Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 11/24/22 in all areas
-
Nie mogłam patrzyć jak biedak obija się o ściany i sprzęty. Każdy stukot czułam, jakby to mnie bolało. Akurat zadzwoniła Sowa i podpowiedziała, że widziała takie dmuchane kołnierze w sklepie Karosek. Wprawdzie jedzie się od nas do Karoska godzinę w jedną stronę, ale kołnierz z Allegro ma być dopiero jutro. Zadzwoniłam i pani powiedziała, że mają taki rozmiar. Zamówiłam na wszelki wypadek, żeby na pewno był jak mąż pojedzie. Pojechał i... Jestem szczęśliwa i Finuś też. Chodzi pewnie po mieszkaniu, jak przed zabiegiem. Nawet gdy otrze się o ścianę, czy jakiś mebel, to jest to miękkie dotknięcie i przede wszystkim nic mu nie sterczy przed pyszczkiem. Może swobodnie jeść i pić. Uffff4 points
-
To pokażę też swoją maszynę,która stoi w kuchni w chacie na wsi, historia podobna, oryginalny blat zastąpiłam drewnianą stolnicą. I przy okazji historia kredensu, podobno pochodzi z 1929 roku, był w rodzinie od zawsze; ja pamiętam go z domu i kuchni babci. Potem po przeprowadzce babci do bloku wiele lat spędził w piwnicy i stał się szafką na przetwory, bo w mieszkaniu zajmował zbyt dużo miejsca. Dopiero jak kupiliśmy chatę na wsi odzyskał swoje należne miejsce, sama drapałam go z białej farby;)3 points
-
Od 3 tyg w gminnym kojcu siedzi pies - tak zwyczajny do bólu, i taki wystraszony...Nie ma szans na adopcję, bo cofa się przed ręką, absolutnie nie zna smyczy, nie jest młodzikiem. Serce walczyło z rozumem, i niestety....serce wygrało Znów to przekonanie, że jak ja nie pomogę, to nikt nie pomoże... Obiecuję sobie, ze to ostatni raz, że nie mam już siły, że za stara jestem na szarpanie się z dużym psem, a ceny karmy wariują, a ja mam małą emeryturę... Nie miał nawet imienia, tylko starą miskę w gminnym kojcu. Próbowaliśmy z Tomkiem wyprowadzić go z kojca, by zrobić zdjęcia. Panika totalna, próba zrzucenia obroży, zapieranie się łapami przed ponownym wprowadzeniem do boksu. Nie ma szans na pracę z psem, dobrze chociaż, że pan Krzysio daje jedzenie i zmienia wodę. Tak więc Ares od wtorku, 22 listopada, jest w naszym kojcu. To dość duży pies, szczuplutki, taki "szakalowaty" - duże uszy, śliczne oczy, piękny chód. Do moich suczek przyjazny, wyraźnie się ożywia, jak podchodzą do kojca. Na człowieka nie reaguje, choć do Tomka i wyciągniętej ręki podchodzi. Nie umie brać z ręki, aż ugryzł, jak podał smaczek, tak łapczywie go wziął. Podchodzi w przysiadzie, z ogonem na brzuchu, ale absolutnie bez agresji.2 points
-
Chyba, że pani się ośmieliła Odisia nazwać "tapczan" to akurat bardziej pasowałoby do Milusia :) dawno temu na Puszka[*] moja koleżanka tak wołała ( i słusznie! ;)) ale Odi to smukły chłopak z wcięciem "w talii", w ciągłym ruchu, więc nie tyje :) Wczoraj wieczorem dostał takiej "głupawki", że bałam się o jego kregosłup, jedyną, która się do tego szaleństwa przyłączyła była staruszka Maja :) a Odi ze swoją podusią w zębach szalał kręcąc kółka z łóżka na podłogę wokół stołu i znów na łóżko, na moje wołanie jeszcze bardziej się nakręcał i szczekał ( z podusią w buźce!), więc w końcu przestałam reagować, aż się zmęczył :)2 points
-
cudny piesio prześlę grosik na puszki dla niego2 points
-
A ja uważam, że fajnie jak takie rzeczy po przodkach są, ale jak ich nie ma, to też żadna strata. Ważne jest to, jak żyjemy, a nie co mamy w domu czy ogrodzie. Jestem przeciwniczką nadmiernego przywiązywania się do rzeczy i nadawania im jakiegoś magicznego znaczenia. Do dziś pamiętam spotkanie z matką mojego kolegi z pracy wiele lat temu - mądrą, ciepłą i wrażliwą kobietą, która w powstaniu straciła wszystko. Wszystko. Cały dom spłonął. Zawsze powtarzała, że rzeczy to są tylko rzeczy - dziś są, a jutro ich nie ma, a to, co człowiek ma w sobie jest jego największym bogactwem. Może to górnolotne, ale teraz kiedy wojna znowu toczy się tuż obok przypomniałam sobie Jej słowa. To tyle i sorry, że "pod prąd"2 points
-
2 points
-
Fado ma jednego opiekuna wirtualnego - zadeklarował wpłatę 10 zł miesięcznie https://www.ratujemyzwierzaki.pl/en/organizacje/zea/wirtualna-adopcja/dodaj?slider_animal_hashid=Y9TQr W sobotę wystawię kolejne dwa psy do adopcji wirtualnej.1 point
-
No to cieszę się bardzo! Ślepemu psu plastikowy kołnierz-abażur blokuje informacje o otoczeniu przekazywane przez wibrysy, ogranicza też informacje zapachowe docierające z boku, więc jest podwójnie zagubiony. No a teraz może wibrysami prawie patrzeć. Ponoć naukowcy dobadali, że psie nerwy wzrokowe i węchowe współdziałają w sposób, o jakim nie mieliśmy pojęcia - pies w pewnym stopniu wg tych badań "widzi" całe otoczenie nosem.1 point
-
Elu, wyślę "cosik" Finusiowi, tylko dane do przelewu poproszę. I od razu poproszę też o numery kont do przelewów dla Odisia i kotkow Alvenki. Pozdrowienia1 point
-
1 point
-
Przypominam się z prośbą o nr konta. Wątek zapisuję.1 point
-
1 point
-
Ja też coś podeślę, tylko proszę o nr konta na pw. Cieszę się, że dostał od Was szansę na lepsze życie. Załóż mu może wątek, Malagosku - więcej osób zobaczy piesia.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Rozmawiałam wczoraj z opiekunką Nuusi i samą Nuusią przez whatsappa Maleńka raczej mnie nie widziała, bo telefon ma jednak mały ekran, ( choć po dłuższej chwili zaczęła dotykać nosem ekranu), ale słyszała mój głos i poznała go, bo zerwała się i zaczęła się wyginać z radości i jak szalona merdać ogonem Opiekunka już kilka razy proponowała by włączyć kamerę podczas rozmowy, ale ja nie chciałam, bałam się że Nuusi to zaszkodzi, że będzie zdezorientowana i będzie jeszcze bardziej tęsknić, ale wczoraj tak jakoś spontanicznie to wyszło i cieszę się, mała się wyraźnie ożywiła i wyglądała na szczęśliwą ... Dziś rano znów zadzwoniłam, i pani powiedziała że Nuusia jest ożywiona i jakby radośniejsza - zastanawiam się, czy to możliwe że do tej pory była smutna bo straciła nadzieję że po nią wrócę, a teraz tę nadzieję odzyskała ?1 point
-
No heloł, śnieg spadł! (Niezmiennie nie umiem wstawiać zdjęć w posty...) Aramisek pozdrawia!!1 point
-
1 point
-
Napiszę tutaj, bo wchodzi wiecej opiekunów zamojszczaków. Intryguje mnie, jak sobie radzą inne psy łapane w schronisku na chwytak i umieszczane w ten sposób w klatce do transportu? Niestety, ze względu na koniecznosć zaszczepienia w schronisku Grey i Luna musieli być w ten sposób łapani dwukrotnie i oboje mają ten sam problem - boją się rąk, reagują agresją na próby gmerania przy obroży, nie dadzą się objąć, totalną histerią kiedy czują, że trzyma się drugi koniec smyczy. Widac cały czas skutki tej dwukrotnie przeżytej traumy. Przy próbach załozenia smyczy załatwiają się pod siebie ze strachu, kwiczą i robią krokodylki. Nie interesowałam się wczesniej, jak były wydawane ze schroniska poszczególne psy, wiec nie mam wiedzy na ten temat. Chyba Fado był tak łapany w schronisku? Nie śledzę teraz jego wątku, a nie bardzo mam czas na przebrnięcie wielu stron. Czy Fado poczynił postepy w hoteliku ze szkoleniowcem? Jesli tak, to po jakim czasie to nastapiło? może ktoś podzieli się swoim doświadczeniem lub wiedzą odnosnie innych psów z podobnymi doswiadczeniami. O Zewie to już nawet nie wspominam, on został całkiem złamany. O ile Grey jest u mnie na BDT i co prawda jest to uciążliwe, to jednak nie ma presji. Natomiast Luna jest hotelowa i trzeba jej szukac domu. Moze doświadczenia innch opiekunów innych psów pomogłyby.1 point
-
Nadziejko kochana, tyle jest psiaków w potrzebie na dogo, że proszę o zmianę celu bazarku np. na Blankę lub inna biedę, która jest w większej potrzebie1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Beżo był dziś u weta, miał pobraną krew na badania. Jest zdrowy, ma ok. roku, waży 12,400. Powinien przytyć do ok. 14 kg. Był bardzo grzeczny. Na wybiegu na zawołanie podbiega, chętnie pędzi do swojego boksu. W nocy nie szczekał, a rano się cieszył.1 point
-
Florka przez 12 dni brała zastrzyki, leki, jadła tylko RC Hepatic i mamy w tym tygodniu zrobić kolejne badanie, denerwuje się bardzo Wczoraj znowu cały wieczór burczało jej w jelitach. Dam znać, już to przeżywam. Florka ogólnie bardzo podupadła po śmierci Zulci, jakby straciła siłę i odwagę. Trzymajcie kciuki, przesyłajcie dobre myśli.1 point
-
Ceny karmy mnie przerażają - zrobiłam zamówienie dla mojej kociej trójki plus 6 puszek dla suczek, 400 zł Fakt, starczy na ponad 2 miesiące, ale dokupuje mięso i dodatki. A jeszcze nie mogłam nie pomóc kolejnej psiej biedzie z gminnego kojca i mam czwartego psa pod opieką u siebie na bdt. Coraz ciężej mi z tym wszystkim1 point
-
1 point
-
93 zl z baz zakonczonego poslalam dzisiaj na Stowarzyszenie Stowarzyszenie LePsie życie Tarnowskie Góry 11 1600 1462 1883 0896 8000 0001 Tytuł przelewu - ,, Nadziejka z dogo dla Guzika,,1 point
-
Wpłaciłam kolejne 15 zł ze sprzedaży na Vinted. Weszło też 30 zł od ania-sister za 06/2022 za co dziękuję Dziś byłam u Bazylka i zapłaciłam za kolejny miesiąc. Chłopak bez zmian. Jak idziemy na spacer to w jedną stronę biega i rozsadza go energia , z powrotem już idzie wolno , czasem kuleje , czasem się potyka bo to już naprawdę senior. Apetyt ciągle mu dopisuję1 point