Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 12/23/19 in all areas

  1. Mamy stały kontakt - jest coraz lepiej. Abi sygnalizuje potrzebę wyjścia, codziennie podchodzi po smaczki do Pani i Pana, jest w domu niemal cały czas, poza wyjściem na spacer czy na siku, w ogrodzie interesuje się zabawkami i - co mnie bardzo ucieszyło - niedawno pierwszy raz zrobiła siku poza ogrodem, na spacerze. Na smyczy idzie spokojnie, często dotyka Panią - prawie ociera się. Wybierzemy się na wiosnę - Abi robi stałe, choć maleńkie kroczki naprzód. Całe jej zachowanie świadczy, że wymagała oswajania jak dzikie zwierzątko. Będzie za jakiś czas trochę bardziej oswojonym dzikim zwierzątkiem, ale nie można oczekiwać cudów. Największy cud w jej życiu, to ten, że ma swój dom na zawsze i niesłychanie cierpliwych właścicieli. Że przestaje sztywnieć z przerażenia i przeciąga się na dzień dobry...
    4 points
  2. nawet jakby raz w miesiacu wrzucili porządny opis i kilka normalnych zdjęć psa, całego psa, z tłem ; nie takie kadrowane, ze sam pysk/ czy dziwnie przcięte - no i odpowiedzieli na kilka pytań - tak jak i odpowiadają na pytania inni przedsiębiorcy -nie ma raczej z tym problemu niektóre hotele piszą o psach, wrzucają zdjęcia, odpowiadają na pytania - to jest dla mnie najlepsza reklama takiego hotelu; informacja i normalne zdjecia - np kilka psów w zabawie z tłem/ i kilka -kilkanascie zdjęć - nie jedno upozowane i przycięte a hotel, którzy bierze psa, na którego jest na dogo zbiórka na pobyt - i prawie żadnych zdjęć/ albo dziwne cięte zdjęcia/ nie z tej pory roku/, śladowe informacje poprzez 3 osoby przekazywane, z wielką łaską -; same tajemnice -nie brzmi to wiarygodnie - a jesli utrzymanie Toffika jest takie drogie to naturalne byłoby wręcz wklejanie filmików ze szkoleń/nauki/spacerów/obsługi Tofiki, jesli ktoś poprosi - bo to i reklama dla Artemidy (daja radę) i zachęta dla darczyńców a teraz przecież szkoły mają filmiki z zajęć - tez z agresywnymi psami; dlaczego Artemida nie może wrzucić kilku filmików z zajęć z Tofikiem? albo z miejsca gdzie przebywa Toffik?
    4 points
  3. Bardzo, bardzo dziękuję za wymianę zdań :) Bardzo mi pomaga, naprawdę. Jedno jest pewne, Mimi za bardzo stoi w miejscu i moim zdaniem należałoby ruszyć coś dalej. Czas naprawdę działa na niekorzyść. Pomyślałam więc, aby jednak powrócić do myślenia o farmakoterapii... I żeby była jasność, nie chodzi mi o psychotropy ani otumaniacze! Są leki, które wspomagają psiaki lękowe, pozwalają dostrzegać świat mniej strasznym niż im się wydaje. Pies w tak chronicznym stresie nie będzie robił postępów, bo się zamknie w swoim świecie, dlatego czasem stosuje się leki... ale to, co napisała hop! : to to samo powiedziała mi też Pani Milena, że ona na tym etapie nie inwestowałaby w farmakologię, chyba że za tym szłaby praca, zmiana miejsca - ale i to najpierw zaczęłaby od tego drugiego. Z lekami jest mniej więcej tak, jak z każdym narzędziem szkoleniowym, pomocą szkoleniową: kliker nie czyni psa nagle zmotywowanego, a kolczatka nie oducza psa złych nawyków. Leki mają tylko pomóc psu wyjść do świata zewnętrznego (nawet człowiek jak się panicznie boi to nie umie analizować i skutecznie się uczyć, np. w/w autyści czasem muszą mieć odpowiednią dietę + wspomaganie lekami), a rolą przewodnika jest pokazanie psa jak sobie radzić ze stresem i trudnymi sytuacjami. Mimi nie jest psem strachliwym, z tego co zdołałam połatać jest psem głęboko lękliwym, straumatyzowanym, p. Milena użyła w jednej z rozmów określenia: "wydelikaconej życiowo" (przypomnę, że behawiorystka chełmska oceniła Mimi jako dzikiego, niereformalnego psa; jednak oba hoteliki temu zaprzeczyły, bo Mimi w miarę szybko przystosowała się do trybu życia hotelów). Strachliwość jest pomocna i umożliwia niejednokrotnie przetrwanie, ale lękliwość jest już patologią. Warto jakoś Mimi pomóc. Obawiam się jednak, że dwa tygodnie kolonii nie będą dobrym miejscem na diagnozowanie Mimi przez dr Iracką - ale może się mylę. Dzięki rozmowie tej tutaj już wiem, że po świętach zadzwonię do dr Irackiej, przedstawię jej Mimi i zapytam o poradę. Może stwierdzi, że konsultacja telefoniczna na ten moment wystarczy, może kogoś poleci... a może uda się zebrać pieniądze na przyjazd dr Irackiej (być może będzie miała w niedługim czasie jakąś konferencję w okolicach i mogłaby podjechać do Mimi), a może... stwierdzi, że te kolonie wystarczą, aby podjechać i zdiagnozować. Jak zadzwonię to się dowiem i myślę, że rozmowa z dr Iracką jakoś naświetli plan. Dziękuję. Nie chciałam tego pisać też głośno, ale moja psia znajoma, kompetentna osoba, ale i Dom Tymczasowy lękliwych i dzikich psów zapisała Mimi na swoją listę psiaków na DT. Co prawda nie daje to na razie nic, bo przed Mimi są trzy inne dzikie psy w kolejce, które ma przygotować do adopcji (+ jeden obecny, na bieżąco jestem z filmami z pracy i postępami psiaka), a to może potrwać, ale znajoma powiedziała, że jak jakimś cudem uda jej się wyprowadzić do adopcji te psiaki przed adopcją Mimi to rudaska może pakować się i przyjechać do niej na BDT, oczywiście domowy, bezklatkowy. Oczywiście to brzmi bardzo pięknie i dość.... odlegle, ale podniosło mnie na duchu, że ktoś w ogóle dobrowolnie chce Mimi (ja jedynie jej opowiedziałam historię Mimi, a ona - mimo, że suczek nie bierze raczej na DT, woli samce... powiedziała "wiesz co? jeśli chcesz zapiszę ją na listę psów, którym chcę pomóc jako DT"), od razu dostałam skrzydeł do szukania jakiś możliwości zwiększania szansy adopcji dla Mimisi. Wasza dyskusja na wątku też mi bardzo pomaga. Od dawna nie ukrywam, że Mimi jest psem, który mnie przerósł i bardzo uczy pokory, więcej nie wiem niż wiem, więc każda taka wymiana zdań jakoś pozwala mi poukładać, żeby nie zmarnować czasu, który Mimi ma. Przepraszam, że odpisuję dopiero teraz, ale u mnie święta to bardzo gorący czas, możliwość zobaczenia się z tymi, z którymi widuję się zaledwie dwa-trzy razy do roku... A te święta są szczególne, bo ostatni raz w tym gronie... Korzystając z okazji chciałabym wszystkim złożyć najserdeczniejsze życzenia. Spędźcie święta tak, jak lubicie, z tymi których kochacie, odpocznijcie, podładujcie akumulatory :) A dobro, które przez cały rok dajecie stało się namacalne i w Waszym życiu. Wszystkiego najlepszego dla Was.
    3 points
  4. Czyli pies jest, jaki był. Opiekunowie się wyszkolili.
    3 points
  5. Dzwoniłam do DS Luka. Pani jest zachwycona. Mówi , że lepiej trafić nie mogli. Imię zostało. Piesio już śpi w łóżku od strony pańcia przytulony do niego pleckami. Pani wie , że trzeba uważać na jego kręgosłup i Luk wchodzi do łóżka przez ławeczkę. Daje się głaskać , ale nie lubi po głowie tylko po grzbiecie i boczkach. Miał kontakt z wnukami i było super. LUK jest telemanem , uwielbia oglądać TV oraz przeglądać się w lustrze. Na początku miał biegunkę , ale już jest dobrze. Teraz wychodzi na ogródek bez smyczy i sam pędzi do domu. Z sunią wielkiej miłości póki co nie ma , ale tolerują siebie. Wszystko wskazuje na to , że Luk trafił bardzo dobrze. Zmieniam tytuł wątku.
    3 points
  6. U mnie święta to bardzo gorący czas, możliwość zobaczenia się z tymi, z którymi widuję się zaledwie dwa-trzy razy do roku... A te święta są szczególne, bo ostatni raz w tym gronie... w taki sposób się widzimy... Niemniej jednak chciałabym wszystkim złożyć najserdeczniejsze życzenia. Spędźcie święta tak, jak lubicie, z tymi których kochacie, odpocznijcie, podładujcie akumulatory :) A dobro, które przez cały rok dajecie stało się namacalne i w Waszym życiu. Wszystkiego najlepszego dla Was. Na dworze straszna plucha (widać po butach ;) ), ale mimo to Rafał podesłał mi naszego słodziaka dogomaniackiego. Dziękuję :)
    2 points
  7. Pani, która adoptowała Tobiego, jest nim zachwycona od pierwszego spotkania, podesłała mi już fotki :) A tak jechał Lolek do swojego DS (póki co nie mam zdjęć z domku) Oba kocurki miziaste, mruczące, mam wielką nadzieję, że będzie im dobrze w domach. I trochę urosną, bo na razie to naprawdę małe kocinki.
    2 points
  8. Zaktualizowałam ogłoszenia, na miejsce kotów w DS/jadących wkrótce weszli: - czarnobiała Maja - rudy FIV+ z Izbicy (Effi) - trikolorka Lusia - marmurek od Ali123 - Lunka Pozostałe będą wymagały nowych ogłoszeń, jak zrobię to też podrzucę
    2 points
  9. Zaktualizowałam trochę górę wątku tzn koty które są/pojechały/jadą/cośtam
    1 point
  10. :) Orionek chciał chyba sprawdzić kolor obroży :))ściągnąć ją i założyć ponownie :))
    1 point
  11. Jeszcze kilka ogłoszeń Dzikuska z Izbicy (Esmeralda) https://www.olx.pl/oferta/esmeralda-czy-jestem-zbyt-zwykla-by-miec-domek-CID103-IDCYq4M.html Rudolf ponownie https://www.olx.pl/oferta/rudolf-daj-mu-dom-nie-pozalujesz-CID103-IDCmkgX.html Ismena https://www.olx.pl/oferta/wesola-ismena-daj-jej-domek-CID103-IDCYqlL.html
    1 point
  12. Wreszcie mogę pisać, wczoraj był jakiś problem Wczoraj opisałam w Wordzie, wklejam: W sobotę na 9.20 byliśmy umówieni do weta na podanie drugiej dawki leku na babeszjozę. Wetka powiedziałam, że najpierw trzeba będzie Leosia nawodnić podając kroplówkę. Jechaliśmy z moim tatą, w aucie Leoś trząsł się ze strachu. W lecznicy przywitał się z Panią w recepcji, w gabinecie na widok wetki machnął raz ogonkiem, a potem wspinał się łapkami na mnie. Jak wetka po ogólnym „przeglądzie” go wzięła wyrywał się. Pojechaliśmy odebrać Leosia przed 15tą. Podczas podawania kroplówki podobno szalał, panikował, zrobił kupkę i wykuł się kilka razy, więc część kroplówki dostał podskórnie. Jak po niego przyjechałam szalał z radości. W domu zrobiłam pranie wszystkich kołder, kocyków, pościeli itp. Wyszorowałam podłogę i posłania. Wieczorem była kąpiel w tym specjalnym szamponie, o dziwo z Melcią i Kajunią poszło gładko, za to Leoś darł się w niebogłosy. Wczorajszy koszt u weta to 172,70 z czego zapłaciłam 52,20, a na kwotę 120,- została wystawiona faktura na Fundację ZEA, bardzo serdecznie dziękuję za wsparcie Fundacji kolejny raz
    1 point
  13. Już po wizycie u wetki. Doktor Lenkiewicz bardzo dokładnie, bez pośpiechu obejrzała chłopczyk. Wykonała 2 RTG kończyn. Na prawej tylnej łapce zrost / narośl w stawie łokciowym ( stary uraz ). Łapka w tym miejscu jest grubsza, przy ucisku boli... jest zanik mięśni. W lewej tylnej mięśnie odbudowują się, nie boli, nie ma obrzęku, nie ma zmian w stawie. Przechylenie główki do dołu i w bok, bolesność przy ucisku, wcześniejszy wyciek - wskazuje na zapalenie ucha wewnętrznego i środkowego. Osłuchowo płuca , serce OK. Serce pracuje bardzo dobrze. Na kłach u nasady trochę kamienia (ściera/czyści żując gryzaki i twarde psie ciasteczka). Wiek trudny do określenia ... 10 + Szagi dostał antybiotyk na 8 dni, tablety przeciwbólowe. Koszt wizyty - zostałam rozliczona jak fundacja. Ślicznie dziękuję :) Wizyta, badania - 2 RTG i leki to mój prezent dla Szagiego. Po przyjeździe do domu - wyjście z koleżeństwem do ogrodu..., szamanko i lulu :) Wszystkie zdjęcia RTG mam na płytkach... zmiany widoczne nawet dla laików. Postaram się dotrzeć do kogoś kto wstawi na dogo.
    1 point
  14. Dochód z bazarku 426 zł przelałam dla piesków na wskazane konto :) Wesołych Świąt dla wszystkich - dwu i czteronogów też :)
    1 point
  15. 1 point
  16. Na szybko, bo dowiedziałam się, że sunie w pilnej potrzebie... Lorcia na Wrocław: https://www.olx.pl/oferta/slodka-kruszynka-miks-papillon-jamnik-pilnie-szuka-schronienia-CID103-IDCYcWm.html Jestem z doskoku, więc Kofi dorobię też w wolnej chwili. A teraz może ktoś wyróżni ogłoszenie Lorce? EDIT: Kofi na Wrocław - https://www.olx.pl/oferta/mix-pudel-mini-skrzywdzona-kupka-nieszczescia-pilnie-szuka-domu-CID103-IDCYdTR.html
    1 point
  17. dlatego zawsze się przy takich zdjeciach z hoteli zastanawiam, czy ci ludzie z hotelu maja ludzi z dogo za debili ( za przeproszeniem) , i dlatego wstawiają takie upozowane zdjecia psów na biało-złotych kanapach a może taki jest po prostu artystyczny happening? ( nie wszyscy oczywiscie - bo sa i hotele, które wstawiają dużo normalnych zdjęć, i normalnie piszą) no i jeśli ktoś ma hotel dla psów; i z tego żyje i bierze kilkaset zł za psa , ale twierdzi, że "nie mam czasu zrobić nawet jednego zdjęcia na kwartał, bo taka jestem zajęta" to skoro nie ma czasu pstryknąć zdjęcia raz na kwartał ; a nikt nie wymaga arcydzieła przecież; to albo ma odbiorce za debila (za przeproszeniem) albo musi byc totalnie niezorganizowaną osobą , albo coś z tym psem jest nie tak jak trzeba -i nawet zdjęcia na złotej kanapie juz się nie da zrobić
    1 point
  18. Jesli ktos weźmie sunieczki na Dt/ hotelik, to doloze stala od siebie. Dla psiaka z guzem w pycholku tez cos wyskrobie.
    1 point
  19. Trudno powtórzyć słowo w słowo ale ogólnie tak. Często pytałam na wątkach dlaczego hotele, dt, które przyjmują psy z dogo nie piszą tu..., nie muszą tego robić co chwilę ale raz na dwa tygodnie powinny! Stwierdzenie że nie mają czasu jest dla mnie wykrętem...asekuracją! Na dogo praktycznie nie można kontrolować piszących..., każdy może zapytać, mieć uwagi a na fb - święty spokój, pełna kontrola posiadacza konta.
    1 point
  20. No i kolejny poniedziałek - udanego dnia czekoladowy Czarnulku. Dziś też warto pilnować kuchni - będzie się działo!
    1 point
  21. to są wypowiedzi Artemidy? czyli Tofik jest nadal jak odbezpieczony granat? i siedzi gdzieś w klatce po prostu sam? i tyle? czy jest jakiś postęp czy raczej jest gorzej niż było? i czy nie jest tak , ze teraz Tofik jest ciekawym egzemplarzem/ rodzajem potwora a nie po prostu psem? no bo jeśli w Artemidzie jakoś z nim pracują -to mogliby się pochwalić jak - i jakie są postępy; a jesli go tylko trzymają gdzieś zamkniętego; i nawet zobaczyć go nie można / to raczej chyba nie jest w dobrych warunkach ani w dobrym stanie
    1 point
  22. I jeszcze Baldo ze Złotowa I Liczi z Radości - tak, tak, to to maleństwo znalezione w lesie tak wyrosło
    1 point
  23. Świąteczne życzenia od Homerka Pani napisała, że jak każda gwiazda Homerek ważniejszy od choinki i zawsze musi być na pierwszym miejscu;)
    1 point
  24. Dzisiaj do domów stałych pojechały dwa kotki od Piotrka : Lolek z domu i Tobi z lecznicy :)) A do DT u Bakusiowej pojechał czarny Popiołek :))
    1 point
  25. Wczoraj otrzymałyśmy bardzo smutną wiadomość,że 20.12.19 Tofik odszedł za TM [*] Rozmawiałam dzisiaj z p.Justyną i powiedziała mi,że wszystko niemalże na raz spadło na niego.Najpierw odezwały się problemy z tylnymi łapkami,później zaczął kaszleć i stwierdzono,że zapada się tchawica,a w płucach zaczęła zbierać się woda.Mimo zastosowania wszelkich możliwych leków Tofiś umarł na kolanach pani Justyny.Cała rodzina bardzo to przeżyła i nadal nie mogą się pozbierać po jego stracie.Sunia Lala,z którą Tofiś był bardzo zżyty,chodzi i wciąż go szuka,jest bardzo smutna... Nas ta wiadomość też bardzo poruszyła i nie jest nam łatwo się z tego otrząsnąć.Jedynie sobie powtarzam,że choć nie długo dane mu było cieszyć się dobrym życiem, to jednak przez te kilka miesięcy miał u swojego boku dbających i kochających go ludzi.Nie umierał w samotności w bólu i bez pomocy... Toficzku,biegaj chłopaczku po bezkresnych i zielonych łąkach za TM [*]
    1 point
  26. Jagusko, ale właśnie z tym o czym piszesz, leki mogłyby pomóc Mimi. Leki psychotropowe mają różne działanie, leczy się nimi nie tylko psy agresywne, ale też lękowe, z traumami czy depresją (tak samo jak u ludzi). Dlaczego ona ma żyć w ciągłym strachu, panikować i bardzo się bać za każdym razem kiedy zawieje wiatr, sąsiad trzepie dywan, pokrywka od garnka upadnie na podłogę, ktoś dmucha nos itd. itd., jeśli może jej w tym pomóc. Ja wiem, że Ty już znasz Mimi, i potrafisz sobie z tymi jej zachowaniami poradzić, ale tu nie chodzi o twój komfort, ani o przyszłego właściciela (tylko pośrednio) a o komfort Mimi. Wyobrażacie sobie żyć w takim ciągłym strachu? Bać się najmniejszego szmeru? To musi być dla niej bardzo trudne. A z tego co piszesz wynika, że sama nie jest w stanie sobie z tym poradzić, nie uczy się na podstawie dobrych doświadczeń, że nie ma się czego bać, że te różne elementy otoczenia nie stanowią dla niej zagrożenia. Tu nie chodzi o zmianę jej charakteru, tylko o pomoc w radzeniu sobie z uogólnionym lękiem. I żeby była jasność - nie jestem zagorzałą zwolenniczką psychotropów i podawania ich jeśli nie ma do tego podstaw, albo można sobie poradzić z problemem w inny sposób. Ale są sytuacje, w których są ratunkiem dla psa, który nie potrafi sobie poradzić sam ze sobą, mówiąc ogólnie. Dr. Iracka, o której pisała Tyś(ka) jest świetnym behawiorystą i lekarzem wet., z ogromnym doświadczeniem w leczeniu psów i kotów z problemami (miałam okazję poznać ją osobiście, w sytuacji problemów z własnym psem, ale też jako wykładowcę na studiach podyplomowych). Może faktycznie warto byłoby, żeby zobaczyła Mimi, poobserwowała i powiedziała, czy jej zdaniem leki są tu zasadne? A może miałaby inny pomysł, jak ułatwić Mimi życie - pomóc jej przestać się bać.
    1 point
  27. Witamy wszystkich cieplutko tuż przed leniwymi świętami :) My jedną nogą i dwoma łapami jesteśmy jeszcze w domu , a pozostałymi w wytęsknionym Wrocławiu :):) Niestety niewykonalnym jest zabrać ze sobą wszystkie zwierza , więc zabieramy ile zmieścimy do samochodu i "upchniemy" między kotami i psem do których jedziemy w gości :) Te które zostaną w domu, czas pod naszą nieobecność spędzą z moją mamą (czyli jak zawsze w podobnych sytuacjach) . Odezwiemy się niebawem, tymczasem świątecznie "wkleja się" nasz Misiu Puchatek
    1 point
  28. Jagusko , dziękuję za przypomnienie wspaniałego kabaretu Olgi Lipińskiej z Hanną Śleszyńską , którą uwielbiam. Wracając do Mimiśki , ona jest przepełniona lękami i stąd jej różne zachowania. Na pewno jest niestabilna emocjonalnie. Są leki , które tonują zachowania , zmniejszają lęki , poprawiają nastrój. Myślę , że jednak warto po zasięgnięciu opinii specjalisty dać Mimi szansę i coś wypróbować. Są leki , które nie powodują otępienia. Jest lek homeopatyczny w syropie, który można podać , nie ma działań ubocznych , nazywa się Sedalia. Wypróbowałam u mojego Dolara.
    1 point
  29. Mimi powinna znaleźć dom, bo u Ciebie przecież nie może zostać na stałe. Czas działa na jej niekorzyść, przyzwyczaja się, utrwala pewne zachowania, nawyki i niestety, nie młodnieje. Tyś(ka) ma trudne zadanie, wręcz niewykonalne. Jak ma uwierzyć w znalezienie dla Mimi domu, skoro Ty jako opiekun uważasz, że szansa na adopcję jest prawie zerowa? Stąd różne podpowiedzi, pomysły na wprowadzenie czegoś, co mogłoby pomóc, ułatwić adopcję. Uważasz, że Mimi nie potrzebuje wsparcia farmakologicznego. Jestem prawie pewna, że dobry specjalista zaleciłby leczenie. Tylko, że samo leczenie nie wystarczy, może być jedynie uzupełnieniem terapii behawioralnej. Problemów Tofika nie znamy, szczątkowe, rozbieżne informacje na wątku nie są wiarygodne. Jako osoba, która zna Mimi, zastanów się, co można zrobić, żeby adopcja suczki stała się bardziej realna. Jeżeli możesz, to wypisz wszystkie pozytywy i negatywy Mimi.
    1 point
  30. Skoro dałyście mi pełną swobode, to zrobiłam taki olx . Powodzenia dla kruszynki https://www.olx.pl/oferta/mala-ulozona-nessi-zgodna-z-psami-kotami-kocha-ludzi-adoptuj-CID103-IDCXrtA.html
    1 point
  31. nie ma piękniejszego widoku, od szczęśliwego psiego dziadeczka, no po prostu nie ma!!!
    1 point
  32. 1 point
  33. odwiedzam Misiaczka kochanego :) cudnie- szczesliwy..Misio..
    1 point
  34. I kolejny dzień, który mi jakoś tak przeleciał.Dopiero teraz dotarłam do Grzesia. Witam Czarnulka, ciekawe jak teraz się miewa.
    1 point
  35. dopiero odczytalam pw dekl. 10 zl.m-nie przez rok, potem zobaczymy co dalej.. jakie piekne sa te sunieczki, serce sie raduje ze juz sa poza schroniskiem,zaopiekowane...cudnie :)
    1 point
  36. Dziś już jestem rano i mam nadzieję, że dzisiejszy dzień będzie różnił się od tego wczorajszego, przynajmniej dla mnie. Trzeba w końcu coś zrobić. Udanego dnia Czarnulku, może poranna mgła zapowie piękny dzień?
    1 point
  37. 1 point
  38. Choć wieczorem przywitam Czarnulka. Teraz to już wypada jedynie spokojnej nocy.
    1 point
×
×
  • Create New...