To strażak, który ujął dawno temu mnie tym, że w nocy przywiózł do lecznicy Tomka psa z wypadku - po wydobyciu ludzi z wraku samochodu podniósł psa lezącego na jezdni (ludzie chcieli go ominąć, niestety i pies, i auto ucierpiało) i na rękach wniósł do gabinetu. Pies niestety nie przeżył, ale na wsi taki gest zapadł mi w serce. Teraz pan Tomek łapie te bezdomniaki, przywozi do gminnego kojca, dwa wziął do siebie :)