Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 01/27/23 in all areas

  1. To najnowsza kicia, która przyjechała tydzień temu, nie ma imienia, roboczo nazywam ją Bella Jest jeszcze niepewna i trochę wystraszona, ale lubi głaskanie, drapanie pod bródką, mruczy i jak się zrelaksuje to się pręży i nadstawia poopkę do głaskania. Stresują ją natomiast branie na ręce, nie jest chyba do tego przyzwyczajona, bo jest spięta i mnie raz po tym palnęła łapą Kicia jest jeszcze trochę chuda, testy ujemne, po sterylizacji, ale jeszcze nie była szczepiona. Ładnie załatwia się do kuwety, tylko pierwsza koopka była na chodniku. Nie wiem w jakim wieku, przy szczepieniu poproszę wetkę, aby określiła.
    3 points
  2. Jaaga ja prawie wcale nie jem mięsa nie smakuje mi. A jeśli jem, to próbuje wybierać te od rolnika, nie z obozow.Mieszkam na wsi, tu jeszcze ludzie trzymaja świnie, kury. Ale też nie mam jakiejś wielkiej wrażliwości w sobie.Mowisz że one też chciałby żyć, pewnie tak. Ale po śmierci wielu bliskich mi osób, uznałam że śmierć jest elementem istnienia.Moze to z kolei moj sposób na przetrwanie, bo inaczej bym zwariowała.
    3 points
  3. Wszyscy przyzwyczailiśmy się tu na dogo, że Aska7 przewozi tabuny naszych psiaków do hotelików, domów tymczasowych, a nawet do domów stałych. To taki nasz Anioł dający psiakom szansę na nowe życie. Zabiera też psiaki pod swoją opiekę do hoteli. Ta jej aktywność jest nam znana i bardzo przez nas doceniana. Dzisiaj do swojej działalności na rzecz psiaków Aska7 dorzuciła nie kamyk, ale wielki głaz w postaci…. domu stałego dla Maszki!!! To jest tak wspaniała wiadomość dla nas, że długo ją sobie powtarzałyśmy, żeby uwierzyć. Maszka zamieszka z rodzicami Aśki, ale będzie pod jej opieką, bo mieszkają blisko siebie. Do towarzystwa będzie miała 9-letnią sunię. Piękny teren dookoła domu, regularne spacery z rodzicami i dobrą opiekę weterynaryjną. Oczka na pewno będą wymagały dodatkowych badań i leczenia. Jednym słowem dom z najwyższej półki Maszeńka jest sunia starszą, nie liczyłyśmy, że tak szybko i taki jej się domek trafi. Ona potrzebuje mieć człowieka blisko siebie, regularnego jedzenia, spacerów i spokojnego czasu na sen. Obecność drugiej suni w podobnym wieku też jest bardzo ważna, bo Maszka lubi inne psy. Asiu, bardzo, bardzo dziękujemy, że to właśnie na Maszeńkę zwróciliście uwagę, dodałaś nam skrzydeł Ta sunia bardzo nas rozczulała i obiecałyśmy jej i sobie, że dom będzie najlepszy. Taki właśnie się pojawił. Z powodów oczywistych nie będzie wizyty przed adopcyjnej. Alaskan zna osobiście Aśkę7, są w stałym kontakcie. Stosunek Aski7 do zwierząt znamy, jej rodzice niejednokrotnie wspierali bezdomniaki na dogo. Jej rekomendacja nam wystarczy. 2 lutego Maszka jedzie do swojej nowej rodziny
    3 points
  4. 2 points
  5. Wczorajszy wieczór, oby takich wspólnych było jak najwięcej
    2 points
  6. Wpisalam o tym nietrzymaniu potrzeb fizjologicznych, bo wg mnie to istotna informacja. A jakoś ludzie z mojego ogłoszenia dzwonili, spotykali się z Odisiem, nie zniechęcało ich to, że gubi kupki. Ale mogę edytować, jeśli chcecie:). Odkąd sama szukałam dla siebie psa, tym bardziej staram się pisać ogłoszenie zgodne rzeczywistością, bez owijania w bawełnę, żeby szanować czas obu stron.
    2 points
  7. Kilka lat jestem na bezmięsie. I dobrze mi z tym wobec siebie. Któregoś roku doszłam do wniosku, że nie mogę zjadać tego, czego sumienie nie pozwala mi zabić. Bo taka niestety jest droga do spożywania mięsa. A ja nie chcę mieć w tym żadnego udziału.
    2 points
  8. Jak nie Kira, to może Iskra by się jej spodobała? Jest co prawda dużo mniejsza, ale też ruda . I mieszka teraz z 3. kotami.
    2 points
  9. Prawda jest taka, że one chciałyby też żyć. Gdybyś jeszcze polowała na nie jak rdzenni Amerykanie, to ok. Podziękowanie w zamian za koszmarny i nie zapewniający zaspokojenia jakichkolwiek potrzeb chów w zwierzęcych obozach koncentracyjnych, za gehennę i poniżenie w ostatniej drodze do i w rzeźni w zamian, to tylko usprawiedliwianie przed sobą swojego wyboru. Dla zwierząt nie ma znaczenia. Moge podsyłać na na czas zakupów moją młodsza córkę. Potrafi tak obrzydzić jedzenie mięsa, że jej ojciec zrezygnowal juz nawet z indyka, którego kupował od czasu do czasu. Robila to parę razy, najpierw byl odporny, ale w końcu juz mial odruch obrzydzenia przy wzieciu tacki z mięsem do ręki i któregoś razu sam odłożył. Dużo ludzi w otoczeniu minimalizuje spożycie mięsa, nawet jeśli nie rezygnują z niego zupelnie. I dobrze, będą zdrowsi, a zamęczanych zwierząt będzie mniej.
    2 points
  10. Może Jaaga będzie mogła doradzić? Ma Lindę niechodzącą. Może coś w sklepie dla niemowląt by się znalazło. Np pianka? Śliskie są też materiały przeciwdeszczowe: coś z pokrowca na plecak, kurteczka dziecięca (cienka). Reklamówki wielorazowe z ortalionu (te składane).
    1 point
  11. Ja jestem z tych, którzy wolą wszystko mieć w tekście, tzn. słowo pisane lepiej przyjmuję niż wysłuchane. Z wysłuchanego sporo mi umyka, a nad tekstem mogę się pochylić, wczytać, zastanowić, pojawią mi sie jakies pytania. W słowie pisanym sama też jestem lepsza niż w rozmowach telefonicznych (w tych drugich jestem noga, nie znoszę rozmawiać przez telefon). Pewnie dlatego kiedy sama szukałam dla siebie psa omijałam ogłoszenia tasiemce, z których nic nie wynikało (brakowało konkretu) oraz ogłoszenia, których tekst był napisany... hmm... poetycko, np, że "pies jest skromny" (co to w ogóle znaczy?) i np. "bardzo kocha i potrzebuje człowieka, chodzi za nim jak cień"/"jest najwierniejszym przyjacielem" (co okazywalo sie silnym lękiem separacyjnym i psem demolką). Tak samo niestety zaczęłam rozumieć irytację osób na ogłoszenia psów z drugiego końca Polski. Jeszcze pal sześć jak było w tekście, że pies przebywa tu i tu, ale gorzej jak ja już myślałam że dojdzie do spotkania przed adopcją, a tu w rozmowie telefonicznej okazywało się, że pies na drugim końcu Polski i jeszcze w odpowiedzi było zdziwienie po drugiej stronie słuchawki, że po co chcę sie spotykać, przeciez jesli czuję ze TO TEN to odległość nie ma znaczenia, dowiozą mi :D I ja naprawdę rozumiem te wszystkie zabiegi i myki, sama robię podobnie, zwłaszcza jak pies długo czeka na dom to się próbuje ogłaszać psa w różny sposób i na większe odległości, ale z perspektywy osoby adoptującej można się nieco wkurzyć. Stąd też ostatnio trochę zmieniłam sposób, w jaki piszę. Chyba, że ktoś prosi o łzawy tekst albo właśnie żeby coś ująć albo pominąć to to robię, mnie to bez różnicy:). To taki Off Top. Bo u Odisia oczywiście się dostosuję do większości. Tylko ja tak pomyślałam, że ta informacja jednak zaoszczędzi telefonów typu: a może jednak do bloku?/A dlaczego nie dla osoby pracującej na pełny etat poza domem?
    1 point
  12. 1 point
  13. Oczywiście, że USG jamy brzusznej; myślę o USG, piszę EKG - myślami byłam jeszcze na konsultacji z kardiologiem.
    1 point
  14. Obecnie dużo lżejsze i cieplejsze są futra sztuczne i buty też są ciepłe choć nie ze skóry. Więc chociaż częsciowo można zmniejszyć mordowanie zwierząt szczególnie futerkowych. I należy chociaż walczyć o bardziej humanitarną hodowlę zwierząt.
    1 point
  15. Bardzo zgrabnie ujęłaś to, co myślę, a nie potrafiłam przekazać. Ostanim moim bliskim zmarłym byl tato. I kiedy już było wiadomo, że to kwestia czasu, to walczyłysmy z ciocią o każdą porcję środka przecibolowego, pilnowalysmy tlenu, czuwałyśmy przy nim na zmianę, żeby zminimalizować cierpienie i nie czuł się samotny. Oprócz bliskich ludzi jest tez wrazliwosc na cierpienie domowych pupilków. Odchodzenie naszych zwierząt to tez bol i strata. I staramy się robić, co tylko się da, żeby ratować, a jeśli nie ma już możliwości, to choc dac godnie odejść bez zbędnego cierpienia. I tylko te hodowane na mieso/mleko/jajka/futra/wełnę nie mogą liczyć na litość. Bardzo cieszę się, że Babuć czy nasze kury przełamują stereotypy, czasem sklaniają ludzi do myślenia, refleksji, zmiany postrzegania. Czy nawet dyskusji.
    1 point
  16. Śmierć człowieka jest jednak czymś zupełnie innym niż śmierć zwierzęcia. Człowiek zazwyczaj (w naszych warunkach społecznych i geograficznych) umiera otoczony szacunkiem, opieką, miłością najbliższych. Jego śmierć jest celebrowana i opłakiwana. Śmierć zwierzęcia tak zwanego hodowlanego to koszmar z najgorszego horroru. Zero szacunku, empatii, wszechobecne przerażenie, zapach śmierci i ostatnie próby walki o życie bezbronnych niewinnych istot, zadawanie im nadmiernego bólu i cierpienia przez wyżywających się psychopatycznych pracowników. Maleńkie dzieci oddzielone od matek i traktowane jak ostatnie śmieci. Kto z nas chciałby tak umierać lub życzyłby takiej śmierci swoim bliskim?
    1 point
  17. A co złego w tym, żeby dobremu domkowi zaproponować inną sunię, nawet niepodobną? Nigdy nie miałaś sytuacji, w której ludzie jechali do hotelu po jednego psa, a decydowali się na innego, bo po rozmowach okazało się, że charakterem bardziej do nich pasuje? Nie czepiałabym się ludzi i nie krytykowała każdej możliwości znalezienia dobrego domu. Nikt tu nie mówi o wysyłaniu wielu ogłoszeń. Jest bardzo fajna sunia, która mieszka z kotami i dla której ich obecność nie jest przeszkodą. Rozumiem Poker, że chce próbować. Nie rozumiem natomiast Twojej złośliwości w tym temacie.
    1 point
  18. Ten nowy dogo Dyzio ma Florkowe umaszczenie :) tyle, że szorściakowe. Taki "piesek z dwóch piesków" - główka trikolor, reszta pieska łaciata :)
    1 point
  19. 1 point
  20. Ja nie mam pretensji, nie tlumacz się. To kwestia sumienia danego człowieka. Każdy rozpatruje to w sobie i sam podejmuje decyzje. Śmierć naturalna dla mnie również jest elementem istnienia, ale nie masowe, brutalne, zbędne mordowanie, a wcześniej utrzymywanie wegetacji w koszmarnych warunkach.
    1 point
  21. 23.01. na konto Agata wpłynęła kwota 30,00 zł od Gabi79 deklaracja I-III Bardzo serdecznie dziękuję
    1 point
  22. Trzeba mieć nadzieję, Luizka żyje i oby jak najdłużej. Może warto coś z dietą pokombinować, koty lubią surowe mięsko, może się skusi. Jakiś kurczaczek lub rybka morska? Trzymam kciuki. Dobrze, że Florcia już zdrowa.
    1 point
  23. Dokładnie Sowo. Wygląd psa to jedno. Ona jest kundelkiem i nie ma co się doszukiwać cech rasowego, dobrze dobranego eksterieru rasy. Informacje z poprzedniego domu były sprzeczne, co do zachowania Kiry wobec kotów. Nie dam sobie ręki uciąć, że państwo będą z nią pracować. Zwyczajnie, po ludzku boję się. Ogłosiłam sunię, gdzie mogłam. Napisałam też do znajomej hodowczyni, co prawda malamutów, ale wiem, że sama pomaga w adopcjach różnych psiaków.
    1 point
  24. Ja zawsze mam nadzieję ... czasem wbrew wszystkiemu, ale mam, i często okazuje się, że było warto ją mieć bo dzieją się cuda - tak jak u mojego Dżekusia Bardzo Wam życzę żeby Luizka dostała jeszcze trochę dobrego czasu ...
    1 point
  25. Czas szybko leci... choc zapewne w schroniskach ta "zasada" nie działa Jakie to szczęście, że do Ciebie trafił
    1 point
  26. Dokładnie! :) Zwłaszcza, że Loluś stokroć lepiej wygląda :)
    1 point
  27. Heniuś trzymaj się jakoś i nie daj się tej okropnej starości. A wspaniałym Opiekunom przesyłam dużo duchowego wsparcia z głębi serca
    1 point
  28. Olejnik śmigała po Wawie w worku na głowie to czemu Loluś nie może we własnym ogródku w woreczku na dupci?
    1 point
  29. 1 point
  30. Niestety wielu ludzi ma do zwierząt stosunek czysto "użytkowy". Liczy się ile są warte dla człowieka i ile mogą dla niego pracować. Czyli "pożyteczne" i "szkodniki". Jednocześnie ci ludzie mogą być bezinteresownie pomocni innym ludziom. To po prostu antropocentryzm. Człowiek pępkiem świata. Bardzo bardzo rozpowszechniony i jeszcze dodatkowo ugruntowany przez wszelkie religie.
    1 point
  31. Oczywiscie, caly czas "gada", jakby opowiadała. Podchodzi, zacheca do kontaktu, przystawia ciało. W zależności od tego, co komunikuje, to wydaje różne dźwięki. Jak jest zadowolona, to są to odgłosy takie dzidziusiowe, cichutkie pod nosem. Coś jak "swiergotki" przytulających się szczurków. Nie ten dźwięk, ale porównywalny w odbiorze. Od razu słychać, że istota szczęśliwa. Kiedy jest niezadowolona lub nagle cos ją zdenerwuje, to kwiczy. Rano, gdy czeka na śniadanie i wypuszczenie z zagrody, to jest chrumkniecie- gadanko i tak aż odezwę się przez okno. Jesli cos robie w ogrodzie, to cały czas jest blisko i do mnie nadaje. Kiedy my ją zaczynamy głaskać, to przewraca się na bok, wywala nóżki i trzeba głaskać i drapać po tłustym brzuchu, pod pachami i w pachwinkach. Grey jej pasuje, bo jest spokojny, nie biega, nie stanowi zagrożenia. Chodzi za nią, bo reaguje na czyjś ruch. Do tego jej nie widzi, a niektóre psy przy zapoznaniu najpierw ją oszczekuja, doskakują. Nic nie robią, ale ją to instynktownie denerwuje.
    1 point
  32. za 13 lat gehenny tylko 23 dni..... wciąż nie potrafię tego przeboleć wciąż rozpamiętuję... starał się biedak bardzo, walczył... te 23 dni to było niestety też i cierpienie, kiedy płakałam, że tylko 23 dni przeżył u mnie, moja wetka powiedziała: "to w tym stanie naprawdę dużo, ja mu tydzień dawałam przy pierwszej wizycie"
    1 point
×
×
  • Create New...