Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 09/17/21 in all areas

  1. 8 points
  2. Ale ja to rozumiem naprawdę... ale nie rozumiem i nie zgadzam się na podcinanie skrzydeł, traktowanie kogoś z góry tylko dlatego, że pisze się pod szyldem fundacji. Wystarczyło napisać "przykro mi, ale nie mamy możliwości pomóc" - to wszystko.
    2 points
  3. Pies zgłoszony ze wsi w środku lasu - kolejny!... Nazwałam go Rudi, a ma bardzo oryginalne umaszczenie, takie czerwonorude, do tego jasne oczy i nochalek Cały w uśmiechach, bardzo garnie się do ludzi, a ma tylko mały kojec, miskę z suchym tanim jedzeniem i wodę w brytfance. Na smyczy radzi sobie nieźle. Ma około 3 lat, wazy na oko z 15 kg, sięga pod kolano. Bardzo kuleje na przednią łapkę - chłop zgłaszający psa do gminy powiedział, że go pogryzły psy. Ale to nieprawda, stawy w nadgarstku były połamane/zgniecione? dawno, zrobił się staw rzekomy i teraz Rudiemu nie sprawia to bólu. Czy znajdzie się dla niego chociażby dom tymczasowy?....
    1 point
  4. Wczorajsze i dzisiejsze wieści z domu Sali bardzo dobre - apetyt dopisuje, sunia jest radosna, otwarta, ze wszystkimi chce się zaprzyjaźnić; noc spokojna. Na spacerach trochę ciągnie na smyczy, ale to było sygnalizowane - Sali jest niezwykle ciekawa wszystkiego, młoda i energiczna, więc młodzi będą to korygować. W domu rodziców p. Oli jest seniorka goldenka, pojadą tak za jakieś 2 - 3 tyg. na zapoznanie, bo dziewczyny będą się często spotykały, ale przy pozytywnym i charakterze Sali poznanie powinno wypaść bez niespodzianek. Pierwsze godziny w nowym domu I dzisiejszy poranek
    1 point
  5. Sunia czuje się dobrze. Wypryski na skórze nie powiększają się, a nawet trochę jakby stają się mniej widoczne. Jak się trochę Shila zadomowi, to porobię jej domowe zdjęcia. Na razie chowa się w kennelu (ma otwarty). Jak jest sama w pokoju, to wychodzi, zwiedza, szabruje cudze miski, ale jak się pojawiam to czmycha do azylu. Jak zamykam kennel to wpada w panikę i dobija się do niego, więc wolę, żeby miała otwarty i nie stresowała się. W boksie było podobnie na początku, przy każdej okazji chowała się do budki, po jakimś czasie poczuła się pewnie i często spała na posłaniu obok. Mam nadzieję, że w domu będzie podobnie. Poza tym jest grzeczna, spokojna, ma apetyt, zachowuje czystość. Była trochę zdziwiona kotami, co to takiego. Obwąchuje je z zaciekawieniem. Do innych psów jest nastawiona bardzo przyjaźnie.
    1 point
  6. Dziś w lecznicy już warczał ,) nie podobało się podłączenie kroplówki... Misiek warczy a doktor Jaroszewicz cieszy się, że pies zachowuje się "normalnie" ..., wracamy do zdrowia :) Trzymałam za nochal bo chciał gryźć...skarbuś jedyny :)
    1 point
  7. Jedna z odległych od piesków fundacji jest gotowa przejąć psią rodzinkę, o ile znajdą DT. Szukają, pytają. Codziennie z nimj piszę, a dzisiaj powiedzieli wprost, że pomogą, ale na razie nie mają DT i szukają. Największe rozczarowanie mam organizacjami dużymi popuarnymi oraz lubelskimi :( Ich sposób odmowy albo brak jakiejkolwiek reakcji zostawiają lekki niesmak :(
    1 point
  8. Podał wyjazd za granicę. Wiem, że terriery to małe rozrabiaki i trzeba dać wychować mądrze. Miejmy nadzieję, że wina nie leży w psie. Wszystko sie dzisiaj okaże.
    1 point
  9. Bardzo dziękuję Isabel za zrobienie wizyty pa dla małej koteczki,która jest na tymczasie u Kasi:) Wizyta wypadła pomyślnie,więc kicia jedzie do swojego domu.
    1 point
  10. Proszę udostępniajcie zrzutkę,jeśli macie taką możliwość,kotki bardzo potrzbują szczepień,żeby nie zachorowały trzeba zaszczepić https://zrzutka.pl/9rfxwx za chwilę trzeba zrobic następną zrzutkę na zakup karmy mamy do wykarmienia 30 kotów ,w dt i na działkach a jeszcze trzeba zawieżć karmę na wieś,gdzie są dwie kotki i dwa maluchy /jedna kotka wysterylizwana,maluchy podrosną wysterylizujemy kolejną/ jest nam bardzo cięzko:( długi,leczenie,karmienie,szczepienia,odrobaczoania,odpchlenia taki trudny rok:( kotków do pomocy jest w tym roku dużo,ale nie możemy ich zostawić a jeszcze sue mówiła,że ktos ze wsi zgłosił sie po pomoc także jeszcze raz bardzo Wam dziękuję za pomoc:) bez Waszego wsparcia nie dałybysmy rady pomagać
    1 point
  11. Czekamy, bardzo czekamy na dobre wieści.... ale gdyby czymś można było Misia wspomóc, to jestem.
    1 point
  12. Serce podskakuje, bo Roxi miała to coś, ..... ciężko o suni zapomnieć .....
    1 point
  13. Wczoraj wpłaciłam na konto wetki z Izbicy 100zł od Lipsik.Jeszcze raz bardzo dziękuję:) Dług w Izbicy zmniejszył się do 630zł. Ale niestety kolejne kotki pojechały,więc wiadomo,że dług będzie większy.
    1 point
  14. Jestem niemal pewna, że tutaj wkradła się literówka. Malagos ogłasza Rudiego jako 15kg psiaka, więc ja też tak napisałam w swoim olx :)
    1 point
  15. Jutro popołudniu powinna dojechać karma do pani Marty. Cieszę się, że zdążyli wysłać na tyle szybko, że będzie przed weekendem.
    1 point
  16. Melduję się u ślicznotka. Ode mnie ma wyróżniony olx na Warszawę: https://www.olx.pl/d/oferta/serdeczny-kochany-mix-owczarek-kelpie-slodki-czekoladek-CID103-IDKVA7p.html
    1 point
  17. Mogę poprowadzić i rozliczyć bazarek, jeżeli wysyłka fantów byłaby od Ciebie.
    1 point
  18. 1 point
  19. A tu zdjęcie zrobione cichcem, żeby się bohater nie zorientował. Jak jest sam albo z innymi psiakami, to fajnie sobie biega, wyluzowany. Czasem jak ma dość sam sobie wraca do kojca. Zdarza się, że trafi do cudzego, ale zazwyczaj jednak wraca pod dobry adres :) Jak usłyszy człowieka, niestety wciąż jest stres i panika, próbuje uciekać :/
    1 point
  20. Ten potwór nie chce podać imienia psa? Nie mogę teraz wspomóc finansowo, bo zbieram kasę na 2 biedaki z Ukrainy.
    1 point
  21. Też jestem, bo dotknęła mnie do żywego informacja, że młody, zdrowy pies ma być uśpiony, ale z kasą u mnie gorzej niż źle Jeśli uda mi się wysupłać jakiś grosik, to będzie to jednorazowy Ale może kasę po Myszeńce, którą planujesz przeznaczyć dla mojej Suzi, przeznacz dla tego biedaka. On jest w wielkiej potrzebie i nie ma deklaracji, a Suzi ma kilka. Bardzo mi go żal
    1 point
  22. Miałam pomoc Fince, ale już ma dom, wiec wyślę kasę dla tego biedaka. Czy konto Tysiu bez zmian?
    1 point
  23. Jestem, chociaż stałą nie poratuję :( Przepraszam.
    1 point
  24. Cudownie, że pojechała :) Pani Kasia obiecała mi zdjęcia i relacje - mam ogromną nadzieję, że Mysia będzie tam szczęśliwa i szybko poczuje, że jest u siebie. malagos, gdyby nie Ty! <3 I nie Twoje wspaniałe serce gotowe do pomagania... to nie wiem co by było z Mysią. Bardzo, bardzo dziękuję Ci za to, że przez ponad miesiąc opiekowaliście się z TŻ Myszeczką. <3 Jesteście cudownymi Ludźmi! DZIĘKUJĘ! PS: Ja też nie przepadam za smyczą automatyczną, przynajmniej u młodych i bardziej delikatnych psów. U staruszka mojego sprawdza się wspaniale, ale on jest ułożony i znam go na wylot...
    1 point
  25. Następca Reksia[*] ? <3 Rozczulające zdjęcie... jaki on szczęśliwy !!! Na wspomnienie jego widoku w schronisku jeszcze łzy mi kapią :( Kasiu, tak bardzo dziękuję Ci za to Bonusikowe szczęście !!! <3
    1 point
  26. Myślę, że na konto elik. Onaa musi się sama pozbierać , więc odciążenie jej od prowadzenia finansów , byłoby bardzo korzystne.
    1 point
  27. Wiem Poker, tylko Ci chciałam wyjaśnic, bo Marina do adopcji wybiera te najbardziej adopcyjne. Twój też jest bardzo fajny i podobno śliczny. Amelia z nim jechała i powiedziała, że jest mily. Ostatnio, jak przyjechały Sali i Dino, to widzieliśmy przepaść miedzy ukraińskimi psami, a tymi polskimi po przejściach. Jest ogromna róznica. Oreo miał być adopcyjny, a jak wiesz przyjechał łysy na pół ciała, ze świądem, z lambliami, które tłuklismy jeszcze niedawno i po urazie, który zauważyłam dopiero, kiedy zobaczyła, że utyka i dziwnie stawia łapy. Jednak to nie jest problemem, ale jego zachowanie jest trudne do ogarnięcia. Miał szczęście, że Onaa go zauważyła. Cieszę się też bardzo, że tu na dogo Onaa nie została sama ze swoim problemem. Starałam się ją odciążyć, ile mogłam, dlatego go sama ogarniałam i ogłaszałam, ale mam bardzo trudną sytuację rodzinną i funkcjonuje już na antydepresancie, więc skontaktowałam się z Nią, żeby tu wspólnie pomóc Oreo. Mam jedną corkę z mutyzmem i afazją ruchową, drugą po szpitalu, gdzie jej stan okazał się nie anoreksją, a zespołem Aspargera z jadłowstrętem nie zdiagnozowanym do ponad 16 r.ż. Mamy pod opieką jeszcze jednego nastolatka też z aspargerem i z naprawdę poważnymi problemami. Mój tato jest w hospicjum z wkłuciem centralnym, bo nowotwór oprócz przełyku, serca, płuc zajął juz żołądek i musi być odżywiany pozajelitowo. Robię naprawdę maksimum tego, co mogę i trochę się boję, ze w końcu też mogę nie dać rady.
    1 point
  28. Aniu kochana, na szczęście jest tutaj też spora grupa ludzi, którzy doceniają Twoje poświęcenie i ciężką pracę. Rozumieją też, że być może Marcelek do końca życia pozostanie na lekach. Niektórzy ludzie też tak mają i nikogo to nie oburza. Rozumiem, że masz dość, dlatego nie będę pisała "Zostań". Szkoda wielka tylko, że z dogo odchodzą Ludzie wartościowi, a mieszacze wygrywają i zostają. Bardzo żałuję, że nie będę mogła śledzić dalej losów Marcelka, bo bardzo Wam kibicuję, choć mało piszę. Życzę powodzenia w rozbudowie domu, wychowaniu psiaków i niech Ci się wszystko dobrze układa.
    1 point
  29. No niestety jeszcze nie:(...staram się być/coś robić na tamtej części działki jak biega luzem i próbujemy uczyć się odwołania jak tylko zauważę,że kręci się przy siatce.Ale wystarczy chwila,że muszę iść pod dom i Marcelek wykorzystuje,żeby czmychnąć.Malutką dziurkę zrobi i jak kot się prześlizga pod moim zabezpieczeniem drągami,deskami.Bardzo się muszę pilnować i wypuszczam z wybiegu teraz jak nic przy domu się nie dzieje,a na domową część działki zaczęłam regularnie zabierać Marcelka późniejszym wieczorem,żeby tu pobiegał.Może załapie taki rytm,że tu tylko za pozwoleniem może być wieczorami. Ciężki okres teraz przed nami,ale musimy jakoś przetrwać. Na szczęście Marcel przechodzi na tę stronę nie ze strachu czy w jakiejś złości,a po prostu jest mu tu ciekawiej,jest "praca" przy tej szarej bramie:) Zobaczcie jaki zadowolony jak na tę część przedostanie:)
    1 point
  30. Marcelek jest zdrowy,guzek wygląda tak samo i póki co nie powiększa się. Zachowań z początkowego okresu,tych z kwietnia i maja z panicznymi lękami odpukać nie było ostatnio.Na widok męża i wnusi z pewnej odległości Marcel szczekał,momentami ostro,ale nie panikował,nie wariował,nic nie zniszczył w kojcu. Z behawiorystką nie spotkaliśmy się jeszcze,bo teraz ja niestety nie mogłam.Przyjechała wnusia i na drugi dzień rozchorowała się,myśleliśmy,że to wirus,ale na szczęście test wyszedł negatywny,a wnusia wróciła do zdrowia. Marcelek musiał wrócić na noc do kojca ze względu na wnusię,a teraz już zaczynamy budowę.Oczywiście nie był z tego zadowolony i pierwsze wieczory płakał:(,no ale konieczność:( W ciągu dnia biega po całej działce tam gdzie są kojce.Duuuużo szczeka,ciągle wynajduje sobie coś do obszczekania,a to na kota,na jeżyki,które mieszkają pod stertą gałęzi,na wszystko co pojawi się z tyłu na polnej drodze,czy z tej strony domu.I bardzo mu się chce na domową część działki tu od ulicy:(. Podczas pobytu wnusi podkopał się pod ogrodzeniem i latał zadowolony,całe szczęście,że wnusia była w domu,a ja wyszłam sama.Trzy razy tak się wydostał przy wnusi:( Pozabezpieczałam dokładnie,to teraz wymyślił kopanie pod furtką i zdemontował kostkę brukową:) ,przełazi na tę część działki,bo tu ciekawsze rzeczy przy ulicy.Dziś złapałam na gorącym uczynku jak głowa była z tej strony,a pupa jeszcze na drugiej:).Co zasypię,to w mig rozgrzebie,a założyć na stałe nie mogę,bo tędy chodzę.Jakiś głaz trzeba będzie przyciągnąć:)...żartuję,ale nie do śmiechu mi,bo teraz budowlańcy i brama od ulicy będzie otwarta,będę musiała pewnie zamykać Marcelka na wybiegu na czas robotników.Wybieg też w pole orne zamienił się już...któregoś dnia rano zachodzę i oczom nie wierzę...Marcel kreta upolował:)..akurat krecik tunel zrobił sobie pod wybiegiem:( Także nie nudzę się z Marcelinkiem absolutnie:) Dalej jest niedotykalski i żyjemy bez głasków,z ręki jedzenie bierze śmiało,do kojca daje się "wprowadzać",do Morisa,do Maszy czasem pyskuje,najczęściej o okruch jedzenia. Ogólnie fajny i taki pocieszny z niego piesek,oby tylko obecny nastrój tylko się trzymał i nie pogorszył (choć ciągle liczę jeszcze na poprawę),to da się teraz jakoś z nim żyć A że kombinuje i szuka nowych wrażeń,to trochę rozumiem,bo ile można biegać po tych samych śladach na działce,młody jest i energii w nim sporo,a nie ma spacerów ani innych rozrywek. Filmików nie dam rady dziś już wgrać,ale jakieś zdjęcie chociaż wrzucę,
    1 point
×
×
  • Create New...