Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 07/14/20 in all areas

  1. Chłopak zdecydowanie upatrzył sobie miejsce u brata. Jest tam jedno posłanie, które wcześniej było w ciągu dnia ostoją Miśka. Tyle, że on najchętniej leży na podłodze. Wieczorem przeniosłam go na posłanie, przykryłam kocykiem i część nocy tak przespał. Później jednak znów wywędrował dalej, spał na dywanie. Niedawno wyniosłam go na dwór, spokojnie zrobił siusiu pokręcił się, coś tam powąchał i pod pachą wróciliśmy do domu. postawiłam mu miskę - nawet trochę podjadł i spaceruje. Pewnie za chwilę pójdzie poleżeć. Koty wyszły razem z nim i z daleka ciekawie go obserwowały. Dziś widać, że psiak ma ogon - trochę "odkleił" mu się od brzucha. Zobaczymy co dalej dzień przyniesie.
    5 points
  2. No piękny ten Malgoskowy Lolo. Ależ utalentowana z Ciebie dziewczynka. :-) A Lolusiowi sama zazdroszczę urody i formy . Nic się nie zmienia, no może bardziej mamusiowy sie zrobił.
    4 points
  3. zgłosił się Pan z Zamościa,zainteresowany adopcją Hopi /namiary otrzymałam od Marty/ .Wydaje mi się bardzo dobry więc poprosiłam ją o wizytę p/a Pan i Pani w wieku 50lat,mieszkający w bloku, na tym samym osiedlu co nasza Martunia.Mają córkę studiującą i mieszkającą oddzielnie.Prowadzą działalność gospodarczą i poprzedniego psa,który przegrał walkę z ciężką chorobą zabierali ze sobą również do pracy.Mają także działkę rekreacyjną nad zalewem Zamojskim,na której też często spędzają wolny czas. Pan Sławek mi powiedział,że chcieliby pojechać do hoteliku aby się wzajemnie z Hopi poznali i aby sunia znała już ich zapach.Poniosą koszty sterylizacji.Bardzo wrażliwa i psiolubna rodzina.Pan Sławek opowiedział mi jeszcze historię suni,którą znaleźli zaniedbaną i błąkającą się koło bloku.Przygarnęli ją do siebie,wykąpali,byli u weta,zamówili termin u fryzjera i musieli oddać bo zgłosili się "właściciele". Bardzo to przeżyli oboje i jak zobaczyli na stronie Fundacji zdjęcia Hopi,to zatliła się nowa nadzieja,że może tym razem się uda i będą mogli dać jej ciepły i pełny miłości dom :)
    3 points
  4. Jaaga, chodzi o to, żeby szczepić tylko zdrowe psy, nie wyniszczone, nie w stresie, nie zarobaczone itd. Było kilka przykładów lekkomyślności wetów ostatnio.
    2 points
  5. Otrzymałam wiadomość od Martuni,że jak dobrze pójdzie to wizyta p/a dla Hopi będzie w piątek po południu.
    2 points
  6. Nie trzeba przemywać wodą ani tym bardziej żadnym płynem. To normalne, że jest spuchnięta, uważaj tylko na psy z sąsiedztwa - do końca cieczki ani na sekundę nie możesz puścić jej luzem. Koniec cieczki to nie wtedy, kiedy przestanie krwawić, ale wtedy, gdy całkowicie zniknie opuchnięcie, przeważnie cieczka trwa 18-23 dni. Zrób mieszankę wody z octem - jeśli mieszkasz w bloku, przecieraj tym próg swojego mieszkania i wszelkie kapki na klatce schodowej też. Wlej tę wodę do rozpylacza - psikaj tam, gdzie ona nasiusia, w ten sposób nieco zniwelujesz zapach cieczki i psy sąsiadów nie będą zainteresowane szukaniem Twojej suczki. A w trzy miesiące po cieczce - pora na sterylkę.
    2 points
  7. Byłoby dobrze, jakby dotychczasowy najulubieńszy opiekun psa zaczął od dziś przed tą wizytą traktować psa bardzo chłodno - zero czułości, zero smakoli, zmniejszone porcje w misce. Wtedy smakole od Pani byłyby wartościowsze. Na pewno lepiej, aby ci państwo przed psem weszli na teren, gdzie ma być pierwsze spotkanie - aby mieli prawo tam być, zdaniem psa. A nie, żeby wchodzili na wybieg, na którym Amik rządzi. Zdążyliby wysłać do hoteliku coś ze swoim zapachem przed spotkaniem? Żeby ten zapach towarzyszył Amikowi przy misce i w legowisku. Amik nie może mieć innego wyjścia jak polubić Panią. Jeśli Pani już pracowała z terierem, to ma szanse opanować i Amika, a wtedy dopiero świata za nią nie będzie widział - nawet jakby najpierw był innego zdania. W jakiej części Polski jest ew. nowy dom, blisko jakiego miasta? Może warto, aby w tym spotkaniu uczestniczył trener z pobliża, do którego Państwo mają zaufanie, który pomagałby w razie potrzeby w pierwszych dniach przełamywania lodów.
    2 points
  8. Staram się bo psy swoje mam ponad 53 lata więc te zdjęcia są bezcenne.
    2 points
  9. A jeszcze w tym waży futerko - to on jest jak listeczek na wietrze, niemal dwuwymiarowy...
    2 points
  10. Dzisiaj dzień zaczął się lepiej, Borysek się odnalazł. Okazało się, że jest na ostatnim placu z ciągu tych placów, przy chłodni, która w dzień ma otwartą bramę. Na tym placu są trzy malutkie pieski oraz kojec z budą (psiaki chyba są firmowe, bo mają obróżki) i Borysek spędza z nimi czas (dzisiaj kojec jest otwarty, maleństwa biegają po placu). Wiemy przynajmniej, że lubi towarzystwo psie i nie wyrządza im krzywdy. Jedzenie z wczoraj postawione obok kontenerów nadal jest nienaruszone. Pani Marzenka dała jeść nieco bliżej Boryska. Nikogo nie spotkała, aby dopytać o maluszki oraz o Boryska, za to maluszki dzielnie pilnują terenu i została przez nie równo obszczekana.
    2 points
  11. Na pewno zapytam o to. A na dobranoc jeszcze się czesaliśmy. Znów sporo wełny poszło precz. Tyle, że muszę trzymać go na kolanach. Jest wtedy spokojny, wciśnie nos pod rękę i cierpliwie czeka na zakończenie.
    2 points
  12. A chłopaka wyniosłam na podwórko pod pacha, postawiłam na ziemi i pochodził sobie różnymi kółeczkami. Przy okazji było siusiu i kupa, trochę podreptał w swoim tempie, nawet próbował wąchać i otrzepywać się, na chwilę przysiadł. Powrót do domu też pod pachą (do kąpieli zdjęłam mu szelki i tak od wczoraj zostało), jeść już nie chciał tylko zaraz zwinął się w kłębuszek i zapadł w drzemkę. Zdjęcia będą jutro - dziś nie miałam sumienia budzić brata, wrócił do domu dopiero po 12 i tez nie od razu położył się.
    2 points
  13. Cały czas uważam, że dawne średnie wykształcenie jest co najmniej równe dzisiejszemu wyższemu.
    2 points
  14. Baryton to lowelas, dziś zakochał się w Neli. Uśmiałam się, bo latał za nią, wręcz frunął. Nela nie była zachwycona, to stateczna 13-latka. Zdążyłam tylko uchwycić go za znikającą Nelką. Na FB wstaiwłam filmik.
    2 points
  15. Oszalałaś? Nawet hodowlane suczki można kryć do ukońcvzenia 8 roku życia. A pierwszy raz najpóźniej do 3-go roku. Wiem bo byłam hodowczynią ale swoje suki krylam raz, dwa a maksymalnie 4 razy w życiu i najpóźniej do 6 roku życia. Chyba chcesz ją zabić dla własnego widzimisię.
    2 points
  16. Szukałam..., cisza Kilka razy dziennie naginam z psami...jamnior też nic nie namierzył
    1 point
  17. Trzymam kciuki za wizytę, żeby wyszedł z tego dobry domek dla Hopi!
    1 point
  18. Państwo z Poznania przyjeżdżają w piątek, spędzą z suńką trochę czasu, podejmą ostateczną decyzję i jeśli będzie na TAK, spotkamy się w sobotę i podpiszemy umowę. Niedawno rozmawiałam z panią po raz kolejny. Bardzo zależy jej na tym, aby Szantusia nawiązała z nią dobry kontakt, cieszy się ze wszystkich oznak obecnego radosnego jej życia.
    1 point
  19. Wczoraj karmiąc chyba nie skrzywdziłam malca... uff
    1 point
  20. Nie ma czasu na nudę ,) Wczoraj około 21 na wieczornym spacerku usłyszałam przeraźliwy płacz małego kota :(, Po sprawdzeniu okolicznych działek znalazłam małego krzykuna na zamkniętej, szczelnie ogrodzonej działce. Ogrodzenie wysokie częściowo z siatki - przez którą malec próbował przejść - wkładał główkę w oczka :( Synowie sąsiadów sforsowali ogrodzenie i do domu wróciłam z chudym, rwącym ziapę maluchem. Dziś byliśmy w lecznicy..., mały ma około 4 tygodni.., skóra i kości :( w uszach świerzb, na skórze pchły i kleszcze. Wetka ogarnęła co tylko mogła. Dostaliśmy mleko, suchą karmę dla kociąt..., leki do uszu, oczu..., na robale. Z KOTKOWA kocią mamusię do opieki :), puszki, podkłady i klatkę. Dziewczyny wielkie dzięki :) Po zabiegach w lecznicy W domu z zastępczą mamusią :)
    1 point
  21. Współczuję wam tych wszystkich durnych telefonów od starszych ludzi. Sama mam prawie 80 lat, psymasam ponad 53 latado dzisiaj. Gdybym nie miała swoich dwóch średnich pinczerów to bym psiaka wzięła bo miałam i szkoliłam ONki i przez 37 lat rottweilery i dawałam radę ale trzeciego psa w moim wieku juz nie zaryzykuję. Może ten ostatni telefon okaże się normalny, oby.
    1 point
  22. Kacperek wygląda na zestresowanego interakcją z człowiekiem: oblizywanie się, mrużenie oczu, ściąganie warg :( Wcale nie zachwyca się tym kontaktem, wręcz przeciwnie... Wierzę, że robi postępy, ale tak sobie pomyślałam, że może warto pani Kasi podesłać filmiki z masażu relaksacyjnego TTouch?
    1 point
  23. Lolisiu cudeńko, chodź no do mnie, wykopałam cebulki, trzeba posegregować, policzyć i na bazar wystawić, galociarzu jeden :)))) Zdolniacha z Ciebie, szybciutko to ogarniesz, no przecież już mi pomagałeś ......
    1 point
  24. Jesteśmy już po wizycie u weterynarza. Chłopak wazy 6,6 kg. Na szczęście - nie jest odwodniony. Lekarstwa pozostają bez zmian, za wyjątkiem jednego, które daje się w przypadku odwodnienia. Gdyby coś się działo - mam od razu przyjechać, w innym przypadku - kontrola za tydzień. Dostał zastrzyki, co zniósł bardzo dzielnie. Do operacji jeszcze daleko, Grześ jest wnętrem. Koszt około 330 zł, postaram się choć trochę załatwić w gminie. Ale jeszcze za wcześnie na to - zaświadczenie UG ważne jest miesiąc. Dieta przede wszystkim, gotowane mięso z ryżem- indyk lub kurczak, bez warzyw, trochę żółtek, 1% twarożek, czasem trochę oleju do jedzenia. I czekamy na poprawę. Później wstawię paragon za dzisiejsza wizytę.
    1 point
  25. Macie złote serca, a Szyszka ogromne szczęście, że akurat dreptała ulicą, którą przejeżdżaliście. Dużo zdrówka dla dziadeczków, zwłaszcza Kamy, Matyldy i Misi.
    1 point
  26. 1 point
  27. Słuchajcie. Będzie nowa Radysianka. Jestem w trakcie rozmów z Fundacja Jedno Serce Nie Da Rady. Już tu kiedyś wspominałam o tych rozmowach. Przejme od nich Mambe która została wcześniej zabrania z Radys i niestety wraca z adopcji po ok miesiacu. Byla szansa że zostanie w tym domu ale jednak nie... :( dziewczyny są zawalone psami z Radys bo zabrał kilka od PDZ Mam nadzieję że zostaniecie A to Mamba
    1 point
  28. Ja zaglądam codziennie, ale przyznaję,że otwieram częściej wątek na wcześniejszych stronach. Całkiem tutaj pusto się zrobiło..no ale najważniejsze że Arguś ma jeszcze dobre dusze przy sobie .Życzę Wam miłego dnia :-)
    1 point
  29. Kochany, wie ze jest bezpieczny, ze jest wreszcie dla kogoś ważny .
    1 point
  30. Dzięki Nesiu, jakby ciut ciut lepiej, najważniejsze to nie dopuścić do pełnego rozwoju "ataku", bo wtedy dwa-trzy miesiące wyjęte z życia. Pogoda zapowiada się ładnie, marzy mi się spacer po lesie, mamy tu wielki i bardzo ciekawy historycznie "parkolas" ale komary w tym roku wyjątkowo liczne i agresywne, jakiś dobry środek muszę wynaleźć na te wampiry. Liliowca, jednego z moich ulubionych zostawiam na dobry dzień :)
    1 point
  31. Kochany psianek, pewnie nikt się nim dotychczas tak nie interesował.
    1 point
  32. Wizyta pa dla niebieskiego kocurka przebiegła pomyślnie. Mieszkanie duże, okna zabezpieczone, do towarzystwa 1,5-roczna koteczka :)
    1 point
  33. Najprawdopodobniej to parwowiroza poszczepienna. Zachorowałaby wszędzie, w hoteliku też:(
    1 point
  34. Ja jeszcze mam zdjęcia i te papierowe i te w komputerze i modlę się, żeby ich nie stracić bo jak na nie patrzę to wspominam wszystkie swoje piesy i przygody z nimi.
    1 point
  35. Moli@ zgodziła się przyjąć dziadeczka, na takich samych warunkach takie same jak Promyś i Szaguś, czyli: worek karmy za opiekę dla stada + dla chłopczyka jedzonko i opłata za usługi weterynaryjne - czyli potrzebne deklaracje na karmę i opiekę wet., coś koło 350zł stałych potrzeba. Ktoś jeszcze dorzuci się? Moli@, najlepsza informacja dnia! Dziękuję!
    1 point
  36. W nocy biedak jednak wylazł z posłania. Na szczęście nie wymaszerował do kuchni, położył się obok na dywanie. Obudziłam się o 4.30, wzięłam go pod pachę, wyniosłam na dwór i wreszcie sikał, sikał i sikał. Oczywiście - jak suczka. No, ale w końcu jest mu lżej.
    1 point
  37. Grześ wykąpany, wytarty i owinięty w ręcznik leży zwinięty (cały!) na posłaniu. Nie wiem jak długo, ale teraz nie rusza się, śpi. Wprawdzie woda była brązowa ale i tak jaśniejsza niż można było się spodziewać. Nie był zbyt zachwycony, ale szybko się zmęczył i po prostu usiadł w wodzie i czekał na koniec.
    1 point
  38. Janko...przepraszam, że Ci się wtrącam,...może nie powinnam tego robić, ale moim osobistym zdaniem tego Pana trzeba juz zostawić za nami....Jeśli będzie chciał- zadzwoni, póki tego nie zrobi nie ma sensu o nim myślec, uwzględniać go, rozważać, czy do niego dzwonić......Trzeba patrzeć tu i teraz..... Prosiłaś mnie kochana kiedyś o dodatkowe ogłoszenie/-a dla Poli....czy to aktualne? jeśli tak, to w ten wekend zorientuje się co juz ma i dorobie coś od siebie :) SUnia szuka domu, który nie będzie miał wątpliwości. I taki dom gdzies JEST na milion procent ;) ;) Przytulam mocno Janeczko :D
    1 point
×
×
  • Create New...