Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 12/21/19 in all areas
-
Mimisia "psychicznym" psem nie jest z pewnością, bardziej bym się skłaniała do czego takiego jak autyzm lub pokrewnego. Ona ma swój świat i oprócz jednego człowieka nic jej do szczęścia nie potrzeba, cała reszta jest zbędnym balastem. Nie znosi zmian. I tyle. A strach i panika, ludzie też są różni, tchórzów nie brakuje, a jeśli człowiek jest w zagrożeniu, lub tak uważa, to się broni, tak jak Mimi. Ja nie widzę potrzeby u Mimisi wspomagania lekami, ją po prostu musi ktoś zaakceptować taką jaka jest i dać jej ogrom czasu na adaptację. Tofik to całkowicie inny przypadek, tu nie ma co porównywać. A co do prób dominacji, podporządkowania, przecież to normalne, tak jest w przyrodzie, wśród ludzi chyba bardziej niż u zwierząt. Po to podobno człowiek ma rozwinięty hmmm mózg żeby nad tym panował, wśród swoich zwierzaków również. Ale jeśli jest taka potrzeba, pomoc farmakologiczna powinna być zapewniona. Jednostki chorobowe to już obowiązkowo.1 point
-
Elu, bez niespodzianek życie byłoby nudne ;) Hop, Mimisia jeszcze żadnego człowieka nie ugryzła, potrafi ujadać na serio, postawić sierść od ogona po grzbiet, ale na takie wyskoki jak Tofik nigdy sobie nie pozwoliła. Natomiast u Anecik pogryzła Tycię, a u mnie poturbowała Jeżynkę i próbuje zdominować Psotkę. Dlatego nie zostaje sama z nimi, albo jeździ ze mną, albo gdy jadę sama, to siedzi w osobnym pomieszczeniu/ganku, w towarzystwie papugi i czasem jakiegoś kota jak się któryś nie zdąży ewakuować do innych części domu. I jest bardzo grzeczna, nic nie niszczy, zje smaczki i czeka. Wie że jak wrócę, pójdziemy na spacer. Natomiast, nigdy bym Mimi nie rekomendowała do domu z dzieckiem. I nie miałabym nic przeciwko, gdyby człowiek zdecydowany na adopcję chciał wspomóc aklimatyzację Mimi lekami, ale nie ja o tym decyduję. Mimisia daje sygnał jakie ma zamiary, natomiast Tofik jest nieobliczalny. Ma ewidentnie jakieś zaburzenia emocjonalne a może i psychiczne, nigdy też nie był diagnozowany pod kątem "głowy". Ludzie z problemami czasem całe życie muszą łykać tabletki, czemu pies nie miałby żyć spokojnie u boku człowieka wspomagany odpowiednimi lekami. Leczymy u psów przewlekłe choroby, podajemy leki do końca życia, czy to na serce, czy to na nerki, wątrobę, cukrzycę itp. i tak powinno być i w przypadkach zaburzeń psyche. Co mi po psie który na pstryknięcie, zrobi siad, czy tam podejdzie lub nie podejdzie do miski, przebiegnie slalom, czy złapie frisbee, jak za chwilę zagryzie kota. Leki są po to by z nich korzystać. Tofik choćby i pięć lat siedział w Artemidzie to i tak uważam że będzie tylko nauczony poprawnego zachowania, a w sytuacji która da impuls w sekundzie stanie się dawnym Tofikiem. Ja osobiście nie odważyłabym się go wydać do adopcji bez dobranych leków uspokajających, leków, nie supli. Przy dobranych lekach, odpowiedzialności i świadomości ewentualnego adoptującego że leki trzeba podawać systematycznie o jednej porze, już pewnie dawno mógłby mieć własny dom (oczywiście bez dzieci), bo wygląd Tofiś ma bardzo adopcyjny.1 point
-
Słusznie prawisz! Szkoda, że nie jesteś wpływowym politykiem.1 point
-
Ja nie bardzo wierzę w tę adopcję potencjalną. W sensie, że w ogóle ktoś chce takiego akurat psa. Molly rozmawiała z Artemidą - wydaje mi się - długo i konkretnie. Może mogłaby coś wyjaśnić w kwestii niechęci Atremidy do odwiedzin? Molly, czy ten pies siedzi zatkany w kennelu? Co tam się dzieje takiego, że Bgra nie mogła podjechać i spojrzeć? Bo że Ty się wycofałaś, to mogę zrozumieć.1 point
-
To już ostatnia aktualizacja przed Świętami ASSAN, PESTO, BEZA, OLUŚ, ACHILLES, WRÓBEL, LOTKA, PARMA, SZAGI, NELA, KRAKERS, BARNEY, ASTRA, DRAKO, KŁACZEK, BUNIA, RIWIERA, BAZYL, KARLA, ETNA, HERKULES, KROKIET, NATKA, MAGNES, TOLEDO i SZCZENIĘTA - spędzą święta w cieple zapomniałam kiedyś napisać, że LAMBDA za TM[*]1 point
-
Owszem, wtedy kiedy będzie egzekwowany nakaz chipów zawierających dane właściciela i zwolnienie od podatków, także na wsi, tylko wysterylizowanych/wykastrowanych psów.1 point
-
No tak, stara prawda, że przyroda nie znosi próżni, sprawdza się i w przypadku Waszego kojca. Czy jest szansa na dożycie czasów, że psy będą zaopiekowane przez swoich ludzi, że nie będą porzucane? Wiem, wiem - pytanie retoryczne, przynajmniej w naszym pięknym kraju. Tak sobie zamarudziłam. Mam nadzieję, że człowiek od tej psiny się znajdzie, że zgubiła się nie przez czyjąś głupotę, że nie trzeba będzie szukać nowego domu. Jak sunieczka się sprawowała w nocy? Nie wyła?1 point
-
Ty jagusko, podobnie jak ja,masz szczynście do niespodziewajek :) Ale przynajmniej nie można powiedzieć, że nudno jest ha, ha ha :) Na tyle mamy podobnie, że ja też 23-go do wrocka jadę z całym majdanem :) Z powodu cyrku z zastawianiem wszystkich siedzisk i leżysk przez cerowaną łapkę Alfika, mieliśmy nie jechać, ale zięć zgłosił, że już przysposobił pudła różnej wielkości, coby pozastawiać wyższe partie. W tej sytuacji nie ma wyjścia, musimy jechać na święta do dzieci. Miłej soboty wsjem życzem.1 point
-
serce pęka, ale też tak myślę :( mari, tak mi przykro, że kolejne święta nie są czasem beztroski i relaksu :( bardzo mocno przytulam Cię do serca i Twoje ogony!!1 point
-
Jeżeli to jest sprawa dni, to bym mu ulżyla zanim będzie cierpiał jeszcze bardziej. On może się starać dla Ciebie.1 point
-
Sylwester u nas, tylko u Jeżynki to traumatyczne przeżycie, Psotka i Yoshi na fajerwerki szczekają, Mimisi bliżej do nich niż do Jeżynki. Ona ma ostatnio swoje osobiste strachy, od dwóch dni mamy halny, wszystko lata, fruwa, szura, stuka, więc Mimi musi być czujna na spacerach, żeby jej nie zaatakował jakiś desant z powietrza. O atrakcje wigilijne natomiast zadbała córa, tak zwlekała z kupnem biletu lotniczego, że zostało tylko kilka miejsc za ponad dwa koła, a 23 jeszcze pracuje, bo kończą jakiś projekt, więc przyjedzie autokarem w wigilię, a ja muszę po nią jechać do Wrocławia, no, fajnie jest ;) Dzisiaj wieczorem będę pierniczyć pierniki mamucie, wielkie i z witrażykami, jak się będą godnie prezentować to się pochwalę, teraz mogę tylko pokazać z poprzednich świąt. Nie pokażę, bo przecież foty są na zepsutym lapku :(((((((((((((((((((((((((((((( Dobrego dnia.1 point
-
Witaj Grzesiu w niedzielę, deszczową grudniową niedzielę. Ciepło, mokro - wygląda na okres wielkanocny a nie bożonarodzeniowy. Tak jakoś źle mi z tym. Nie te klimaty. Pilnuj Czarnulku okolic kuchennych a nuż coś tam znajdziesz?1 point
-
1 point
-
mari, bardzo współczuję sytuacji. Zawsze się wydaje ,że to jeszcze nie teraz. Dopóki piesio je i nie widać po nim bólu, to niech będzie z Tobą. Trzymaj się dobra kobieto.1 point
-
Gratulować to chyba trzeba LUKOWI za dobrą urodę i charakter. Mam nadzieję , że Luk i Zina zaakceptują siebie. Ciekawe czy imię zostanie. Dziś nie mam siły ,ale zrobię rozliczenie. Mam jeszcze zapłacić za pobyt w hoteliku 298 zł. Za dzisiejszy transport zapłacił DS.1 point
-
Miluś pozdrawia :) Czuje się dobrze, humor mu dopisuje, energia też. Choć jak to staruszek - dużo śpi, kiedy nie śpi - nadrabia "stracony" czas :) Milutek to takie "żywe srebro" :) Dlatego większość zdjęć MIlusia jest "śpiących", bo zrobienie mu zdjęcia kiedy nie śpi jest prawie niemożliwe :), albo tylko ogon, albo niewyraźne... Miluś nie ma czasu na pozowanie :)1 point
-
Kopiuję zdjęcia ze strony hoteliku :) Cieszę się, że Luk już u siebie - to niesamowicie ekspresowa adopcja :)1 point
-
1 point
-
Dziękuję Ci bardzo. Nie miałam odwagi nawet prosić o wstawienie na dogo. Małe trafiły naprawdę w dobre ręce. Od "rodziców" Amber dostałan na FB na priv całe mnóstwo filmików i zdjęć. Są w niej zakochani. Z tym, że są na nich, więc nie chciałam udostępniać. Taki widok rekompensuje wszystko. Niedawno mój maż zapytał, czy zamiast brać do domu, nie mogłabym wpłacać co jakiś czas pieniędzy na psy w potrzebie? Byłoby spokojniej, lżej, łatwiej, bez kup i sików. Niby tak, ale własnie często same pieniądze to za mało, potrzebne jest miejsce. Bez miejsca, przy każdych pieniądzach pomoc nic nie da, psy umierają w schroniskach. Wiem, że za pobyt tej rodzinki jest u nas opłacany, ale staram się, żeby i tak to były kwoty jak najmniejsze. Niestety, prąd na gotowanie prania, parowanie zakażonych pasozytami powierzchni kosztuje. Jesli coś zostaje , to jest przeznaczone na karmę dla tych, psów, które u nas zostały na zawsze. Takie zdjęcia, jak te od Amber podtrzymują mnie na duchu, że jednak warto.1 point
-
Zuleńko[*] Małgoś - bardzo mi przykro, wspólczuję, przytulam :( Moja Zulka to prawie rówieśnica Zulci od malagos, obie trafiły do nas w tym samym czasie... Podglądałam ten wątek, sunia byla mi w jakis sposób bliska... Mam nadzieję, że za TM ma równie spokojny swój mały świat.1 point
-
Mimo ,że z Zulką nie było łatwo, to i tak jej odejście boli. Stworzyliście jej najlepszy dom i był na swój sposób szczęśliwa. Dożyła bardzo sędziwego wieku.1 point
-
LUK już u siebie. Pan Arek mówi , że domek super. Piesio na dzień dobry walnął koo. Pani z uśmiechem posprzątała.Można zdjąć jego ogłoszenia , ewentualnie podstawić innego psa.1 point
-
pozdrawiamy i zyczymy pogodnych Swiat w rodzinnym gronie i w zdrowiu :)1 point
-
Fionka pojechała do domku. Rano wybawiła się ze swoimi koleżankami jakby nigdy nic. Gdy przyjechał jej nowy Pan, Fionka była wycofana, nie chciała podejść, nie chciała dać się ubrać w szelki, ale w rezultacie wszystko się udało. Pan pożyczył od szwagierki transporter, aby podróż była bezpieczna. Transporter wyścielony był mięciutką poduchą, w którą Fiona od razu po wejściu wtuliła się. Umowa podpisana, przekazałam książeczkę i ulotkę ZEA. Szelki i smycz przywiózł Pan ze sobą. Powodzenia kochana jamnisiu.1 point
-
Zacytowałam pierwszy post z tego wątku. Jeszcze miałam nadzieję, ze ktoś mi pomoże z Zulką, że ją weźmie do siebie, popracuje z nią. Wszak wzięłam ją na tymczas. Nie udało się. Zulka odeszła dziś rano. Była już w swoim świecie, słabo reagowała, nie chciała jeść, zataczała się. Była z nami ponad 12 i pół roku, i osiągnęła wiek około 18 lat. Pa, Zuleńko, do zobaczenia, nikt tam w Psim Raju nie będzie Cię dotykał, nie będzie petard, piorunów, tylko posłanko w zacisznym kątku i pełna miseczka, bo to było najlepsze w życiu :(1 point
-
Hej, hej. Świętami się nie przejmuję, one są dla dzieci, a moje dziecko jest po 30, wnuków brak. A do tego ja i córa jesteśmy wege, kto chce jeść ryby sam sobie robi ;), a do tego grudzień jak wrzesień, więc te święta to jak nie święta ;) Jak widzę w sklepach te ogromne kosze wyładowane towarem wszelakim to jestem przerażona, ileż można zjeść, to tylko dwa dni. Często słyszę -zostanie na sylwestra-, ale po co na sylwestra jeść resztki ze świąt jak można zrobić coś świeżego? Tak że kuchnią się nie przejmuje, gorzej ze sprzątaniem, ale i to mi nie spędza snu z powiek, gdyby nie ta moja wydolność organizmu stulatka, to bym te 130 metrów przeleciała w dwa dni. A nasz rudzielec wczoraj, jako przedstawiciel czworonożnych, protestował przed sądem w Nysie Co prawda z auta, czasem przez szybę czasem spod fotela, ale uczestniczył dzielnie w proteście. Dobrego dnia.1 point
-
Na konto fundacji wpłynęło 790zł z Przedszkola nr 18 w Warszawie - bardzo dziękujemy Cała kwota zostanie przeznaczona na pomoc zamojskim psom z dogomanii.1 point
-
Kenzo zadziwia nas w nowym domu, wieści coraz lepsze; pan bardzo zadowolony, jego znajomym psiak tez bardzo się podoba, a energia nie przeszkadza:). Kenzo w Krakowie w DS ( ale to cudnie brzmi:) Tylko zabawa;) W pracy też panu pomagam To moje nowe posłanko Ale i tak noce wyglądają tak;)1 point
-
Był u mnie Janusz /ten pierwszy z budowy / było to niestety Niemiłe spotkanie! nie byłabym sobą gdybym nie powiedziała wszystkiego co miałam do powiedzenia na temat tego jak został potraktowany Lakuś! pomimo wszelkich tłumaczeń i wyjaśnień ,że podobno jakiś kolega w Tyńcu, miał zabrać Lakiego, jak tylko skończy się budowa ,bo jego Owczarek był bardzo chory i lekarz doradzał uśpienie ale jednak go wyleczyli, że to nie jego wina ,że firma splajtowała, że dzwonił do Figuni, że się interesował, że bardzo pokochał tego psa ,że ... powiedziałam ,że taka to właśnie była miłość ,że miała się skończyć schronem lub łańcuchem dla tego wspaniałego psa.... powiedziałam ,że dla mnie to jest wielka nauczka na całe życie ,żeby się mocno zastanowić ,komu się daje psa!... żadnych kumpli1 point
-
1 point
-
To faktycznie młody....:( Nawet nie chcę myśleć co jeszcze może być za kilka lat...:(1 point
-
Chyba już mogę napisać że po niedzieli do Guccio jadą dwa białaczkowe koty z Izbicy. Nieadopcyjny Maciuś po roku spędzonym w lecznicy jedzie na stałe- oby tylko się zaadoptował. Drugim szczęśliwcem jest czarny Czaruś- około 2 letni miziasty ogromny kocur, oddany przed wakacjami do lecznicy przez żonę, gdy pan Czarusia ciężko zachorował. To on miał jechać jako pierwszy, ale jest zdecydowanie adpcyjny (poza tym FelV +) więc ewentalnie można mu będzie szukać domu. Nazwijmy że jedzie na tymczas z opcją stałości. Koty potrzebują wyprawki startowej, ponieważ Guccio po epidemii panleukopeni, na którą odeszły 3 koty, nie może wykorzystać dla białaczkowców nic z tego co posiada. Koty są zaszczepione, dom wydezynfekowany. Przed chwilą zamówiłam rzeczy niezbędne na początku, zakładając na razie pieniądze, żeby koty mogły opuścić lecznicę jak najszybciej. W realizacji są 3 zamówienia na: budkę dla Maciusia, mały drapak -wspólny, 2 duże kuwety, 1 transporter Gulliver 3, 2 myszki z kocimiętką, 2,5 kg suche Purizon z jagnięciną, 32 tacki Animonda vom Feinsten, żwirek Cats Best 20 litrów- taki jak mają w lecznicy. Łącznie 143,40 Plus 205,40 plus 140,54= 489,341 point