Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 08/14/19 in all areas

  1. Pisałam dzisiaj do Pani Kamili, wszystko aktualne. W piątek przyjeżdża po Tigrunię. Kciuki na pokład!!!
    4 points
  2. Wreszcie jestem,przepraszam,że tak późno,ale zabiegana byłam.Już zdaję relację.Po przywitaniu zadałam Państwu pytanie,dlaczego ich wybór padł właśnie na Lackiego. Odpowiedzieli,że duże i starsze psy mają gorzej,jeśli chodzi o adopcje i dlatego chcą odmienić właśnie jego życie. Pani Kasia i Pan Marcin pomimo młodego wieku są bardzo dojrzali i mają wielkie serce do zwierzat,to bardzo mili i przesympatyczni ludzie.Ich Łatek jest bardzo ładnym,zadbanym i przyjaznym trzylatkiem.Przywitał się ze mną jak dżentelmen i wylizał obie dłonie.Jest pod opieką dobrego weterynarza i zajada karmę bezzbożową i czasem gotowane jedzonko. Zapytalam o mieszkanie,które jest wynajmowane,co bedzie jeśli właściciel Im wypowie umowę,a kolejny nie zgodzi sie na psy.Zaznaczyłam,że Lakuś został już dwukrotnie skrzywdzony i pokrótce opowiedziałam jego historię.Pan Marcin mnie uspokoił i zapewnił,że do tego nie dojdzie,ponieważ wynajmuje je od kolegi,który ma kilka mieszkań,a akurat z tego,że Oni wynajmują u niego jest bardzo zadowolony,bo nie są uciążliwi i dbaja o mieszkanie Państwo mają duży taras,sąsiadujący z łąką i lasem,także jest gdzie spacerować z psami. Zapytałam czy Państwo są przygotowani,że duży pies jest bardziej"kosztowny",odpowiedzieli,że są przygotowani finansowo,oboje pracują.Zadałam pytanie,z kim zostaną psy,gdy bedą wyjeżdżac na urlop,odpowiedzieli zgodnie,że chłopaki będą jeździc z nimi.Łatek zawsze wyjeżdża z nimi i nie wyobrażają sobie,że mogłoby byc inaczej. Zapytałam nawet pół żartem,co będzie z psami jeśli kiedyś zechcą się rozstać,odpowiedzieli,że podzielą się psami,a Pan Marcin zażartowal,że kto zechce zabrać dwa,będzie otrzymywać od drugiego alimenty na psie potrzeby.Państwo się kochaja,co widac gołym okiem i doskonale rozumieją,także nie bierzemy pod uwagę takiej opcji. Powiedziałam Państwu jak najlepiej zapoznać psy,neutralny grunt np.łąka,jakieś przysmaki,głaskanie jednoczesne chłopców,wymiana zapachów itp. Państwo bardzo się przejmują i martwiątym,czy Lacky i Łatek się dogadają i z czasem polubią.Mam wielką nadzieję,że chlopcy dojdą do porozumienia,przecież są przyjaznymi psami,nie licząc kilku drobnch incydentów,przecież mają prawo tak jak i ludzie mieć swoje sympatie i antypatie,ale nie atakują tylko kulturalnie ostrzegają. Wierzę,że będzie dobrze,troskę szczególnie Pani Kasi widać na każdym kroku,Jej wzrok cały czas podąża za Łatkiem..Oczywiście Pan Marcin tez jest wpatrzony w swojego pupila i widać,że bardzo go kocha. Pani Kasia i Pan Marcin pojadą po Lakusia i bardzo się cieszą,że zamieszka z nimi.I jeszcze jedno,bo zapomniałabym,Łatek sypia w łóżku i Lacky też będzie miał przyzwolenie,czegóż chcieć więcej...myślę,że Lakuś nareszcie będzie szczęśliwym ,kochanym ,pełnoprawnym domownikiem.
    4 points
  3. Zaglądam czasem po cichu do Lakiego, więc też pozwolę sobie napisać co sądzę :) Zdecydowanie zgadzam się z dziewczynami, że odwiedzanie przez Ciebie Figuniu Lakiego po adopcji to nie jest dobry pomysł. To Lakiemu nie ułatwi a wręcz może utrudnić proces adaptacji - za każdym razem kiedy się pojawisz będzie oczekiwał, że zabierzesz go z powrotem ze sobą do domu, będzie przeżywał rozstanie z Tobą nie raz, tylko wielokrotnie przez te kilka dni. W ogóle z mojego doświadczenia wynika, że psy zdecydowanie lepiej znoszą rozstanie z tymczasowym opiekunem, kiedy nowi właściciele po nie przyjeżdżają i zabierają z DT niż kiedy zawozi się samemu psa do domu stałego i wychodzi bez niego. Mówiąc obrazowo, wydaje mi się, że psu jest łatwiej kiedy zostaje "porwany" przez nowych właścicieli, niż kiedy zostaje "porzucony" przez DT. Ten drugi scenariusz potrafi kończyć się paniką i próbą wyjścia za wszelką cenę z nowego domu razem z tymczasowym opiekunem. Dlatego w wypadku Lakiego też uważam, że lepiej by było, gdyby nowi właściciele zabrali go od Ciebie, albo, jeśli zależy Ci żeby być z nim w czasie podróży samochodem, to wykorzystałabym bardzo dobry sposób Poker - ulotniła się podczas spaceru zaraz po przyjeździe. W każdym razie, jakiej decyzji byś nie podjęła trzymam kciuki, żeby wszystko przebiegło dobrze i żeby Laki szybko zaaklimatyzował się w swoim domu :)
    3 points
  4. Zgadzam się w 100 % za Patmol. Nie można robić psu z mózgu wodę , nie mówiąc o skrępowaniu nowych właścicieli. Osobista opieka DT się kończy w momencie przekazania psa. Może Lakuś zrobi niespodziankę i sam wejdzie do samochodu za smakolem. My zawsze tak robimy przy przekazywaniu psa u nas, że proszę DS o zaparkowanie kawałek od naszego domu. Idziemy wszyscy na spacer, żegnamy się z psem i w pewnym momencie po cichu ulatniamy się za drzewa czy za winkiel , a nowi właściciele idą dalej szybszym krokiem. Potem wsiadają do samochodu i odjeżdżają. My schowani, obserwujemy co się dzieje. Oczywiście Lakuś powinien pojechać ze swoim zapachem w postaci legowiska czy kocyka + zabawkami. Dopiero teraz pojawiły się wcześniejsze posty. Widzę , że Sowa udzieliła porad. Ja też nie potrafię być obojętna do psa , nie mówiąc o moim mężu.
    3 points
  5. Przeżyliśmy...przespaliśmy noc :) Bartuś przydreptał do sypialni, ułożył się przy łóżku i spał do rana. Wstałam, wyszłam z sypialni a po powrocie znalazłam go w wyrku ,) Promyś, wyżebrał spanie w łóżku i spał przytulony do czasu wepchania mi stopki w oko...przeniosłam do legowiska i o dziwo spał grzecznie do rana :) Przy porannym wyjściu było trochę zamieszania (musimy się zgrać). Panowie bez smyczy spacerowali po ogrodzie. Było siusiu. Śniadania nie ruszyli..., czekają na domowe śniadanko - zawiodą się :(. Nie odpuszczę, muszę przestawić na psie jedzonko dla ich dobra...
    3 points
  6. Spineczka pozdrawia wszystkich swoich fanów - tym razem jest ze swoją rodziną w Kudowie Zdroju:)
    3 points
  7. Przypomina mi się, jak pojechaliśmy po moją sunię do dt. Weszła do do auta, całe dwie godziny, siedząc patrzyła w okno, wypatrywała pewnie to, do czego zdążyła się już przyzwyczaić, drżała cały czas. Siedziałam z nią z tyłu, mówiłam miękkim głosem miłe słówka i delikatnie głaskałam. W domu przywitał ją nasz pies, kulturalnie, zgrzytów żadnych nie było. Noc przespała spokojnie koło mojego łóżka, a rano......wylizała mi na powitanie całą twarz, gdy otworzyłam oczy. I było, jakby od zawsze tu mieszkała. Życzę Lakiemu też takiego szybkiego zaklimatyzowania się w nowym domu.
    2 points
  8. Zaglądam. Pewnie dowiemy się więcej, jak Draguś wróci do domku. Dziś zasiliłam nieco jego konto.
    2 points
  9. Przekazanie psa może być na trzy sposoby: 1. Dotychczasowy opiekun na kilka dni przez wydaniem psa wyraźnie unika kontaktu, odtrąca uczuciowo psa od siebie, aby pies łatwiej nawiązał kontakt z nowym opiekunem. Nowi opiekunowie - przez zabraniem zwierzaka - przekazują przed przyjazdem przedmioty (podkoszulek, kocyk) dobrze nasycone zapachem swoim i nowego domu - pies, który przez kilka dni pozna ten zapach w domu poprzednim, łatwiej akceptuje nowy dom - nie jest już zapachowo obcy. 2. Tymczasowy opiekun odwozi psa, najlepiej razem z nowymi opiekunami, ale zachowuje się już obojętnie; wykluczone jest jakiekolwiek żegnanie się z psem, absolutnie wykluczone czułości na pożegnanie, bo to utrudni rozstanie dla psa. - spokojne zostań, wyjście i już. Bez kolejnych wizyt kiedykolwiek. Można i warto zostawić jakiś przedmiot przesycony zapachem dotychczasowego domu i opiekuna - noszony kilka dni podkoszulek, kocyk, na którym pies spał w poprzednim domu. 3. Nowi opiekunowie przyjeżdżają na kilka dni, odwiedzają psa, karmią, wspólne spacery, potem sami zabierają na spacer - dotychczasowy opiekun uczuciowo jest lodowaty, wręcz nie zauważa psa. Zawsze należy przekazać nowym opiekunom spis słów, na które pies nauczył się w dotychczasowym domu reagować. Na przykład - jeśli w poprzednim domu pies poznał znaczenie słowa "zostań" - to i nowi opiekunowi nie powinni mówić w analogicznej sytuacji "czekaj", tylko "zostań".
    2 points
  10. Jeśli to nie jest kwestia tego, ze jednak nie jesteś pewna tych ludzi - to bym sobie odpuściła jechanie z psem. Moim zdaniem to mu tylko utrudni przejście z jednego domu do drugiego. On ma przecież Ciebie zapomnieć i przestawić się na tamtych ludzi. Nie jedzie tam na chwilę, na Twoją tymczasową nieobecność, na przeczekanie -tylko na zawsze. Czas z Tobą się dla niego kończy, a ma się zacząć nowy całkiem dla niego czas z nowymi ludźmi. Jak z nim pojedziesz i będziesz tam codziennie przychodzić - to moim zdaniem tylko mu utrudnisz to przestawienie, tylko mu namieszasz, ze ma na Ciebie czekać, a w nowym domu jest chwilowo. Jak mu będzie dobrze w nowym domu, to się przestawi szybko - psy maja niesłychane możliwości adaptacyjne ; i wtedy im bardziej zostaniesz z tyłu/ niepowiązana z nowym domem - tym powinno mu być łatwiej. A i ludziom będzie łatwiej bez Ciebie -będą bardziej naturalni, i nie będa się czuli kontrolowani. Ten pierwszy okres to czas ustalania zasad, obserwacji nowej sytuacji - nawet jak trudny dla psa, to potrzebny przecież bardzo. Ja bym odpuściła. Dla dobra psa, bo Tobie będzie tak trudniej. I wtedy tez nie obciążasz psa swoimi emocjami. on się boi jazdy samochodem? nie jeździ samochodem? może z nim poćwiczyć wsiadanie i wysiadanie, jeszcze dopóki jest czas? a może z tymi ludźmi wsiądze bez problemu do samochodu?
    2 points
  11. I ja tez poproszę Ludzie sie zapominają przy psach, bo psy tak strasznie się starają dostosować/ nawet jak coś im nie pasuje. Np to powszechne klepanie po głowie , ściskanie itd., czy robienie rożnych rzeczy przy psie znienacka. Moja 8 letnia naprawdę super tolerancyjna dla ludzi suka ostatnio warknęła na mojego męża , bo przypinał ją z tyłu pasem w samochodzie i prawie się na niej położył, bezmyślnie - bo najpierw nie mógł sięgnąć pasa samochodowego, a potem pas się nie chciał zapiąć - a jechaliśmy nie-swoim samochodem, i pod psami była taka wielka płachta zabezpieczająca przed ewen pobrudzeniem tapicerki więc był i obcy samochód i bardzo gorąco i wracaliśmy -czyli suka była strasznie zmęczona już długim spacerem, upchana w obcym samochodzie i nie mogła się ruszyć i pewnie sie wystraszyła. Więc w pewnym momencie nie wytrzymała i warknęła, żeby się odsunął - a przez te 8 lat co ją mam - warknęła dwa razy - wiec rzeczywiscie miała chyba dość. Mój mąż odruchowo się odsunął na warkniecie, obraził się zresztą i poszedł usiąść za kierownica, a suka od razu zaczęła machać ogonem i robić takie przepraszające miny. Tak jakby chciała od razu załagodzić sytuację. Usiadłam koło niej, zapięłam ją i pojechaliśmy. I tak sobie pomyślałam, że pies taki rodzinny praktycznie ma niewielkie możliwości komunikacyjne , jeśli czuje sie naprawdę zagrożony. To znaczy może robić miny, ziewać i w ogóle, ale zazwyczaj ludzie reagują dopiero wtedy jak pies konkretnie warknie. Ale warczenie tez nie przystoi przecież rodzinnemu psu. Więc ludzie raczej nie pozwalają psom warczeć, bo to brzydko. Pies ma być grzeczny przecież. Moja druga suka, bezpośrednio po wzięciu ze schroniska, straszliwie się bała opierania o nią /przykrywania- a mój syn, wtedy jeszcze mały kilkuletni, koniecznie chciał używać jej jako poduszki i opierać o nią głowę. On opierał głowę, delikatnie i tylko glowę, chociaz wiedział że nie wolno, a ona warczała -ale słabo i piskliwie. bo była szczeniakiem , więc jej warczenie nie było groźne, raczej śmieszne - i Młody, jak sie tłumaczył kazdorazowo , liczył, że ona przywyknie przecież, bo on tak lubi opierać głowę o psa, że to nic wielkiego dla psa i pies mógłby się dostosować - i naprawę się narobiłam żeby sytuację rozwiazać, bo Młody, normalnie komunikatywny, w tej sprawie był niereformowalny, ale nauczyłam psa - że ma w takiej sytuacji od razu schodzić z łózka ; pies schodził energicznie -co powodowało, ze Młody spadał - co zadziałało, po kilku razach, bardziej skutecznie niz moje gadanie. Moja druga suka wygląda prawie tak jak Tigra. I jest z niej straszny tchórz, chociaż taki opanowany tchórz. Nauczyłam ją przytulania, obejmowania, dotykania, tez znienacka -ale jest na to bardzo wrażliwa.
    2 points
  12. Bartuś ma przerzedzoną sierść na ogonie, dupci, grzbiecie i boczkach. Zmieniam dietę chłopakom ,) Bez smyczy na terenie..., bez problemu wchodzi do domu :) Czy są zabezpieczone od kleszczy? Mam pipety w domu jeżeli nie ma pewności jutro zakropię. Bartuś podoba się... "o! jaki ładny lisek" :)
    2 points
  13. Parę dni temu do TZa zadzwoniła p. Kasia z Zamościa z propozycją pomocy Małemu, ale niestety po wspólnych rozmowach z wetką przeprowadzka na 3 piętro do bloku, do mieszkania z 3 dzieci, kotem i drugim psem okazała się niemożliwa. Ale ważne, że Mały jest zauważany, ze wzbudza chęć pomocy. Może wkrótce odezwie się kolejna osoba... Wyników z Warszawy jeszcze nie ma; być może wybiorę się w następnym tyg. do Izbicy do naszych kotów, to odwiedzę też Małego.
    2 points
  14. Malutka Gremi pozdrawia z domku stałego!! Pierwotnie miała jechać do babci Oli, która ją znalazła. Jednak malutka skradła serducha wszystkim domownikom, pięknie dogaduje się z sunią spanielką Deisy, dlatego zostaje!!!Będę miała malutką za ścianą!!!
    2 points
  15. Przekonalyscie mnie, odpuszczam zawożenie Lakiego do domu. Jest inny problem. Laki ma biegunkę. Dostał węgiel i zero jedzenia, oprócz śniadania, które zjadł, bo rano było jeszcze wszystko w porzadku. Nie mam już chyba Nifuroksazydu (byłam pewna,ze mam,jeszcze poszukam). Mam tylko Loperamid, ale czytam, ze z tym trzeba ostrożnie w niektorych rasach psow i przy niedomagajacej wątrobie. Nie wiem, czy liczyć na to, ze do jutra mu przejdzie (kiedyś też miał taki jednorazowy epizod i szybko przeszlo),czy odwoływać jutrzejsza adopcję.
    1 point
  16. Kciuki bardzo mocno trzymam. Zawsze mam ogromne poczucie odpowiedzialności za losy psiulka , dla którego byłam na wizycie PA.
    1 point
  17. Zgadzam się w 100%ach. Wszystkie moje tymczasowe sunie zostały zabrane przez nowych opiekunów z jednym wyjątkiem, który skończył się powrotem z adopcji. Pamiętam, jak Zdzisław przyjechał po Nuteczkę, nie chciała iść, wziął ją na ręce. Nie zapomnę jej wzroku i mojego cierpienia. Jednak po przyjeździe do DS cały czas pilnowała się Pana, chodziła za nim krok w krok, Pani była na drugim miejscu. Po kilku tygodniach pojechaliśmy z TZ (byłym) w odwiedziny. Nutka szalała ze szczęścia, ale po tym wybuchu radości zaraz podeszła do swoich ludzi, jakby chciała nam pokazać, że cieszy się z naszej wizyty, ale teraz jest ich i tu jest jej dom. Jeden jedyny raz odwiozłam z dziewczynami z Dogo Figunię do DS, jej pisk i lament po naszym wyjściu był ogromny, nie mogła się uspokoić, ludzie odpuścili i odwieźli ją do mnie po kilku godzinach. Potem pojechała do DS do Bydgoszczy. Przyjechał po nią syn nowej Pani ze znajomymi. W aucie od razu usadowiła się na jego kolanach i dawała buziaki. Dlatego jestem za tym, by nowi opiekunowie przyjeżdżali po psa. Nam może się wydawać to straszne, że psiak wyrusza po nowe życie z zupełnie obcymi ludźmi. Na pewno jest to duży stres, ale na pewno mniejszy, niż w przypadku, gdy my wychodzimy od nowych właścicieli, a psiak zostaje, czując się porzucony.
    1 point
  18. Faliks zostaje w nowym domu. Zdecydowanie odmawiają oddania. Oby tak dalej. :)
    1 point
  19. Z nowymi właścicielami można utrzymywać kontakt telefoniczny, dzielić się spostrzeżeniami, może jakieś fotki przyślą. I cieszyć się, jeśli wszystko będzie, mam nadzieję, OK.
    1 point
  20. Dziewczyny,które wiozły pieski,mówiły ,że rozstanie było bardzo trudne :( Żal im było p.Irenki :( ..Widząc całą sytuację nie chciały nawet pieniążków za transport,ale p.Irenka nalegała,zapłaciła i dała jeszcze dodatkowo na bezdomniaki dla jednej z dziewczyn ,która prowadzi dom tymczasowy. Dla Promyczka i Bartusia przyśle na moje konto. Podróż pieski zniosły dobrze,spokojnie podsypiały.Bartuś po kilku chwilach już był "mój" i nie odstępował na krok.Oba pieski totalne przylepki i w jednym czasie trzeba głaskać:) P.Irenka przekazała rzeczy,które służyły pieskom,
    1 point
  21. Wieźliśmy Lakiego do weta i rzeczywiście był problem z wejściem do auta dopóki....nie załozyło mu się kagańca. Pierwszy raz spotkałam się z tym, żeby pies sam wkładam pysk do kogańca :) Po założeniu żelastwa na pysk Laki sam wsiadł do samochodu, po czym ściągneło mu się kaganiec - proponuje spróbować jutro. W samochodzie sie trochę kręcił, ale było gorąco, auto bez klimy, balismy się otworzyć szeroko okna, bo dla Lakiego to niebyłby problem wyskoczyć, więc myśle, że to trochę nakręciło psa. Jeśli mają kombi i klime, to proponuje włączyć klime a psa do bagażnika. Trochę się pokręci, ale pewnie na autostradzie pojdzie spać. Woziłam gorszych wariatów ze schronu i z Lakim nie jest tak żle jesli chodzi o jazde samochodem, da chłopak rade :)
    1 point
  22. Oczywiście, że trzymamy i to cały czas
    1 point
  23. Zaktualizowana pierwsza strona :) Jak dobrze, że Bartuś trafił do Moli@! Jeszcze wypięknieje i znajdzie dom, w końcu nie jest jakiś wiekowy. 10lat to niedużo na małego psiaka.
    1 point
  24. Dzisiaj 4 rocznica przybycia Lady Misiuni do naszego domu. Pozdrawiamy
    1 point
  25. Bardzo Ci dziękuję, już to zrobiłam. Mogę też kopiować Twoje rozliczenie ze strony 36. na pierwszą stronę (trzeci post - mam pusty), ale z zaznaczeniem, że to tylko kopia uzupełniana raz na tydzień-dwa, a aktualne rozliczenie na stronie 36. Dla mnie to nie problem, a być może będzie czytelniej?
    1 point
  26. Nowe wieści z hoteliku :) Korek został kierownikiem hotelu , awansował i śpi w domu, jest rewelacyjny ,z psami agresywne wycisza , lekliwe otwiera, z ludźmi , dziećmi ideał, na spacery chodzi luzem sam wraca , chociaż nie koniecznie od razu pies jest świetny , trzeba to tylko docenić, jego zalety, wada w pewnym stopniu może być jego "trojwymiarowosc" rzeczywiscie wlazi na wszystko i śpi na stołach A tu kierownik w całej okazałości:) często myśle, czy warto w ogóle szukać mu domu....300 zł to nie dużo, a ma teraz takie życie dla siebie... ;)
    1 point
  27. Jeszcze trochę fotek kochanego Pelikanka z 31 lipca. Tym razem z kolegami :)
    1 point
  28. Łezka mi się toczy, szkoda, że nie udało się uratować nogi. Życzę Dragusiowi, by przetrwał ten trudny czas i dom jego również.
    1 point
  29. 1 point
  30. Tygryski, bliźniaczo do siebie podobne, różniące się jedynie płcią, rozwijają się pod czułym okiem Leszka i Edytko, i ich córki, która dzielnie ogłasza nasze bezdomniaki :)
    1 point
  31. :(( trzymam kciuki. :(((( Serce boli, ściska w gardle. :(( ale tak trzeba :(
    1 point
  32. anica, wiadomo ,że najlepiej jest , gdy pies mieszka z ludźmi w domu. Ale są psy ze strasznych warunków, dla których pełna micha , trzeźwy i nie bijący właściciel i kojec , to raj na ziemi.
    1 point
  33. 1 point
×
×
  • Create New...