Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 12/30/16 in all areas

  1. Kochani, dziękuję za tyle ciepłych słów w moją stronę,ale na prawdę nic sama bym nie zdziałała, gdybym nie dostała wsparcia od wielu osób. To jest zasługa na prawdę dużego grona ludzi i wsparcie z Góry,że nam się udało. Jesteśmy już w domku. Morisek- od dziś takie imię dostał od nas dawny Rudy.Ma nowy rozdział w życiu więc i imię nowe. W podróży nie mieliśmy z Nim żadnego problemu, siedział cichutko i zmieniał tylko boczki do leżenia. Noc dziś spędza w garażu-ma tam ciepło,leży posłanie, porozkładane koce,duża otwarta klatka z materacem-do wyboru,niziutki duży karton pełen piasku gdyby chciał siku,oczywiście pyszne jedzonko i woda.Jak wnieśliśmy do garażu,to siedział bez ruchu w małej klatce której podróżował i pewnie się czuje jakby porwali go kosmici.Przed chwilą zajrzałam do niego i zwiedzał już garaż,jak zagadałam to stał i słuchał.Zajrzę jeszcze,ale dziś dam mu spokój,niech odpoczywa. Jak już wiecie Morisek mnie ujął najmocniej z całej trójki i Jego los leży mi ogromnie na sercu.Dlatego też zdecydowaliśmy wspólnie z mężem,że damy mu dt.Przynajmniej spróbujemy. Pies jest dziki,bardzo bardzo mocno boi się ludzi i tylko przebywając blisko człowieka może się uda to zmienić.Mamy taką nadzieję. Murka gotowa była przyjąć Moriska,ale ma sporo pracy z tamtą dwójką i w czasie podróży uzgodniliśmy jeśli w podróży nie będzie problemów,to zabiorę na razie jego do siebie. Nie wiem czy dam radę,czy podołam wyzwaniu,ale będę się bardzo starać,żeby się poczuł bezpiecznie i nie żył już w ciągłym strachu jak było do tej pory. Na dzień dzisiejszy nie wiem również jak długo Morisek będzie mógł mieszkać u mnie,ponieważ od wielu spraw to zależne,ale o tym już później. Złapanie Moriska,to było mega,mega wyzwanie.Aż sama nie dowierzam,że się jednak udało. Szukałam pomocy i udało się znaleźć Wspaniałych Ludzi,którzy nie odmówili pomocy i zjechali się do Tomaszowa z różnych stron Polski z bardzo,bardzo daleka.Nie chcieli jednak by o nich pisano,chcą być anonimowi, dlatego też nie mogłam nic pisać o naszych planach. Dziś już jestem strasznie zmęczona i pozwólcie,że szerzej o akcji napiszę jutro,a dziś tylko w skrócie. Jamora tym razem nie było. Moriska udało się złapać na strzał oddany we wcześniej zbudowanej przez nas ogromnej "budzie" w której się znalazł. Człowiek,który celny strzał oddał jechał z drugiego końca Polski(dosłownie).Zrobił,to całkowicie Gratis!Chce pozostać anonimowy i ja to uszanuję. Ludzie,którzy przyjechali również z daleka, z odległych stron kraju,żeby przygotować teren i całą resztę do akcji zrobili to także gratisowo. Napiszę tylko,ze Kłaniam się Im bardzo nisko i jestem Wszystkim Ogromnie wdzięczna! Było nas 9 osób. Koszta tej akcji jaki poniosłam,to koszt pokoi jakie musiałam wynająć dla 8 osób.Część z nas było 2 noce.Zapłaciłam 330zł,ale nie wzięłam żadnego rachunku i tę sumę muszę wziąć na siebie robiąc jakiś bazarek. Myślę,że dziewczyny z Tomaszowa,które znają Morisa potwierdzą,że nie poradzilibyśmy gdyby nas było mało. Za nasz dojazd i powrót z Moriskiem mąż ma zapisane km i paragony z cpn. Mąż padł już,a ja idę jeszcze do Moriska i również uciekam. Podziękuję bardzo mocno cioci elficzkowej za nieocenioną pomoc na miejscu i całokształt! Dla Tyś(ki),że pokazała światu Te psiaki i że na własne oczy mogliśmy zobaczyć jaki jest ogrom problemów tam u Nich! Dla shoto,za pierwsze akcje i pomoc Jamorowi! I ogólnie Dziewczynom,że psiaki z głodu nie poumierały! Dla Wszystkich odwiedzających wątek za wsparcie finansowe,psychiczne ,rady i mocne kciuki!
    6 points
  2. Poker,dokładnie tak..nie wszyscy,ale znaczna większość z nas była grupą psiolubnych "wariatów". Z grubsza troszkę relacji . Z opowieści Jamora wiedziałam, że obszar po jakim poruszał się Moris był bardzo rozległy.Nie znając bliżej zwyczajów Morisa,ani terenu miasta, na wstępie założyliśmy,że w małej grupie nic nie zdziałamy. Przy wcześniejszym łapaniu strzał nie był możliwy zupełnie,zbyt duże ryzyko.Uzgodniliśmy,że trzeba wykorzystać i przygotować te tereny częściowo ogrodzone i opcję strzału wziąć pod uwagę.Okres po Świętach,kiedy ruch jest mniejszy w tej okolicy miał duże znaczenie,wygodniej też było w tropieniu i rozpracowaniu kryjówek Moriska.Jak się później okazało było ich bardzo wiele. Całość tej akcji zorganizowała się wręcz expresowo. W biegu kupiłam dużą klatkę dopasowaną do mojego samochodu,który się zepsuł po przejechaniu 70km i trzeba było zawracać do domu,przepakować do samochodu męża,zmienić klatkę na mniejszą i dotarliśmy już jako ostatni. Nieustannie tropiliśmy Morisa,poznawaliśmy jego drogi poruszania,robiliśmy zasadzki,uszczelnialiśmy ogrodzenia na placach i zbudowaliśmy dużą "budę" gdzie była sterta żelastwa,bo tam Morisek najczęściej sypiał i odpoczywał.Właśnie To miejsce uznaliśmy,że będzie najlepsze żeby go złapać.Morisek uważał jednak inaczej i przestał tam przychodzić. W kolejnych kryjówkach,gdy my tylko coś "ulepszaliśmy",to Moris od razu udawał się w inne.To było niesamowite,że nawet najmniejsza zmiana powodowała, że "nowość" zaraz wyczuwał i tam już nie wracał. Z wielkim bólem,ale nie dostawał jedzenia w miejscu wcześniejszej stołówki i uparcie kładliśmy pachnące rzeczy do dużej "budy",że się przełamie i z głodu zacznie tam wchodzić.Jednak nie wchodził.Traciliśmy powoli nadzieję z "budą",traciliśmy Moriska z oczu wiele razy,wiele razy nas zmylił i w pole wyprowadzał.Nauczył się tego widać perfekcyjnie,żeby móc odpocząć i przetrwać tyle lat.To bardzo czujny i inteligentny pies. Była sytuacja.że mieliśmy Moriska na zamkniętej posesji,ale ogrodzenie blisko 1,50m nie było jemu przeszkodą. Mróz,śnieg,mordercze kilometry i godziny na nogach dawały porządnie w kość wszystkim, o nerwach nie wspomnę.Przemoczeni,zziębnięci po kilku godzinach snu ruszaliśmy dalej reperować płoty,robić barierki i mieć na oku Moriska. Udało się,z głodu ,zmęczenia zaskoczył. Zbliżała się zerowa dla nas godzina,wszyscy na stanowiskach wcześniej rozdzielonych i przyszło najgorsze....ostatnie minuty,jesteśmy tak blisko.... Dzwoni telefon.....babcia z rowerem!...słabo....lepszej godziny do karmienia wybrać nie mogła....masakra!....elficzkowa ratunku!...pędzi ratować wszystko!...babcia cwana,zauważa nasze "uszczelniacze" ,wypytuje,podejrzewa łapankę,znów jej się "odwidziało"... stoi 20 minut!...a my już się tylko modlimy,żeby chociaż elficzkowej udało się zmylić,bo na prawdę i prośby czasu nie ma...jeśli zagwiżdże,Moris wyleci i wszystko spalone.....w tamtej chwili ja bym słowa z siebie nie wydusiła.....udaje się elficzkowej!...babcia opieszale,ale się jednak oddala... Zaczynamy...10 minut i mamy Moriska! Teraz jak to piszę,to mi znów ręce latają....."Widmo" babci i Jej córy po telefonie elficzkowej od początku nad nami wisiało,że wpadnie i psiaki rozgoni. Jeśli ktoś wcześniej nie zrozumiał dlaczego data Jamora była ukryta...właśnie dlatego.Pisać nie mogłyśmy,bo wątek czytany i nam groziła,że nie pozwoli psów zabrać,rozgoni...na wieść o tym sam Jamor powiedział,że babcia z miotłą przywitać może. Do ostatniej chwili było pod górkę,co rusz jakieś problemy,ale to już mamy za sobą. Złapanie Moriska było trudne,ale wyprowadzenie jego na prostą nie wiem,czy nie będzie jeszcze trudniejsze. Dlatego zwracam się do Was znów z wielką prośbą,tym razem o trzymanie kciuków za Moriska i za mnie.
    5 points
  3. Kochana, za bardzo wszystko bierzesz sobie do serca i szukasz winy w sobie - niepotrzebnie! Wiara w Ciebie jest rzeczą dla mnie naturalną, bo tam gdzie jest dobro i chęć jego niesienia tam sercem jestem i ja. Natomiast nie wierzę łachudrom w wieloaspektowym tego słowa rozumieniu ;) Nadziei na lepszy rok życzę! :)
    3 points
  4. Jędruś ma minkę jak taki wielki psi urwis, uwielbiam takie minki. Śmieją mu się oczy, uszy nastawione w pogotowiu i czekające na komendę np. "spacerek", "idziemy" "zabawa" lub tym podobne. I brakuje mu tylko jednego w tej chwili.....utwierdzenia się w przekonaniu że jest bezpieczny i kochany. A kiedy to nastąpi to wykorzysta cały swój potencjał i będzie cudownym, aktywnym psiakiem na każda pogodę i niepogodę.
    3 points
  5. wow...i ja dopiero dzisiaj na spokojnie usiadłam 'do lektury' Jesteście naprawde niesamowite...Pieski sa bezpieczne. Wręcz nie do wiary, że jedna osoba potrafiła osiągnąć tak wiele- bo przecież to Ty WiosnaA zmotywowałaś ludzi do wpłat i udziału w akcjach.... Podziwiam Twoją determinacje i zorganizowanie. Serce masz ogromne- mam nadzieje, że Morisek doceni to i pokocha Cie równie mocno jak Ty jego... Trzymam kciuki za oswajanie <3
    2 points
  6. .. to ja ....chwyce gitarre ! i tez zaskarze Barbarre ..Orkan a jak! moze mi pomoze ptak niebieski ptak. ...ojooojjj nie to zdjecie....
    2 points
  7. Dziś przedstawiam Jędrusia i jego spanko :) Jędruś bardzo lubi gdy przykrywam go na dobranoc kocykiem :)
    2 points
  8. Mam kilka kapsułek probiotyku, to mu wydam. To na pewno skutki chemii, wyjałowienie organizmu. Ale wydaje mi się, że sierść się poprawia już:)
    2 points
  9. No to ja podam Wam powód do otwarcia butelki szampana i upicia się !!! RUDY JEDZIE DO DOMU, DO WIOSNAA !!! A ponieważ to pies wyjątkowy i niezwykle inteligentny jedzie do domu mercedesem ! Widocznie Rudzik czekał na to auto bo inne nie zasługiwały na jego obecność w nich. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu ludzi (którzy chcą pozostać anonimowi ) z różnych stron Polski, Rudy mógł dzisiaj opuścić to okropne miejsce, które dotychczas było jego domem. Przez trzy dni Rudy dał nam nieźle popalić. Tak jak pisałam to niezwykle inteligentny pies. Wystarczyło przestawienie kilku palet z miejsca gdzie sypiał i Rudy już tam nie wracał. WiosnaA była kłębkiem nerwów ale to Ona nadzorowała całą akcję i spisała się znakomicie ! Chcę Wam też powiedzieć, że przez te trzy dni nic nie zostało nam oszczędzone: mróz, śnieg, zimno, ślisko,bieganie w nocy za Rudym, który doskonale wiedział, że go śledzimy i robił sobie dłuuugie wycieczki oraz dziwne zbiegi okoliczności i spotkania z ludźmi z którymi akurat wtedy nie chcielibyśmy się spotkać ( przypadkowe spotkanie z Karmicielką o mały włos nie doprowadziło do klapy całej akcji ). Anula - upijamy się razem !!! Naprawdę jest powód ku temu !!! Ps. Wiadomość z podróży Rudzika: jest bardzo grzeczny ! No nie dziwię mu się, obok niego siedzi przecież WiosnaA, która zakochała się w jego oczach !
    2 points
  10. Morisek tak w budce leży,...niewyraźne,ale co tam,wstawię.... główka już częściej zwrócona do wyjścia niż schowana do tyłu. Dalej nic nie je....gotuję świeżutkie udka z kurczaka,może się skusi.
    1 point
  11. Tak,po strzale,który go trafił jak znalazł się w tej budzie w środku,zrobił kilka ruchów i padł. Ta "buda" była bardzo długa,szeroka,na zdjęciu nie widać tego... to czarne z przodu to klapa, którą zastawiliśmy aby nie wybiegł. Do filmu niestety ani głowy ani rąk wolnych nikt nie miał....byłoby co oglądać,..np.jak przez płoty dziewczyny skaczą...hihi..żeby Moriska z oczu nie zgubić.
    1 point
  12. Dzieki Agnieszce ktora bardzo mi pomaga na miejscu mam dwa zdjecia Tangusia z telefonu- reszta zdjec z dzisiaj z aparatu bedzie po Nowym Roku.. Tango tak dziwnie rozkłada te uszka - byc moze ma tam stan zapalny, gdy juz pryjedzie blizej krakowa musze zajrzec u weta do tych ucholków.. Aga mowi ze Tango to bardzo kochany i poczciwy pies... Juz go kocham..!
    1 point
  13. Wczoraj wyszedł na chwilę z małej klatki,może zbadać teren w garażu, czy jest możliwość dać nogę,nie wiem. Siedzi cały czas w tej co podróżował,nic nie jadł,nie wiem czy pił,wychodził dwa razy na siku.Podchodzę na metr do niego, to odchyla na bok główkę i leży bez ruchu,boi się biedak.Ma ciepło i niech odsypia swoją tułaczkę,powolutku będziemy się poznawać. Przed chwilą mąż opowiedział mi sen jaki dziś miał...hehe...że Morisek bawił się z naszymi psami na górze i buźki mężowi dawał,ale zaraz mąż sobie przypomniał,że Moris przecież jeszcze nie szczepiony,że dopiero co przyjechał. Ciekawe kiedy w realu taki moment nadejdzie,czy w ogóle to będzie możliwe. Morisek wyglądał na dużego psa,sierść stercząca na szyi i klata wyglądała na dużą,ale faktycznie to maluch,a raczej średniak z 16kg na oko,szyja chudziutka.
    1 point
  14. To jest ta sunia, Malagosku. Trafiła na Przystanek w połowie listopada, potem nawiała, potem znowu została złapana. Teraz po kastracji, czeka na dom. Jest nieufna i wystraszona, ale pomału się oswaja. Trochę wygląda jak Twoja dawna tymczaska Wanilka.
    1 point
  15. Anulko dziękuję. Bibi ma włóczkowy ocieplacz - zakładam jak jest rzeczywiście zimno - wczoraj było dość ciepło. Dziś udziergam jej inny, taki bardziej dostosowany do figury. Bibi ma nietypową figurkę i rozmiar: jamnicze są dla niej za wielkie, yorkowe zakrywają plecki. Takie krótkołapne psiny chyba najbardziej marzną w gołe brzuszki - Bibi ma długie suteczki, pewnie wykarmiła niejednego malucha, to jeszcze z centymetr bliżej ziemi. Tym razem zacznę od pupy i spróbuję bardziej zabudować na brzuszku, bo podobno idą mrozy :-( A cała reszka... proszę mnie nie zawstydzać, przy Was nie mam żadnych osiągnięć...
    1 point
  16. A czy Halinka posiada odpowiednie środki na prawników ( sądzę że jeden to mało,biorąc pod uwagę choćby rozmiar orkanu Barbara). Jeżeli nie to proponuję zrzutkę na ten cel. Wprawdzie Halyna nie jest bezdomna ale cel jest szczytny. A co, jakiś orkan będzie doprowadzał naszą Halinkę do takiego stanu!
    1 point
  17. Jaki cudowny zbieg okoliczności,że Małgosia znała właścicielkę labki i wpadła na pomysł ,że to może właśnie ta sunia. Czasami cuda się zdarzają.
    1 point
  18. Dzięki takim Ludziom, jak Wy, świat jeszcze nie zwariował <3 Powodzenia, sercem Wam kibicuję i wspieram serdeczną myślą.
    1 point
  19. No to się działo, oj działo, a nawet strzelało. Nie bez powodu powiedziałam, że jesteście dzielne :) Czyta się te opisy prawie jak powieść sensacyjną. Wielgachne dzięki także dla anonimowych pomocników ! Spokojnej nocy i kolorowych snów Wiosenko :) Morisku już możesz się nie bać, już będzie tylko lepiej :)
    1 point
  20. Choć wobec tragicznego końca Zdzisia powinnam zachować powagę, jednak nie potrafię. A czy znane są okoliczności tego dramatu ?
    1 point
  21. Ja takoż abstinentus więc pójdę w Twoje ślady Gusiaczku :) Ponoć nie piją nic ani, ani ci, co miłością są pijani. A ja pałam miłością do Was kochane, dzielne, uparte Dziewczyny
    1 point
  22. Witam Panie bardzo serdecznie i jeszcze raz dziękuję za miłe powitanie. Dzisiejszy dzień minął spokojnie. W domu jest bardzo spokojna, cały czas jeszcze wystraszona. Spacery widać sprawiają jej przyjemność i zwykle po powrocie troszkę zwiedza mieszkanie. Na pewno minie sporo czasu aż poczuje się pewniej. Mam jednak nadzieję, że zaufa nam i że zdołamy przeżyte traumy wymazać z jej pamięci. Zdjęcia postaramy się zamieścić jutro.
    1 point
  23. Troszkę kawałek ale po Nowym Roku może by się udało - jeśli nikogo nie znajdziesz.
    1 point
  24. Tragiczna śmierć Zdzisia dla wszystkich (oprócz Halyny, oczywiście) była okrutnym doświadczeniem (ciągle śni mi się jego nieszczęsne ciałko leżące na parapecie), dlatego też, aby choć na chwilę zapomnieć o bolesnych przejściach, postanowiliśmy spędzić święta nad morzem. Przez trzy dni i trzy noce Halina kąsała Barbarę. Orkan Barbarę. W efekcie: trzy razy puściła pawia w aucie, skarżyła się na palpitacje i bezsenność. Wściekła na swoją bezsilność (Barbara okazała się silniejsza) Halynka postanowiła złożyć zawiadomienie do prokuratury. Będzie skarżyć Barbarę...Orkan Barbarę...
    1 point
  25. Naprawdę wraca wiara w dogomanię przy takich akcjach:) Ciężko wyrazić słowami niesamowitość Wiosny i jej ekipy. Jestem bardzo ciekawa jaki będzie Rudy. To naprawdę super, że WiosnA mogła go wziąć do siebie. Łatwiej będzie ogarnąć dzikuski jak będą rozdzielone. Ciężko by nam było z trzema gryzakami;) U suniek bez większych zmian: Tinka już sama wychodzi z budki i czeka na spacer, a Liska w drugą stronę - owszem, chętnie by wyszła na spacerek, ale bez smyczy (podchodzi pod bramkę boksu, ale nie daje się zapiąć, ucieka mi po kątach). Muszę chwilę poświęcić zanim uda mi się ją zapiąć zachowując resztę palców w zdrowiu;) Dzisiaj odrobaczyłam niuńki drugi raz (koszt to 5 zł dla Tinki i 5 zł dla Liski, ale nie musicie o razu przelewać, szkoda kasy za przelewy), pochowałam tabletki w porcjach karmy z puszki i skarmiłam obie z ręki pilnując aby zjadły co i ile trzeba. Co do imienia dla Liska to może Lilka?
    1 point
  26. Dziewczyny, jak ja Was.... ach! Wywołałyście u mnie morze łez. Bardzo szkoda, że musiałam się rozchorować i nie poznałam tak Cudownej Osoby, jaką jest WiosnaA i na nic się zdałam.... ale ryczę... to niesamowite, że ktoś zainteresował się jakimiś dzikunami z Tomaszowa... Jesteście wspaniałymi Ludźmi... nawet nie wiem, jak się Wam odwdzięczyć. Po prostu odjęło mi mowę - a rzadko mam tak, że nie wiem, co powiedzieć... Dziękuję, dziękuję, dziękuję! Momentalnie wyzdrowiałam! RUDY! Ty wiedziałeś na kogo czekasz :) Cwaniaczek :) WiosnaA musiała osobiście po Ciebie przyjechać, taki z Ciebie celebryta i królewicz! :) ACH! Dziewczyny! Moja wdzięczność jest nie do opisania! Jestem dzisiaj najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi! PS: Ale i tak nie wybaczę, że nic nie mówiłyście! Chociaż zaprosiłabym na ciastko, herbatę, cokolwiek! Przecież od dzikusów mieszkam jakieś 15min szybkiego marszu. Tzn... mieszkałam! Bo dzikusów już nie ma! NIE MA! Jezu, jak to brzmi! Nie wierzę!
    1 point
  27. Postaram się udziergać :) następny bazarek. Zdjęcia mile widziane.Albo na PW albo na [email protected]
    1 point
  28. Ja również witam nowy domek Polinki, na który tak bardzo czekała Ile tu było nerwów, niepokoju - taka cudna malizna i bez własnej rodziny. Ale teraz już wiadomo, na kogo Polinka tak czekała Bardzo, bardzo się cieszę z domku dla Poli, dziękuję ulu i Jej Rodzinie za taką decyzję, mam nadzieję, ze będzie coraz lepiej! A jak dzisiaj mała księżniczka? Jestem teraz zajęta swoimi problemami, rzadziej tu zaglądam, nawet nie podziękowałam Wam kochane za prawie roczną pomoc i obecność na wątku Poli, za wpłaty, bazarki, ogłoszenia, skarbnikowanie, pomoc przy szukaniu osoby do wizyty, wizytę PA, za słowa otuchy, wiarę w dobra przyszłość dla suni itd.....- więc robię to teraz - DZIĘKUJĘ
    1 point
  29. No to już jest zdradzony powód do otwarcia szampana.Ja otwieram po 20 po nakarmieniu psiaczków aby przypadkiem po zaaplikowaniu sobie szampana nie zapomniało mi się.Naprawdę jest co oblewać,świętować.Wzniosę toast za Wszystkich,którzy tyle pracy,wysiłku umysłowego,fizycznego włożyli aby jedno istnienie uratować,oczywiście nic nie ujmując Tince i Liskowi/Likuni.
    1 point
  30. Melduje się na zaproszenie mdk8 . Znam tylko hotelik u kikou i tam są naprawdę super warunki dla staruszków ale niestety są koty :( Nie dziwię sią Ankarze , że już jej siada psychika :( Ja też nie dawałabym rady. Jak znajdzie się jakiś hotelik domowy dorzucę jakąś deklarację .
    1 point
  31. Ja też dołączam do grona dziękujących i zachwyconych - bez Twojej pomocy kajtek malutkiej Bibi prawdopodobnie już by nie było. Sunia ma ogromne wsparcie Cioteczek tutaj na dogo, ale to Twój dom stał się pierwszym bezpiecznym miejscem dla tego udręczonego maleństwa Aukcji na Siepomaga jeszcze nie zamykam. mamy czas do końca stycznia, może jeszcze ktoś wpłaci...
    1 point
  32. Ulu, witaj w "naszym świecie" ! Bardzo się cieszę, ze dotarłaś do nas, bo to daje nadzieje na informacje o Poli z pierwszej ręki, no i dużą szansę na zdjecia. Tak już mamy, że bardzo przeżywamy każdą adopcję, a najbardziej w początkowym okresie. Chętnie zobaczyłabym też zdjęcie Marleja, bo piszesz, ze wielkością jest prawie taki sam, jak Pola. Po cichu marzę o ich przyjaźni, bo wtedy czas oczekiwania na Wasz powrót z pracy, nie będzie się tak dłużył. Mam nadzieję, ze wkrótce wszystko się dobrze poukłada a czas zrobi swoje...
    1 point
  33. Przelałam z bazarku 100 zł dla Ergusia :) AgaG, proszę potwierdź tutaj, jak pieniążki dotrą.
    1 point
  34. Dziękujemy bardzo za serdeczne powitanie :-) Postaram się na bieżąco pisać o postępach naszej czwórki.
    1 point
  35. Dziękujemy ogromnie za życzenia! Święta minęły w domowej atmosferze, w gronie najbliższych nam 6 osób oraz dodatkowo: koteczki Gandzi mojej Agnieszki i labradorki Kenii. Figunia bardzo się przestraszyła Kenii, jak ta wypadła z samochodu zaraz po przyjeździe i galopem przebiegła z radości po całym domu. Na początku Fidze aż tchu z wrażenia zabrakło, ale jak odzyskała głos to szczekała, jazgotała, piszczała, warczała przed pół dnia :). Kotkę przywitała radośnie machając ogonem. Do ludzi Figa jest niezwykłe sympatyczna. Garnie się do każdego, wspina na łapeczki i prosi o głaskanie, czy to kurier z paczka, czy mój syn :) Rankiem odwiedziła wszystkie łóżka i witała gości. Ale na spacer najlepiej wychodzi się ze mną. Nie z Anią, która ze wszystkimi psami chciała wyjść do sadu, nie z Agnieszką, nie z Tomkiem. Bierze chyba przykład z Nutki, która jest w 100% "moim psem" :) I trochę już się zaokrągliła, nie straszą wystające żeberka i koścista doopka. Na kolanach u Agi: gif image hosting free image hosting Jako że przybyło psów (Kenia zostaje z nami do 10 stycznia) położyłam dodatkowe posłanko - kołderkę dziecięcą powlekłam w starą poszewkę. Oczywiście przetestowała je zaraz każda z suczek, a Figunia bardzo je sobie chwali: picture upload picture upload
    1 point
  36. Senduniu[*]... mam nadzieję, że tam, gdzie teraz jesteś jest Ci dobrze i zerkasz na nas zza chmurki opiekując się swoją Rodzinką... A my tutaj, na ziemskim padole też pamiętamy i mamy Cię w sercach...
    1 point
  37. Dla Modisia poszedł dzisiaj przelew ode mnie i Wiktora. Trzymamy kciuki za biednego połamańca i życzymy szybkiego powrotu do zdrowia :)
    1 point
  38. takich rzeczy się nie robi jak jest problem;) jeśli ona wie, ze na jej odwalanie ktokolwiek reaguje to będzie to robiła. najprościej by było postawić sprawę jasno: pies się przenosi i tyle. jego legowisko ląduje u was, tak samo jak i miski, zabawki, smycze, wszystko. ma swój kąt, pokazujecie mu go, możecie posiedzieć koło niego jak na legowisku leży, ale nie dajecie sobie wejść na głowę. gapi się? to niech się gapi. biega po domu, reaguje na dźwięki? budzicie się i odsyłacie go na legowisko. budzi Cię? tak samo ląduje na legowisku. to będzie parę ciężkich nocy, ale jak się przemęczycie to psiak się przyzwyczai. u mnie przy wszelkich przeprowadzkach około miesiąca schodziło na upewnienie się, że to jest dom i nie trzeba się podrywać jak ktoś staje szykując się do wyjścia;) u was wygląda to gorzej, ale dacie radę. oczywiście pod warunkiem, że york faktycznie jest najbardziej związany z Twoją narzeczoną, a nie kimś z reszty rodziny. musicie go traktować jak psa, szkolić go, wymagać od niego, uczyć tego, co od niego oczekujecie. jeśli go rozpieszczacie to będzie wam wchodził na głowę. na co dzień może nie być żadnych problemów, bo wszystko idzie zarówno po waszej jak i po jego myśli. ale sam widzisz, ze problem zaczyna się wtedy, kiedy wasze zdania na jakiś temat się różnią. a co do starszego psa: ja bym go nie prowadziła tam na chwilę tylko po to, żeby zaraz go stamtąd zabrać. jeśli piszczy zostawiony sam to też nie ma co być osobą dochodzącą, bo by wyszło na to, ze pies prawie całą dobę będzie piszczał. ja bym go tylko obserwowała i w razie jakichkolwiek zmian w zachowaniu leciałabym do weta. no ale mnie by sumienie zeżarło jakby mi pies zmarł, więc to może być trochę na wyrost. jeśli te inne zasady dotyczą tylko łóżka to nie jest źle, obawiałam się czegoś w stylu "pies może siedzieć tylko w jednym pokoju, bo kłaki". ale jak nie śpi gdzieś odizolowany, jest mu ciepło i wygodnie to nie powinno być problemu.
    1 point
×
×
  • Create New...