U nas spokój i cisza. Amiśka zajeła starą kanapę, którą wytachaliśmy z pokoju gościnnego (tam przybyła nowa), Sonia została na tej prastarej kanapce przed telewizorem. Czyli jak powiedział mój syn, gdzie nie spojrzysz, tam wszędzie bydło :P).
Opatrunek zdjęliśmy w ubiegłym tygodniu - łapka nie jest opuchnięta, ale nadal Nusia na niej nie staje. Czyli jest typowym ratlerkiem drepczącym na 3 łapkach.
No nic, pomyślmy, jak tu pomóc.
Czy te psy, które zabiera fundacja (kurcze, gmina na rekach powinna ją nosić za - praktycznie - wyręczanie urzędników!) to ona sama ogłaszać będzie, szukać domów? Chyba tak.
Dobrze by było "zobaczyć" te psy, które zostają w kojcach. Myślę o zdjęciach do ogłoszeń. Moze te osoby z fundacji, skoro będą w Wielbarku po sunię, zrobią i innym biedakom zdjecia?
Nie powinien zostać żaden, a suni podaje się leki wstrzymujące laktację... Teraz trzeba odczekać minimum 8 tygodni, aż odchowa szczenięta, dalsze minimum 4 tygodnie, aż wykona się sterylizację - tyle czasu musi suka być na utrzymaniu gminy. Gdzie tu sens?... Jakoś rozgoryczenie przeze mnie przemawia...
Czy Nutusia zabiera też MarysięO i kejciową? To też "nasze"dziewczyny :) I Ziutka - Józefka :)
Martwię się tylko o konfirm - ma 3 psy, nie może ich zostawić na dłuzej niż kilka godzin, bo Tomek z nimi nie wyjdzie. I nie ma jak dojechać, jakby co...
do twarzy jej w fotelu i przy tym ślicznym kominku :)
Kiedyś dziewczyny z Mikropsów radziły, żeby dzikuska karmić tylko w ręki - nie ma miski, tylko żarełko na dłoni. Głód bywa silniejszy od strachu.
No to i ja! Dzwoniła dziś pani, nie jestem pewna, czy to nie ta pani, co miała zadzwonić o 17.00, tyle że tydzień temu. Głos podobny, a pytała o warunki adopcji. I znów, ze chciałaby wziąć psa na spacer, zobaczyć, i się zastanowi, bo te 99 km...