Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 07/07/19 in all areas
-
Jakie złe wieści. Żal mi bardzo maluszków. Pisałam Wam, że jak córka wróciła od babci, to nauczyła Bezę wchodzenia do łóżka. Dziś poszłam tam sprzątać, a Beza ze mną i od razu władowała się. Poleciałam po aparat i chyba dobrze, bo myślę, że fajne zdjęcia do ogłoszeń wyszły. Tylko teraz będę martwić się jej dzieciaczkami.3 points
-
3 points
-
2 points
-
Kilka dni temu zadzwoniła do mnie pańcia Nany i opowiedziała jaką historie przeżyli w związku z Naną. Państwo zamierzali w tym roku spędzić urlop jeżdżąc kamperem po norweskich fiordach. Spakowali manatki razem z Pablo i wyruszyli do Warszawy po kamper. Nana została z babcią i synem. Bali się ją zabierać ,że może się stresować ciągłymi zmianami pobytu. Chyba po dobie zadzwonił do nich syn, że Nana to żywy trup. Nie je, nie pije, nie chce wychodzić na spacer, nie bawi się, leży nieruchomo. Państwo zrozumieli ,że sunia wpadła w depresję. Wrócili więc do domu. Wyrobili migiem paszport , zapakowali się w czwórkę i pojechali. Nana była szczęśliwa, grzeczna , przytulona do Pablo świetnie znosiła podróż. Na fiordach było bardzo dużo turystów z Korei i Japonii. I co fotografowali ? zamiast fiordów wspaniałą parę. Z każdej strony , z przodu, tyłu , z góry , z każdego boku. Psy po prostu robiły furorę. Pani powiedziała ,że to była najlepsza decyzja ,żeby zabrać Nanę. Cała rodzina ja uwielbia. Słyszę tylko ,że jest cudowna. Nic pani nie powiedziałam, ale sądzę ,że Nana tak źle zniosła rozstanie z Pablo ,a nie z nimi. Psiaki normalnie nie odstępują się ani na krok. Wszystko robią razem , bawią się piłeczkami, biegają na łąkach, śpią na kanapie. Wspaniała adopcja.2 points
-
Witajcie skowroneczki iskiereczki nareszcie oj nareszcie mamy chlodzik chlodziuniooooo i niechaj tak bedzie dluzej pozdrawiamy tulinkamy lapenki wszystkie Ciocine1 point
-
Jak on bardzo podobny do mojego Elfika. Wpłaciłam grosz na zbiórce.1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Tak, zdejmuję. Z nią nie ma problemu założyć. Tylko Fado musi stale chodzić w szelkach, bo nie da się dotykać.1 point
-
U Lindy wszystko w porządku, będę dzwonić jutro, żeby umówić operację. Już nie jest tak gorąco. Kaj to dusza towarzystwa. Jest na zdjeciach chyba na wątkach wszystkich psów, które są u nas ;) Zawsze się załapie. Najgorsze, że oba koty są niewyadoptowane, a za tydzień mają przyjechać dwa kociaki z Ukrainy. Maluchy dawno zarezerwowałam, bo byłam pewna, że takiego bąbla jak Alexik i przystojniaka jak Marian szybciutko wydam. Miały specjalnie wyrabiane paszporty, szczepienia. Chyba dla nich pomocy będe szukała na kocim forum. Jedna koteczka ma bezwładny tył, jak Linda, jej braciszek jest zdrowy. Może chociaż jemu szybciutko uda się znaleźć dom.1 point
-
Mamy pochmurny poranek, trochę kropi deszcz. I Neśka zbuntowała się - ona przy takiej "strasznej" pogodzie za nic nie wychodzi za drzwi! Zaparła się i koniec. Ponieważ zaczęła się bawić ze mną w chowanego - musiała wyjechać na smyczy. Jak już przekroczyła drzwi - łaskawie dalej poszła sama. Zrobiła siusiu i spokojnie wróciła do domu. Teraz już od dawna (po zjedzeniu śniadania) śpi i nie zwraca na nic i nikogo uwagi.1 point
-
Dzisiaj Jo była na dwóch na wizytach w Warszawie dla zamojskich kotów. Pani zadzwoniła w sprawie rudego kociaka, bo myślała, ze to koteczka, chciałaby adoptować jednak kocią dziewczynkę. Wysłałam pani zdjęcia Kalinki, Jasminki i tej ostatniej koteczki no i rodzina wybrała Jaśminkę. Druga wizyta dotyczyła adopcji tego naszego czarnego rodzeństwa, oba kociaki są w DT u p. Oli. Kredka jest już po sterylizacji, niedosłyszący Koksik jest wykastrowany, gotowe do adopcji, tylko chętnych nie było na dwa koty. Az tu nagle zapytanie z Warszawy:) Oba domy zostały pozytywnie zweryfikowane:) Tytuł nadal aktualny, po raz kolejny mam problem z transportem, będę oczywiście intensywnie szukała. Co prawda jutro jedzie do Legionowa trzeci z rudych braci, ale zabranie kolejnego kota będzie chyba problemem. J037 - bardzo dziękuję, to ogromna pomoc z Twojej strony, bo wiadomo, że do pokonania czasami sporo km.1 point
-
Przelałam 480zł na konto hoteliku za pobyt suczek w miesiącu czerwcu. Dzisiaj dostałam informację od Hani, że adopcją Morelki są zainteresowani młodzi ludzie z Zielonej Góry. Jestem juz po wstępnej rozmowei z panią Agnieszką, domek brzmi całkiem sensownie. Będziemy prosiły Hanię o wizytę przedadopcyjną.1 point
-
1 point
-
Masz rację, ja wszystkie swoje psy od szczeniaka socjalizowałam i szkoliłam bo miałam zawsze psy duże, obronne czyli ONki - 15lat i rottweilery - 37 lat a zawsze mieszkałam w bloku w osiedlu pełnym ludzi, dzieci i psów i nie mogłam sobie pozwolić na to, żeby wszyscy wokół bali się mnie i moich psów i jak dotąd to mi się udawało bo do dzisiaj nikt nie boisię moich psów. Ale to faktycznie nie dzieje się w pięć minut, to są długie miesiące i lata pracy z psami.1 point
-
1 point
-
Późno dziś wróciłam z sobotniego objazdu. Zmarnowane 3 godziny. Ale dość długo łaziłam po targu patrząc na ceny. I nic się nie zmienia - są obłędne.Ledwo pokazał się bób i już ceny idą w górę. Cebula - 4 - 5 zł, pietruszki młodej nadal nie ma, marchew i buraki po 3 zł. A towaru nie brakuje. Swoje zakupy zrobiłam dość szybko, ale właśnie to łażenie bez celu zajęło mi sporo czasu. I na dokładkę wnerwiło. Ale to już na własne życzenie. Kiedyś w mojej okolicy były pola pełne kapusty, kalafiorów, marchwi czy cebuli. Teraz część zarosła chwastami, a reszta jest zabetonowana. Dość blisko mam gospodarstwo, które do czasu prowadzenia go przez ojca pracowało pełną parą. Przejął je syn (ale to już moje pokolenie), dopóki ojciec żył to jeszcze coś tam było na polu. Ojciec odszedł i syn po kawałku rozprzedał wszystko, pozostały tylko budynki. A on i jego dzieci nawet nie pracują. Ciekawa jestem na jak długo im to wystarczy. Z pewnością nie jest to odosobniony przypadek. Kiedyś to było nie do pomyślenia, nikt nie sprzedawał ziemi. Nawet małych kawałków, wszystko było zagospodarowane. A teraz co niektórym nie opłaca się nawet przez kilka lat zaorać pola. Dla mnie najśmieszniejsze jest to, że rolnicy (i to mający duże gospodarstwa) jajka kupują w sklepie., kur nie opłaca się trzymać. Czasem przejeżdżam przez kilka wsi i drobiu nie słychać ani nie widać. Za bardzo się rozpisałam. Spokojnej soboty życzymy wszystkim, odpoczywajcie i bawcie się.1 point
-
Spokojnej soboty czarny księciuniu. I domku na gwałt.1 point
-
Na razie Gajulce cierpliwości starcza, chociaż oczywiście burczy, gdy Iguś zbytnio się rozbryka. Co widać na dzień dzisiejszy, to że Gajula wcześniej chodzi spać. Na szczęście na spacerkach, pomimo zmęczenia, jest cały czas dobrze. Czy ktoś z większym doświadczeniem z wielopsowością może podpowiedzieć ile czasu trwa docieranie się ze szczeniorem?1 point
-
Kotek najpierw był zupełnie zdezorientowany i w pierwszej chwili chciał uciekać po zaparkowane samochody, ale po chwili już był u syna Pani na rękach i miauczał jak nakręcony :) Taki biedny przybrudzony i chudziutki, pyszczek miał taki spiczasty, trójkątny i chudziutką szyję, na której wisiała luźno obroża - cud, że jej nie zgubił gdzieś w krzakach. A na zdjęciach z ogłoszenia czyściutki, grubiutki, pyzaty kocur... O moich poprzednich znajdkach pisałam na blogu. tutaj: http://donka66.blogspot.com/2017/01/znalezisko.html i tutaj: http://donka66.blogspot.com/2018/07/nowy-przystojniak-w-moim-zyciu.html1 point
-
Z racji tego,że urlopuję, to mało jestem na dogo ale sprawy związane z adopcją Bezika ogarnięte.Bardzo się cieszę,że Bezik będzie miał taki wspaniały domek :) Wczoraj powiadomiłam o decyzji Hanię i p.Patrycję.Termin dowozu Bezika ustalą dzisiaj miedzy sobą.Pani Patrycja poprosiła o nr konta,ponieważ jak powiedziała,chce chociaż skromną kwotą wspomóc psiaki pod naszą opieką.Bardzo gorąco jej za to podziękowałam. Poker,wczoraj już Tobie dziękowałam za zrobienie wizyty p/a ale jeszcze raz i tu to zrobię: WIELKIE,WIELKIE DZIĘKI! :)1 point
-
Trzeba marzyc i zawsze trzeba mieć nadzieję, ze uda się spełnić te marzenia. I wtedy Elu dzieją się te nasze dogomaniackie cuda:). Tak, udało Ci się, Spinka ma najlepszy dom pod słońcem:)1 point
-
Nic tak nie cieszy jak szczęśliwe życie uratowanego psa. Kiedy Tolu opowiadałaś mi o tej nadziei w oczach Spinki, kiedy omyłkowo wyprowadzono ją z boksu a potem o powrocie do niego, wtedy pomyślałam, ze znajdę jej najlepszy dom pod słońcem. Ta pomyłka była "z GÓRY" zaplanowana. Cieszę się, ze sie udało !1 point
-
Tak, jest zgoda na wykorzystanie fotki, chociaż dziewczynka na początku wahała się; to nastolatka, obawiała się pokazania twarzy. Zapewniłam, że buzi nie będzie na pewno widać. Dziękuje za zaproszenie, przekazałam je Państwu, być może za jakiś czas poznasz Spinkę osobiście:) U Spineczki wszystko dobrze, rozmawiam z p Anią co wieczór i jestem bardzo, bardzo zadowolona:). Tylu dobrych informacji, tylu ciepłych słów pod adresem wyadoptowanego psa dawno już nie słyszałam. Jestem teraz pewna, że taki dom i taką rodzinę wymarzyłam sobie dla suni, a ona właśnie do nich wtedy w schronisku próbowała dojechać :) Wczoraj wieczorem rozmawiałyśmy, gdy cała rodzina była w parku; Spinka bawiła się z dziewczynkami, a p. Ania opowiadała mi suczce ;) Spinka skończyła brać leki, na 15 ma wyznaczone szczepienie; ma duży apetyt, mnóstwo energii i nie da się jej nie kochać:). Rodzina zarejestrowała już czip w międzynarodowej bazie danych, sunia będzie tez miała paszport, bo będzie wszędzie jezdziła ze swoją rodziną.1 point
-
Po szczepieniu Misio był trochę markotny, ale szybko mu przeszło. Lubi ruch i zabawę z innymi psami. Jest aktywny i absorbujący. Ma tendencję do wokalizacji i niszczenia, nakręca się, gdy coś mu nie pasuje i nie spełnia się jego oczekiwań. Nie wyobrażam go sobie w bloku, tylko dom z ogrodem i najlepiej z psim towarzystwem. Misio świetnie się bawi prawie z każdym psem, jedynie Majki nie lubi, ale ona jest specyficzna i mało który pies potrafi się z nią dogadać. Mam zdjęcia Misia bawiącego się z "naszym" seniorem Kariskiem (amstaf, za 5 miesięcy skończy 14 lat), ale jest problem z wstawianiem fotek.1 point
-
Mało psów miałem okazję poznać (jakoś częściej były suczki w otoczeniu), ale każdy był mocno energetyczny;) Mam nadzieję, że nasz pies będzie miał dobry charakter. Lab ma na imię Iguś (jak Iggy Pop;). Relacje są ciut skomplikowane. Generalnie raczej się lubią, ale.. Iguś ma nadmiar energii, jak to szczenior. Gajula szczeniakiem nie jest i raczej preferuje spokojniejsze spędzanie czasu w domu. Stąd powstają małe nieporozumienia. Na szczęście Gajka dobrze sobie z tym radzi burcząc na Igusia. Czasem burczenie przybiera intensywne formy:) Na razie źle nie jest i niech tak zostanie. Czasem natarczywość nowego domownika powoduje, że Gajulka bywa zmęczona.1 point
-
Z bazarku mamy 180zł na Misia1 point
-
1 point
-
1 point