Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 01/28/17 in all areas
-
Suńka świetna, bardzo kontaktowa, grzeczna, spokojna. Uwielbia człowieka, jest bardzo przyjazna wobec innych psiaków. Nie może się nacieszyć ogrodem: chodzi, węszy, zwiedza.. ale jak tylko cmoknę czy przykucnę, to już pędzie do mnie:) Trochę jej jeszcze powycinałam i wyczesałam dredów i kołtunów z łap, za uszami i z grzbietu (wet z asystentem skupili się na zadku i ogonie i tam zrobili ogrom dobrej roboty). Suńka cierpliwa, na wszystko pozwala. To ważne, bo sierść ma bardzo gęstą.6 points
-
Tylko durnie mogą marnować czas i pieniądze na jakieś naukowe wywody, czy zwierzęta czują, czy są inteligentne itp. - zawsze diabli mnie biorą, jak słyszę o kolejnych rewelacjach, że jakieś zwierzę okazało "ludzkie" emocje. Dla normalnych to oczywiste, że zwierzęta są często wrażliwsze od ludzi. Alaska tak pięknie pokazuje, jak inaczej się czuje w nowej sytuacji, wreszcie dobrej sytuacji :)4 points
-
Psiaki już grzeją się na posłankach. Puchatka wyszła z auta i jak mnie zobaczyła, to na śniegu od razu położyła się na plecach i domagała głaskania. Teri zaczął od wąchania żywopłotu, ale jak go pogłaskałam, to od razu skoczył na mnie przednimi łapkami i chciał by głaskanie nie miało końca. Psiaki bardzo radosne i przytulaśne, będziemy się miziać i miziać, ale najbardziej w poniedziałek jak już będą czyściutkie :) Teraz odpoczywają po podróży, powitaniach i kolacji.3 points
-
A ja przez chwilę myślałam, że ta zbieraczka, jak druga Cruella Demon (101dalmatyńczyków), jakoś omotała wszystkich i zabrała szczeniaka. Cóż, skojarzenia bywają zaskakujące ;)3 points
-
Kolejny radysiak . który skradł moje serce. Zagubiony i bardzo smutny malutki Korniczek. Oto co napisały o nim wolontariuszki : " KORNIK - długi rudzielec na krótkich nogach; jamnik długowłosy w rodowodzie gwarantowany. Mądrze i poczciwie patrzy mu z oczu. Nie chciał co prawa zawrzeć z nami znajomości na początku: wraz z kojcowym kolegą nakręcali się jeden przez drugiego i przysięgali, zę będą obaj walczyć do krwi ostatniej, a nie dadzą się złapać i nie wyjdą z kojca. Jak to bywa najczęściej - domniemana agresjaokazała się lękowa. Poza kojcem Kornik okazał się po prostu starszym, dobrym, zagubionym pieskiem. Nawet jak się cofałyśmy, sam do nas podchodził, byle bliżej. Widać po nim, jak bardzo pogubione są te psy, które trafiają do schroniska - i jak często ich ogromny ból i tęsknota zamienia się w rozpaczliwy krzyk. Tak jak u Kornika. Kornik ma ok. 8 (może ciut więcej?) lat. W schronisku przebywa od grudnia 2015r. " Schron opuścił w czwartek i przez dwa dni przebywał u Pani Ireny , która od lat wspiera i pomaga psiakom a dzisiaj przeprowadza się do hoteliku u Murki. Razem z Korniczkiem bardzo prosimy o pomoc w utrzymaniu i obecność na watku. A oto Nasz bohater : 23.09.2017 r Korniczek pojechał do cudownego domku. Nareszcie znalazł swoją przystań na resztę życia. Powodzenia i szczęścia śliczny Korniczku.2 points
-
Mambusia ma dzisiaj dzień pełen wrażeń. Najpierw jedna rodzina, a teraz właśnie odwiedziła ją druga. Ważą się jej losy. Ale jakby wyszło wszystko ok, to byłoby super. Trzymajcie kciuki za nią i za intuicję elficzkowa. :) Tymczasem rodzinka ma się dobrze. Klusie rosną, powoli otwierają oczy, a Czekoladka... no sami zobaczcie :)2 points
-
Dopiero dziś przeczytałam... :( :( :( Byłam z Szarikiem od początku. Strasznie, strasznie przykro, ale przecież Lilu i my wszystkie dałyśmy mu kawał dobrego, fajnego życia. Zaznał miłości i radości życia a nie umarł np przypięty łańcuchem do wanny... Dziękuję Lilu i wszystkim za wszystko co zrobiliśmy dla tego naszego wspaniałego rudzielca. Tworzyłyśmy tu naprawdę fajną ekipę i Szarik tylko na tym skorzystał.2 points
-
A dziś wieczorem Dolarek pomachał do mnie ogonkiem:) On zawsze się bardzo wydziera jak idę wypuścić go wraz z Miła z boksu - próbuje mnie ponaglać. Więc ja specjalnie trochę przeciągam otwarcie bramki i czekam aż się trochę uspokoi, próbuje z nim jakiś kontakt złapać, żeby się trochę oduczył tego dziamgania. To jest przeważnie ok. minuty, ale działa. Zależy mi też, żeby nie było tak, że otwieram boks i Dolar wypada jak oparzony, ciesząc się, że "udało mu się obok mnie czmychnąć". Więc po otwarciu zanim obydwoje wyjdą to podkarmiam je smaczkami, głaskam itd. Na początku Dolar bardzo się wtedy niepokoił, bo chciał wyjść z boksu, a tu jakaś przeszkoda. Ale dość szybko zrozumiał, że nie chcę mu zagrodzić drogi, tylko poczęstować smaczkami i życzyć wesołej zabawy. I dzisiaj tak przy tej otwartej bramce podbiegł do mnie z machającym w górze ogonem:) Dał się też wygłaskać po całym pysiu, a nie tylko końcówce. I czasem już chodzi za mną, dosłownie za moimi nogami (pewnie smaczki czuje z kieszeni, he, he). To chyba podpatrzył od Miłki, bo ona tak robi notorycznie:)2 points
-
W tej kwestii mogę powiedzieć ,że Morisek prawie już nie odbiega od psa normalnego...wie,że w kuchni zawsze coś pysznego kapnie do pyszczka. Jak jest sam,to nawet dosyć swobodnie porusza się po kuchni. I ja się cieszę,że pomimo strachu,który ma jeszcze ciągle w sobie,to nie zaszywa się na zbyt długo na dole. Przy każdej okazji mąż zagaduje Moriska i różne bajki mu opowiada...ostatnio jakieś łowienie ryb było,chociaż wędkarzem mąż nie jest..hihi..coraz częściej udaje mu się przyciągnąć Moriska do swojej ręki. Rozgośćcie się u Moriska dziewczyny,raźniej nam będzie iść pod tą górkę. Witaj Gusiaczku, Postępy niby duże,ale jakże malutkie patrząc na to co przed Morisem jeszcze. Niemniej cieszymy się jak dzieci z każdego jego ruchu w normalną stronę. A kocyki? tak,taki sam...miałam ich trochę..na bazarkach sprzedawałam,trochę rozdałam,kilka moje pieski zużyły i jeszcze chyba mam dwa takie nowe...hihi Fajnie,że jesteś Myszko i dziękujemy za kciuki, są nam bardzo potrzebne. Czujemy się z mężem jakbyśmy po latach znów mieli dziecko do wychowania...hihi. Wszystko w domu kręci się wokół Moriska,a to czy jadł,co robił,czy kupka,czy coś go nie spłoszyło,ile razy podszedł do ręki,co nowego było, itd...hihi Żyjemy niby normalnie,wszystkie czynności jak zawsze,ale przy nim trzeba w zwolnionych obrotach,chodzimy wolniej,sięgamy po coś wolniej,rozmawiamy delikatniej,bo zaraz się płoszy i ucieka.Przy Morisku na swoje psy nawet huknąć nie mogę. Zaciekawiony się robi tym co go otacza,co nas niezmiernie cieszy,ale zawsze ostrożnie bada teren przed czymś nowym.Przy mnie raczej nie chodzi już na ugiętych łapkach,choć też się płoszy jak niedawno przy wyciąganej blisko niego szeleszczącej reklamówce.Pakując paczki zwabiłam do salonu i miał okazję zapoznać się bliżej z różnymi foliami i szelestem toreb. Widzę,że jest mądrym i pojętnym pieskiem.Zachęcamy,pokazujemy różne rzeczy,żeby spokojnie poznał człowieka i życie domowe,ważne,że się otwiera .I póki co nieważne,że tylko przez brzuszek się poznajemy bliżej.2 points
-
To moje ręce i ja je oddam tylko w dobre domy1 point
-
Joanko, dawno mnie nie było na wątku, mea culpa. A jak weszłam, to takie smutne wieści :( Bardzo Ci współczuję, bardzo. Twoja Misia była taka, jak moja Kitka. Ten sam charakter, niezłomność, niezależność, odwaga- i też raczysko :( Ale może teraz razem siedzą sobie na skraju tęczy i gadają, jak najlepsze kumpele?1 point
-
Joanko podpytaj swojego weta o krople na kark dobre dla kotów i psa. Ja takie kupuję bo moi weci mnie tak kiedyś namówili. Niestety nie pamiętam co to za krople :-(. A piszę o tym dlatego, że kupuję opakowanie dla dużego psa, weci mi je rozdzielają do strzykawek na moje aktualne zwierzaki / teraz było na psa i 4 koty/ i tym sposobem płacę np. 28 zł. za krople dla wszystkich zwierzaków. A jakbym kupowała tak oddzielnie na koty i psa to zapłaciłabym majątek.1 point
-
Dziękuję szafirko za relację. Biedulek, jak o musiał marznąć w te mrozy :(. Dzisiaj nareszcie ogrzeje kosteczki :)1 point
-
1 point
-
Henius jak bralismy go ze schroniska to tez cos mial z lapka.1 point
-
. Dużo śpi, pewnie odsypia tułaczke i te mrozy no i moze jeszcze odsypia wczorajszą narkozę.1 point
-
Miałam kolejne dwa telefony w sprawie Mamby. Pierwszy - suuuper, naprawdę dom brzmiał ekstra. Tylko co z tego, jak jeszcze tego samego dnia zasięgnęłam języka i okazało się, że owszem: kobieta na wizytach wypada suuuper, ale jest zbieraczką i po adopcji nie ma się kontroli nad tym, ile ma psów i co się dzieje z psami. Czasem awanturuje się i nie chce wpuścić do domu, a czasem psy chowa. Niby psiaki zawsze są zadbane i nie ma podstaw do interwencji, ale jednak jest zbieraczką - potwierdzają to także sąsiedzi. I choć wszystko super-pięknie przez telefon brzmi to jednak po tych różnych historiach Mamba tam nie trafi. Drugi telefon. Pan z Kraśnika. Na razie jesteśmy pod telefonem, ale dom brzmi dobrze. Zobaczymy, jak wypadnie wizyta. I nie wiem, czy mogę pisać już, czy nie (nie chcę zapeszyć) - ale napiszę. Dzisiaj Mamba ma gości. Nieśmiało proszę o kciuki ;) PS: Nie chcę też zapeszać, ale na razie wszystko zaliczam na 4 i 5. Co prawda najgorsze przede mną, ale jakby się udało, to za dwa tygodnie będę mieć koniec kolokwium oraz egzaminów i wrócę do normalności.1 point
-
Spa umówione na poniedziałek, też mam nadzieję, że obędzie się bez golenia. Karma, za którą zapłaci fundacja zamówiona. Mięciutkie legowiska uszykowane. Teraz niech tylko psiaki dojadą bezpiecznie :)1 point
-
Ostatnie wieści poświąteczne były bardzo dobre, Musia powolutku robi postępy w zostawaniu samej, i w ogóle ma się bardzo dobrze :) Była w czasie Świąt z wizytą u rodziny swojej Pani, bardzo dobrze się odnalazła "w gościach", trochę wymęczyła starszą sunię rezydentkę i koty chęcią zabawy ;) Podróż też zniosła nieźle, prawie bez wymiotowania ;) Wydaje mi się, że świetnie wpasowała się w swoją nową rodzinę i sądząc po zdjęciach i opisach, ma się naprawdę bardzo dobrze :)1 point
-
1 point
-
Usiata, ja Ci serdecznie gratuluję, że znalazłaś w końcu specjalistę najwyższych lotów. Ty jednak się zabezpiecz i spisz wszelakie umowy i intercyzy i inne kontrakta i akta aby ta osoba wywiązała się z powierzonej jej, z wszech miar odpowiedzialnej i rzutującej na życie i pożycie wielu osób terapii. Wiesz jak jest. Ktoś się porywa, bo sądzi, że wie, że da radę, bo skoro ma rację i postawił diagnozę, to wiadomo- udźwignie ten ciężar ale może się okazać, że to jednak ciężar przekraczający możliwości tego specjalisty. Lepiej wtedy mieć świstek, który zmobilizuje speca do roboty. Ty wiesz...bazarki i kwestie finansowe zostaw nam. Ogarniemy temat. Byle tylko terapia przyniosła oczekiwane rezultaty Ło dżyzas, ten z udziałem 76 pojazdów? Czy ten z udziałem osobistości o podobnym stanie ducha, co Halyna? (co zresztą tłumaczy jej obecność w tym aucie)1 point
-
Problem dzis stanowiły dwa duże ( wielkosci owczarka samce ), które były w miejscu gdzie łapałyśmy sunie. Jeden bardzo poważnie na mnie warknał, prawie posikałam sie w majtki.1 point
-
Ależ się cieszę, że chociaż jedna bida już zaopiekowana :) I takie krzepiące są wieści o ludziach bezinteresownie pomagających - miód w serce :) Jutro wiele ciepłych myśli w Waszą stronę, żeby się udało i drugiej pomóc.1 point
-
1 point
-
Cieszę się, że się odezwałaś. Niestety, życie nam pisze coraz to nowe scenariusze, nie zawsze komediowe. Mój brat, też ma teraz kłopot z mocno starszymi i coraz bardziej chorymi rodzicami żony. I też na odległość - Warszawa - Lębork. Nie jest to tak daleko, jak w Waszym przypadku, ale łatwo nie jest. Rodziców brata i moich, już dawno z nami nie ma. Cieszą pozytywne psie sprawy. Dobrze, że mamy psy w dodatku póki co, zdrowe, młode, wesołe. Psy zastępują nam dzieci, które dorastają, rodziców, którzy odchodzą, dają odskocznię od problemów i kłopotów. Cieszmy się tym. Takie jest życie. Zawsze coś przemija, coś się zaczyna.1 point
-
Ho, ho, ho 32 kg żywej wagi, chłopak słusznej postury , chyba że duża część tych 32 kg to "tłuszczyk radysowy" i trzeba go przerobić na mięśnie. Cieszę się bardzo że chłopczyk zdrowy, znajdzie prędko dobry domek Pani Wet super1 point
-
Ostatnio pozdrawiał wszystkich pędzący Jędruś ;) to dziś będzie Jędruś z koleżanką w płatkach śniegu ;)1 point
-
Biedny Loluś, nie dość, że senior, to jeszcze mini....... Taką karmę zjada mój malutki Czikuś - 14 lat. Lolcio podczas pobytu u mnie podjadał z Czikusiowej miseczki. Togusia chciała zmienić karmę Lolcia to zaproponowałam taką, jaka mu u mnie smakowała, a i kupencje były całkiem, całkiem, co jest bardzo ważne u Lolusia. Ale widać, że potrzebna jeszcze Czikusiowa miseczka bo z innej Lolcio nic chce jeść hihihi. Jest wielki problem jak potrzebna jest zmiana karmy, nigdy nie wiadomo jak zareaguje Lolciowy brzuszek i jakie będą koooopale.1 point
-
A jest jakiś wzorzec odpowiedniej ilości futrzaków ?:)bo zaraz się dowiem że kwalifikuję się pod zbieractwo :P kochanych łaputek nigdy dość do kochania :))))1 point
-
1 point
-
1 point
-
To naprawdę był ciąg szczęśliwych przypadków, niemal nieprawdopodobnych, jak w filmie, a nie w prawdziwym życiu. To, że weterynarka zajrzała akurat na stronę Fundacji Zwierzęca Arkadia szukając innego kota, i że to akurat ona leczyła Riko i usuwała mu zęba... Właściciele sądzą, że być może kot wsiadł komuś do samochodu (bo miał zwyczaj pakować się do auta) i został wypuszczony w Pszczynie.1 point
-
I jeszcze moja skromniutka stała poleciała1 point