Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 04/02/21 in all areas
-
I dla Wszystkich,którzy trzymają kciuki za tego Maluszka :( wczoraj chcąc poprawić,bardziej ocieplić posłanko,dotykałam ,popychałam udem pupci Marcelka,chciałam,żeby mi zszedł w ogóle,później kocykiem głaskałam cały tył,drgało ciałko,ale nie próbował burknąć,siedział cichutko troszkę ciepłego samego rosołku ,...był pyszny powiedział:)6 points
-
Tak dużo i w tempie wręcz szalonym ostatnio miałam spraw,że nie było czasu na dogo pisać,więc troszkę nadrobię. Zaglądałam czasami na wątek Marcelka i po ostatnim opisie sytuacji przez Livkę myślałam usilnie, czy mogłabym jakoś pomóc.Oprócz chęci i tego,że czasu trochę wygospodaruję, to nie miałam najważniejszego,tzn. miejsca bezpiecznego tu gdzie obecnie mieszkam:( Plany w głowie dawno się tliły że postawię awaryjny kojec,żeby móc jakiegoś biedaka przechować,ale to miało być w dalszej przyszłości jak już ogarnę rozbudowę domu.Teraz w żadnym razie nie mogłam,bo finansowo każdy grosz muszę liczyć.Pracując w sobotę w ogrodzie myśli się kotłowały wokół Marcela cały dzień.Mam dużo solidnej siatki,może zbudować z tego kojec zadaszony?A to drugi stary dom tu mam,może?,ale okna ma słabe,itp. Przypomniałam,że Zagrodowy kupowała kojec dla Abi,może nie sprzedała jeszcze? Dzwonię do Miki,..sprzedała niestety.No cóż,wycofuję się ,bo nie mam gdzie ulokować bezpiecznie...Ale wtedy Zagrodowy przejmuje inicjatywę, mówi,że wesprze finansowo, fantami i damy radę. Mam rozmawiać z Livką,jak się zgodzi,to brać Marcela i organizować miejsce.Dzwonię więc do Livki z ew.ofertą pomocy,zgadza się i też mówi,że jakoś z kojcem musimy dać radę.Ruszamy z działaniem.Z siatki mi odradzono stawianie,ale w niedzielę znalazłam ogłoszenie i Pana,który załatwił sprawę wysyłki kojca expresowo.Kojec miał kosztować 1480zł bez podłogi (miałam w planie,że zrobię sama),ale Liwka powiedziała,żeby wziąć razem z podłogą i razem wieszak do misek w razie jakby były problemy z obsługą Marcelka,bo jest gryzoniem.Musiała być szybka decyzja,ponieważ miałam wysłać info co i gdzie z firmy mają wysyłać.Bardzo się cieszę że wzięliśmy od razu podłogę,bo jest wygodnie i bezpiecznie. Cały kojec z transportem kosztował 1980zł.Miał być z montażem,ale podłoże nie miałam przygotowane,a raniutko przywieźli.Na szczęście mam teraz u siebie budowlańców i panowie zgodzili się zrobić teren i skręcić kojec. Mieli przysłać za kojec fakturę na meila,ale jeszcze nie dostałam. Transport do pokonania 1000km,też po kilku telefonach migiem się znalazł,aż za szybko,ponieważ kojca nie było,a tu na wtorek dostaję info za 580zł.No i cóż,zaklepałam,bo o tańszy mogłoby być trudno. Zgrało się wszystko szybko,...niech tylko ten Marcel da z siebie wszystko i pozwoli sobie pomóc:( Także to, że Marcelek trafił do mnie,to jest ogromna zasługa ZagrodowyPP ! Sama raczej bym się nie zdecydowała w obecnej sytuacji. Dziękuję Mikuniu za wsparcie i finansowe i duchowe!6 points
-
Ten jego uśmiech widzę za każdym razem, kiedy wchodzę do kuchni, choć Fenisia już w niej nie ma..... dużo sobie rozmawialiśmy, on tak mądrze patrzył, tak wiele rozumiał...a ja uparcie na jakiś cud liczyłam...on wiedział, że odchodzi, tak smutno patrzył, kiedy mu mówiłam: będziesz zdrowy, Fenisiu...tyle chciałabym Wam przekazać, ale łzy nie pozwalają, serce się rozrywa... ale najważniejsze, co chcę przekazać: FENIŚ WAM WSZYSTKIM DZIĘKUJE !!!!!4 points
-
Mari, On już zawsze będzie przy Tobie. Ma przy Tobie swoje miejsce, na które czekał. I się doczekał. I doczekał się na swojego człowieka. Odszedł spokojny. Twój. Dałaś Mu wszystko, co najlepsze jeszcze mogło Go spotkać. Nie umiem wyrazić jak bardzo jestem Ci za to wdzięczna. I Aśce, że skróciła mu pobyt w schronie o kilka dni i przybliżyła niebo u Ciebie. A może nawet uratowała wtedy życie. Mógł nie doczekać tego kolejnego planowanego transportu.3 points
-
U Żabki wszystko dobrze. Pan dziś napisał, że kupił jej karme z Brit Care (taką radziłam) i jeszcze Josere w kolejce na próbe co jej lepiej posmakuje :) jeśli chodzi o alergie to jedyny objaw to swędzenie rąk po dłuższym kontakcie, więc nie jest źle. Pan chce też Żabke porządnie wykąpać wyczesac itd ale postanowili (i mądrze) że zabiora się za to po ok. 2 tygodniach żeby już Żabcia była ich pewna i nie miała stresu. Poza tym Pan jest nia po prostu zachwycony- to sunia ideał :)3 points
-
3 points
-
W schronie on musiał udawać, że jest z nim lepiej niż było. Przed innymi psami. Żeby go nie zagryzły. U Mari mógł być już sobą. Nawet jeśli czuł się upokorzony załatwiając się pod siebie. Ale mógł już spokojnie okazać ból i słabość. Bez lęku. Ufał i kochał Mari. Mógł nie udawać. Po tylu latach miał kogo kochać. To mi daje pociechę.3 points
-
Gdyby była potrzeba zrobić dla jakiejś bidy na cito 1400km, to proszę o info.3 points
-
No właśnie. Przez cztery lata w schronie to on się nauczył, że szczekanie psów oznacza albo nadejście człowieka z jedzeniem, czyli napięcie grożące gryzieniem się psów, a on bał się tego, chował się za drugiego psa, albo sprzątanie w kojcach - czyli znowu wybuch konfliktów, albo zabranie jakiegoś psa na chwytak, albo wrzucenie nowego. Dla niego szczekanie psów oznacza zbliżające się śmiertelne zagrożenie - i jeszcze jakiś czas tak będzie.2 points
-
Początki dobre, wyszedł jeszcze wieczorem, zjadł jedzenie rezydentki, zwiedził mieszkanie, spał z Panią w łóżku i od rana jej towarzyszy, bardzo przyjacielski i miziasty, Pani zachwycona. Rezydentka na razie mniej, lekki foch, ale bez agresji. Dzisiaj też wszystko dobrze. Trzymamy kciuki :)) Jeszcze ze 2 tygodnie i mam nadzieję, że będzie można odetchnąć z ulgą. Ja za to odsypiałam 11 godzin wczorajszą wyprawę, dalej nie doszłam do siebie. Podziękowania dla Asi, która dowiozła Bursztynka do Wrocławia, robiąc w tym celu prawie 250 km. Ja zrobiłam ponad 730 km jednego dnia, dało mi popalić, przed chorobą byłam w lepszej formie, no i trasa wczoraj masakryczna, 4 wypadki co oznacza korki i opóźnienia, bardzo dużo TIRów i agresywnych kierowców :(2 points
-
Przeszła coś strasznego, ale już jest pod opieką, nie cierpi w samotności, ma pomoc. Podjęto się operacji, czyli jest dla suni nadzieja. Trzymaj się, sunia się wykaraska, zobaczysz.2 points
-
2 points
-
Basiu, ja też. Na myśl co ta sunia przeszła, jaki potworny ból cierpiała, robi mi się mdło :( Widok jej poranionego ciałka jest straszny :( :( Mam nadzieję, że teraz dostaje środki uśmierzające ból i chociaż tak bardzo nie cierpi :( Myślę o niej ciągle.2 points
-
2 points
-
Bardzo dziękuję, niesamowita jesteś! Wszystko będzie wiadomo w środę - jakie i ile psów ma szansę na wyjazd ze schroniska i jakoś to spróbujemy ogarnąć, będziemy w kontakcie.2 points
-
Tina smutna, ja smutna....ale Tuliś szczęśliwy! Dostałam filmik, jak Tulis pięknie biega za piłeczką - ma super domek z zacisznym ogrodem i wspaniałych ludzi - i choć mi smutno, pusto bez niego, to jednak się cieszę, że jest szczęśliwym jedynakiem. Nie potrafię wstawiać filmików niestety :(1 point
-
1 point
-
Jak nie sra.....to nowa bezdomniaczka. Całe szczęście,że masz pojemne serce.1 point
-
Potrafi szczekać..., nakrzyczał na Szagusia za rozpychanie się na legowisku ,)1 point
-
Poszło 100 PLN na sterylki. Co do transportu Jeśli pani wyjedzie do Katowic, możemy szukać kogoś z blabla , kto by zabrał kotka. Jak nie znajdziemy, to pomyślimy o innym wariancie.1 point
-
Działa, działa. Zamówiłam pipety dla stada na dwa miesiąc... w tym dla Tuptusia (nie będą potrzebne zostaną dla naszych urwisów)1 point
-
Nie róbcie MRI byle gdzie. najlepiej napisac maila do prof. Wrzoska z prośba o konsultacje wskazanie miejsca, gdzie radzi zbadać. Dr Olender wysyła do najbliższego ośrodka, ale widziałam stamtąd tak beznadziejny opis, że nijak nie miał się do rzeczywistości. Nie liczy się sam sprzet, ale osoba która odczytuje badanie. Ja nie mam tu żadnego zaufania. U skatowanego szczeniaka, któremu porobiły się krwiaki w mózgu objawem był wypływ ropy wkoło gałek ocznych, więc tez myslę, że w sytuacji Dunaja takie badanie to koniecznosć.1 point
-
Śpi na panci,obok,nawet na głowę próbował włazić.1 point
-
Kres tułaczki. Skończona „Odysea”. Wczoraj opuścił nas ciężko schorowany HOMER. Psiak z pozoru nijaki. Niewielki, podłużny, czarny staruszek bez ogonka. Ot, taki sobie zwykły ryjek. A jednak było w nim to „coś” co szczególnie mocno zapada w pamięć. Dla mnie to „coś” było w sobotę 27 marca b.r., zbieg okoliczności sprawił, że był to ostatni dzień w którym go widziałem. Nieporadny, zataczający się psiak, żyjący już jakby w nie swoim świecie, niezbyt kojarzący otaczającą go rzeczywistość. A jednak jego wzrok: tak bezgranicznie smutny, zrezygnowany, proszący (?), z pewnością przejmująco tragiczny, porażał najczulsze struny współczucia, niegodne tzw. „prawdziwego mężczyzny”. Dziś Homerka już nie ma. Pozostało wrażenie: pamięć wyrazu jego oczu. Tego dojmującego spojrzenia! Oby zaznał radości na tym drugim, mam nadzieję lepszym świecie!1 point
-
1 point
-
1 point
-
Bursztynek od dzisiaj w nowym domu, oby to był jego naprawdę Dom Stały :)) Pani bardzo fajna i taka ciepła i serdeczna, na moim synu też zrobiła mega pozytywne wrażenie, ale kciuków nigdy dość. Bursztynek po wielogodzinnej podróży wyszedł z transportera i schował się w wersalce. Biedak :(( Pan oddal go z ogromnym żalem, niestety zmusiła go do tego sytuacja życiowa. Dostał od Pana bogatą wyprawkę. Teraz najgorsze pierwsze dni.1 point
-
1 point
-
Niestety.. Ja też ciągle rozmyślam o kochanym Feniksie, i czuję złość na schron, na weta tamtejszego, że przez tyle lat i pod koniec kiedy było gołym okiem widać, że pies się męczy , nikt mu nie pomógł. I tylko myśl, że ostatni czas choć tak krótki, był zaopiekowany, kochany, czuł się bezpieczny i szczęśliwy mimo swojego utrudzenia chorobą i bólem, co było widać na zdjęciach ten jego piękny pogodny uśmiechnięty pycholek - chcę zapamiętać na zawsze, tylko takie niewinne stworzenie jak pies może być tak ufne mimo ogromu zła i cierpienia, którego doświadczył od człowieka.1 point
-
PS chodzenia na smyczy można nauczyć podczas jednej sesji, pod warunkiem, że pies umie siadać... I że nie jest całkowicie wycofany ze strachu. Nie mam tu na myśli oczywiście chodzenia "pokazowego", "sportowego" z głową zadartą do góry i przekrzywioną w stronę przewodnika. Aneta Grzegorczyk (szkoła Gregoria) miała w Krakowie super seminarium, pokazywała jak po dwóch 20-minutowych treningach pies chodził spokojnie obok właściciela - tyle że ona non stop korygowała nie psa, a przewodnika. Nauczyć właściciela jak prowadzić psa - to jest dopiero wyzwanie!1 point
-
Tuliś z nową rodziną przed odjazdem w nowym domku1 point
-
Nasze skarby , cudne jak zawsze , cięciunio moje kochane . Basiu Wszystkiego Dobrego dla Was .1 point
-
Mam też filmiki z domu obu suczek i tutaj znowu poproszę Bogusik, jak znajdzie chwilkę, to wstawi. Dziewczyny są urocze, trafiły do świetnych ludzi, na pewno szybko nadrobią ten stracony czas na łańcuchach. Ja bardzo dziękuję wszystkim, którzy tutaj do nas zaglądali, wspierali cennymi radami, kibicowali, wspierali finansowo, bazarkami, pomagali w ogłoszeniach, bo bez Was nie byłoby tego sukcesu. Murce dziękuję za przyjecie dziewczynek i za opiekę. Czekam na końcowe rozliczenie. Tymczasem zmieniam tytuł i zapraszam do dalszego odwiedzania wątku, bo informacje i zdjęcia będą na pewno :). Zdradzę też, że pani Ania i pani Joasia planują spotkanie w Warszawie z dziewczynkami;)1 point