Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 12/19/20 in all areas
-
właśnie też nie mogę przestać o niej myśleć...i o tej, która tak długo siedzi w schronisku, bo podobno dzika jest :( Jak pomyślę, że Rabarbarek siedział 8 lat w schronisku to po prostu ryczę... 8 lat życia! :( :( a niektórym grozi "dożywocie"... za co ???? to podłych ludzi powinno się za kraty wsadzać !4 points
-
W podróży i z domu :) Rodzina przyjechała pociągiem, (nie pisałam żeby nie stresować Was). Spotkaliśmy się w Białym..., spędziliśmy ponad dwie godziny. Zapakowałam w przedziale..., pomachałam łapką. Fifi w mieście bezproblemowa..., wchodziliśmy do dużego sklepu zoologicznego, byliśmy na dworcu PKP - po bilety (zero reakcji na ludzi, na odgłosy z megafonu). Nie boi się ruchu ulicznego. Przejechaliśmy się samochodem - siedziała grzecznie na kolanach u Pani. Kaganiec był...w torbie ,), nie zakładaliśmy i nikt się nie przyczepił (konduktor też nie) Na Rodzinę zareagowała bardzo dobrze... Trzymamy kciuki!!! Fifi która bała się mężczyzn ,)4 points
-
To jest dawka jednorazowa. Tak jak podanie Spot-on na pchły i kleszcze. Chyba chodzi o krople Neptra firmy Bayer. Wet mówił, że on nie ma doświadczenia w stosowaniu tych kropli, bo to jest nowość, ale Bayer to dobra firma i w przypadku takim jak Andzia mogą się sprawdzić. A ja się bardzo cieszę, bo Andzi to chore uszko się trochę podnosi:) Sunia już nie ma takiej obsesji na punkcie jedzenia, bawi się, biega. Świetna jest:)3 points
-
Plakaty, plakaty i jeszcze raz plakaty i małe ulotki wręczane ludziom do ręki. Jutro np. pod kościołami. Przykro mi , że nie mogę pomóc. Trochę za daleko z Wrocławia. Ale sercem jestem z Wami i Amberkiem.2 points
-
2 points
-
Bardzo trudno mi jeszcze w to uwierzyć, ale... MANIA MA DOM <3 Kasia zrobiła sporo zdjęc na mijesuc, więc potem wstawie. Przed chwilą Pani do mnie zadzwoniła. Omal nie zemdlałam. Ale okazało się, że nie jest źle. Mania sobie radzi dobrze, z Lakim się zaakceptowała, Panią wącha po ręce i bierze smakołyki, w domu czuje się bardzo dobrze, na zewnątrz póki co nie chce wyjść, powiedziałam Pani by spokojnie dała jej czas. Pani zakłada, że minie minimum miesiąc nim sunia się bardziej otworzy. Będzie relacjonować jesli coś się ruszy. Generalnie powiedziała,że sunia jest dokładnie taka jak opisałyśmy ja w ogłoszeniach, więc to chyba na plus, bo takiego tez psiaczka się mogła spodziewać. Trzymajmy kciuki za zmiany. Pani chciała zwrócić pieniądze za transport, ale poprosiłam by tego nie robiła. Przy Mani jest mnóstwo pracy- jak sie trochę oswoi to i kąpiel i strzyżenie i cały przegląd u weta, bo przecież Mania pojechała "goła". Poprosiłam Panią by na ten cel odłozyła sobie te pieniązki. Mam nadzieje, że nie będziecie mieć za złe...Mania ma jeszcze troszke na koncie, a ten dom traktuje w kategorii cudu...2 points
-
2 points
-
2 points
-
Z przykrością muszę potwierdzić :(1 point
-
Moja Barsiczka miała ALP wyższe, bo 2589. Przekroczone 16,7 razy. Sunia zadbana, karmiona dobra karma... Dostawała dłuższy czas Heparegen i Hepatiale i spadło do 771, czyli przekroczenie pieciokrotne. Nadal podaje leki.1 point
-
Teraz to tak od ludzi wiemy, ze jeden drugiemu powiedział ze widział jak jakaś Pani podjechala, otworzyła drzwi od auta i wywalila. Ale to przypuszczenia :( Choć z całą pewnością z nieba nie spadł i w jakiś sposób się na ulicy pojawił :( Ech, coraz więcej tych psiaków domy traci... Może nie powinnam o tym pisać teraz żeby nie zapeszać, ale zgłosiły się dwa, dobrze zapowiadające się, domki o niego. Na razie wizyta u weta- to najważniejsze!1 point
-
Anula przelala na moje konto 300 zl Dziekuje1 point
-
Dobrej nocy Grzesiu. Może przyśni Ci się Twój własny, najwłaśnieszy domek?1 point
-
Jasne, że może tak być :) przelew pójdzie w poniedziałek, tylko poproszę nr konta. adres e-mail: [email protected]1 point
-
Basiu długo rozmawiałam z Panią i pani jest zdecydowana adoptować Milo po Świętach. Pani mieszka w domu z ogrodem, posesja ogrodzona. Ma 5 letnią sunię i 2 koty. Jest emerytką więc większość czasu spędza w domu. Adoptowała psa, też niewidomego, ale od początku polował na jej sunię i koty, aż w końcu dopadł sunię i bardzo dotkliwie poturbował. Były prześwietlenia, szycie, wizyty u weta. Zmuszona była oddać psa do DT. Pomimo tego incydentu chce pomóc psu , który ma marne szanse na adopcję, ale psa zdecydowanie łagodnego, akceptującego inne zwierzęta. Jeśli takim jest Milo, to będzie miał dobry dom. Pani przyjechałaby z córką po Milo po świętach. Dlatego trzeba byłoby szybko zorganizować wizytę PA. Pani zgadza się i na umowę także.1 point
-
Tak, jutro rano wyruszam. Po powrocie wyszczególnię miejscowości, w których byłam. Kto już był z plakatami i w jakich miejscowościach? Chyba Jo37. Joasiu możesz napisać gdzie byłaś? Może Agat21 czy Tianku wpisz te miejscowości zaczynając listę. Skontaktowałam się z dziewczynami z innego terenu, którym także pies uciekał i mi poradziły, że trzeba działać systemowo. Należałoby zrobić listę gminnych przechowalni, stron internetowych zwierząt znalezionych i zagubionych dla danego terenu lub gminy, a także miejscowych for oraz jeżeli na tym terenie jest hotelik lub fundacja to też umieścić a liście. Czy któraś z Was mogłaby się podjąć stworzenia takiej listy na podstawie danych z internetu? Potem do instytucji z listy wysłać mail i zadzwonić. Kto się podejmie? Ewentualnie po rozmowie pojechać. To mogą zrobić dziewczyny z okolic. Ja też mogę jechać.1 point
-
Dzisiaj znowu powtórka z rozrywki. Psy wybiegły z kuchni przez sionkę do drzwi wyjściowych, bo za płotem była jakaś psia afera. Otworzyłam drzwi jak psy już tam były. Lilek wybiegł do połowy na zewnątrz i chciał zawrócić, aby na spokojnie sprawdzić czy na pewno są otwarte. Ale bojowe suki go wypchnęły i w ostateczności wyszedł "zadnią stroną". Myślę, że jesteśmy już blisko znormalnienia.1 point
-
Będzie dobrze, spokojnie. Psy w dobrych DS-ach jakoś szybko cywilizują się. My wiejską Lukę wnosiliśmy na III piętro przez dwa tygodnie. Potem za kimś pobiegła i zapomniała o "bólu". Z Arią, mądrym owczarkiem, na pewno będzie lepiej.1 point
-
Biedna sunia , na razie ma kołowrotek w głowie. A i Ty malagosku na pewno przeżywasz. Tak myślałam, że będzie szarlotka i nie myliłam się. Powodzenia sunieczko !1 point
-
Pani Agnieszka przyjechała z koleżanką i jej siostrą. Aria nie chciała podejść, położyła się na kanapie i udawała, ze jej nie ma. Rozdawane były smaczki, jakieś mięsko, odważyła się podejść, ale szybki wracała na kanapę. Za to Bazia i Dianka, no cóż, dziadowały, pokazywały brzuszki, lizały po rękach, całe w skowronkach, ze aż 3 osoby są nimi zainteresowane. Potem podałam ciasto (w szarlotce - zakalec! chyba pierwszy raz w życiu!), herbatę, a potem wszyscy wyszliśmy do sadu. Lęk nadal nie opuszczał Arii, szła trochę z tyłu, tylko trochę podskubywała Bazię. Ale zrobiła wszystkie ważne psie sprawy i wróciłyśmy do domu, podpisać papiery, dać książeczkę zdrowia, założyć Arii drugą obrożę, tę od pani (nasza została na szyi z adresówką, moją). Ja wyprowadziłam Arię na smyczy na dwór, podsadziłam na tylne siedzenie w aucie, koło pani Agi, i pojechały... p. Agnieszka zadzwoniła, zę w drodze najpierw się trzęsła, potem położyła spokojnie, nawet drzemała. Na smyczy ładnie chodzi, ale wejscie na II piętro to juz psa przerosło. Pani ją brała na ręce i po trochu niosła, po trochu sam pies szedł. W domu pochodziła chwilę i wybrała miejsce na podłodze w pokoju syna. Tu dostała swój kocyk od nas, zabawki i tak na razie sobie leży i obserwuje.1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Hotelik jest "skromny", nie luksusowy, od lat ulepszany, żeby psiakom było jak najlepiej, za to osoba właścicielki naprawdę jest dla Amika odpowiednia, ze spokojnym, ale stanowczym charakterem i ogromną wiedzą, doświadczeniem. Zmianę miejsca zaproponowała sama dotychczasowa opiekunka-trenerka Amika i to chyba było impulsem do poszukiwania innego hoteliku. Z tego hoteliku jest bardzo dużo adopcji do Wrocławia, często nie z ogłoszeń, a z polecenia znajomych. Dlatego zaproponowałam to miejsce, choć to nie musi być ten hotelik, może znajdzie się gdzieś bliżej inny. Znam jeszcze dogomaniacki u ZuziM, ale to dużo dalej, pod Zgorzelcem. A jak zmiana miejsca wpłynie na "skomplikowaną" osobowość Amika tego przewidzieć się nie da :(1 point
-
zaciśnięte ! inaczej, niż dobrze po prostu być nie może :)1 point
-
To by wszystko pasowało do tego, jak wygląda sytuacja u Amely i jak ona zachowuje sie przy misce. Tylko lekarka zaglądała jej w do gardła, macała migdałki i nic nie zauwazyła i nie wyczuła. W Tychach własnie od razu była mowa o tych nadżerkach. Może są w przełyku, ale tam nie zobaczymy. Za endoskopię u mojej yorki płaciłam 1250 zł. Tu jeszcze dochodzi słaby stan Amely. Jesteśmy umówieni na poniedziałek, to trzeba będzie coś zadecydować. I tak cieszę się, że jest tyle zebrane i mam za co ją leczyć. Dzięki temu, że sama potrafię wszystko zrobic i podać udaje mi się minimalizowac koszty. Nie wyobrażam sobie, ile wyszłoby jej leczenie, gdyby trafiła do laika, który musiałby jechac na kazda kroplowkę czy zastrzyk do przychodni i za to płacić. Tak kupuję płyny w aptece za małe pieniadze i sama podaję. Amely smakują ziemniaki i dzis zrobiłam jej pure z taka prawdziwą śmietaną. Zjadła pół talerza. zrobiła w koncu kupę, czarno-zieloną. Jeden kawałek uformowany, reszta taka papkowato-sluzowa. Rano dam ją do zbadania w kierunku pasozytów. pamiętacie, jak pisałam o pani z fundacji, która chciała wyjasnienie odnosnie Amely? opisałam jej sytuację, byłysmy w kontakcie. Poprosiła o adres i dzis kurier przywiózł 6 buteleczek Nutribound z Virbac. To własnie takie psie nutridrinki. Juz wypiła 20 ml strzykawką. Kiedyś też podawałam te z apteki i sprawdzały sie. Jakoś teraz dostałam zaćmienia i o nich nie pomyślalam ;) Widzicie, jednak w więcej osób pojawia się więcej fajnych pomysłów. Do tego Aska7 przysłała dziś Amely całe opakowanie - 10 saszetek Convalescence. Pieknie dziękuję. U nas sa nie do zdobycia. Amely jest na razie zabezpieczona. Może będzie już lepiej. Zobaczymy, czy cos jeszcze wyjdzie jutro p badaniu kału.1 point
-
agat, zrobiłaś dla tego psa więcej niż norma przewiduje. Natomiast hotelik nie wykazał się właściwą czujnością i odpowiedzialnością. To , że zrobił przysługę Tobie biorąc psa , nie zdejmuje z niego odpowiedzialności. Może mam mylne wrażenie, ale wygląda na to , że zrobił niewiele, by psa szukać. I czy teraz robi cokolwiek ?1 point
-
no..... Pani miała wcześniej pieska tez z adopcji, który był interwencyjnie odebrany z wrośnietym łańcuchem. Wzięła go bo wiedziała że nikt inny go nie weźmie. Potem przeszła z nim szkołe bojową- chodziła na szkolenie, w między czasie dwa razy została pogryziona. Wyprowadzila go jednak na prostą. 4 lata żyli razem, potem piesek cięzko zachorował i odszedł w wieku kilkunastu lat.... dlatego Pani nie obawia sie Mani. Zdaje sobie sprawe, że pies z adopcji to praca, trud ale i satysfakcja gdy się uda.... Byle Laki Manie zaakceptował i byle Mania nie kombinowała.....to powinno być dobrze. ps. Pani mieszkała kilkadziesiąt lat we Wrocławiu, niedawno wróciła do rodzinnego miasteczka :)1 point
-
Agat rozumiem Cię, Twoje rozżalenie. Ale zrobiłaś bardzo dobrze, że zabrałaś Amberka z tego schroniska, chciałaś dla niego lepszego życia. My też. Nie bierz niektórych wypowiedzi dosłownie do siebie, proszę. Wszyscy jesteśmy zdenerwowani, nieporadni w zaistniałej sytuacji, bezsilni bo Amber nie pomaga nam w odnalezieniu siebie. Ale on się gdzieś, kiedyś odnajdzie, mam nadzieję, że w tym czasie będzie potrafił znaleźć coś do jedzenia i że nikt nie zrobi mu krzywdy1 point
-
Mamy świąteczną sesję Binga z Lemonkiem :) Lemon, patrz okna umyłem, posprzątałem na Święta, a Ty co ? Nic nie robisz. Nawet przymierzyłem ubranko świąteczne, kurcze trochę przymałe :( No i w co ja się ubiorę ? Ciebie to nic nie obchodzi . Tylko siedzisz i patrzysz. Może choć powyglądaj czy Mikołaj nie idzie. Kurcze wszystko muszę robić sam. Co ja mam za życie z Tobą !1 point
-
Anula jak hotelik nie może, to nie może.Fajna ta dogomania i pomagacie psom ale takie posty narzekajace nic nie wnoszą.Myślę, że Amber się znajdzie,kwestia czasu.1 point
-
Dziękuje z całego serca Yoana za odwiedziny u Pani Basi i weryfikacje tego co ustaliłysmy telefonicznie odnośnie domu adopcyjnego Mani <3 <3 Dom wydaje się nam na miare szyty, ale każdy wie, że wszystko wyjdzie dopiero w praniu. Pani jest młodszą emerytka, mieszka sama w domku z ogrodem, ogród ok. 100 m2 dobrze ogrodzony z furtką zamykaną na klucz. Pani ma juz jednego przygarniętego psiaka, Lakiego ok. 6 latka bardzo przytulaśnego i grubiutkiego ;) (ale na diecie). Ma tez koty, które wysterylizowała po przeprowadzce do tego domy- koty te rozmnażały się po okolicy. teraz kilka mieszka z nią. Pani wypatrzyła Manie, bo lata temu miała identyczną prawie sunie, miała tez (lub ma nadal) kotke o imieniu Mania :) szukała suni ok. 10 letniej z racji swojego wieku, nie chciała młodszego psa. Mania w planach ma spac z Panią i z Lakim w łóżku ;) i razem z nimi chodzić na spacery (Laki chodzi luzem). Wszystko o Mani przekazałysmy Pani- ja podczas dwóch rozmów, Kasia podczas jednej rozmowy. Pani jest naprawde uświadomiona jakim Mania jest psem, ale jest dobrej myśli. Nic ja nie przeraża poza ewentualną wizytą Mani u weterynarza...wierzymy jednak że Mania w tak sprzyjajacych okolicznościach przełamie się. Kasia wraz z mężem osobiście pojadą zawieść Manie na miejsce i wprowadzić do nowego domu. Jestem im za to bardzo bardzo wdzięczna <3 cóz....trzymajmy mocno kciuki, żeby zaiskrzyło między Panią, Manią i Lakim ....1 point
-
Strasznie smutna wiadomosc :( Oby u Kazanka nie było nic poważnego.1 point
-
1 point
-
1 point