Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 12/11/19 in all areas

  1. Prosimy o kciuki! Szarik pojechał "na swoje" :) Niedaleko nas, z ogłoszenia na stronach gminy. To bardzo ważne, bo znamy tę rodzinę i bez wahania powierzyliśmy jej Szarika. Pierwsze wieści bardzo optymistyczne!
    7 points
  2. Karren wszystko jest fajnie gdy jest dobrze i można się poklepac po ramieniu. Ale gdy idzie pod górkę a nawet bardzo pod górkę to jestem sama jak palec że wszystkim Umowy były. No tak. Wspominasz że byłaś przeciwna obu adopcjom. Czy to uczciwie napisałaś?? Byłaś ZA pierwszą adopcja. Przeciw wszystkiemu potem nawet nie wiedząc nic o domach Finansowo pomagasz za co jestem wdzięczna ale to trochę inny kaliber wpłacać deklaracje (nawet tak wysokie) a mieć cała reszte na swojej głowie. Każdy kto wydaje psy do adopcji wie o czym pisze. Kori nie kosztuje mnie 150 zł na miesiąc. Drugie tyle muszę co miesiąc ogarniać sama. Martwiąc się również o to że każdy może kiedyś odejść z deklaracja lub zmniejszyć ja ot tak.. Wtedy też zostanę sama ze wszystkim Nie chciałam odnosić się już do tego ale wywolana- skorzystam. Jeśli takie złe były adopcje to może faktycznie warto żebyś spróbowała odbierać telefony? Tak działa wsparcie. Jak ktoś leży na dnie i brakuje mu już sił to nie kopie się go do ziemi tylko wyciąga rękę np. odciazajac na ile jest w stanie. A ja leżę na dnie chociaż nie lubię przyznawać się i wolę "trzymać fason“ nawet gdy sił totalnie już brak
    3 points
  3. Pomyślałam, że Ewu byłoby dużo łatwiej, gdyby zgłaszały się domy bliżej niej. Dlatego zrobiłam ogłoszenie dla Iryska na Gliwice: https://www.olx.pl/oferta/irysek-puchaty-maluch-pilnie-szuka-domu-CID103-IDCQmmB.html Na razie jedno, potem postaram się zrobić pozostałym.
    2 points
  4. Bardzo przepraszam Boguniu, byłam ogromnie zajęta, bo prawie cały czas leżę na podłodze przy Alfisiu, żeby nie musiał mieć założonego kołnierza, a chciałam ostatecznie zakończyć bazarek, który trwał do 30.11. żeby zacząć drugi. Nie wiem czy mi sie uda tak jak planowałam od 15.12. ale tamten musiałam już zakończyć. Przekopiuję tu to, co napisałam na wątku Beni To relacja z wczoraj, jak pojechaliśmy odebrać Alfisia: Ja to mam jakieś mega koślawe szczęście. Ten rok daje mi do wiwatu. Pani w recepcji powitała nas słowami: Ale ja operację Alfika mam zapisaną na przyszły wtorek, na 17-tego. Oczy zrobiły mi się chyba jak spodki pod szklanki i na chwile zaniemówiłam. Pytam panią jak to sobie wyobraża - pies od rana głodny, w przyszły wtorek mąż pracuje, a przede wszystkim no jak pozwolić psu cierpieć tak długo??? Po co. Chciałam, żeby był operowany jak najszybciej, już w ubiegłą sobotę więc miałabym zwlekać do przyszłego wtorku? Pani widziała, że zanosi się na burzę, a właściwie nawałnicę. Niewiele brakowało. Gdyby pani szybko nie wyszła i wróciła z wieścią, że jest ok, że się wyjaśniło to nie wiem, czy nie eksplodowałabym. Chciałam zostać z Alfikiej do momentu, aż uśnie, ale pani powiedziała, że to niemożliwe, że musimy go już zostawić i przyjść po niego około godz. 22-giej. Oczy znowu w spodki. Przecież wet w sobotę mówił, że odbierzemy go około 19-tej. Skąd ta zmiana? Pani tego nie potrafiła wyjaśnić, tylko powtarzała, że teraz jest taka decyzja. Co było robić. Zostawiliśmy biedaka. Oczywiście chciał się jej zerwać ze smyczy za nami i skuczał, a ja w bek :( Wybiegłam. Wyobrażam sobie, co on tam przeżywa. Pewnie myśli, że znowu został porzucony. Po uspokojeniu się i przemyśleniu całej sprawy doszliśmy do wniosku, że pewnie świadomie przyjęli jakąś drugą operacje na ten sam termin i myśleli, że może sie uda, że zabajerują mnie, że to jakaś pomyłka i że dam się zbyć. Pewnie gdyby to o mnie chodziło, to by się im udało, ale z Alfikiem nie przeszedł ten numer!!! Biedak będzie tam czekał sam i przeżywał, bo pewnie teraz operują innego psiaka. Wet mówił, że odbierzemy go o 19-tej, a teraz nagle o 2 godziny później? Przecież nic się nie skomplikowało w międzyczasie, jest jak było. Tyle godzin będzie operowany?? Na bank wzięli drugiego psa na tą samą godzinę. Jestem potwornie zdenerwowana tą sytuacją. Żeby mi chociaż pozwolili z nim zostać póki go nie uśpią. Gnoje. Zero empatii. Po raz kolejny przekonuję się, że moja wetka należy do zdecydowanej mniejszości wetów, którzy przejmują się odczuciami pacjentów. Niestety nie wykonuje wszystkiego, a szkoda :( Jakoś muszę dotrwać do tej 22-giej. Ale ja im wygarnę, co o nich myślę. Niech tylko Alfikowi zagoi się łapka. A to z dzisiaj: Jestem, oboje żyjemy, choć ciężko jest :( Finuś trzyma tą łapkę cały czas w górze, nawet się nią nie podpiera. Noc spędził w kennelu :( Prawie cały czas cichutko pojękuje. T łapka wygląda okropnie. Prawie całą doopinkę ma wygoloną i pomalowaną na pomarańczowo. Aby dopełnić czarę goryczy, Finuś ma założony kołnierz :( Zdejmuję mu go, jak tylko mogę mieć go na oku, ale i tak biedaczek jest, a jakoby go nie było. Leży i kompletnie się nie rusza :( Dostał 3 rodzaje tabletek: Elanco 100 mg – 1x24 h, Clavaseptin – 1x12 h i Pyralginę 500 mg – 0,5x12 h. Trudno będzie je podawać, bo na razie nie chce jeść, ani pić, a przecież od poniedziałku nic nie jadł :( Znajoma uświadomiła mi, że teraz powinien dużo pić, żeby wypłukać organizm z narkozy. Jeśli nadal nie będzie chciał pić, to mam poić go choćby na siłę strzykawką. A wet nawet o tym nie wspomniał! Muszę kupić taką większą strzykawkę, bo jak na razie nie jest zainteresowany piciem. Jak się nieco ogarnę to pokażę Wam Alfinia bidusia. Teraz leży pomiędzy moimi nogami i dlatego mogę oderwać od niego oczy. Czuwają nad nim moje nogi :) Po porannej sesji na dogo położyłam się obok Alfika na podłodze na kołdrze i kocach i tak przeleżeliśmy, z przerwą na spacer, do godz. 15-tej. Na spacer wyniosłam go na rękach, bo mamy kilka schodów do wyjścia poza budynek. 14 kilo z hakiem to za wiele, jak na mój kręgosłup, ale jak mąż jest w pracy 12 godzin. Musimy pomyśleć o jakiejś platformie, bo długo tak nie pociągnę. Alfik sam zaczął pić, na spacerze zrobił siooo. Zjadł troszku mięsa z indyczej szyi, ale niewiele. Może jutro będzie miał większy apetyt. Po powrocie ze spaceru cały czas leży. Chyba śpi, bo ma zamknięte oczka. Jak dotąd, kołnierz miał założony tylko w nocy, gdy był w kennelu. Jutro będzie też mąż więc będę mogła porobić zdjęcia fantów na kolejny bazarek.
    2 points
  5. Napiszę dzisiaj na szybko, jutro może więcej. Rufik ma szansę na bardzo dobry dom u Państwa Gruzinów. Tutaj agat21 okazała się Aniołem Rufika, bo mimo napiętego grafiku i przemęczenia z marszu pojechała do Państwa na wizytę we wtorek, za co BARDZO dziękuję. Jestem dozgonnie wdzięczna, zwłaszcza że wizyta jednak odbyła się w jęz. angielskim (Pan niby rozumie język polski, ale swobodniej czuję się w jęz. ang, ale co się dziwić, od niedawna mieszkają w Polsce). Państwo są bardzo przejęci adopcją, codziennie (od niedzieli) wychodzą z Rufikiem na spacer, aby przeprowadzka jak najmniej go stresowała. Rufik ma być głównie pana i to on świetnie złapał z psiakiem kontakt. Dzisiaj jadą (pojechali już) na urlop, wracają w niedzielę i wtedy wezmą Rufika. Mieli jednak warunek: pies musi być wykastrowany przed adopcją, a obecni właściciele nie chcieli tego robić, ale się udało i Państwo umówili się na kastrację (zależy im na tym, aby pies już opuścił ich mieszkanie): kastracja odbędzie się w sobotę, a jak wszystko będzie dobrze to Rufik w poniedziałek pojedzie do DS. Pani Marzenka wysłała Panstwu na razie umowę po polsku, w sobotę prześle im przetłumaczoną na angielski. Pisał jeszcze Pan z Raciborza, ale bardzo niepoważny, przyznał że mają agresywnego psa, mieszkają w kamienicy i mają małe dzieci... i nie dzwonił tylko smsował, nawet wczoraj pisał że im zależy an Rufiku... Pani Marzenka na moją prośbę napisała, że nieaktualne, bo Ona jest uprzejma i odpowiadała na wszystkie pytania pana... Trochę nerwowy ten czas, ale mam nadzieję, że przyszły tydzień zacznie się pozytywnie. Ares z kolei dzisiaj ma mieć gości w przytulisku, potrzebne kciuki. Dom co prawda z łapanki, bo... znaleziony podczas wizyty u fryzjera, ale brzmi obiecująco. Duży dom z ogrodem, ocieplana buda, rodzina z nastoletnimi dziećmi i piękne tereny do spacerowania. Na pewno będzie miał lepiej niż w przytulisku lub... w schronisku. Poza tym nikt z ogłoszenia Aresa nie dzwoni, a on bardzo rozpacza zamknięty w kojcu. Mam nadzieję, że Państwu psiak się spodoba i dzisiaj pojedzie na swoje.
    2 points
  6. Hej hej! Niedługo miną 2 lata odkąd Bork jest u mnie. Widziałem że niektórzy byli sceptycznie nastawieni ze względu na mój brak wcześniejszego doświadczenia z psami. Wiedzcie że Bork jest dla mnie najważniejszy, a niedawno zrobiłem sobie pamiątkę dzięki której zawsze będzie ze mną. Na górze jego trzy łapki, czarne pasy symbolizują jego protezę, czwartą łapę. Mam na prawej ręce, analogicznie do jego prawej przedniej łapy. Pieseł czuje się świetnie, jest bardzo otwarty do ludzi i polubił podróże. Kiedy widzi autobus to się rwie i chce do niego wskoczyć. Przez większość czasu skacze na trzech łapach co mu idzie świetnie, ale czasem na dłuższy spacer zakładam mu protezę żeby mógł pogalopować. I mimo wieku potrafi na czterech łapach rozwijać niesamowite prędkości, naprawdę.
    2 points
  7. Powodzenia Szarik !!!!! Malagos, masz "dobrą rękę" do owczarków :) Świetna robota !!!
    1 point
  8. Ja też przyszłam tutaj z zamojskiego dowiedzieć się czegoś więcej. Trzeba Elu uzbroić się w cierpliwość, bo przed Wami trudny czas, ale wszystko będzie dobrze. Najważniejsze, że Alficzek operację ma już za sobą, teraz powolutku będzie z "górki". Trzymam kciuki, życzę spokojnej rekonwalescencji, przytulam Was oboje.
    1 point
  9. Transport Bartusia właściwie jest już dopięty i wyjedzie w niedzielę. Trasa bardzo daleka i zdecydowaliśmy,że samochodem znajomi nie pojadą ,bo nie obrócą w jeden dzień. Raniutko w niedzielę wiozę Bartusia pociągiem do Warszawy. Tam spotykamy się z Zagrodowy PP i Mikunia wiezie Bartusia razem z mężem samochodem do Poznania. W Poznaniu będzie czekać Pan Krzysztof z nowego domku i wiezie do siebie do Szczecina. Domek nie ma własnego samochodu,ale p.Krzysztof poprosił (odpłatnie) kolegę,żeby zrobił trasę Szczecin-Poznań i pieska dowiózł do domku wygodnie. Cała Rodzina nie może się już doczekać niedzieli i Barusia.Imię zostanie. Za odcinek Warszawa- Poznań - ZagrodowyPP nie chce pieniążków i przewiezie Bartusia za free!....Całuję Mikuniu i z całego serca dziękuję! Odcinek Poznań-Szczecin koszt transportu nowy Domek bierze na siebie. Zostaje pierwszy odcinek, Królowy Most- Białystok i Białystok -Warszawa, który ja muszę pokonać. Jestem totalnie spłukana,bo grubą kasę zostawiam u weta przez ostatnie choroby moich zwierzaków i nie mam możliwości pokryć tych kosztów transportu sama:( . Także za ten odcinek pokryję z pieniążków bazarkowych.
    1 point
  10. Przyszłam tu z wątku Zamojskiego aby tam już nie zaśmiecać.... Jak poczytałam, to bez problemów z personelem lecznicy się nie obeszło :( Ale teraz najważniejsze aby Alficzek wracał do zdrowie,a Ela miała dużo sił przy jego pielęgnacji! Trzymam mocno kciuki
    1 point
  11. Oj, biedny Alficzek, biedna Ela:( Trzymam kciuki za jak najlepsze samopoczucie piesia i za Ciebie Elu, życzę dużo sił. Poszukam wątku Beni, tez poczytam o Alficzku.
    1 point
  12. spokojnie Ewunia, tylko spokój nas ocali... Czy nie wchodzi w rachube taka sytuacja, żeby chętne domy jednak osobiście odbierały maluchy? dla Ciebie to potworna strata i czasu i energii i pieniedzy :( spróbuj od razu stawiać sprawe jasno- odbiór osobisty lub podwózka kawałek ... wtedy od razu bedzie widać komu zalezy naprawde. Postaram się dorobic za chwile jeszcze kilka ogłoszeń...
    1 point
  13. Współczxuję takiej wetki, nie macie tam jakiegoś innego lekarza? Ja miałam przez 34 lata super weta, takiego z powołania, lochał leczyć a najbardziej go cieszyło jak udało mu się wyleczyć jakiś ciężki przypadek, z którym inni nie dawali rady. Niestety niedawno mi nagle zmarł i jestem załamana bo gdzxie ja znajdę takiego drugiego zwłaszcza, żźe on przyjeżdżał do mnie do domu, do przychodni jeździłam tylko na operacje.
    1 point
  14. Kochani u Tobiego wszystko bez zmian, przepraszam że tak mało piszę ale sprawy osobiste i zawodowe... postaram się wgrać nowe filmiki i zdjęcia - aby tylko dogo działało. Dziękuję że wiernie jesteście z Tobim :)
    1 point
  15. Oby wszystko ładnie się goiło. Trzymam za Was kciuki . Eluś trzymaj się kochana i Ty!
    1 point
  16. Gorzkie podsumowanie. Nie będę się do niego odnosić. Myślę, że każdy kto pojawił się na wątku, kibicuje Koriemu i życzy mu znalezienia odpowiedniego domu.
    1 point
  17. Dobre było i to. Witam z samego rana czarnego księciunia. Mamy trochę przymrozku, ale idzie to wytrzymać. Zdrówka dla Grzesia i jego przyjaciół życzymy.
    1 point
  18. Zaglądam ledwo się obudziłam po wieści o pacjencie, a Elik nic nie napisała. Mam nadzieję, że wszystko w porządku choć noc z pewnością nie należała do spokojnych. Elik - napisz jak psiak jak czuje się Alfik, jak przeszła Wam noc. Kciuki trzymam dalej zaciśnięte. Wszystkim życzę udanego, bezproblemowego dnia (o ile takowe istnieją w ogóle).
    1 point
  19. Maluchy są piękne! I wyglądają mi na takie mądre, wsiowe pieski. Takie, które same wiedzą, co mają robić, przy minimum wychowywania.
    1 point
  20. To łatwe, Klikasz na zdjęcie na FB prawym przyciskiem myszy - koipuj zdjęcie i tutaj wklejasz :) Jaki przystojniak z niego :))))
    1 point
  21. 1 point
  22. Oczywiście, że nie mam nic przeciwko informacjom o innych psiakach, one wszystkie są nasze i należy się im uwaga i wsparcie. Gdzie jak nie tutaj, na forum, możemy nie tylko ratować psy, szukać dla nich pomocy, ale i rozmawiać o swoich problemach i o problemach z naszymi własnymi zwierzakami. Pisząc o swoich kłopotach nie tylko zyskujemy cenne rady, czujemy wielkie wsparcie, ale i bardziej siebie poznajemy, wzmacniamy więzi, a to bardzo ważne i potrzebne we wzajemnych relacjach :). Trzymam kciuki za Alficzka bardzo mocno, Ciebie Elu przytulam i życzę dużo sił i dużo nadziei, że będzie dobrze.
    1 point
  23. Podtczytyję wątek i odnośnie podrózy pociągiem sugeruje zakup biletów w wagonie bezprzedziałowym. W przedziale siedzi 8 albo 6 osób i jeśli kotś np. będzie uczulony na psa to trzeba przedział opuścić.
    1 point
  24. Misia czuje się coraz pewniej w swoim nowym domku, Pan może koło niej swobodnie chodzić, czasami tylko wzdryga się na jakieś odgłosy, stukoty. Aha i lubi rozsiadać się na tapczanie :).
    1 point
  25. Od Neli i Joy z Holandii przyszedł prezent mikołajkowy dla Nussi 50,00zł.
    1 point
  26. Też chciałabym wiedzieć :( Misia już w domku :) Nieco wystraszona, ale wesoła i ciekawska. Jak na początki, brzmi obiecująco. Będzie dobrze :) a funia dzisiaj odebrała jeszcze jeden świetny telefon, Pani chciała psa właśnie z takich warunków... aby przywrócić mu godność. Ucieszyła się, że Misia już w drodze do DS :)
    1 point
  27. KNEDEL, TARZAN, FRAZA, COCA COLA, KMINEK, APULIA, GRAAL, FRED, NUTA, SILVER, FLESZ, KUSKUS, OLIWER, KUKURYDZA, SROCZKA, SEZAM, HAVA - już poza schroniskiem :)
    1 point
  28. W oczekiwaniu na wieści od Misi... Czy pamiętacie dzikiego Wafelka, który ponad rok temu został wyrzucony z busa i zaopiekował się nim pan alkoholik, bo nikt inny nie chciał? A potem obaj zostali wyrzuceni z mieszkania, które wynajmował pan? Wafelek u Rafała robi niebywałe postępy, zaczyna dostrzegać człowieka i go nawet lubić :) Wszystko to zasługa Pauliny, która z nim pracuje :)
    1 point
  29. Rozmawiałam dziś z panem, jest nieźle i podobno co dzien lepiej. Mała dobrze trafiła, praktycznie wszystko, o czym pan mówi robi tak, jak się powinno robić, rewelacyjnie z nią pracuje i postepuje. No i nie daje się jej zafiksować tylko na swojej osobie, co próbowała od początku zrobić. W relacje i pracę z nią wciągnął rodzinę i podobno już widać postep i efekty. Do windy wchodzi na smyczy, załatwia się jak powinna, jeszcze czasem szczeka w nocy, jak coś ją niepokoi, ale nieporównywalnie do tego, jak na początku. Zaczęła sama bawić się zabawkami.
    1 point
  30. Dziękujemy, DONnko :). ONek u właściciela miał na imię.... Szarik ;) i Szarikiem został, bo reaguje na imię :)
    1 point
  31. Dawaj Lewka! https://www.youtube.com/watch?v=spQO2VwADFk&feature=youtu.be
    1 point
×
×
  • Create New...