Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 11/27/17 in all areas
-
Od środy zaczęliśmy poszukiwania Liki. Ustroń jest oplakatowany,masę ulotek rozdanych i mieszkańcy są dobrze zorientowani o zaginionym psiaku,a gro przypadkowo spotkanych osób zna Likę nawet z imienia. Penetrowaliśmy dokładnie teren skąd były jakiekolwiek sygnały,ustawialiśmy klatki.Pieszo lub samochodem przemierzyliśmy Ustroń i okolice.Nie dało się dotrzeć do każdego domostwa osobno,których jest dużo rozsianych na obrzeżach miasta. Wszystkie sygnały,które były z poza Ustronia zostały sprawdzone i wykluczone,były to inne psiaki. Na niedzielę AgusiaP i Mysza2 załatwiły drona,który sprawdził praktycznie całe miasto.Z dużą dokładnością wykrywał psiaki,ich kolor,wielkość,w pewnym momencie myśleliśmy nawet,że Lika namierzona,ale po udaniu się na miejsce okazało się,że to nie ona. Nie mając nowych tropów,żadnego punktu zaczepienia postanowiliśmy zakończyć pobyt w Ustroniu i ze smutkiem się rozjechać. Zrobiliśmy,co było w naszej mocy,a ofiarność Ludzi przerosła moje oczekiwania. Pan Robert Neumann z firmy From the Sky poznając historię Liki, blisko 3 godzinny przelot dronem nad Ustroniem wykonał nam Gratisowo! Zapłaciliśmy tylko 100zł za dojazd z Gliwic.Byliśmy w szoku! Wspaniały Człowiek chciał dołożyć cegiełkę od siebie do poszukiwań Liki. Mało tego,rozgłosił zaginięcie Liki wśród swoich Znajomych. Nie wiedziałam jak dziękować. Nasza grupa, MikAga z mężem i Mikusią p.Agnieszka togaa AgusiaP Mysza2 alma591 p.Zbyszek z żoną (właściciele) wspierała nas również p.Wiktoria z Ustronia (od Nilsson) penetrując tereny z własnym psiakiem. no i ja z mężem i Morisonkiem MikAga z mężem - dojazd z Jeleniej Góry + nocowanie - wszystko na własny koszt AgusiaP i Mysza2 - dojazd z Dąbrowy Górniczej + nocowanie - wszystko na własny koszt P.Agnieszka - wielokrotne dojazdy do Ustronia od początku zaginięcia Liki + drukowanie plakatów- na własny koszt togaa - niezliczone dojazdy do Ustronia + od początku mamy wszystkie plakaty i ulotki gratisowe dzięki Basi z drukarni Abezet Plus s.c - na własny koszt . W imieniu swoim i Likuni Dziękuję Wam Kochani z całego serca za cały trud,wyjątkowe oddanie sprawie i Wasze Ogromne Serca! Cieszę się,że dane mi było poznać tak Wspaniałych ludzi! My z mężem wyruszyliśmy również na własny koszt. Jednak pokonana odległość- 1300km i najdłuższy pobyt w hotelu,a co za tym idzie wysokie koszty,skłoniły i zdecydowaliśmy przyjąć wsparcie finansowe ,które zaoferowała nam P.Agnieszka z Bielska-Białej w wysokości 200zł.Z całego serca Dziękujemy P.Agnieszko! Przyjmę również pomoc od Magrgo3011 i bardzo ogromnie Dziękuję Kochana! Pozostałe koszty związane z wyjazdem bierzemy na siebie. Akcja zakończona ,co nie znaczy, że poszukiwania Likusi kończymy! Martwej nikt jej nie znalazł i musimy działać dalej!4 points
-
Zaglądam do ślicznej Beni. Wszystkim jej fanom życzę miłego dnia a samej suni, kolejnych kroczków do przodu w pokonywaniu niepewności i lęków !3 points
-
2 points
-
dam 40 miesiecznie na jej potrzeby, a sa duze, dziewczyna zyje na kredyt2 points
-
I ja zaczynam tydzień od serdeczności i odwiedzinek na ulubionych wątkach, życzę Wszystkim Dobrego tygodnia ..i zeby Benia, zrobiła kolejne 'kroczki' do przodu! obojętne...małe? czy duże? żeby były!!! :)2 points
-
Witam Cię serdecznie na wątku "mojej" Beni Zanim tu przyszłam, to musiałam "obsłużyć" wątki, gdzie skarbnikuję i tam tez się spotkałyśmy :) Rzadko bywasz na dogo, ale za to bogato, za jednym zamachem trzy deklaracje Wielkie dzięki za wsparcie także dla Beni i za banerek Co do emerytury, to powiem Ci, że ja myślałam, że jak osiądę na niej, to będę miała duuuużo czasu. Już sobie nawet wymyśliłam co będę robiła, na co nie miałam czasu pracując. I co ? I nic mi z tego nie wyszło, a czasu mam mniej niż wtedy, gdy pracowałam2 points
-
Dobrze Elisabeto, że wróciłaś. Na skutek różnych wydarzeń na dogo raczej ubywa wartościowych osób, tych, które w realny sposób pomagają psiakom, a nie tylko udają, że to robią. Dobrze, że wróciłaś z korzyścią dla psiaków i z przyjemnością dla ludzi :) Zostań z nami :)2 points
-
Zakładam taki wątek po raz pierwszy. Pełna obaw czy dam radę pomóc temu maluchowi. On nie ma nic tylko nas. Psiaczek jest jeszcze w Zamościu w schronisku Ma 4-5 lat. Mam nadzieję, że znajdziemy tu na dogo pomocne dusze, którym nie będzie obojętny jego dalszy los. Oto bohater tego wątku. Te oczy śniły mi się w nocy. Zdjęcie zrobione przez Tola i Alaskan malamutte . Piesek ma być w Hoteliku "Szafirka" w Nowej Soli. Bardzo dziękuję Szafirce za przyjęcie malca :) Koszt 250zł + karma i opłaty za weta Jak pisałam nie mamy jeszcze nic ale mamy nadzieję, na to że będzie dobrze, że dogomaniacy pomogą nam na lepsze życie dla niego. Prosimy o deklaracje stałe lub jednorazowe. Prosimy o bazarki na utrzymanie. W późniejszym czasie o pomoc w ogłoszeniach. Skarbnikiem Teosia jest elik. Post rozliczeniowy znajduje się tutaj:1 point
-
Drogie Panie i Panowie, Reksio przeżył wczoraj gości. W ilości całkiem znacznej. I co? No, Reksiu twardziel jest. Tłum mu nie straszny. Zostawiłam mu drzwi uchylone do sypialni, żeby mógł się schować jakby co, ale gdzie tam. Reksio musi wszystko widzieć, nad wszystkim czuwać i pilnować.Calutki czas siedział z nami i ani razu się nie schował. Jak trzeba było, to trochę poobszczekiwał :) jak się za mocno ruszali, jak już było bardzo groźnie, czyli ktoś chciał pogłaskać, to chował się za Nestorkiem :) cwaniak mały. Potem się położył na dywanie i normalnie zasnął. A pod koniec nawet dał się pogłaskać mojej najstarszej bratanicy, ona też psiara. Żadnych stresów wielkich nie było, regresu też nie, tylko umęczony był tymi atrakcjami i po wieczornym spacerze padł na pyszczek i spał.1 point
-
1 point
-
O raaaany.... :( Pan, który wiózł Promyczka na trasie Lublin->Warszawa mówił mi, że w razie "w" może przewieźć małe psiaczki w transporterkach... jeździ tirem, nie chce ani grosza... jak będzie trzeba to odszukam kontakt.1 point
-
1 point
-
Sara widzę nie odpisała, a u Nutki wiem, że w wekend byli goście, i sunia całkiem ładnie się pokazała, zwłaszcza z Panem złapała dobry kontakt, jednak Pani postanowiła jeszcze przemysleć sprawe...kto wie, może jeszcze zadzwonią? Coś się powolutku rusza:) Miejsmy nadzieje, że wkońcu pojawi sie TEN dom1 point
-
Majeczka cudna!! To nie ta sunia!!1 point
-
Tzn. to nie jest tak, że byłby sam codziennie :) Dziewczyna pracuje dzień na dzień po 12 godzin, więc ona raz jest, raz jej nie ma. Ja z kolei pracuję od Pn - PT po 8 godzin. Na pewno chcielibyśmy przez co najmniej kilka pierwszych dni pobyć z maluszkiem i gdzieś tam od startu zacząć go uczyć, że nie zawsze ktoś przy nim będzie. Wyjście do innego pokoju na początek. Potem na 10min z domu. Później na 20, potem spróbować z godzinką. Dać mu jakieś zajęcie, pokazać, że nic złego się nie dzieje. Wychodząc, nie robić z tego wielkiego halo, nie żegnać się z nim, nie głaskać przy wyjściu, bo to podobno pogarsza sprawę - po prostu wyjść. Robi mi się przykro, kiedy pomyślę, że nie mogę mieć psiaka, bo pracuję :( No ale też nie chcę, żeby się męczył. Czytałem wiele na ten temat, niektórzy piszą, że można pieska przyzwyczaić do nieobecności właściciela. Nie każdy może spędzać 24/h w domu :( Czy to od razu mnie skreśla i mogę się w chwili obecnej pożegnać z pieskiem?1 point
-
A skąd wiadomo ,że nie ma takiej opcji? Ludzie wzięli szczeniaki ze schronu to i oddać chcieli do schronu. Może gdyby im uświadomić sytuację, to by się dołożyli. Ludzie najczęściej nie mają pojęcia w jaki sposób udzielana jest pomoc psom.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Maluch może przyjechać do Azylu do Nasielska koło Warszawy pod koniec tygodnia .Tola powiadomiona :) Zaczynam szukać transportu.1 point
-
Oj malagoski! Jak dobrze, że jesteście! :) Nela to pięknota, długo nie zagrzeje u Was miejsca :)1 point
-
1 point
-
Kolejne piękne uszy u Malagosów.1 point
-
Piękne ma umaszczenie i te gackowe uszyska!.... Elegancka ta Nela.1 point
-
Jestem! Pierwsza! Brawo dla Was i wielkie dzięki za pomoc kolejnej biedzie :*)1 point
-
Dziękuję z ciepłe słowo, Eliczku. :-) Chciałam wrócic i wiedziałam, że wrócę. A przecież miałam już na Dogo swoje Dobre Miejsca. Dobrej niedzieli dla Wszystkich.1 point
-
Już nie Baca . Teraz to jest, o ile dobrze zapamiętałam, Puniek . Psiak trafił tak, że lepiej nie mógł. Zarówno Pani Monika jak i Pan Jarek to wspaniali, ciepli i pozytywnie zafiksowani na punkcie psiaków ludzie. Dwa psiaki w domu, cudowne, zadbane, pozytywnie nastawione na nowego kolegę. Puniek chudy, że strach. Na pewno z pasażerami na gapę w futrze i nie tylko. Kąpiel już mu pomogła a wizyta u weta na pewno pomoże jeszcze lepiej. Wet w poniedziałek. Państwo nawet uradzili, że pójdą do takiego co ma gabinet trochę dalej od ich domu ale za to nie ma tam schodów, żeby się Puńkowi lepiej tam weszło . Psiak już w miarę swobodnie czuje się w domu, wiadomo, zagadką na razie dla niego są panele i kafelki na podłodze. Najlepiej jest na dywanikach . Najcieplej w łapki i pazurki nie stukają o podłoże... Za to w ogrodzie jest super całkiem. Nawet dziś, choć u nas lało jak z cebra chętnie wychodził do ogrodu . A tak w ogóle to Puniek jest najszczęśliwszy czując człowieka przy sobie. Ten człowiek może głaskać, może tylko być. Ważne żeby on czuł jego obecność, żeby mógł się po prostu przytulać... Reasumując psiakowi trafił się super dom, na pewno miłości i opieki mu tu nie zabraknie. Jak macie jakieś pytania chętnie odpowiem... Aaaa, zasugerowałam p. Monice zarejestrowanie się na dogo i pisanie z pierwszej ręki o Puńku. Może to zrobi? Zrobiłam tylko 4 niezbyt udane fotki / zapomniałam aparatu i są z komórki/... Na fotkach tak bardzo nie widać jaki on chudziutki ale naprawdę skóra i kości z niego plus dużo sfilcowanej sierści... Niestety się poruszył... Jestem u siebie1 point
-
Zdjęcia ze schroniska Zdjęcia Teosia z pierwszego dnia pobytu u \Szafirki Teoś po SPA Teoś odżył! http://www.dogomania.com/forum/topic/340485-teoś-kolejna-zamojska-bieda-liczy-na-cud/?do=findComment&comment=171867081 point
-
Piękne psy, krajobrazy i wiewiórka:) Aż nie wierzę, że tyle czasu mnie tu nie było:/ Trzymam kciuki za zdrowie suń. Co więcej mogę...:/ W tym wieku też nie zdecydowałbym się na operację, ale znam weta, który operował starsze psy. W ogóle najlepszy wet jakiego spotkałem, a dopiero co niedawno studia skończył. Praktyki miał w "mojej" lecznicy, a rok temu wrócił pod Warszawę. Zajmował się moim Aresikiem i pewnie tylko dzięki niemu dożył prawie 18 lat w całkiem niezłym zdrowiu.1 point
-
1 point
-
1 point