Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 06/08/15 in all areas
-
2 points
-
Gdybyś tego nie napisała, tak jak poniżej, nie wchodziłabym w dyskusję. W innym miejscu było też o złych spojrzeniach, wysyłanych przez ludzi, a które mogą prowokować psy. Miawko twierdzi, że taka postawa, czyli utwierdzanie ludzi w przekonaniu, że prowadzanie psów na smyczy, jest pragmatyczne - czyli mówiąc po polsku - przynosi korzyści. W przeciwieństwie do prowadzenia psa komendami, na luzie. Prosi, żeby nie bić, bo ona swojego psa nie wychowała, ale przecież prowadzi go na smyczy, a to samo w sobie jest działaniem pragmatycznym. To ja napiszę, jak to wygląda z mojej perspektywy. Z jednej strony ja z moim psem idącym przy nodze, z drugiej strony pani prowadząca swojego psa na smyczy. Pies pani stymulowany zaciskającą się na szyi obrożą i trzymany na uwięzi skacze i ujada na nas, idących w całkowitym spokoju po rownoległym chodniku. Pani szarpana na wszystkie strony walczy z własnym psem. Mój pies idzie spokojnie, ale z całą pewnością czuje się prowokowany przez ujadanie psa na smyczy, więc nie jest to dla niego korzystna sytuacja. Mnie, szczerze mówiąc, jest w tej sytuacji przykro i nie odczuwam z tego tytułu żadnej korzyści - nie czuję się bezpiecznie ani komfortowo, mimo, że pies jest na smyczy. Jaką korzyść i komu przynosi takie spotkanie? Jeśli ktoś chce mnie przekonać, że gdyby ten drugi pies był na luzie, to dopiero by się działo, to niestety powiem bullshit - bo wielokrotnie przekonałam się, również na własnej skórze, jako początkujący kiedyś psiarz, że nikt tak w relacjach psio-psich nie potrafi napsuć, jak człowiek i jego potrzeba sterowania. Co nie znaczy, że pozwalam moim psom na podbieganie do nieznanych psów i psiarzy, wręcz przeciwnie, zawsze trzymam je wtedy blisko siebie. Niestety nie umiem przyjąć argumentów i nauk od osob, ktore prowadząc psy wyłącznie na smyczy, chcą mnie przekonać, że chodzenie luzem jest niepragmatyczne, gdyż de facto nie macie pojęcia na czym ta więź polega.2 points
-
Elik Twoja tymczasowiczka jest przepiękna, taki cukiereczek, jej córeczka ósmy cud świata. Zakochałam się po uszy. Kruszynka już gania po ogrodzie, jest przeszczęśliwa. Malizny na razie nieufnie obserwują ale są to bardzo łagodne i miłe sunieczki.2 points
-
Spike, ale zdaje się, że w tej Twojej wizji chodzi o to, żeby ludzie sprawowali kontrolę nad psami, ci którzy tego nie robią byli surowo karani, a jednocześnie ci którzy to mają opanowane, mogli komfortowo spacerować z psami spuszczonymi ze smyczy, czyż nie? No to jeśli tak, wytłumacz mi proszę, w czym Ci wadzi np. Sowy, Jowity czy moje nie życzenie sobie aby cudzy pies podbiegał do nas bądź naszych psów na smyczy? Bo na moje oko, nie dopuszczanie do sytuacji, w której psy są poza kontrolą , poprzez ich właściwe wychowanie, to właśnie jeden z Twoich postulatów. Więc co Cię mierzi czy ktoś "uprzejmie prosi" czy "sobie nie życzy", jak istota sprawy jest taka sama, tylko nazwana innymi słowami? Poza tym ludzie i sytuacje są różne. Jesli komuś nawieje pies, ale widzę, że ten ktoś się stara, żałuje i przeprasza, to uwierz, że się na takiego kogoś nie wydrę, tylko albo sobie pójdę, albo mu wytłumaczę jakiej natury mam zastrzeżenia, tak aby miał szansę ZROZUMIEĆ moje powody. Jeszcze się zatrzymam, aby mu było łatwiej jego własnego psa złapać. Kiedy widzę rodziców, którzy pytają, czy dziecko może pogłaskać pieska, odmawiam, ale robię to grzecznie, tłumaczę DLACZEGO nie i chwalę odpowiedzialną postawę. Ale daruj, w obliczu chamstwa, cwaniactwa i buractwa - nie mam i mieć nie zamierzam tak dalece rozwiniętych instynktów misjonarskich żeby się powstrzymać od ciętej riposty albo groźby. I nie dziwię się ludziom, których psy są lękliwe albo chore, bo niby z jakiej paki mają stawiać wyżej cudze dobre samopoczucie, niż dobre samopoczucie własnego psa? Sjette, ja też przy mijankach łapię na krótko (normalnie chodzi przodem na długiej) i dosyć często słyszę "dziękuję, bo ja się takich dużych boję". Czasem się wdam w rozmowę, idziemy w małej odległości i po chwili sami chcą głaskać albo zaczynają opowiadać historie o psach w rodzinie ;)2 points
-
Cóż, ja nie pracuje co prawda w korpo, ale 5 lat temu pracowałam i to w takim fest korpo jak z filmu amerykańskiego. I też miałam wtedy psa, a potem dwa. I kurde nadal były to wysportowane zwierzęta. To jest chyba oczywiste, że aby mieć 3 duże psy, które dużo zra, jeździć z nimi na wystawki i ogólnie inwestować w psie życie, trzeba zaiwaniac do roboty. I kurde owszem: jutro wstanę rano, wyprowadze psy na 10 minut, jak nie zaśpie to może puszcze je na chwilę do ogrodu, nakarmie i pójdę do pracy. Bez jaj, robicie z wszystkiego nie wiadomo co. Każdy spacer niedługo będzie treningiem, każdy rzut piłka to praca a zanim podepnie się psa pod rower, trzeba będzie z nim ćwiczyć świadomość zadu i dawać mu lkarnityne a najlepiej jeszcze skonsultować się z kilkoma ortopedami- bo przecież nie z jednym. Mam to w dupie :-) wole w tym czasie dobrze bawić się z psami lub iść na rower.2 points
-
Spike, jeśli nie rozumiesz, że poszanowanie cudzej przestrzeni osobistej nie jest arystokratyczną fanaberią tylko najzwyklejszym dobrym wychowaniem, a naruszanie tej przestrzeni - najzwyklejszym chamstwem, to mam nadzieję, że nie spotkamy się w realu. Ostatni raz wyjaśniam - spaceruj (i inni własciciele psów) ze swoim psem/psami jak chcesz i gdzie chcesz, na smyczy czy bez, byleby Twoje i inne luzem puszczone zwierzęta nie zaczepiały mojego idącego na smyczy psa.2 points
-
Nadlecialam i czytma najpierwej co u Karmelcia serce placze ale ale najpiekniejsze jest w losie Karmelcia ze teraz jest w raju dziewki Wam w rajuniu spokojnym prawfdziwym zdrowiej kochany zdroeij ciociu czytam ze 200 zl wizyta a ja 20 zlociszkow przeslalm dla kochanego ale bedziem czynic jeszcze bazareczki spijcie spokojnie maluchinku cudny sciskamy za ciebie mocno mocno1 point
-
Jestem sama , bo mąż wyjechał i miałam obawy jak sama dam radę zrobić Karmelkowi zastrzyk. Włożyłam do miseczki kawał pasztetowej , mały rzucił się na nią ,a ja w tym czasie cyk igłą i nawet nie zauważył ,że zrobiłam mu kuj. Dzielny chłopczyk. Jutro pojadę na opatrunek, bo nie będzie miał go kto potrzymać ,a niezły z niego histeryk. No i opatrunek jest duży. Na kolację zjadł 1,5 saszetki dla juniorów i śpi. Zaczął wystawiać brzusio do głaskania. Mąż dzwonił z wyjazdu, żeby się dowiedzieć o stan zdrowia Karmelcia.1 point
-
Mała brunetka jest moim ukochanym typem urody. Kocham takie psiaki i te w typie Lando. Kocham wszystkie ale te mnie najbardziej oczarowują. Niunia maleńka:)1 point
-
Na razie nie zmieniam tytułu wątku dla zasady,jeszcze troszeczkę poczekamy.Myślę,że Blekuś zostanie w tym domku.By było niemożliwością aby został oddany,to taki kochany psiak.Blekuś pojechał do swojego domku 06.06.15 w urodziny miesiąca to dobry znak. Haniu rozliczenie pobytu Blekusia: Wzięłam średnią 30 dni. 1. 1 dzień - 8,33zł x 6dni (V) = 49,98zł = 50,00zł (po zaokrągleniu) 250,00zł - 50,00zł = 200,00zł 2. Transport = 100,00zł - 50,00zł (od Państwa za transport) = 50,00zł 3. 200,00zł - 50,00zł = 150,00zł Bardzo proszę przelej 150,00zł na moje konto z zaznaczeniem Bleki zwrot - nick,a także prześlij mi umowę adopcyjną. Jeżeli są, były jeszcze inne wydatki o których nie wiem to bardzo proszę napisz. Bleki w swoim domku.1 point
-
i z naszego bazarku wpadnie grosik do kociej skarbonki :) zdrówka ogonki :*1 point
-
Elik ale śliczna ta Twoja tymczaska, taka Klufffka ;-) a ta druga bida jaka przerażona. Słyszałyście w radiu o debilach co psa na Rysach zostawili, durnota ludzka przekroczyła granice pojmowania.1 point
-
Ogromnie Wam dziękuję za miłe słowa i zaufanie :) To bardzo miłe. Gdyby nie Wasze wsparcie, nie odważyłabym się podjąć tej odpowiedzialnej decyzji. Prawdę powiedziawszy, to mi właśnie ta sunia wpadła do serca i ją chętnie wzięłabym na DT, ale zaproponowałam TZowi żeby wybrał sunię (za to, że się zgodził :) ) i wybrał białorudą :P Wspólny bazarek imienny to bardzo dobry pomysł z tym, że wyjeżdżamy jutro rano (mieliśmy wyjechać we środę, ale jak to w życiu, plany często muszą być korygowane) i wracamy we czwartek więc chyba dopiero w piątek mogłabym coś zrobić w tym temacie, chyba, że będę miała dostęp do kompa i netu, to zrobiłabym wcześniej. Ogromnie się cieszę, że obie sunie są juz bezpieczne poza schronem :)1 point
-
Ta łaciata kremóweczka również i mnie oczarowała. Śliczna panienka :).1 point
-
1 point
-
Ok, widzę, że się nie dogadamy skoro wiesz o mnie więcej niż ja sama :) Odnośnie agresji w wypowiedziach - spojrzyj też w swoje proszę, bo wskazują na niesamowite pokłady agresji u Ciebie. Nie mam pojęcia jakim cudem dogadujesz się z kimkolwiek :D1 point
-
Rachunki z wczorajszych i dzisiejszych zakupów: http://postimg.org/image/3sznrm2ix/->49.95zł http://postimg.org/image/ylwyvx6bt/ Upały przyszły, więc teraz daję mniej mokrego, które szybko się psuje w takiej temperaturze oraz muchy składają jaja. Za to kupiłam im (rachunki wyżej) suchego friskies'a, którego jeszcze nie jadły wcześniej. Normalnie jest dość drogi jak na taką karmę, ale akurat trafiła się przecena, więc czemu by nie spróbować. Oczywiście to nie koniec zakupów suchego. Z racji, że zmniejszyłam dawkę mokrej karmy, daję więcej suchego. Od jutra będę starała się złapać jednego kota, z którym wywiązała się dość śmieszna historia. Chodzi dokładnie o Mańka (tego, co miał problemy z łapami swego czasu). Najprawdopodobniej Maniek to nie chłopak a koteczka i to w ciąży. Był zidentyfikowany jako chłopak, kiedy to był maleńkim kociaczkiem i trafił do weta. Ale jak widać, i najlepsi pomylić się mogą. Teraz priorytetem jest złapanie i zawiezienie na zabieg czym prędzej.1 point
-
no nie za bardzo moje psy sa przyzwyczajone do biegania rownym tempem. kto widzial wyzla w polu, ten wie, do czego sa przyzwyczajone. ale tak, za pierwszym razem wzielam psa na obczajke do parku, a nastepnego dnia w 15 km trase. i co to dla niej bylo? bulka z maslem. na miejscu jeszcze napierdzielala luzem, wykapala sie w stawku i jak zrobilam, co mialam zrobic, to wrocilysmy zpowrotem. po prostu pies ma kondycje i tyle.1 point
-
Biała kulka szczeniaczek Tango będzie miał prześwietlenie bioderek. Poza tym rozkochał w sobie dt. Są dwa domki chętne ale Asia chce go zdiagnozować i wykurować sama. Tango ma ogromne powodzenie , kolejka się ustawia:) Urok osobisty niepodważalny:)1 point
-
Bardzo proszę: - klikasz w mały trójkącik na górnej listwie, przy Twoim nicku (pomiędzy ikoną powiadomień a wyloguj) - następnie w "moje ustawienia" - następnie w "ustawienia ignorowania" (pionowy panel po lewej stronie, 6-sta pozycja od góry) - w polu "dodaj nowego użytkownika do listy" wpisujesz nick tej osoby - następnie zaznaczasz co ma być ignorowane, klikając we właściwy kwadracik (posty, sygnatura, wiadomości) - następnie "zapisz zmiany" :) *** No i dlatego w kraju, w którym mieszka Sjette, w odczuciu Spike'a ludzie są bardziej życzliwi. Ponieważ przestrzegając niepisanych reguł użytkowania przestrzeni publicznej, nie dają sobie na wzajem powodów do wyrażania dezaprobaty :)1 point
-
Malizny w drodze były grzeczne , cichutkie, bezproblemowe. Na miejscu Kruszynka natychmiast ułożyła się na trawie i pokazała brzuszek. Zachwycona, szczęśliwa :) To nie ten sam pies:) Dwie małe sunie - biała i czarna to chyba mama i córka. Czarna ma cechy szczeniaka, biała spore cycuszki ale jest młodziutka. Obie wtulone w siebie, kochane , wzruszające. Były odłowione razem , jestem pewna ,że są rodziną.1 point
-
Czy ktoś mógłby mnie poinstruować, jak włączyć ignorowanie autorów wypowiedzi, z którymi nie mam ochoty rozmawiać w realu ani na forum?1 point
-
Spike, bo to nie jest normalne żeby komuś bez pytanie głaskać jego psa. Raz, że właśnie coś takiego jest aroganckie, a dwa - nieodpowiedzialne. Trudno Ci zrozumieć, że pies może być w trakcie pracy, np. nad odwrażliwianiem strachów albo niwelowaniem agresji albo nadmiernego pobudzenia? I takie podbiegnięcie "bo mój się chce tylko pobawić" albo "bo mój nie umie wrócić na wołanie, ale wybiegać się przecież musi" ma negatywne skutki wobec psa na smyczy, niweczy dotychczasowe efekty pracy i jest własnie przejawem braku kultury w przestrzeni publicznej. To tak jakby mnie zainteresował cudzy samochód, więc bym sobie poszła pooglądać, podotykać, sweet focie zrobić i jeszcze złapała za klamkę żeby sprawdzić czy otwarty, nie zważając, że właściciel stoi obok. Co innego, jakbym podeszła i zapytała czy mogę obejrzeć, ponieważ jestem fanką dobrych fur i bardzo mi się podoba ten model, co i tak jest dość mocno ekscentryczne. Albo jakby mi się jakiś facet spodobał i bym sobie podeszła żeby go sobie poklepać :D Pewnych rzeczy się po prostu nie robi, niezależnie czy mamy na nie ochotę czy nie, bo wykraczają poza kanony dobrego wychowania. I jeśli ktoś się do tego nie stosuje, to jego zachowanie ma prawo spotkać się z daleko idącą dezaprobatą. I to są właśnie normy, a nie jak twierdzisz problemy z ego albo chamstwo. A prawidłowe użytkowanie przestrzeni publicznej powinno polegać na tym, aby każdy mógł się w niej czuć komfortowo i bezpiecznie. Korona mi z głowy nie spadnie, jeśli złapię krócej mojego psa, żeby ktoś kto się go boi albo ma 1500 innych powodów mógł spokojnie i bez strachu przejść. Ten człowiek nie ma obowiązku być jasnowidzem, żeby sobie z fusów wywróżyć, że mój pies jest przyjacielski. Tego samego oczekuję w drugą stronę.1 point
-
? A z jakiej paki? Ja nie podchodzę do obcych ludzi na ulicy, nie obejmuję za szyję i nie klepię ich przyjaźnie po plecach jakbym znała od dwudziestu lat. Tak samo bym chciała, żeby jakiś obcy pies nie podbiegał do mojego psa który jest na smyczy i nie zaczynał się z nim bawić. Najlepiej biegając wokół mnie tak, żeby mi pies wyrywał ręce na tej smyczy próbując się uwolnić od natręta. Chyba nie dostrzegasz o co chodzi. NIkt nie ma prawa do takich interakcji, bo zwyczajnie są jakieś zasady kultury. Można sobie powiedzieć dzień dobry i tyle. Czemu Ty masz decydować czy mój pies będzie się bawił z Twoim czy nie? Masz jakieś większe prawa czy co?1 point
-
No jaaaaaaaaaaaa bym napeeeeeeeeeeeeeewno była twarda i bym oddała1 point
-
tonę w deklaracjach ale nie mogę stać z boku i patrzeć jak ostatnie swoje m-ce....? spędza w schronie. Dam 5,- stałej.1 point
-
Najważniejsze, że Feni zaczyna wyglądać i ważyć ;) jak kot! :) Dołączam się do podziękowań dla Pana Doktora - też mamy u siebie taki SKARB i dzięki temu łatwiej pomagać... Mój bazarek trwa do środy - też będzie z niego jakiś grosik dla powstańca z popiołów ;)1 point
-
W Danii, z tego co piszesz i z mojego doświadczenia także w innych krajach "bardziej cywilizowanych" tzw "europy zachodniej" ludzie są BARDZIEJ PRZYJAŹNI, KROPKA. Nie tylko w stosunku do psów ale także w stosunku do innych ludzi. I tu odpowiadam na pytanie Furie (nie wiem jak to odmienić): że wadzi mi nie tyle wasze życzenie co wasza arogancja w stosunku do innych ludzi. Brak jakiejkolwiek wyrozumiałości i życzliwości, gotowość do zrobienia awantury człowiekowi jeżeli coś wam się nie podoba i niczym nie uzasadnione poczucie wyższości. Ciągle tu na forum widzę wypowiedzi jakichś ludzi któzy mają pretensje do innych że im psa pogłaskali albo jakieś inne pretensje "do garbatego ze ma proste dzieci". Sowa mi odpisała że chamy naruszają jej "przestrzeń osobistą" która jednak znacznie wykracza poza jej "osobę" bo dotyczy także psa. Ciekawe czy samochodu, kamerdynera i tych 4 niewolników co niosą jej lektykę również? Dla mnie taka postawa to jest typowe "wyżej sram niż dupę mam". Sorry ale tak właśnie uważam. Moim zdaniem niczym to się nie różni od postawy tego człowieka który nie licząc się z innymi puszcza swojego psa bez kontroli nie licząc się z tym że ten pies swoim zachowaniem wzbudza w innych niepokój. Oczywiście mówię o "podbiegaczach" i "szczekaczach", takich psach które krzywdy nie zrobią ale są przyczyną dyskomfortu. Tak jak ich opiekunowie uważacie że wszyscy wokół mają się do waszego "widzimisię" dostosować i tak jak ich nie obchodzi wasz spoków tak was nie obchodzi że inni ludzie mają prawo do rozmaitych interakcji z wami czy waszymi psami skoro przebywają w tej samej publicznej przestrzeni. Już kiedyś to pisałem, niewiele się różnicie od blokersa który na każde spojrzenie jest gotów odpowiedzieć "co się tak kurwa gapisz". Jesteście niestety dwiema stronami tego samego medalu, czyli inaczej mówiąc "po jednych piniądzach". Porównajcie sobie teraz to co napisała Sjette: z waszą postawą która mi przypomina właśnie zachowanie takich małych agresorków odstraszających każdego kto ośmieli się zbliżyć. Niestety to nie psia ale właśnie ludzka agresja jest najczęściej problemem, psia jest tylko jej pochodną.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Elik, a ucałujże męża z dubeltówki, kochany chłop!! To kolejna suczynka wygrała los na loterii, hurraa!!1 point
-
Udało mi się pokonać mężowską niechęć do dania DT bezdomniaczkowi (ostatnie tymczaski Tosia i Czikunia dały się nam mocno we znaki) i łaciata sunia pomieszka z nami do czasu znalezienia odpowiedniego DS. Mam nadzieję, że nie będzie szczekliwa i nie będzie siusiała w domu :) We środę rano wyjeżdżamy i wracamy za dwa dni. Nie moglibyśmy zabrać suni z sobą więc sunia poczeka na nas do czwartku w innym DT. To nasza nowa tymczaska. Na razie jeszcze w schronie. Jutro zorganizuję bazarek na imie dla sunieczki.1 point
-
Byłoby genialnie :) Dziadeczek bardzo mi przypomina Jeżyka ... Wrrrr, nie mogę znaleźć linka :( Trzymam bardzo mocno kciuki za staruszka :) Jest taki cudny ...1 point
-
Nie umiem zdjec wstawic, a okolica przepiekna, turystyczna. W Dani ludzie sa bardziej przyjazni w stosunku do psow, a psy lagodne. Wszyscy psiarze maja kieszenie pelne przysmakow i karmia. Moja sie nauczyla zebrac. Wyglada to tak, ze ja karmie czyjes psy, a ona zre od ludzi. Wszedzie gdzie trzeba brac na smycz (np, w prywatnym lesie) sa tabliczki- wszystcy tego sie trzymaja. Jak jedzie rowerzysta lub jezdziec to schodze z drogi, psa trzymam krotko zeby ludzi nie straszyc i pozdrawiam. Ale poza sezonem to mozna kilka godzin chodzic i nikogo nie spotkac. Moja suka jest bardzo lagodna i ufna w stosunku do ludzi, zupelnie nieagresywna w stosunku do psow - z malymi byl problem, bo brala je poczatkowo za zwierzyne. Teraz juz wie ze to psy. Ale nie pozwalam sie zblizac do obcych psow - maly sie moze wystraszyc, z duzym wole nie miec sprzeczki. Tutaj zreszta nie wypada. Ludzie suke lubia, dzisiaj starsza pani powiedziala ze czuje sie jakby sarne glaskala. Nie szczeka, nie slini sie, nie lize, nie skacze lapami tylko glowe do glaskania nadstawia. Jak sie pytaja o plec, to pytaja sie czy to "hun hund" czyli ona- pies Brzmi jak hun-hun. Albo czy to "pige"-dziewczynka. Ale najbardziej lubie pytanie czy to "Dame" i potakuje -tak, dama.1 point
-
Tak wracajac do tych 20metrow: jesli pies ma problem z dziecmi to te 20metrow moze okazac sie niewystarczajace. W ile sprawny pies sredniej wielkosci pokona taki dystans? Sadze, ze szybciej niz wlasciciel zdarzy wykrzyknac do konca jego imie i co wtedy? Prawo zle czy nadal to wina czlowieka i tego, ze nad psem nie panuje?1 point
-
Cioteczki jestem po rozmowie z P. Agnieszką wolontariuszką opiekującą się Nikusiem i sprawy mają się tak: Jest małżeństwo zainteresowane adopcją Nikusia! W związku z tym,że są w trakcie przeprowadzki adopcja będzie możliwa na początku lipca. Póki co odwiedzili psiaka już dwa razy,interesują się co u niego słychać i utrzymują kontakt z P.Agnieszką. Podobno wyglądają na zdecydowanych i konkretnych. Umówiłam się z P.Agnieszką,że da mi znać czy adopcja doszła do skutku. Nikuś jest podobno bardzo dzielny i krzywda mu się nie dzieje więc z optymizmem patrzy w przyszłość :) Brzmi niezle,prawda cioteczki? Co myślicie? Jak wszystko się uda to popijemy! ;)1 point
-
prawda. najbardziej zdaje się przeszkadza niektórym użytkownikom forum. :) przecież nie o tym rozmawiamy. chodzi mi o rozwiazania prawne. powyższe przypadki i bardzo wiele podobnych świadczą o jednym - ludzie często chcą ale nie potrafią. w polsce gloryfikowana jest przemoc, kara. czy to w wypadku dzieci czy psów. generalnie dominujące jest przekonanie że "twarda ręka" to najlepszy sposób na wychowanie a jak nie ma kar, nie ma krzyków albo nawet bicia to mamy do czynienia z "rozpieszczaniem" czy "wychowaniem bezstresowym" które nie działa. tyle że trudno jest przekonać za strach działa znaczenie gorzej. mi udało się do tego przekonać jednego mojego kolegę i on już prawie na swoje psy nie krzyczy. co "dziwne" one są o wiele bardziej posłuszne, mniej agresywne i nerwowe. ale ja uważam że to jest rola ludzi takich jak ja żeby przekonać innych do tego sposobu. wczoraj miałem taką "przygodę". szedłem sobie z psem, gdzieś tam z boku szedł jakiś inny a tu nagle rozlega się ujadanie jakiegoś malucha i ten maluch biegnie najpierw do tamtego, obszczekał go, a potem do mojego z kolejną porcją ujadania. oczywiście mogłem zareagować w stylu "bo jak spuszczę mojego to..." (chociaż był spuszczony :)) ale jaki by to miało sens? właścicielka tego malucha już i tak była zdenerwowana że on jej w ogóle nie słucha i musi go gonić. tymczasem okazało się że ten maluch to był młodziutki piesek, strasznie pobudzony, jak dobiegł do mojego a mój zamiast mu sie odszczekiwać to spokojnie stanął żeby go obwąchać to tamten od razu położył się na plecach, ja podszedłem, pogłaskałem drania po mordce, cieszył się jak nie wiem co. babka przyszła i tak dosyć nerwowo zapieła go na smycz i poszła. zdążyłem tylko jej powiedzieć żeby się nie denerwowała i że pieska trzeba łagodnie uspokoić. i ja uważam że to jest rola ludzi którzy rozumieją jak należy traktować zwierzęta. mogłem oczywiście zrobić tej babce awanturę że "jak się psa nie umie wychować to trzeba go na smyczy trzymać" ale jaki by tego był efekt? ano taki że babka by sie wkurzyła, nawrzeszczała by na pieska i sytuacja by się coraz bardziej pogarszała. i trochę się wam dziwię bo piszecie często że chcecie "zmiany mentalności", "zmiany podejścia, sposobu myślenia, postępowania" a jaki jest wasz udział w tej zmianie? awanturę zrobić komuś kto opiekuje się często tym psem jak umie i chciałby żeby pies go słuchał ale nie wie jak to zrobić? żyje w przeświadczeniu że szczeniak, który do niego nie przychodzi chociaż przecież "wie że go wołam" i "wszystko rozumie" to po prostu "robi mu na złość" i trzeba tej słynnej "twardej ręki" żeby się "podporządkował". no i zaczynają się wrzaski już na kilkumiesięcznego pieska. nie ma porozumienia, kontaktu psa z przewodnikiem więc sytuacja się coraz bardziej pogarsza. pies się staje dorosły, coraz bardziej nerwowy, widzi zagrożenie wszędzie bo jego właściciel w ten sposób reaguje nie rozumiejąc motywacji psa no to ujada na wszystko. i trochę smutna jest sytuacja że ludzie na psim forum oczekując "zmiany mentalności" jedyne co potrafią to zrobić awanturę takiemu człowiekowi, zasypać go pretensjami, zamiast spróbować przynajmniej rozładować sytuację w jakiś polubowny sposób. a przecież większość takich szczekaczy to po prostu nerwusy, zestresowane psy których właściciele nie rozumieją psiego postępowania, nie widzą sygnałów jakie pies wysyła i nie wiedzą jak w danej sytuacji reagować ale są spętani przekonaniami o wyższości "twardej ręki" nad wszelkimi innym sposobami wychowania a już szczególnie wychowania psa. nie rozumieją że psychika psa to się na dobrą sprawę od ludzkiej różni niewiele, ze nadmierny stres, strach robi w niej olbrzymie spustoszenie, że na nieposłusznego psa na ogół o wiele skuteczniejszym sposobem od ryku, kary i kolczatki jest nagroda, zabawa i pogłaskanie. a jak się jeszcze do tego dołoży pretensje od osoby do której pies podbiegł to już w ogóle piesek ma przefikane. ja robiłem to już wielokrotnie, wielokrotnie dawałem obcemu psu smakołyki gdy zachowywał się nieodpowiednio i nigdy żadnych przykrych konsekwencji to nie miało. natomiast nawet gdyby ktoś miał pretensje że daje jedzenie jego psu to zawsze mam gotową odpowiedź że skoro on się nim zająć nie potrafi to ktoś musi, że nie dopuszczę do tego żeby mój pies byl atakowany bo on sobie "nie życzy" żeby mu dawać jedzenie. ale słowo wam daje że: po pierwsze, nigdy to nie miało miejsca. po drugie, na ogół wystarczy takiego nerwusa pogłaskać i powiedzieć do niego parę słów przyjaznym tonem i nie trzeba wcale szarpać swojego psa i "rozdzielać" psów zanim w ogóle dojdzie do kontaktu. pociesza mnie natomiast fakt, że coraz więcej jest ludzi dobrze traktujących swoje psy (tak mi się przynajmniej wydaje). że tych wszystkich co to uważaja że zabawa z psem to dla nich jakaś ujma i "psa nie wolno przekupować" smakołykami i nagrodami natomiast oczywiście "pies ma słuchać" (chyba jakoś sam z siebie) jest coraz mniej.1 point
-
Widzę że na FB jest jeden wpis sugerujący że ktoś zastanawia się nad domkiem dla Nikusia, jeśli to nie wypali, mogłabym przyjąć psinkę na BDT, czas leczenia i nieśpiesznego szukania dobrego domku stałego, odpowiedzialnego i mającego doświadczenie z psimi starowinkami.1 point
-
Tak piszecie o tej wiekszosci... wiekszosci to spokojny pies idacy luzem naprawde nie przeszkadza. Po prostu go olewaja, tak samo jak ten pies olewa ich, wiec argument o "dostosowaniu sie do wiekszosci" mozna zachowac dla siebie, ze tak delikatnie to ujme.1 point
-
A więc przynoszę wieści - najlepsze wieści :) Od dzisiaj Kuba w nowym domku!!! Wczoraj zadzwoniła do mnie Pani, która znała właścicieli psiaka i dopiero teraz dowiedziała się, że go oddali do schroniska, bo ponoć im się jednak dziecko urodziło... Także jak tylko o tym usłyszała to stwierdziła, że nie może pozwolić na to aby psiak został dłużej w schronisku. No i właśnie tym sposobem dzisiaj przyjechali i go zabrali. Pani nie pracuje, mieszka w domu z ogrodem, maja jeszcze suczkę rasy owczarek niemiecki, z którą Kuba dogadał się bez problemu. Już został wykąpany i powolutku się zadomawia i traktuje wersalkę jak własną :D Pani oczywiście do mnie dzwoniła i opowiadała chętnie jak psiak spędza pierwsze chwile w nowym domu.1 point
-
Ufff, Pani się zdecydowała, wczoraj zabrała Beso do domku! Na razie się poznają więc wiele mi nie powiedziała póki co. skaleczony ogonek nie stanowił problemu. no i Beso będzie miał ogródek :)1 point
-
Jak koles w Ciebie wjechal tracac 10cm samochodu to sorry, ale jechal za szybko/za blisko i nie uwazal. Zamiast pimpka rownie dobrze moglby Ci wyskoczyc zajac i wtedy do kogo bylyby pretensje?1 point
-
Gospodyni Pysia pozdrawia ;) j Tworzą piękne i zgrane trio ;) ...plus kocio ;)1 point
-
O, to znaczy, że nam jednka bliżej do kotów? ;) Bo rozcapierzamy (co za cudowne słowo swoją drogą ;) )1 point
-
"Tjuning" jak się patrzy! :) A ja pokażę, nietypowo, kocią metamorfozę ;) W takim stanie był kotek, którego Mortes znalazła przy drodze, gdzie mijały go setki aut i tylko jedno się zatrzymało... A tak Marianek wygląda teraz, już w swoim własnym, kochającym i dbającym o niego domku1 point
-
1 point
-
Ponieważ to jeden z moich ulubionych wątków w chwilach słabości, przedstawiamy Wam i nasze metamorfozy, czyli psów, które były bądź nadal są pod skrzydłami Fundacji AST. www.facebook.com/Fundacja.AST Na początek szukające nadal nowych domów: 1. LUKIER - roczny pitbull, który miał bezwładną przednią łapkę, grzybicę skóry oraz był w stanie lekkiego wygłodzenia. Dzięki wielotygodniowej rehabilitacji Lukier dziś chodzi na 4 łapach. Jest w pełni wyleczony, wykastrowany, zaszczepiony, zachipowany. Przeszedł także kurs szkolenia PT. 2. LUNA - odebrana właścicielom za zaniedbanie. Miała ropowicę kości, dodatkowo mega alergie. Dziś w pełni ustawiona na karmie i podleczona.1 point
-
Nie, nam to nie przeszkadza :) Tylko zastanawiałam się czy to normalne. Ale skoro Wy też macie pieski nie szczekające to chyba wszystko jest ok. Rozszczekiwać jej nie będę bo jeszcze jej się spodoba ;) Dziękuję1 point