Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 07/28/22 in all areas
-
Dziękuję Wam za przybycie do piesia i pierwsze reakcje na jego stan. Oczywiście oczy trzeba będzie sprawdzić w pierwszej kolejności. Za niedługo będę w samochodzie, zadzwonię do p.Kasi. Na razie napisała mi, że rano nasz bohater dał się zaprosić na spacer i chodzi sobie po wybiegu, wącha, zajada trawę i ogonkiem nieśmiało już merda Biedaczysko kochane..9 points
-
Nawet jak u dwóch wciąż się waham czy bardziej kocha mnie, czy jedzenie Pochłania wszystko w mgnieniu oka, skuteczność miski spowalniającej to urban legend .... Wciąż pełna energii i radości. Pracujemy nad nadpobudliwością, na spacerach chodzi już bardzo ładnie, choć widać że jednak miasto to nie jej klimaty, boi się obcych, staje, czeka aż przejdą. Za to w domu nie boi się niczego Adaptil od wtorku włączony, podsuwam jej też lick matę - bardzo ją lubi dopóki jest na niej jedzenie i ja jestem w pobliżu, a gdy zaczyna mnie lizać po rękach czy nogach zasłaniam się lick matą, ale ona usilnie stara się ją ominąć, a ja ciągle jej ją podtykam, liczę, że w końcu załapie ... Dalej jest zafiksowana na moim punkcie, nic jej nie przechodzi, choć minęły już trzy tygodnie. Dobra wiadomość jest taka, że już nie płacze gdy wychodzę do pracy, jest cichutko, chyba zrozumiała że zawsze do niej wracam. Kolejne badanie krwi mamy za tydzień w czwartek. Pomijając dietę i leki, na razie życie Nuukusi toczy się tak, jakby była zdrowa - z wszystkiego się cieszy, biega, bawi się, przytula, nic jej boli się, tak bym chciała żeby tak zostało...5 points
-
Pyszczek rzeczywiście bardzo smutny ... ale, chodzi, wącha, coś go jednak interesuje, więc może nie będzie tak źle ... Dżekuś pierwszy miesiąc przesiedział zwrócony pyszczkiem do kaloryfera, bez ruchu, bez zainteresowania czymkolwiek. Wyprowadzany na spacer posłusznie szedł, ale niczym się nie interesował - szedł bardzo pokornie tam gdzie był prowadzony, po powrocie do domu siadał (nawet się nie kładł tylko siedział) na podłodze pyszczkiem do kaloryfera i potrafił tak kilka godzin przesiedzieć bez ruchu. Unikał kontaktu wzrokowego, na dotyk się wzdragał, ale posłusznie siedział, nie uciekał. Pręgusek sobie chodzi, więc może po prostu potrzebuje trochę czasu by uwierzyć, że jest wolny ...4 points
-
Dżekunio był pieskiem mocno skrzywdzonym ... nie był nawet przeznaczony do adopcji, uparłam się na niego bo aż mnie w gardle ścisnęło jak zobaczyłam jego małe ciałko wbite w kąt ogrodzenia pyszczkiem do krat ... Długo był obojętny na nasze wysiłki by nas pokochał, nie chciał jeść, bardzo się bał wszystkiego - aż sikał ze strachu... ale udało się, po roku tak się rozwydrzył, że ustawiał nas po kątach Pokochałam go od pierwszej chwili, teraz to już staruszek, a że każdym dniem kocham go bardziej to wyobraź sobie ogrom tego uczucia3 points
-
https://images89.fotosik.pl/609/599d4005a00ad080gen.jpg3 points
-
Rozmawiałam z p. Kasią. W poniedziałek pojadą do weta, przebadają piesia, obejrzą oczy, pewnie trzeba będzie jakieś specjalistyczne badania zrobić. Poprosiłam o pakiet geriatryczny i badanie kału, żeby na ślepo nie szpikować piesia trucizną. Dziś kupa była luźna, ale bez przesady. Na dotyk reaguje bez specjalnych emocji, chyba jest w depresji No chyba, że głaski schodzą z pyszczka i głowy w pobliże zadu. Wtedy pies robi się niespokojny. Albo był bity albo go coś boli A tu dla pokrzepienia ducha obrazy z początku nowej drogi życiowej3 points
-
Zanim zaczęłam pisać do Was dzisiejszy przedpołudniowy post , poszłam zajrzeć do Shili - leżała w korytarzu, ostatnio często się tam kładła, chociaż nigdy wcześniej tego nie robiła, jedynym i ulubionym miejscem, było jej osobiste legowisko . Leżała spokojnie, wszystko było jak każdego innego razu, kiedy do niej przychodziłam. Wróciłam do domu i zabrałam się za wklejenie zdjęć i napisanie do Was powyższej wiadomości . Kiedy skończyłam, naszykowałam zastrzyk przeciwbólowy , płynną mokrą karmę ze strzykawką i poszłam do domku, zamierzałam nakarmić Shilunie trochę. Tym razem nie było jej już w korytarzu, była w swoim pokoiku, leżała na legowisku, tylko dupka zwisała poza - nie dała rady podciągnąć się mocniej , kiedy weszłam to patrzyła na mnie takim wzrokiem, którego nigdy się nie zapomina.... W tym momencie jeszcze nie wiedziałam co się za chwilę stanie, pochyliłam się nad nią i zdążyłam ją poprawić/podciągnąć dupke na legowisko, w następnej sekundzie coś się zmieniło, Shila ułłożyła się na boku , zmienił się oddech, nie na gorszy czy lepszy, po prostu inny.... Tuliłam ją, głaskałam, po kilkunastu sekundach, a może tylko kilku - wszystko stało się błyskawicznie, zatrzymało się serce . O godzinie 11.20 umarła z głową wtuloną w moje ręce , odeszła spokojnie . Przed 18 tą , pojechałam do weterynarz Anity, chciałam osobiście opowiedzieć co się stało. Kiedy weszłam do gabinetu, zapytała jak się Shila czuje, w pierwszym momencie źle mnie zrozumiała , myślała że Shila czuje się gorzej, w to , że umarła, ciężko było uwierzyć , dopiero co wczoraj długo rozmawiałyśmy przez telefon, miałam dziś przyjechać po kroplówki, po rozmowie z Onna miałam kupić mleczko royal recovery , i chociaż przeczucie podpowidało swoje, to wszyscy mieliśmy jeszcze mikro nadzieje... Strasznie mi przykro robaczku, że tak krótko byłaś z nami. Przepraszam, że nie udało mi się więcej dla Ciebie zrobić . Wiedziałam, że jesteś chora, z nowotworem, ale nie myślałam, że tak bardzo krótko będziesz cieszyła Nas swoją obecnością, kochana suniu.... To jedno z ostatnich zdjęć, z wczorajszego późnego wieczoru. Na koniec, chciałam napisać o pożegnaniu Shili. Shila w tej chwili jest tam gdzie była - leży w swoim pokoiku . Niektórzy z Was bywają na wątku moich psów, prowadzonym przez Iwonke/Iwna i wiedzą że moje i "moje" psy , w swoją ostatnią drogę, odprowadzam na cmentarz dla zwierząt. Mam wielką nadzieję, że wyrazicie zgodę , aby Shilunia została również tam pochowana , z szacunkiem i godnością . Dzwoniłam dziś zapytać o terminy i koszta, pochówki odbywają się we wtorki i piątki i właśnie we wtorek jest wolny czas/jeden wolny pochówek. Koszta niestety rosną tak jak szaleńczo rosną wszystkie ceny i pełen koszt to obecnie 490 zł . Jutro musiałabym pojechać , żeby załatwić formalności- wypełnić stosowny formularz i uiścić opłate. Następnie mogę zawieźć Shilunie tam, gdzie zostawia się zwierzaka w odpowiednich warunkach, aż do dnia pochówku. We wtorek o wyznaczonej godzinie, jadę na cmentarz aby być przy Shili do samego końca - tak to będzie wyglądać , jeśli tylko napiszecie, żeby tak właśnie było2 points
-
2 points
-
zagladam z mnostwem pozdrowien calej druzynce lapucinek brzuszkow1 point
-
1 point
-
Ale smutno to czytać, ale na zdjęciach rzeczywiście wygląda jakby się poddała, jakby czuła że jej czas nadszedł ... Tak jak pisałam już wcześniej - jeden z psów urodzonych pod złą gwiazdą, całe życie pod górkę, a jak już los się odmienił, przyszła choroba. Co do sondy, nawet bym o tym nie myślała, to byłoby dręczenie suni. Bardzo bym chciała żeby nastąpiła choć niewielka poprawa, żeby Shilunia dostała jeszcze trochę czasu bez bólu, tak krótko była szczęśliwa ...1 point
-
Kaja..., w 2020 znalazła swój DS dziś rodzinka przyjedzie poznać Teya Może Tey będzie miał DS i nową koleżankę... Proszę o kciuki. ps Mam aktualna zdjęcia panienki z Rodziną ale muszę zapytać czy mogę udostępnić. Przed chwilą rozmawiałam z Panią..., zdjęcia mogę udostępnić.1 point
-
wielkie dzieki dla Jaagi za dt dla malutkiego,najśliczniejszego koteczka to miód na moje serce , ze te psiaki opuszczają schron robicie Kochani dużo dobrego1 point
-
U mojej suni także rana po sterylce brzydko wygląda. Nie aż tak, jak u Waszej suni, ale Pani Kasia też ma zwrócić na to uwagę, a w razie pogorszenie zawieźć sunię do weta. Pracownicy schroniska są całkowicie pozbawieni empatii. Jak można w taki sposób nieść psa???1 point
-
Pani Kasia bardzo zabiegana i zmęczona. Ma w hotelu 2 chore psiaczki i z jednym z nich codziennie jeździ na kroplówki, ale już przysłała pierwszą wiadomość. W nawiązaniu do naszej rozmowy Pani Elu, przesyłam kilka zdjęć z pierwszego dnia ich nowego życia Wybór trafiony. Kudłaczek szalony, młody, strasznie zaniedbany i chudy, ale energiczny i proludzki. Będzie fajnym psem, ale fryzjer pierwsza rzecz. Dość fajnie chodzi na smyczy, to dobrze Mała to kruszynka,drobinka jak mówiłam, jak ma z 5kg to max, chudziutka straszna, ale wesoła i bardzo lgnie do człowieka. W najgorszym stanie jest Pregusek. Chore oczy, chudy, wyniszczony, lękliwy, nie dał się zaprosić dziś na wieczorny spacer. Smycz dał sobie założyć, ale wyjść nie chciał więc nic na siłę.To był ratunek życia. W schronisku taki pies z zerową szansą na adopcje a to poczciwy pies, tylko musi zaufać i uwierzyć w lepszy świat i człowieka Zjadły i odpoczywają, To tyle na dziś, bo już nie żyję Spokojnej nocy, znów dobra robota. Proszę o info jak mam na nie wołać Pozdrawiam KB Kudłaczkowi ciężko było zrobić zdjęcie bo ciągle w ruchu1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
U mnie już jest 32 stopnie Ja chcę na Mazury...1 point
-
1 point
-
Starałam się unikać kontaktu z dziećmi, bo to jednak nie własne, dlatego też jak wypuszczałam Micha to prosiłam żeby się chowały do domu. Wtedy mój brat z synem zbierał coś na ogródku a ja wypuściłam Micha na Ogród. Nieoczekiwanie oni skończyli robótki działkowe i postanowili wrócić do domu. Musieli przejść przez główny ogród. Jak ich zobaczyłam to już zbliżali się do domu. Bratanek chyba się trochę lękał bo tak trochę nie wiedział co robić jak zobaczył Micha przesuwając się do wejścia, a Michu mógł wyczuć jego strach. Stałam 3 m od nich i zobaczyłam że Michu się zjeżył patrząc na Marka jak na ofiarę powoli zbliżając się do niego. Wyglądało to jak na filmach przyrodniczych , tylko brakowało głosu Czubówny . Ja obserwowałam spokojnie bo nie chciałam wprowadzać nerwowej atmosfery i pogarszać sytuacji. Michu skoczył na Marka i oplótł go łapami i w tym momencie go wyłapałam za kark i odciągnęłam. Michu poddał się od razu a na reprymendę położył się łapami na ziemi z maślanymi oczami. Podsumowanie: myślę że gdyby Michu chciał go ugryźć to by go ugryzł. On chyba sam nie wiedział do końca co ma zrobić. Gdyby nie to że cały był zjeżony to potraktowałabym jego atak jak na piszczącą zabawkę. Może chciał go podporządkować jako słabe ogniwo w stadzie? Generalnie nie jest to pies dla wszystkich, raczej dla stabilnego singla.1 point