzie a nie psy wymagają 'naprawy'? :shake: Trafiłaś w sedno, ale świat niestety nie składa się tylko z nas i naszych psów... Ja też mam nieco zepsutego psa... Po osiedlu musi chodzić cały czas w kagańcu. Czemu? Żeby podbiegacze nie straciły życia. Mój pies nie jest z tych co stoją jak słupy i dają się kąsać po łapach. Teraz na każdego małego psa reaguje napiętą uwagą. Gdyby nie kilka dzieciaków, które na nasz widok uciekły z przeraźliwym wrzaskiem i machaniem rękoma, tak, że 8 miesięczny przerażony pies uskoczył w bok (ja zresztą też :p), a z potem chciał mnie obronić, pewnie dalej by nie zwracał na nie uwagi... Ale teraz na dzieci reaguje podobnie jak na małe psy. A resocjalizować 38 kg dobermana z obcymi dzieciakami jest "raczej" trudno. Wygląda na to, że aby mieć dobrze wychowanego psa należy mieszkać na odludziu, albo w otoczeniu samych miłych ludzi znających się na behawiorystyce, a to niestety "troszkę" utopia :roll: Quote
panbazyl Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 Amber napisał(a): Wygląda na to, że aby mieć dobrze wychowanego psa należy mieszkać na odludziu, albo w otoczeniu samych miłych ludzi znających się na behawiorystyce, a to niestety "troszkę" utopia :roll: to ja mam to pierwsze - czyli odludzie, choć z ludźmi, ale jednak na zadooopiu. Psy nie do konca są dobrze ułożone, ale moje wymagania sa dość wysokie. Żałuję, ze nie mam tu jakiś "popaprańców" co pracują z psami. Quote
strix Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 Amber napisał(a): Wygląda na to, że aby mieć dobrze wychowanego psa należy mieszkać na odludziu, albo w otoczeniu samych miłych ludzi znających się na behawiorystyce, a to niestety "troszkę" utopia :roll: Zwłaszcza, że różne rasy mają różne predyspozycje. Jak wnioskuje, Twój pies to dobek (ma identyczną obrożę jak mój ;) ). Dobki, ONki itp to psy o niskim progu reakcji, silne i konfrontacyjne. Na takie były hodowane i nie ma się co oszukiwać. Szansa, że dobek albo ONek w sytuacji zagrożenia ustąpi jest zerowa, bo one są genetycznie predysponowane do reakcji konfrontacyjnej. Dlatego to ONki, owczarki belgijskie, dobki wykorzystuje się w policji, a nie np. mastiffy mimo, że są dużo większe i silniejsze. Nawet rotki niekoniecznie się sprawdzają, bo im się czasem po prostu nie chce wdawać w drakę (pochodza od molosowatych i mają wyższy próg reakcji, a przynajmniej powinny mieć). A pies policyjny ma się wdawać zawsze na komendę przewodnika i robić to z entuzjazmem. I ma robić dużo hałasu, to taki element manifestacji siły. Quote
strix Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 cienkun napisał(a):Mój psiak bardzo lubił ludzi śmierdzących alkoholem, a najbardziej denaturatem. :D Kojarzył ich zawsze z zabawą. Jakby się chciał bawić to ok, ale to towarzystwo ewidentnie szukało zaczepki. Ten gość sprawiał wrażenie nachalnego debila, który szuka guza a nie przyjaźnie zawianego pana. Takich też spotykam, ale nie ostatniej nocy. Quote
Sybel Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 W sumie tak sobie myślę, ze dobrze, że psa nie zaatakował w pijackim widzie, bo różnie bywa... Quote
strix Posted February 9, 2012 Posted February 9, 2012 Sybel napisał(a):W sumie tak sobie myślę, ze dobrze, że psa nie zaatakował w pijackim widzie, bo różnie bywa... Dostałby gazem albo kopa z new rocka w jaja i tyle. :P Ja się go nie bałam, ale psa wystraszył, więc się wkurzyłam. Chociaż Bruno tez był raczej wkurzony niż wystraszony, bo sie za mną nie chował, przeciwnie... . Quote
sacred PIRANHA Posted February 13, 2012 Posted February 13, 2012 sytuacja z dziś: Ja z dwoma wypierdkami puszczonymi luzem na boisku i z dzieckiem. Rzucam psom piłke (dziecko się bawi gdzieś niedaleko) psy sobie za nią latają, kompletnie ignorując otoczenie. Nagle dopada nas jakiś ok 15 kg psiak i po krótkim obwąchaniu się z moimi psami atakuje Ayusia. Dobiegłam do psow, złapałam swoje na rece, dziecko mi się powyło oczywiście, w tym czasie doleciała właścicielka owego pieska i z ryjem na mnie, że tak to jest jak sie spuszcza ze smyczy yorki! Ze jak ja chciałam pieski spuszczać, to mogłam sobie wziąc kundelki ze schroniska a nie yorki! Yorki to się na smyczy prowadza, na raczkach nosi a nie na osiedlu wsrod ludzi spuszcza... ?? czy ktos mi to moze wytlumaczyc na spokojnie? Bo ja sie tak zagotowałam, ze mnie moje własne 3 letnie dziecko uspokajało, chyba w obawie że panią przemielę, zjem i wydalę drugim końcem. Dodam, że to boisko na które powszechnie wszyscy osiedlowi psiarze przychodzą z tymi pozytywnie nastawionymi psami, a pani która mnie dziś owaliła nie znam, wiec jaka snowa lub nie tutejsza się zakręciła w nasze rejony. Quote
panbazyl Posted February 13, 2012 Posted February 13, 2012 jakiś klub obrony jurków masz chyba - ratunku!!!!!! Quote
Marta666 Posted February 13, 2012 Posted February 13, 2012 Bo york w świadomości wielu osób to już nie pies. A skoro nie pies to po co go spuszczać ze smyczy..... :shake: i pewnie ta kobieta opowie historie o spuszczanych ze smyczy yorkach i znajomi jej przytakną,że Piranio to była Twoja wina.... Quote
strix Posted February 13, 2012 Posted February 13, 2012 (edited) sacred PIRANHA napisał(a):.... doleciała właścicielka owego pieska i z ryjem na mnie, że tak to jest jak sie spuszcza ze smyczy yorki! Ze jak ja chciałam pieski spuszczać, to mogłam sobie wziąc kundelki ze schroniska a nie yorki! Yorki to się na smyczy prowadza, na raczkach nosi a nie na osiedlu wsrod ludzi spuszcza... ?? czy ktos mi to moze wytlumaczyc na spokojnie? Bo ja sie tak zagotowałam, ze mnie moje własne 3 letnie dziecko uspokajało, chyba w obawie że panią przemielę, zjem i wydalę drugim końcem. Dodam, że to boisko na które powszechnie wszyscy osiedlowi psiarze przychodzą z tymi pozytywnie nastawionymi psami, a pani która mnie dziś owaliła nie znam, wiec jaka snowa lub nie tutejsza się zakręciła w nasze rejony. He he he, a ja mam to samo z Brunem, moim ONkiem. On ma dopiero 8 miesiecy i luzem jest tylko jak ćwiczymy rzucanie piłki, zawsze z dala od ludzi i psów. Bruno póki co nie podbiega do innych psów i jest odwoływalny. Jednak za każdym razem jak dobiegnie do niego jakieś wściekle jazgoczące i gryzące coś (zwracam uwagę na 'dobiegnie do niego' bo on biega tylko do piłki i z piłka w zębach do mnie, do innych psów nie), słyszę, że owczarek ma chodzić na smyczy, bo one są niebezpieczne i agresywne. Panowie i panie wygłaszają te madrości uczonym tonem, podczas gdy ja usiłuję odgonić ich wścieklaka od mojego psa, bo nie chcę, żeby mój szczyl posmakował w walce. Oczywiście, ponieważ owe podbiegacze zazwyczaj zauważają nas kiedy są jeszcze po przeciwległej stronie parku i pędzą ile sił w nogach, mam niezłą gimnastykę, bo właściciele doganiają je po jakiś 10 minutach. Ale wina i tak zawsze jest moja, bo dlaczego mój pies się bawi i prowokuje inne, żeby podbiegały? :P Podsumowując, coś się babie w głowie poprzewracało i tyle. ;) Edited February 14, 2012 by strix Quote
sacred PIRANHA Posted February 13, 2012 Posted February 13, 2012 no to to właśnie! bo moje biegały za piłką "pełnym pędem" (?) więc go same sprowokowały, zeby przyleciał...no tak yorkom biegać też nie wolno... wkurza mnie to, ze ja swoich odwoływalnych psów spuścic nie moge, bo zawsze sie coś luzem przyplącze i to zawsze coś co chce gryźć niemal na dzien dobry... a pozniej sie ludzie dziwią ze yorki agresywne i w takich przypadkach musze swoje na rece złapać, mimo ze ogolnie jestem przeciwnikiem łapania yorkow na rece...jak miałam wyżła, to jakos każdy swojego pieseczka pilnował jak tylko mnie na horyzoncie widzieli, bo ci co znali to wiedzieli ze moj to psi terminator... Quote
Merrick Posted February 13, 2012 Posted February 13, 2012 A dzisiaj popołudniu niestety to ja wykazałam się chamstwem :oops::oops: Siostra postanowiła mi towarzyszyć na spacerze. Poszłyśmy na łączkę, gdzie Tamlin biegał na 10-metrówce, a Baldur luzem z przyczepioną linką. Dotychczas był w stu procentach odwoływalny, więc obserwowałam tylko otoczenie, by w razie czego go przywołać. Psy bawiły się dłuższą chwilę, gdy nagle jakieś 20 metrów od nas pojawiła się miła, znana mi starsza pani. Zawszę wyprowadza luzem dwa psy, staruszki : Morusa i trzyłapkę Tinę. No i Baldur ogłuchł. Pognał do Tiny jak wariat, zero reakcji na wołanie moje i siostry. Nawet chowanie się nic nie dało. Siostra przytrzymała więc Tamlina, a ja pognałam za Baldurem. Przyznam, że lekko się bałam, bo Baldur jest sporo większy od kulawej Tinki, i lubi podszczypywać suki za tyłek. Nie poprawiło mi humoru, to że Tina strasznie piszczała. Problem w tym, że ona tak zawsze robi w trakcie zabawy i nie wiedziałam czy coś się dzieje, czy też nie. Podbiegłam, złapałam Baldura, przeprosiłam kobietę i skarciłam porządnie swojego psa. Starsza pani, zaczęła mnie prosić, żebym tego nie robiła, bo on tylko Tinę łapą zaczepiał, bo to młody, wesoły pies jest ;) Nie miała żadnych pretensji, psy nawet się jeszcze pobawiły chwilę, ale wstyd pozostał. Dobrze, że trafiłam na kobietę, która nas zna i wie, że Baldur chcę się bawić :shake: Będę musiała przypomnieć Baldurowi, co znaczy 'do mnie'. Zasady są jasne, a jak nie to się kupi drugą 10-metrową linkę. Quote
a_niusia Posted February 14, 2012 Posted February 14, 2012 ja tez sie kilka dni temu prawie wykazalam chamstwem, ale moje psy nie. szlysmy sobie, dziewczyny bez smyczy i nagle widze, ze gzies leca, co nie jest specjalnie dziwne w ich behawiorze. niestety tym razem lecialy do malego kundelka, ktory byl na smyczy i byly juz calkiem blisko. a kundelek je dostrzegl i ogon w tylku. wiec ja juz mysle, co mam zrobic-drzec na nie morde, odrazu przepraszac babke od kundelka, czy tez leciec sprintem przez pole i je lapac. gdyby chociaz ten pies merdal ogonkiem, a on sie strasznie bal. wszystko to trwalo sekundy. i nagle...miod na moje serce:))) dziewczyny sa nauczone, ze nie wolno podbiegac do obcych psow i nie robia tego nigdy. witaja sie dopiero jak im pozwole. mimo ze ja calkowicie w nie zwatpila, ok 20 metrow od tego pieska zatrzymaly sie obie, merdaja ogonami. wiec zagwizdalam, w 10 sekund byly obie z powrotem dajac mi bezposredni dowod na to, ze nigdy nie nalezy w nie watpic. za to przygode z nowym owczarkiem niemieckim na dzielni znow mielismy. mlody gnoj probowal bawic sie w poniewieranie moja mlodsza suka. nienawidze owczarkow niemieckich, nie toleruje tego typu zabawy, a przede wszystkim wlascicieli-idiotow, ktorzy nie umieja czy nie chca zabrac swojego psa, kiedy drugi pies nie chce sie z nim bawic. mala przycupnela mi przy nogach, a tamten dalej nie odpuszcza. wlascicielka poproszona o zabranie psa stwierdzila, ze on sie tylko bawi. no wiec my tez sie zabawilysmy i sprobowalam go odgonic noga, ku radosci malej:)) na chwile sie udalo, ale znowu podlecial gnebic mala, wiec zarobil smyczami po grzbiecie i uciekl. oczywiscie jego wlascicielka stwierdzila, ze jestem wariatka, ale mnie to nie obchodzi, gdyz nie jest to dla mnie specjalna obelga:)))) Quote
cienkun Posted February 14, 2012 Posted February 14, 2012 Każdemu się chyba zdarzyło że mu pies uciekł do innego psa (w różnym celu). Ale to odróżnia człowieka kulturalnego od prostaka, że potrafi przeprosić. Quote
a_niusia Posted February 14, 2012 Posted February 14, 2012 tez zalezy moim zdanie jak taka ucieczka wyglada. jesli biegnie do nas szczeniak, ktory po prostu zwial wlascicielowi "bo pieski" i chce sie bawic, to ja nawet poczekam az wlasciciel po niego przyjdzie. moje psy sa pokojowe i chetnie sie bawia. jednak jesli wlascicielowi spieprzy wielki napalony labrador, ktory jest zainteresowany kopulacja, to nie bede zbyt tolerancyjna bo ani to dla moich psow zdrowe ani przyjemne. tak samo jak owczary niemieckie potrfiace przebiec przez cale pole, zeby troche psa postraszyc. jak widze biegnacego owczara to normalnie obmyslam akcje ratunkowa. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.