Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 12/07/16 in Posts

  1. Rozmawiałam z panią Gigi. Opowiadała o niej z uśmiechem na ustach. Mówi ,że jest coraz lepiej.Jest już sioo regularnie no i koo też była. Jadła kurczaka z ryżem i jarzynami. Wołana na spacerek pędzie do drzwi i daje ładnie zapiąć smycz. Pani chodzi na razie z nią po ogródku , bo za płotami prawie wszystkich sąsiedzkich posesji są szczekające psy i nie chce stresować tym Gigi. Doszło do zapoznania z psami córki. Na razie przez siatkę .Psy ujadały.Giga w pierwszym momencie odskoczyła ,ale potem przeważyła ciekawość i wąchały się przez siatkę. Pani nie może się doczekać kiedy Giga pomacha ogonkiem. Myślę ,że jest dobrze jak na 3 dni.
    4 points
  2. Troszeczkę popiskiwał ale bez przesady. Po nocy z jego strony :) czysto. Rano na spacerku zrobił siooo, zaraz daje im śniadanie. Daje się głaskać., do męża wczoraj faktycznie warczał ale wytłumaczył mu mąż który z nich rządzi :) Zresztą Obiś był prezentem mikołajjowym dla niego bo nie zdążyłam mu powiedzieć że mimronek przyjeźdza: :D
    3 points
  3. Jamor to bardzo doświadczony człowiek w temacie wyłapywania psów.Nie jedzie przecież czasami set... kilometrów po to,aby się tylko przejechać,bo za to dostanie zwrot i wyjdzie na przysłowiowe "zero" Zna wiele metod i gdy oceni teren,wielkość psiaków i wstępne info o charakterze psa,to zapewne wtedy podejmuje decyzję już na miejscu,co będzie mógł zastosować.Też byłam na wątku Popcorn i tam też było sporo wątpliwości i obaw,czy akcja się powiedzie.Powiodła się! To jest duży koszt,bo tu są aż 3 psiaki,ale myślę,że trzeba to jakoś udźwignąć... Jeżeli będzie podjęta decyzja,że Jamor ma próbować odłowić psiaki,to wtedy może by ktoś mógł zrobić bazarek cegiełkowy na opłatę za odłowienie.Każda nawet jedna złotówka,która wpłynie na pomoc tym psiakom,jest AŻ JEDNĄ ZŁOTÓWKĄ! :) Ja dzisiaj byłam na mikołajowym "żebractwie" po znajomych i udało mi się ciut uzbierać na opłatę odłowienia psiaka/psiaków :) Mam wspaniałych i bardzo cierpliwych przyjaciół,którzy czasem słuchają mojej dogo-opowieścio-potrzeby z rozdziawioną buzią i zdumioną miną,z jakim zaangażowaniem to wszystko im przekazuję...:) Los 3 dzikusków,którym chcemy pomóc,też zrobił wrażenie,a że jeszcze do tego Mikołaj....:) Ciocię elficzkową poproszę o dane do przelewu i jutro zrobię przelew na "co nie co" dla psiaczków.Ujmij może jeszcze w rozliczeniu,osobą pulę : pomoc/wpłaty na odłowienie
    3 points
  4. Co prawda, jestem bardzo zaganiana, bo to taki czas (jak, co roku) u mnie, że w grudniu mam nawał pracy, ale... chciałam Wam SERDECZNIE podziękować za całkowitą niespodziankę - bogatego Mikołaja dla mnie i moich psiaków *) *) Piszę to, bo mnie ruszyło (choć twarda jestem), ale w obliczu napływających od piątku Mikołajów - marynowanych grzybków, smalcu z czosnkiem, z cebulką, orzechów włoskich, wina czerwonego, lektury mojej ulubionej, gryzaków dla psiaków, piłeczek, bardzo poręcznej i pakownej nerki na kurtkę, herbaty zielonej z granatem i żurawiną...WYMIĘKŁAM... (co mnie się rzadko zdarza, a jednak to sprawiliście :P) Dziękuję Wam, kochani *) *)
    3 points
  5. Tyś(ka),dokładnie te kwestie dziś poruszyłam w rozmowie z ciocią elficzkową. Dobrze,że napisałaś. I teraz po kolei postaram się napisać co ustaliłam,choć składu i poprawności w pisaniu nie szukajcie,bo nie wiem jak się nazywam,o reszcie nie mówiąc. Jamor w niedziele nie łapie.Zostaje sobota,ale Jamor w najbliższą nie może(łapie we Wrocławiu). Umówiłam się na następną sobotę i w rezerwie wzięłam środę,bo ten dzień będzie miał też wolny. We środę jednak zdecydowanie dziewczyny nie mogą. Problem jest z odebraniem psów zaraz po złapaniu,kto,gdzie,jak, w czym je przechowa. Potrzebne są klatki,może być jedna duża- nie ma,-skąd wziąć też nie wiadomo. Po złapaniu pierwszego,Jamor nie może rozwozić/dowozić,trzeba odebrać,bo musi łapać kolejnego,a dzień jest krótki. Z trzema psami i klatkami,przechowaniem ciocia elficzkowa sama nie poradzi.Zapytałam,czy jakiegoś faceta nie dałoby się zwerbować,ale powiedziała,że niestety nie. I tu sprawa ugrzęzła. Resztkami rozumu przyszła mi inna myśl do głowy. Zadzwonić do Murki i poprosić o pomoc Jej męża. Murko,jesteście Wyjątkowymi i Wspaniałymi Ludźmi!...byliście ostatnią deską ratunku dla mnie,dla tych psów!... bez mrugnięcia powiedziałaś,że pomożecie! Tak samo jak wcześniej zapytałam o przechowanie awaryjne! Z całego serca Ci dziękuję! I konkrety, Łapanie uzgodnione na środę 14.12.16 Mąż Murki przyjedzie na miejsce i od Jamora będzie przejmować odłowione psiaki do swoich klatek. Wszystkie trafią od razu do weterynarza, a dopiero po oględzinach/zabezpieczeniu do Murki. Nawet jak docelowe miejsce u niej się nie zwolni (o którym pisałam wcześniej),to Murka przeorganizuje hotelik żeby przyjąć nasze pieski. Za przyjazd męża Murki oczywiście trzeba będzie zapłacić (odległość nie jest zbyt duża) no i nie wiadomo jak długo będzie musiał czekać z odbiorem. Przy tak dużej akcji,uważam,że nawet lepiej i bezpieczniej,że to będzie osoba z psim doświadczeniem czyli Tż Murki. Jeśli nie zgadzacie na takie rozwiązanie (bo sama je podjęłam)-,bo koszty,czy inne powody,- piszcie, się nie pogniewam
    2 points
  6. Ten mejl napisała pani, która chciała Sisi. Ale właśnie ze względu na małego chłopca nie dostała jej. W DT nie ma dzieci. Myślę ,że Niko jest za delikatny do żywiołowego , małego chłopca. Niko jest tak malutki i jak na razie uległy ,że chłopak nawet niechcący mógłby zrobić mu krzywdę. Niko dziś Kot większy od Niko Niko chyba spodobał się kociej panience
    2 points
  7. Jestem po całym dniu w podróży i spacerze wieczornym z moim futrzakiem wreszcie przed kompem, żeby dowiedzieć się co u maleńskiej. Ciężar z serca, że nie ma uszkodzeń kręgosłupa i kończyn - znaczy nie połamana. Pewnie z powodu złego dotychczasowego życia są zmiany w stawach :( Ale ogólnie chyba nie jest źle, mogło być gorzej. Pod troskliwą opieką na pewno szybko stanie się i pewniejsza i spokojniejsza i ciałka nabierze. Cudnie o nią dbasz Kajtek :) A z tymi podziękowaniami, to dajcie spokój, przecież mnie też to strasznie bolało, że taka kruszyna na zimnie siedzi i nawet do budy nie wchodzi, więc pojechałam po nią z pobudek czysto egoistycznych, żeby się tak nie denerwować :) :) Dobrego ciepłego i sytego wieczoru Duszko :)
    2 points
  8. Cały czas podczytuję wątek. Zrozumiałam, że szefem stada, jest Rudy. Miałam do czynienia z podobnym stadem czterech psów, któremu przewodniczył Szogun=Szagi. Jak go złapałam (w jego przypadku to nie było trudne) reszta osieroconego stada, nie była trudna do łapania, chociaż jak był Szogun, było to zupełnie niemożliwe. Najbardziej mi zależało na złapaniu Pomi, która była w zaawansowanej ciąży. Dwa pozostałe "drugorzędne" samce, musiałam sobie odpuścić, nie mając dla nich żadnych rozwiązań. Szogun pojechał na dt do Malagos, która znalazła mu bardzo dobry dom, Pomi po sterylizacji aborcyjnej, była na mój koszt w zaprzyjaźnionym dt i zamieszkała później u fajnej dziewczyny w Stolicy. Collar zginął przejechany przez samochód, Dziadeczek, też gdzieś przepadł. Po stracie wodza, stado było zdezorientowane, trzymało się dawnych miejsc i najbardziej płochliwa Pomi, dała mi się złapać na drugi? trzeci? dzień. Łapałam osobiście, w pojedynkę, bez pomocy. W Jamora wierzę w 100 %, bo to prawdziwy fachowiec. Jeżeli któregoś psa nie złapie, to po złapaniu przez Jamora przywódcy, same dacie radę tego niezłapanego złapać. Tak myślę. Dlatego tyle napisałam. Trzymam kciuki za całokształt :). PS. Jamor łapał też dziką Fasolkę dla MarysiO. Skutecznie. Jest gdzieś jej wątek na dogo.
    2 points
  9. Dobry dzionek? Dooobry, choć zimno ciut :D Taaa, Halinka w mediach? W TV? Myślę że doskonale spełniałaby się tam np. jako stojak na mikrofon (tyle że musiałaby stać nieruchomo :D), albo też skromnie, gdzieś w kąciku studia tv, jako wieszak na garderobę czy też stylowy stojaczek na parasole. Jak myślicie? Myślę też, że pogodę mogłaby przepowiadać, wróżąc z porozlewanej kawusi :D A w ogóle to miłego wieczorku wszystkim, za wyjątkiem tych, no,onych..
    2 points
  10. A może nasza Halyyyna spełniłaby się w mediach ? W takiej TVP pozbyli się mnóstwa ludzi - ona pasowałaby do to tych,co pozostali. Albo może ,,Pudelek by jej bardziej pasował ? A poza tym
    2 points
  11. Rodzina Halinki (tutejsza) poległa - wytłuczona co do jednego przez warunki meteo i chemię (stosowaną przeze mnie), ale nawet w najmniejszym stopniu nie skłoniło to jej do refleksji. Wręcz przeciwnie: jest jeszcze bardziej złośliwa i skoncentrowana na sobie. Jej ego jest już tak duże, że kiedy Halinka wlatuje do pokoju, w którym coś robię, muszę wyjść... Ostatnio, zaczęła ostentacyjnie siedzieć na chemicznym pogromcy, bo chce pokazać, że jest niezniszczalna ;)
    2 points
  12. Cała Tigra taka piękna, i oczka, i uszka, i łapinki, i grzbiecik taki milutki. No cudo! Niechaj nabiera wiary w ludzi kochana psica.
    1 point
  13. Dostałam odpowiedź od Murki w sprawie Tinusi. Bo nie wiemy, czy czasem damulka nie okaże się zbyt charakterna do innych psiaków, by pojechać do szafirki. Może Tinusia okaże się mądrą sunią i nie będzie pokazywała ząbków do innych, nieznanych sobie psów, ale tego nie wiemy. Na razie psiaki miałyby wspólny boks wewnętrzny, bo o Rudym i Tinusi nic nie wiadomo. Potem, jak pisała WiosnaA, może byłaby szansa, że pies w domu. Ale psiaki u Murki mają dobrze, są szczęśliwe, przecież w dzień psiaki biegają, a psy lubia swoje kojce. To nie tak, że cały dzień psiaki siedzą w kojcu ;). No i na razie zapsienie, więc kolejny psiak w domu na razie odpada. Niemniej jednak Murce ufam. Ileż to zamojskich schroniskowców przeszło u Niej niemal natychmiastową metamorfozę po wyciągnięciu z kojca: uśmiechniety pyszczek, otwieranie się na człowieka... ;) Koszty u Murki Rudy (jako średniak) to 12zł/doba, jeśli Tinusia miałaby zostać u Murki to 10zł/doba. Ale Murka może nam zejśc do 20zł/doba za oba, za co Jej dziękuję. Więc wówczas płacilibyśmy 620zł. Jeśli Tinusia trafi do szafirki, miesięcznie płacilibyśmy 672zł za oba psy. Tyle na razie wiem. Zobaczymy, jak rozwinie się sprawa z psami, może akurat Tinusia się sprawdzi w domowych warunkach z innymi psami, a może akurat się zwolni miejsce w domu u Murki. Poczekamy. Na razie mamy dwie opcje. No i zawsze z tyłu głowy myśl, że będziemy szukać Tinusi doświadczonego (bardziej lub mniej), cierpliwego BDT, a hotelik to tylko na początek. Ja mogę zająć się Tinusią jako osoba decyzjna, ale kto chce mi pomóc? I kto chce pomóc WiosnaA w sprawach Rudego? Samemu jest trudno podejmować decyzje... zwłaszcza jeśli chodzi o tak niezwykłe psy, jak dzikuski (wszystkie psy są niezwykłe, ale sami wiecie o co chodzi). PS: kiyoshi, pamiętam! A jak żeby inaczej! Dzisiaj biegnąć na uczelnie widziałam... Liska... No mówię Wam! Identyko: ten ogon, wielkość, uszka, nawet umaszczenie podobne! :) Szedł za swoim panem (był na flexi), zaczął się w czymś tarzać i w podskokach poleciał za panem... :) I pomyślałam, że kurcze! to znak! :)
    1 point
  14. Ja też tak sądzę.Ciekawa jestem czy pozna Agnieszkę,jej rodzinę i psiaki.Jeżeli pozna to bedzie z jego strony uciechy co niemiara.Jestem tego pewna.
    1 point
  15. Figuniu, bądźmy wszystkie dobrej myśli. Już nie może być gorzej. Malizna pod czułą opieka kajtek, dojdzie do siebie. Ja cały czas nie wiem, jak podziękować agat21 Dzięki niej malutka nie musiała marznąć w schronie kolejna noc.. agat21 dobrze, że jesteś
    1 point
  16. No to możesz już uczyć, nagradzając zabawką, chodzenia przy nodze na smyczy i bez, tak aby pies siadał, kiedy Ty się zatrzymasz, chodzenia swobodniej na długiej lince, pewnego powrotu za zawołanie - raz nagradzasz smakolem, raz zabawką, potem nagradzasz nieregularnie, ale zawsze chwalisz, możesz uczyć chodzenia po kładce niziutkiej - desce do prasowania położonej na książkach, aportu rozmaitych zabawek, oprócz metalowych, bo szczeniak pewnie zmienia zęby. Jeśli ma malutką miskę plastikową - naucz aportowania miski, noszenia koszyczka. Można rozwijać możliwości węchowe psa - uczyć szukania zabawek "zgubionych" na spacerze, najpierw oczywiście tak, aby pies widział gdzie chowasz czy wyrzucasz, żeby skojarzył słowo polecające szukania z czynnością. Jeśli na spacer chodzisz razem z kimś zaprzyjaźnionym - ucz pieska szukania Was przemiennie - raz Ciebie, raz znajomego, na razie chować się będziecie blisko. Możliwości jest ogromnie dużo - w domu szczeniak może uczyć się warowania na baczność i "spania" na boku na inne hasło, Wszystko zależy od tego, jakie zajęcie chcesz dać psu w przyszłości - szczeniaki tych ras na ogół przepełnione są chęcią pracy i muszą mieć coś do roboty. Nie jest za wcześnie na naukę pozostania na miejscu od kilku sekund zaczynając, możesz, co ważne uczyć ignorowania biegających, krzyczących dzieci. Zabawnie wygląda bardzo łatwe do nauczenia chodzenie slalomem pomiędzy nogami właściciela, "turlanie się" - nie po jedzeniu !!! - i setki innych możliwości. .
    1 point
  17. ANIU, alez mi zrobilas radosc, dziekuje! Tasia - przecudna, slodka Ksiazniczka!!! Wcale nie widac, by byla "paroweczka"..figurke ma doskonala. Czytajac opisy zdjec, mialam ochote przebiec i pobawic sie z Nia...odwiniete uszko poprawic, coby wiaterek nie nawial.., wyglaskac....Ale na szczescie zjawil sie jakis towarzysz do wspolnych harcow, wiec zostaje w domu...:) Wspolczuje przejsc poszczepiennych, bo to ewidentnie wina szczepionki. Dobrze, ze Tasia wydobrzala i oby. Jak pomysle, ze takie "dobro" zafundowalby ktos starszemu, schorowanemu psu, ktorego organizm nie mialby sil do walki, to... Jednak wiem, ze to temat mocno kontrowersyjny, dlatego nie ma sensu wiele pisac.. Dobrze, ze Tasia mlodziutka i silna - a za rok...moze cos sie na tym porabanym swiecie zmieni... Glaski dla Tasiuni, buziaki dla Ciebie Aniu!
    1 point
  18. Do starszej osoby zdecydowanie bardziej poleciłabym Milunie - to bardzo spokojna, kochana sunia. Nie sprawia najmniejszych kłopotów. Jest cichutka, grzeczna, pięknie utrzymuje czystość - nie trzeba pędzić z nią wcześnie rano na spacer. Ładnie chodzi na smyczy, nie szarpie- pięknie pilnuje się na spacerze puszczona bez smyczy. Do dzieci oaza spokoju, bardzo pro ludzka taka przytulanka. Do innych zwierząt bardzo pozytywnie nastawiona. Milunia
    1 point
  19. Udało nam się dograć transport, Cypisek wyjeżdża w sobotę!
    1 point
  20. Cały czas myślę gdzie umieścić psiaki jeśli zostaną złapane. Myślę, że Liska i Tinkę dałby radę złapać szybko zarzucając siatki. Z Rudym będzie kłopot. Też o tym myślę. Przy łapaniu jednego psa jest inaczej. Przecież pozostałe nie będą biernie się przyglądały temu co dzieję się z ich współtowarzyszem. Im bliżej całej akcji, tym bardziej się boję o psiaki. Z drugiej strony wiem, że same ich nie złapiemy. Strasznie trudne to wszystko ale razem damy radę.
    1 point
  21. Na pytanie Tyś(ki),czy ktoś zna Jamora, nikt nie odpisał, więc nie wiem czy ktoś z tu obecnych zna. Ja też nie znam,jedynie z rozmowy z nim.Używa palmera w bezpiecznym terenie-pola,łąki, tu w mieście nie użyje. Mówił o siatce,że większe psy łapie w jakąś specjalną jak kiedyś murzynów łapali. Jak się przygotowuje,zabiera do odłowienia nie wiem,nie pytałam. Kwestia,że któregoś nie złapie musi być brana pod uwagę,bo gwarancji i Jamor nie da. Jednak uważam,że jeśli nie udałoby się ,to my nie stracimy kasy,bo do Rudego i tak on jechać by musiał. Przygotować tylko odbiór i miejsce dla trójki w razie zakończenia sukcesem.
    1 point
  22. Mimronkowo będzie :) tylko z różnych względów muszę poczekać .
    1 point
  23. A ja mam pytanie natury technicznej: czy ktoś z Was zna metody łapania psów przez Jamora? Pytam, bo się zastanawiam czy uda się złapać aż 3 psy jednego dnia?!
    1 point
  24. i jeszcze z wcześniejszych umknęło mi, że nie wstawiłam ŻURAWINY i PIONKA :)
    1 point
  25. oj dzieje się, dzieje... adopcje idą jak nigdy :) oby tak dalej kolejne szczęśliwe psy: MEWA, RUMCAJS, TOLA, LOLA, MARMOLADA, PYŁEK, DEVON, MAZDA, KASZKIET, STOLARZ, MOZARELLA, NISSAN i dwa mioty szczeniaków
    1 point
  26. Dzwoniłam do pani ok. południa. Było kolejne sioo . Wczoraj po wieczornym spacerze , gdy juz zgasiła światło. usłyszała chrup, chrup. Okazało się ,że to Giga chrupie. Opędzlowała całą porcję. Kochana dziewczynka. Wiecie co ,ja coraz gorzej znoszę rozstania i ciążącą na mnie odpowiedzialność za losy mojego tymczaska. Muszę się zastanowić nad dalszym tymczasowaniem.
    1 point
  27. Z mojego bazarku dla Miłki mam 553,51zł. Poproszę o nr konta do wpłaty i o potwierdzenie na bazarku jak pieniążki dotrą.
    1 point
  28. Dziękuję za wiadomość - piesek jest udostępniany na Facebooku w grupach i na stronie SOS z collie . Pozdrawiam
    1 point
  29. JESTEM! Ale rewelka, rzeczywiście super brzmi! Mały niuniek jest aktywny, wszędobylski, inteligentny - sam fakt "wynoszenia" potrzeb na trawkę już o czymś świadczy (mam w pamięci Szarą Wilczycę Herę, z którą, dorosłym w końcu psem, dłuuuugo pracowaliśmy nad tym). Bardzo chętnie porozmawiam z panią :) Kiyoshi, ozłocę Cię, Dziewczyno!
    1 point
  30. togusiu - Basiu , życzę dużo zdrówka, pociechy z wnusia, jak najmniej zmartwień i sił do dalszych działań na rzecz bezdomniaków.
    1 point
  31. Basiu Nasza kochana tylko wiosny w serduchu
    1 point
  32. Basieńko Kochana Najserdeczniejsze , Najcieplejsze Życzenia Imieninowe przesyłam . Niech się spełnią Twoje najskrytsze marzenia , a synuś Loluś niech wypłaci słodkie buziaki .
    1 point
  33. Błogosławię powrót banerków! dzięki nim znów mogę tu być :) Zmiany niesamowite, ale zaległości nadrobię za moment (robota domowa mnie ściga ;)) Serdeczności zostawiam :)
    1 point
  34. Też mieszkam w bloku. Mieszkanie mam trochę większe, ale domownikami są również 2 koty. Powiem tak...fajnie jak jest dużo miejsca, bo towarzystwo rozchodzi sie po kątach, ale z drugiej strony uwielbiam siedzieć z kawą pod kocem z psem przy nogach i kocim towarzystwem na wyciągnięcie ręki :) Jakoś tak dziwnie się dzieje, że i tak wszyscy lądują w jednym pokoju (a najlepiej na jednej kanapie). Czasami śmiejemy się z synem, że wystarczyłaby nam ta kanapa. Myślę, że metraż nie jest problemem. Problem leży w ilości czasu, który psu się poświęca. Jak pies jest wybiegany, zmęczony pracą/spacerem/pływaniem to po prostu śpi. Czasami żałuję,że nie mam ogródka, żeby wypuścić młodego na siku, ale tak naprawdę nie jest to rzecz niezbędna. Ostatnio wymyśliłam, że mogę wykorzystać wąski korytarz i małą łazienkę. Mój pies chodzi za mną wszędzie, więc jak mnie "zaklinuje" w tych pomieszczeniach, ćwiczymy chodzenie do tyłu, czyli świadomość posiadania zadka :) Tak więc nie przejmuj się metrażem i szukaj psa wg kryteriów wypisanych przez Miawko.
    1 point
  35. A to bestyja !! Ale wszystko ma swój kres, a kto mieczem wojuje, ten od pochwy ginie ! Na pohybel koncentratom i koncentrato-podobnym !!!
    1 point
  36. Pozwolę sobie na delikatną korektę. Z załączonego filmu wynika, że raczej mocno KOŚLAWA Krzywa, to tak jakby z przymrużeniem oka, jak w krzywym zwierciadle. Niestety Halina to już przypadek wymagający poważniejszego studium poszukiwanego wciąż przeze mnie psychoentomologapasjonata. Pasjonata nad pasjonaty. I nie chodzi oczywiście o samo zdiagnozowanie halinowych poczynań ale pracę nad nimi a jak wiadomo, Halina choć mikra ciałem- duchem harda i do okiełznania trudna. Wielu już próbowało i poległo. Nawet wytrwałe dogomaniaczki. Widocznie mania dogomaniaczek zbyt małą jest, by ogarnąć i okiełznać kruszynkę Halinkę. Dobrze, że chociaż Ciotki kochają zwierzątka, dzięki czemu i Halina zyskuje, pomimo swoich dotychczasowych wybryków jakieś wsparcie. Swoją drogą, czy ona uspokaja się chociaż w sezonie zimowym? Bom ciekawa ogromnie
    1 point
  37. O to, to, to, to !!! Sama mądrość przez Cię przemawia !!!
    1 point
  38. Oj tam, oj tam - krzywo, prosto, byle ostro :D albo też - alleluja, i do przodu! :D Chyba trzeba nam nad Halinką popracować znowu w kwestii samokontroli...nie przypuszczam, żeby było łatwo, ale popróbować warto... Z drugiej strony, jeśli nam się nie uda, to komu? ... Jeśli nic nie zrobimy w tym kierunku, to wyjdzie na to, że Halinka sama sobie krzywdę robi, gdy wszyscy patrzą na jej poczynania...i potem będą pretensje ...
    1 point
  39. Dziewczyny, przecież to jest członek mojej Rodziny, więc to normalne, że się nim opiekuję. To naprawdę nic wielkiego, a wręcz wyróżnienie, że mogę być tak blisko tego wspaniałego Psa. Na porannym spacerze, na którym ganiał po wodzie Semik w drodze powrotnej nagle osłabł. Pomoglam mu dojść do samochodu i myślę, że w poludnie zejdzie tylko na kilka minut do cienia. tak mu nagle zaczęły się łapki plątać, że na moment serce mi stanęło, ale Semus zamerdał ogonkiem i przyjął chętnie pomoc. Podniosłam mu pupinkę i popychałam delikatnie do przodu. Przy samochodzie dostalam za to liźnięcie w policzek.
    1 point
×
×
  • Create New...