Coś się może dziś zrobi :)
Dziękuję serdecznie Havanko za monitoring ogłoszeniowy, jak ja Ci się odwdzięczę, Dziewczyno?.....
Byłam wczoraj u czarnego pieska w kojcu - trafił tam w ubiegłym tygodniu po śmierci właściciela. Gmina warunkowo go przyjęła do kojca, bo niby się nie błąkał, ale nic dobrego by go nie spotkało w pustym gospodarstwie, na łańcuchu.
Psiak ładny, ale głupek warczał na Tomka, na mnie, machając jednocześnie ogonem. Dostał od nas michę gotowanego żarełka z tabletką na robale, nalaliśmy wody, bo miał jakaś starą, ale nie odważyłam się założyć mu obroży i wyprowadzić z boksu. Czyli tak jak Pikuś - trzeba popracować nad nim, nie ma wyjścia. Na weekend wyjeżdżam aż po Konin na spotkanie "pokajakowe", na wspominki i oglądanie setek zdjęć przy piwie (ale się cieszę!!), ale od poniedziałku będę do kojca codziennie podjeżdżać i poznawać psa. Bo jak go ogłaszać, skoro nic o nim nie wiem...