Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 02/21/20 in all areas

  1. Mogę przejąć formalną opiekę nad sunią... Zadzwoniłam do Urzędu Gminy...czekam na telefon od osoby odpowiedzialnej za pomoc bezdomniakom ,)
    5 points
  2. Rozmawiałam z panem dzisiaj. Chyba trochę mniej emocjonalnie podchodzi już do sytuacji z Szantą, chyba się pogodził, że Szanta jest inna niż sobie wymyślił. Ale biedna ona jest strasznie, bo właśnie przeprowadzili się do nowego domu, i Szanta znowu bardziej zagubiona. Podobno już w sumie jakoś się odnalazła w starym mieszkaniu, a teraz się "cofnęła". Dużo siedzi przy drzwiach. Ale mam wrażenie, że pan już tak z przyzwyczajenia narzeka na Szantę, bo jak zaczęłam dopytywać gdzie śpi, jak na nich reaguje, czy oni ją w końcu lubią, to okazuje się, że śpi u państwa w sypialni, cieszy się na ich widok, a oni się do niej w sumie przywiązali. Starałam się pana trochę "połechtać" i powiedziałam, że w sumie ma szczęście, że do nich trafiła, a nie na jakichś nerwowych i niecierpliwych ludzi. I na pewno przyjdzie dzień, że będą absolutnie pewni, że to na nią czekali całe życie, a ona na nich. Pan mnie nawet przeprosił, że nie odpisał na smsa, ale był zajęty, a potem zapomniał. Trochę mi nerwy zeszły. Bo już czarne scenariusze widziałam w wyobraźni.
    4 points
  3. Wydawało mi się, że tak niedawno pisałam o mojej Zulci i 12 rocznicy zabrania jej ze schroniska, a tu minął rok, czas tak pędzi... Dzisiaj minęło 13 lat, odkąd Zulka jest z nami. Wg wypisu ze schroniska ma teraz ok. 18 lat, chociaż cały czas łudzimy się z TZem, że jest młodsza... Zulcia, jak na swój wiek i choroby, z którymi się boryka (guzek na nerce, chore serce, zespół przedsionkowy), jest w dobrym ogólnym stanie. Nie słyszy, coraz gorzej widzi, nie zawsze trafia już do klatki w bloku. Są dni, kiedy trzeba ją znosić, bo nie ma ochoty wyjść na zewnątrz, ale są i takie, kiedy próbuje podskakiwać i bawić się. Moja ukochana babinka dzisiaj
    4 points
  4. Transporterek przekazany :) Juto Pani która odbierała transporterek ma go dostarczyć na wieś i odwieźć na dworzec Pana z Rudzią. Trzymajcie kciuki, żeby sunia dała się zapakować i żeby nie uciekła i w ogóle żeby wszystko poszło gładko :)
    2 points
  5. I znowu dzięki Wam kolejne sunie mają swoje kochające domki. I oby tak dalej szczęście psiakom i Wam dopisywało :)
    2 points
  6. Dawno nie pisałam co u Figuszki. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie mojej rodziny bez niej. Straszny z niej łobuziak i cwaniara, ale jest tak kochana, tak radosna, że umila nasze życie. Ma w tej chwili super przyjaciółkę - adoptowana przez moją sąsiadkę Myszę, którą przywieźliśmy z wakacji. Co te dwie sunie wyczyniają na spacerach, to się w głowie nie mieści. Mogę na nie patrzeć non stop:) Mam fajne filmiki, ale wgram potem z domu. Figuszek oczywiście nadal zakochany w Jacku. na szczęście z wzajemnością wielką. Ona świata poza nim nie widzi:) Mam szczęście, że go czasami w domu nie ma i wtedy na mnie skapuje troszkę tej miłości i radości:) Wrzucam trochę zdjęć z życia codziennego Figuszki:) Zabiera ze sobą swoje ulubione zabawki. Zielony pluszak jest co jakiś czas prany i zszywany, ale ma go od początku pobytu u nas:). Żółta piszcząca kaczuszka to ukochane dziecko. Zasypia z nią i wszędzie zabiera ze sobą: Jazda na spacer z sąsiadami:)
    2 points
  7. Jak przeżyła? Jak zawsze, czyli z przyczajki ;) Witamy się deszczowo i ot taka historyjka :) Walka o ogień... ciąg dalszy walki o ogień... ...cóż było robić...;)
    2 points
  8. No odetchnęłam, dziękuję. Powiem Wam, że po tych przeprawach z sunią, naprawdę dużo nauczyłam się odnośnie pomocy bezdomniakom. Zielonego pojęcia nie miałam co robić w takiej sytuacji. Teraz mam schemat krok po kroku. Tak naprawdę póki człowiek, nie przerobi wszystkiego na sobie nie ma pojęcia ile pracy, nerwów i łez to kosztuje i jak ważni są ludzie, którzy są w stanie wesprzeć, doradzić, pomóc. Olbrzymi szacun dla Was wszystkich. Dostałam też lekcję życia pt. Nie wychodź przed szereg i w pewnych momentach życia, kiedy jest źle, nie bierz na siebie więcej niż jesteś w stanie unieść bo się przewrócisz ;)
    2 points
  9. Przeczytałam wnikliwie wszystkie opinie. Dziękuję za nie, bo wiem, że płyną one i z serca i z rozumu. Moje serce mówi mi, że chciałabym, aby Fabia żyła jak najdłużej w zdrowiu, spokoju, przy Kasi, u której jest bezpieczna i szczęśliwa. Ale rozum podpowiada mi, ze to najdłużej, to wcale nie oznacza, ze bez cierpienia. Myślę, ze w przypadku Fabii nie ma ścigać się z czasem. Fabia jest staruszką, bo dokładnie nie wiemy ile ma lat, na pewno co najmniej 14, i przy jej stanie zdrowia, nietolerancji narkozy, ciężkiego jej przechodzenia, kilku operacjach przy ropomaciczu i powikłaniach, nie ma co skazywać maleństwa na dodatkowy ból związany z operacją, zabliźnianiem, rekonwalescencja. Nie warto ryzykować, tak mnie się wydaje.... Wiele lat temu miałam podobny dylemat, kiedy to okazało się, ze mój psiak, który w życiu przeszedł niejedno, i zdrowie mu trochę szwankowało, w tym miał niewydolność zastawek, powiększone serce, nagle gorzej się poczuł. To był nowotwór płuc z licznymi przerzutami na obu miąższach. Postanowiłam, że nie będę operować psiaka, który ma 12 lat, bo rokowania niepewne, dwa ból po operacji, trzy przy chorym sercu i tak nie wiadomo jakby to się wszystko zakończyło. Weterynarz od razu mi powiedział, ze nie jest wróżka, a przy starszych psiakach, to różnie może być. Mój Cezar przeżył jeszcze trzy lata. Leczyłam chore serce, później jeszcze nerki. Nowotwór był, ale to było już coś na co nie miałam większego wpływu... Cieszyło mnie to, ze mój psiak żyje bez bólu, bez cięć, szycia, bez ran, dodatkowych leków, które obciążają serce i cały organizm. Te trzy lata, mimo, ze za chwilę już w demencji były jego spokojnymi latami bez bólu....odszedł sam we śnie....
    2 points
  10. Dzwoniłam do gminy. Gmina na rok 2020 nie ma jeszcze podpisanej umowy z żadnym schroniskiem..., nie mogą psa zabrać.., mogą pomóc karmą, zorganizować weta - przegląd psa, pomóc w ogłaszaniu.
    2 points
  11. Tak, dobry plan :) Mogę dodać ogłoszenie na grupie na Fb tylko podeślij mi na pw numer telefonu do kontaktu.
    2 points
  12. Dobra no to plan działania: Proszę Pana o rozwiązanie ogłoszenia w pobliskim sklepie, lecznicy jeśli jest, no i koniecznie zgłoszenia do schroniska. Do tego ogłoszenie w grupie psów znalezionych Facebook ( czy ktoś mógłby zrobc, ja nie mam konta) No i ogloszenie na olx. Czy tak będzie dobrze?
    2 points
  13. Przelałam na konto Skarpety 105 zł ze spadku po nieodżałowanym dziadeczku Kamyczku. Prosiłabym o potwierdzenie na jego wątku jak wpłynął I jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję za wsparcie Kamyczka.
    2 points
  14. To wyjaśnij im ,że sunia jest już zaopiekowana i dziękujesz za zainteresowanie. I się nie przejmuj.
    2 points
  15. Balbinka . Kochana psia duszka ,która na stare lata została skazana na samotność w schronisku. Tak nie może być . Postanowiłam jej pomóc i podarować namiastkę domu. Sunieczka pojedzie do kikou i tam będzie czekała na swój własny dom. RAZEM Z BALBINKĄ ZAPRASZAMY i prosimy o pomoc.
    1 point
  16. 1 point
  17. No i super! :) Trochę czasu i się dotrą. Jak śpi w sypialni, to chyba dobry znak. Nie musi przecież zaraz w łóżku, ale jak obok to wg mnie pies będzie czuł się bezpieczny, a i państwo się z suczką szybciej zżyją i pokochają. W domu chyba też będzie lepiej niż w mieszkaniu jeśli jest taka lękliwa. Będzie dobrze. Początki bywają trudne.
    1 point
  18. Bardzo sympatyczne są takie dowody sympatii, wdzięczności i bardzo dobrze służą psiaczkom :)
    1 point
  19. Założyłam zrzutkę na klatki dla kotów https://zrzutka.pl/z/klatkalapka Bardzo proszę o wpłaty i promocję, gdyby ktoś mógł :) Będzie można więcej zdziałać, a idzie wiosna i pewnie znowu pojawią się jakieś kociaki.
    1 point
  20. Oczywiście, że Ibi cały i zdrowy, już po 2 dniach nie było śladu, że coś się działo. Wybaczcie , że nie jestem obecna mimo iż Monika pisała do mnie chyba ze 3 razy, ale moje staruszki się sypią :( na początku stycznia odszedł Hugo, teraz walczymy o Kajtusia... jest bardzo ciężko pod każdym względem. Wrzucam szybkie rozliczenie za styczeń, a za luty oraz zdjęcia - będzie info w pierwszej połowie marca. Styczeń 2020 Wpływy : Nikuś i Livka + 100zł Monika z Katowic z Dogomaniakami + 155zł Mtf Zalesie + 25zł Aga 76 + 20zł Wydatki: - 300zł hotel Zostaje plus 620zł
    1 point
  21. Obraz szczęścia i radości!!!!! Kochana, nawet nie wiesz jak się cieszę i jestem Ci wdzięczna za pomoc i opiekę nad Figunią.:)
    1 point
  22. Dziewczyny przecież dawały jasno do zrozumienia ,że potrzebują więcej miejsca na oknie :))
    1 point
  23. Trzymam. Jestem w Krakowie, jeśli Pani będzie chciała jakiejś pomocy w przystosowaniu Sali do nowych warunków, oczywiście pomogę i oczywiście nieodpłatnie.
    1 point
  24. Ja myślę, że wszystkie osoby obecne tu na wątku uczyniły to dobro :) Sami z Panem to nie wiem czy byśmy coś zdziałali...
    1 point
  25. seramarias, ale stoisz na szczęście. Przytoczę moje ulubione motto ks.Adama Bonieckiego : Sumienie - przekonanie , że dobro należy czynić , a zła unikać. I Ty uczyniłaś dobro razem z panem.
    1 point
  26. Zadzwoniłam żeby dowiedzieć się jak to wygląda od strony formalnej/ prawnej. Nie łamiemy prawa :) Możesz odetchnąć...
    1 point
  27. Jeżeli komuś zaginął psiak to powinien tak działać jak tu jest napisane.Jeżeli nie to ma gdzieś swojego psa i trzeba mu udzielić pomocy. Nawet najlepszy schron nie zastąpi DT bo w schronie zginie wśród psów.W przypadku suni będzie pod bardzo dobrą opieką i będzie się jej szukać jak najlepszego domu,żeby sytuacja się nie powtórzyła. Pytam się,gdzie obroża,adresówka?Jeżeli suczka miała dom to co to za dom?A gdzie sterylizacja kundelka?Gdzie jakieś ogłoszenia o zaginięciu suczki? Przejrzałam OLX,brak.Ja rozumiem,że nie wszyscy są świadomi,że można korzystać z internetu ale można chociażby papierowe ogłoszenia porozwieszać o zaginięciu.Zgłosić do Gminy o zaginięciu,do najbliższego schronu no ale to chyba nie ten typ ludzi,zaginął,będzie następny pies,żadna strata,idzie wiosna szczeniaków będzie na pęczki do rozdania.
    1 point
  28. Tak mi przykro z powodu Kamyczka [*] :((Żegnaj piesku na tym świecie ... Dziękujemy za wsparcie Skarpety !
    1 point
  29. I przede wszystkim - nie panikowac Dziś jeszcze załatwić sprawy z poszukiwaniem właściciela. A resztę planu uważam że nie należy zmieniać. Nawet jeśli Cię nie będzie na dogo to my tu jesteśmy. Jest skarbnik jest Moli - jest też cała banda innych osób :)) Do. Pana Tomka napisz może że działasz na dogomanii- może kojarzy forum
    1 point
  30. Dziewczyny spokojnie, bez paniki. TROP dużo działa w temacie zaginionych i znalezionych psów, niestety dość często zdarza się, że ktoś znajduje psa właścicielskiego, z góry zakłada, że pies jest porzucony, wywozi go gdzieś daleko i tym samym odbiera właścicielowi szansę na odnalezienie swojego psa, dlatego są na to wyczuleni. A nie znają Cię przecież. I faktycznie, trochę w ferworze organizowania pomocy o tym zapomniałyśmy, a trzeba się upewnić czy znalezionego psa ktoś nie szuka, różne rzeczy się dzieją, nie wiadomo jaka jest historia. Niech Pan powiesi ogłoszenie papierowe we wsi (w sklepie, u weta czy w jakimś innym widocznym miejscu), trzeba zrobić ogłoszenie na olx i poza tym dobrze byłoby zgłosić do gminy (i najlepiej do lokalnego schroniska) że taki pies został znaleziony, jest zabezpieczony i podać kontakt w razie gdyby ktoś go szukał. Bo jeśli ktoś będzie szukał to prawdopodobnie w pierwszej kolejności w lokalnym schronisku.
    1 point
  31. Czekamy na wtorek. Dexterka powiedziała, że bardzo dobrze jej się z Panem rozmawiało. Pożyjemy, zobaczymy.
    1 point
  32. Sunie są zabezpieczone na szczęście i to w dodatku przez osoby świadome potrzeb rasy. Kopiuję post Foondacji Felis: <<POST NA FEJSBUKU>> "Oto sunie w typie owczarka belgijskiego zabrane tydzień temu z lasu. Przeczytajcie co pisze o nich opiekunka z kliniki: <<Wszystkie cztery dziewuchy są jeszcze nieco wystraszone, jednak pomimo tego ciągnie je do człowieka. Wychodzą na spacery na smyczy, chcą biegać i szaleć, mają totalną korbę we łbie. Staramy się pracować nad zaufaniem do człowieka, uczymy się nieco wyciszać i skupiać na spacerze, pokazać, że można w spokoju pozwiedzać świat zamiast podskakiwać ze strachu przy każdym dźwięku i nagłym ruchu. Coraz łatwiej przychodzi im załatwianie potrzeb na dworze (głównie w zewnętrzym kojcu, ale to już postęp - coraz radziej zdarza się "wpadka" w wewnętrzym boksie). Mamba - pręgowana akrobatka, w boksie potrafi wspinać się po kratach - co jest dość istotną informacją dla przyszłego opiekuna. Malwa - najbardziej zbliżona wyglądem do czystego belga, stawia uszy na każdy najmniejszy dźwięk jak chyba każdy owczarek. Mafia - największa wariatka-pręguska, ale też najśmielsza i najchętniej współpracująca z całej czwórki. Najłatwiej też przychodzi jej załatwianie potrzeb fizjologicznych na smyczy. Maggie - najchudsza, najbardziej lękliwa, ale potrzeba obcowania z ludźmi jest bardzo silna. Potrafi odskoczyć ze strachem, a zaraz potem wepchnąć człowiekowi głowę pod pachę. Osoby myślące o adopcji muszą być świadome, że tym psom nie wystarczy bezcelowe bieganie po podwórku przez kilka godzin. Poza zmęczeniem fizycznym trzeba im zapewnić pracę umysłową. Jeśli nie będą tego miały na codzień - wlezą człowiekowi na głowę i będą nie do opanowania. Dziewczyny są naprawdę pojętne, trzeba im tylko czasu i chęci.>> Zapraszam osoby zainteresowane adopcją o kontakt telefoniczny" MAFIA MAGGIE MALWA MAMBA Pozwoliłam sobie tutaj wstawić aktualizację, bo kilka osób sytuację suniek skomentowało.
    1 point
  33. HURRA ! Psy odebrane, są w azylu w Sekłaku. https://images91.fotosik.pl/320/41b6b9160cdfbe65gen.jpg
    1 point
  34. Jest domek chętny zaadoptować Bruna. Dexterka jest po rozmowie. Pan wraz z żoną i pełnoletnim synem mieszkają 30 km od hoteliku. Dorosła córka skończyła weterynarię. W ogóle w rodzinie są weterynarze. Państwo wcześniej mieli owczarka, który kilka miesięcy temu umarł. Pan bardzo ciepło o nim opowiadał. Przez jakiś czas Bruno przebywałby z Panem, ale po powrocie Pana do pracy Brunuś zostawałby w domu sam przez 8 godzin. Dexterka mówiła mu, że nie będzie to dla niego problem po odpowiednim porannym spacerze. O wizytach też mówiła - nie widzą problemu. Są zaproszeni do hoteliku, prawdopodobnie we wtorek przyjadą. Ich córka przywozi w odwiedziny cały swój zwierzyniec w postaci kotów - Bruno do wtorku zostanie zapoznany z kotkiem Dexterki. Trzymajcie kciuki ! Zapowiada się dobrze. Zobaczymy co z tego wyniknie.
    1 point
  35. Trochę o Atilce.... Staplery już ma ściągnięte ,kropel żadnych nie ma ,czasami jest cewka lekko mokra ale to jeszcze potrzebny jest czas bo sikanie tez jest strumieniem kropelkowym i dosyć często. :) Dziękujemy bardzo za kciuki i trzymamy się myśli, że to już koniec kłopotów z posikiwaniem .Nie raz zastanawiałam się jak ona dawała sobie radę kiedyś, bo przecież jest taka delikatna ale chyba nie chcemy tego wiedzieć.....Teraz już chętnie się ubiera na spacer i nie boi się smyczy ale w nocy jeszcze męczą ją jakieś koszmary i wręcz płacze, więc schodzę do niej i ją budzę.Mamy nadzieję, że to też minie bo to chyba wspomnienia ją męczą..... W takiej pozycji nasza kruszynka lubi spać :)
    1 point
  36. Nadziejko kochana, i Kochan Dziewczyny! Napisałam przedwczoraj na fb prośbę o dom tymczasowy dla tej kojcowej Szelki. Bo tak mi leżała na sercu, że tam sama, nikt do niej nie zagląda, a to taki fajny dzieciak. I po godzinie odezwała się cudna Dziewczyna, która zaproponowała dt dla Szelki. A do tego, ze przyjedzie z Warszawy po nią!.....I tak się stało: wczoraj wieczorem Weronika przyjechała z chłopakiem i zabrała Szelkę do Warszawy. Ma już sunię na dt, trochę wycofaną, i ma nadzieję, że dwie suczki (obie młodziutkie) będą się wspierać i wyjdą na "ludzi". Żeby tylko Szelcia się dogadała z tą drugą, i nie sprawiała za dużych kłopotów, bo to mieszkanie w bloku na Bielanach... Weronika ma od dziś do niedzieli wolne, może poświęcić czas na aklimatyzację Szelci. Dałam od siebie dwie obróżki, nowe szeleczki, smycz i 100 zł za paliwo. Szelka dostała Bravecto, dwukrotne odrobaczenie oraz komplet szczepień na psie wirusówki. To na koszt naszej gminy. No to tak... czekam na wieści... I jak zawsze powiedziałam, ze jeśli coś nie będzie ok, to Szelka wraca do nas.
    1 point
  37. Dzisiaj miałam bardzo miły telefon w sprawie Treka. Młoda pani z Wrocławia. Bardzo jej się Trek spodobał. Jest jeden problem - pani mieszka w bloku i Trek musiałby sam zostawać na kilka godzin, a u niego z zostawaniem samemu w domu problem :( Dexterka stara się go przyzwyczajać, ale różnie na razie to wychodzi. Pani ma się zastanowić czy da radę w razie czego popracować z Trekiem. Nie robię sobie wielkich nadziei, ale fajnie, że ktoś sympatyczny go dostrzegł i zobaczył jego niezwykłość :) Pani powiedziała, że oczy Treka nie dały jej odejść z ogłoszenia :)
    1 point
  38. Cyganek dostał wpłatę 50 złotych od pani która adoptowała ode mnie kotka https://zrzutka.pl/457zwk Tak piesek uwielbia moje kapcie podwórkowe, a może to różowy kolor tak na niego działa? :) Jakoś granatowych męża nie rusza tylko moje chce zeżreć.
    1 point
  39. Już jestem :) w weekend podróżowałam, dyżur nad zwierzakami przejęła Agnieszka :) Masia została w ubiegłym tygodniu "na próbę" w nowym domu. Poczekamy, zobaczymy. To wiejski dom, ale nie gospodarstwo, młodzi emeryci i wnuki na przychodne. Na razie jest dobrze, i chyba leki działają. Pienia - bez zmian. To specyficzny psiak, pełen energii, nadpobudliwy, jeszcze nie wierzy, że ma na zwołanie pełną miskę :). Raczej nikt o nią nie pyta, ale wznowię ogłoszenia. Sunia w kojcu gminnym - nie wiem o niej nic nowego... Nie było czasu tam podjechać. Może dziś, bo trzeba zobaczyć, co u niej słychać. Nutka ... to osobna historia. To mój najukochańszy pies, a tyle się przewinęło przez nasz dom. w sierpniu skończy 17 lat. Jest, że tak się wyrażę, na ostatniej prostej :( nie ma apetytu, i na głowie staję, by "zaproponować" jej coś smacznego. Czasem zje ze smakiem saszetkę kociego jedzenia, czasem gotowane udko z kurczaka, czasem plaser szynki. A czasem cały dzień tylko wstanie z posłanka, by napić się wody. Agnieszka była zrozpaczona, że pod naszą nieobecność Nusia tylko skubnęła gotowaną wołowinę. Ale jak wieczorem wróciliśmy, zjadła i to mięsko do końca, i trochę z puszki, i nawet kilka chrupek z kociej miski. No cóż, taka to psia starość :(
    1 point
  40. Też jestem ciekawa i mam nadzieję ,że tak.
    1 point
  41. A jak Ibisek ze zdrowiem? Morduchna już chyba sklęsła?
    1 point
  42. Kiedyś pisałam, że Miła robi się głucha. Na pewno też niestety coraz gorzej widzi na oko, które jej zostało. Szkoda, że nikt nie chce tej kochanej starej suki:( Głupie miny:)
    1 point
  43. Trochę wezmę w obronę tą rodzinę. Fakt jest taki, że 90% piszących tu osób ma ogromne doświadczenie z psami po przejściach, są domami tymczasowymi, często behawiorystami... A ludzie, którzy chcą mieć psa, wiedzę mogą mieć zerową. Nie uważam, że to ich dyskwalifikuje jako dom dla psa, po prostu muszą sami chcieć popracować, dobrze żeby mieli wsparcie... Jak będzie się szukać tylko idealnych domów to wiele psów schroniskowych nie trafi do waszych dt, a w kojcach na pewno nie będzie im lepiej niż w nawet nieidealnych rodzinach. Nie obraźcie się proszę, po prostu bardzo dobrze pamiętam co czułam, gdy napotykałam kolejne mnożące się problemy przy moim piesku, który miał mieć tylko jedną małą, łatwą do sprostowania wadę (gryzł po rękach). Mam to szczęście, że w moim mieście bez problemu znalazłam szkolenie, i wysupłałam na to pieniądze... No i nie strzeliłam focha, gdy w schronisku z początku nie do końca spotkałam się ze zrozumieniem. To przyszło z czasem, ale ktoś bardziej przewrażliwiony mógłby uznać, że nie ma znikąd pomocy. Co do tego co napisała Patmol - ja właśnie też miałam podobny pomysł. Że pies pomoże mojemu dziecku. Nie jakimiś specjalnymi sposobami. Tylko tym, że ten będzie w rodzinie. Będzie istniał. Wierzyłam w magię psiej duszy. I chyba się nie pomyliłam, bo bardzo nam pomógł. Pomógł tym, że my pomogliśmy mu. Moje dziecko przestało się skupiać tylko na sobie i swoich kłopotach, a rozwinęło empatię, nauczyło się opieki nad słabszym stworzeniem. Tyle miesięcy córka nie mogła go nawet dotknąć, bo nie pozwalał, ale zrozumiała to! A gdy przyszedł moment, że Pies ją pocałował (polizał po policzku) to się ze szczęścia popłakała. Gdy czuła się nieszczęśliwa, samotna, to rozmawiała z nim i nawet jeśli tylko położył się obok, to wystarczyło jej, żeby poczuć się lepiej... ja tak rozumiałam tą dogoterapię, może coś podobnego wymyślił ten pan dla swojego syna. A może po prostu minęło jeszcze za mało czasu? Co to jest - miesiąc. To malutko! Nawet rok to może być jeszcze za mało. Zbyt łatwo byłoby wtedy odrzucić ogromną ilość adoptujących. Mój mąż wybrał tak naszego psa - bo ładny, duży i ma słodkie oczy... Czy sam dałby radę potem pokonać trudności? Naprawdę nie wiem, ale mamy siebie nawzajem, a ja pracowałabym z adoptowanym psem nawet gdyby wyglądał jak gremlin. Koniec końców jest dobrze, ale moglibyśmy być zaszufladkowani jako "pomyłka"... Lepiej tak nie osądzać. Może być to krzywdzące. Piszę jako mama "problematycznego" dziecka, z którym chodziłam po psychiatrach, psychologach itp. Drugie dziecko zupełnie inne. Starałam się wychowywać tak samo. Kiedyś pani psycholog powiedziała mi, że trzeba pogodzić się z tym, że dziecko ma taki charakter i temperament. Jest taka, a nie inna, niczyja w tym wina, trzeba to zaakceptować i pomóc w codziennym życiu na tyle, na ile się da. Nie wiem, oczywiście jak jest w tym przypadku, no ale nie powinno się nikogo szufladkować. Ja jako dziecko byłam chorobliwie nieśmiała. Skąd to się wzięło? Znikąd. Taka się urodziłam, w przeciwieństwie do mojego brata. Trochę mi przeszło, ale nie całkiem. Może do teraz łatwiej mi się kontaktować ze zwierzętami, niż z ludźmi... Prawda. Chociaż 1 miesiąc to za mało... na cokolwiek. Trzymam kciuki aby jednak ten dom poszedł po rozum do głowy, ogarnął się i zaczął pracować z sunią. Lękliwy syn powinien ich mobilizować. Otóż to! Dokładnie!
    1 point
  44. Spoznione alimenty na listopad i grudzien z zyczeniami dlugiego i dobrego zycia. Ja sama przezywam tragedie, dwa moje psy maja raka
    1 point
  45. Wpadłam z niespodzianką od Ewu - ze zdjęciami Sebusia:) Basia mówi, że jest nie do poznania. Szczęśliwy, zakochany w Kasi, ciekawy świata - wszędzie go pełno:) Zdjęcia przecudne:) Zobaczcie, jak razem odmieniliśmy jego życie:)
    1 point
×
×
  • Create New...